Ełk: Zabójstwo przy barze z kebabem. Tunezyjczyk skazany na 12 lat więzienia

Dwanaście lat więzienia – taki wyrok usłyszał wczoraj Lassad A., oskarżony o zabójstwo przed kebabem w Ełku. Pokrzywdzony pogardliwie zachowywał się w barze, a później w sposób bezczelny ukradł napój – mówił przewodniczący składu orzekającego Maciej Romotowski z Sądu Okręgowego w Suwałkach.

– To mogło wzbudzić złość u oskarżonego, ale nie usprawiedliwia ataku. W naszym kraju nie ma miejsca na samosądy.

Trzeba było zawiadomić organy ścigania. Ale tego cudzoziemiec nie słyszał, bo chwilę wcześniej puściły mu nerwy i został wyprowadzony z sali. A wychodząc krzyczał, że jest niewinny i został wrobiony ze względu na to, że jest cudzoziemcem.

Zarówno adwokat Lassada A., jak i oskarżycielka posiłkowa zapowiadają apelację. Natomiast prokuratura uważa, że wyrok jest sprawiedliwy.
Źródło info i foto: augustow.naszemiasto.pl

Zabójstwo na przystanku w Poznaniu. Zaatakował nożownik

Przy przystanku na Alejach Solidarności w Poznaniu mężczyzna został ugodzony nożem; zmarł w trakcie przewożenia karetką pogotowia do szpitala – podało dziś RMF FM. Policja nie udziela informacji o zdarzeniu. Według RMF FM, do ataku nożownika miało dojść po godz. 18 na przystanku przy Alejach Solidarności w Poznaniu. Zaatakowany mężczyzna został ugodzony nożem; zmarł w trakcie przewożenia karetką pogotowia do szpitala.

– Jak ustalono, do ataku na mężczyznę doszło na przystanku MPK. Sprawca zaatakował najprawdopodobniej przy użyciu jakiegoś ostrego narzędzia. W wyniku poniesionych obrażeń mężczyzna zmarł – powiedziała Iwona Liszczyńska z poznańskiej policji.

Jak dodała, „wiemy kim jest napastnik, ten mężczyzna jest teraz przez nas poszukiwany”. Liszczyńska podkreśliła, że „zawsze przy tego typu zdarzeniach korzystamy ze wszystkich dostępnych możliwości i sposobów, aby ustalić sprawcę i przebieg zdarzenia. Czynności nadal trwają”.

RMF FM, które jako pierwsze poinformowało o zdarzeniu podało, że policja zabezpieczyła m.in. monitoring, a na miejsce ataku skierowano przewodnika z psem tropiącym.
Źródło info i foto: poznan.onet.pl

Kielce: 19-latka brutalnie zaatakowana na przystanku. Nikt nie reagował

19-letnia Marcelina została zaatakowana na przystanku przy al. IX Wieków Kielc. Nieznany mężczyzna najpierw zaczął ją dotykać, potem kilkakrotnie uderzył ją w głowę. W środę po godzinie 20 Marcelina wracała do domu. Na przystanku obok kościoła świętego Wojciecha czekała na autobus. Wracała z centrum Kielc ze spotkania ze znajomymi. Najpierw podszedł do niej około 35-letni mężczyzna. – Powiedział, że chce ze mną porozmawiać. Odpowiedziałam, że nie mam na to ochoty. Podszedł do innej dziewczyny, ale za chwilę wrócił do mnie. Zaczął mnie dotykać, a potem uderzył mnie w głowę – opowiada Marcelina.

Relacjonuje, że najpierw zadzwoniła pod numer 112, ale nie chcieli przyjąć od niej zgłoszenia. – Zadzwoniłam do rodziców i razem zaczęliśmy szukać patrolu policji. Potem na komisariacie złożyłam zeznania – opowiada.

Marcelina jest tegoroczną maturzystką. Przyznaje, że sprawa bardzo ją zestresowała.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Atak na byłego prezydenta Siedlec. Nożownik usłyszał zarzuty

Były prezydent Siedlec Wojciech Kudelski opuścił szpital – poinformował PAP dyrektor ds. medycznych z Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach Mariusz Mioduski. Dodał, że jego stan jest dobry.

Wojciech Kudelski został wypisany ze szpitala w niedzielę popołudniu. Jego stan po ataku nożownika i operacji ratującej życie na tyle się poprawił, że mógł opuścić lecznicę. „Jest w stanie dobrym, stabilnym, bez powikłań” – powiedział PAP dyrektor ds. medycznych z Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach Mariusz Mioduski.

Były prezydent Siedlec został zaatakowany 1 kwietnia przed godz. 8. przez Dejana S. Nożownik działając w bezpośrednim zamiarze pozbawienia go życia zadał mu z bardzo dużą siłą cios nożem w okolice nadbrzusza po stronie lewej, powodując ranę o głębokości ok. 15 centymetrów. Samorządowiec, który obecnie jest radnym wojewódzkim PiS, z obrażeniami ciała trafił do szpitala i przebył operację.

Śledczy ustalili, że napastnik, który zaatakował Kudelskiego, w przeszłości leczył się psychiatrycznie. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztu na okres trzech miesięcy, to jest do 30 czerwca 2019 roku. Tym samym przychylił się do wniosku prokuratury w tej sprawie. Mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa i spowodowania obrażeń ciała zagrażających życiu. Grozi mu dożywocie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nowe informacje o zabójcy prezydenta Adamowicza

Nowe informacje ws. zabójcy Pawła Adamowicza, Stefana W. Okazuje się, że tuż przed atakiem na prezydenta Gdańska w rozmowach ze znajomymi porównywał się do Osamy bin Ladena.

Sprawę opisuje „Super Express”.

Stefan W. 8 grudnia wyszedł z więzienia. Jak czytamy w dzienniku, dużo czasu spędzał w internecie, gdzie „odświeżał dawne znajomości”. Za pośrednictwem komunikatora jednego z portali społecznościowych napisał: „Stefan jest w Iraku na szkoleniu terrorystycznym”. Proszony o podanie swojego nr telefonu dodał: „Ja nie mam telefonu, jestem jak Osama bin Laden, nie da się mnie namierzyć”. Zachęcał też: „Je… policję, straż więzienną, sąd i prokuraturę”.

– Śledztwo jest w toku. Zabezpieczono wszystkie komputery i telefony znajdujące się w mieszkaniu, w którym przebywał Stefan W. Te materiały są analizowane – skomentowała w rozmowie z „SE” Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Brutalny atak

Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem 13 stycznia podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Po zadaniu prezydentowi kilku ciosów Stefan W. krzyczał ze sceny: „Halo! Halo! Nazywam się Stefan W. Siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz”.

Mimo wielogodzinnej operacji Adamowicza nie udało się go uratować. Zmarł następnego dnia w wieku 53 lat.

Stefan W. przebywa w areszcie, grozi mu dożywocie.

– Przestrzegałem, że stan polaryzacji może doprowadzić do tego, że będziemy mieli polskiego Breivika. No niestety, wykrakałem – komentował dwa tygodnie temu były szef MSZ Radosław Sikorski.
Źródło info i foto: wp.pl

Relacje świadków ataku na prezydenta Gdańska

„Ten człowiek, który trzymał nóż, cały czas chodził po scenie” – powiedziała pani Joanna, która była świadkiem ataku na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Jej zdaniem, ochroniarze zareagowali po dłuższej chwili. „Nikt go tak naprawdę nie był w stanie obezwładnić. On chodził i się cieszył” – mówiła.

Do ataku na Pawła Adamowicza doszło w Gdańsku w niedzielę wieczorem (13 stycznia) podczas finału WOŚP. Atak przeprowadził mężczyzna, który podczas odliczania do „Światełka do nieba” o godz. 20.00 wtargnął na scenę i ranił nożem prezydenta Gdańska. Paweł Adamowicz trafił do szpitala. Jego operacja trwała pięć godzin. Prezydent Gdańska przeżył, ale lekarze wciąż określają jego stan jako bardzo ciężki.

„Nikt nie był w stanie go obezwładnić”

Pani Joanna w rozmowie z TVN24 wyjaśniła, że wraz z córką uczestniczyła w „Światełku do nieba” WOŚP. Relacjonowała, że po tym, jak prezydent miasta skończył przemówienie, zaczynało się odliczanie.

„Córka do mnie mówi po chwili: ‚Mamo zobacz, ten pan ma nóż, ten ktoś trzyma nóż’. Ja zwróciłam uwagę, że się ktoś tam po prostu przewrócił, ale nikt z nas nie był świadomy tego, że to był właśnie Paweł Adamowicz. Byłyśmy na tyle przerażone, że tak naprawdę zaraz się stamtąd zwinęłyśmy, odeszłyśmy od sceny” – powiedziała kobieta.

W jej ocenie, „jedyne, co było tak naprawdę bardzo widoczne, to to, że ten człowiek, który trzymał nóż, cały czas chodził po scenie”. „Nikt go tak naprawdę nie był w stanie obezwładnić. On chodził i się cieszył z tego” – podkreśliła.

Zapytana w rozmowie, czy powodem tego była nieobecność służb, czy szok, odparła, że ta sprawa na pewno zszokowała wszystkich, którzy tam stali. „Aczkolwiek policji nie było widać tam żadnej. Tam była firma, która była firmą ochroniarską zewnętrzną, obezwładnili go tak naprawdę młodzi chłopcy z tej firmy” – powiedziała pani Joanna.

„On po prostu chlubił się tym, co zrobił”
Kobieta zaznaczyła przy tym, że reakcja ochrony nastąpiła „po dłuższej chwili”. „On chodził po scenie i trzymał nóż w prawym bodajże ręku, jak dobrze pamiętam, i tylko wykrzyczał, że siedział pięć lat w więzieniu przez PO” – dodała.

Pytana, czy napastnik zachowywał się agresywnie, odpowiedziała, że on się cieszył. „On się cieszył, że to zrobił. To było widać. To nie był taki agresywny człowiek, który wbiega, coś robi i zaraz ucieka. On po prostu chlubił się tym, co zrobił” – podkreśliła pani Joanna.

„Byliśmy przekonani, że reanimacja dotyczy napastnika”
Napaść na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza opisało także małżeństwo stojące przed sceną WOŚP w Gdańsku. Według nich, nikt na scenie ani bezpośrednio przed nią nie zdawał sobie sprawy w momencie ataku, co zaszło.

„Napastnik trzymał nóż w jednym ręku i mikrofon, który wydarł prowadzącemu” – mówiła dziennikarzom Bożena Koniecka, która z mężem stała w pierwszym rzędzie przed sceną, na której trwała gdańska impreza WOŚP.

„Myśmy myśleli, że to jakiś przerywnik przed występem następnego zespołu. Mnie się wydawało, że ten człowiek śpiewa. Dopiero po jakimś czasie zobaczyliśmy nóż” – powiedziała kobieta.

Jak podkreśliła, było to tak nagłe zdarzenie, że mało kto – nawet na scenie – zorientował się, co się dzieje i co się stało.

„Myśmy byli przekonani, że reanimacja dotyczy tego zbrodniarza, że może się prądem poraził, bo tyle tam było przewodów” – powiedziała.

Kobieta stwierdziła, że napastnik po przemówieniu prezydenta „kręcił się po scenie”. „Widziałam go dwa razy” – stwierdziła kobieta. Jej mąż, Jerzy Koniecki, dodał, że zauważył, iż po ataku prezydent Gdańska przysiadł.

Zdaniem kobiety, „reakcja ochroniarska była trochę późna”. Dodała, że nóż został odrzucony w kierunku barierek i widowni. „To był czarny sztylet, długi na 30 cm” – dodała.

Oboje mieszkańcy Gdańska byli na tym koncercie od godziny 16.00 i – jak twierdzili – nie było tam policji. Zaznaczyli jednak, że przed wejściem do najbliższego sektora przy scenie ochrona sprawdzała wszystkie osoby.
Źródło info i foto: interia.pl

Atak na polityka AFD. Policja zwołała specjalną komisję. To próba zabójstwa?

Nieznani sprawcy ranili ciężko w głowę niemieckiego posła AfD Franka Magnitza. Specjalna komisja prowadzi dochodzenie. Politycy potępili „brutalny napad”.​

66-letni poseł został zaatakowany i ciężko raniony przez trzech mężczyzn w poniedziałek wieczorem (7.01.19) w Bremie – poinformowała policja. Sprawcy po zadaniu Frankowi Magnitzowi ciosu w głowę zbiegli z miejsca zajścia. Leżącego na ziemi nieprzytomnego polityka znaleźli przebywający w pobliżu dwaj rzemieślnicy. Wezwali oni karetkę, której załoga powiadomiła policję. Napastnicy są wciąż poszukiwani.

Ofiara napadu komentuje

Frank Magnitz powiedział we wtorek w rozmowie z agencją prasową DPA, że pozostanie dłużej w szpitalu. Niewiele pamięta on z momentu napadu, gdyż po uderzeniu stracił przytomność. Nie widział napastników, ani nie słyszał czy coś do niego mówili.

– To, co się stało można bez dramatyzowania uznać za próbę zabójstwa – oświadczył dalej polityk AfD.

Wprawdzie już wcześniej otrzymywał on od czasu do czasu pogróżki, ale nie były one konkretne.

Na stronie internetowej bremeńskiego oddziału AfD znajduje się zdjęcie obrażeń głowy posła. Zdaniem policji powodem napaści na Franka Magnitza były jego poglądy polityczne.

Reakcje polityków

Politycy wszystkich partii w Niemczech domagają się ukarania sprawców. „Ostro potępiamy ten brutalny napad” – napisał we wtorek na Twitterze rzecznik rządu RFN Steffen Seibert. Szefowa SPD Andrea Nahles oświadczyła, że „AfD jest przeciwnikiem politycznym tolerancyjnego i pokojowego społeczeństwa”.

Kto jednak tę partię i jej polityków „zwalcza przy użyciu przemocy, zdradza te wartości” – powiedziała.

Przewodniczący Bundestagu Wolfgang Schäuble (CDU) stwierdził, że „Przemoc nie może nigdy stać się środkiem walki politycznej”.

Zdaniem polityka Zielonych Cema Özdemira „użycie przemocy nie ma uzasadnienia także przeciwko AfD. Kto zwalcza nienawiść nienawiścią pozwala jej na końcu wygrać”.

Szefowa klubu poselskiego AfD Alice Weidel za powód napadu podała „codzienną nagonkę na AfD, za którą odpowiedzialność ponoszą media oraz politycy wszystkich partii”. Wraz szefem AfD Alexandrem Gaulandem stwierdziła we wspólnym oświadczeniu, że czyn ten podsyca „atmosferę strachu” i naraża demokrację.

„Urząd Ochrony Konstytucji, policja i wymiar sprawiedliwości muszą uczynić wszystko, by ująć sprawców i z całą surowością prawa ich ukarać” – oświadczyło przywództwo AfD.

Zamach na biuro AfD

W ubiegły czwartek (3.01.19) doszło do eksplozji w jednym z biur AfD w saksońskim Döbeln. Wg informacji landowej policji kryminalnej uszkodzone zostały drzwi oraz szyba w oknie. Nikt nie został ranny. Trzej ujęci po zajściu mężczyźni w wieku, 29, 32 i 50 lat zostali ponownie wypuszczeni na wolność.

W opinii ekspertów pojawienie się AfD jako nowego wroga ułatwia aktywizację skrajnej lewicy. W centrum ich zainteresowania znajdują się szczególnie członkowie prawicowo-nacjonalistycznego skrzydła skupionego wokół Björna Höcke, szefa AfD w Turyngii.

Z najnowszego raportu Urzędu Ochrony Konstytucji w 2017 r. w Niemczech było 9 tys. „skłonnych do przemocy lewicowych ekstremistów”. W raporcie nie ma jednak mowy o „skrajnie lewicowym terroryzmie”.
Źródło info i foto: interia.pl

Sydney: Nożownik zaatakował w siedzibie Kościoła scjentologicznego

Dwie osoby zostały zaatakowane przez nożownika w siedzibie Kościoła scjentologicznego w Sydney. Jedna z ofiar jest w stanie krytycznym. Prawdopodobnie została ugodzona w szyję. Do zdarzenia doszło w Chatswood na przedmieściach Sydney. Według lokalnych mediów, 16-letni podejrzany znajduje się w areszcie. Nie są znane motywy jego ataku.

Rozległy kompleks w Chatswood jest określany przez Kościół scjentologiczny jako „największe centrum duchowe poza Stanami Zjednoczonymi”. Scjentolodzy otworzyli swoją australijską centralę we wrześniu 2016 roku. Powstała ona na terenie na którym wcześniej znajdowało się Narodowe Laboratorium Akustyczne.
Źródło info i foto: onet.pl

Atak talibów na siedzibę brytyjskiej firmy ochroniarskiej w stolicy Afganistanu

– Co najmniej 15 osób zginęło, a 29 zostało rannych w zakończonym w czwartek nad ranem, po około 10 godzinach, ataku talibów na siedzibę brytyjskiej firmy ochroniarskiej G4S w stolicy Afganistanu, Kabulu – poinformował rzecznik afgańskiego MSW Nadżib Danisz.

Według niego atak rozpoczął się przed godz. 19 (godz. 15.30 w Polsce), gdy jeden z napastników zdetonował zaparkowany przed biurem G4S samochód-pułapkę. Następnie czterech napastników wtargnęło na teren firmy.

Do przeprowadzenia zamachu przyznali się na Twitterze talibowie.

Około godz. 4.30 w czwartek afgańskie siły bezpieczeństwa ogłosiły koniec operacji. Jak przekazał Danisz, zabici zostali wszyscy napastnicy, a wśród rannych są obcokrajowcy.

W środę wieczorem rzecznik MSW informował o co najmniej 10 zabitych i 19 rannych.

G4S to prywatna firma ochroniarska, która według informacji zamieszczonych na jej stronie internetowej, świadczy usługi dla ministerstwa spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii i dyplomatów w Afganistanie. Rzecznik szefa kabulskiej policji Basir Mudżahid mówił w środę, że firma zajmuje się szkoleniem afgańskich sił bezpieczeństwa.

Był to już 21. duży zamach w stolicy Afganistanu od początku roku – zauważa agencja dpa. W tym i poprzednich atakach zginęło łącznie ponad 500 osób, a ok. 970 odniosło obrażenia. Odpowiedzialność za większość tych aktów terroru wzięła na siebie afgańska filia Państwa Islamskiego (IS). Ostatni duży atak, do którego przyznali się talibowie, miał miejsce w lipcu; islamiści zabili wówczas pięciu członków konwoju afgańskiego wywiadu NDS.

W ubiegłym tygodniu zamachowiec-samobójca wysadził się w powietrze w sali weselnej w Kabulu, zabijając co najmniej 55 osób.

Niemal połowa terytorium Afganistanu znajduje się obecnie w rękach talibów, którzy chcą obalić wspierany przez Zachód rząd w Kabulu, by przejąć władzę i wprowadzić w kraju prawo szariatu.
Źródło info i foto: interia.pl

Nożownik zaatakował w Jeleniej Górze. Zatrzymano 46-letniego podejrzanego

​Służby w Jeleniej Górze zatrzymały 46-latka podejrzanego o wczorajszy atak nożem w centrum miasta. Wczoraj na ulicy przechodnie zauważyli zakrwawionego mężczyznę, który został zabrany do szpitala. Zatrzymany to 46-letni mężczyzna, prawdopodobnie mieszkaniec Jeleniej Góry. Trafił on na przesłuchanie.

Zaatakowany mężczyzna z kolei przebywa w szpitalu. Jest pod opieką lekarzy i jego życiu nic nie zagraża. Mężczyzna nie miał przy sobie dokumentów, jednak wszystko wskazuje, że to także mieszkaniec Jeleniej Góry. Zaatakowany miał zostać raniony nożem w jednym z mieszkań w centrum miasta.
Źródło info i foto: RMF24.pl