36-letni Krzysztof S. odpowie za okrutne zabójstwo

Tragiczny finał nieodwzajemnionej miłości. Krzysztof S. (36 l.) z Dąbrówki (woj. kujawsko-pomorskie) nie mógł znieść, że dziewczyna jego marzeń wybrała innego. Zaplanował więc straszliwą zemstę na rywalu. Najpierw zapłacił bandytom, aby go pobili, a potem poderżnął nieszczęśnikowi gardło przed jego domem.

Artur C. (†32 l.) chciał ułożyć sobie życie z Mileną M. (20 l.). Oboje się kochali. Na drodze ich szczęścia stanął jednak Krzysztof S., który zadurzył się w Milenie. Nie rozumiał, dlaczego dziewczyna odrzuca jego zaloty. Nie mógł znieść, że woli innego. Dlatego postanowił pozbyć się rywala.

Ukochanemu Mileny ktoś ukradł tablice rejestracyjne. Artur zamieścił więc w internecie ogłoszenie z prośbą o pomoc w ich odnalezieniu. Krzysztof postanowił wykorzystać okazję.

Wynajął sześciu bandziorów, którym zapłacił podobno 120 tys. zł. Zwabił Artura do lasu, gdzie bandyci dotkliwie go pobili. To jednak nie wystarczyło oszalałemu z chorej miłości Krzysztofowi. Finał tragedii rozegrał się w sobotę, kiedy odtrącony amant przyszedł pod dom Artura, wsiadł z nim do samochodu i kilkakrotnie dźgnął go nożem. Potem poderżnął mu gardło.

Morderca został zatrzymany i usłyszał już zarzuty. Za podżeganie do zbrodni i zabójstwo grozi mu dożywocie.

Milena, która straciła ukochanego, nie może uwierzyć w to, co się stało. Na swoim profilu w internecie zamieściła poruszający wpis, zapewniając, że zawsze będzie kochała Artura.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Jerzy G. oskrażony o zabójstwo Lecha Frydrychowskiego

Jerzy G., były prezydent Zabrza został oskarżony o zamordowanie syna swojej byłej wspólniczki. Motyw: polityk był winny ofierze prawie milion złotych! W poniedziałek do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko Jerzemu G. oraz czterem bandytom, którzy pomagali mu w zabójstwie wierzyciela.Do zbrodni doszło 17 sierpnia 2008 r. w Wymysłowie k. Będzina. Grzybiarz znalazł tam zmasakrowane ciało Lecha Frydrychowskiego. Mężczyzna został pobity, a potem podcięto mu gardło i zadano kilka ran kłutych. – „W chwili śmierci był skrępowany” – mówi prok. Marta Zawada-Dybek, rzecznik prasowy katowickiej prokuratury. Żródło info i foto: POLICYJNI.pl

Krzysztof Wasilczuk – Ostatni z gwałcicieli na wolności

Krzysztof Wasilczuk

Krzysztof Wasilczuk

Poszukiwany – Krzysztof Wasilczuk. O tej zbrodni mieszkańcy miejscowości Wysokie Mazowieckie (woj. podlaskie) do dziś nie mogą zapomnieć. W 2000 r. grupa kilku młodych mężczyzn wyjątkowo brutalnie zgwałciło i torturowało dwie dziewczyny. Do dziś wyłapano już niemal wszystkich bandytów odpowiedzialnych za ten gwałt. Na wolności pozostaje już tylko jeden.

 

 

 

Dziewczyny znały swoich przyszłych oprawców. Bawiły się z nimi na wspólnej imprezie. Ta jednak dość szybko przerodziła się w brutalny, gwałt zbiorowy. Gdy bandytom znudziło się, wywieźli swoje ofiary do lasu i tam ponownie je zgwałcili. Po wszystkim zaczęli je jeszcze torturować – były bite, a także rażone prądem z akumulatora samochodowego. Zwyrodnialcy darowali jednak dziewczynom życie.

 

Gdy policjanci dowiedzieli się o sprawie zaczęli namierzać sprawców. Ustalili, kto brał udział w tym zgwałceniu i zatrzymali trzech młodych mężczyzn. Podczas śledztwa okazało się, że dwóch z nich odpowiedzialnych jest jeszcze za inny, brutalny gwałt. To nie był jednak koniec sprawy – dwóch pozostałych zwyrodnialców ukrywało się bowiem przed wymiarem sprawiedliwości.

 

W 2007 r. w Stanach Zjednoczonych zatrzymano przedostatniego z bandytów – Rafała Ł. W lipcu 2008 r. zakończyła się jego ekstradycja i mężczyzna trafił do Polski. Na wolności pozostajeł, więc ostatni ze zbrodniarzy – Krzysztof Wasilczuk.

Dzisiaj mężczyzna ten ma 29 lat i według wiedzy policjantów może ukrywać się na terenie Europy Zachodniej. Gdzie dokładnie? Tego nie wiadomo.

– Ma ok. 176 cm wzrostu, jest szatynem, ma drobną, trójkątną twarz, wysokie czoło, niebieskie oczy, szeroki nos, małe, odstające uszy, jest też piegowaty. Niewykluczamy jednak, że w jakimś stopniu mógł próbować zmienić swój wygląd: przefarbować włosy lub zapuścić brodę – opisuje bandytę jeden z policjantów.

 

Jeśli rozpoznajecie tego człowieka i wiecie gdzie może się teraz ukrywać – dzwońcie pod nr 997 lub  0 85 677 23 05. Policjanci czekają na każdą informację. Wasilczukowi grozi nawet do 12 lat więzienia.

Nowe wątki w sprawie zabójstwa Krzysztofa Olewnika

Jacek K., przyjaciel i wspólnik porwanego i zamordowanego Krzysztofa Olewnika, przez lata podrzucał policjantom fałszywe tropy – dowiedział się DZIENNIK. Za jego sprawą śledczy dostawali od swoich agentów w świecie przestępczym sygnały, że porwanie biznesmena zleciła jego rodzina: Włodzimierz i Danuta Olewnikowie.
Notatki z takimi sensacyjnymi informacjami sporządzali policjanci po spotkaniach ze swoimi informatorami ze świata przestępczego. Odkryli je prokuratorzy z Gdańska w teczce z dokumentami tajnej operacji „Carlos”, jaką policyjne Centralne Biuro Śledcze prowadziło w latach 2004-2006.
„To wtedy policjanci CBŚ wpadli na trop Włodzimierza Franiewskiego, Roberta Pazika i Sławomira Kościuka. Jednocześnie zaczęli dostawać cynki, że porwanie zleciła tym bandytom rodzina” – mówi nasz rozmówca.
Zródlo info: Dziennik.pl

Zginął za zwrócenie uwagi bandytom

Ile trzeba mieć w sobie odwagi, żeby podjąć walkę z bezczelnymi bandytami? Odważnemu Janowi Rosiowi (66 l.) ze Świnoujścia determinacji nie brakowało. Gdy tylko słyszał kolejną awanturę rozgrywającą się w kamienicy przy ul. Hołdu Pruskiego, w której mieszkał – od razu interweniował w imieniu wszystkich uciśnionych mieszkańców – opisuje se.pl
Mężczyzna wieloktotnie przeciwstawiał się awanturnikom, myślał że uda mu się rozwiązać problem. Niestety podczas jednej z awantur, doszło do przepychanki na klatce schodowej gdzie pan Jan został bestialsko zabity.
– Dziadek zszedł do sąsiadki, bo na dole było słychać awanturę – opowiada wstrząśnięta Karolina Siedlewska (24 l.). Gdy pan Jan próbował uspokoić awanturujących się na korytarzu „sąsiadów”, czyli rodzinę państwa K. i ich gościa, doszło do szamotaniny. W pewnym momencie emeryt został zepchnięty ze schodów przez Stanisława Z. (48 l.), jednego ze znanych w okolicy bandytów. Już po chwili na miejscu byli policjanci i pogotowie. Napastnik został aresztowany, ale niestety szybko okazało się, że pan Jan w wyniku upadku doznał rozległego urazu czaszki i kręgosłupa.
Zródlo info: se.pl

Dożywocie dla zabójcy Krzysztofa Olewnika

Dożywocie – usłyszał z ust sędziego Robert Pazik, morderca Krzysztofa Olewnika. Sąd apelacyjny nie zgodził się na zmniejszenie mu kary i utrzymał poprzedni wyrok. Sąd nie złagodził też kar pozostałym bandytom. Sprawa porwania syna biznesmena była jedną z najgłośniejszych w Polsce. Olewnika uprowadzono dla okupu, ale porywacze torturowali go i zamordowali, mimo że rodzina wpłaciła pieniądze.
To koniec drugiego już procesu – tym razem przed sądem apelacyjnym. Od pierwszego wyroku w sprawie porwania Olewnika odwołali się wszyscy: obrona, prokuratura i rodzina ofiary. Dlatego ostateczne wyroki wygłosił dziś sąd apelacyjny. Pazik dostał dożywocie, osiem kolejnych osób – w tym bandyci, którzy uczestniczyli w porwaniu lub przetrzymywaniu Olewnika – dostało kary od 15 lat więzienia do roku w zawieszeniu.
Zródlo info: dziennik.pl