Zakończył się proces Kamila B. Zabił autem kobietę i dwójkę dzieci

Przed wołomińskim sądem rejonowym zakończył się proces Kamila B., który w 2018 r. z dużą prędkością wjechał samochodem w czteroosobową rodzinę. Zabił kobietę i jej dwie córki, ich męża i ojca ciężko ranił. Prokurator zażądał dla niego ośmiu lat więzienia. Wyrok w sprawie zapadnie 15 listopada.

Przed Sądem Rejonowym w Wołominie wygłoszono mowy kończące proces Kamila B. oskarżonego o spowodowanie w kwietniu 2018 r. wypadku ze skutkiem śmiertelnym trzech osób.

W wyniku kolizji samochodu z rowerzystami, do której doszło na poboczu drogi w miejscowości Sitne w woj. mazowieckim, zginęła 43-letnia kobieta oraz jej dwie córki w wieku sześciu i ośmiu lat. Ojciec dzieci doznał ciężkich obrażeń. Z ustaleń biegłych wynika, że kierowca ponad dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość.

Na rozprawie prokurator zawnioskował o wymierzenie oskarżonemu kary ośmiu lat pozbawienia wolności, 15 lat zakazu prowadzenia pojazdów, 50 tys. zł nawiązki dla pokrzywdzonych i podania wyroku do wiadomości publicznej. Według prokuratora Kamil B. umyślnie naruszył przepisy prawa drogowego.

Śledczy podkreślił, że w tej sprawie brakuje okoliczności łagodzących odpowiedzialność oskarżonego. Wskazał, że zachowanie Kamila B. ukazało jego całkowity brak rozwagi, wyobraźni i umiejętności przewidywania skutków swojego zachowania.

Oskarżyciel posiłkowy, pełnomocnik poszkodowanego mec. Daniel Szeliga, podzielił opinię prokuratora i również zawnioskował o maksymalny wymiar kary. Jego zdaniem nie ma wątpliwości, że Kamil B. dopuścił się przestępstwa, w wyniku którego zginęły trzy osoby, a czwarta została poszkodowana.

– Tylko odpowiednio surowe karanie sprawców takich przestępstw może spowodować, że mentalność kierowców zmieni się i że zaczną myśleć o konsekwencjach swojego zachowania. O tym nie pomyślał oskarżony, niszcząc rodzinę poszkodowanego – powiedział mec. Szeliga.

Jak dodał, wypadek spowodowany przez Kamila B. powinien być kwalifikowany jako katastrofa w ruchu lądowym.

Z kolei obrońca oskarżonego mec. Andrzej Różyk złożył wniosek o wymierzenie Kamilowi B. kary dwóch lat pozbawienia wolności i nawiązki na rzecz poszkodowanego. Taką samą sankcję proponował wcześniej sam sprawca, przyznając się do winy i wyrażając chęć dobrowolnego poddania się karze. Zdaniem oskarżycieli to konsekwencje zbyt łagodne.

Adwokat argumentował, że oskarżony przyznał się do winy, żałuje tego, co zrobił i ma świadomość, że musi ponieść konsekwencje swojego zachowania. Dodał, że oskarżony podczas całego procesu nie utrudniał postępowania i starał się pomóc rodzinie poszkodowanego. Jego zdaniem są to okoliczności łagodzące, które powinny być wzięte pod uwagę. Sam Kamil B. wyraził skruchę i przeprosił rodzinę poszkodowanych.

– Jest mi strasznie żal. Cały czas jest to w mojej głowie. Cały czas to czuję. Ciężko mi o tym mówić. Cały czas chcę pomóc i jeszcze raz przeprosić całą rodzinę za to, co zrobiłem – powiedział przed sądem.

Sędzia Agnieszka Bus-Masłosz zamknęła proces i odroczyła orzeczenie wyroku do 15 listopada.

Z ustaleń prokuratury wynika, że do tragicznego zdarzenia doszło na poboczu drogi w Sitnem. Czteroosobowa rodzina wracająca rowerami z wycieczki zatrzymała się na poboczu, ponieważ jedna z dziewczynek straciła równowagę. Po chwili w rowerzystów uderzył jadący ze znaczną prędkością opel.

W wyniku zderzenia matka i starsza córka zginęły na miejscu; młodsza dziewczynka zmarła po przewiezieniu do szpitala. Ojciec doznał ciężkich obrażeń m.in. nogi, ręki i miednicy. Do dziś nie odzyskał pełnej sprawności.

Kierowca samochodu Kamil B. podczas wypadku był trzeźwy; o własnych siłach wydostał się z auta i – jak twierdzi – rozpoczął udzielanie pierwszej pomocy poszkodowanej kobiecie.

Proces w tej sprawie ruszył w październiku 2018 r. Prokuratura oskarżyła Kamila B. o powodowanie wypadku, w wyniku którego zginęły trzy osoby. Prokurator zarzucił mężczyźnie, że „umyślnie naruszył przepisy o ruchu drogowym, rażąco przekraczając dopuszczalną administracyjnie prędkość”, czyli 50 km/h. Powołany w tej sprawie biegły ocenił, że kierowca mógł jechać z prędkością między 90 a 111 km/h.

Według jednego z sąsiadów B. „licytował się z kolegami, kto z większą prędkością wejdzie w ten zakręt”.
Źródło info i foto: TVP.info

Policja podała listę najczęściej kradzionych aut w Polsce

Jakie samochody kradną złodzieje w Polsce? Policja od 2013 roku w swoich statystykach nie podawała marek i modeli aut. Teraz jednak mundurowi odkryli karty. Dziennik.pl zdobył najnowszą policyjną listę składająca się niemal z 10 tys. pozycji. Oto, jakie auta giną w poszczególnych województwach.

Złodzieje samochodów nie próżnują. Z danych, które dziennik.pl zdobył w Komendzie Głównej Policji wynika, że w 2018 roku zniknęło ponad 13,5 tys. pojazdów. To oznacza, że codziennie kradziono ok. 37 sztuk. Największą grupę stanowią auta osobowe (11 932 szt.). Kolejne pod względem atrakcyjności dla złodziei są samochody ciężarowe i ciągniki siodłowe (893 egz.) oraz dostawczaki i furgony (828 szt.). A gdzie złodzieje działają najaktywniej?

Najbardziej mogą martwić się kierowcy z Warszawy i okolic – tylko w 2018 roku policja ze stołecznego garnizonu zanotowała 3521 kradzieży pojazdów (osobówki, ciężarówki i dostawczaki). Przebojem wśród przestępców jest Toyota (786 sztuk; w tym najczęściej: Auris – 193 egz., Yaris – 158, Avensis – 105 i Corolla – 66).

Następnie Mazda (357 sztuk) i kolejno modele: 6 (129 egz.), 3 (89 szt.) i CX-5 (55 aut). Podium zamyka Honda z liczbą 288 skradzionych aut – najczęściej znikał CR-V (111 sztuk), następnie Civic (109) oraz Accord (45).

Zaskakiwać może popularność aut marki Hyundai (208 sztuk). Najczęściej ginął model i30 – 91 aut oraz i20 – 60 sztuk.

Drugie pod tym względem niechlubnych statystyk jest województwo śląskie – Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach w 2018 roku odnotowała 1474 utracone pojazdy. Tu złodzieje najbardziej „lubią” Audi (186 szt. w tym najczęściej modle: A4 – 62 egz. i A6 – 36 aut), Volkswageny (155) i BMW (145).

Trzecia lokata to Dolny Śląsk – KWP Wrocław zgłoszono 1432 kradzieże. Przestępcy lubują się w niemieckiej motoryzacji. Hity to kolejno: Audi (216 szt.; ulubiony model to A6 – 74 szt. i A4 – 50 egz.), VW (172), BMW (134) i Mercedes (118 skradzionych aut).

KWP Poznań – 1233 sztuki aut skradzionych w 2018 roku (liczba obejmuje osobówki, ciężarówki i dostawczaki)
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Dekompletowali luksusowe samochody sprowadzane z Niemiec. Oszukiwali na akcyzie

Policjanci CBŚP, z pomocą KAS i prokuratury rozbili grupę przestępczą, która miała zaniżać podatki od aut sprowadzanych z Niemiec. W przypadku 11 pojazdów straty Skarbu Państwa oszacowano na ok. 500 tys. zł. Weryfikowana jest dokumentacja dotycząca kolejnych 150 aut. O rozbiciu grupy poinformowała we wtorek rzecznik prasowa Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Iwona Jurkiewicz. Jak wyjaśniła, na trop przestępczej działalności wpadli funkcjonariusze z gdańskiego oddziału CBŚP.

Podkreśliła, że – we współpracy z funkcjonariuszami Warmińsko-mazurskiego Urzędu Celno-Skarbowego oraz CBŚP w Gorzowie, przeprowadzili działania w kilkunastu miejscach na terenie województw pomorskiego, wielkopolskiego i lubuskiego. W ich efekcie zatrzymano sześć osób i przejęto siedem luksusowych aut: BMW, Porsche i Mercedes wartych w sumie około 2 mln zł. Zabezpieczono też dokumenty, komputery i inne dowody, które zostaną poddane analizie.

W proceder był zamieszany rzeczoznawca

Jak wyjaśniła Jurkiewicz, z ustaleń policjantów wynika, że sprowadzane do Polski samochody były dekompletowane w warsztacie. Usuwano z nich np. fotele, lampy, nadkola czy zderzaki. „Następnie niekompletne już pojazdy były poddawane oględzinom przy pomocy rzeczoznawcy – również podejrzanego o udział w grupie. W ten sposób zaniżano ich wartość wskazując na rzekome uszkodzenia, które w rzeczywistości nie występowały. Dzięki temu uiszczano podatek akcyzowy w kwocie znacząco niższej od należnej od danego pojazdu” – podała rzecznik.

Jurkiewicz wyjaśniła, że wstępne wyliczenia, w których pod uwagę wzięto 11 aut, wskazały na uszczuplenie podatków w wysokości co najmniej 500 tys. zł. „Obecnie śledczy weryfikują sposób sprowadzenia do Polski 150 samochodów” – podała rzecznik.

Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Prokurator z tej jednostki – Remigiusz Signerski, poinformował, że zarzuty w tej sprawie przedstawiono czterem osobom. Dotyczą one udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, poświadczania nieprawdy w dokumentach i narażenia Skarbu Państwa na uszczuplenie podatku akcyzowego. Za takie przestępstwa kodeks karny przewiduje nawet 15 lat więzienia.

Podrabiana dokumentacja

Signerski wyjaśnił, że trzech podejrzanych zostało – na wniosek prokuratury, tymczasowo aresztowanych przez sąd, a wobec jednej osoby zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze.

Prokurator poinformował także, że 150 pojazdów, których sposób sprowadzenia do Polski jest poddawany analizie, to auta zarejestrowane przez członków grupy na terenie Polski jako „pojazdy specjalistyczne”, od których nie odprowadza się podatku akcyzowego. „W rzeczywistości pojazdy nie posiadały cech konstrukcyjnych pozwalających na zakwalifikowanie ich do tego typu pojazdów, a dokumentacja była podrabiana” – poinformował Signerski.

Dodał, że auta te sprowadzano do Polski z Niemiec i śledczy skierowali do tego kraju Europejskie Nakazy Dochodzeniowe „z wnioskiem o przekazanie dokumentacji dotyczącej rejestracji pojazdów”. Signerski poinformował też, że śledztwo w sprawie grupy ma charakter rozwojowy. „Prokurator nie wyklucza nowych zarzutów oraz dalszych zatrzymań w tej sprawie” – dodał.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja zatrzymała złodziei niemieckich aut. Pojazdy przywozili do Polski

Funkcjonariusze wydziału do walki z przestępczością samochodową ze stołecznej komendy zatrzymali trzech mężczyzn podejrzanych o kradzież z włamaniem dwóch pojazdów na terenie Niemiec. Odzyskano samochody. Zatrzymanym grozi kara do 10 lat więzienia.

Policja ustaliła, że trzej mężczyźni pojechali do Erfurtu. Tam włamali się i ukradli japońskiego sportowego SUVa o wartości 130 tysięcy złotych. Przestępcy w drodze powrotnej byli zatrzymywani przez niemiecką policję. Po kilkunastu kilometrach pościgu porzucili samochód i uciekli pieszo.

Złodzieje dostali się do Berlina, gdzie ukradli podobny samochód tej samej marki, o wartości 110 tysięcy złotych. Tym razem udało im się wrócić do Polski.

Mężczyźni zostali zatrzymani przez stołeczną policję na autostradzie A2 w pobliżu podwarszawskiego węzła Opacz. Warszawscy funkcjonariusze współpracowali z nimieckimi służbami i udało im się namierzyć złodziei. Zatrzymani mężczyźni to mieszkańcy powiatu wołomińskiego znani policji z podobnych przestępstw. Usłyszeli dwa zarzuty kradzieży z włamaniem. Przyznali się do winy. Grozi im do 10 lat więzienia. Skradzione samochody wrócą do Niemiec.
Źródło info i foto: wp.pl

Mamed Chalidow zatrzymany. Chodzi o paserstwo luksusowych aut

Mamed Chalidow został zatrzymany na Warmii i Mazurach przez Biuro Operacji Antyterrorystycznych – dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Chodzi o paserstwo luksusowych samochodów. Były zawodnik MMA został zatrzymany na zlecenie Centralnego Biura Śledczego Policji i Prokuratury Krajowej na Warmii i Mazurach przez Biuro Operacji Antyterrorystycznych.

Chalidow urodził się w 1980 roku w Groznym. Z pochodzenia jest Czeczenem. Jako 17-latek przyjechał do Polski.

Sztuki walki zaczął trenować jeszcze w Rosji. Początkowo uczęszczał na zajęcia karate, później także boks, taekwondo i zapasy. W mieszanych sztukach walki zaczął startować w 2004 roku – był międzynarodowym mistrzem Polski. Od 2007 roku związał się z organizacją KSW (Konfrontacja Sztuk Walki). Został mistrzem tej organizacji w 2009 roku w wadze półciężkiej. Zdobył też pas czempiona w wadze średniej. 1 grudnia 2018 roku po przegranej walce z Tomaszem Narkunem ogłosił zakończenie kariery zawodniczej.

21 grudnia 2010 roku otrzymał polskie obywatelstwo.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Te auta najczęściej padają łupem złodziei w Polsce

Kradzione są głównie auta starsze, które następnie stanowią swoisty magazyn części zamiennych dla innych pojazdów. Największą grupą ryzyka są samochody w wieku od 6 do 10 lat. Ale jeśli chodzi o marki i modele, to tu sprawa zaczyna się komplikować…

– Z naszego najnowszego raportu wynika, że najbardziej na kradzież auta w Polsce narażeni są właściciele pojazdów, które mają od 6 do 10 lat. Grupa ta stanowiła 34 proc. wszystkich utraconych w 2017 roku samochodów – mówi dziennik.pl Wojciech Drzewiecki, szef instytutu Samar.

Na drugiej lokacie są pojazdy w wieku od 11 do 15 lat (ponad 20 proc.). Na trzecim miejscu znajduje się młode cztery kółka, bo w wieku od roku do 3 lat (z udziałem ok. 18 proc.). Najmniej skradziono 15-latków – 9 proc.

Masz sześcioletnie auto z silnikiem Diesla? To uważaj

Według analityków kwestia wieku skradzionych samochodów ściśle łączy się z faktem, że właścicielami ponad 75 proc. skradzionych pojazdów były osoby prywatne (czyt. Polaka stać głównie na starsze auto).

Wśród instytucjonalnych właścicieli aut najbardziej na kradzieże były narażone firmy leasingowe (ponad 18 proc.). Podczas gdy firmy CFM (Car Fleet Management) były właścicielami tylko 2 proc. pojazdów, a pozostałe firmy – 4 proc.

Prawie 56 proc. wszystkich aut wyrejestrowanych w 2017 roku z powodu kradzieży stanowiły modele napędzane silnikiem Diesla (dwa lata wcześniej – 63 proc.). Jednostka benzynowa napędzała 44 proc. pojazdów (w 2015 – niecałe 37 proc.).

Które auta kradną najczęściej? Zaskakujące statystyki

W nowym raporcie pokuszono się też o porównanie liczby samochodów wyrejestrowanych z powodu kradzieży do ogólnej liczby aut danej marki w Polsce. Zdaniem analityków dzięki temu kierowcy mogą liczyć na wyraźniejszy obraz tego, jak wysokie jest ryzyko kradzieży danego modelu (czyli kto powinien najbardziej obawiać się przestępców). Eksperci twierdzą, że im więcej jest zarejestrowanych aut danego producenta, tym udział marki/modelu w statystyce kradzieżowej jest mniejszy, im zaś mniej jest aut konkretnego modelu na rynku, tym prawdopodobieństwo utraty samochodu jest większe.

Policja od pewnego czasu unika podawania listy złodziejskich przebojów, ale nieoficjalnie mówi się, że do najczęściej kradzionych nad Wisłą marek należy Volkswagen (Golf, Passat, Touran), Audi (A3, A4 i A6) i Toyota (Yaris, Corolla, Auris, Avensis).

Jednak po zestawieniu tych informacji przez Samar z ogólną liczbą samochodów danego producenta zarejestrowanych w Polsce sytuacja wygląda zupełnie inaczej – Volkswagen spada na 30. miejsce (na ponad 2,3 mln VW zarejestrowanych w 2017 roku skradziono niespełna 900 sztuk, czyli 0,04 proc.), Audi – na 24 (udział skradzionych aut wynosi 0,11 proc.), a Toyota – na 18 (0,08 proc.).

Instytut wylicza, że liderem rankingu przygotowanego pod kątem udziału aut skradzionych w stosunku do liczby zarejestrowanych pojazdów danej marki jest… norweski Think. Na 10 zarejestrowanych aut tej firmy skradziono 1 sztukę, co stanowi rekordowe w skali rynku 10 proc.

Drugie miejsce zajmuje Bentley – łupem złodziei padło w 2017 roku 0,8 proc. parku marki. Podium zamyka – uwaga! – Zakład Samochodów Dostawczych, który produkował polskiego minibusa Nysa (skradziono 0,78 proc. tych dostawczaków). Czwarte miejsce należy do amerykańskiej marki Saturn – w 2017 roku został skutecznie, czyli bezpowrotnie skradziony 1 egzemplarz spośród 161 zarejestrowanych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Policjanci zabezpieczyli skradzione auta o wartości 1,5 mln złotych

Policjanci z Komendy Powiatowej w Trzebnicy zajmujący się przestępczością gospodarczą wspólnie z funkcjonariuszami z Wydziału dw. z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu rozpracowali grupę zajmującą się przywłaszczeniami luksusowych samochodów. Policjanci odzyskali już 12 pojazdów, których wartość szacuje się na blisko 1,5 miliona złotych i zatrzymali dwie osoby, które usłyszały już w tej sprawie zarzuty. Wobec jednego z podejrzanych sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.

Policjanci z trzebnickiej komendy policji zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej przy współpracy z funkcjonariuszami z Wydziału dw. z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, realizując działania w sprawie przywłaszczania luksusowych pojazdów będących przedmiotem leasingu, już w pierwszym etapie prowadzonych czynności zabezpieczyli dziewięć samochodów.

Kontynuując działania, funkcjonariusze odzyskali kolejne trzy samochody przywłaszczone przez dwóch zatrzymanych mężczyzn, działających na terenie gminy Trzebnica. Na jednej z posesji w powiecie wrocławskim policjanci odnaleźli dwa samochody osobowe marki VW CC o wartości 120 tys. zł i Chevrolet Camaro o wartości 202 tys. zł oraz w Gliwicach zabezpieczono pojazd marki Infinity Q30S o wartości 100 tys. zł.

Wartość wszystkich dotychczas zabezpieczonych aut to blisko 1,5 miliona złotych. Luksusowe modele wkrótce zostaną zwrócone właścicielom. Obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty przywłaszczenia mienia, za co grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Wobec jednego z zatrzymanych sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące.

Zatrzymani swą przestępczą działalność rozpoczęli od wyłudzenia od trzech firm telekomunikacyjnych telefonów komórkowych o wartości blisko 200 tysięcy złotych. Pieniądze uzyskane z ich sprzedaży lokowane były w luksusowe samochody tytułem zapłaty ewentualnej kaucji i pierwszych rat leasingowych. Następnie auta będące przedmiotem leasingu były przywłaszczane.

Policjanci w dalszym ciągu wyjaśniają wszystkie okoliczności tego przestępczego procederu, w tym dotyczące ujawnienia kolejnych aut i ich odzyskania.
Źródło info i foto: Policja.pl

Łomża: Rozbito szajkę złodziei samochodów

Funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Łomży zatrzymali 4 osoby podejrzane o usiłowania i kradzieże z włamaniami do samochodów. Przy mężczyznach policjanci znaleźli urządzenia elektroniczne wykorzystywane do popełniania tego rodzaju przestępstw. Wszyscy usłyszeli już zarzuty. Decyzją sądu najbliższe trzy miesiące spędzą w areszcie. Grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Do dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Łomży, w miniony czwartek, 01.03.br., około godziny 3:00 zadzwoniła zaniepokojona mieszkanka jednego z osiedli domów jednorodzinnych. Z przekazanej informacji wynikało, że chwilę wcześniej ktoś prawdopodobnie chciał ukraść stojącego na terenie jej zamkniętej posesji mercedesa o wartości blisko 200 tysięcy złotych. Osoby te jednak uciekły. Spłoszyli ich domownicy, których obudziły hałasy dobiegające z podwórka.

Zaalarmowani przez dyżurnego policjanci z wydziału patrolowo–interwencyjnego, wraz z przewodnikiem psa służbowego, natychmiast pojechali we wskazany rejon w poszukiwaniu sprawców. Nieopodal miejsca zdarzenia, jeden z patroli zatrzymał 27-letniego obywatela Litwy. Jednocześnie trop podjął policyjny pies „Kalina”, który doprowadził przewodnika do toyoty zaparkowanej na skraju osiedla. W pojeździe na litewskich numerach rejestracyjnych, policjanci zauważyli mężczynę, który próbował ukryć się pod kierownicą. 43-letni obywatel Litwy również został natychmiast zatrzymany. Jednak to nie koniec zatrzymań, ponieważ „Kalina” podjęła nowy trop. Po ponad dwóch kilometrach intensywnego tropienia policyjny pies doprowadziłł mundurowych w rejon bloku na jednym z osiedli. Tam policjanci ujawnili dwóch mężczyzn siedzących w zaroślach. Okazało się, że to 22 i 30-letni obywatele Litwy. Wszyscy czterej zatrzymani trafili do policyjnego aresztu. Funkcjonariusze zabezpieczyli przy nich specjalistyczny sprzęt elektroniczny, który służył do kradzieży nowoczesnych samochodów. Prowadzone czynności pozwoliły policjantom na dotarcie do właścicieli dwóch kolejnych mercedesów, które jak się okazało, były również tej nocy w zainteresowaniu zatrzymanych mężczyzn. Wartość tych pojazdów to około 670 tysięcy złotych.

Dalsza intensywna praca funkcjonariuszy z wydziału kryminalnego łomżyńskiej komendy, przy udziale policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, przyniosła kolejne ustalenia w tej sprawie. Okazało się, że zatrzymani obywatele Litwy, mogą mieć również związek z kradzieżami samochodów, do których doszło w Łomży, pod koniec lutego. Wtedy to, pod osłoną nocy z dwóch prywatnych posesji odjechały audi oraz jeep, a pokrzywdzeni swoje straty oszacowali na kwotę ponad 300 tysięcy złotych.

W piątek, 02.03.br., mężczyźni zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty usiłowania oraz kradzieży z włamaniem do samochodów. Następnie, na wniosek Policji i Prokuratury, sąd zastosował wobec wszystkich tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy. Grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności. Sprawa ma charakter rozwojowy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Warszawa: Zatrzymano dwóch mężczyzn, którzy zniszczyli kilkanaście aut

Policjanci z Warszawy zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy w nocy z środy na czwartek uszkodzili kilkanaście samochodów na warszawskim Grochowie. Według informacji policji „sprawców udało się zatrzymać na gorącym uczynku”.

Policjanci otrzymali informacje od jednego z mieszkańców, który poinformował ich, że na ul. Grochowskiej idą dwaj mężczyźni, którzy dewastują zaparkowane samochody. Ci mężczyźni, obywatele Ukrainy, zostali zatrzymani na gorącymi uczynku przez policjantów patrolujących tej rejon – powiedziała kom. Joanna Węgrzyniak z komendy policji Warszawa-Praga.

Uszkodzonych zostało kilkanaście pojazdów, w tym dwa skutery. Przede wszystkim auta mają urwane lusterka. Policjanci docierają do właścicieli uszkodzonych pojazdów. Na podstawie zgromadzonych materiałów i oględzin pojazdów zostaną postawione zarzuty dotyczące uszkodzenia mienia. Grozi za to do pięciu lat więzienia.

Dwaj zatrzymani Ukraińcy trzeźwieją w izbie zatrzymań.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Grupa kradła samochody w Hiszpanii. Fałszowali dokumenty i sprzedawali auta w komisach

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji odzyskali ponad 20 samochodów skradzionych w Hiszpanii i zatrzymali trzy osoby podejrzane o sprowadzenie aut do Polski i fałszowanie dokumentów – poinformowało CBŚP. Od kilku miesięcy policjanci CBŚP wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Rzeszowie rozpracowywali grupę osób, która sprowadzała na Podkarpacie samochody osobowe.

Jak poinformowała w czwartek rzeczniczka CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz, skradzione auta na terenie Polski były sprzedawane w komisach samochodowych na podstawie sfałszowanych umów kupna-sprzedaży, hiszpańskich dowodów rejestracyjnych i hiszpańskich kart badań technicznych.

Jak ustalili śledczy, skradzione auta sprzedawano często po cenach niższych od cen samochodów oferowanych na aukcjach internetowych, co miało przyciągnąć potencjalnych klientów. Jak poinformowało CBŚP, zainteresowani niejednokrotnie zaciągali na zakup aut wieloletnie kredyty.

– W ramach prowadzonych działań policjanci odzyskali i zabezpieczyli 21 samochodów, które posiadały numery VIN pojazdów aktualnie użytkowanych przez obywateli Hiszpanii, tzw. klony. Przeprowadzone badania pozwoliły na odszyfrowanie prawdziwych numerów identyfikacyjnych – podała Jurkiewicz.

Wartość samochodów oszacowano na ponad milion złotych

Wszystkie auta zostały skradzione w Hiszpanii. Dwa z nich zostały zatrzymane przez policjantów we Francji i w Niemczech. Wartość odzyskanych i zabezpieczonych samochodów oszacowano na ponad 1 mln zł. Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie przedstawiła zatrzymanym zarzuty m.in. oszustwa, paserstwa, fałszowania dokumentów i posłużenia się nimi. Podejrzanym grozi za to kara do 8 lat więzienia.

Jak informuje CBŚP, sprawa ma charakter rozwojowy. Śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: polsatnews.pl