Posts Tagged “bank”

Policja opublikowała zdjęcie z bankowego monitoringu mężczyzny, który chciał, by pracownice jednej z placówek bankowych w Bielsku-Białej oddały mu pieniądze. Panie spłoszyły rabusia. Z ustaleń wynika, że był to najprawdopodobniej Francuz lub inny obcokrajowiec posługujący się językiem francuskim.

– Do nieudanego napadu doszło 23 października 2018 r. około godziny 12:30. Do banku w Bielsku-Białej przy ul. Piastowskiej wszedł mężczyzna w wieku około 30 lat, szczupły, mierzący ponad 180 cm wzrostu, ciemnej karnacji. Ubrany był na ciemno. Miał na sobie kurtkę z charakterystycznym białym napisem „ATHLETIC” ułożonym w półkole, na wysokości łopatek. Wszedł do banku i zażądał pieniędzy. Give me money! – krzyknął. Kasjerka odpowiedziała, że nie ma pieniędzy – wyjaśnia podinsp. Elwira Jurasz, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej. Policja ustaliła, że cudzoziemiec dzień wcześniej, w godzinach wieczornych, przyjechał do Bielska-Białej i zamieszkał w hostelu przy ul. Mickiewicza. Na miejsce został przyprowadzony przez dwie kobiety, które miał poznać w podróży koleją do Bielska-Białej. Powiedział, że w w podróży został okradziony. Wówczas panie zdecydowały się bezinteresownie pomóc obcokrajowcowi. Zaprowadziły go do hostelu i zapłaciły za jego nocleg.

– Publikujemy zdjęcia poszukiwanego mężczyzny, licząc na Państwa pomoc w ustaleniu jego personaliów. W szczególności prosimy o kontakt z bielską policją dwie kobiety, które spotkały mężczyznę w trakcie podróży koleją i udzieliły mu bezinteresownej pomocy. Apelujemy też do osób, które miały z nim kontakt w dniach 22 i 23 października 2018 r., znają jego tożsamość, obecne miejsce zamieszkania, pobytu na terenie Bielska-Białej. Gwarantujemy anonimowość – zapewnia podinsp. Jurasz. Jeśli uda się ustalić personalia poszukiwanego, który prawdopodobnie w Polsce już nie gości, to będzie można wydać za nim tzw. ENA, czyli europejski nakaz aresztowania.
Źródło info i foto: se.pl

Comments Brak komentarzy »

Zwiał i chciał pławić się w luksusie. Ale się przeliczył, wpadł w ręce policji i w wrócił do Polski. Grzegorz Ł. (52 l.), mózg skoku stulecia, zatrzymany na Ukrainie w ubiegłym roku, w końcu stanie przed obliczem prokuratora i odpowie za zorganizowanie kradzieży 8 mln zł.

Kiedy jego kompani od napadu słuchali w Sądzie Okręgowym w Łodzi wyroków, on cieszył się słońcem nad Morzem Czarnym. Myślał, że jest nieuchwytny, a dzieło jego życia – kradzież latem 2015 r. sprzed banku w Swarzędzu furgonetki wypełnionej banknotami – ujdzie mu na sucho. Nie poruszały go kary kolegów. 8 lat więzienia dostał Krzysztof W. (48 l.), krawiec z Łodzi, który przygotowując się do napadu zgolił włosy, zapuścił brodę, przytył, zmienił tożsamość i cały czas chodził w rękawiczkach, a po wszystkim oblał porzucone i puste auto chlorem. Sąd skazał też pozostałych jego pomocników – Marka K. na 7 lat, a Dariusza D. i Adama K. na 6 lat więzienia.

W tym czasie Grzegorz Ł. – były policjant i wiceszef firmy ochroniarskiej, mózg i szef szajki, który skrupulatnie zorganizował skok, pełnymi garściami wydawał pieniądze, z jakimi zwiał po napadzie. Prokuratorzy wysłali za nim list gończy, ale on ukrywał się skutecznie, choć nie zmienił nawet wyglądu, publikował swoje zdjęcia w internecie, a nawet udzielał…wywiadów.

W końcu specjalna grupa poszukiwawcza z Poznania znalazła go na południu Ukrainy. Zatrzymany został w listopadzie 2017 r. Wczoraj przyszedł dzień ekstradycji. – Wkrótce usłyszy zarzuty – mówi Michał Smętkowski z poznańskiej Prokuratury Okręgowej. Grzegorzowi Ł. grozi 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Comments Brak komentarzy »

Gruzja zgodziła się na ekstradycję do Stanów Zjednoczonych Andrieja Tiurina oskarżonego o uczestnictwo w zmasowanym ataku hakerskim na bazy danych jednego z największych banków w USA JP Morgan Chase & Co. w 2014 r. W piątek został on przewieziony do USA.

Uważa się, że w wyniku tego największego w historii ataku hakerskiego przechwycono dane osobowe ponad 83 mln klientów. Hakerzy uzyskali wówczas również dostęp do danych E*Trade Financial Corp, Scottrade Inc oraz News Corp’s Dow Jones & Co, która to firma jest wydawcą dziennika „The Wall Street Journal”.

Skradziono też nazwiska, adresy, numery telefonów i adresy poczty elektronicznej osób korzystających z usług stron internetowych banku (Chase.com, JPMorganOnline) i aplikacji mobilnych. Jak się ocenia, łącznie wyciekły dane osobowe ponad 100 mln użytkowników.

Jak przyznało po ataku kierownictwo banku JP Morgan nie stwierdzono przechwycenia przez hakerów numerów kont, haseł, dat urodzenia czy numerów ubezpieczenia społecznego klientów banku. Nie zaobserwowano także podejrzanych operacji finansowych. Bank odkrył włamanie do swych baz danych w połowie sierpnia. Do ataku miało dojść dwa miesiące wcześniej.

Tiurin jest ostatnią osobą spośród kilku hakerów zaangażowanych w atak z 2014 r., która trafia w ręce amerykańskiego systemu sprawiedliwości.

Jak podkreśla amerykańska prokuratura generalna grupa przestępcza, w której skład wchodził Tiurin, pracowała według schematu wymyślonego przez jej szefa, Izraelczyka Gery’ego Shalona. Zarówno on, jak i dwójka jego kolegów – Joszua Samuel Aaron oraz Ziv Orenstein, również obywatele Izraela, usłyszeli już zarzuty i czekają na rozprawę końcową w Sądzie Federalnym na Manhattanie w Nowym Jorku.

W ocenie prokuratorów amerykańskich grupa Shalona używała wykradzionych danych do celów przestępczych.

Tiurin jest oskarżony o hakerstwo, oszustwo cybernetyczne oraz uczestnictwo w zorganizowanej grupie przestępczej. Grozi mu do 30 lat więzienia – podaje Reuters.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

W podwarszawskich Jankach doszło do napadu na osoby niosące pieniądze do banku. Złodzieje mogli ukraść dużą sumę pieniędzy. Ofiarami napadu zostały osoby niosące pieniądze do banku. Do napadu doszło koło południa w Jankach w powiecie pruszkowskim.

Według naszych niepotwierdzonych informacji, napadu dokonały 3 osoby w kominiarkach. Ofiara to obywatel Chin, a napastnicy ukradli mu około 1,5 miliona złotych. Podczas zdarzenia miały paść strzały.

Po napadzie sprawcy uciekli samochodem w stronę Krakowa. Najprawdopodobniej nikomu nic się nie stało. Na miejscu jest policja, która szuka sprawców.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Policjanci znaleźli mężczyznę, który we wtorek miał okraść bank w Śremie. Zdążył przyjechać do Gniezna i ukrył się tam w hotelu. Znaleziono przy nim worek pieniędzy i narkotyki. Przez pierwsze godziny tropili go i namierzali policjanci kryminalni ze Śremu, do akcji włączył się też helikopter. Później w poszukiwania włączył się Zespół Poszukiwań Celowych, czyli łowcy głów z KWP w Poznaniu.

- Wpadł w hotelu w Gnieźnie. Pieniądze są odzyskane. Dziękujemy za wiele pomocnych informacji – poinformował w piątek Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Jak mówi, policjanci dokonują teraz oględzin pokoju, liczą pieniądze i zabezpieczają znalezione tam narkotyki. Dopiero po tych czynnościach będzie można postawić mężczyźnie zarzut. Ze wstępnych ustaleń wynika, że ukradł w Śremie kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Wcześniej skazany

Podejrzanym okazał się 27-latek, mieszkaniec Śremu. Był wcześniej notowany przez policję. Na bank miał napaść w czasie tak zwanego niepowrotu z przepustki, którą otrzymał jako skazany odbywający karę pozbawienia wolności. W piątek rano łowcy z Poznania połączyli siły z funkcjonariuszami z KPP w Gnieźnie. Do pokoju hotelowego zapukali około godziny 13. 27-latek był bez butów, na stole leżała odmierzona porcja białego proszku. Mężczyzna został zatrzymany.

Nagrały go kamery

Napad miał miejsce w banku w Śremie. Chwilę przed godziną piętnastą we wtorek mężczyzna w białej koszulce, krótkich spodenkach i okularach przeciwsłonecznych wszedł do placówki. Zarejestrowała to kamera monitoringu zamieszczona na budynku. Z tych nagrań skorzystała policja i już w środę opublikowała wizerunek mężczyzny. W banku mężczyzna wyjął przedmiot przypominający broń, zagroził kasjerce i zabrał jej gotówkę. Spakował ją do reklamówki i uciekł. Znaczna część pieniędzy została odzyskana. Teraz mężczyzna wraca do aresztu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Młody mężczyzna wszedł do banku, zagroził kasjerce “przedmiotem przypominającym broń”, schował pieniądze do reklamówki i uciekł. Do napadu doszło w Śremie w województwie wielkopolskim. Sprawcy szuka policja. Do zdarzenia doszło we wtorek. Jak tłumaczyła w rozmowie z TVN24 oficer prasowa lokalnej policji, Ewa Kasińska, przed godziną 15. dyżurny został powiadomiony, że przy ulicy Moniuszki w Śremie doszło do napadu na bank.

Schował pieniądze do reklamówki

- Z ustaleń policjantów wynika, że napastnik wszedł do placówki, zagroził kasjerce przedmiotem przypominającym broń palną i zażądał wydania pieniędzy. Kobieta przekazała gotówkę, a sprawca schował ją do reklamówki i oddalił się w stronę ulicy Kilińskiego – poinformowała oficer.

Policja opublikowała rysopis napastnika. Sprawcą był mężczyzna w wieku około 30 lat, średniej budowy ciała. Ubrany był w białą koszulkę z krótkim rękawem i spodnie jeansowe do kolan. Miał też na sobie białe sportowe buty, ciemne okulary. Z lewej strony głowy włosy miał krótko podgolone, a na środku ścięte “na jeżyka”, na lewej ręce widoczny był tatuaż w kształcie korony.

Kasińska zaapelowała, by wszyscy, którzy widzieli coś niepokojącego lub posiadają jakiekolwiek inne informacje dotyczące tego zdarzenia, skontaktowały się ze śremskimi policjantami. Informacje można przekazywać – także anonimowo – telefonicznie pod nr tel. 61 28 – 15 – 211 bądź 997 – lub za pośrednictwem poczty elektronicznej: dyzurny.srem@po.policja.gov.pl.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Niemiecka policja skonfiskowała 77 nieruchomości w Berlinie należących do rodzinnego klanu o korzeniach arabsko-libańskich. Wśród właścicieli jest bezrobotny żyjący z zasiłku. Czy pieniądze pochodzą z napadu na bank? Utrzymywana w tajemnicy akcja przeciwko gangowi przeprowadzona została w ubiegły piątek – poinformował dziennikarzy w czwartek szef berlińskiej prokuratury Joerg Raupach.

Policja tymczasowo skonfiskowała 77 domów, mieszkań i działek budowlanych, a także kolonię ogródków działkowych o łącznej wartości 9,3 mln euro. Zabezpieczone mienie do czasu decyzji sądu znajduje się w gestii skarbu państwa.

16 osób podejrzanych jest o pranie brudnych pieniędzy. Śledztwo nie zostało jeszcze zakończone, nie ma też aktu oskarżenia – zastrzega prokuratura. Wszyscy podejrzani należą do pochodzącej z Libanu rodziny, osiadłej prawie 30 lat temu w dzielnicy Berlina Neukoelln.

Pieniądze z napadu na bank?

Policja przypuszcza, że środki, za które zakupiono nieruchomości, mogą pochodzić z napadu na bank Sparkasse w Mariendorf na południu Berlina na jesieni 2014 roku. Sprawcy zrabowali wówczas ze skrytek bankowych ponad 9 mln euro.

Jeden z napastników, który doznał obrażeń podczas wybuchu bomby, trafił do więzienia, jednak łupu do tej pory nie odnaleziono. Odsiadujący karę ośmiu lat pozbawienia wolności przestępca należy właśnie do będącej przedmiotem zainteresowania policji libańskiej rodziny z Neukoelln.

Jego krewni znajdują się wśród właścicieli zarekwirowanych nieruchomości. Jeden z nich jest bezrobotny i żyje z zasiłku. Inny kupiec, dysponujący setkami tysięcy euro, jest osobą młodocianą.
Złota moneta z muzeum też w rękach klanu?

Libański klan z Neukoelln podejrzewany jest też o kradzież zabytkowej złotej monety o wartości 3,7 mln euro. Cenny historyczny eksponat został skradziony z Bode-Museum w marcu 2017 roku. Monety nie odnaleziono.

Agencja DPA pisze, że w Berlinie działa od 12 do 20 rodzinnych gangów przestępczych, część z nich pochodzi z Libanu i innych krajów Bliskiego Wschodu. Dzielnica Neukoelln jest jednym z bastionów grup przestępczych, które dzielą się wpływami w poszczególnych częściach miasta.

Zawrotna kariera

“Tagesspiegel” wyjaśnia, że pierwsi przedstawiciele rodziny podejrzanej o pranie brudnych pieniędzy przyjechali do Berlina z Libanu pod koniec lat 80. Byli pozbawionymi środków do życia uciekinierami, ofiarami libańskiej wojny domowej. Obecnie rodzina posiada oprócz nieruchomości własne firmy i udziały w przedsiębiorstwach należących do osób trzecich.

Minister spraw wewnętrznych landu Berlin, Andreas Geisel, powiedział, że zeszłotygodniowa akcja dowiodła, że “państwo prawa jest silne”. “Depczemy przestępcom po piętach i uderzamy ich tam, gdzie to naprawdę boli – po kieszeni” – zaznaczył polityk SPD.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Trzech zamaskowanych bandytów napadło na bank w Wolanowie i uciekli ze zrabowaną gotówką. Policja szuka sprawców – informują nas mieszkańcy Wolanowa. Wyjątkową zuchwałością popisali się złodzieje, którzy w poniedziałek około godziny 11.00 – 12.00 wtargnęli do jednego z oddziałów banku. To oddział Banku Spółdzielczego Rzemiosła Radomiu. Jak mówili mieszkańcy, po chwili trzech zamaskowanych mężczyzn wybiegło niosąc pękaty wór. Na razie nie są znane szczegóły napadu.

- Potwierdzam, że doszło do takiego zdarzenia. Jest za wcześnie, by mówić o szczegółach zajścia – powiedziała aspirant sztabowy Kamila Adamska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Radomiu.

Dużo bardziej rozmowni są sami mieszkańcy.

- Ten bank znajduje się przy ulicy Polnej, z jednej strony budynku jest tam remont, buduje się parking – opowiadają i nie ustają w domysłach, kto mógł dokonać brawurowego napadu na miejscowy bank.

Nie udało się nam skontaktować z kierownictwem banku w Radomiu, szefowie wyjechali do oddziału.
Źródło info i foto: echodnia.eu

Comments Brak komentarzy »

„Nie możesz cieszyć się życiem, jeśli martwisz się o pieniądze” – głosi prezes SunTrust Banks Inc. na stronie internetowej firmy. Zapewne przypomniał sobie tę maksymę podczas niedawnej konferencji prasowej, przyznając, że z SunTrust – czternastego największego banku w USA – wykradziono 1,5 mln danych jego klientów.

SunTrust Banks Inc. z aktywami wartości 205,96 miliardów dolarów to jedna z największych amerykańskich instytucji finansowych. Bank z siedzibą w Atlancie (Georgia) jest popularny wśród mieszkańców południowych stanów, a ostatnio także w mediach bezpieczeństwa IT. 20 kwietnia jego prezes William Rogers ujawnił, że bank współpracuje z organami ścigania po wykryciu, że jego były pracownik wykradł dane 1,5 mln klientów instytucji. Według oficjalnych informacji, poza bankową sieć wyciekły nazwiska, adresy, numery telefonów i bilanse części rachunków. Numery kont i hasła do nich pozostają bezpieczne.

Analiza kont poszkodowanych klientów nie wykazała podejrzanych aktywności, a poziom ochrony wzmocniono, ale Rogers przyznał, że wciąż istnieje duże ryzyko nielegalnej sprzedaży tych danych m.in. zorganizowanym grupom przestępczym. To poważny problem, bo o ile ujawnienie numeru telefonu grozi ofierze głównie telemarketingowym bombardowaniem, o tyle znajomość jej stanu konta przez niepowołane osoby może skończyć się próbami wymuszeń, a nawet napaścią rabunkową. Wartość tych danych jest trudno oszacować, ale firma ANZENA przypomina, że w Polsce za znacznie mniejszą bazę (130 tys. rekordów) były pracownik operatora telekomunikacyjnego w 2013 r. oferował 50 tys. złotych. Dlaczego aż tyle?

Ostatnie przesłuchania Marka Zuckerberga przed kongresem USA dobitnie pokazały, że to nie BitCoin, ale dane osobowe są współczesną walutą sieci. Potwierdza to najnowsze badanie wycieków i kradzieży danych autorstwa firmy Verizon, według której 76% podobnych naruszeń jest motywowane chęcią wzbogacenia się. Co ciekawe, niemal w co trzecim polowaniu na dane firm uczestniczą ich pracownicy (przyczyna 28% wszystkich wycieków), chociaż raport nie precyzuje ilu na szkodę swojego pracodawcy działa świadomie. Dla firmy taka wiedza może być cenna np. przy śledztwie już po wycieku danych, ale znacznie cenniejsza będzie ich ochrona przed każdym możliwym naruszeniem, niezależnie od jego przyczyny.

Według statystyk Verizon, w większości przypadków (87%) do kradzieży danych wystarczą minuty, ale tylko 3% z nich zauważana jest równie szybko. Tymczasem aż 68% naruszeń bezpieczeństwa pozostaje niewykrytych przez miesiące od ataku. Czyje dane są szczególnie narażone na wycieki? Twórcy raportu wskazują, że sektory z największym udziałem „ludzkiej podatności” to służba zdrowia (56%), zakłady i instytucje państwowe (34%) oraz szeroko pojęty biznes (31%).
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

40-letnia pracownica banku w Lubaczowie na Podkarpaciu postanowiła sobie dorobić do pensji. Przez cztery lata okradała swoich klientów. Wzbogaciła się aż o 300 tys. zł!

Okazało się, że złodziejka posługując się danymi klientów fałszowała ich podpisy i podrabiała dokumentację bankową. Dzięki temu, regularnie przelewając sobie na konto pieniądze z rachunków innych osób zgarnęła prawdziwą fortunę. Kobieta dość umiejętnie tuszowała swoje operacje bankowe i przez lata była bezkarna. Dopiero wewnętrzna kontrola banku ujawniła jej machlojki. Przełożeni powiadomili o śledczych.

Kiedy wszystko się wydało, 40-latka przeraziła się więzienia. Podczas przesłuchania przyznała się do winy i oddała już 200 tys. zł. Obiecała zwrócić resztę. Niebawem jej sprawą zajmie się sąd.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »