Zabójstwo na przystanku w Poznaniu. Zaatakował nożownik

Przy przystanku na Alejach Solidarności w Poznaniu mężczyzna został ugodzony nożem; zmarł w trakcie przewożenia karetką pogotowia do szpitala – podało dziś RMF FM. Policja nie udziela informacji o zdarzeniu. Według RMF FM, do ataku nożownika miało dojść po godz. 18 na przystanku przy Alejach Solidarności w Poznaniu. Zaatakowany mężczyzna został ugodzony nożem; zmarł w trakcie przewożenia karetką pogotowia do szpitala.

– Jak ustalono, do ataku na mężczyznę doszło na przystanku MPK. Sprawca zaatakował najprawdopodobniej przy użyciu jakiegoś ostrego narzędzia. W wyniku poniesionych obrażeń mężczyzna zmarł – powiedziała Iwona Liszczyńska z poznańskiej policji.

Jak dodała, „wiemy kim jest napastnik, ten mężczyzna jest teraz przez nas poszukiwany”. Liszczyńska podkreśliła, że „zawsze przy tego typu zdarzeniach korzystamy ze wszystkich dostępnych możliwości i sposobów, aby ustalić sprawcę i przebieg zdarzenia. Czynności nadal trwają”.

RMF FM, które jako pierwsze poinformowało o zdarzeniu podało, że policja zabezpieczyła m.in. monitoring, a na miejsce ataku skierowano przewodnika z psem tropiącym.
Źródło info i foto: poznan.onet.pl

Włochy: Barbara C. zabiła nożem jedną osobę, trzy raniła. Konsulat: To był atak furii

Służby konsularne czekają na szczegółowe informacje od włoskiej policji na temat zaatakowania przez Polkę kilku osób. Na razie mówią jedynie, że był to „atak furii”.

58-letnia Polka w miejscowości Canneto sull’Oglio na północy Włoch atakowała nożami przypadkowych przechodniów. Najpierw w tamtejszym muzeum zabawek ugodziła nożem kobietę. W wyniku doznanych obrażeń osoba ta zmarła. Następnie napastniczka wyszła z budynku i zaczęła atakować kolejne osoby.

Napastniczka została zatrzymana. Na razie nie są znane dokładne przyczyny ani motywy ataku. Z informacji Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Mediolanie wynika, że wszystko wyglądało na atak furii. Potwierdzają to świadkowie, którzy mówią, że kobieta „była w szale”. 
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Atak na biuro poselskie Beaty Kempy. Jest zarzut o charakterze terrorystycznym

Sebastian K. przyznał się do podpalenia biura poselskiego min. Beaty Kempy i usłyszał zarzut o charakterze terrorystycznym. Grozi mu do 15 lat więzienia. Do zdarzenia doszło we wtorek. Podejrzany swe postępowanie motywował chęcią wpływu na prace rządu i Sejmu. Szef Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu prok. Robert Tomankiewicz powiedział PAP, że Sebastian K. usłyszał zarzut wprowadzenia zagrożenia życia i zdrowia dla wielu osób, czyli o czyn o charakterze terrorystycznym.

„Ustaliliśmy 15 osób pokrzywdzonych, w tym 6 dzieci. Wszyscy mieszkali w tej kamienicy w Sycowie, gdzie Sebastian K. wybił metalowym przedmiotem szybę w drzwiach biura poselskiego. Następnie rozlał łatwopalną substancję i podpalił wnętrze. Tylko dzięki akcji gaśniczej podjętej przez policjantów i strażaków pożar został ugaszony” – powiedział prokurator.
Dodał, że z wyjaśnień Sebastiana K. wynika też motywacja jego czynu, bo zeznał on, iż działał z powodu przynależności politycznej poseł Beaty Kempy do partii, która współtworzy koalicję rządową.

„Chciał w ten sposób wpłynąć na samą poseł oraz na innych członków rządu Rzeczpospolitej Polskiej, by zaprzestali określonych działań. Szczególnie chodziło o prace legislacyjne związane z reformą wymiaru sprawiedliwości oraz z ordynacją wyborczą” – powiedział prok. Tomankiewicz.

Sebastian K. usłyszał też zarzut posiadania i produkcji marihuany, którą ujawniono w jego miejscu zamieszkania.

Minister Beata Kempa jest posłanką Solidarnej Polski wybraną z listy Prawa i Sprawiedliwości; jest członkiem rządu – w poniedziałek w gabinecie premiera Mateusza Morawieckiego ponownie uzyskała nominację. Syców to jej rodzinne miasto. Do podpalenia doszło w nocy z poniedziałku na wtorek.
Źródło info i foto: interia.pl

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli

Policjanci zatrzymali napastnika, który w piątek zaatakował w Stalowej Woli 29-letniego mężczyznę. Ten, w stanie ciężkim, trafił do szpitala – informuje RMF. Początkowo mówiło się o drugim rannym – 32-letnim mężczyźnie, który doznał urazów twarzy. Okazał się nim jednak sam napastnik.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że między mężczyznami doszło do awantury na tle towarzyskim. Nożownik trafił do policyjnego aresztu. Przypomnijmy, że niedawno doszło do innego brutalnego ataku w Stalowej Woli. 20 października 27-letni Konrad K. zaatakował dwoma nożami klientów galerii handlowej „VIVO!”. Wówczas jedna osoba zginęła, a osiem zostało rannych.
Źródło info i foto: interia.pl

Francja: Zatrzymano 10 osób. Planowali ataki na polityków

Dziesięć osób o skrajnie prawicowych poglądach, podejrzanych o planowanie ataków na francuskich polityków, zatrzymano we wtorek na południowym wschodzie Francji oraz w regionie paryskim – poinformowały źródła związane ze śledztwem. Zatrzymań osób w wieku od 17 do 25 lat dokonano w ramach śledztwa, w którym były działacz skrajnej prawicy został aresztowany pod koniec czerwca – precyzują anonimowe źródła, na które powołuje się agencja AFP.

W tym śledztwie 21-latek, były członek Akcji Francuskiej, skrajnie prawicowej organizacji monarchistycznej, został oskarżony na początku lipca o grożenie atakami migrantom i dżihadystom w mediach społecznościowych.

Na celowniku m.in. rzecznik rządu

Francuska telewizja informacyjna LCI podaje, że pierwszych zatrzymań dokonano we wtorek o świcie w departamencie Bouches-du-Rhone w regionie Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże oraz w departamencie Sekwana-Saint-Denis w regionie Iles-de-France. Według źródeł tej stacji, zatrzymani planowali atak na francuskich polityków, w tym przywódcę skrajnie lewicowej i populistycznej Francji Nieujarzmionej, Jean-Luca Melenchona, a także na rzecznika francuskiego rządu Christophe’a Castanera.

Z kolei telewizja M6 podała, że chodziło o zamiar zaatakowania miejsc kultu muzułmańskiego. Jeden z ich wspólników został zatrzymany w lecie za chęć zaatakowania prezydenta Emmanuela Macrona – podaje M6.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Łódź: Zarzuty za atak na policjantów

Zarzut czynnej napaści na funkcjonariuszy, uszkodzenia radiowozu i posiadania bez zezwolenia broni palnej ma usłyszeć jeden z trzech mężczyzn zatrzymanych po ataku na policjantów, do jakiego doszło w poniedziałek w Łodzi. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania zapowiedział, że prokuratura ma przesłuchać 22-latka zamieszanego w napaść na policjantów i przedstawić mu zarzuty. To jeden z trzech mężczyzn zatrzymanych w związku z incydentem, do której doszło na jednej z ulic w Łodzi.

Trójka zatrzymanych

– W niedługim czasie po zdarzeniu został zatrzymany 41-latek. Wczoraj zatrzymano 22-latka, a dziś – 24 latka. – Policjanci i prokurator intensywnie pracują nad sprawą, realizowane są liczne czynności procesowe – wyjaśnił Kopania.

Poinformował, że zebrane dotychczas dowody uzasadniają zarzucenie 22-latkowi przestępstw: czynnej napaści na funkcjonariuszy, uszkodzenia radiowozu i posiadania bez zezwolenia broni palnej, którą znaleziono przy mężczyźnie podczas zatrzymania.

– Trwają czynności mające na celu weryfikację podejrzeń co do udziału w zdarzeniu pozostałych dwóch zatrzymanych. Decyzje dotyczące starszego z nich zapadną jeszcze dzisiaj – powiedział rzecznik.

Do napadu na policjantów doszło w poniedziałek wieczorem, gdy funkcjonariusze zajmujący się zwalczaniem przestępczości wśród pseudokibiców w dzielnicy Górna w Łodzi. Kiedy nieoznakowany radiowóz jechał ulicą Paderewskiego, zrównał się z nim cywilny mercedes, w którym policjanci zauważyli kilku zamaskowanych mężczyzn. Policjanci pokazali legitymacje służbowe i nakazali zatrzymać się.

Jednak kierowca mercedesa zwolnił i uderzył w tył radiowozu. Kierujący policjant stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w słup.

Padły strzały

Z radiowozu zdołał wyjść tylko jeden z trzech policjantów. W jego stronę zmierzało kilku zamaskowanych napastników z niebezpiecznymi narzędziami w rękach – kijami bejsbolowymi i siekierami. Wezwania policjantów do zatrzymania się nie skutkowały. Wówczas padły strzały ostrzegawcze, które skutecznie spłoszyły napastników.

Teraz grozi im kara do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Islamiści obierają nowe cele ataków

Po zamachach terrorystycznych przy pomocy samochodów, dżihadyści obrali teraz jako cel infrastrukturę kolejową – ostrzega BKA.

Radykalni islamiści chcą siać terror w zachodnim świecie możliwie małym nakładem kosztów i sił. Posługując się najprostszą bronią czy tak dostępnymi narzędziami, jak samochody, udało im się już przeprowadzić szereg ataków. Federalny Urząd Kryminalny (BKA) w Wiesbaden ostrzega: islamiści zaczynają coraz bardziej interesować się infrastrukturą kolejową w zachodnich krajach. Sabotaż na torowiskach tras kolejowych zajmuje coraz więcej miejsca w dyskusjach na portalach internetowych dżihadystów – powiedział rzecznik prasowy BKA.

Możliwe także w Niemczech

Organizacja terrorystyczna Al-Kaida w jednym z magazynów wyraźnie nawoływała do takich ataków. Nawet, jeżeli w tym magazynie nie było żadnych konkretnych odniesień do Niemiec, zamachy tego rodzaju są w RFN jak najbardziej możliwe – twierdził rzecznik BKA w rozmowie z gazetami grupy medialnej Funke. Jak zaznaczył, na forach dżihadystów już się dyskutuje o możliwości wykolejania pociągów, podając za przykład katastrofę kolejową w Bad Aibling z lutego 2016 r., która spowodowała śmierć 12 osób i obrażenia wielu dalszych. Rzecznik BKA zaznaczył, że nie ma jednak żadnych konkretnych wskazówek o tym, że IS mogłoby planować tego typu zamachy w Niemczech.
Źródło info i foto: onet.pl

Państwo Islamskie odpowiedzialne za atak nożownika w Brukseli

Państwo Islamskie zadeklarowało odpowiedzialność za dokonany w piątek w Brukseli atak z użyciem noża na trzech belgijskich żołnierzy, z których jeden zastrzelił napastnika – podała w sobotę należąca do tej organizacji agencja prasowa Amak.

„Wykonawcą operacji ataku nożem w Brukseli był żołnierz Państwa Islamskiego i przeprowadził ją w odpowiedzi na wezwania do ataków na państwa koalicyjne” – oświadczyła Amak, mając na myśli kierowaną przez USA koalicję, która walczy z IS.

Jak podały w sobotę belgijskie władze, 30-letni sprawca ataku w Brukseli był obywatelem Belgii pochodzenia somalijskiego, który dostał w tym kraju najpierw azyl, a następnie obywatelstwo. Do ataku doszło w piątek o godz. 20 w pobliżu staromiejskiego centrum Brukseli, na jednej z ulic prowadzących do rynku zwanego Grand Place.

Mężczyzna uzbrojony w maczetę miał dwukrotnie wznieść okrzyk: „Allahu Akbar” (Allah jest wielki), po czym zaatakował patrol. Ten odpowiedział strzałami. Napastnik, którego udało się skutecznie „zneutralizować”, ranił lekko w rękę jednego z żołnierzy. Sam zginął od strzałów.
Źródło info i foto: TVP.info

Fala ataków na muzułmańskie świątynie w Hiszpanii

W sobotę i niedzielę doszło do ataków na muzułmańskie świątynie w czterech hiszpańskich miastach: Sewilli, Grenadzie, Tarragonie oraz Logrono. Wydarzenia są następstwem przeprowadzonych w czwartek i piątek w Katalonii dwóch zamachów terrorystycznych. Jak poinformowała hiszpańska policja, wczoraj po południu wpłynęły skargi na ataki przeciwko meczetom w czterech miastach. Do pierwszego aktu przemocy doszło w sobotę wieczorem przy muzułmańskiej świątyni w dzielnicy Albaicin w Grenadzie, na południu Hiszpanii.

– Skrajnie prawicowa grupa obrzuciła teren meczetu materiałami pirotechnicznymi oraz wznosiła ksenofobiczne okrzyki – poinformowała telewizja TVE24.

Według policji zgłoszenie dotyczyło grupy 12 agresywnych osób o radykalnych przekonaniach, które pod bramą muzułmańskiej świątyni „zakłócały porządek”. Nikt nie został aresztowany.

Dziennik „El Pais” podał, że sprawcami byli działacze ruchu Hogar Social (HS), organizacji powstałej w 2014 r., która grupuje sympatyków hiszpańskiego neonazizmu. Wśród jej celów jest m.in. okupowanie budynków publicznych i przeznaczanie ich dla eksmitowanych ze swoich mieszkań zadłużonych Hiszpanów. Radykalni aktywiści podkreślają, że pomagają tylko białym obywatelom tego kraju.

Członkowie HS byli w Hiszpanii wielokrotnie zatrzymywani za udział w atakach na imigrantów oraz lewicowych aktywistów. W ub.r. po zamachach terrorystycznych w Brukseli neonaziści dokonali kilku akcji odwetowych na terenie Hiszpanii przeciwko wspólnotom muzułmańskim, dopuszczając się m.in. wandalizmu w madryckim meczecie. Według świadków sobotniego ataku na meczet w Grenadzie działacze HG krzyczeli m.in. „Wynoście się z Europy !”, „Terroryści !” i „Finansuje ich Państwo Islamskie !”.

„Nigdy na terenie naszej świątyni nie dochodziło do takich zdarzeń, choć w przeszłości otrzymywaliśmy już telefoniczne pogróżki. Tym razem posunięto się dalej”, powiedział przewodniczący meczetu w Grenadzie Malik Ruiz.

W sobotę i niedzielę wandale wypisali antymuzułmańskie hasła na trzech innych hiszpańskich meczetach: w Tarragonie, Logrono oraz w Sewilli. Na ścianach budynków pojawiły się m.in. napisy: „Stop dla Islamu” oraz „Mordercy! Zapłacicie za to”. Media hiszpańskie podkreślają, że ataki na świątynie muzułmańskie są rezultatem zorganizowanych w czwartek i piątek w Katalonii dwóch zamachów. W ich efekcie grupa kilkunastu terrorystów pochodzenia marokańskiego zabiła tam łącznie 14 i zraniła ponad 120 osób z 35 państw świata.

Policja zabiła dotychczas pięciu członków grupy, a czterech zostało aresztowanych. Według hiszpańskich mediów w dalszym ciągu poszukiwani są trzej terroryści, w tym prawdopodobny przywódca grupy, muzułmański duchowny Abdelaki As-Satty.
Źródło info i foto: onet.pl

17 ofiar ataku domniemanych dżihadystów na restaurację w Burkina Faso

Co najmniej 17 osób zginęło, a osiem zostało rannych, we wczorajszym ataku na restaurację w stolicy Burkina Faso, Wagadugu. Napastnicy to prawdopodobnie dżihadyści – poinformował dziś nad ranem minister łączności tego kraju Remis Dandjino. Według świadków grupa uzbrojonych mężczyzn wtargnęła do tureckiej restauracji Istambuł w Wagadugu wczoraj wieczorem. Doszło do wymiany ognia między napastnikami a siłami bezpieczeństwa.

Sprawcy, których liczba nie jest znana, są „na piętrze budynku będącego celem ataku” – wynika z komunikatu ministra łączności cytowanego przez AFP. Poinformowano, że siły bezpieczeństwa, w tym elitarne jednostki żandarmerii, są na miejscu zdarzenia.

Według źródeł szpitalnych, na które powołuje się AFP, jest co najmniej dziesięcioro rannych, a wśród ofiar śmiertelnych jest przynajmniej jeden Turek. Z kolei Reuters, cytując ministra Dandjino, pisze o zmarłym obywatelu Francji.

Graniczące m.in. z Mali i Nigrem Burkina Faso od 2015 r. regularnie pada ofiarą ataków dżihadystów. Agencje zauważają, że do niedzielnego zamachu doszło w miejscu oddalonym o ok. 200 metrów od kawiarni Cappuccino, która była celem ataku terrorystycznego w styczniu 2016 r. Zginęło wówczas 30 osób, a rany odniosło ponad 70; większość ofiar stanowili cudzoziemcy. Do zamachu przyznała się wówczas regionalna grupa Al-Kaidy Islamskiego Maghrebu.
Źródło info i foto: onet.pl