Węgrzy chcieli wynieść z muzeum Auschwitz-Birkenau cegły z krematorium

Policja zatrzymała Węgrów podejrzanych o kradzież cegieł z budynku ruin krematorium Muzeum Auschwitz-Birkenau. Mężczyźni zostali zauważeni przez ochronę placówki. Do zdarzenia doszło w sobotę około godziny 16.

Kobietę i mężczyznę, którzy wkładają cegły do torby, zauważyła inna para obcokrajowców zwiedzających muzeum i natychmiast zawiadomiła ochronę. Na miejsce została wezwana policja.

Prowadzimy czynności. Jedna z podejrzanych osób została zatrzymana na terenie byłego obozu, druga poza nim – powiedział sierżant Mateusz Drwal z zespołu prasowego małopolskiej policji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kolejna interwencja w sprawie „polskiego obozu koncentracyjnego”. Takiego sformułowania użyła agencja ANSA

Po interwencji ambasady RP w Rzymie włoska agencja prasowa ANSA usunęła ze swej czwartkowej depeszy sformułowanie „polski obóz koncentracyjny” w odniesieniu do Auschwitz. Określenie to poprawiono na „nazistowski obóz koncentracyjny”.

Auschwitz zostało nazwane „polskim obozem” w depeszy z Mediolanu, gdzie podczas ceremonii oddano hołd kilku deportowanym w czasie wojny pracownikom zarządu miasta oraz osobom zwolnionym na podstawie włoskich ustaw rasowych. W dalszej części depeszy mowa była o „nazistowskich obozach koncentracyjnych” i tam też wymieniono Auschwitz.

O użyciu słów „polski obóz koncentracyjny” ambasada RP w Rzymie została powiadomiona przez PAP. Natychmiast po interwencji placówki powtórzono depeszę z wniesioną korektą. Przed rokiem, gdy w agencji ANSA pojawiły się sformułowania „polski obóz”, jej kierownictwo podczas spotkania z przedstawicielami ambasady RP zapewniło, że dołoży starań, aby nigdy więcej taka sytuacja się nie powtórzyła.

Określenie „polski obóz” pojawiło się przy okazji obchodów tegorocznego Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu w co najmniej kilku lokalnych gazetach we Włoszech i na ich stronach internetowych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Niemcy chcą wysłać imigrantów do Auschwitz?

Niemieccy politycy i pedagodzy zastanawiają się, czy rosnącą w kraju falę wystąpień antysemickich mógłby zatrzymać obowiązek odwiedzania byłych niemieckich obozów zagłady, takich jak obóz w Auschwitz. Obowiązkowe wycieczki do miejsc zagłady byłyby elementem kursów integracyjnych, w których mieliby uczestniczyć imigranci.

Debatę na temat obowiązku odwiedzania miejsc zagłady rozpoczęła berlińska sekretarz stanu Sawsan Chebli. Członkini Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD), stwierdziła w wywiadzie udzielonym w zeszły weekend, że byłoby rozsądne, gdyby „każdy, kto żyje w tym kraju, został zobowiązany do zwiedzenia choć raz w życiu takiego miejsca pamięci”.

Sekretarz Chebli odniosła to także do przybyłych do Niemiec uchodźców. Uważa ona, że zwiedzenie miejsc, w których w trakcie drugiej wojny światowej Niemcy eksterminowali ludność pochodzenia żydowskiego, powinno stać się elementem kursów integracyjnych. Powodem wysunięcia takiego pomysłu są coraz częstsze incydenty antysemickie, które maja miejsce w Niemczech, a w których często agresorami są imigranci.

Niemieccy Żydzi przychylni pomysłowi

Postulat popiera przewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech Josef Schuster, który uważa, że po odpowiednim przygotowaniu, uczniowie wyższych klas powinni zobaczyć takie miejsca.

Schuster przychyla się również do pomysłu, by w wycieczkach uczestniczyli również migranci przybywający do Niemiec. – Kto sam doświadczył ucieczki i wypędzenia, ten może lepiej pojąć, dokąd prowadzą prześladowania i nienawiść – stwierdził przewodniczący w wywiadzie udzielonym rozgłośni Deutschlandfunk.

Przymus i retraumatyzacja

Zastrzeżenia do pomysłu przymusowych wizyt w obozach zagłady ma część środowiska pedagogicznego. Pedagodzy podważają skuteczność takiego pomysłu ze względu na jego przymusowy charakter. Minister oświaty Turyngii Helmut Holter (Lewica) uważa, że lepiej byłoby stworzyć warunki, w których młodzież sama odkryłaby dla siebie ten temat i się nim zajęła.

Z kolei historyk Matthias Heyl, który kieruje działem pedagogicznym Fundacji Brandenburskie Miejsca Pamięci i ma długoletnie doświadczenie z grupami odwiedzającymi miejsca pamięci w Ravensbrück i innych byłych obozach koncentracyjnych, zwraca uwagę na ryzyko retraumatyzacji u osób, które przywiozły ze sobą bagaż strasznych doświadczeń wojennych. W wywiadzie udzielonym niemieckiemu nadawcy Deutsche Welle historyk podkreśla, że takie są doświadczenia pracy z młodymi ludźmi z rodzin, które przyjechały do Niemiec uciekając przed wojną z byłej Jugosławii. Zdaniem Heyla wizyty w miejscach kaźni u młodych ludzi przywracały obrazy własnego cierpienia.
Źródło info i foto: TVP.info

17-letni Amerykanin skazany za niszczenie Auschwitz

Oświęcimski sąd rejonowy wymierzył karę roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata Amerykaninowi Raphaelowi A., oskarżonemu o niszczenie zabytku o szczególnym znaczeniu dla kultury w byłym niemieckim obozie Auschwitz II-Birkenau. 17-latek w poobozowym baraku wydrapał na ścianie swoje imię.

Amerykanin został także oddany pod dozór kuratora sądowego i musi zapłacić nawiązkę na rzecz Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w wysokości 1 tys. zł.

Oskarżonego w poniedziałek nie było na sali rozpraw. Wyrok jest nieprawomocny i strony mogą się od niego odwołać do sądu okręgowego w Krakowie.

17-letni Amerykanin Raphael A. został zatrzymany na początku lipca br. Wewnątrz jednego z poobozowych baraków w byłym Auschwitz II-Birkenau kamieniem wydrapał na ścianie swoje imię. Zauważyła to przewodniczka, która poinformowała ochronę placówki. Chłopak został ujęty. Jak wyjaśniał wówczas, zobaczył na ścianie wiele innych napisów i dlatego postanowił umieścić także swoje imię.

Sędzia Konrad Gwoździewicz w uzasadnieniu powiedział, że Raphael A. jest bardzo młody, dotychczas nie był karany i wyraził żal z powodu swego działania. „Dlatego sąd zdecydował na wymierzeniu mu kary w najniższym rozmiarze” – mówił.

Sędzia podkreślił jednak, że zdumienie budzi, iż „czynu dopuścił się uczeń szkoły religijnej dla przyszłych rabinów, a więc osoba, która powinna doskonale zdawać sobie sprawę z wagi i charakteru miejsca, jakim jest były obóz Auschwitz”. „Co więcej, oskarżony uczynił to pomimo pouczeń ze strony przewodniczki, aby tego nie robił” – powiedział sędzia Gwoździewicz.

Kara, którą wymierzył Raphaelowi A. oświęcimski sąd, jest zbieżna z wnioskiem prokuratury. „Społeczną szkodliwość czynu oskarżonego należy ocenić jako znaczną. Muzeum Auschwitz-Birkenau jest obiektem unikatowym nie tylko w skali kraju, ale i światowej. Oskarżony poprzez wyrycie napisu dokonał zniszczenia obiektu składającego się na to muzeum” – uzasadniał swój wniosek w mowie końcowej prokurator Bartosz Janiszewski.

W Miejscu Pamięci Auschwitz-Birkenau w przeszłości dochodziło już do podobnych zdarzeń. Latem ub.r. zatrzymano dwóch 17-letnich Portugalczyków, gdy w zabytkowych cegłach poobozowej bramy głównej próbowali wyryć swoje imiona. W lutym oświęcimski sąd skazał ich na rok więzienia w zawieszeniu na 2 lata. Sąd oddał ich też pod dozór kuratora i nakazał zapłacić po 1 tys. zł nawiązki na rzecz Muzeum Auschwitz. Po apelacji obrony, sąd okręgowy w Krakowie wyrok podtrzymał.

Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 r., aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Stał się miejscem zagłady Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości.

W 1947 r. na terenie byłych obozów Auschwitz I i Auschwitz II-Birkenau powstało muzeum. W ubiegłym roku zwiedziło je ponad 1,72 mln osób. Były obóz w 1979 r. został wpisany, jako jedyny tego typu obiekt, na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Źródło info i foto: interia.pl

Były strażnik z Auschwitz odbędzie karę więzienia

Skazany były strażnik z niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz Oskar Groening ma odbyć orzeczoną karę więzienia – poinformowała niemiecka prokuratura.

Odrzuciliśmy wniosek obrony o odsunięcie kary – oświadczyła rzeczniczka prokuratury w Hanowerze w Dolnej Saksonii Kathrin Soefker.

96-letni obecnie Groening został w 2015 roku skazany przez sąd krajowy w Lueneburgu w Dolnej Saksonii na cztery lata pozbawienia wolności jako winny pomocnictwa w zamordowaniu co najmniej 300 tys. osób. Ten były ochotnik Waffen-SS przyznał się, że liczył znajdowane w bagażach więźniów pieniądze i przekazywał je dalej. Wyrok jest prawomocny.

Biegły lekarz uznał Groeninga za zasadniczo zdolnego do odbywania kary – zaznaczyła Soefker. Warunkiem jest jednak zapewnienie mu w więzieniu odpowiedniej opieki medycznej i pielęgnacyjnej.

Obrońca skazanego zadeklarował zamiar zaskarżenia tej opinii przed sądem w Lueneburgu. Gdyby opowiedział się on za wyegzekwowaniem kary, pozostawałaby jeszcze możliwość odwołania. Adwokat zaznaczył, że jego klient nie nadaje się do umieszczenia w więzieniu, a biegły lekarz fizycznie go nie zbadał. Dawni strażnicy obozów koncentracyjnych byli do niedawna bezkarni, ponieważ zachodnioniemiecki Trybunał Federalny orzekł w 1969 roku, że warunkiem skazania za pomoc w morderstwach jest udowodnienie indywidualnej winy oskarżonego. Ze względu na brak świadków zbrodni było to w większości przypadków niemożliwe.

Przełomowe znaczenie dla ścigania sprawców tej kategorii przestępstw miało skazanie na pięć lat więzienia Johna Demjaniuka, strażnika w obozie w Sobiborze. Sąd w Monachium uznał go w 2011 roku za winnego współuczestnictwa w zamordowaniu ponad 28 tys. więźniów, pomimo braku dowodów na popełnienie konkretnych czynów. Skazanie Demjaniuka stworzyło nową sytuację prawną, umożliwiającą podjęcie kroków prawnych przeciwko wszystkim osobom, które uczestniczyły w działaniu obozów zagłady, niezależnie od tego, czy nadzorowały działanie komór gazowych, czy też były zatrudnione w obozowej kuchni.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Przyznała się, że zabrała przedmioty z terenu Auschwitz. Teraz mówi, że kłamała

W izraelskich mediach powiedziała, że zabrała kilka przedmiotów z terenu byłego nazistowskiego obozu zagłady, by użyć ich do stworzenia projektu na zakończenie studiów. Wtedy Muzeum Auschwitz-Birkenau zawiadomiło o sprawie prokuraturę. Później w komunikacie uczelnia poinformowała, że studentka kłamała, a rzeczy zostały zebrane poza terenem obozu.

Władze Muzeum Auschwitz-Birkenau złożyły zawiadomienie do prokuratury w związku z informacją, którą do mediów przekazała studenta z Izraela. Przyznała, że z terenu obozu Auschwitz-Birkenau podczas kilku swoich wizyt w tym miejscu zabrała kawałki szkła, zwęgloną puszkę, dwie łyżeczki, metalową śrubę oraz znak, który uświadamia zwiedzającym, gdzie są i ostrzega, by nie zabierali niczego.

„Czułam, że muszę coś zrobić”

Jak podają media tłumaczyła, że jej przodkowie ocaleli z Holokaustu. Jeden z jej dziadków był w Auschwitz, a jej praca artystyczna miała służyć badaniu i pokazaniu jej osobistej historii. – Czułam, że to coś, co muszę zrobić – mówiła w tekście, który w poniedziałek został opublikowany na izraelskim portalu ynet. O sprawie pisał m.in. „New York Times”. W reakcji na informacje, które ukazały się w mediach Muzeum Auschwitz-Birkenau zawiadomiło prokuraturę.

– To dla nas niezwykle bolesna, skandaliczna i oburzająca historia. Miejsce Pamięci Auschwitz-Birkenau jest chronioną integralną całością. Jest czytelnym dowodem tragedii Holokaustu i drugiej wojny światowej, który ma być świadectwem dla przyszłych pokoleń. Trudno sobie nawet wyobrazić, by jego rozkradanie było w jakikolwiek sposób tłumaczone – także poprzez sztukę, co może być oceniane wyłącznie, jako próba zdobycia rozgłosu – podkreślił w oświadczeniu dla mediów rzecznik prasowy Muzeum Auschwitz Bartosz Bartyzel.

„Skłamała”

Dodał, że na podstawie zdjęć nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy przedmioty te faktycznie pochodzą z terenu byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady. Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau zgłosiło sprawę prokuraturze i poinformowało o niej ambasadora Izraela w Polsce. W czwartek wieczorem izraelska uczelnia Bet Berl poinformowała, że studentka, skłamała.

W czwartek wieczorem izraelska uczelnia Bet Berl poinformowała, że studentka, skłamała. Komisja dyscyplinarna Bet Berl wezwała studentkę i – jak głosi wydany przez władze uczelni komunikat – stwierdziła, że Bides skłamała, a rzeczy, które chce ona wykorzystać w swym projekcie, nie pochodzą z muzeum, lecz zostały zebrane poza jego terenem. O sprawie poinformowała w czwartek Informacyjna Agencja Radiowa.

Kradzieże w Muzeum

W minionych latach dochodziło już do kradzieży z terenu byłego obozu. W 2011 r. na lotnisku w podkrakowskich Balicach funkcjonariusze straży granicznej zatrzymali małżeństwo z Izraela, które próbowało wywieźć przedmioty znalezione na terenie byłego obozu Birkenau. Dobrowolnie poddali się karze. Sąd wymierzył im rok i 4 miesiące więzienia w zawieszeniu na 3 lata i po 4,2 tys. zł nawiązki na cel społeczny. Podobnie zakończyła się sprawa niemieckiego nauczyciela, którego krakowski sąd skazał w 2014 r. za to samo na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata i 8 tys. zł nawiązki. Sąd zajmuje się też dwoma Anglikami.

Najgłośniejsza dotychczas kradzież w byłym obozie wydarzyła się w grudniu 2009 r. Złodzieje ukradli napis „Arbeit macht frei” znad bramy byłego obozu Auschwitz I. Bezpośredni sprawcy, a także Szwed Anders Hoegstroem, który ich nakłaniał do przestępstwa, zostali skazani na kary bezwzględnego więzienia.

Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 r., aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Stał się miejscem zagłady Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości. W 1947 r. na terenie byłych obozów Auschwitz I i Auschwitz II-Birkenau powstało muzeum. W ubiegłym roku zwiedziło je ponad 2,05 mln osób. Były obóz w 1979 r. został wpisany, jako jedyny tego typu obiekt, na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Instytut Pamięci Narodowej ujawnia dane osobowe esesmanów z Auschwitz

W Muzeum Historycznym Miasta Krakowa rozpoczęła się wspólna konferencja IPN i Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, na której ujawniona zostanie baza zawierająca dane osobowe esesmanów z KL Auschwitz. Dane gromadzone były od 1982 roku przez prof. Aleksandra Lasika w związku z przygotowaniem rozprawy doktorskiej przedstawionej w 1988 r. w Instytucie Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Baza, która pierwotnie obejmowała jedynie dane funkcjonariuszy SS z KL Auschwitz-Birkenau, została później rozszerzona o informacje dotyczące załóg innych obozów koncentracyjnych. Obecny na konferencji Piotr Cywiński, dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, zaznaczył, że pewnym paradoksem jest to, że zbieranie danych wiązało się z pozyskiwaniem ich od byłych więźniów, a nie z oryginalnych akt, które były niszczone.
Żródło info i foto: interia.pl

87-letnia Ursula Haverbeck skazana w Niemczech za negowanie Holocaustu

87-letnia Ursula Haverbeck została skazana na osiem miesięcy więzienia. Taki wyrok zapadł przed sądem w Detmold w Niemczech. Kobieta od lat kwestionuje Holocaust – utrzymuje, że Auschwitz był zaledwie obozem pracy, a nie zagłady. Ursula Haverbeck z Vlotho trafi do więzienia za notoryczne negowanie Holocaustu. 78-latka, nazywana przez niemieckie media Nazi-Oma, czyli „babcią-nazistką”, pozostanie w zamknięciu przez osiem miesięcy.

Prawicowa ekstremistka została skazana za twierdzenie, że obóz koncentracyjny Auschwitz był obozem pracy, i że nie ginęli tam ludzie. Po ogłoszeniu wyroku, Haverbeck opuściła gmach sądu z uśmiechem na twarzy i przy wtórze oklasków około 40 zgromadzonych na miejscu swoich sympatyków.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Rusza proces esesmana z Auschwitz

Mężczyzna służył w Auschwitz od 15 sierpnia do 14 września 1944 roku jako sanitariusz. W tym czasie w obozie zgładzono co najmniej 3681 osób. Hubertowi Z. zarzucono pomocnictwo w tej zbrodni. Mężczyzna nie zaprzecza, że służył w Auschwitz, ale zapewnia, że nie wiedział o istnieniu komór gazowych. W 1948 roku Hubert Z. został już skazany przez polski sąd na trzy lata wiezienia za przynależność do SS. Mężczyzna odbył karę. Po wyjściu z więzienia wrócił do Niemiec. Rozpoczęciu najnowszego procesu towarzyszyły kontrowersje.

Międzynarodowy Komitet Oświęcimski zarzucił sądowi w Neubrandenburg, że w arogancki sposób odmawiał dopuszczenia do procesu ocalonych z Auschwitz, którzy mieli występować jako oskarżyciele posiłkowi. Zgodę wydano dopiero po interwencji sądu wyższej instancji. To kolejny proces przeciwko byłemu członkowi obozowego personelu Auschwitz. W lipcu ubiegłego roku na cztery lata więzienia skazano innego SS-mana, 94-letniego Oskara Groeninga.
Żródło info i foto: wp.pl

92-letnia esesmanka stanie przed sądem?

Niemka oskarżona o pomocnictwo w zamordowaniu 260 tys. Żydów w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz będzie musiała prawdopodobnie stanąć przed sądem w Kilonii. Zdaniem lekarza 92-letnia kobieta jest „zasadniczo” zdolna do udziału w procesie. Nie wiadomo jeszcze, kiedy zapadnie ostateczna decyzja o rozpoczęciu procesu.

Esesmanka zatrudniona była jako radiotelegrafistka w komendzie obozu Auschwitz od kwietnia do lipca 1944 roku. Zdaniem prokuratury swoją działalnością przyczyniła się do systematycznego mordowania deportowanych do obozu Żydów. Prokurator generalny landu Szlezwik-Holsztyn wniósł we wrześniu akt oskarżenia przeciwko kobiecie. Jak pisze „Die Welt”, z opinii lekarskiej wynika, że oskarżona może uczestniczyć w procesie godzinę dziennie przez dwa do trzech dni w tygodniu.

Starość nie jest przeszkodą

Niemieckie sądy pomimo zaawansowanego wieku oskarżonych prowadzą procesy przeciwko zbrodniarzom wojennym. W połowie stycznia sąd w Rostocku, opierając się na opinii psychiatrów, zdecydował, że 95-letni Niemiec, który w czasie wojny był sanitariuszem w niemieckim obozie zagłady Auschwitz, może odpowiadać przed sądem. Sąd niższej instancji odmówił wszczęcia procesu ze względu na stan zdrowia oskarżonego.

Proces Huberta Z. ma rozpocząć się pod koniec lutego. Były sanitariusz oskarżony jest o współudział w zamordowaniu co najmniej 3681 osób. W zeszłym roku na cztery lata więzienia został skazany Oskar Groening, były strażnik z Auschwitz. Sędziowie uznali go za winnego pomocnictwa w zamordowaniu co najmniej 300 tys. osób.
Żródło info i foto: TVP.info