Zielonka: Były wojskowy zatrzymany przez policję. Atakował przypadkowych ludzi

Policjanci z Zielonki przy wsparciu pododdziału kontrterrorystycznego zatrzymali 42-latka podejrzanego o serię ataków na przypadkowe osoby w tej podwarszawskiej miejscowości. Dwie osoby zostały ukłute przedmiotem „przypominającym igłę”. Mężczyzna został aresztowany. O mężczyźnie, który atakuje mieszkańców Zielonki m.in. igłą, było głośno na lokalnych portalach pod koniec marca. 42-letni sprawca został zatrzymany 1 kwietnia przez policjantów z komisariatu w Zielonce, których wspierali funkcjonariusze Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Warszawie.

Jak poinformował asp.sztab. Tomasz Sitek, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Wołominie, działania podjęto po serii niepokojących zawiadomień, które wpływały do komisariatu w Zielonce.

– Policjanci otrzymali dwa zgłoszenia o mężczyźnie poruszającym się osobową mazdą, który po zatrzymaniu i opuszczeniu swojego pojazdu podszedł do nich i bez żadnej zapowiedzi oraz bez powodu ukuł jednego z nich w nogę, drugiego w dłoń przedmiotem przypominającym kolec lub igłę – wyjaśnił.

Tego samego dnia policjanci otrzymali informację od innych osób, które mogły paść ofiarą prawdopodobnie tego samego napastnika. – W dwóch przypadkach chodziło o znieważenie poprzez kierowanie w stosunku do poszkodowanych słów powszechnie uznanych za obelżywe i wulgarne – dodał policjant.

Zatrzymanie byłego wojskowego

Do funkcjonariuszy wpłynęło zgłoszenie od motocyklisty, któremu kierowca mazdy miał zajechać drogę, zmusić do gwałtownego hamowania, co zakończyło się upadkiem kierowcy jednośladu na drogę o dużym natężeniu ruchu. – Podobna sytuacja spotkała też innego mieszkańca Zielonki – przekazał asp.sztab. Sitek.

Policjanci ustalili, że za wszystkimi zdarzeniami stoi najprawdopodobniej ta sama osoba. Ustalili także personalia podejrzewanego, a prokurator Prokuratury Rejonowej w Wołominie wszczął na podstawie zgromadzonych materiałów śledztwo i wydał postanowienie o zatrzymaniu 42-latka.

Według nieoficjalnych informacji jest to mieszkaniec Zielonki, w przeszłości pełniący służbę w wojsku, także na misjach zagranicznych. Podejrzany usłyszał w prokuraturze sześć zarzutów w tym m.in. znieważenia osób, naruszenia czynności narządów ciała, narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Jak przekazała prok. Katarzyna Skrzeczkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, 42-latek nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia, w których przedstawił odmienną – od ustalonej w toku śledztwa – wersję wydarzeń.

Sąd Rejonowy w Wołominie przychylił się do wniosku prokuratury o umieszczenia podejrzanego w areszcie śledczym na trzy miesiące. Mężczyzna miał również zostać objęty opieką lekarską.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nigeria: Uzbrojeni napastnicy zaatakowali więzienie. Uwolnili 1800 osadzonych

W Nigeryjskim Owerii doszło do masowej ucieczki z więzienia. W serii skoordynowanych ataków z użyciem broni maszynowej i granatników, nieznanej grupie sprawców udało się uwolnić ponad 1800 więźniów.

Zwykle w takich sytuacjach piszemy o „scenach jak z filmu”, jednak takiej produkcji nikt jeszcze nie nakręcił. W nocy z niedzieli na poniedziałek 5 kwietnia przez dwie godziny zamaskowane grupy zbrojnych prowadziły ostrzał więzienia i policyjnych posterunków w ponad milionowym mieście Owerii. Po godzinie 2 przez około dwie godziny atakowano także lokalne posterunki wojskowe w stolicy stanu Imo. Wszystko to w celu uwolnienia więźniów z miejscowego zakładu karnego.

Choć nikt nie przyznał się do nocnej operacji, została ona przeprowadzona wyjątkowo skutecznie. Z więzienia zbiegło 1844 osadzonych. 6 wróciło dobrowolnie, 35 nie opuściło swoich cel, decydując się na pozostanie w zakładzie karnym. W trakcie ataków zginęło co najmniej 12 funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa. Zniszczono też ponad 30 pojazdów, należących do służb mundurowych. Nigeryjscy politycy o przeprowadzenie akcji oskarżyli separatystyczną organizację Eastern Security Network (ESN/IPOB). Ta odrzuciła jednak oskarżenia.

Niespokojny początek roku w Nigerii

Prezydent Muhammadu Buhari nazwał poniedziałkowy atak „aktem terroryzmu”, przeprowadzonym przez „anarchistów”. Zażądał od sił porządkowych schwytania napastników i zbiegłych więźniów. Od stycznia tego roku policyjne posterunki i pojazdy w całej południowo-wschodniej Nigerii stawały się celami ataków różnych grup. Podczas licznych walk skradziono duże ilości amunicji. Jak dotąd nikt nie przyznał się do tych działań.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Ataki na domy prawników Donalda Trumpa

Adwokat Michael van der Veen stał się obiektem ataków po udanej obronie Donalda Trumpa w procesie impeachmentu. Nie tylko zresztą sam prawnik: w weekend w jego domu wybito okna i namalowano napis „zdrajca”. – Cała moja rodzina, moja firma, moja kancelaria są teraz w stanie oblężenia – przyznaje van der Veen.

W sobotę Senat USA uniewinnił Trumpa z zarzutów podżegania tłumu jego zwolenników do ataku na Kapitol. 57 senatorów (w tym siedmioro Republikanów) głosowało za impeachmentem, a 43 przeciwko. Zwolennikom impeachmentu byłego prezydenta nie udało się jednak uzyskać wymaganej większości 2/3 głosów.

Atak na prawników Trumpa

Po uniewinnieniu przez Senat byłego prezydenta USA, gniew przeciwników Donalda Trumpa zwrócił się przeciw jego adwokatom: dom Michaela van der Veena został zdewastowany, podobnie jak drugiego z obrońców – Bruce’a Castora. Przed domem van der Veena w Filadelfii czerwonym sprayem namalowano napis „zdrajca” i strzałkę kierującą na budynek, gdzie mieszka rodzina prawnika. W piątek w nocy wybito szyby.

– Mój dom został zaatakowany – powiedział van der Veen w Fox News. – Cała moja rodzina, moja firma, moja kancelaria są teraz w stanie oblężenia. Jednak naprawdę nie chcę w to wchodzić – dodał adwokat.

Lokalny „Philadelphia Inquirer” podaje, że także przed kancelarią prawnika manifestanci wykrzykiwali wymierzone w van der Veena hasła.

„Chcą wykonywać pracę bez obaw o własne bezpieczeństwo”

Drugi z adwokatów w procesie Donalda Trumpa, Bruce Castor, przyznaje, że także jego dom został zaatakowany.

– Mój dom był przedmiotem ataków. Ci ludzie są prawnikami i oczekują, że będą wykonywać swoją pracę bez obawy o własne bezpieczeństwo – podkreślił na antenie Fox News.

Rok temu pozywał, teraz bronił

Jak przypominają amerykańskie media, choć Michael van der Veen ostatnio bronił Donalda Trumpa, to jeszcze rok temu pozwał byłego już prezydenta i szefa amerykańskiej poczty. Powodem były wprowadzone przez nich zmiany w funkcjonowaniu firmy pocztowej, które – jak wskazywał adwokat – uniemożliwiały sprawne przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych.
Źródło info i foto: TVP.info

Singapur: 16-latek planował atak na meczety. Zainspirował go zamachowiec z Christchurch

Władze Singapuru zatrzymały 16-latka, który ich zdaniem szykował się do ataku na dwa meczety. Przygotował już oświadczenie z odniesieniami do zamachowcy, który w 2019 r. zabił 51 muzułmanów w Christchurch w Nowej Zelandii – przekazano.

Chłopak nabył w internecie kamizelkę taktyczną i planował zaatakować ludzi maczetą – przekazał w komunikacie singapurski wydział bezpieczeństwa wewnętrznego (ISD), podała Agencja Reutera.

W oświadczeniu ISD nastolatka określono jako pochodzącego z Indii chrześcijanina, który „sam się zradykalizował”, motywowanego „silną antypatią wobec islamu i fascynacją przemocą” – przekazała agencja AP. Nie ujawniono personaliów zatrzymanego, ponieważ jest niepełnoletni.

16-latek przeprowadził rekonesans w meczetach w pobliżu swojego miejsca zamieszkania, a atak zamierzał transmitować na żywo w internecie. Przygotował już oświadczenia, w których wspominał o prawicowym ekstremiście Brentonie Tarrancie, skazanym na dożywocie za zabicie 51 muzułmanów i ranienie dziesiątków innych w Christchurch.

Aresztowany lub zabity

„Mógł przewidzieć tylko dwa wyniki swojego planu: że zostanie aresztowany, zanim będzie mógł przeprowadzić ataki, albo że wykona plan i zostanie zabity przez policję” – napisał ISD, dodając, że nastolatek planował przeprowadzić atak w rocznicę tragedii w Christchurch, 15 marca.

W jednym z manifestów niedoszły napastnik określił planowany przez siebie zamach jako „masakrę”, „akt zemsty” i „wezwanie do wojny” przeciwko islamowi. Zamachowca z Christchurch opisywał jako „świętego” – podała AP.

16-latek jest najmłodszą osobą schwytaną w Singapurze na mocy pochodzących z ery kolonialnej przepisów bezpieczeństwa wewnętrznego, które zezwalają na zatrzymanie kogokolwiek zagrażającego bezpieczeństwu nawet na dwa lata.

Jest również pierwszą osobą zatrzymaną w tym państwie w związku z prawicowym ekstremizmem. Wcześniej singapurskie władze zatrzymywały natomiast radykalnych islamistów, w tym 17-latka aresztowanego za popieranie Państwa Islamskiego.

Nie jest jasne, jak długo 16-latek spędzi w areszcie. Szef MSW oświadczył, że otrzyma tam wsparcie psychologiczne i będzie mógł kontynuować naukę. Nie zostanie postawiony przed sądem, ponieważ „niczego nie zrobił” – oświadczył minister, cytowany przez singapurską stację CNA.

Nadzieja na resocjalizację

Shanmugam podkreślił przy tym, że singapurskie przepisy pozwalają policji na „szybkie działanie” wobec osób planujących zamachy, podczas gdy w wielu innych krajach „trzeba poczekać, aż coś zrobią, i często jest już wtedy za późno”. Wyraził nadzieję na resocjalizację chłopaka.
Źródło info i foto: TVP.info

Nowe informacje ws. zamachowca z Nashville. „Wierzył w UFO i istnienie reptilian.”

Mężczyzna, który wysadził się w powietrze w Wigilię w centrum Nashville w amerykańskim stanie Tennessee był wyznawcą spiskowych teorii o atakach z 11 września 2001 roku, wierzył w istnienie UFO i ludzi-jaszczurów (reptilian) – wynika z doniesień lokalnej telewizji News Channel 5.

Dziennikarze telewizji otrzymali kopię listu wysłanego przez sprawcę zamachu Anthony’ego Warnera na dzień przed atakiem. W dziewięciostronicowym liście zawierającym również dwa dyski USB z filmami na temat spiskowych teorii Warner napisał, że posiadł „niezmierną wiedzę” i „rozumie wszystko, począwszy od tego kim oni są, aż po czym naprawdę jest wszechświat”.

Z treści listu wynika, że mężczyzna wierzył w istnienie reptilian – przybyłych z kosmosu ludzi-jaszczurów, którzy potrafią manipulować ludzkimi umysłami i którzy zawładnęli Ziemią i zmienili ludzkie DNA. Warner pisał też, że ataki z 11 września były dziełem obcych z innej planety. Twierdził jednocześnie, że „wszystko jest iluzją” i „nie ma czegoś takiego jak śmierć”.

Z informacji News Channel 5 wynika, że kopie listu otrzymało co najmniej kilka osób, z którymi Warner utrzymywał kontakt. Warner, specjalista od informatyki, w Wigilię Bożego Narodzenia wysadził w powietrze swój samochód turystyczny w centrum Nashville przed budynkiem operatora telekomunikacyjnego AT&T. Jedyną ofiarą zamachu był on sam, bowiem na 15 minut przed wybuchem ostrzegł okolicznych mieszkańców przed eksplozją.

Jak pisze portal telewizji z Nashville, w liście nie ma bezpośrednich wyjaśnień co chciał osiągnąć mężczyzna; nie ma też odniesień do firmy AT&T.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Atak piratów na kontenerowiec Port Gdynia u wybrzeży Afryki

W poniedziałek rano na wodach Zatoki Gwinejskiej u wybrzeży Afryki doszło do nieudanej próby porwania kontenerowca M/S Port Gdynia. W załodze statku jest 20 polskich marynarzy. „Piraci po nieudanym ataku ostrzelali mostek i zeszli z jednostki” – powiedział PAP wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk.

Informację o nieudanym ataku na jednostkę zarządzaną przez PLO, jako pierwsze podało radio RMF FM. Do nieudanej próby uprowadzenia doszło w poniedziałek ok. godz. 6. Prezes PLO Dorota Arciszewska-Mielewczyk powiedziała PAP, że do ataku na jednostkę doszło na wodach Zatoki Gwinejskiej. Kontenerowiec M/S Port Gdynia zmierzał do portu Bata w Gwinei Równikowej. Jednostka pływa pod maltańską banderą. Załogę stanowi 20 Polaków.

Na szczęście, nikomu nic się nie stało. Marynarze zachowali się bardzo odważnie. Z uwagi na śledztwo na razie nie możemy zdradzać szczegółów zajścia – powiedziała PAP prezes PLO. Wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk powiedział PAP, że w tej sprawie został zorganizowany zespół zarządzania kryzysowego z udziałem premiera Mateusza Morawickiego i wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego.

Porywacze ostrzelali mostek i zniszczyli część wyposażenia jednostki

Załoga skutecznie uniemożliwiła uprowadzenie jednostki. Po ataku schowała się w tzw. cytadeli uniemożliwiając sterowanie kontenerowcem. Dla nas najważniejsze jest, że nikomu nic się nie stało. Porywacze prawdopodobnie w akcie furii ostrzelali mostek i zniszczyli część wyposażenia jednostki – dodał wiceminister infrastruktury.

Gróbarczyk powiedział, że piraci po tym, gdy zorientowali się, że nie są w stanie przejąć kontroli nad jednostką, opuścili ją. Szczegóły incydentu wyjaśni śledztwo.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Holandia: Ataki na „polskie sklepy były skoordynowaną akcją”

W ostatnim tygodniu doszło do czterech wybuchów przed sklepami z polskimi produktami w Holandii. Teraz policja, jak informuje nltimes.nl, zakłada w śledztwie, że ataki były skoordynowaną akcją i apeluje do świadków o zgłaszanie się.

Wciąż jednak nie są znane motywy podkładania wybuchów przed polskimi sklepami. Właściciele polskich sklepów w Holandii zwrócili uwagę w rozmowie z NOS, że na rynku sklepów szaleje „brutalna konkurencja”. Wskazują, że nowi właściciele takich sklepów często otwierają je tuż obok podobnego już istniejącego sklepu, by wypchnąć ich następnie z rynku. Wypowiadający się dla NOS poprosili o zachowanie anonimowości.

W sobotę, 12 grudnia o 4.30 rano w polskim supermarkecie w centrum handlowym De Beverhof w Beverwijk doszło do eksplozji. Atak na ten konkretny sklep przeprowadzono już drugi raz, wcześniejszy miał miejsce 8 grudnia. Był to już czwarty atak na „polskie sklepy” w Holandii w ciągu tygodnia. O ponownym ataku na supermarket poinformowała miejscowa policja. W mediach społecznościowych pojawiły się też nagrania z miejsca zdarzenia.

Holenderska policja poinformowała o zniszczeniu fasady sklepu, na ulicy leżał gruz. – Zniknęła cała fasada, uszkodzenia są znaczne – powiedział jeden z funkcjonariuszy cytowany przez holenderskie media.

W tym samym sklepie doszło już do eksplozji w nocy z wtorku na środę. Według służb tym razem szkody są większe, bo fala powstała na skutek eksplozji uszkodziła także wnętrze centrum handlowego. Wcześniej policja otrzymała zgłoszenie, że w pobliżu miejsca wybuchu płonie samochód. Możliwe, że obie sprawy są ze sobą powiązane.

„Polskie sklepy” w Holandii. Właścicielami nie są Polacy

W Holandii jest ponad 100 sklepów handlujących polskimi towarami, większość z nich jednak należy do cudzoziemców. – To bardzo ciężka praca, mało kto chce pracować 7 dni w tygodniu – powiedział w rozmowie z „Deutsche Welle” właściciel takiego sklepu w Hillegom, także obcokrajowiec. Prosił jednak, żeby nie podawać ani nazwy marketu, ani jego danych. – Nie chcę mieć problemów – tłumaczył.

Z oferty sklepów korzysta głównie licząca ok. 195 tys. osób holenderska Polonia, a także mieszkający w Niderlandach Rosjanie, Bułgarzy i Łotysze. W mediach pojawiły się informacje, że Polacy mówią o właścicielach sklepów „Turkowie”. Są jednak nimi Kurdowie z Iraku. Holenderskie Biedronki, oprócz nazwy, nie mają nic wspólnego z należącą do portugalskiego koncernu Jeronimo Martins popularną siecią marketów w Polsce.

Kim są właściciele sklepów?

Właścicielami wszystkich sklepów są iraccy Kurdowie. Pierwszy wybuch miał miejsce w nocy 7 grudnia w miejscowości Aalsmeer, 13 km od Amsterdamu. Właściciele to 25-letni piłkarz trzecioligowego klubu Quick Boys Mohamad Mahmoed i jego brat Moshkhal. Drugi wybuch nastąpił tej samej nocy, 100 km dalej, w mieście Heeswijk-Dinther w południowej Holandii. Z ustaleń policji wynika, że materiały wybuchowe zostały przyklejone do szklanej witryny sklepu. Jego właścicielem jest Omroep Brabant Shwana Rabat, który razem z rodziną i przyjaciółmi prowadzi markety z polskimi produktami także w innych miejscowościach.
Źródło info i foto: onet.pl

Oszuści atakują rynek kryptowalut

Bitcoin jest najdroższy od grudnia 2017 roku. Przez ostatnie 12 miesięcy podrożał o ponad 150 proc. Rosnącą popularność kryptowaluty próbują wykorzystać oszuści. Przed ich działaniami ostrzega BitBay – największa giełda walut cyfrowych prowadzona przez Polaków. Za bitcoina dziś rano płacono ponad 18 200 dolarów, a kilka dni temu przekraczał poziom 18 900 dolarów. Dla polskiego inwestora kupno jednego bitcoina to wydatek rzędu 70 tysięcy złotych. Na osoby niezbyt obyte z rynkiem kryptowalut przestępcy zastawiają pułapki. Ofiary najczęściej łowione są za pomocą maili i mediów społecznościowych.

Tylko dla ostrożnych

Bitcoinowa hossa przyciąga na rynek osoby marzące o szybkim zarobieniu wielkich pieniędzy, co skwapliwie wykorzystują oszuści. Sięgają oni po coraz bardziej wyrafinowane metody, by okraść inwestorów lub wyłudzić dane osobowe. Ich celem stał się ostatnio polski operator giełdy kryptowalutowej BitBay. Strona internetowa oszustów szatą graficzną łudząco przypomina prawdziwą platformę.

BitBay na swoim koncie na Facebooku napisał: „Chcieliśmy Was ostrzec przed stroną bitbayinvest.net, która jest kopią naszej witryny. Jeżeli ktokolwiek z Was ma podejrzenia, że przypadkowo mógł zalogować się na tej stronie, to zalecamy natychmiastową zmianę hasła! Jeśli spotkaliście się z inną podszywająca się pod nas stroną lub profilem w mediach społecznościowych, dajcie znać w grupie lub skontaktujcie się z naszym supportem, abyśmy mogli zareagować i ostrzec innych”.

Sztuka omijania przynęt

– W przypadku kryptoaktywów mamy dużą zmienność ich cen. Teraz zaczęła się kolejna hossa, bitcoin rośnie. Pojawia się szum w mediach i od dłuższego czasu obserwujemy mnóstwo ataków phishingowych, „łowiących” ofiary – mówi Rafał Kiełbus z Izby Gospodarczej Blockchain i Nowych Technologii.

Jak tłumaczy, cały proces „złapania ofiary” zaczyna się od przynęty w postaci fałszywej strony giełdy, maila, SMS-a, kontaktu za pomocą social mediów czy rozmowy telefonicznej. Nierzadko oszuści korzystają też z reklam, które fałszują rzeczywistość. Można w nich przeczytać, że jakiś celebryta zainwestował spore pieniądze za pomocą kryptowalut i zarobił na tym krocie. Innym razem oszuści próbują sprzedać swój produkt jako genialne narzędzie inwestycyjne.

– Najczęściej w reklamach podawane są linki, które prowadzą do udawanych tabloidów – opisuje te manipulacje Kiełbus. I właśnie na www tychże „tabloidów” ofiary czytają artykuły o znanych ludziach, którzy zbili majątek na kryptowalutach.

Popularną praktyką jest również odwoływanie się do ekskluzywności propozycji. Potencjalna ofiara jest informowana, że znalazła się w wąskiej grupie kilkunastu lub kilkudziesięciu pierwszych osób, które będą mogły skorzystać z wyjątkowo atrakcyjnej oferty inwestycyjnej. Rafał Kiełbus przytacza też konkretny przykład projektu Bitcoin Era, który podszywa się pod najpopularniejszą kryptowalutę. Platformy Bitcoin Era służą tylko do wyciągnięcia od nieświadomych inwestorów ich oszczędności albo wykradzenia danych osobowych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Starcia w Waszyngtonie. Atak Antify na zwolenników Trumpa

Grupa bojowników Antify napadła w sobotę na wielu zwolenników prezydenta Donalda Trumpa w Waszyngtonie. Incydenty miały miejsce w momencie, gdy tysiące zwolenników urzędującego prezydenta przybyło do stolicy kraju w proteście przeciwko wyborom. Marsz pod hasłem „Zatrzymać oszustwo” odbywał się pokojowo. Do ataku doszło w momencie, gdy zebrani zaczęli się rozpraszać. Jedno z nagrań umieszczonych na Twitterze przedstawia mężczyznę, zaatakowanego na ulicy przez, jak się później okazało, uzbrojoną grupę mężczyzn, która została później aresztowana za napaść i oskarżona m.in. o nielegalne posiadanie broni (broń palna i noże).

Inne nagranie pokazuje atak na mężczyznę, który zostaje pobity i ranny w głowę. Kolejne, pokazuje młodego zwolennika Trumpa, który ucieka przed atakami Antify. W końcu wzywa na pomoc policję. Uczestnicy zamieszek BLM-Antifa rzucali też petardy w ludzi jedzących kolację w restauracji. Jeden z młodych mężczyzn zaatakował także manifestującą kobietę, podbiegając do niej od tyłu i uderzając w głowę.

Niepokojące są materiały filmowe przedstawiające ataki na ludzi chcących opuścić zagrożony teren, m.in. parę z małymi dziećmi, z których jedno w końcu zostaje przewrócone na ziemię, czy starszego mężczyznę z rowerem, który też zostaje przewrócony przez członków Antify.
Źródło info i foto: TVP.info

Masakra kibiców walk kogutów w Kolumbii

Co najmniej 10 osób zginęło w Kolumbii w ciągu ostatniego weekendu, w dwóch atakach przeprowadzonych przez niezidentyfikowane uzbrojone grupy w sąsiadujących ze sobą stanach Narino i Cauca. Władze podejrzewają komunistyczną partyzantkę.

W pierwszym ataku z nich ciała czterech zastrzelonych osób znaleziono na tropikalnych bagnach. W drugim uzbrojeni napastnicy otworzyli ogień do widzów odbywających się walk kogutów zabijając sześć osób.

W obu przypadkach miejscowe władze podejrzewają o ataki niedobitki partyzantów FARC – Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii, które nie złożyły broni po podpisaniu traktatu pokojowego i zawieszeniu broni w 2016 roku kończącego trwającą przeszło pół wieku wojnę domową.

Kolumbijski Instytut Badań nad Pokojowym Rozwojem szacuje, że w tym roku doszło już do ponad 60 masakr ludności na terenie kraju. Nasiliły się one w ostatnich miesiącach. Ich sprawcami są rebelianci FARC oraz handlarze narkotyków.
Źródło info i foto: TVP.info