Austria: Ogromna kradzież w fabryce czekolady. Złodziej zniknął z 20 tonami słodyczy

Z fabryki w autstriackim mieście Bludenz skradziono 20 ton czekolady Milka, która była warta około 50 tysięcy euro. Złodziej wywiózł ogromne ilości smakołyku ciężarówką na fałszywych numerach rejestracyjnych, wcześniej zapewniając pracowników fabryki, że jest kurierem. Austriacka policja poinformowała o nietypowej kradzieży, do której doszło w ubiegłym tygodniu w fabryce czekolady Milka w Bludenz na zachodzie kraju. Złodziej podjechał pod fabrykę ciężarówką, a następnie wywiózł z niej 20 ton czekolady o wartości około 50 tysięcy euro.

Austria. Kradzież z fabryki czekolady Milka

Pracownicy wytwórni nie zorientowali się, że mają do czynienia z oszustem, bo złodziej czekolady podawał się za kuriera zatrudnionego przez firmę z Czech, która pośredniczyła w transporcie czekolady. Agencja AFP i lokalne media podają, że posługiwał się fałszywymi papierami, a ciężarówka, którą przyjechał pod fabrykę, miała fałszywą tablicę rejestracyjną.

Austriackiej policji nie udało się na razie odnaleźć zaginionego ładunku ani kierowcy ciężarówki. Funkcjonariusze podkreślają, że kradzieże czekolady na taką skalę wciąż są rzadkością, ale zdarzały się już wcześniej. – W ciągu ostatnich kilku lat zanotowaliśmy kilka sytuacji, w trakcie których transportowany ładunek nigdy nie dotarł do celu. Dotyczy to również transportów czekolady – powiedział cytowany przez agencję DPA rzecznik austriackiej policji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Austria: Przez 25 lat szpiegował dla Rosji. Oficer z zarzutami

Prokuratura w Salzburgu poinformowała w piątek, że skierowała do tamtejszego sądu krajowego akt oskarżenia przeciwko emerytowanemu pułkownikowi sił zbrojnych Austrii, który miał przez co najmniej 25 lat współpracować z rosyjskim wywiadem wojskowym. 71-letniemu oficerowi zarzuca się działalność szpiegowską na szkodę Austrii, zdradę tajemnic państwowych i świadome ujawnienie tajemnic wojskowych. Trwające wiele miesięcy śledztwo w tej sprawie prowadził salzburski Krajowy Urząd Ochrony Konstytucji i Zwalczania Terroryzmu.

Według dotychczasowych ustaleń, pierwsze kontakty z ówczesnym sowieckim, a obecnie rosyjskim wojskowym Głównym Zarządem Wywiadowczym (GRU) oskarżony nawiązał w 1987 roku w trakcie pełnienia misji zagranicznej. Od roku 1993 przekazywał Rosjanom informacje na temat austriackiej armii, dotyczące przede wszystkim systemów uzbrojenia oraz zadań operacyjnych wojsk lądowych i lotnictwa.

Zdaniem prokuratury, działalność ta odbywała się w ramach „ustrukturyzowanej państwowej sieci agenturalnej” i była kontynuowana także po przejściu oskarżonego na emeryturę. Od swych mocodawców otrzymał on tytułem wynagrodzenia łącznie kilkaset tysięcy euro. Śledztwo przeciwko jego rosyjskiemu oficerowi prowadzącemu jeszcze się nie zakończyło – informuje komunikat prokuratury.
Źródło info i foto: interia.pl

Austria: Zatrzymano 60 ekologów

Austriacka policja poinformowała o zatrzymaniu 60 spośród około 150 demonstrantów ekologicznego ruchu Extinction Rebellion (XR), którzy zablokowali skrzyżowanie w centrum Wiednia w proteście przeciwko zmianom klimatu.

„Na mocy ustawy o zgromadzeniach publicznych wobec pozostających wciąż na miejscu demonstrantów podjęto postępowanie w związku z ich zachowaniem. Zażądano od nich wylegitymowania się i przy stosownej formie przymusu zostali stamtąd zabrani” – oświadczyła wiedeńska policja. Według funkcjonariuszy zatrzymania miały na celu ustalenie tożsamości, co było wcześniej z różnych względów niemożliwe. 75 uczestnikom postawiono zarzut udziału w zgromadzeniu zorganizowanym bez wcześniejszego zgłoszenia. Ale demonstracja miała całkowicie pokojowy przebieg. Przez dwa tygodnie od 7 października mają trwać protesty aktywistów z Extinction Rebellion. Odbędą się one w około 60 miastach na świecie. Między innymi w Londynie, Berlinie, Amsterdamie, Nowym Jorku i Sydney.
Źródło info i foto: TVP.info

Szczegóły masakry w austriackim Tyrolu. „Położył na blacie pistolet oraz nóż i oświadczył, że właśnie zamordował pięć osób”

25-letni mężczyzna zastrzelił w niedzielę pięć osób w kurorcie narciarskim Kitzbuehel w austriackim Tyrolu. Ofiary to jego 19-letnia była dziewczyna, jej rodzice, brat i nowy chłopak. Po dokonaniu morderstwa mężczyzna oddał się w ręce policji. Mężczyzna pojawił się w komisariacie około godziny 6 rano.

– Położył na blacie pistolet oraz nóż i oświadczył, że właśnie zamordował pięć osób – relacjonował austriackiej agencji APA szef tyrolskiego Krajowego Biura Kryminalnego Walter Pupp. Funkcjonariusze udali się natychmiast na miejsce zdarzenia, gdzie znaleźli pięcioro zastrzelonych. Próby ich reanimowania nie dały żadnego rezultatu. Burmistrz Kitzbuehel Klaus Winkler nazwał zbrodnię „zaskakującą i niepojętą tragedią”. Jak zaznaczył, zarówno zaatakowana rodzina, jak i rodzina sprawcy cieszyły się szacunkiem lokalnej społeczności.

Pokłócił się z byłą partnerką, zabił ją i jej rodzinę

Zdaniem Puppa, młody mężczyzna nie był w stanie pogodzić się z tym, że jego związek z 19-latką przed dwoma miesiącami się rozpadł i że związała się ona z nową osobą. Mężczyzna zadzwonił około godziny 4. rano do drzwi domu, w którym mieszkała wraz ze swą rodziną jego była dziewczyna. Drzwi otworzył jej ojciec, który po krótkiej utarczce słownej polecił intruzowi odejść. 25-latek wrócił do domu i zabrał z sejfu pistolet, posiadany legalnie przez jego brata.

Do domu byłej dziewczyny przybył ponownie około godziny 5.30. Drzwi tak jak poprzednio otworzył jej ojciec, by zaraz paść od kuli zabójcy. Jego los podzielili po wejściu sprawcy do budynku 25-letni syn i 51-letnia żona. Nieświadomi wszystkiego 19-latka i jej nowy 24-letni partner spali w tym czasie we własnym mieszkaniu, oddzielonym od reszty domu drzwiami z zamkniętym zamkiem. Napastnik przedostał się do mieszkania przez balkon i oboje zastrzelił. Policja ustaliła na razie, że sprawca działał sam i w momencie popełnienia czynu nie był pod wpływem alkoholu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Austria: 25-latek zastrzelił 5 osób w znanym kurorcie narciarskim

Pięć osób zastrzelił w niedzielę w znanym jako ośrodek narciarski miasteczku Kitzbuehel w austriackim Tyrolu 25-letni mężczyzna, który zaraz potem oddał się w ręce policji. Ofiary to jego 19-letnia była przyjaciółka oraz jej rodzice, brat i nowy przyjaciel. Mężczyzna pojawił się na komisariacie około godziny 6. rano.

– Położył na blacie pistolet oraz nóż i oświadczył, że właśnie zamordował pięć osób – relacjonował austriackiej agencji APA szef tyrolskiego Krajowego Biura Kryminalnego Walter Pupp. Funkcjonariusze udali się natychmiast na miejsce zdarzenia, gdzie znaleźli pięcioro zastrzelonych. Próby ich reanimowania nie dały żadnego rezultatu.

Motywem mogła być zazdrość

Zdaniem Puppa, młody mężczyzna nie był w stanie pogodzić się z tym, że jego związek z 19-latką przed dwoma miesiącami się rozpadł i, że znalazła ona sobie nowego przyjaciela. W wieczór poprzedzający zbrodnię w jednym z lokali doszło do kłótni dwojga byłych partnerów.

Mężczyzna zadzwonił około godziny 4. rano do drzwi domu, w którym mieszkała wraz ze swą rodziną jego była przyjaciółka. Drzwi otworzył jej ojciec, który po krótkiej utarczce słownej polecił intruzowi odejść. 25-latek wrócił do swego domu i zabrał z sejfu pistolet, posiadany legalnie przez jego brata.

Do domu byłej przyjaciółki przybył ponownie około godziny 5.30. Drzwi tak, jak poprzednio otworzył jej ojciec, by zaraz paść od kuli zabójcy. Jego los podzielili po wejściu sprawcy do budynku 25-letni syn i 51-letnia żona. Nieświadomi wszystkiego 19-latka i jej nowy 24-letni przyjaciel spali w tym czasie we własnym mieszkaniu, oddzielonym od reszty domu drzwiami z przekręconym zamkiem. Desperat przedostał się do mieszkania przez balkon i oboje zastrzelił.

Nie był pod wpływem alkoholu

Policja ustaliła na razie, że sprawca działał sam i w momencie popełnienia czynu nie był pod wpływem alkoholu. Burmistrz Kitzbuehel Klaus Winkler nazwał zbrodnię „zaskakującą i niepojętą tragedią”. Jak zaznaczył, zarówno zaatakowana rodzina, jak i rodzina sprawcy cieszyły się znacznym szacunkiem lokalnej społeczności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Oficer austriackiej armii podejrzany o szpiegowanie na rzecz Rosji

Emerytowany oficer armii austriackiej, którego podejrzewa się o ponad dwudziestoletnią działalność szpiegowską na rzecz Rosji, oczekuje na zatwierdzenie jego tymczasowego aresztowania przez sąd – podała dziś zajmująca się tą sprawą prokuratura w Salzburgu.

Według jej rzecznika zatrzymany przebywa w areszcie zabezpieczającym i jest poddawany intensywnym przesłuchaniom, w których wyniku może zostać złożony wniosek o tymczasowe aresztowanie. Uzasadnieniem wniosku mogłaby być na przykład groźba dalszego popełniania czynów karalnych lub groźba ucieczki.

Powołując się także na rzecznika prokuratury, dziennik „Kleine Zeitung” poinformował, że decyzję w sprawie zatwierdzenia tymczasowego aresztowania sąd powinien wydać w poniedziałek bądź najpóźniej we wtorek. W razie zastosowania wobec domniemanego szpiega wojskowych przepisów prawa karnego groziłaby mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Jak relacjonuje „Kleine Zeitung”, przesłuchiwany 70-letni pułkownik w stanie spoczynku szpiegował na rzecz Rosji przez 28 lat. Od 1990 roku pracował w ministerstwie obrony w Wiedniu, najpierw we „względnie nieliczącym się” wydziale opracowywania regulaminów, ale przez ostatnie pięć lat przed przejściem na emeryturę w wydziale planowania strukturalnego. Wcześniej miał też stacjonować na Cyprze i na Wzgórzach Golan w ramach sił pokojowych ONZ.

Według weekendowego wydania dziennika „Salzburger Nachrichten”, uczęszczał także na kursy NATO i miał dostarczać Rosjanom informacje na ten temat.

Jak poinformowało austriackie ministerstwo spraw zagranicznych, jego szefowa Karin Kneissl przeprowadziła rozmowę telefoniczną z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem. Wcześniej oskarżył on Austrię o sięgnięcie w sprawie szpiega do „dyplomacji megafonowej” zamiast podjęcia poufnych konsultacji z Moskwą.

– Chodzi tu o sprawy ze sfery podległej prawu karnemu, które spowodowały konieczność interwencji organów prokuratorskich i szerokiego poinformowania opinii publicznej – powiedziała Kneissl Ławrowowi. Jak podkreśliła, „podstawą działań austriackiego rządu są oczywiste fakty”.
Źródło info i foto: onet.pl

Austria: Kard. Christoph Schoenborn: Imigrantów popełniających przestępstwa należy odesłać

Metropolita Wiednia kardynał Christoph Schoenborn oświadczył, że imigranci, którzy popełnili przestępstwa, „powinni zostać odesłani do swoich krajów zgodnie z duchem przepisów”. Dodał, że w więzieniach w Austrii osadzonych jest wielu imigrantów z Afryki.

W wywiadzie dla rzymskiego dziennika „Il Messaggero” w niedzielę austriacki dostojnik, który uczestniczył w synodzie biskupów na temat młodzieży, odniósł się do sprawy 16-latki zgwałconej i zabitej w Rzymie przez grupę nielegalnych imigrantów z Afryki, handlarzy narkotyków.

– Przypadek ten odwołuje się do tematu bezpieczeństwa. Chociaż na synodzie nie poruszono go, panuje zaniepokojenie w całej Europie, gdzie jest imigracja. Widzę to w Austrii – oświadczył kardynał Schoenborn.

– Również my mamy więzienia pełne Afrykanów przyłapanych na handlu narkotykami. To oczywiste, że jeśli nie są obywatelami austriackimi, powinni wyjechać, zostać odesłani do kraju pochodzenia – dodał.

W nawiązaniu do sytuacji w Austrii zaznaczył: „Są przypadki, gdy dochodzi do wydalenia tylko dlatego, że procedura azylowa zostaje uznana za niewystarczającą, nawet gdy ma miejsce wspaniała integracja”, a „dzieci mówią doskonale po niemiecku”.

– Potrzebne jest zatem spojrzenie z rozeznaniem, czyli to, co papież Franciszek często powtarza. Konieczne jest naturalnie przestrzeganie prawa, ale jednocześnie podchodzenie z empatią do konkretnych przypadków i sytuacji – ocenił metropolita Wiednia.

Zapytany o czterech imigrantów z Afryki aresztowanych w Rzymie pod zarzutem zgwałcenia i zabicia nastolatki, odparł: „Powinni zostać odesłani do swoich krajów, zgodnie z duchem przepisów”.
Źródło info i foto: TVP.info

Poszukiwany ENA wpadł w otwockim markecie

Policjanci z zespołu patrolowo-interwencyjnego karczewskiego komisariatu, osadzili w policyjnym areszcie 20-letniego obywatela Rumunii, który próbował wynieść ze sklepu przy ulicy Kołłątaja w Otwocku artykuły spożywcze. Jak ustalono, miał już na koncie jedną kradzież w tym samym sklepie. Po sprawdzeniu w policyjnych bazach danych okazało się, że jest podejrzany o 11 kradzieży i włamań popełnionych w Austrii. 20-latek usłyszał już zarzut podwójnej kradzieży w otwockim markecie. Na mocy postanowienia Sądu Okręgowego Warszawa Praga został tymczasowy aresztowany do czasu wykonania procedury deportacyjnej. Za przestępstwa popełnione w Austrii grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.

W jednym z otwockich sklepów, pracownicy ochrony ujęli mężczyznę, który z reklamówkami pełnymi artykułów spożywczych, próbował wyjść ze sklepu nie płacąc za zakupy.

Na miejsce interwencji sklepowej pojechała policyjna załoga prewencyjna z karczewskiego komisariatu. Funkcjonariusze wylegitymowali podejrzanego o kradzież, a następnie sprawdzili mężczyznę w policyjnych bazach danych. Okazało się, że legitymowany przez policjantów 20-letni obywatel Rumunii jest poszukiwany przez austriacki wymiar sprawiedliwości. Z Europejskiego Nakazu Aresztowania, który wydany został w celu ścigania 20-latka, wynikało że jest on podejrzany o 11 przestępstw, w tym włamań do domów, firm, garaży i różnych obiektów na terenie Austrii.

Zatrzymany trafił najpierw do policyjnego aresztu w otwockiej komendzie. Podczas kolejnych czynności dochodzeniowcy zebrali dowody, które wstępnie wykazały, że 20-latek dwukrotnie dopuścił się kradzieży w tym samym markecie w Otwocku.

Ostatecznie obywatelowi Rumunii przedstawiono zarzut popełnienia podwójnej kradzieży. Po przesłuchaniu w charakterze podejrzanego, 20-latka doprowadzono do Sądu Okręgowego Warszawa Praga, który zastosował tymczasowy areszt do czasu deportacji.

20-latek trafił już do zakładu karnego, w którym będzie oczekiwał na konwój deportacyjny do Austrii, gdzie stanie prawdopodobnie przed sądem. Za przestępstwa tam popełnione grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Lubelskie: Złodzieje wpadli po tym jak kamera monitoringu nagrała ich twarze. Mieli też charakterystyczny samochód

Niedługo cieszyła się łupem para rabusiów, która napadła na mały sklep spożywczy w gminie Mełgiew na Lubelszczyźnie. Ich twarze nagrały kamery monitoringu, a charakterystyczny samochód zapamiętali świadkowie.

Para, która na stałe mieszka w Austrii, niedawno przyjechała do Polski. 35-latek i 28-letnia kobieta zatrzymali się w wynajętym domku nad jeziorem. Gdy skończyły im się pieniądze, postanowili obrabować kasę w gminnym sklepie we wsi Dominów.

Tuż przed napadem 35-latek dla niepoznaki założył kominiarkę, jak się później okazało zrobił to przed kamerą monitoringu, i wtargnął do sklepu. Mężczyzna wymachiwał czymś, co przypominało pistolet, zmusił ekspedientkę do wydania z kasy znacznej sumy pieniędzy. Następnie wybiegł ze sklepu i odjechał samochodem, w którym czekała na niego kobieta.

Jak ustalił „Super Express”, który ochrzcił parę przydomkiem „głupi i głupsza” nawiązując tym samym do słynnej komedii z 1994 roku, rabusie poruszali się charakterystycznym samochodem, starym kabrioletem marki Renault. Auto zapamiętali świadkowie napadu, a policjanci z drogówki w Świdniku łatwo je namierzyli. Zatrzymali parę do kontroli. W środku znajdował się 35-letni mężczyzna oraz 28-letnia kobieta, którzy odpowiadali rysopisowi sprawców. Para została zatrzymana i doprowadzona do świdnickiej komendy.

Podczas przeszukania domku policjanci odnaleźli pistolet na naboje CO2, którym posłużył się sprawca podczas napadu oraz kominiarki, rewolwer hukowy, amunicję, pieniądze, tablice rejestracyjne oraz nieznaczne ilości narkotyków.

Zatrzymanym grozi kara do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Austria: 500 policjantów, 220 żołnierzy i blackhawki. Wszystko na wypadek napływu migrantów

Austriacka Partia Ludowa (OeVP) kanclerza Sebastiana Kurza, która wygrała w zeszłym roku wybory, obiecała zapobiec powtórce napływu uchodźców z lat 2015-16. OeVP rządzi w koalicji z prawicowo-populistyczną Austriacką Partią Wolności (FPOe). Premier Słowenii ocenił ćwiczenia jako „nieco prowokacyjne”.

W opinii Agencji Reutera ćwiczenia mają zademonstrować, że Austria jest przygotowana na ewentualną powtórkę kryzysu migracyjnego w Europie i współgrają z dążeniem prawicowego rządu austriackiego, który stara się zniechęcić migrantów do wędrówki przez ten kraj.

Austriacka Partia Ludowa (OeVP) kanclerza Sebastiana Kurza, która wygrała w zeszłym roku wybory, obiecała zapobiec powtórce napływu uchodźców z lat 2015-16. OeVP rządzi w koalicji z prawicowo-populistyczną Austriacką Partią Wolności (FPOe). Premier Słowenii ocenił ćwiczenia jako „nieco prowokacyjne”.

– Państwo, które nie jest w stanie chronić swych granic, traci wiarygodność – powiedział austriacki minister spraw wewnętrznych Herbert Kickl (FPOe). Podkreślił, że jest zdeterminowany, żeby nie dopuścić do powtórzenia się takich sytuacji, jak ta z 2015 r. i że takie właśnie przesłanie strona austriacka chce przekazać, organizując ćwiczenia przy granicy ze Słowenią.

Kickl oświadczył, że jego resort i policja mają „prawo i obowiązek” odsyłać ludzi, którzy chcą przybyć do Austrii nielegalnie lub „w złych zamiarach”. Minister obrony Mario Kunasek (FPOe) podkreślił, że ćwiczenia „pokazują zdolność do ochrony granicy”.

Słoweński premier Miro Cerar oświadczył z kolei: „Te ćwiczenia nie są potrzebne. Postrzegam je nawet jako nieco prowokacyjne”. Minister spraw wewnętrznych Słowenii Vesna Gyoerkoes zaprotestowała przeciw ćwiczeniom, pisząc do ministra Kickla, że nie służą one dobrym relacjom między obu krajami ani wspólnym staraniom o zapanowanie nad problemem uchodźców.

Austria zorganizowała ćwiczenia na przejściu granicznym Spielfeld, gdzie na początku 2016 r. wprowadziła system umożliwiający kontrolę napływu migrantów.

Agencja Reutera odnotowuje, że scenariusz tych ćwiczeń nie przewidywał – w odróżnieniu do tych organizowanych na mniejszą skalę przez poprzedni rząd – aktów przemocy ze strony migrantów ani aresztowań.
Źródło info i foto: TVP.info