Libia: Trwają walki islamistów z armią

Co najmniej dziewięciu żołnierzy libijskich sił rządowych zginęło w sobotę podczas ataku na obóz szkoleniowy samozwańczej armii generała Halify Haftara na zachodzie Libii – poinformowały lokalne władze.

Bojownicy Haftara starli się z siłami rządowymi w okolicach bazy lotniczej w mieście Sabha, przejętej w tym roku przez samozwańczą Libijską Armię Narodową (LNA) generała. Przedstawiciel miejscowych władz Hamed al-Chaijali powiedział agencji Reutera, że jednemu z żołnierzy odcięto głowę, a pozostali zostali zastrzeleni lub „zmasakrowani”.

Cytowane przez Reutera źródło w LNA odpowiedzialnością za atak obarczyło lokalne struktury dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS) oraz bojowników z Czadu, jak wśród żołnierzy Haftara nazywane są przeciwne mu lokalne plemiona.

LNA napotyka opór

Sabha, podobnie jak znaczna część libijskiego południa i położonych tam złóż ropy naftowej, znajduje się pod kontrolą LNA, jednak sił tej samozwańczej armii w dużej mierze przeniosły się na północ w ramach ofensywy na stolicę kraju, Trypolis – siedzibę uznawanego na arenie międzynarodowej rządu Fajiza Mustafy as-Saradża.

W rozpoczętej w styczniu kampanii na południu Libii LNA napotyka na stanowczy opór ze strony grupy etnicznej Tubu. W tej części kraju aktywni pozostają również bojownicy IS, którzy w ostatnich miesiącach przeprowadzili kilka zamachów. IS przeniosło się na libijskie południe, gdy w grudniu 2016 roku zostali wyparci ze swojego wcześniejszego bastionu, miasta Syrta na północy kraju.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Oficer austriackiej armii podejrzany o szpiegowanie na rzecz Rosji

Emerytowany oficer armii austriackiej, którego podejrzewa się o ponad dwudziestoletnią działalność szpiegowską na rzecz Rosji, oczekuje na zatwierdzenie jego tymczasowego aresztowania przez sąd – podała dziś zajmująca się tą sprawą prokuratura w Salzburgu.

Według jej rzecznika zatrzymany przebywa w areszcie zabezpieczającym i jest poddawany intensywnym przesłuchaniom, w których wyniku może zostać złożony wniosek o tymczasowe aresztowanie. Uzasadnieniem wniosku mogłaby być na przykład groźba dalszego popełniania czynów karalnych lub groźba ucieczki.

Powołując się także na rzecznika prokuratury, dziennik „Kleine Zeitung” poinformował, że decyzję w sprawie zatwierdzenia tymczasowego aresztowania sąd powinien wydać w poniedziałek bądź najpóźniej we wtorek. W razie zastosowania wobec domniemanego szpiega wojskowych przepisów prawa karnego groziłaby mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Jak relacjonuje „Kleine Zeitung”, przesłuchiwany 70-letni pułkownik w stanie spoczynku szpiegował na rzecz Rosji przez 28 lat. Od 1990 roku pracował w ministerstwie obrony w Wiedniu, najpierw we „względnie nieliczącym się” wydziale opracowywania regulaminów, ale przez ostatnie pięć lat przed przejściem na emeryturę w wydziale planowania strukturalnego. Wcześniej miał też stacjonować na Cyprze i na Wzgórzach Golan w ramach sił pokojowych ONZ.

Według weekendowego wydania dziennika „Salzburger Nachrichten”, uczęszczał także na kursy NATO i miał dostarczać Rosjanom informacje na ten temat.

Jak poinformowało austriackie ministerstwo spraw zagranicznych, jego szefowa Karin Kneissl przeprowadziła rozmowę telefoniczną z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem. Wcześniej oskarżył on Austrię o sięgnięcie w sprawie szpiega do „dyplomacji megafonowej” zamiast podjęcia poufnych konsultacji z Moskwą.

– Chodzi tu o sprawy ze sfery podległej prawu karnemu, które spowodowały konieczność interwencji organów prokuratorskich i szerokiego poinformowania opinii publicznej – powiedziała Kneissl Ławrowowi. Jak podkreśliła, „podstawą działań austriackiego rządu są oczywiste fakty”.
Źródło info i foto: onet.pl

Atak nożownika na Zachodnim Brzegu Jordanu. Sprawca ataku zastrzelony

Jeden Izraelczyk zginął a dwóch zostało rannych w wyniku czwartkowego ataku nożownika z Palestyny w jednym z osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu Jordanu. Armia izraelska poinformowała, że napastnik został zastrzelony.

Nożownik zaatakował w osiedlu Adam, które znajduje się między Jerozolimą a Ramallah. Jedna z zaatakowanych osób zmarła w szpitalu, jedna przebywa w szpitalu w stanie ciężkim, a jedna została lekko ranna. „Terrorysta został postrzelony i zmarł” – poinformowała izraelska armia.

Atak, przeprowadzony przez 17-letniego mieszkańca miejscowości Kobar, został pochwalony przez rządzącą Palestyną organizację Hamas. -Była to bohaterska i odważna akcja – powiedział rzecznik Hamasu Fawzi Barhoum.

Był to kolejny atak nożownika na palestyńskich ziemiach okupowanych przez Izrael. W kwietniu br. w pobliżu jednej ze stacji benzynowych na Zachodnim Brzegu Jordanu Palestyńczyk próbował dźgnąć Izraelczyka śrubokrętem. Palestyńczyk został postrzelony i następnego dnia zmarł w szpitalu. Takich napastników izraelska armia nazywa „samotnymi wilkami”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

8 żołnierzy i 14 islamistów zginęło w ataku na Synaju

Ośmiu egipskich żołnierzy i 14 islamistów zginęło dziś w starciach w środkowej części półwyspu Synaj po tym, jak opasani ładunkami wybuchowymi i uzbrojeni w granaty napastnicy zaatakowali wojskowy punkt kontrolny – poinformowała egipska armia.

Był to największy atak na egipskie siły od czasu, gdy w marcu prezydent Abd el-Fatah es-Sisi zapewnił sobie reelekcję. Sisi, nie mając w zasadzie rywala, w marcowych wyborach uzyskał 97 proc. głosów, obiecując pracę na rzecz stabilności i bezpieczeństwa kraju.

Agencja Reutera zwraca uwagę, że do dzisiejszego ataku doszło również kilka godzin po tym, jak w Egipcie przedłużono stan wyjątkowy. Bojownicy zaatakowali punkt kontrolny o świcie – oświadczyła egipska armia. Czterech kamikadze zdetonowało na sobie pasy z ładunkami wybuchowymi, zabijając ośmiu żołnierzy i raniąc 15.

Kilka dni po najkrwawszym w historii Egiptu zamachu, do którego doszło 24 listopada 2017 roku i w którym zginęło 305 osób, prezydent Sisi nakazał dowództwu wojskowemu użyć wszelkich sił koniecznych do przywrócenia w ciągu trzech miesięcy bezpieczeństwa na półwyspie Synaj.

Są tam bardzo aktywne grupy dżihadystyczne, które regularnie przeprowadzają ataki na siły zbrojne i policyjne Egiptu od czasu, gdy związany z Bractwem Muzułmańskim prezydent Mohammed Mursi został obalony w 2013 roku przez wojsko w następstwie masowych protestów przeciwko jego islamistycznym rządom.

Rozprawienie się władz z islamistami stanowi największe wyzwanie dla rządu Egiptu, który jest najbardziej zaludnionym w świecie państwem arabskim i głównym sojusznikiem regionalnym Stanów Zjednoczonych.
Źródło info i foto: onet.pl

Austria: Nożownik zaatakował przed rezydencją ambasadora Iranu

26-letni mężczyzna zaatakował nożem żołnierza austriackiej armii pełniącego wartę przed rezydencją ambasadora Iranu w Wiedniu. Jak poinformowała policja, żołnierz, w obronie własnej, zastrzelił napastnika. Cztery dni wcześniej w śródmieściu Wiednia doszło do dwóch ataków z użyciem noża, podczas których ciężko ranne zostały cztery osoby.

Rzecznik ministerstwa obrony Austrii powiedział, że żołnierz próbował najpierw bronić się przy pomocy gazu pieprzowego, a gdy ten środek okazał się nieskuteczny sięgnął po pistolet. Według policji wojskowy oddał co najmniej cztery strzały ze służbowej broni, Glocka 17. Tyle łusek znaleziono podczas zabezpieczenia śladów na miejscu incydentu.

Napastnik zginął na miejscu. Austriackie władze podały jedynie, że miał on 26 lat i był obywatelem Austrii. Motyw jego działania nie jest znany. – Jeszcze jest zdecydowanie za wcześnie by o tym mówić – stwierdził rzecznik policji. 24-letni żołnierz trafił do szpitala. Jak poinformowała policja, został ranny w lewe ramię, a także doznał ciężkiego szoku. Po ataku nożownika przed rezydencją ambasadora Iranu władze Austrii wzmocniły ochronę innych placówek dyplomatycznych w Wiedniu.

Cztery dni wcześniej w śródmieściu Wiednia doszło do dwóch ataków z użyciem noża, podczas których ciężko ranne zostały cztery osoby. Do obu ataków przyznał się pochodzący z Afganistanu 23-letni mężczyzna. Podczas przesłuchania tłumaczył się agresywnym nastrojem i wściekłością z powodu trudnej sytuacji życiowej.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Seria zamachów w Burkina Faso

Policja poinformowała, że prawdopodobnie sprawcami ataków są islamscy ekstremiści. Informacja ta nie została jednak oficjalnie potwierdzona. Pojawiły się doniesienia o zamachu w pobliżu kancelarii premiera oraz eksplozji w kwaterze głównej armii. Służby podały do informacji publicznej, że w ramach akcji antyterrorystów zginęły co najmniej trzy osoby.

Funkcjonariusze poinformowali, że na miejsce ataku wysłano siły bezpieczeństwa. Zaapelowano również do mieszkańców, by nie zbliżali się w ten rejon. Jednocześnie agencja EFE, powołując się na lokalne media, podaje, że grupa niezidentyfikowanych uzbrojonych napastników dokonała ataku w dzielnicy dyplomatycznej Wagadugu, wywołując kilka pożarów. Doszło do starć z siłami bezpieczeństwa.

Telewizja państwowa RTB informuje o „dużym pożarze we francuskiej ambasadzie” oraz że napastnicy „otworzyli ogień w kierunku żandarmów, którzy przybyli na miejsce”. Jednocześnie ambasada Francji w Burkina Faso na Facebooku zmieniła treść posta, w którym wcześniej informowała o trwającym ataku na budynek ambasady i Instytut Francuski w Wagadugu.
Źródło info i foto: onet.pl

Londyn: Nauczyciel z liceum planował utworzyć „armię dzieci dżihadu”

Umar Haque, zatrudniony od września 2015 r. do września 2016 r. na stanowisku administratora a także nauczyciela d.s edukacji religijnej w prywatnej, płatnej szkole średniej Lantern of Knowledge w Leyton we wschodnim Londynie podjął działania w celu zradykalizowania dużej grupy dzieci i przygotowania ich do przeprowadzenia zamachów terrorystycznych w Wielkiej Brytanii.

Był wysoko cenionym nauczycielem

Policja twierdzi, że Haque, oprócz planowania ataków terrorystycznych m.in na lotnisko Heathrow, transport publiczny i na wieżę zegarową Big Ben, rekrutował dzieci (do przeprowadzania przyszłych ataków) z dwóch szkół i meczetu we wschodnim Londynie, w których pracował jako nauczyciel.

W czasie gdy pracował w szkole, Haque był wysoko oceniany, a inspektorzy Ofsted – Urzędu ds. Standardów Edukacji – chwalili jego „silne poczucie wspólnoty, harmonii i szacunku”, a szkoła uzyskała znakomite oceny. Haque pracował także w meczecie Ripple Road w Barking.

Chciał, by dzieci pomogły mu przeprowadzić ataki

Szef departamentu ds. zwalczania terroryzmu w metropolitalnej policji Dean Haydon, powiedział, że Haque „radykalizował wrażliwe dzieci w wieku od 11. do 14. lat”. „Planował stworzenie armii dzieci”. – Jego zamiarem było, (doprowadzenie do tego) aby te dzieci pomogły mu przeprowadzić wiele ataków, na terenie całego Londynu. To były plany długoterminowe.

Dean Haydon dodał, że policja spotkała się z „murem milczenia”, gdy badała działalność Haque’a. Haque zwrócił na siebie uwagę policji w kwietniu 2016 r. Został zatrzymany na lotnisku Heathrow, gdy próbował wsiąść do samolotu do Turcji.

Pokazywał nagrania z egzekucji

Ujawniono, iż Haque miał kontakt z 250. dziećmi w wieku od 11. do 14. lat i podjął próbę zradykalizowania ponad 100. z nich poprzez pokazywanie im propagandowych filmów, w tym nagrań brutalnych egzekucji.

Haque przygotowywał dzieci od „męczeństwa”, a jednocześnie wymuszał milczenie – podaje portal telegraph.co.uk. Obecnie 35. dzieci zostało otoczonych opieką ze strony służb socjalnych, policji i władz miejskich.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Stan wyjątkowy po wyborach w Hondurasie

Rząd Hondurasu wprowadził w kraju stan wyjątkowy, rozszerzając zakres uprawnień armii i policji w celu zakończenia demonstracji opozycji rozprzestrzeniających się w całym kraju przeciwko domniemanemu oszustwu podczas wyborów prezydenckich.

Dekret o stanie wyjątkowym, podpisany przez ustępującego prezydenta Juana Orlando Hernandeza, przywódcy centroprawicowej Partii Narodowej (PN), „ogranicza na dziesięć dni swobodne poruszanie się osób” pomiędzy godziną 18 a 6 rano – sprecyzował rzecznik rządu Jorge Hernandez Alcerro.

Sześć dni po niedzielnych wyborach Honduras nie ma jeszcze zwycięzcy. Komisja Wyborcza ogłosiła, że przelicza ponownie niektóre sporne głosy. Demonstracje przeciwko domniemanemu sfałszowaniu wyborów odbywają się na apel Salvadora Nasralli, kandydata lewicowej opozycji, głównego przeciwnika ubiegającego się o reelekcję prezydenta Hernandeza.

Opozycja kwestionuje decyzję Sądu Najwyższego z 2015 r. dopuszczającą kandydaturę 49-letniego Hernandeza, mimo że konstytucja zabrania reelekcji prezydenta.
Źródło info i foto: onet.pl

Zemsta za atak w Egipcie. Armia uderzyła w kryjówki terrorystów

Egipskie siły powietrzne, które dokonały w piątek nalotów w pobliżu Bir al-Abd na północy półwyspu Synaj, gdzie kilka godzin wcześniej doszło do najkrwawszego zamachu w historii Egiptu, zniszczyły kilka pojazdów użytych w ataku – poinformowała egipska armia.

„Egipskie lotnictwo zaatakowało również liczne kryjówki, w których terroryści przechowywali broń i amunicję” – zaznaczył w swym komunikacie rzecznik sił zbrojnych, Tamer el-Refaey.

Celem ataków z powietrza były górskie tereny wokół miasta Bir al-Abd, na których – jak się zakłada – ukrywają się bojownicy.
Wcześniej prezydent Egiptu Abd el-Fatah es-Sisi obiecał, że rząd z „brutalną siłą” odpowie na zamach na meczet w Bir al-Abd koło miasta Al-Arisz na północy półwyspu Synaj.

W piątek grupa 40 napastników zdetonowała tam ładunek wybuchowy przed świątynią wypełnioną wiernymi i otworzyła ogień do uciekających w popłochu ludzi. Zamachowcy byli podzieleni na cztery grupy. Atakowali karetki pogotowia, które przyjechały na miejsce.

Zamach był wymierzony w meczet al-Rawda, do którego uczęszczają wyznawcy sufizmu, czyli muzułmańskiego nurtu mistycznego. Już wcześniej byli oni prześladowani przez islamistycznych bojowników w regionie, w tym przez lokalny odłam Państwa Islamskiego (IS). Dżihadyści uważają wyznawców sufizmu za heretyków.

Według oficjalnego bilansu w tym najkrwawszym zamachu w historii Egiptu zginęło co najmniej 235 osób, a 109 zostało rannych.
Do ataku nie przyznała się żadna organizacja terrorystyczna, ale wydaje się, że był to kolejny zamach organizacji Prowincja Synaj, lojalnej wobec IS. Arabska nazwa Prowincji Synaj brzmi Wilajat Sinai. Grupa ta wzięła na siebie odpowiedzialność za najkrwawsze zamachy w regionie z ostatnich lat, w tym za atak bombowy z 2015 roku na rosyjski samolot czarterowy lecący do Petersburga, w którym zginęły 224 osoby.

Sytuacja na półwyspie Synaj pogorszyła się po obaleniu w 2013 roku przez ówczesnego dowódcę sił zbrojonych Sisiego wywodzącego się z Bractwa Muzułmańskiego szefa państwa Mohammeda Mursiego.

Konflikt w regionie pochłonął setki ofiar. Dżihadyści atakowali głównie policjantów i żołnierzy, ale zdarzały się też zamachy na lokalne plemiona, które współpracują z siłami bezpieczeństwa i które islamiści uważają za zdrajców. W lutym po serii ataków z Al-Arisz masowo uciekli chrześcijanie. Od grudnia ub.r. ponad 100 chrześcijan, głównie Koptów, zginęło w zamachach na kościoły i inne miejsca na Synaju i w całym kraju.
Źródło info i foto: interia.pl

W ataku lotnictwa USA w Somalii zginęło ponad 100 bojowników Al-Szabab

Pentagon poinformował dziś, że w operacji amerykańskiego lotnictwa przeciw ugrupowaniu Al-Szabab 200 km od stolicy Somalii, Mogadiszu, zginęło ponad 100 bojowników tej organizacji. Nalot został uzgodniony z rządem federalnym Somalii. Resort obrony USA podkreślił w komunikacie, że będzie nadal prowadził operacje przeciw bojownikom Al-Szabab.

Od 2013 roku Pentagon współpracuje z somalijskimi siłami zbrojnymi, wspierając je w walce z tą powiązaną z Al-Kaidą organizacją.

Na wiosnę siły amerykańskie i somalijskie nasiliły kampanię przeciw tej organizacji; prezydent USA Donald Trump zaaprobował te operacje oraz naloty amerykańskich sił powietrznych w Somalii. Pentagon wysyłał do Somalii kilkudziesięciu żołnierzy, których zadaniem jest szkolenie logistyczne somalijskiej armii. Wcześniej w operacjach w tym kraju brały udział tylko amerykańskie jednostki specjalne.

W walkach z Al-Szabab armię Somalii wspierają wojska Unii Afrykańskiej.

Islamistyczne ugrupowanie Al-Szabab walczy o narzucenie w Somalii surowej wersji islamu i obalenie prozachodniego rządu. Choć ekstremiści ponieśli w ostatnich latach straty i zostali wyparci ze stolicy, ich ugrupowanie nadal przeprowadza krwawe ataki w Mogadiszu i w wielu rejonach Somalii.
Źródło info i foto: onet.pl