Nagrody za ataki na amerykańskich żołnierzy? Rosja i talibowie zaprzeczają doniesieniom

Ambasada Rosji w USA i przedstawiciele talibów zaprzeczyli w sobotę w osobnych oświadczeniach, by rosyjskie służby specjalne oferowały talibom pieniądze za ataki na amerykańskich żołnierzy. Artykuł o takiej propozycji został opublikowany w sobotnim „New York Timesie”.

Bezpodstawne i anonimowe oskarżenia (opublikowane przez „New York Times”) pod adresem Moskwy, iż stoi ona za zabójstwami żołnierzy USA, doprowadziły już do pogróżek wobec dyplomatów – napisano na oficjalnym koncie na Twitterze ambasady Rosji w Waszyngtonie, cytując też tweeta jednego z internautów sugerującego ataki na rosyjskich dyplomatów. Przestańcie produkować fake newsy – dodała później ambasada.

Następnie rosyjski MSZ wydał podobne oświadczenie potępiające „niskie zdolności intelektualne propagandystów amerykańskich służb wywiadowczych”.

Sobotnie tweety to reakcja na doniesienia „New York Timesa”. Jak napisał ten dziennik, powołując się na źródła w amerykańskich służbach specjalnych, jedna z jednostek rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU miała oferować związanym z talibami bojownikom pieniądze za ataki na amerykańskich żołnierzy w Afganistanie. Według gazety, mimo że wywiad USA miał o tym wiedzę już w marcu, amerykańska administracja do tej pory nie zareagowała na te działania. Doniesienia „NYT” potwierdził także dziennik „Washington Post”.

Osobne oświadczenie w sprawie wydali w sobotę przedstawiciele talibów.

Stanowczo odrzucamy te oskarżenia. Trwający od 19 lat dżihad Islamskiego Emiratu (nazwa Afganistanu pod rządami talibów – PAP) nie zawdzięcza nic dobroczynności służb wywiadowczych innych krajów, ani nie potrzebuje, by ktoś wskazywał im cele – napisano w komunikacie. Zdaniem afgańskich fundamentalistów, najnowsze doniesienia są próbą „stworzenia przeszkód dla wycofywania sił USA” oraz „osłabienia i zdezorientowania zwolenników pokoju w Ameryce”.

W czerwcu Pentagon informował o tym, że liczba żołnierzy USA w Afganistanie została zredukowana do 8,6 tys. Według CNN resort obrony planuje wycofanie kolejnych 4 tys.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nigeria: Islamiści z Boko Haram podpalili szpital. Nie żyje 60 osób

Terroryści z tak zwanego Państwa Islamskiego zabili w sobotę co najmniej 60 osób, w tym 20 żołnierzy i 40 cywilów oraz zranili setki ludzi podczas dwóch ataków w stanie Borno na północy Nigerii – poinformowały lokalne władze. Do ataków doszło w Monguno i Nganzai. Pierwsza z tych miejscowości, stanowiąca centrum pozarządowych organizacji humanitarnych i pomocowych, została zaatakowana w sobotę przed południem czasu lokalnego przez napastników, uzbrojonych w ciężką broń, w tym granatniki przeciwpancerne.

Tam doszło do starcia z siłami rządowymi, które zdołały odeprzeć atak, ale w wyniku walk zginęło 20 żołnierzy. Islamiści podpalili miejscowy szpital oraz zniszczyli humanitarne centrum ONZ. Mniej więcej w tym samy czasie zaatakowane zostało Nganzai, gdzie zginęło 40 cywilów.

Sobotnie ataki miały miejsce kilka dni po tym, jak dżihadyści w miejscowości Felo w tym samym stanie zabili co najmniej 69 osób. Wówczas szef lokalnych sił samoobrony Babakura Kolo powiedział, że atak był odwetem za zabicie kilku islamistów, złapanych przez mieszkańców na kradzieży bydła.

Boko Haram terroryzuje Nigerię

Nigeria od 2009 roku jest wstrząsana terrorystyczną działalnością dżihadystycznej organizacji Boko Haram, która doprowadziła do śmierci już ponad 36 tys. osób. Ponad 2 mln osób zostało zmuszonych do opuszczenia swych domostw i ucieczki.

Chociaż nigeryjski rząd twierdzi, że Boko Haram zostało w większości pokonane już przed pięciu laty, dżihadyści wciąż są w stanie atakować w mieście Maiduguri i wokół niego, a także na większości obszaru północno-wschodniej Nigerii.

Założone w 2002 roku ugrupowanie Boko Haram początkowo stawiało sobie za cel walkę z zachodnią edukacją i europejskim stylem życia. W 2009 roku organizacja rozpoczęła akcję zbrojną na rzecz przekształcenia Nigerii – lub przynajmniej jej części – w muzułmańskie państwo wyznaniowe, w którym obowiązywałoby prawo szariatu.

W 2016 r. w nigeryjskim Boko Haram doszło do rozłamu. Z jego struktur wyłoniła się grupa Państwa Islamskiego w Afryce Zachodniej (ISWAP)- pisze AFP. Dla mieszkańców stanu Borno oznacza to zwiększenie częstotliwości ataków i rekwizycji – dodaje.
Źródło info i foto: interia.pl

Masakra w Nowej Szkocji. To najtragiczniejsza seria ataków w historii Kanady

W kanadyjskiej prowincji Nowa Szkocja doszło do kilku podpaleń i strzelaniny, podczas których zginęło co najmniej 16 osób. Jest to najtragiczniejsza seria ataków w historii Kanady od 1989 roku. Napastnikiem był znany i szanowany obywatel. Jak podaje „The Guardian” była to najtragiczniejsza w skutkach seria ataków w historii Kanady. Royal Canadian Mounted Police poinformowało, że 51-letni napastnik został aresztowany, jednak zmarł w drodze na komisariat.

51-letni napastnik zabił 16 osób. To najtragiczniejsza seria ataków w historii Kanady

Do serii ataków doszło w sobotę 18 kwietnia przed północą. Zaalarmowani mieszkańcy zgłaszali na policję odgłosy strzelaniny, które słyszane były w miejscowości Portapique w Nowej Szkocji. Napastnik był ubrany w część munduru policyjnego i poruszał się samochodem, który wyglądał jak radiowóz.

Po przyjeździe na miejsce policjanci odkryli ciała kilku ofiar na terenie i w otoczeniu domu zamieszkiwanego przez napastnika. Funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania podejrzanego. Na początku ruszono tropem płonących budynków, które zostały podpalone w wielu lokalizacjach. W ich okolicach odkrywane były ciała kolejnych ofiar. Pościg za mężczyzną trwał aż do rana, a miejsca zbrodni oddalone było od siebie o 50 kilometrów. Napastnik został zatrzymany przez policję prawie 12 godzin po tym, jak wpłynęło pierwsze zgłoszenie.

Okazało się, że ataków dopuścił się 51-letni mężczyzna, który pracował jako technik dentystyczny i był właścicielem kilku nieruchomości w Nowej Szkocji. Kilka lat temu pojawił się w lokalnych mediach po tym, jak za darmo skonstruował protezę dla pacjenta, który wygrał walkę z nowotworem. – Jesteśmy zszokowani, że ktoś, kogo znamy od tak dawna, dobry, pomocny i bardzo miły sąsiad, mógł nawet pomyśleć o popełnieniu takiej zbrodni – mówiła w rozmowie z CTV News jedna z sąsiadek napastnika.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Islamiści wykorzystają epidemię do przeprowadzenia ataków?

Świat zajęty jest teraz czymś innym, więc głowę podnoszą „stare strachy”. Al-Kaida i tzw. Państwo Islamskie uważnie śledzą sytuację, druga z organizacji zresztą już w połowie marca apelowała, by gdy tylko chaos na to pozwoli – uderzać jeszcze mocniej, bo przyniesie to zwielokrotnione skutki. Przegrupowują się ekstremiści – wylicza agencja AP – w Nigerii, gdzie działa Boko Haram, czy w Somalii.

International Crisis Group stwierdza wprost, że aktualna sytuacja „pozwala dżihadystom na lepsze przygotowanie spektakularnych ataków”. Jako przykład podawana jest działalność Boko Haram, które pod koniec marca uderzyło na bazę wojsk Czadu. Zginęło wówczas 92 żołnierzy tego państwa.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wśród ofiar ataków w Hanau. Wśród ofiar jest kobieta pochodząca z polsko-romskiej rodziny

Według ustaleń dziennikarzy Polsat New jedną z ofiar strzelaniny w Hanau była kobieta, która mówiła o sobie, że pochodzi z „polsko-romskiej rodziny”. Z kolei attache prasowy ambasady RP w Berlinie Dariusz Pawłoś poinformował, że wśród ofiar „nie ma osób z polskim obywatelstwem, bądź z polskim nazwiskiem”.

Dziennikarze Polsat News ustalili, że jedną z ofiar strzelaniny w Hanau jest 36-letnia kobieta, która mówiła o sobie, że jest „Polką romskiego pochodzenia” i że pochodzi „z polsko-romskiej rodziny”. W przeszłości pracowała w lokalu „Arena” – ostrzelanym w środę przez zamachowca – jako kelnerka. W dniu ataku pojawiła się tam jednak w charakterze gościa. Wśród znajomych znana była jako „Mercedes”.

Attache prasowy ambasady RP w Berlinie Dariusz Pawłoś poinformował natomiast, że wśród ofiar ataku nie było Polaków. „Z informacji uzyskanych z federalnego MSZ oraz Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) w Wiesbaden wśród ofiar – śmiertelnych i rannych – nie ma osób z polskim obywatelstwem, bądź z polskim nazwiskiem” – powiedział Pawłoś, cytowany przez Polsat News.

Wcześniej niemieckie media („Die Welt”, „Bild” i „Tagesspiegel”) nieoficjalnie informowały, że w strzelaninie zginęła obywatelka Polski. „Kobieta była kelnerką w ostrzelanej palarni fajek wodnych ‚Arena'” – twierdzili niemieccy dziennikarze.

W ataku na lokale gastronomiczne w Hanau zginęło 9 osób. Ciało znaleziono też w mieszkaniu zamachowca

Przypomnijmy, że w środę 19 lutego ok. godziny 22 doszło do strzelaniny w mieście Hanau w zachodnich Niemczech. Tamtejsza policja potwierdziła, że w wyniku ataku zginęło dziewięć osób, które zostały zastrzelone w dwóch barach. Znaleziono także zwłoki domniemanego sprawcy, który prawdopodobnie popełnił samobójstwo. W jego mieszkaniu policja znalazła jeszcze jedno ciało (niektóre z portali wskazują, że były to zwłoki 72-letniej matki zamachowca).

Zamachowiec prawdopodobnie był Niemcem. Niemiecki tabloid „Bild”, powołując się na anonimowe źródła, napisał, że mężczyzną kierowały pobudki prawicowo-ekstremistyczne, a atak był skierowany przeciwko Kurdom (domniemany sprawca zostawił po sobie list, w którym pisał m.in. o potrzebie „oczyszczenia” Niemiec z przedstawicieli niektórych narodów). Służby nie potwierdziły tych doniesień.

Z dotychczasowych doniesień niemieckich mediów wynika, że sprawcą ataku w Hanau jest 43-letni Tobias R. Portal focus.de informuje, że domniemany zamachowiec był Niemcem i pochodził z Hanau. Mężczyzna ukończył studia z administracji biznesu w Bayreuth (Bawaria) i w przeszłości pracował jako urzędnik bankowy. Jego sąsiedzi twierdzą, że był żonaty i do tej pory zachowywał się normalnie.

Niemieckie media podają, że kilka dni przed atakiem w Hanau Tobias R. opublikował na YouTubie materiał wideo nagrany w swoim mieszkaniu. Mężczyzna posługując się płynnym angielskim, mówił, że chce przekazać „osobistą wiadomość wszystkim Amerykanom”. Twierdził, że w USA znajdują się tajne bazy, w których zabijane są dzieci. Tobias R. wzywał obywateli Stanów Zjednoczonych, aby się „przebudzili” i stawili temu opór – pisze frankenpost.de. W nagraniu nie ma jednak żadnych treści, które można by było uznać za zapowiedź środowego ataku w Hanau.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Niemcy: Zamknięte drogi i helikoptery nad miastem Hanau. 9 ofiar strzelaniny

Policja potwierdziła śmierć dziewięciu osób w wyniku ataków, do jakich doszło w środę późnym wieczorem w Hanau w zachodnich Niemczech. Co najmniej pięć osób jest poważnie rannych. Niemiecka policja poinformowała w czwartek nad ranem o znalezieniu ciała domniemanego napastnika.

Z dotychczasowych ustaleń policji wynika, że do pierwszego ataku doszło w śródmieściu Hanau około godziny 22. Do baru z wodnymi fajkami wtargnął zamachowiec i zastrzelił z pistoletu trzy osoby, a co najmniej jedną poważnie ranił. Świadkowie mówili, że zamachowców mogło być kilku i po ataku odjechali czarnym samochodem.

Drugi atak miał miejsce kilkanaście minut później, w podobnym barze oddalonym o dwa i pół kilometra, w dzielnicy Kesselstadt. Tutaj napastnik lub napastnicy zastrzelili pięć osób i pięć ranili. Świadkowie napadu w relacji regionalnej rozgłośni radiowej mówili, że słyszeli osiem lub dziewięć strzałów i nie byli zgodni czy zamachowiec był jeden, czy też było ich kilku.

Jedna z rannych osób zmarła po kilku godzinach w szpitalu z powodu odniesionych ran.

Policja znalazła ciało domniemanego sprawcy

Policja przeczesywała w nocy miasto, w akcji używano m.in. helikopterów. Drogi wyjazdowe zostały zablokowane. Do Hanau przyjechały dodatkowe oddziały policji z sąsiednich miast. Policja nie komentowała doniesień mediów, w tym dziennika „Bild”, który podał informację o aresztowaniu podejrzanego o udział w atakach oraz hipotezę, iż były one skierowany przeciwko Kurdom. Nie podano też do publicznej wiadomości nazwisk ofiar ani ich przynależności etnicznej.

W czwartek nad ranem policja cytowana przez agencję Reutera poinformowała o znalezieniu ciała domniemanego napastnika w jego własnym domu. W tym miejscu odkryto również ciało drugiej osoby. Policja przekazała, że innych osób nie podejrzewa się o udział w środowych wydarzeniach, nie jest jednak jasne, czy druga z ofiar w domu podejrzewanego o ataki z nim współpracowała.

Hanau położone jest około 20 kilometrów na wschód od Frankfurtu nad Menem i ma prawie 100 tysięcy mieszkańców.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Strzelanina w mieście Hanau w Niemczech. Doszło do dwóch ataków na bary

W niemieckim Hanau koło Frankfurtu nad Menem doszło do dwóch ataków na bary. W ich wyniku zginęło co najmniej 9 osób. Policja odnalazła ciało jednego z podejrzanych, Służby poinformowały, że w jego domu odnaleziono również drugie ciało, którego wciąż nie zidentyfikowano. W środę późnym wieczorem nieznani sprawcy ostrzelali „Szisza-bar” w centrum Hanau koło Frankfurtu nad Menem. Następnie pojechali samochodem do dzielnicy Kesselstadt, gdzie otworzyli ogień przed innym barem. Policja potwierdziła, że w wyniku ataków zginęło co najmniej 9 osób.

Atak na szisza bary w Niemczech. Jeden z podejrzanych nie żyje

Policja poinformowała, że sprawcy uciekli z miejsca zdarzenia. Rozpoczęła się obława. Przez całą noc nad miastem krążył helikopter, sprowadzono psy śledcze. Prokuratura uruchomiła również telefon alarmowy i prosi ewentualnych świadków napadu o informacje. W czwartek rano służby poinformowały, że jeden z domniemanych sprawców został odnaleziony martwy w mieszkaniu w Hanau. Na miejscu policjanci odkryli drugie ciało, które nie zostało jeszcze zidentyfikowane.

Prokuratura zaapelowała do obywateli, aby nie umieszczali w Internecie zdjęć oraz filmów z nieznanych źródeł, bowiem to utrudnia śledztwo.

„Stało się coś gorszego, niż mogliśmy sobie wyobrazić”

Motywy ataków nie są znane. Burmistrz Hanau Claus Kaminsky powiedział, że jest wstrząśnięty tragedią. „Stało się coś gorszego, niż mogliśmy sobie wyobrazić” – powiedział burmistrz. Zaapelował przy tym do mieszkańców, aby powstrzymali się od spekulacji na temat ataków.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Tunezja: 8 wyroków śmierci za krwawy zamach

Zapadł wyrok w sprawie terrorystów, którzy 5 lat wcześniej zorganizowali zamach na autobus straży prezydenckiej. Sąd zdecydował, że ośmiu uczestników ataku zasłużyło na śmierć. W wyniku ich działań w Tunezji życie straciło 12 osób.

Jak informuje AFP, oskarżeni zostali uznani za winnych zabójstwa. W toku śledztwa wyszło na jaw, że wszyscy byli członkami organizacji terrorystycznych.

Tożsamość wszystkich skazanych nigdy nie została ujawniona. W procesie osobiście uczestniczyli tylko 4 z 8 terrorystów. Mohsen Dali, zastępca prokuratora, wyjawił, że wcześniej odbyły się rozprawy dwóch innych osób, które brały udział w przygotowaniu zamachu. Wymierzono im kary 10 lat pozbawienia wolności i dożywotniego więzienia.

Do zamachu doszło w listopadzie 2015 roku w Tunisie . CGTN przypomina, że 12 osób zginęło, a 20 zostało rannych. Autobus przewożący ochroniarzy przejeżdżał przez aleję Mohammeda V, jedną z głównych ulic stolicy. Al-Badżi Ka’id as-Sibsi, ówczesny prezydent Tunezji, jechał do telewizji na zaplanowany wywiad. Atak nastąpił we wnętrzu autobusu. W trakcie śledztwa rozważano wersję, że ładunek wybuchowy został podłożony na poboczu drogi lub że w pojazd trafiła rakieta. Ostatecznie służby specjalne ustaliły, że bomba została zdetonowana przez jednego z pasażerów.

Po ataku prezydent Tunezji ogłosił w kraju stan wyjątkowy. Publicznie zobowiązał się do skuteczniejszej i szerzej zakrojonej walki z terrorystami. Stan wyjątkowy miał trwać trzydzieści dni, wprowadzono także godzinę policyjną dla mieszkańców.

To był trzeci z serii ataków w 2015 roku w Tunezji. W marcu tego roku terroryści zaatakowali w muzeum Bardo w Tunisie, a w czerwcu – kurorcie Susa nad Morzem Śródziemnym. W zamachach tych zginęło kolejno 22 i 38 osób.
Źródło info i foto: o2.pl

Duża akcja ABW. Zatrzymani mieli przygotowywać ataki na muzułmanów

ABW zatrzymała dwie osoby podejrzewane o przygotowywanie ataków z użyciem materiałów wybuchowych – poinformował w środę rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. Do zatrzymań doszło w Warszawie i Szczecinie, podejrzani trafili do aresztu. Akcja była efektem śledztwa w sprawie grupy planującej prześladowania muzułmanów.

Jak poinformował rzecznik, zatrzymanie nastąpiło 10 listopada, a „akcja była efektem zgromadzonych wcześniej informacji na temat ekstremistycznej grupy, której celem było zastraszanie osób wyznania islamskiego, zamieszkałych na terenie RP”.

„Ustalono, że poza szykanami i prześladowaniami, grupa planowała również bardziej radykalne działania z wykorzystaniem broni palnej i materiałów wybuchowych” – przekazał Żaryn. Dodał, że grupa w planach wzorowała się na zamachach terrorystycznych dokonanych m.in. przez Andersa Breivika w 2011 r. w Norwegii, Brentona Tarranta w Nowej Zelandii i Philipa Manhausa w Norwegii.

Skoordynowana akcja
Rzecznik zaznaczył, że czynności dotyczyły m.in. dwóch osób, które już w 2013 r. objęte były śledztwem prowadzonym przez ABW przeciwko Brunonowi K., a jeden z mężczyzn – pomimo orzeczonego przez sąd zakazu kontaktów i zainteresowań w zakresie broni, amunicji i eksperymentów pirotechnicznych – nadal zajmował się wytwarzaniem broni palnej i materiałów wybuchowych.

„W skoordynowanej akcji przeprowadzono przeszukania w wielu miejscach na terenie województw: mazowieckiego, zachodniopomorskiego, podkarpackiego. W trakcie jednego z nich, w domu jednorodzinnym na terenie warszawskiej dzielnicy Włochy, funkcjonariusze ABW zabezpieczyli substancje i środki chemiczne niezbędne do produkcji dużej ilości materiałów wybuchowych, a także broń palną, elementy konstrukcyjne służące do przerabiania broni oraz amunicję. Ujawniony materiał wybuchowy – po przeprowadzeniu niezbędnych eksperymentów procesowych – został zneutralizowany na terenie poligonu Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w Zielonce koło Warszawy” – poinformował Żaryn.

W trakcie przeszukań znaleziono również osiem fiolek z silnie toksycznymi substancjami chemicznymi, ponad 170 książek dotyczących wytwarzania materiałów wybuchowych, a także elektroniczne nośniki danych, mogące służyć do utrzymywania szyfrowanej łączności pomiędzy członkami grupy. Znaleziono także 16,1 g środków odurzających

Areszt i zarzuty dla zatrzymanych

Zatrzymanym przedstawiono zarzuty przygotowania do przestępstwa sprowadzenia zdarzeń zagrażających życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mających postać eksplozji materiałów wybuchowych, publicznego nawoływania do zabójstwa wobec grup etnicznych i wyznaniowych oraz posiadania bez pozwolenia prekursorów materiałów wybuchowych, broni palnej i amunicji oraz przewóz narkotyków wewnątrz UE.

Sąd zastosował wobec zatrzymanych areszt. Śledztwo w sprawie prowadzi ABW pod nadzorem Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Zatrzymania podejrzanych zostały przeprowadzone we współpracy z Pododdziałami Kontrterrorystycznymi policji z KSP w Warszawie oraz KWP w Szczecinie, Kielcach i Rzeszowie.

W ubiegłym tygodniu Żaryn informował, że szef MSWiA – podzielając obawy ABW – wydalił z Polski obywatela Szwecji należącego do neonazistowskiego Nordyckiego Ruchu Oporu, który przyjechał do naszego kraju na szkolenie w posługiwaniu się bronią.
Źródło info i foto: interia.pl

Terroryści zaatakowali posterunek żandarmerii w Burkina Faso

W ataku na jednostkę żandarmerii w mieście Oursi w Burkina Faso zginęło pięciu policjantów oraz pięciu cywilów zatrudnionych w zlokalizowanej w pobliżu prywatnej firmie – podała służba bezpieczeństwa tego kraju. Zamach przeprowadzili bojownicy jednej z organizacji islamistycznych.

Do ataku doszło w prowincji Oudalan, położonej na północnym wschodzie kraju. „Po wielogodzinnym ostrzale napastnikom udało się w końcu wedrzeć na teren jednostki, co pociągnęło za sobą straty w ludziach” – wskazano w komunikacie.

Na miejsce ataku zostały wysłane posiłki, ale „napastnicy wycofali się, zanim dotarły one na miejsce. Dokonali przy tym licznych zniszczeń; spalono m.in. wojskowy pick-up” – podały władze. Agencja AFP twierdzi w oparciu o różne, ale zgodne ze sobą źródła, że napastnicy przejęli zapasy broni i zdetonowali materiały wybuchowe.

Do ataku doszło w przeddzień posiedzenia rady ministerialnej regionalnego sojuszu wojskowego Sahel G5, które ma się odbyć w Wagadugu.

Seria trwa

To już kolejny zamach w Burkinie Faso. W niedzielę w zasadzce na drodze w prowincji Djibo zginął wicemer miasta Djibo oraz naczelnik prowincji Soum. Oprócz nich życie straciły jeszcze dwie osoby. 13 października doszło z kolei do ataku na modlących się w Wielkim Meczecie w osadzie Salmossi, w prowincji Oudalan na północy Burkiny Faso, w którym zginęło 16 osób.

Od ponad 4 lat Burkina Faso – jedno z najbiedniejszych państw Afryki – jest areną działań grup powiązanych z Al-Kaidą oraz z tzw. Państwem Islamskim: Ansar ul Islam, Nusrat al-Islam (Grupa Wsparcia Islamu i Muzułmanów, GSIM) oraz tzw. Państwa Islamskiego na Wielkiej Saharze. Działania obejmują cały Sahel – region ciągnący się wzdłuż południowych obrzeży Sahary od Senegalu po Sudan, przez Somalię, Mauretanię, Mali, Niger, Czad i Erytreę.

Sytuacja w Burkinie Faso pogorszyła się w ostatnich czterech latach. Dżihadyści powiązani z Al-Kaidą i tzw. Państwem Islamskim, w wielu przypadkach operujący z baz w sąsiednim Mali, usiłują poszerzać swoje strefy wpływów, dokonując zamachów terrorystycznych właśnie w tym kraju.

Ocenia się, że od 2015 r. w Burkinie Faso w wyniku zamachów terrorystycznych zginęło łącznie 620 osób. Liczba osób, które zdecydowały się na opuszczenie swych domów wzrosła od początku 2019 r. niemal pięciokrotnie – do 500 tys.

W 2017 r. Burkina Faso, Mali, Mauretania, Niger i Czad utworzyły, przy wsparciu Francji, siły Sahel G5, których zadaniem jest zwalczanie grup terrorystycznych działających na południowych obrzeżach Sahary.
Źródło info i foto: TVP.info