Rosyjski dziennikarz wypadł przez okno. Pisał niepochlebne artykuły o Syrii

Nie żyje dziennikarz Maksim Borodin, który pisał o stratach w Syrii wśród rosyjskich najemników z oddziału nazywanego grupą Wagnera. Borodin w piątek wypadł z okna swego mieszkania. Zmarł w niedzielę w szpitalu w Jekaterynburgu, nie odzyskawszy przytomności. O śmierci dziennikarza powiadomiło Radio Swoboda. Polina Rumiancewa, redaktor naczelna jekaterynburskiej agencji informacyjnej Nowyj Dień, gdzie pracował Borodin, nie wykluczyła, że jego śmierć nie była przypadkiem lub samobójstwem. Jej zdaniem Borodin nie miał powodów do targnięcia się na własne życie.

Najpierw otrzymać dostęp do mieszkania

– Aby zrozumieć, co się wydarzyło, musimy otrzymać dostęp do mieszkania. Zajmujemy się tym – wyjaśniła Rumiancewa. Zapewniła, że agencja poinformuje, jeśli w sprawie śmierci jej pracownika pojawi się ślad przestępstwa.

Borodin był jednym z dziennikarzy, którzy pisali o incydencie zbrojnym z 7 lutego, gdy w Syrii najemnicy z grupy Wagnera zginęli w ostrzale sił lotniczych pod dowództwem USA. Według doniesień medialnych najemnicy wraz z syryjskimi wojskami rządowymi próbowali odbić pole naftowe kontrolowane przez sprzymierzoną z USA arabsko-kurdyjską milicję Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF). Władze w Moskwie podały jedynie, że udzieliły pomocy obywatelom Rosji i że w incydencie nie brali udziału żołnierze rosyjskich sił zbrojnych. Media zachodnie i rosyjskie wielokrotnie pisały o grupie Wagnera, informując, że formacja ta walczy w Syrii; podawano, że ta prywatna firma najemnicza prowadziła też działania zbrojne na wschodzie Ukrainy. Działalność najemnicza jest w Rosji zakazana.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Poszukiwany sprawca napadu

Do napadu doszło 23 września, policjanci szukają świadków tego zdarzenia. Mężczyzna ukradł artykuły o wartości 100 złotych, uderzył ekspedientkę pięścią i uciekł.

Rysopis sprawcy napadu:

Wiek około 20 lat, wzrost 166-170 cm, szczupłej budowy ciała, włosy krótkie- blond, obcięte na tzw. „jeża”. W dniu zdarzenia był ubrany w bluzę z długim rękawem kol. szarego i spodnie jeansowe. Dopiero teraz prokuratura zgodziła się na publikację zdjęć podejrzewanego mężczyzny.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Dominique Strauss-Kahn ma dość francuskiej prasy

Były szef MFW idzie na wojnę z mediami. Zamierza wytoczyć im proces za „fantazjowanie” na jego temat. Czarę goryczy przelała seria artykułów, z których wynikało, że małżeństwo Dominique’a Straussa-Kahna i byłej prezenterki TV Anne Sinclair jest w rozsypce. Według gazet Sinclair, która dotąd lojalnie wspierała męża wikłanego w kolejne afery seksualne, ma już dość i zamierza się rozwieść. Adwokaci obojga zapowiedzieli, że zrobią wszystko, by uniemożliwić mediom „fantazjowanie” na ich temat. Prasa, powołując się na znajomych Straussa-Kahna, napisała, że decyzję o rozwodzie Anne Sinclair podjęła, gdy w październiku nazwisko jej męża pojawiło się w kontekście kolejnej afery seksualnej. Żródło info i foto: rp.pl

Dofinansowanie dla sklepu z dopalaczami

Urząd Pracy w Płońsku na Mazowszu dofinansował otwarcie sklepu z… dopalaczami. Dwa miesiące temu jego właściciel – jako bezrobotny, który otwiera działalność gospodarczą – dostał 19 tysięcy złotych bezzwrotnej pomocy – dowiedział się reporter RMF FM Paweł Świąder. Dyrektor płońskiego urzędu Eugeniusz Demianiuk przekonuje, że on i jego podwładni nie mieli pojęcia, że chodzi o dopalacze. Właściciel sklepu we wniosku o dotację napisał, że będzie handlował artykułami przemysłowymi, tytoniowymi i… kolekcjonerskimi. „Żadne z nich nie są zakazane, więc przyznaliśmy dotację” – tłumaczy Demianiuk. Żródło info i foto: RMF24.pl