Szef Al-Kaidy wzywa do nowych zamachów

Przywódca Al-Kaidy Ajman al-Zawahri wezwał muzułmanów do atakowania celów amerykańskich, europejskich, izraelskich i rosyjskich – poinformował amerykański ośrodek SITE Intelligence Group, monitorujący organizacje ekstremistyczne w mediach.

W przemówieniu wygłoszonym z okazji 18. rocznicy zamachów terrorystycznych z 11 września 2001 r. w USA 68-letni Zawahiri w nagraniu wideo skrytykował również tzw. wycofujących się (ang. backtrackers) z dżihadu. Odniósł się tu do byłych dżihadystów, którzy zmienili swoje poglądy w więzieniu i nazwali ataki z 11 września niedopuszczalnymi, ponieważ zginęli w nich niewinni cywile.Jeśli chcesz, aby dżihad koncentrował się wyłącznie na celach wojskowych, amerykańskie wojsko jest obecne na całym świecie, od wschodu po zachód – wskazał szef Al-Kaidy. – W waszych krajach jest pełno amerykańskich baz, z tymi wszystkimi niewiernymi i korupcją, którą szerzą.

W środę przypadała 18. rocznica zamachów z 11 września 2001 r., gdy zaatakowane zostały wieżowce World Trade Center w Nowym Jorku oraz budynek Pentagonu w Waszyngtonie. W zamachach przeprowadzonych przez Al-Kaidę zginęło blisko 3 tys. osób.

Przemówienie Zawahiriego zostało zarejestrowane w ponad 30-minutowym nagraniu wideo, wyprodukowanym przez fundację as-Sahab, medialną komórkę Al-Kaidy.

Egipcjanin Zawahiri, niegdyś lekarz i działacz Bractwa Muzułmańskiego, był przez wiele lat zastępcą przywódcy i założyciela Al-Kaidy Osamy bin Ladena. Zastąpił Saudyjczyka, gdy ten został zabity w 2011 r. podczas obławy amerykańskich komandosów w pakistańskim Abbottabadzie. Uważa się, że ukrywa się gdzieś w rejonach na granicy Afganistanu i Pakistanu. ONZ przekazało w swoim lipcowym raporcie doniesienia, że Zawahiri jest „w złym stanie zdrowia”; nie podano jednak więcej szczegółów.

W ostatnich latach al-Kaida była zaangażowana w zwalczanie konkurencji w kręgach dżihadu, którą stanowiła dla niej ekstremistyczna sunnicka organizacja zbrojna Państwo Islamskie (IS). IS zyskało na znaczeniu, zajmując duże połacie Iraku i Syrii w 2014 roku; ogłosiło samozwańczy kalifat i rozszerzało swe wpływy w wielu krajach w całym regionie. Chociaż fizycznie tzw. kalifat Państwa Islamskiego w Iraku i Syrii został zmiażdżony przez siły międzynarodowej koalicji, to bojownicy IS nadal są aktywni i przeprowadzają ataki.

Według raportu ONZ „bezpośrednie globalne zagrożenie ze strony Al-Kaidy pozostaje niejasne”, ale niektórzy potencjalni rekruci IS mogą zwrócić się do starszej organizacji.

Tymczasem – jak zauważa agencja Associated Press – bojownicy Al-Kaidy trzymają się w cieniu, wykorzystując konflikty regionalne w Afganistanie, Syrii i Jemenie do umocnienia się. Najbardziej aktywna okazała się filia Al-Kaidy w Jemenie, która wykorzystała chaos związany z wojną domową w celu przeprowadzania bombardowań, ataków i zabójstw, by rozszerzyć swój zasięg.

Syn Osamy bin Ladena, Hamza bin Laden, był postrzegany jako ewentualny następca ojca i przywódca Al-Kaidy, ale według źródeł amerykańskich zginął podczas operacji wojskowej. W lipcu 2016 r. Hamza bin Laden zagroził Stanom Zjednoczonym, że dokona zemsty za zamordowanie ojca. Al-Zawahri chwalił Hamzę w filmie z 2015 roku, który pojawił się na stronach internetowych dżihadystów, nazywając go „lwem z jaskini Al-Kaidy”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

18. rocznica ataków na World Trade Center

Cztery porwane samoloty, 19 gotowych na śmierć terrorystów, dwa zrównane z ziemią wieżowce WTC – symbole Nowego Jorku i potęgi gospodarczej USA – tyle było trzeba, aby 11 września 2001 r. pogrążyć Amerykę w chaosie. W środę mija 18. rocznica zamachów. Osiem miesięcy po dojściu do władzy ówczesnego prezydenta USA George’a W. Busha, rankiem 11 września 2001 roku, wraz z 110-piętrowymi nowojorskimi drapaczami chmur legło w gruzach przekonanie Amerykanów o niezwyciężonej potędze ich kraju, a także bezpieczeństwie i nietykalności terytorium USA.

Najpierw, o godz. 8:46 (godz. 14:46 w Polsce) Boeing 767 uderzył w północną wieżę World Trade Center. Na jego pokładzie były wraz z porywaczami 92 osoby. Po siedemnastu minutach w południową wieżę trafił drugi boeing 767, którym leciało 65 osób.

O godz. 9:43 w Waszyngtonie na Pentagon spadł Boeing 757 z 64 osobami na pokładzie. Pół godziny później na polach pod Pittsburghiem w Pensylwanii roztrzaskała się kolejna taka maszyna. Zginęły 44 osoby, w tym czwórka terrorystów.

Zamknięto wszystkie lotniska, ewakuowano tysiące osób

Na chwilę przed katastrofą na pokładzie wybuchła walka między porywaczami a pasażerami próbującymi odbić samolot. Prawdopodobnie tylko dzięki ich odwadze ocalał Biały Dom albo Kapitol – któryś z tych waszyngtońskich gmachów miał być czwartym celem zamachów.

Prezydenta Busha poinformowano o tragedii podczas wizyty w jednej ze szkół na Florydzie. – Najwyraźniej chodzi o zamach terrorystyczny – oświadczył dwa kwadranse po tym, gdy w WTC uderzył pierwszy samolot.

Gdy telewidzowie z przerażeniem oglądali relację na żywo z miejsc tragedii, władze szybko podjęły stanowcze działania. Zamknęły przestrzeń powietrzną nad USA i wszystkie porty lotnicze. W Waszyngtonie i Nowym Jorku, a także w innych amerykańskich miastach zarządziły ewakuację ludzi z gmachów publicznych.

Jednym z ewakuowanych gmachów był Biały Dom. Żonę i córkę prezydenta – jak zapewniały władze – przewieziono w „bezpieczne” i trzymane w tajemnicy miejsce. Wiceprezydent Dick Cheney przeniósł się do schronu.

Chaotyczna akcja ratunkowa, dramat w walących się wieżowcach

Prezydent Bush podróżował wtedy nad Stanami Zjednoczonymi samolotem Air Force One wyposażonym w doskonałe środki łączności i dowodzenia. Z Florydy poleciał do bazy wojskowej w Luizjanie, a potem do Nebraski. Dopiero wieczorem wrócił do Białego Domu.

Tymczasem wokół World Trade Center trwała akcja ratownicza. Rozmiary tragedii przerosły jednak strażaków i były momenty, kiedy akcją nikt nie dowodził. Wskutek fatalnej łączności i panującego chaosu setki strażaków zginęły, gdy obie wieże – w odstępie dwudziestu trzech minut – runęły.

Zanim do tego doszło, na górnych piętrach potężnych budowli rozegrał się dramat. Powyżej miejsc, gdzie uderzyły samoloty, zostały uwięzione setki pracowników mieszczących się tam biur. Tylko kilkunastu ocaliło życie, odnajdując w porę schody ewakuacyjne.

Inni szukali nadziei i wychodzili na dach licząc, że na ratunek przylecą helikoptery. Z powodu dymu i wysokiej temperatury nie było to jednak możliwe. Widząc swoje beznadziejne położenie, niektórzy rzucali się z okien w kilkusetmetrową przepaść.

Burmistrz Nowego Jorku zachował zimną krew

Po zawaleniu się wież na Manhattan spadł deszcz gruzu, szkła i metalu, a w powietrzu długo jeszcze unosiła się chmura pyłu. Mimo to na ulicach było mnóstwo ludzi – wokół zgliszczy WTC kłębił się tłum rannych, ale szczęśliwych, że udało im się ujść z życiem. Przybiegali nowojorczycy, którzy chcieli dowiedzieć się o los swoich bliskich pracujących w biurowcach.

Ogromna ludzka fala w panice kierowała się na północ miasta, uciekając jak najdalej od miejsca, gdzie wcześniej wznosiły się szklano-metalowe wieże. Ulicami wszędzie mknęły karetki na sygnale, a także samochody straży pożarnej z tych oddalonych od Manhattanu oddziałów, których wcześniej nie włączono do akcji.

Burmistrz Nowego Jorku Rudolph Giuliani uspokajał nowojorczyków, prosząc ich o pozostanie w domach, a mieszkającym i zatrudnionym na południowym Manhattanie, każąc czekać na zorganizowaną ewakuację. W najgorszych chwilach zachował zimną krew i zdolność do podejmowania szybkich decyzji.

Chaos panował także 300 kilometrów na południe od Nowego Jorku, w Waszyngtonie. Media informowały o pożarze, który rzekomo wybuchł w pobliżu Białego Domu, o eksplozji samochodu pułapki gdzieś koło Departamentu Stanu, a nawet o zaatakowaniu letniej rezydencji szefa państwa w Camp David. Wszystkie te doniesienia szybko zdementowano.

Zginęło niemal 2,8 tys. osób

Ewakuacja gmachów rządowych spowodowała w stolicy gigantyczne korki. Wszędzie było pełno urzędników, którzy wyszli z biur. Dopiero po południu ruch się uspokoił, a miasto, z zamkniętymi sklepami i urzędami oraz wyludnionymi ulicami, sprawiało wrażenie wymarłego.

Pod wieczór w miastach amerykańskich, a także w wielu krajach w pobliżu amerykańskich ambasad poruszeni tragedią ludzie spontanicznie zapalali świeczki i składali kwiaty w hołdzie ofiarom zamachów. W Nowym Jorku czuć było swąd spalonych szczątków WTC. Obłok popiołów i dymu, unoszący się nad miastem, widać było z odległości 50 kilometrów.

Liczba ofiar zamachów na WTC – łącznie z tymi, którzy zmarli później w wyniku chorób i obrażeń – jest oficjalnie szacowana na 2753. Zwłok niektórych ofiar nie udało się odnaleźć, więc 26 osób uważa się za zaginione. Śmiertelnych ofiar wszystkich zamachów było blisko 3 tys., a rannych – ponad dwukrotnie więcej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

29 ofiar śmiertelnych po atakach na konwoje z żywnością w Burkina Faso

Do 29 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych dwóch ataków terrorystycznych, które miały miejsce w niedzielę w północnej części Burkina Faso – podała agencja AFP. Ofiarami zamachów byli pasażerowie samochodu transportowego oraz kierowcy skuterów z żywnością.

Do ataków doszło w prownicji Sanmatenga. Najpierw samochód ciężarowo-osobowy wjechał na prowizoryczną minę, w wyniku czego śmierć poniosło 15 osób. Następnie ostrzelany został konwój skuterów z żywnością dla osób przesiedlonych w miejscowościach Dablo i Kelbo. Zginęło 14 osób.

Burkina Faso od czterech lat jest miejscem coraz częstszych i coraz krwawszych ataków przypisywanych grupom dżihadystycznym, w tym Ansar ul Islam (nie mylić z Ansar al-Islam z irackiego Kurdystanu), Nusrat al-Islam (Grupie Wsparcia Islamu i Muzułmanów, GSIM) oraz EIGS – Państwu Islamskiemu na Wielkiej Saharze (organizacja terrorystyczna dżihadystów ideologii salafickiej).

Ataki, początkowo koncentrujące się na północy kraju, następnie objęły stolicę – Wagadugu – i inne regiony. Zginęło w nich co najmniej 400 osób. Głównie na północy kraju często atakowani są duchowni, tak chrześcijańscy, jak i muzułmańscy, uważani przez dżihadystów za nie dość radykalnych i współpracujący z władzami.
Źródło info i foto: TVP.info

Belgia: Salah Abdeslam oskarżony o organizacje krwawych zamachów terrorystycznych

Salah Abdeslam, organizator ataków terrorystycznych we Francji z listopada 2015 r., został w poniedziałek formalnie postawiony w stan oskarżenia w Belgii w związku z atakami terrorystycznymi z marca 2016 r. w Brukseli. Belgijska prokuratura, jak podaje AFP, oskarżyła 29-letniego Abdeslama o „udział w działaniach grupy terrorystycznej” w związku z zamachami w stolicy Belgii.

Proces w sprawie ataków terrorystycznych w Brukseli rozpocznie się w przyszłym roku i ma potrwać od 6 do 8 miesięcy. Mohamed Abrini i Osama Krayem, aresztowani w kwietniu 2016 r., są głównymi podejrzanymi w tej sprawie. Jak dotąd w stan oskarżenia postawiono 12 osób. Proces zamachowców z Paryża, jak przekazuje AFP, rozpocznie się najwcześniej w 2021 r. W tym szeroko zakrojonym śledztwie postawiono zarzuty łącznie 14 osobom.

W marcu 2016 r. w serii trzech skoordynowanych zamachów bombowych w Brukseli – dwóch na lotnisku w Zaventem i jednym przy stacji metra Maelbeek – zginęły 32 osoby i trzech zamachowców samobójców, a ok. 340 osób zostało rannych. Do przeprowadzenia zamachów przyznało się tzw. Państwo Islamskie (IS). Był to najkrwawszy atak terrorystyczny w historii Belgii.

Kilka miesięcy wcześniej, w listopadzie 2015 r., w Paryżu doszło do serii skoordynowanych krwawych zamachów terrorystycznych, w tym do ataku na salę koncertową Bataclan, gdzie terroryści przetrzymywali zakładników. W atakach zginęło 130 osób, a ponad 350 zostało rannych. Również do tych zamachów przyznało się Państwo Islamskie. Było to najtragiczniejsze wydarzenie, jakie dotknęło Francję od czasów II wojny światowej.

Po listopadowych zamachach w Paryżu Abdeslam ukrywał się w Brukseli, gdzie mieszkał wcześniej. W marcu 2016 r. domniemany koordynator krwawych ataków w Paryżu, został postrzelony podczas obławy w dzielnicy Molenbeek w Brukseli i schwytany.

W kwietniu br. został skazany przez belgijski sąd na 20 lat pozbawienia wolności za usiłowanie zabójstwa policjantów w Brukseli w 2016 roku. Wyrok dotyczy strzelaniny, do której doszło podczas policyjnej obławy po zamachach w Paryżu z 2015 roku.

Abdeslam jest jedynym żyjącym członkiem grupy dżihadystów, która dokonała zamachów terrorystycznych w stolicy Francji. 29-latek jest obywatelem francuskim, urodzonym i wychowanym w rodzinie marokańskich imigrantów w Brukseli.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

W Niemczech zatrzymano Bośniaka, który stoi za zamachami w Paryżu w listopadzie 2015 roku

W Saksonii-Anhalcie, w środkowych Niemczech, zatrzymano Bośniaka poszukiwanego na mocy wydanego przez Belgię Europejskiego Nakazu Aresztowania w związku z zamachami w Paryżu w listopadzie 2015 roku – poinformowała drezdeńska prokuratura. 39-letni mężczyzna przebywa obecnie w tymczasowym areszcie ekstradycyjnym. Nie podano, o co konkretnie jest podejrzewany.

Dpa pisze, że Bośniakiem śledczy zainteresowali się podczas postępowania przeciwko jego dwóm rodakom, podejrzanym o złamanie prawa dotyczącego kontroli broni wojskowej. Zatrzymali go tydzień temu koło Halle funkcjonariusze sił specjalnych Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA). Nie znaleziono przy nim żadnej broni ani innych zabronionych przedmiotów.

Seria ataków w Paryżu

13 listopada 2015 roku terroryści z tak zwanego Państwa Islamskiego (IS) zamordowali w Paryżu 130 ludzi. Dziewięciu mężczyzn zaatakowało kilka punktów w stolicy Francji. Na Stade de France trzech dżihadystów wysadziło się w powietrze, zabijając jedną osobę i raniąc kilkadziesiąt. W barach i restauracjach zastrzelonych zostało 39 osób, a dwie zostały ciężko ranne, gdy zamachowiec samobójca zdetonował swój ładunek.

Najwięcej – 90 osób – poniosło śmierć w sali koncertowej Bataclan, gdzie napastnicy strzelali do tłumu zgromadzonego na koncercie, a następnie wzięli zakładników. Po rozpoczęciu operacji policyjnej dwaj terroryści wysadzili się w powietrze, a trzeci został zastrzelony przez siły bezpieczeństwa. Były to najbardziej krwawe zamachy w historii Francji. W 2018 w Brukseli skazano Salaha Abdeslama, jedynego żyjącego członka grupy dżihadystów, która dokonała tamtejszych zamachów. Abdeslam odsiaduje wyrok 20 lat pozbawienia wolności za udział w późniejszej strzelaninie w belgijskiej stolicy.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Nowa Zelandia: Zamachowiec z Christchurch nie przyznał się do winy

Brenton Tarrant, oskarżony o zamordowanie 51 osób 15 marca podczas ataków na dwa meczety w Christchurch w Nowej Zelandii, nie przyznał się do winy. Do sądu wpłynął akt oskarżenia, w którym Tarrantowi postawiono 92 zarzuty, w tym morderstwo i terroryzm.

Stanowisko Tarranta przedstawiła jego adwokatka Shane Tait, która powiedziała, że jej klient „jest niewinny w każdym zarzucie”. Oświadczenie to zostało przekazane sądowi za pośrednictwem transmisji audiowizualnej z więzienia z Auckland, gdzie Tarrant czeka na proces.

Tarrant przebywa w areszcie od początku kwietnia. Został poddany badaniu psychiatrycznemu w celu ustalenia, czy może być sądzony. W piątek sędzia oświadczył, że nie ma żadnych przeszkód, aby zamachowiec z Christchurch odpowiadał prawnie za swoje czyny.

29-letni Tarrant to były instruktor fitness. Podczas ataku użył pięciu sztuk broni półautomatycznej, którą kupił legalnie i na którą miał pozwolenie.

Atak z Christchurch był najkrwawszym aktem terrorystycznym w historii Nowej Zelandii. W związku z atakiem policja aresztowała także trzy inne osoby – dwóch mężczyzn i jedną kobietę.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Sebastian R. zaginął rok temu. Został zatrzymany za napady na kobiety w rzeszowskim parku

Sebastian R. (24 l.) od roku był poszukiwany jako zaginiony. Policja odnalazła go dopiero po serii brutalnych ataków, których dopuścił się na kobiety w parku w Rzeszowie. Jedna z ofiar została zraniona nożem. 8 maja tego roku w Parku Jedności Polonii z Macierzą przy ul. Pułaskiego w centrum Rzeszowa doszło do brutalnego ataku na idącą alejką kobietę. Oprych podszedł i zupełnie bez powodu uderzył ją z całej siły pięścią w twarz. Karateka zabrała poszkodowaną do szpitala.

Tego samego dnia zbir wrócił i w podobny sposób napadł na kolejną swoją ofiarę, która została uderzona w tył głowy.

Pięć dni później bandzior w tym samym parku zaatakował dwie kolejne kobiety. Jedna została popchnięta i poturbowana. Druga, rozmawiając przez telefon, otrzymała cios nożem. W ostatniej chwili zasłoniła się i ostrze zraniło ją w łokieć. Na szczęście obrażenia okazały się niegroźne.

Policja sprawdziła monitoring. Ofiary po zdjęciach rozpoznały napastnika. Policjanci wytropili Sebastiana R. w mieszkaniu jego znajomych. Okazało się, że mężczyzna jest poszukiwany jako zaginiony. Zniknął pod koniec kwietnia zeszłego roku. Wyszedł z domu i przepadł. Publikacje komunikatów i poszukiwania nie dały wtedy efektu.

– 24-latek usłyszał zarzuty spowodowania obrażeń u czterech kobiet. Podejrzany nie przyznał się do winy. Został aresztowany. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności – informuje Artur Grabowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Niemcy: Rośnie liczba przestępstw motywowanych antysemityzmem

W Niemczech rośnie liczba przestępstw motywowanych antysemityzmem, zwiększa się też liczba czynów karalnych spowodowanych ksenofobią. Szef MSW Horst Seehofer przedstawił we wtorek statystyki dotyczące przestępstw o podłożu politycznym.

Liczba przestępstw motywowanych politycznie spadła w 2018 r. o 8,7 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Policja zarejestrowała 36062 takie przypadki. Jednak jeśli chodzi o przestępstwa o podłożu antysemickim i ksenofobicznym, to w tych kategoriach nastąpił wyraźny wzrost.

W 2018 r. policja zanotowała 1799 antysemickich incydentów – o 19,6 proc. więcej niż rok wcześniej. Według statystyk w 89,1 proc. przypadków sprawcami były osoby o poglądach skrajnie prawicowych. W RFN, jeśli nie udaje się ująć sprawców, antysemickie wystąpienia są automatycznie przypisywane przez policję skrajnej prawicy.

Inny obraz wyłania się z sondażu Agencji Praw Podstawowych UE (FAR) opublikowanego w grudniu 2018 r. 41 proc. Żydów ankietowanych w Niemczech wśród sprawców ataków wskazuje muzułmanów. Na drugim miejscu znajdują się prawicowi radykałowie (20 proc.), a na trzecim – lewacy (16 proc.).

Z kolei według niemieckiej policji akty antysemityzmu zgłoszone w 2017 r. w 94 proc. miały podłoże prawicowe, a tylko za 5 proc. odpowiadali muzułmanie. Liczba przestępstw o podłożu ksenofobicznym wzrosła w ubiegłym roku w RFN o 19,7 proc. z 7913 do 8113.
Źródło info i foto: TVP.info

Sri Lanka: Fala przemocy po zamachach terrorystycznych. Władze blokują media społecznościowe

Rząd Sri Lanki ogłosił, że dostęp do większości serwisów społecznościowych będzie czasowo zablokowany w związku z falą przemocy, która ogarnęła kraj po krwawych zamachach, do jakich doszło w Wielką Niedzielę. W komunikacie rządowym wskazano, że przyczyną decyzji o zablokowaniu serwisów są coraz liczniejsze przypadki obrzucania kamieniami meczetów oraz sklepów, których właścicielami są muzułmanie. Do wielu takich incydentów doszło w niedzielę. Także w niedzielę miało miejsce brutalne pobicie mężczyzny w mieście Chilaw, które zostało wywołane wcześniejszą kłótnią na Facebooku.

Fala przemocy jest podsycana mową nienawiści, która zalała lankijskie serwisy społecznościowe – twierdzą władze.

Fala przemocy na wyspie

Apele Kościoła katolickiego na Sri Lance, który wezwał w ubiegły poniedziałek do spokoju, nazajutrz po starciach między chrześcijanami a muzułmanami, w wyniku których trzy osoby zostały ranne, nie znalazły posłuchu. Na wyspie wciąż dochodzi do aktów przemocy wobec muzułmanów. Setki członków sił bezpieczeństwa rozmieszczono przed tygodniem w Negombo, mieście położonym ok. 30 km na północ od największego miasta Sri Lanki Kolombo, po tym, jak zostało tam zaatakowanych kilkadziesiąt domów, samochodów i sklepów należących do muzułmanów.

Zamachy w Niedzielę Wielkanocną

W zamachach podczas świąt wielkanocnych zginęło ponad 250 osób, w tym 42 obcokrajowców. Seria skoordynowanych ataków na kościoły i luksusowe hotele były największymi na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju zakończyła się wojna domowa. Władze Sri Lanki oskarżają o zamachy lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Nie wykluczono również, że ataki były zorganizowane z zagranicy. Odpowiedzialność za zamachy wzięło na siebie Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Odpowiedzialni za ataki terrorystyczne na Sri Lance są zatrzymani lub martwi

– Wszyscy bezpośrednio powiązani z wielkanocnymi atakami na kościoły są zatrzymani lub martwi – powiedział minister obrony Sri Lanki, Chandana Wickramaratne. W związku z zamachami zatrzymano ponad 150 podejrzanych.

W oświadczeniu wygłoszonym w poniedziałek, Chandana Wickramaratne, który pełni także rolę inspektora generalnego policji, powiedział że siły bezpieczeństwa skonfiskowały materiały do budowy kolejnych bomb. Władze Sri Lanki oskarżają o zamachy lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Nie wykluczono również, że ataki były zorganizowane z zagranicy. Odpowiedzialność za zamachy wzięło na siebie tak zwane Państwo Islamskie. Władze ogłosiły stan wyjątkowy, aby dać większą swobodę siłom bezpieczeństwa podczas ścigania podejrzanych o zamachy na luksusowe hotele i kościoły chrześcijańskie, w których zginęło ponad 250 osób.

Strach przed kolejnymi zamachami

Kościół katolicki na Sri Lance zrezygnował z wcześniejszych planów wznowienia już w najbliższą niedzielę odprawiania mszy. Decyzję podjęto ze względu na „konkretne zagrożenie” kolejnymi zamachami w co najmniej dwóch świątyniach. Szkoły publiczne, które zamknięto w ramach środków ostrożności, ponownie otwarto w poniedziałek, ale wciąż pozostają strzeżone.
Źródło info i foto: tvn24.pl