Dekompletowali luksusowe samochody sprowadzane z Niemiec. Oszukiwali na akcyzie

Policjanci CBŚP, z pomocą KAS i prokuratury rozbili grupę przestępczą, która miała zaniżać podatki od aut sprowadzanych z Niemiec. W przypadku 11 pojazdów straty Skarbu Państwa oszacowano na ok. 500 tys. zł. Weryfikowana jest dokumentacja dotycząca kolejnych 150 aut. O rozbiciu grupy poinformowała we wtorek rzecznik prasowa Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Iwona Jurkiewicz. Jak wyjaśniła, na trop przestępczej działalności wpadli funkcjonariusze z gdańskiego oddziału CBŚP.

Podkreśliła, że – we współpracy z funkcjonariuszami Warmińsko-mazurskiego Urzędu Celno-Skarbowego oraz CBŚP w Gorzowie, przeprowadzili działania w kilkunastu miejscach na terenie województw pomorskiego, wielkopolskiego i lubuskiego. W ich efekcie zatrzymano sześć osób i przejęto siedem luksusowych aut: BMW, Porsche i Mercedes wartych w sumie około 2 mln zł. Zabezpieczono też dokumenty, komputery i inne dowody, które zostaną poddane analizie.

W proceder był zamieszany rzeczoznawca

Jak wyjaśniła Jurkiewicz, z ustaleń policjantów wynika, że sprowadzane do Polski samochody były dekompletowane w warsztacie. Usuwano z nich np. fotele, lampy, nadkola czy zderzaki. „Następnie niekompletne już pojazdy były poddawane oględzinom przy pomocy rzeczoznawcy – również podejrzanego o udział w grupie. W ten sposób zaniżano ich wartość wskazując na rzekome uszkodzenia, które w rzeczywistości nie występowały. Dzięki temu uiszczano podatek akcyzowy w kwocie znacząco niższej od należnej od danego pojazdu” – podała rzecznik.

Jurkiewicz wyjaśniła, że wstępne wyliczenia, w których pod uwagę wzięto 11 aut, wskazały na uszczuplenie podatków w wysokości co najmniej 500 tys. zł. „Obecnie śledczy weryfikują sposób sprowadzenia do Polski 150 samochodów” – podała rzecznik.

Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Prokurator z tej jednostki – Remigiusz Signerski, poinformował, że zarzuty w tej sprawie przedstawiono czterem osobom. Dotyczą one udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, poświadczania nieprawdy w dokumentach i narażenia Skarbu Państwa na uszczuplenie podatku akcyzowego. Za takie przestępstwa kodeks karny przewiduje nawet 15 lat więzienia.

Podrabiana dokumentacja

Signerski wyjaśnił, że trzech podejrzanych zostało – na wniosek prokuratury, tymczasowo aresztowanych przez sąd, a wobec jednej osoby zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze.

Prokurator poinformował także, że 150 pojazdów, których sposób sprowadzenia do Polski jest poddawany analizie, to auta zarejestrowane przez członków grupy na terenie Polski jako „pojazdy specjalistyczne”, od których nie odprowadza się podatku akcyzowego. „W rzeczywistości pojazdy nie posiadały cech konstrukcyjnych pozwalających na zakwalifikowanie ich do tego typu pojazdów, a dokumentacja była podrabiana” – poinformował Signerski.

Dodał, że auta te sprowadzano do Polski z Niemiec i śledczy skierowali do tego kraju Europejskie Nakazy Dochodzeniowe „z wnioskiem o przekazanie dokumentacji dotyczącej rejestracji pojazdów”. Signerski poinformował też, że śledztwo w sprawie grupy ma charakter rozwojowy. „Prokurator nie wyklucza nowych zarzutów oraz dalszych zatrzymań w tej sprawie” – dodał.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja zatrzymała złodziei niemieckich aut. Pojazdy przywozili do Polski

Funkcjonariusze wydziału do walki z przestępczością samochodową ze stołecznej komendy zatrzymali trzech mężczyzn podejrzanych o kradzież z włamaniem dwóch pojazdów na terenie Niemiec. Odzyskano samochody. Zatrzymanym grozi kara do 10 lat więzienia.

Policja ustaliła, że trzej mężczyźni pojechali do Erfurtu. Tam włamali się i ukradli japońskiego sportowego SUVa o wartości 130 tysięcy złotych. Przestępcy w drodze powrotnej byli zatrzymywani przez niemiecką policję. Po kilkunastu kilometrach pościgu porzucili samochód i uciekli pieszo.

Złodzieje dostali się do Berlina, gdzie ukradli podobny samochód tej samej marki, o wartości 110 tysięcy złotych. Tym razem udało im się wrócić do Polski.

Mężczyźni zostali zatrzymani przez stołeczną policję na autostradzie A2 w pobliżu podwarszawskiego węzła Opacz. Warszawscy funkcjonariusze współpracowali z nimieckimi służbami i udało im się namierzyć złodziei. Zatrzymani mężczyźni to mieszkańcy powiatu wołomińskiego znani policji z podobnych przestępstw. Usłyszeli dwa zarzuty kradzieży z włamaniem. Przyznali się do winy. Grozi im do 10 lat więzienia. Skradzione samochody wrócą do Niemiec.
Źródło info i foto: wp.pl

Bydgoszcz: Agresywni pseudokibice zatrzymani. Zniszczyli 13 aut

Policjanci z bydgoskich Wyżyn zatrzymali cztery osoby podejrzane o uszkodzenie mienia. Mężczyźni zdewastowali 13 samochodów, przęsło ogrodzenia oraz pojemniki na śmieci. Przestępstwa te mają charakter chuligański. Do zdarzenia doszło w minioną sobotę wieczorem w pobliżu ulicy Śliwińskiego w Bydgoszczy. Wówczas dyżurny z bydgoskich Wyżyn otrzymał zgłoszenie o zakłócaniu spokoju przez grupę młodych osób. Na miejsce został skierowany patrol. Tam funkcjonariusze wylegitymowali trzy osoby.

W trakcie interwencji mundurowi usłyszeli od strony ulicy Bohaterów Westerplatte hałasy i odgłosy tłuczonego szkła. Funkcjonariusze poszli to sprawdzić. Przy „orliku” zauważyli grupę agresywnych osób, które krzyczały i próbowały wyłamać płot. Następnie grupa rozdzieliła się.

Mundurowi pobiegli za większą grupą, która szła w kierunku ulicy Śliwińskiego. Tam agresorzy zaczęli kopać i wyłamywać lusterka w zaparkowanych pojazdach. Na widok policjantów zaczęli uciekać przez teren zielony w stronę lasu, który prowadzi przez skarpę do ulicy Toruńskiej.

Po krótkim pieszym pościgu mundurowi zatrzymali dwóch agresywnych mężczyzn. Do pomocy przyjechały następne patrole. W trakcie sprawdzania okolicznych ulic, w ręce funkcjonariuszy wpadły kolejne dwie osoby.

– Wszystkie zatrzymane osoby miały emblematy jednego z bydgoskich klubów piłkarskich. 34, 28, 23 i 20-latek trafili do policyjnego aresztu. Pierwsze dwie zatrzymane osoby są doskonale znane bydgoskim policjantom. 34 i 28-latek są ściśle powiązani ze środowiskiem pseudokibiców jednego z bydgoskich klubów piłkarskich. Obaj notowani – mówi Przemysław Słomski z KWP w Bydgoszczy.

Dalej sprawą zajęli się śledczy z bydgoskich Wyżyn. Kryminalni ustalili, że sprawcy uszkodzili łącznie 13 pojazdów, a także płot oraz pojemniki na śmieci. Funkcjonariusze dotarli do prawie wszystkich pokrzywdzonych i przyjęli od nich zawiadomienia.
Źródło info i foto: se.pl

Mamed Chalidow zatrzymany. Chodzi o paserstwo luksusowych aut

Mamed Chalidow został zatrzymany na Warmii i Mazurach przez Biuro Operacji Antyterrorystycznych – dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Chodzi o paserstwo luksusowych samochodów. Były zawodnik MMA został zatrzymany na zlecenie Centralnego Biura Śledczego Policji i Prokuratury Krajowej na Warmii i Mazurach przez Biuro Operacji Antyterrorystycznych.

Chalidow urodził się w 1980 roku w Groznym. Z pochodzenia jest Czeczenem. Jako 17-latek przyjechał do Polski.

Sztuki walki zaczął trenować jeszcze w Rosji. Początkowo uczęszczał na zajęcia karate, później także boks, taekwondo i zapasy. W mieszanych sztukach walki zaczął startować w 2004 roku – był międzynarodowym mistrzem Polski. Od 2007 roku związał się z organizacją KSW (Konfrontacja Sztuk Walki). Został mistrzem tej organizacji w 2009 roku w wadze półciężkiej. Zdobył też pas czempiona w wadze średniej. 1 grudnia 2018 roku po przegranej walce z Tomaszem Narkunem ogłosił zakończenie kariery zawodniczej.

21 grudnia 2010 roku otrzymał polskie obywatelstwo.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci rozbili kolejną dziuplę samochodową

Policjanci zlikwidowali na terenie powiatu krakowskiego dwie „dziuple” złodziei samochodów. Zatrzymano dwie osoby podejrzane o paserstwo. Grozi im po 5 lat więzienia. W ostatnim czasie z terenu powiatu wielickiego zgłoszono kradzież porsche. Części pochodzące z tego samochodu pokrzywdzony rozpoznał na ogłoszeniu jednego z portali internetowych. Policjanci ustalili personalia podejrzanego i miejsce przechowywania części skradzionego pojazdu. Było to na terenie posesji znajdującej się w gminie Michałowice.

W akcji przeprowadzonej 22 maja br. wzięli udział kryminalni z Komendy Powiatowej Policji w Krakowie oraz z Komendy Powiatowej Policji w Wieliczce. Na posesji zastali dwóch 35-latków, gospodarza oraz jego pracownika.

Podczas przeszukania w garażu stróże prawa znaleźli części od skradzionego porsche m.in. zderzak, pokrywę silnika, klapę bagażnika, koła oraz lampy, ale nie tylko. Na tyłach posesji znaleziono dużo więcej różnorodnych części samochodowych od innych pojazdów, a także już rozebrane podzespoły z pociętą karoserią samochodów różnych marek. W trakcie dalszych czynności policjanci przeszukali posesję drugiego z mężczyzn. Okazało się, że znajdował się tam kolejny garaż służący za „dziuplę”.

W sumie na terenie obu przeszukanych posesji kryminalni znaleźli części samochodowe takie jak: pokrywy silnika, kołpaki, błotniki, fotele samochodowe, elementy wyposażenia wewnętrznego, deski rozdzielcze, elementy zawieszenia, silniki, okablowanie, alternatory czy rozruszniki, a także urządzenia elektroniczne typu nawigacje samochodowe oraz kluczyki od pojazdów.

Okazało się, że były to magazyny części przygotowanych już do sprzedaży. Wszystkie ujawnione części samochodowe zostały przez policjantów zabezpieczone i zostaną zbadane pod kątem ich pochodzenia.

Obaj mężczyźni zostali zatrzymani i usłyszeli zarzuty paserstwa, czyli w tym przypadku nabywania części samochodowych pochodzących z kradzieży (art. 291 par. 1 kk), za co grozi im do 5 lat więzienia.

24 maja br. prokurator wobec podejrzanych zastosował środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji oraz poręczenia majątkowego. Sprawa jest rozwojowa. Śledczy już ustalili, że wśród zabezpieczonych części samochodowych znajdowały się osie tylne trzech skradzionych w 2012 roku pojazdów marki BMW z terenu powiatu wadowickiego, mikołowskiego oraz gliwickiego.
Źródło info i foto: Policja.pl

Nowe zarzuty dla Dariusza R., który okradał groby

Dariusz R., którego złapano wz. z okradaniem grobów na Pomorzu, usłyszał 21 kolejnych zarzutów. Wcześniej postawiono mu ich 14. Teraz okazuje się, że mężczyzna miał również uszkodzić 75 samochodów.

– Z broni pneumatycznej strzelał do przednich i tylnych szyb pojazdów zaparkowanych na parkingach lub ulicach Gdańska, Sopotu, Gdyni oraz Rumi – powiedziała w piątek Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Śledczy ustalili, że Dariusz R. miał uszkodzić w ten sposób 75 samochodów. Zarzucono mu również przywłaszczenie i ukrycie dokumentów, którymi nie miał prawa rozporządzać. Chodzi m.in. o dwa dowody osobiste oraz dowód rejestracyjny auta wraz z międzynarodową kartą ubezpieczenia.

Ale zatrzymanie mężczyzny miało związek z zarzutami dotyczącymi znieważenia miejsc pochówku i ograbienia lub usiłowania ograbienia grobów ze zwłok. Tych usłyszał na początku 14. Teraz postawiono dodatkowych 21.
Źródło info i foto: wp.pl

Pseudokibice Górnika Zabrze zablokowali autostradę A1. Zaatakowali nadjeżdżające auta

Policja rozpędziła kilkudziesięciu kiboli Górnika Zabrze, którzy konarami drzew i oponami zablokowali przejazd na autostradzie A1. Pseudokibice zaatakowali auta, którymi jechali szalikowcy Piasta Gliwice. Do zdarzenia doszło w niedzielę około godziny 21 na autostradzie A1 na wysokości Rybnika. Grupa około 80 kiboli Górnika Zabrze zablokowała ruch, rozrzucając na jezdni konary drzew i stare opony.

– Pseudokibice zablokowali przejazd tuż przed kolumną aut, którymi z Jastrzębia wracali kibice Piasta Gliwice. Musieli wcześniej mieć ustawioną czujkę, która dała im znak – mówi jeden z oficerów śląskiej policji.

Policja: Klasyczna środowiskowa zmowa milczenia

Zamaskowani kibole Górnika próbowali otworzyć samochody szalikowców Piasta, w jednym z nich wybili nawet szybę. Nie spodziewali się jednak, że w kolumnie jedzie też policja. Kiedy funkcjonariusze włączyli sygnały świetle i dźwiękowe, pseudokibice uciekli.

– Nikt nie zgłosił żadnego przestępstwa, szalikowcy Piasta uznali to za normalne zachowanie. Klasyczna środowiskowa zmowa milczenia – podkreśla oficer policji.
Źródło info i foto: katowice.wyborcza.pl

Tragiczny wypadek luksusowych aut z Polski na Słowacji. Prokuratura chce aresztu dla kierowców

Trzech miesięcy aresztu żąda słowacka prokuratura dla kierowców porsche, ferrari i mercedesa, którzy brali udział w wypadku w okolicy Dolnego Kubina. W wyniku zderzenia zmarł 57-letni Słowak. Po niedzielnym wypadku w północnej Słowacji, w którym zginął 57-letni mężczyzna, prokuratura żąda trzymiesięcznego aresztu dla biorących w nim udział kierowców z Polski – informuje RMF FM.

42-latek, który kierował porsche, podczas wyprzedzania nie zdążył wrócić na prawy pas i zderzył się z jadąca z naprzeciwka skodą. 57-letni kierowca pojazdu zmarł w drodze do szpitala, jego żona i syn zostali ranni.

Wypadek luksusowych aut. Do pięciu lat więzienia dla kierowcy porsche

Jemu grozi najwyższa kara – do pięciu lat więzienia. Słowacka policja chce pozbawić wolności także kierujących ferrari i mercedesem. Kierowcy w wieku 26 i 27 lat usłyszeli zarzut sprowadzenia zagrożenia na innych uczestników ruchu drogowego, za co może grozić im do trzech lat więzienia.

Wszyscy zostali zatrzymani. Policja ustaliła, że jechali trasą z Rajeckich Teplic przez Żylinę i Martin do Dolnego Kubina. Funkcjonariusze opublikowali numery ich tablic rejestracyjnych w nadziei na to, że kolejni świadkowie będą się zgłaszać.

Słowacja. Wyprzedzali mimo zakazu

Kierowcy wyprzedzali na drodze z zakazem wykonywania tego manewru w niedzielę około południa. Z przeciwka nadjeżdżała skoda. Mercedes zdążył zjechać na prawy pas, jadące za nim ferrari zaczęło hamować, wtedy porsche uderzyło najpierw w jego tył, a potem zderzyło się czołowo ze skodą.

O wypadku było głośno w słowackich mediach. „Ścigali się jak idioci, zabili niewinnego ojca rodziny” – napisał jeden z magazynów.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zwłoki w spalonym aucie nad zalewem Dzięćkowice

​Makabryczne odkrycie w lesie nad zalewem Dziećkowice na Śląsku. Znaleziono tam spalony samochód oraz ciało mężczyzny. Śledztwo rozpoczęła prokuratura w Mysłowicach. Ofiara to 68-letni mężczyzna, mieszkaniec małopolskiego Libiąża. Około 30 metrów od ciała mężczyzny stał wrak jego samochodu. Auto było doszczętnie spalone.

Odkrycia dokonała przypadkowa osoba i to ona wezwała policję. Wrak samochodu jest teraz badany, a prokurator zarządził sekcję zwłok. Powinna ona dać odpowiedź na pytanie o przyczynę śmierci mężczyzny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Strzelanina przy szkole w Ząbkach

Sceny rodem z kina akcji rozegrały się w Ząbkach (woj. mazowieckie). Tuż obok jednej z tamtejszych szkół policjanci schwytali podejrzanego o kradzież aut. Mężczyzna nie chciał jednak poddać się zatrzymaniu dobrowolnie – przestał uciekać dopiero wtedy, gdy funkcjonariusze otworzyli do niego ogień.

Niedaleko miejsca zdarzenia mieści się jedna z ząbkowskich szkół podstawowych. Wprawdzie placówka była zamknięta, ale na przyległym do niej boisku bawiły się dzieci. Jak podaje „Warszawa w Pigułce”, po usłyszeniu strzałów wpadły w panikę. Na szczęście żadne z nich nie ucierpiało.

Obrażeń nie odnieśli również policjanci oraz zatrzymany. Podejrzany uciekając przed funkcjonariuszami wydziału do walki z przestępczością samochodową oraz antyterrorystami uszkodził jednak dwa radiowozy. Zatrzymał się dopiero, gdy jedna z kul wystrzelonych przez policjantów przebiła oponę w jego aucie.

Mężczyzna w najbliższych godzinach usłyszy zarzuty.
Źródło info i foto: wp.pl