Nagrody za ataki na amerykańskich żołnierzy? Rosja i talibowie zaprzeczają doniesieniom

Ambasada Rosji w USA i przedstawiciele talibów zaprzeczyli w sobotę w osobnych oświadczeniach, by rosyjskie służby specjalne oferowały talibom pieniądze za ataki na amerykańskich żołnierzy. Artykuł o takiej propozycji został opublikowany w sobotnim „New York Timesie”.

Bezpodstawne i anonimowe oskarżenia (opublikowane przez „New York Times”) pod adresem Moskwy, iż stoi ona za zabójstwami żołnierzy USA, doprowadziły już do pogróżek wobec dyplomatów – napisano na oficjalnym koncie na Twitterze ambasady Rosji w Waszyngtonie, cytując też tweeta jednego z internautów sugerującego ataki na rosyjskich dyplomatów. Przestańcie produkować fake newsy – dodała później ambasada.

Następnie rosyjski MSZ wydał podobne oświadczenie potępiające „niskie zdolności intelektualne propagandystów amerykańskich służb wywiadowczych”.

Sobotnie tweety to reakcja na doniesienia „New York Timesa”. Jak napisał ten dziennik, powołując się na źródła w amerykańskich służbach specjalnych, jedna z jednostek rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU miała oferować związanym z talibami bojownikom pieniądze za ataki na amerykańskich żołnierzy w Afganistanie. Według gazety, mimo że wywiad USA miał o tym wiedzę już w marcu, amerykańska administracja do tej pory nie zareagowała na te działania. Doniesienia „NYT” potwierdził także dziennik „Washington Post”.

Osobne oświadczenie w sprawie wydali w sobotę przedstawiciele talibów.

Stanowczo odrzucamy te oskarżenia. Trwający od 19 lat dżihad Islamskiego Emiratu (nazwa Afganistanu pod rządami talibów – PAP) nie zawdzięcza nic dobroczynności służb wywiadowczych innych krajów, ani nie potrzebuje, by ktoś wskazywał im cele – napisano w komunikacie. Zdaniem afgańskich fundamentalistów, najnowsze doniesienia są próbą „stworzenia przeszkód dla wycofywania sił USA” oraz „osłabienia i zdezorientowania zwolenników pokoju w Ameryce”.

W czerwcu Pentagon informował o tym, że liczba żołnierzy USA w Afganistanie została zredukowana do 8,6 tys. Według CNN resort obrony planuje wycofanie kolejnych 4 tys.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nigeria: Islamiści z Boko Haram podpalili szpital. Nie żyje 60 osób

Terroryści z tak zwanego Państwa Islamskiego zabili w sobotę co najmniej 60 osób, w tym 20 żołnierzy i 40 cywilów oraz zranili setki ludzi podczas dwóch ataków w stanie Borno na północy Nigerii – poinformowały lokalne władze. Do ataków doszło w Monguno i Nganzai. Pierwsza z tych miejscowości, stanowiąca centrum pozarządowych organizacji humanitarnych i pomocowych, została zaatakowana w sobotę przed południem czasu lokalnego przez napastników, uzbrojonych w ciężką broń, w tym granatniki przeciwpancerne.

Tam doszło do starcia z siłami rządowymi, które zdołały odeprzeć atak, ale w wyniku walk zginęło 20 żołnierzy. Islamiści podpalili miejscowy szpital oraz zniszczyli humanitarne centrum ONZ. Mniej więcej w tym samy czasie zaatakowane zostało Nganzai, gdzie zginęło 40 cywilów.

Sobotnie ataki miały miejsce kilka dni po tym, jak dżihadyści w miejscowości Felo w tym samym stanie zabili co najmniej 69 osób. Wówczas szef lokalnych sił samoobrony Babakura Kolo powiedział, że atak był odwetem za zabicie kilku islamistów, złapanych przez mieszkańców na kradzieży bydła.

Boko Haram terroryzuje Nigerię

Nigeria od 2009 roku jest wstrząsana terrorystyczną działalnością dżihadystycznej organizacji Boko Haram, która doprowadziła do śmierci już ponad 36 tys. osób. Ponad 2 mln osób zostało zmuszonych do opuszczenia swych domostw i ucieczki.

Chociaż nigeryjski rząd twierdzi, że Boko Haram zostało w większości pokonane już przed pięciu laty, dżihadyści wciąż są w stanie atakować w mieście Maiduguri i wokół niego, a także na większości obszaru północno-wschodniej Nigerii.

Założone w 2002 roku ugrupowanie Boko Haram początkowo stawiało sobie za cel walkę z zachodnią edukacją i europejskim stylem życia. W 2009 roku organizacja rozpoczęła akcję zbrojną na rzecz przekształcenia Nigerii – lub przynajmniej jej części – w muzułmańskie państwo wyznaniowe, w którym obowiązywałoby prawo szariatu.

W 2016 r. w nigeryjskim Boko Haram doszło do rozłamu. Z jego struktur wyłoniła się grupa Państwa Islamskiego w Afryce Zachodniej (ISWAP)- pisze AFP. Dla mieszkańców stanu Borno oznacza to zwiększenie częstotliwości ataków i rekwizycji – dodaje.
Źródło info i foto: interia.pl

Masakra w Nowej Szkocji. To najtragiczniejsza seria ataków w historii Kanady

W kanadyjskiej prowincji Nowa Szkocja doszło do kilku podpaleń i strzelaniny, podczas których zginęło co najmniej 16 osób. Jest to najtragiczniejsza seria ataków w historii Kanady od 1989 roku. Napastnikiem był znany i szanowany obywatel. Jak podaje „The Guardian” była to najtragiczniejsza w skutkach seria ataków w historii Kanady. Royal Canadian Mounted Police poinformowało, że 51-letni napastnik został aresztowany, jednak zmarł w drodze na komisariat.

51-letni napastnik zabił 16 osób. To najtragiczniejsza seria ataków w historii Kanady

Do serii ataków doszło w sobotę 18 kwietnia przed północą. Zaalarmowani mieszkańcy zgłaszali na policję odgłosy strzelaniny, które słyszane były w miejscowości Portapique w Nowej Szkocji. Napastnik był ubrany w część munduru policyjnego i poruszał się samochodem, który wyglądał jak radiowóz.

Po przyjeździe na miejsce policjanci odkryli ciała kilku ofiar na terenie i w otoczeniu domu zamieszkiwanego przez napastnika. Funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania podejrzanego. Na początku ruszono tropem płonących budynków, które zostały podpalone w wielu lokalizacjach. W ich okolicach odkrywane były ciała kolejnych ofiar. Pościg za mężczyzną trwał aż do rana, a miejsca zbrodni oddalone było od siebie o 50 kilometrów. Napastnik został zatrzymany przez policję prawie 12 godzin po tym, jak wpłynęło pierwsze zgłoszenie.

Okazało się, że ataków dopuścił się 51-letni mężczyzna, który pracował jako technik dentystyczny i był właścicielem kilku nieruchomości w Nowej Szkocji. Kilka lat temu pojawił się w lokalnych mediach po tym, jak za darmo skonstruował protezę dla pacjenta, który wygrał walkę z nowotworem. – Jesteśmy zszokowani, że ktoś, kogo znamy od tak dawna, dobry, pomocny i bardzo miły sąsiad, mógł nawet pomyśleć o popełnieniu takiej zbrodni – mówiła w rozmowie z CTV News jedna z sąsiadek napastnika.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Islamiści wykorzystają epidemię do przeprowadzenia ataków?

Świat zajęty jest teraz czymś innym, więc głowę podnoszą „stare strachy”. Al-Kaida i tzw. Państwo Islamskie uważnie śledzą sytuację, druga z organizacji zresztą już w połowie marca apelowała, by gdy tylko chaos na to pozwoli – uderzać jeszcze mocniej, bo przyniesie to zwielokrotnione skutki. Przegrupowują się ekstremiści – wylicza agencja AP – w Nigerii, gdzie działa Boko Haram, czy w Somalii.

International Crisis Group stwierdza wprost, że aktualna sytuacja „pozwala dżihadystom na lepsze przygotowanie spektakularnych ataków”. Jako przykład podawana jest działalność Boko Haram, które pod koniec marca uderzyło na bazę wojsk Czadu. Zginęło wówczas 92 żołnierzy tego państwa.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Szwedzka policja ściga seryjnego gwałciciela

Policja w Szwecji ściga seryjnego gwałciciela, który dopuścił się kilku napaści na kobiety w południowym Sztokholmie.
Mężczyzna uderzył swoje ofiary w głowę, a następnie zaciągnął je do lasu, gdzie je zgwałcił. Mówi się, że seryjny gwałciciel ma jasną cerę i ciemny zarost. Mówi łamanym szwedzkim.

Stwierdzono trzy przypadki brutalnych gwałtów dokonanych przez poszukiwanego. Mężczyzna wabi swoje ofiary do lasu po czym ogłusza i brutalnie gwałci. Ataki miały miejsce po południu i wczesnym rankiem. Kobieta została zgwałcona wczesnym rankiem we Flemingsbergu w południowym Sztokholmie. Kobieta została uderzona w głowę, a następnie zgwałcona. Ofiara została znaleziona przez przechodniów.

Poszukiwany jest krępej budowy ciała. Kobiety zeznały, że czuć od niego alkohol i papierosy.

Gdy podejrzany atakował kobiety miał na sobie zieloną kurtkę wojskową, czarne buty i czarną czapkę. Jedna z ofiar zeznała, że mężczyzna jest łysy.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Strzelanina w mieście Hanau w Niemczech. Doszło do dwóch ataków na bary

W niemieckim Hanau koło Frankfurtu nad Menem doszło do dwóch ataków na bary. W ich wyniku zginęło co najmniej 9 osób. Policja odnalazła ciało jednego z podejrzanych, Służby poinformowały, że w jego domu odnaleziono również drugie ciało, którego wciąż nie zidentyfikowano. W środę późnym wieczorem nieznani sprawcy ostrzelali „Szisza-bar” w centrum Hanau koło Frankfurtu nad Menem. Następnie pojechali samochodem do dzielnicy Kesselstadt, gdzie otworzyli ogień przed innym barem. Policja potwierdziła, że w wyniku ataków zginęło co najmniej 9 osób.

Atak na szisza bary w Niemczech. Jeden z podejrzanych nie żyje

Policja poinformowała, że sprawcy uciekli z miejsca zdarzenia. Rozpoczęła się obława. Przez całą noc nad miastem krążył helikopter, sprowadzono psy śledcze. Prokuratura uruchomiła również telefon alarmowy i prosi ewentualnych świadków napadu o informacje. W czwartek rano służby poinformowały, że jeden z domniemanych sprawców został odnaleziony martwy w mieszkaniu w Hanau. Na miejscu policjanci odkryli drugie ciało, które nie zostało jeszcze zidentyfikowane.

Prokuratura zaapelowała do obywateli, aby nie umieszczali w Internecie zdjęć oraz filmów z nieznanych źródeł, bowiem to utrudnia śledztwo.

„Stało się coś gorszego, niż mogliśmy sobie wyobrazić”

Motywy ataków nie są znane. Burmistrz Hanau Claus Kaminsky powiedział, że jest wstrząśnięty tragedią. „Stało się coś gorszego, niż mogliśmy sobie wyobrazić” – powiedział burmistrz. Zaapelował przy tym do mieszkańców, aby powstrzymali się od spekulacji na temat ataków.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Atak islamistów w Demokratycznej Republiki Konga. Zamordowali ponad 20 osób

Islamscy bojownicy przeprowadzili w nocy atak na wschodzie Demokratycznej Republiki Konga. Zamordowali co najmniej 22 osoby – poinformowały miejscowe władze. W krwawych atakach rebeliantów od końca października zginęło już łącznie co najmniej 179 cywilów – podaje Reuters.

Atak został przeprowadzony późnym wieczorem w niedzielę w rejonie miasta Beni. Rebelianci szli od drzwi do drzwi, strzelając do swoich ofiar. Richard Kivanzanga, zastępca administratora terytorium Beni, powiedział agencji Reutera, że doliczył się 22 ciał we wsiach Baoba i Ntombi. – Napastnicy zabili kobiety, mężczyzn i dzieci – relacjonował.

Krwawa ofensywa dżihadystów

Wzrost przemocy ze strony islamskich bojowników w Demokratycznej Republice Konga nastąpił po tym, jak 30 października kongijska armia wzmogła ofensywę przeciwko dżihadystycznemu Sojuszowi Sił Demokratycznych (ADF). Utworzona w Ugandzie grupa przeniosła się do wschodniego Konga, gdzie występuje przeciwko tamtejszemu rządowi. Rosnąca niepewność w tej części DRK spowodowała demonstracje przeciwko lokalnym władzom – podaje agencja Associated Press.

Prezydent Konga Felix Tshisekedi oświadczył, że kampania kongijskiego wojska przeciwko islamistom „zdemontowała” prawie wszystkie bazy ADF. Przekonywał, że krwawa odpowiedź rebeliantów jest przejawem ich desperacji. Rząd już wcześniej obwiniał ADF o podobne ataki sprzed lat, w tym dziesiątki masakr, do których dochodzi od 2014 roku. Zamordowano w nich setki cywilów. Wielokrotne operacje wojskowe kongijskiej armii nie zdołały całkowicie pokonać ugandyjskich dżihadystów. Miejscowa ludność zarzuca błękitnym hełmom, że biernie przyglądają się masakrowaniu cywilów przez ADF. W atakach tego ugrupowania od końca października zginęło 179 osób – podaje Reuters.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Duża akcja ABW. Zatrzymani mieli przygotowywać ataki na muzułmanów

ABW zatrzymała dwie osoby podejrzewane o przygotowywanie ataków z użyciem materiałów wybuchowych – poinformował w środę rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. Do zatrzymań doszło w Warszawie i Szczecinie, podejrzani trafili do aresztu. Akcja była efektem śledztwa w sprawie grupy planującej prześladowania muzułmanów.

Jak poinformował rzecznik, zatrzymanie nastąpiło 10 listopada, a „akcja była efektem zgromadzonych wcześniej informacji na temat ekstremistycznej grupy, której celem było zastraszanie osób wyznania islamskiego, zamieszkałych na terenie RP”.

„Ustalono, że poza szykanami i prześladowaniami, grupa planowała również bardziej radykalne działania z wykorzystaniem broni palnej i materiałów wybuchowych” – przekazał Żaryn. Dodał, że grupa w planach wzorowała się na zamachach terrorystycznych dokonanych m.in. przez Andersa Breivika w 2011 r. w Norwegii, Brentona Tarranta w Nowej Zelandii i Philipa Manhausa w Norwegii.

Skoordynowana akcja
Rzecznik zaznaczył, że czynności dotyczyły m.in. dwóch osób, które już w 2013 r. objęte były śledztwem prowadzonym przez ABW przeciwko Brunonowi K., a jeden z mężczyzn – pomimo orzeczonego przez sąd zakazu kontaktów i zainteresowań w zakresie broni, amunicji i eksperymentów pirotechnicznych – nadal zajmował się wytwarzaniem broni palnej i materiałów wybuchowych.

„W skoordynowanej akcji przeprowadzono przeszukania w wielu miejscach na terenie województw: mazowieckiego, zachodniopomorskiego, podkarpackiego. W trakcie jednego z nich, w domu jednorodzinnym na terenie warszawskiej dzielnicy Włochy, funkcjonariusze ABW zabezpieczyli substancje i środki chemiczne niezbędne do produkcji dużej ilości materiałów wybuchowych, a także broń palną, elementy konstrukcyjne służące do przerabiania broni oraz amunicję. Ujawniony materiał wybuchowy – po przeprowadzeniu niezbędnych eksperymentów procesowych – został zneutralizowany na terenie poligonu Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w Zielonce koło Warszawy” – poinformował Żaryn.

W trakcie przeszukań znaleziono również osiem fiolek z silnie toksycznymi substancjami chemicznymi, ponad 170 książek dotyczących wytwarzania materiałów wybuchowych, a także elektroniczne nośniki danych, mogące służyć do utrzymywania szyfrowanej łączności pomiędzy członkami grupy. Znaleziono także 16,1 g środków odurzających

Areszt i zarzuty dla zatrzymanych

Zatrzymanym przedstawiono zarzuty przygotowania do przestępstwa sprowadzenia zdarzeń zagrażających życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mających postać eksplozji materiałów wybuchowych, publicznego nawoływania do zabójstwa wobec grup etnicznych i wyznaniowych oraz posiadania bez pozwolenia prekursorów materiałów wybuchowych, broni palnej i amunicji oraz przewóz narkotyków wewnątrz UE.

Sąd zastosował wobec zatrzymanych areszt. Śledztwo w sprawie prowadzi ABW pod nadzorem Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Zatrzymania podejrzanych zostały przeprowadzone we współpracy z Pododdziałami Kontrterrorystycznymi policji z KSP w Warszawie oraz KWP w Szczecinie, Kielcach i Rzeszowie.

W ubiegłym tygodniu Żaryn informował, że szef MSWiA – podzielając obawy ABW – wydalił z Polski obywatela Szwecji należącego do neonazistowskiego Nordyckiego Ruchu Oporu, który przyjechał do naszego kraju na szkolenie w posługiwaniu się bronią.
Źródło info i foto: interia.pl

Po atakach na rafinerie Stany wzmocnią obronę powietrzną Arabii Saudyjskiej

Szef Pentagonu Mark Esper ogłosił, że USA wyślą kolejnych żołnierzy i sprzęt w rejon Zatoki Perskiej, by wzmocnić obronę powietrzną Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich po niedawnych atakach na saudyjskie rafinerie, o które Waszyngton oskarża Iran.

W odpowiedzi na prośbę Arabii Saudyjskiej prezydent Donald Trump zgodził się na rozmieszczenie sił USA, których działania będą miały charakter obronny i skoncentrują się przede wszystkim na obronie przeciwlotniczej i przeciwrakietowej – powiedział Esper na konferencji prasowej. Jak dodał, o pomoc wojskową poprosiły Waszyngton także Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Będziemy pracować także nad przyspieszeniem dostaw sprzętu wojskowego do Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, aby zwiększyć zdolności obronne tych państw – poinformował szef Pentagonu.

Nie sprecyzował jednak, ilu żołnierzy zostanie wysłanych w rejon Zatoki Perskiej.

Będzie to liczba „umiarkowana”, na pewno nie będą to tysiące żołnierzy – powiedział przewodniczący kolegium szefów sztabów sił zbrojnych USA, gen. Joseph Dunford. Dodał, że więcej informacji na ten temat zostanie podanych w przyszłym tygodniu.

To kolejny w tym roku ruch administracji prezydenta Donalda Trumpa wzmacniający amerykańską obecność wojskową na Bliskim Wschodzie. Na początku maja USA skierowały w ten rejon grupę uderzeniową okrętów wojennych z lotniskowcem Abraham Lincoln i eskadrę bombowców B-52 oraz baterie Patriot, zwiększyły tam także liczbę swoich żołnierzy.

Na piątkowej konferencji prasowej Mark Esper powtórzył, że to Iran jest odpowiedzialny za ostatnie ataki z użyciem dronów i pocisków manewrujących na instalacje naftowe w Arabii Saudyjskiej.

Szef Pentagonu zapewnił, że USA nie chcą wojny z Iranem, ale ostrzegł, że mają w zanadrzu także opcje militarne, po które mogą sięgnąć, jeśli będzie to konieczne. Esper wezwał Iran, by odstąpił od swojej „niszczycielskiej i destabilizującej działalności”. Do przeprowadzonych w ubiegłą sobotę ataków na saudyjskie rafinerie oficjalnie przyznali się sprzymierzeni z Iranem jemeńscy rebelianci Huti, ale Waszyngton i Rijad oskarżają o nie Teheran. Irańskie władze temu zaprzecza.

Wcześniej w piątek prezydent Donald Trump ogłosił, że w związku z atakami na saudyjskie instalacje naftowe USA nakładają sankcje na irański bank. Resort finansów USA sprecyzował później, że restrykcje obejmą Bank Centralny Iranu, Irański Narodowy Fundusz Rozwoju, które wspierają finansowo irańską Gwardię Rewolucyjną, siły Al-Kuds, czyli elitarną jednostkę Gwardii Rewolucyjnej, oraz libański Hezbollah.

Sankcje zostaną też nałożone na firmę Etemad Tejarate Pars Co., która – jak wyjaśnia ministerstwo – jest wykorzystywana do ukrywania transakcji zakupu broni dla irańskiej armii.

Po jednostronnym wycofaniu się USA w 2018 roku z porozumienia nuklearnego światowych mocarstw z Iranem Stany Zjednoczone przywróciły bardzo surowe sankcje gospodarcze na Iran. Napięcia między Waszyngtonem a Teheranem narastają więc od miesięcy, a Trump na przemian grozi Teheranowi lub deklaruje, że nie chce doprowadzić do wojny, a nawet powtarza, że chce się spotkać z prezydentem Iranu Hasanem Rowhanim bez jakichkolwiek warunków wstępnych – przypomina dziennik „The Hill”.

Jednak po groźbach Trumpa i sekretarza stanu Mike’a Pompeo, którzy dawali do zrozumienia, że nie wykluczają militarnej akcji odwetowej po atakach na saudyjskie rafinerie, minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif ostrzegł, że atak zbrojny USA lub Arabii Saudyjskiej na jego kraj przerodzi się w „wojnę na pełną skalę”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Szef Al-Kaidy wzywa do nowych zamachów

Przywódca Al-Kaidy Ajman al-Zawahri wezwał muzułmanów do atakowania celów amerykańskich, europejskich, izraelskich i rosyjskich – poinformował amerykański ośrodek SITE Intelligence Group, monitorujący organizacje ekstremistyczne w mediach.

W przemówieniu wygłoszonym z okazji 18. rocznicy zamachów terrorystycznych z 11 września 2001 r. w USA 68-letni Zawahiri w nagraniu wideo skrytykował również tzw. wycofujących się (ang. backtrackers) z dżihadu. Odniósł się tu do byłych dżihadystów, którzy zmienili swoje poglądy w więzieniu i nazwali ataki z 11 września niedopuszczalnymi, ponieważ zginęli w nich niewinni cywile.Jeśli chcesz, aby dżihad koncentrował się wyłącznie na celach wojskowych, amerykańskie wojsko jest obecne na całym świecie, od wschodu po zachód – wskazał szef Al-Kaidy. – W waszych krajach jest pełno amerykańskich baz, z tymi wszystkimi niewiernymi i korupcją, którą szerzą.

W środę przypadała 18. rocznica zamachów z 11 września 2001 r., gdy zaatakowane zostały wieżowce World Trade Center w Nowym Jorku oraz budynek Pentagonu w Waszyngtonie. W zamachach przeprowadzonych przez Al-Kaidę zginęło blisko 3 tys. osób.

Przemówienie Zawahiriego zostało zarejestrowane w ponad 30-minutowym nagraniu wideo, wyprodukowanym przez fundację as-Sahab, medialną komórkę Al-Kaidy.

Egipcjanin Zawahiri, niegdyś lekarz i działacz Bractwa Muzułmańskiego, był przez wiele lat zastępcą przywódcy i założyciela Al-Kaidy Osamy bin Ladena. Zastąpił Saudyjczyka, gdy ten został zabity w 2011 r. podczas obławy amerykańskich komandosów w pakistańskim Abbottabadzie. Uważa się, że ukrywa się gdzieś w rejonach na granicy Afganistanu i Pakistanu. ONZ przekazało w swoim lipcowym raporcie doniesienia, że Zawahiri jest „w złym stanie zdrowia”; nie podano jednak więcej szczegółów.

W ostatnich latach al-Kaida była zaangażowana w zwalczanie konkurencji w kręgach dżihadu, którą stanowiła dla niej ekstremistyczna sunnicka organizacja zbrojna Państwo Islamskie (IS). IS zyskało na znaczeniu, zajmując duże połacie Iraku i Syrii w 2014 roku; ogłosiło samozwańczy kalifat i rozszerzało swe wpływy w wielu krajach w całym regionie. Chociaż fizycznie tzw. kalifat Państwa Islamskiego w Iraku i Syrii został zmiażdżony przez siły międzynarodowej koalicji, to bojownicy IS nadal są aktywni i przeprowadzają ataki.

Według raportu ONZ „bezpośrednie globalne zagrożenie ze strony Al-Kaidy pozostaje niejasne”, ale niektórzy potencjalni rekruci IS mogą zwrócić się do starszej organizacji.

Tymczasem – jak zauważa agencja Associated Press – bojownicy Al-Kaidy trzymają się w cieniu, wykorzystując konflikty regionalne w Afganistanie, Syrii i Jemenie do umocnienia się. Najbardziej aktywna okazała się filia Al-Kaidy w Jemenie, która wykorzystała chaos związany z wojną domową w celu przeprowadzania bombardowań, ataków i zabójstw, by rozszerzyć swój zasięg.

Syn Osamy bin Ladena, Hamza bin Laden, był postrzegany jako ewentualny następca ojca i przywódca Al-Kaidy, ale według źródeł amerykańskich zginął podczas operacji wojskowej. W lipcu 2016 r. Hamza bin Laden zagroził Stanom Zjednoczonym, że dokona zemsty za zamordowanie ojca. Al-Zawahri chwalił Hamzę w filmie z 2015 roku, który pojawił się na stronach internetowych dżihadystów, nazywając go „lwem z jaskini Al-Kaidy”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl