Prezydent Poznania dostał list z pogróżkami. Autorem jest prawdopodobnie recydywista skazany za zabójstwo matki

Koperta zaadresowana do prezydenta Poznania miała trafić do Urzędu Miasta. Jej autorem jest prawdopodobnie recydywista skazany za zabójstwo matki byłego marszałka Senatu – Bogdana Borusewicza – informuje „Gazeta Wyborcza”. Według informacji podanych przez dziennik i portal epoznan.pl list do Jacka Jaśkowiaka miał zawierać wyzwiska i przekleństwa, skierowane pod jego adresem. Autor miał też napisać, że prezydent powinien uważać, by nie powtórzył się scenariusz z Gdańska ze stycznia tego roku. Zamordowano wówczas prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Grożby mają dotyczyć festynu, który w najbliższych dniach będzie odbywał się w Poznaniu i w którym weźmie udział prezydent Jacek Jaśkowiak.

Według ustaleń „GW” list napisał skazany za zabójstwo w latach 90-tych matki Bogdana Borusewicza recydywista. Mężczyzna jest w więzieniu, gdzie odbywa karę dożywocia. Miejscy prawnicy powiadomili o sprawie prokuraturę. Śledczy prowadzą sprawę, przesłuchali już m.in. prezydenta Poznania. To nie pierwsze pogróżki skierowane do Jacka Jaśkowiaka. Po zabójstwie Pawła Adamowicza, śmiercią grożono kilku samorządowcom w całej Polsce. „GW ” przypomina, że w marcu Jaśkowiak miał dostać ultimatum – 7 dni na dymisję. Inaczej zginie.

Jackowi Jaśkowiakowi proponowano ochronę po zabójstwie prezydenta Gdańska. Samorządowiec odmówił.
Źródło info i foto: wp.pl

Finlandia: Abderrahman Bouanane skazany na dożywocie za atak w Turku

Fiński sąd skazał w piątek na dożywocie Abderrahmana Bouanane. W ubiegłym roku Marokańczyk, który bezskutecznie ubiegał się o azyl w tym kraju, zabił nożem dwie kobiety; ranił osiem innych. Sąd uznał, że był to atak o podłożu terrorystycznym, a jego autor był w pełni świadomy tego, co robi. W sierpniu 2017 roku 22-letni wtedy Bouanane zaatakował swoje ofiary na rynku w centrum miasta. Policja interweniowała, strzelając mu w nogi.

– Chciał powiązać swoją zbrodnię z atakami terrorystycznymi organizowanymi przez tzw. Państwo Islamskie (IS). Zabijał w podobny sposób jak autorzy innych zamachów w Europie w ostatnich latach – ocenił regionalny sąd. Żadna z organizacji terrorystycznych nie przyznała się do powiązań z autorem zabójstw.

Po ataku Bouanane nagrał w miejscowym meczecie film, na którym mówi o amerykańskich atakach lotniczych na IS w Syrii i o swojej walce na rzecz terrorystów. Podczas procesu zaprzeczał, by działał na rzecz terrorystów.

W sądzie powiedział m.in., że poprzez atak wydał „wojnę kobietom”. Twierdził, że nie kontrolował wtedy swoich czynów. Zabił dwie obywatelki Finlandii, a sześć innych ranił. Ucierpiało też dwóch mężczyzn, którzy ruszyli na pomoc ofiarom.

Bouanane przybył do Finlandii w 2016 roku. Posługiwał się nieprawdziwym nazwiskiem. Zradykalizował się w roku 2017, gdy odmówiono mu azylu.

Według mediów fińskie służby bezpieczeństwa dysponowały informacją o jego radykalizacji; przekazał ją obcokrajowiec mieszkający w Turku. Lokalna policja przekazała informacje do policji bezpieczeństwa SUPO. SUPO potwierdziło, że sprawcy ataku nie było na liście 350 osób podejrzewanych o zaangażowanie w działalność terrorystyczną.
Źródło info i foto: TVP.info

Rzym światową stolicą kokainy?

Rzym stał się światową stolicą kokainy – twierdzi włoski pisarz Roberto Saviano, autor książki “Gomorra” o neapolitańskiej mafii. W raporcie przygotowanym dla piątkowego wydania dziennika „La Repubblica” pisze, że zyski ze sprzedaży narkotyku to miliardy euro.

Saviano przywołał słowa starożytnego historyka Tytusa Liwiusza, który dwa tysiące lat temu ogłosił, że Rzym jest stolicą świata. Następnie dodał: „Dzisiaj możemy ogłosić Włochom, że z woli organizacji przestępczych z całego świata, Rzym stał się bezdyskusyjną stolicą kokainy”.

Pisarz i publicysta opisał w swym reportażu „sojusz”, jaki zawarła neapolitańska mafia kamorra z ‘ndranghetą z Kalabrii. W jego wyniku, Wieczne Miasto stało się światowym centrum handlu kokainą.

„To sumy, które zmieniają gospodarkę kraju”

Saviano zauważył, że w Rzymie powstała nowa siatka mafijnych bossów, którzy handlują narkotykami a uzyskane z tego ogromnego procederu pieniądze inwestują w biznes turystyczny. Zyski ze sprzedaży jednej partii narkotyków mogą wynieść nawet ponad miliard euro.

„To sumy, które zmieniają gospodarkę kraju” pisze.

Według Roberto Saviano w Rzymie za zyski z handlu narkotykami otwiera się sklepy i buduje domy. Argumentuje, że Rzym stał się „narko-miastem”.

24 mln porcji o wartości 1,3 mld euro

Autor opisał między innymi antynarkotykową operację, w trakcie której karabinierzy przechwycili we włoskiej stolicy 578 kilogramów czystej kokainy, należącej do miejscowej organizacji przestępczej. Ze skonfiskowanej ilości można by przygotować 24 miliony porcji o rynkowej wartości ponad 1,3 miliarda euro.

Autor reportażu podkreśla, że za tę kwotę można by kupić wszystkie akcje dwóch najsilniejszych klubów piłkarskich we włoskiej Serie A: Juventusu Turyn i AS Roma.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Obywatelka Niemiec została aresztowana w Turcji. Oskarża się ją o związki z puczystami

Portal internetowy niemieckiego dziennika „Süddeutsche Zeitung” poinfomował, o zatrzymaniu w Turcji niemieckiej obywatelki. Kobieta został oskarżona o wspieranie rzekomego autora puczu w Turcji – Fethullaha Gülena.

Niemka została zatrzymana po tym, jak w jej domu znaleziono księgi rachunkowe i zapiski, mając wskazywać na jej powiązania z Gülenem. Pracownicy niemieckiej ambasady w Turcji od kilku dni próbują się skontaktować ze swoja obywatelka. Na razie bezskutecznie. Gulen to dawny sojusznik Erdogana, który uznaje go obecnie za swego największego wroga. 4 sierpnia Ankara wydała nakaz aresztowania Fethullaha Gulena. Jest oskarżany przez władze go o zorganizowanie nieudanego zamachu stanu.

Nie jest to pierwszy nakaz aresztowania Gulena wydany przez turecki sąd. W grudniu 2014 roku oskarżano go o utworzenie grupy terrorystycznej lub kierowanie nią.

Władze w Ankarze uznają ruch Gulena o nazwie Hizmet (Służba) za organizację terrorystyczną. Hizmet promuje umiarkowany islam w wielu krajach i posiada ogromną sieć szkół, organizacji pozarządowych oraz firm.

Według tureckich władz Gulen stał na czele „równoległego państwa” i wprowadzał swoich zwolenników na kluczowe stanowiska w instytucjach państwa, w tym w policji i sądownictwie.

Dzień po próbie zamachu stanu władze rozpoczęły czystki, bezprecedensowe odkąd Partia Sprawiedliwości i Rozwoju doszła do władzy w 2002 roku na fali poparcia dla powrotu umiarkowanego islamu do tureckiej polityki. Od 16 lipca w Turcji tymczasowo aresztowano ponad 11 tys. osób, a 5,8 tys. zostało zatrzymanych. Prawie 70 tys. zawieszono w obowiązkach lub zwolniono. Chodzi o pracowników urzędów, sądownictwa, szkolnictwa, służby zdrowia, wojska czy mediów. W trakcie puczu śmierć poniosło co najmniej 270 osób.
Żródło info i foto: wp.pl

Salaha Abdeslama zdradziła pizza

Jak belgijska policja namierzyła Salaha Abdeslama, terrorystę, który w listopadzie 2015 r. przygotowywał zamachy w Paryżu. Salah Abdeslam, którego w sobotę przewieziono do więzienia w Brugii, był odpowiedzialny za logistyczne przygotowanie terrorystycznego ataku na Paryż z 13 listopada, w którym zginęło 130 osób. To on w zeszłym roku objeżdżał Europę, prawdopodobnie werbując dżihadystów. To on wynajął samochody, którymi zamachowcy (w tym jego starszy brat) dojechali do Paryża. To on znalazł im tam pokoje, a potem osobiście podwiózł trzech samobójczych napastników pod Stade de France, gdzie trwał piłkarski mecz Francja – Niemcy. – Zeznał, że sam chciał się tam wysadzić. Ale w ostatniej chwili zmienił zadanie – powiedział w sobotę prokurator François Molins.

Policja niedługo po zamachach odnalazła porzucony pas z ładunkami wybuchowymi, który miał należeć do Abdeslama. Jednak śledczym dotąd wydawało się, że Abdeslam planował wysadzić się nie na stadionie, lecz w XVIII dzielnicy na południu Paryża. To, że jedyny żyjący z dziesięcioosobowego szwadronu napastników nie odmawia teraz zeznań, daje nadzieję na szersze rozpracowanie dżihadystycznej siatki. – Wszyscy powiązani z Abdeslamem mogą się teraz bać, że ich kryjówki zostaną zdradzone. I dlatego mogą podjąć próby pospiesznej ucieczki, by uniknąć zatrzymania w Europie – ostrzegł Jürgen Stock z Interpolu. Paryż już zażądał wydania Abdeslama – Belgia jest gotowa, choć jego adwokat chce zablokować ekstradycję.

Francuzi kilka godzin po zamachach zatrzymali przy granicy z Belgią samochód, którym jechał Abdeslam. Puścili go wolno, bo Belgowie dopiero kwadrans później wprowadzili jego dane do policyjnej bazy danych. Potem na temat miejsca jego pobytu pojawiały się różne hipotezy – od ucieczki do Turcji przez ewakuację do Syrii po kryjówki w różnych miastach Francji. Ale teraz wydaje się, że Abdelslam mógł przez ostatnie cztery miesiące w ogóle nie opuszczać rodzinnej Brukseli.

Policja wpadła na jego trop w ostatni wtorek podczas przeszukania mieszkania w dzielnicy Forest. Podejrzewała, że to melina przestępców (miała odcięty prąd i wodę). Gdy funkcjonariusze weszli, doszło do strzelaniny – czworo policjantów zostało rannych, dwóch mężczyzn uciekło po dachach, a na miejscu zginął Mohamed Belkaid, który we wrześniu towarzyszył Abdeslamowi w podróży po Austrii. Znaleziono broń, flagę Państwa Islamskiego, dżihadystyczną literaturę oraz… szklankę z odciskami palców Abdeslama. Już kilka godzin później policja na podstawie przechwyconych rozmów telefonicznych znajomych Abdeslama wywnioskowała, że ten na gwałt szuka nowej kryjówki w Brukseli.

Od środy pod lupą znalazła się część rue Quatre-Vents w brukselskim Molenbeeku, 700 metrów od mieszkania rodziców Abdeslama i 2 km od kawiarni Les Béguines, którą bracia Salah i Brahim Abdeslamowie prowadzili do listopada. Władze zamknęły ją dwa tygodnie przed zamachami w Paryżu, bo była „miejscem konsumpcji zakazanych substancji halucynogennych”.

Mieszkanie namierzono m.in. dzięki nadzwyczajnie dużych zamówieniach pizzy wskazujących, że przebywa tam więcej ludzi niż zwykle. – Jestem Salah Abdeslam! – miał krzyknąć terrorysta, gdy w piątek wpadła tam policja. Rzucił się do ucieczki, ale trwała bardzo krótko, został lekko postrzelony w nogę. Zatrzymano też mężczyznę z dowodem na Amine Choukry, który prawdopodobnie w październiku był z Abdeslamem na werbunkowej wyprawie w Niemczech.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

James Holmes winny wielokrotnego morderstwa

Ława przysięgłych uznała, że sprawca strzelaniny w Denver w stanie Kolorado, w której zginęło 12 osób, James Holmes jest winny wielokrotnego morderstwa pierwszego stopnia. Mężczyźnie grozi kara śmierci lub dożywotniego pozbawienia wolności. Ława przysięgłych uznała, że Holmes jest winny wszystkich 165 stawianych mu zarzutów. Ławnicy odrzucili postulat jego obrońców, aby uznać mężczyznę za chorego psychicznie. Podczas odczytywania decyzji Holmes nie okazywał emocji, ani nie złożył oświadczenia.

Sędziowie będą teraz musieli zadecydować jaką karę wymierzyć autorowi masakry z 2012 roku. Szacuje się, że proces potrwa jeszcze do końca sierpnia, a obrona i prokuratura powołają nowych świadków. Obrońcy wcześniej chcieli udowodnić, że w momencie popełniania zbrodni mężczyzna nie panował nad sobą, ponieważ cierpi na schizofrenię i słyszał głosy, które kazały mu mordować. Prokuratura natomiast zwracała uwagę, że Holmes dokładnie zaplanował swoją zbrodnię i metodycznie realizował wcześniejszy plan. Oskarżyciele podkreślają, że świadczy to o jego poczytalności.

Mający obecnie 27 lat Holmes w czasie premiery filmu o Batmanie zabił 20 lipca 2012 roku z broni palnej 12 ludzi i ranił około 70. Było to jedno z najbardziej krwawych zajść tego typu w historii Stanów Zjednoczonych.
Żródło info i foto: wp.pl

Policja ustaliła, kto dał ogłoszenie o sprzedaży dziecka

Jak dowiedział się reporter Radia ZET, policja już ustaliła, kto mógł dać ogłoszenie o sprzedaży dziecka. Trwają poszukiwania podejrzanego. Policjanci z Wrocławia wiedzą już, kim jest prawdopodobny autor ogłoszenia o sprzedaży dziecka. Chciał on oddać 4-miesięczną dziewczynkę za 5 tysięcy złotych.

Oferta pojawiła się na początku tygodnia w lokalnych serwisach internetowych w Głogowie i okolicach Łodzi. Z ustaleń policji wynika, że to mieszkaniec Dolnego Śląska w wieku około 35 lat, który był już notowany m.in za oszustwa i znęcania się nad rodziną.

Ogłoszenie, w którym autor tłumaczy, że chce oddać dziecko, bo ma problemy finansowe i rozwodzi się z żoną, zostało dodane z komputera w jednej z bibliotek we Wrocławiu. Mężczyzna jest poszukiwany przez policjantów z wydziału kryminalnego. Jeśli treść ogłoszenia okaże się autentyczna, mężczyzna odpowie za próbę handlu ludźmi, za co grozi do 5 lat więzienia.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Idaho: film z brutalnego napadu

Policja ze stanu Idaho opublikowała dramatyczne nagranie. Na filmie widać, jak napastnik wyłamuje drzwi i wchodzi do środka uzbrojony w maczetę. Słychać strzały i mężczyzna pada ranny na podłogę. Nagranie było dowodem w procesie, po którym 55-letni napastnik Twain Martinez trafił na 15 lat do więzienia. To były amerykański żołnierz cierpiący na zaburzenia stresowe. Dzięki filmowi jego autor James Cvengros, który postrzelił niedoszłego zabójcę, udowodnił, że działał w samoobronie.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Lewis Carroll był pedofilem?

Czy Lewis Carroll był pedofilem? Brytyjska telewizja BBC wyemituje film, w którym padają takie oskarżania pod adresem autora „Alicji w Krainie Czarów”. Zajmie się on relacjami Lewisa Carolla z dziećmi, a szczególnie jego związkiem z Alicja Liddell, która była pierwowzorem bohaterki uwielbianej przez dzieci z całego świata. Autorzy filmu dotarli do fotografii nagiej dziewczynki, którą znaleziono w paryskim muzeum wśród archiwów pisarza. Przedstawia ona starszą siostrę Alicji, Lorinę Liddell, w prowokacyjnej pozie. Nie ma pewności, że zdjęcie zrobił sam Lewis Carroll, ale analiza chemiczna wykazała, że wykonano je taką samą techniką co inne fotografie autora. Na ramce zdjęcia widnieje napis przypisujący pisarzowi jego autorstwo i identyfikujący dziecko. Jeden z uczestników programu nazywa go przed kamerą „głęboko zakompleksionym pedofilem”.

Pierwotnie program BBC miał być apoteoza twórczości Lewisa Carrolla. W świetle ostatnich rewelacji będzie czymś zupełnie odmiennym. Kilka lat temu historycy literatury dotarli do korespondencji pisarza, w której ujawniał swe uczucia wobec dzieci, podkreślając, że bardziej lubi dziewczynki od chłopców. List napisał, gdy miał 43 lata. Jego adresatką była 25-letnia wówczas Alicja Liddell.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Kuba Rozpruwacz pochodził z Polski?

Kuba Rozpruwacz był 23-letnim imigrantem z Polski i nazywał się Aaron Kośmiński – tak przynajmniej uważa autor nowej książki na temat seryjnego mordercy. Pisarz swoją tezę opiera na nowych wynikach badań DNA.
Na stronach „The Independent” czytamy, że Russell Edwards, pisarz, twierdzi, że po ponad 120 latach rozwikłał tajemnicę tożsamości mordercy, który terroryzował ludzi. Według niego Kośmiński zmarł w szpitalu dla psychicznie chorych i zdecydowanie to właśnie on stał za wszystkimi zbrodniami popełnionymi w Whitechapel w Londynie w 1888 roku.

Russell twierdzi, że policja miała podejrzenie, że Kośmiński może być mordercą, jednak nigdy nie udało się zdobyć wystarczająco dużo dowodów, aby postawić go przed sądem. Żydowski imigrant z Polski uciekł przed prześladowaniami ze swojej ojczyzny, która była wówczas pod kontrolą Rosji i wraz z rodziną przybył do Anglii w 1881 roku. Mieszał w Mile End w Londynie. Kośmiński zmarł w 1899 roku w jednym z londyńskich szpitali psychiatrycznych. Wyniki badań DNA mają rzekomo wskazywać na to, że to właśnie on był Kubą Rozpruwaczem.
Żródło info i foto: interia.pl