Samochód uderzył w bramę biura kanclerz Angeli Merkel. Kierowca w areszcie

A car stand in front of the chancellery after it crashed into the front gate of the building housing German Chancellors Angela Merkel???s offices in Berlin, Germany, Wednesday, Nov. 25, 2020. The slogan on the car reads: ‚you damned murderers of children and old people’. (Michael Kappeler/dpa via AP)

Samochód uderzył w środę w bramę urzędu kanclerz Niemiec Angeli Merkel w Berlinie – poinformowała agencja Reutera, powołując się na świadka zdarzenia. Berlińska policja poinformowała na Twitterze, że kierowca został aresztowany. Samochód uderzył w bramę siedziby Angeli Merkel. O wydarzeniu w stolicy Niemiec miał donieść w środę po godz. 10 świadek – informuje agencja Reutera. Berlińska policja poinformowała na Twitterze, że aresztowała kierowcę. Policja federalna bada, czy wjechał on w bramę urzędu celowo. Nie podejrzewa natomiast, by wydarzenie stanowiło atak ekstremistów.

W sieci pojawiło się nagranie, na którym widać pojazd, który uderzył w bramę biura kanclerz Niemiec. Auto pomalowane jest białymi napisami: „Stop Polityce Globalizacji” oraz „Wy cholerni zabójcy dzieci i starców”, co może sugerować, że zdarzenie nie było przypadkowe – informuje Reuters. 

Rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert poinformował, że kanclerz Angela Merkel, członkowie jej gabinetu ani inne osoby pracujące w urzędzie nie były zagrożone w związku z incydentem przy bramie. Nie jest jasne, czy szefowa rządu przebywała w urzędzie kanclerskim w chwili zdarzenia – pisze Reuters. Z kolei agencja dpa zauważa, że trwało wówczas posiedzenie rządu. Seibert dodał, że uderzenie w bramę skutkowało jedynie zniszczeniem mienia na niedużą skalę. Według dziennika „Bild” wygięło się kilka prętów ogrodzenia.

Straż pożarna usunęła sprzed bramy samochód, który miał tablicę rejestracyjną miasta Lippe na północnym zachodzie kraju. Według agencji Reutera nie było widać, by auto zostało w znaczący sposób uszkodzone.

Na razie nie jest jasne, czy incydent miał związek z najnowszymi protestami przeciw ograniczeniom wprowadzonym przez rząd w walce z epidemią COVID-1 – pisze agencja dpa. „Bild” przypomina na stronie internetowej, że we wtorek Merkel i premierzy niemieckich krajów związkowych wstępnie ustalili zalecenia epidemiczne na najbliższe tygodnie, a w kraju od miesięcy dochodzi do protestów przeciw polityce rządu w obliczu epidemii.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Magdalena K. dziś trafi do aresztu w Polsce

Podejrzana o kierowanie gangiem pseudokibiców i przemyt narkotyków Magdalena K. trafi do polskiego aresztu już w piątek – dowiedział się tvn24. Wcześniej słowacki Sąd Najwyższy zdecydował, że wobec kobiety można zastosować Europejski Nakaz Aresztowania.

Magdalena K. starała się o azyl polityczny na Słowacji. Jej obrońcy argumentowali, że w Polsce nie obowiązuje zasada praworządności, dlatego kobieta nie może liczyć na uczciwy proces. Jednak w zeszłą środę, 11 listopada, słowacki Sąd Najwyższy zadecydował, że Magdalena K. zostanie wydalona do Polski i można zastosować wobec niej Europejski Nakaz Aresztowania.

Jak podaje tvn24.pl, rzeczniczka SN poinformowała, powołując się na ustawę w sprawie europejskiego nakazu aresztowania, że „wydanie osoby organom państwa pochodzenia musi nastąpić nie później niż dziesięć dni po uprawomocnieniu się decyzji o wykonaniu europejskiego nakazu aresztowania”. 10 dni mija w sobotę, 21 listopada, ale że jest to dzień wolny ekipa polskiej policji wybiera się do Bańskiej Bystrzycy już w piątek – dowiedział się portal tvn24.pl.

Kim jest Magdalena K.?

Magdalena K. była poszukiwana listem gończym od 2018 roku. Wpadła pod koniec lutego na Słowacji. Kobieta zmieniła wygląd, kolor włosów i w trakcie przesłuchania utrzymywała, że nie jest tą osobą, za którą się ją uważa.

Zatrzymanej postawiono zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, przemytu i handlu narkotykami, utrudniania postępowania karnego w innym śledztwie i składania fałszywych zeznań. Grozi jej do 15 lat więzienia. Magdalena K. miała przejąć kierownictwo nad gangiem pseudokibiców po zatrzymaniu w 2017 roku jej partnera Mariusza Z. Według ustaleń prokuratury gang sprowadził z Hiszpanii około 5,5 tony marihuany o wartości około 88 milionów złotych oraz kokainę z Holandii o wartości 4,3 miliona euro. Grupa składała się głównie z pseudokibiców Cracovii.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kradzież wszech czasów w Dreźnie. Podejrzani w areszcie

Blisko rok po spektakularnym skoku na skarbiec królewski w Dreźnie, policja zatrzymała podejrzanych. Szukając łupu oraz podejrzanych policja prowadzi od świtu obławę w Berlinie. W akcji uczestniczy ponad półtora tysiąca funkcjonariuszy z siedmiu niemieckich landów. Przeszukiwane jest w sumie 18 pomieszczeń, głównie w berlińskiej dzielnicy Neukoelln.

Akcja jest zakrojona na tak szeroką skalę, że w całym mieście może dochodzić do poważnych utrudnień w ruchu-– informuje prokuratura.

Śledczy szukają zrabowanej przed rokiem bezcennej królewskiej biżuterii, a także materiałów dowodowych: ubrań, narzędzi czy śladów zachowanych w urządzeniach elektronicznych. Przeszukiwane są mieszkania, garaże i samochody. Jak podał rzecznik policji w Dreźnie, zatrzymani mężczyźni to trzej obywatele Niemiec znani z działalności w środowisku berlińskich klanów. Jeszcze dzisiaj zostaną przewiezieni do Drezna, gdzie sąd zdecyduje o ich aresztowaniu.

Odpowiedzialny za bezpieczeństwo i policję w Berlinie senator Andreas Geisel ocenił, że zatrzymanie mężczyzn to wielki sukces organów ścigania. Jest to też kolejny sygnał wysłany środowisku klanów, że nikt nie może stawiać się ponad państwem i jego zasadami.

Do spektakularnej kradzieży w muzeum w Dreźnie doszło pod koniec listopada ubiegłego roku. Złodzieje włamali się do słynnej galerii sztuki Zielone Sklepienie, dysponującej jedną z najbogatszych kolekcji klejnotów w Europie. Galeria to część skarbca znajdującego się na zamku w Dreźnie.

Ogromna wartość kulturowa

Elektor saski i król Polski August II Mocny kazał w latach 1723-1729 przebudować skarbiec i udostępnić jego zasoby publiczności. Zgromadzone są tam należące niegdyś do króla dzieła sztuki jubilerskiej i złotniczej, obiekty z kości słoniowej, kamieni i drogocenne brązy. Wśród skradzionych eksponatów był m.in polski Order Orła Białego z Gwiazdą i sasko-weimarski Order Sokoła Białego.

– Te kosztowności mają ogromną wartość kulturową – mówił Dirk Syndram, historyk sztuki i dyrektor Zielonego Sklepienia. – To niemal światowe dziedzictwo kulturowe. Nigdzie indziej nie ma kolekcji biżuterii w tej formie, jakości i liczbie – podkreślał.

Skarby z Zielonego Sklepienia przetrwały naloty bombowe aliantów podczas drugiej wojny światowej, zostały jednak wywiezione przez Związek Radziecki jako łupy wojenne. Do Drezna powróciły w 1958 roku.

Na razie nie odnaleziono skradzionych klejnotów, z których część uchodzi za bezcenne. Nie można wykluczyć, że złodzieje, by spieniężyć łup, zniszczyli biżuterię, dzieląc ją na części.
Źródło info i foto: wp.pl

Dziś sąd zdecyduje ws. aresztu Leszka Czarneckiego

W poniedziałek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia rozpozna wniosek Prokuratury Regionalnej w Warszawie o tymczasowe aresztowanie Leszka Czarneckiego w związku z tzw. Aferą GetBack. Poniedziałkowe posiedzenie sądu, któremu przewodniczyć będzie sędzia Maria Pilśnik, zaplanowane jest na godz. 10. Sąd wniosek Prokuratury Regionalnej w Warszawie o aresztowanie biznesmena rozpoznać miał już 16 października, ale posiedzenie zostało odroczone na wniosek obrońcy Leszka Czarneckiego, mecenasa Jacka Dubois.

Kilka tysięcy tomów akt

Samodzielna Sekcja Prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie nie udzielała wówczas szczegółowych informacji dot. argumentacji obrony Czarneckiego, przemawiającej za odroczeniem posiedzenia. Nieoficjalnie PAP dowiedziała się, że miało to związek z zatrzymaniem Romana Giertycha, głównego adwokata biznesmena, którego Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało przed gmachem Sądu Okręgowego w Warszawie 15 października w związku z postępowaniem prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną w Poznaniu.

Prokuratura wysłała do sądu wniosek o aresztowanie Czarneckiego w sierpniu, ale akta sprawy w tzw. aferze GetBack liczą już kilka tysięcy tomów akt, z których znaczną częścią sąd musi zapoznać się przed podjęciem decyzji o ewentualnym aresztowaniu biznesmena.

Od miesięcy ma się ukrywać za granicą

Według ustaleń organów ścigania, Czarnecki ma od miesięcy ukrywać się za granicą. Zgoda na jego zatrzymanie i aresztowanie potrzebna jest po to, by prokuratura mogła wystąpić o wydanie za nim listu gończego, a następnie także Europejskiego Nakazu Aresztowania, który pozwoli ścigać Czarneckiego poza granicami państwa polskiego. Prokuratura Regionalna postawiła biznesmenowi jeden zarzut, ale „wypełnia on znamiona kilku przestępstw”. Chodzi o prowadzenie sprzedaży obligacji GetBack S.A. w sieci dystrybucji Idea Bank S.A.

„Z ustaleń śledztwa wynika, że Leszek Cz. jako Przewodniczący Rady Nadzorczej Idea Bank S.A. oraz osoba faktycznie nim zarządzająca, poprzez wyrażanie zgody umożliwił zorganizowanie i prowadzenie sprzedaży obligacji GetBack S.A. w sieci Idea Bank S.A., za pośrednictwem którego obligacje GetBack S.A. nabyło blisko 2000 osób za kwotę 731 mln zł. Klienci Idea Bank byli systemowo wprowadzani w błąd, co do bezpieczeństwa zainwestowanych środków, właściwości nabywanego instrumentu finansowego i jego ekskluzywności” – przekazała Prokuratura Regionalna. Dystrybucja obligacji za pośrednictwem Idea Banku była prowadzona bez zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego.

Śledztwo trwa ponad 2 lata

Portal rmf24.pl podał w październiku, że Prokuratura Regionalna dokonała zabezpieczeń na znaczną kwotę na mieniu Leszka Czarneckiego. „Prokuratorzy nie chcą jednak mówić o szczegółach. Jedyne, co usłyszeliśmy, to » kwota jest niebagatelna, robi wrażenie, jednak jest niższa niż suma szkody wyrządzonej klientom banku« ” – podał portal. Z informacji nieoficjalnych źródeł wynika, że może to być równowartość kwoty rzędu kilkudziesięciu milionów złotych, a nawet większa. W sprawie tzw. afery GetBack prokuratura zabezpieczyła w sumie od wszystkich podejrzanych kwotę 400 mln zł.

Śledztwo zostało wszczęte 24 kwietnia 2018 r. po zawiadomieniach przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. Postępowanie dotyczy wyrządzenia szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, prowadzenia ksiąg rachunkowych wbrew przepisom i podawanie nieprawdziwych informacji. Straty szacuje się nawet na 2,6 mld zł.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Francja: Podejrzany o atak 35-latek był pod kontrolą psychiatry

Aresztowany w sobotę mężczyzna, który przyznał się do zabicia dwóch osób i spowodowania ciężkich obrażeń u starszej kobiety w Cholet na zachodzie Francji, był monitorowany psychiatrycznie – powiadomił prokurator. Początkowo informowano, że podejrzanego zatrzymano bez pewności, że to sprawca. Ten 35-letni mężczyzna powiedział, że „Bóg, katolicki Bóg”, prowadził go do działania – przekazał w niedzielę prokurator Angers, Eric Bouillard.

Do ataku doszło w sobotę po południu na jednej z ulic Cholet w departamencie Maine i Loara w regionie Kraj Loary. Mężczyzna zaatakował parę starszych osób: 82-letniego mężczyznę, który zmarł od odniesionych ran, i 81-letnią kobietę, która została ciężko ranna. Trzecia osoba, 63-letni mężczyzna, który również został zaatakowany przez tego samego sprawcę, zmarł.

Następnie napastnik wrócił do domu, trochę w nim posprzątał, tak jak to zrobił między dwoma atakami, położył się na sofie i czekał – poinformował prokurator. Mężczyznę zatrzymano ok. godz. 18. Na początku dochodzenia śledczy szukali narzędzia zbrodni, którym może być „tępy przedmiot”. Jednak zgodnie z oświadczeniami zatrzymanego atakował on gołymi rękami i nogami.

Aresztowany twierdzi, że się wypalił; jak powiedział, kilka lat temu pracował jako sprzedawca w Cholet. Przez rok był przymusowo hospitalizowany i został zwolniony w lecie – powiedział Bouillard. Sąsiedzi znali go „jako kogoś nieco zaburzonego” – dodał prokurator. Mężczyzna był znany z przestępstw pospolitych.

Według śledztwa trzy ofiary nie mają żadnego związku z podejrzanym.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zamieszki po wyborach w Stanach. Dziesiątki aresztowanych w Nowym Jorku

Około 50 osób aresztowano w Nowym Jorku podczas zadym, które towarzyszyły demonstracjom po wyborach. W Portland aresztowano 10 osób i zabezpieczono między innymi fajerwerki, młotki oraz strzelbę. Gubernator stanu Oregon, w którym leży Portland, Kate Brown wysłała na ulice żołnierzy Gwardii Narodowej po tym gdy doszło do „eskalacji przemocy”. – Do zamieszek dochodziło głównie na przedmieściach. Zatrzymaliśmy 10 osób – przekazał rzecznik lokalnej policji.

W Portland dochodziło w ostatnim czasie do zamieszek wywołanych przez aktywistów ruchu Black Lives Matter po śmierci czarnoskórego George’a Floyda, który zmarł podczas policyjnej interwencji.

Powyborcze demonstracje odbywały się w wielu miastach. Ich uczestnicy domagali się szybkiego i uczciwego przeliczenia głosów. Ludzie wyszli na ulice między innymi w Atlancie, Detroit, Minneapolis i Oakland. W Nowym Jorku aresztowano około 50 osób.

Joe Biden prowadzi po przeliczeniu większości głosów w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Kandydat Demokratów potrzebuje do ostatecznego zwycięstwa wygranej w dwóch stanach. Z kolei ubiegający się o reelekcję prezydent Donald Trump musiałby wygrać jeszcze w czterech stanach, aby zdobyć reelekcję.

Do policzenia pozostały jeszcze głosy w sześciu stanach. Według prognoz, w Arizonie i w Nevadzie prowadzi Joe Biden, a w Pensylwanii przewaga prezydenta Donalda Trumpa zmniejsza się. Dzisiaj około godziny 18 polskiego czasu powinny być znane wyniki z Nevady, a do tego czasu prawdopodobnie policzone zostaną także głosy w Arizonie.
Źródło info i foto: TVP.info

Areszt za uprawę konopi

19 rosnących krzaków konopi oraz blisko 20 kilogramów suszących się już roślin zabezpieczyli policjanci z Inowrocławia na jednej z posesji w gminie Dąbrowa Biskupia. Zatrzymany do sprawy, 43-letni właściciel plantacji, usłyszał zarzuty uprawy i wytwarzania znacznej ilości marihuany. Wczoraj, decyzją sądu mężczyzna został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące.

Funkcjonariusze Wydziału do walki z Przestępczością przeciwko Życiu i Zdrowiu KPP w Inowrocławiu zatrzymali 43-latka w środę (21.10.2020 r.) na terenie jednej z posesji w gminie Dąbrowa Biskupia. Jak się okazało, mężczyzna w miejscu zamieszkania uprawiał konopie i suszył swoje „zbiory”. Wstępnie oszacowano, że ściętych roślin było 19,5 kg.

Mężczyzna usłyszał zarzuty uprawy i wytwarzania znacznej ilości konopi innych niż włókniste, za co grozi mu od 3 do 15 lat pozbawienia wolności. Wczoraj (22.10.2020 r.) sąd zdecydował, że 43-latek najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Ryszard Krauze bez aresztu. Będzie zażalenie do prokuratury

Prokuratura Regionalna w Poznaniu zapowiada złożenie zażalenia na decyzję sądu o odmowie aresztowania Ryszarda Krauzego oraz innych podejrzanych. Chodzi rzekome wyprowadzenie z giełdowej spółki Polnord około 92 milionów złotych i pranie pieniędzy. W sprawie zatrzymano także Romana Giertycha, ale prokuratura nie wnioskowała o areszt dla znanego mecenasa. „Decyzja sądu niesłychanie uwiarygadnia Romana Giertycha” – ocenił w TVN24 mecenas Jacek Dubois.

Jak informuje prokuratura, skutkujące zarzutami obszerne śledztwo w tej sprawie toczy się od 2017 roku. Akta sprawy liczą ponad 100 tomów. „Wśród dowodów znajdują się zeznania najbliższych współpracowników biznesmena Ryszarda K. i adwokata Romana G., dziesiątki tysięcy poddanych ocenie dokumentów spółek oraz zabezpieczonej korespondencji” – informują prokuratorzy. Ich zdaniem dowody jednoznacznie wskazują na przywłaszczanie pieniędzy i próbę ukrycia źródła ich pochodzenia.

W komunikacie prokuratury napisano, że współpracownicy Romana Giertycha stworzyli „łańcuszek firm” z niskim kapitałem zakładowym, które obracały milionami.

„Jedna z takich firm kupiła za 7 mln zł działkę w Wielkopolsce, by po zaledwie ośmiu dniach odsprzedać ją spółce Polnord za niemal 27 mln złotych. Polnord nie zdecydował się na zakup działki od pierwotnego właściciela po cenie rynkowej, mimo że znał ofertę, lecz dopiero od pośrednika za ponad czterokrotnie wyższą kwotę” – napisano w komunikacie i dodano, że „około 20 mln zł zysku z transakcji zostało wytransferowanych do spółek kontrolowanych przez biznesmena Ryszarda K., w tym do Prokom Investments SA.” Według prokuratury do tej spółki z Polnordu trafiło dodatkowo ponad 70 milionów ze sprzedaży „bezwartościowych wierzytelności”.

Ryszard Krauze i cztery inne osoby na wolności. Będzie zażalenie prokuratury

Poznański sąd odrzucił wczoraj wieczorem wnioski o areszt wobec pięciu osób, którym zarzuca się działanie na szkodę spółki Polnord. Według sędzi Renaty Żurowskiej prokuratura nie przedstawiła dowodów, które uprawdopodobniałyby popełnienie przestępstwa. Podejrzani nie przyznali się do winy.

„W wielu bardzo podobnych śledztwach, prowadzonych przez prokuraturę na terenie całego kraju, sądy wielokrotnie stosowały wobec podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania. Prokuratura ocenia tę decyzję sądu jako całkowicie błędną i niezasadną” – przekazano w komunikacie.

Prokuratura Regionalna w Poznaniu zapowiada, że do argumentacji sądu odniesie się szczegółowo, ale po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia. „Ustne uzasadnienie przedstawione przez sędziego było zdawkowe i pozbawione pełnej merytorycznej argumentacji” – oceniono w komunikacie.

Decyzja sądu nie dotyczy byłego wiceministra i adwokata Romana Giertycha. Wobec Romana Giertycha prokuratura zastosowała nie areszt, a poręczenie majątkowe w wysokości 5 milionów złotych, zakaz opuszczania kraju, dozór policji oraz zawieszenie w czynnościach adwokata. Podczas gdy funkcjonariusze CBA dokonywali przeszukania w jego domu, były wicepremier zemdlał i trafił do szpitala w Warszawie.

Dubois: Decyzja sądu niesłychanie uwiarygadnia Romana Giertycha

Mecenas Jacek Dubois, współpracownik i przyjaciel byłego wicepremiera, stwierdził w TVN24, że decyzja poznańskiego sądu o niezastosowaniu aresztu wobec pięciu podejrzanych „niesłychanie uwiarygadnia Romana Giertycha”.

„Dwa dni temu mówiłem, że Roman Giertych przekazał, że czuje się inwigilowany, że szuka się na niego haków, że przepytuje się jego klientów. I mówiłem, że on się z tego śmiał, bo nie ma sobie nic do zarzucenia. A teraz to samo powiedział sąd – że zebrany przez prokuraturę materiał dowodowy nie uprawdopodobnia, żeby doszło do przestępstwa” – ocenił Dubois.

„Władzy chodziło przecież o to, żeby wyeliminować Romana Giertycha z możliwości wykonywania zawodu adwokata” – mówił Dubois, przypominając, że Giertycha zatrzymano tuż przed tym, jak miał reprezentować Leszka Czarneckiego w trakcie rozprawy aresztowej. Prawnik ma też nadzieję, że gdy Giertych opuści szpital, „sam opowie o tym, do jakich niegodziwości doszło wobec niego”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ryszard Krauze na wolności. Sąd nie zdecydował o areszcie

Poznański sąd nie aresztował biznesmena Ryszarda Krauze i czterech innych podejrzanych w sprawie wyprowadzenia pieniędzy ze spółki Polnord. „Jestem wolny do dalszych zajęć” – powiedział PAP w sobotę wieczorem biznesmen po wyjściu z gmachu sądu. Głos na Twitterze zabrał też Roman Giertych.

Pomylono przychód ze stratą. Przyniosłem Polnordowi trzy razy bardzo dużo pieniędzy, możliwości zarobienia. A prokurator nie odczytał tego właściwie i pomyślał, że może coś uszczupliłem. Teraz się okazało, że sąd zrozumiał, no i w związku z tym jestem wolny do dalszych zajęć – powiedział PAP Ryszard Krauze po wyjściu z Sądu Rejonowego Poznań – Stare Miasto.

Obrońca biznesmena adwokat Andrzej Jarosław Reichelt przekazał PAP, że sąd nie przychylił się do wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie zarówno Ryszarda Krauze jak i czterech innych podejrzanych w sprawie wyprowadzenia pieniędzy ze spółki Polnord.

Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury opierając się głównie na przesłance ogólnej. To oznacza, że sąd stwierdził, że nie ma wysokiego uprawdopodobnienia popełnienia czynu – powiedział.

Dodał, że zgodnie z decyzją sądu wobec Krauze nie zastosowano żadnych środków zapobiegawczych. Nie przyznał się do winy, składał bardzo obszerne wyjaśnienia i dzisiaj przyniosło to efekt – wskazał adwokat.

Pełnomocnik podejrzanych Piotra Ś. oraz Sebastiana J. adwokat Rafał Wiechecki podkreślił, że sobotnie postanowienie poznańskiego sądu zostało natychmiast wykonane. Wobec podejrzanych nie zastosowano żadnych środków ani aresztu, ani żadnych poręczeń -zaznaczył.

Moim zdaniem zarzuty są całkowicie bezzasadne. Uważam, że są wyssane z palca i tak naprawdę prokuraturze, według mojej oceny, chodziło tylko i wyłącznie o uderzenie w mecenasa Romana Giertycha oraz pana Ryszarda Krauze (…) z oceny sądu wynika, że nie popełniono żadnego przestępstwa -powiedział.

Ryszard Krauze oraz adwokat Roman Giertych są jednymi z 12 zatrzymanych w czwartek osób podejrzanych o wyprowadzenie i przywłaszczenie łącznie ok. 92 mln zł z giełdowej spółki deweloperskiej Polnord. Przedstawiono im zarzuty dotyczące przywłaszczenia środków spółki oraz wyrządzenia firmie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, a także prania brudnych pieniędzy. Podejrzanym grozi za to do 10 lat więzienia.

W sobotę przed południem prokurator regionalny w Poznaniu Jacek Motawski poinformował, że po wykonaniu czynności procesowych z wszystkimi 12 zatrzymanymi osobami śledczy skierowali do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie pięciu z nich: Ryszarda Krauze, Sebastiana J., Piotra Ś., Piotra W. oraz Michała Ś.

Prokurator dodał, że „po skutecznym” przedstawieniu zarzutów wobec Romana Giertycha zastosowano środki zapobiegawcze w postaci 5 mln zł poręczenia majątkowego, zawieszenia w czynnościach adwokata, zakazu opuszczania kraju, dozoru policji połączonego z zakazem kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi.

Rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Poznaniu prok. Anna Marszałek powiedziała w sobotę PAP, że śledczy zastosowali wobec Giertycha poręczenie majątkowe po opinii lekarzy, według których stan jego zdrowia wyklucza w jego przypadku zastosowanie izolacyjnych środków zapobiegawczych. Taka decyzja została podjęta przez prokuratora nadzorującego to śledztwo w oparciu o dokumentację, którą dysponował – wyjaśniła.

W czwartek późnym popołudniem Roman Giertych trafił do warszawskiego szpitala, po tym jak zasłabł w trakcie przeszukiwania jego domu przez funkcjonariuszy CBA.

Wobec pozostałych podejrzanych, tj. Tomasza Sz., Tomasza B., Andrzeja P., Wojciecha C., Andrzeja P. oraz Bartosza P. zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozoru policyjnego i poręczeń majątkowych oraz zakazu opuszczania kraju, a także zakazu kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi. Do chwili nadania depeszy PAP nie udało się uzyskać komentarza Prokuratury Regionalnej w Poznaniu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Sławomir Nowak zostaje w areszcie

Warszawski sąd aresztował Sławomira Nowaka i Jacka P. na 3 miesiące. Wobec Dariusza Z., b. dowódcy „Gromu” zastosowano areszt warunkowy; jeśli wpłaci on 1 mln zł poręczenia majątkowego, wyjdzie na wolność – poinformowała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Mirosława Chyr.

Decyzja o braku aresztu dla byłego dowódcy GROM nie podoba się śledczym. Prokurator Chyr zapowiedziała, że zostanie ona zaskarżona. Skargę na areszt złożyli także obrońcy Nowaka.

– Nie mieliśmy możliwości w pełni zapoznać się z materiałem dowodowym. Podejrzany nie zapoznał się z nim w ogóle, także nie zna motywów, dowodów, które zostały przedstawione – powiedział adwokat Antoni Kania-Sieniawski, reprezentujący Nowaka. Obrońca twierdzi, że na zapoznanie się z 90 tomami akt mieli trzy i pół godziny.

Zarzuty

Sławomir Nowak (zgodził się na ujawnienie nazwiska i wizerunku – red.) usłyszał zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, żądanie i przyjmowanie korzyści majątkowych i osobistych w zamian za przyznawanie prywatnym podmiotom kontraktów na budowę i remont dróg na Ukrainie, a także o pranie pieniędzy pochodzących z tego przestępstwa w czasie, gdy kierował kierował ukraińską Państwową Służbą Dróg Samochodowych – Ukrawtodor. Według śledczych miał uzyskać w ten sposób ponad 1,3 mln zł.

Dariuszowi Z. i Jackowi P. postawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania brudnych pieniędzy oraz przyjmowania korzyści majątkowych.

Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest równolegle przez CBA i Prokuraturę Okręgową w Warszawie, a także Specjalną Prokuraturę Antykorupcyjną w Kijowie oraz Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy.

W sprawie toczą się odrębne śledztwa w Polsce i na Ukrainie, a dowodami wymienia się i działania koordynuje specjalnie w tym celu powołany zespół śledczych.
Źródło info i foto: businessinsider.com.pl