Włochy: Szef MSZ o uchodźcach. „Konieczna konfiskata i niszczenie łodzi”

Napływ migrantów do Włoch w połączeniu z zagrożeniem sanitarnym w związku z pandemią to „kwestia bezpieczeństwa narodowego” – uważa szef MSZ Luigi Di Maio. W wywiadzie dla dziennika „Corriere della Sera” w piątek podkreślił, że konieczna jest konfiskata łodzi.

Włoski minister spraw zagranicznych zwrócił uwagę na to, że do refleksji i działania muszą skłonić niedawne masowe ucieczki migrantów z ośrodków na Sycylii, gdzie odbywali kwarantannę. Trzeba „rozwiązać problem u źródeł” – dodał Di Maio.

Ten, kto został poddany kwarantannie, „nie może myśleć, że wolno mu łamać włoskie reguły i iść sobie, gdzie chce” – powiedział szef dyplomacji. Dotyczy to również tych, którzy mają prawo do międzynarodowej ochrony” – przypomniał.

Di Maio odniósł się do masowego napływu migrantów z Tunezji do Włoch, zaznaczając, że powodem tego jest między innymi niestabilność polityczna w ich kraju. Nie możemy myśleć o tym, jak zatrzymać napływ, ale jak nie dopuścić do tego, by łodzie odpływały. Nad tym pracujemy w rządzie – oświadczył minister. Zauważył, że Tunezja uważana jest za kraj bezpieczny i imigranci, którzy stamtąd przypływają, są odsyłani.

„Nikt nie otrzyma prawa pobytu” – zapewnił.

Zdaniem szefa włoskiego MSZ konieczna jest współpraca z władzami tunezyjskimi, aby na miejscu konfiskowały łodzie oraz pontony i je niszczyły. „Te łodzie widma często umykają radarom” – przyznał Di Maio.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zamieszki w Paryżu i Londynie. Doszło do starć z policją

Przedstawiciele prawicowych ugrupowań starli się z policją w centrum Londynu – informuje Associated Press. W sobotę w stolicy Wielkiej Brytanii miały odbyć się też protesty przeciwko rasizmowi w ramach ruchu Black Lives Matter, jednak zostały one przełożone z powodu obaw o bezpieczeństwo. Do starć protestujących z policją doszło także w Paryżu.

W sobotę do Londynu przyjechały nie tylko osoby planujące protest w ramach ruchu Black Lives Matter, lecz także przedstawiciele prawicowych ugrupowań oraz członkowie grup kibolskich. Oficjalnie ci drudzy zebrali się po to, by strzec zabytków historycznych, które w zeszłym tygodniu stały się celem protestujących przeciwko rasizmowi.

Najwięcej osób zebrało się w pobliżu pomnika Winstona Churchilla oraz przy grobie nieznanego żołnierza przy Whitehall, które już w piątek zostały zabezpieczone specjalnymi panelami ochronnymi przed ewentualnymi zniszczeniami. Urzędnicy obawiali się, że rzeźby ucierpią, jeśli przedstawiciele skrajnej prawicy pod pretekstem rzekomej ochrony monumentów będą dążyli do konfrontacji z osobami protestującymi przeciwko rasizmowi.

Niektórzy protestujący rzucali butelkami i puszkami w funkcjonariuszy, podczas gdy inni próbowali przedrzeć się przez policyjne bariery. Inni śpiewali angielski hymn.

– Jestem zmęczony sposobem, w jaki władze przez dwa kolejne weekendy zezwoliły na akty wandalizmu przeciwko naszym narodowym zabytkom – mówił podczas protestów Paul Golding, lider skrajnie prawicowej grupy Britain First.

Przedstawiciele ruchu Black Lives Matter odwołali zaplanowaną na sobotę demonstrację mówiąc, że obecność przedstawicieli skrajnej prawicy zagraża bezpieczeństwu manifestujących. Mimo to w sobotę w Hyde Parku odbyła się mniejsza manifestacja przeciwko rasizmowi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Akcja służb w Komorowie. Mężczyzna zabarykadował się w domu

W Komorowie (pow. pruszkowski) przy ulicy Rubinowej trwa akcja służb. Mężczyzna zabarykadował się tam w jednym z domów – powiedziała podkom. Karolina Kańka z pruszkowskiej policji. Policja na razie nie informuje o jej szczegółach. – Obecnie z uwagi na to, że chcemy dbać o jego bezpieczeństwo, zespół negocjacyjny rozmawia z mężczyzną – poinformowała Karolina Kańka.

Na miejscu oprócz policji są też straż pożarna i karetka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nowe obostrzenia. Urządzili imprezę urodzinową w samochodzie. Kierowca pojazdu miał 3 promile

Funkcjonariusze policji zatrzymali do kontroli drogowej samochód, którym podróżowało czterech mężczyzn. Jak się okazało pasażerowie, lekceważąc obostrzenia związane z koronawirusem, postanowili wspólnie świętować urodziny jednego z nich. Kierowca pojazdu miał 3 promile. Rozporządzenie ministra zdrowia, które obowiązuje od ubiegłej środy dotyczy m.in. ograniczenia w swobodnym przemieszczaniu się. Pomimo zaostrzenia przepisów, wiele osób lekceważy wytyczne, które mają na celu walkę z koronawirusem.

W poniedziałek mundurowi z Jastrzębia-Zdroju zatrzymali samochód, którym podróżowało czterech mężczyzn. Ich kierowcą był 24-letni jastrzębianin – prowadził auto pod wpływem alkoholu. Badanie alkomatem wykazało, że miał w organizmie ponad 3 promile.

Dodatkowo okazało się, że mężczyzna posiadał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, który obowiązuje go do 2022 roku.

Jeden z pasażerów był nieletni

Funkcjonariusze policji zapytali mężczyzn o cel podróży. Nie wynikał on z kwestii bytowych, zdrowotnych czy też zawodowych. Jastrzębianie postanowili, że w samochodzie będą świętować urodziny jednego z kolegów.

Jeden z pasażerów był nieletni – został przekazany pod opiekę rodzica. Pozostali w związku z obowiązującymi przepisami, które zlekceważyli, zostali ukarani mandatem w wysokości 500 zł. 24-latek, który prowadził pod wpływem alkoholu oraz pomimo zakazu, odpowie przed sądem.

Policja apeluje, by pamiętać, że w tym trudnym dla wszystkich czasie, od zdyscyplinowania każdego z nas, może zależeć życie i zdrowie wielu innych osób.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

GIF: Uwaga na „cudowne” preparaty, które mają zapobiegać COVID-19

Na rynku pojawiają się kolejne preparaty, które mają zapobiegać COVID-19 lub nawet leczyć tę chorobę. Główny Inspektorat Farmaceutyczny wydał ostrzeżenie, wskazując, że takie specyfiki mogą szkodzić pacjentom.

GIF wskazał w komunikacie, że oferowane produkty mogą być przedstawiane jako suplementy diety, inne produkty spożywcze, produkty rzekomo będące lekami, wyroby medyczne lub szczepionki.

„Produkty, które reklamowane są, ze wskazaniem, że leczą, łagodzą, diagnozują lub zapobiegają chorobie COVID-19, ale ich bezpieczeństwo i skuteczność nie zostały udowodnione odpowiednimi badaniami, mogą szkodzić pacjentom. Stosowanie tych produktów może prowadzić do opóźnień w uzyskaniu właściwej diagnozy i w leczeniu COVID-19 i innych schorzeń. Mogą one również powodować przerwanie odpowiedniego leczenia przez Pacjentów, prowadząc do zagrożenia zdrowia i życia” – napisano w komunikacie.

Zaapelowano również, żeby nie kupować leków niewiadomego pochodzenia w internecie, na aukcjach i od sprzedawców prywatnych. Ostrzeżono także, by nie próbować leczyć się produktami, których skuteczność nie jest potwierdzona.

W razie jakichkolwiek wątpliwości dotyczących zapobiegania, diagnostyki i leczenia COVID-19 prosimy postępować zgodnie z zaleceniami Ministra Zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego lub skorzystanie z infolinii 800 190 590 – sugeruje GIF.
Źródło info i foto: TVP.info

Ugrupowanie Islamski Dżihad grozi atakiem w czasie meczu Polska-Izrael

Palestyński Islamski Dżihad ogłosił, że planuje wystrzelenie rakiet w kierunku Izraela w czasie meczu między Polską i Izraelem, który ma zostać rozegrany w sobotę wieczorem – podaje dziennik „The Jerusalem Post”.

Informację o rzekomych zapowiedziach Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu przekazał na razie jako jedyny portal dziennika „Jerusalem Post”. Na Twitterze pojawiła się zapowiedź artykułu, w której oznaczono naszego najsłynniejszego piłkarza i dywagowano, że Robert Lewandowski może być zmuszony do walki z Jerozolimie nie tylko przeciwko piłkarzom Izraela, ale też… terrorystom. Link, do którego prowadził wpis, jest już nieaktywny, ale dziennik nadal podaje tę informację w innym artykule.

Kilka dni przed starciem spekulowano, czy do spotkania dojdzie w związku z napiętą sytuacją w kraju gospodarza, gdzie trwają ostrzały rakietowe. Ostatecznie jednak władze UEFA oraz PZPN oceniły, że sytuacja jest bezpieczna dla piłkarzy i mecz powinien odbyć się zgodnie z planem.

„Biorąc pod uwagę napiętą sytuację w kraju gospodarza meczu, PZPN po licznych rozmowach i konsultacjach z Ministerstwem Spraw Zagranicznych RP, ambasadą Polski w Izraelu, federacją piłkarską Izraela oraz przedstawicielami UEFA, podjął decyzję o udaniu się do Jerozolimy i rozegraniu planowanego meczu eliminacji ME”– podano w komunikacie opublikowanym w serwisie Łączy nas piłka 13 listopada. Dwa dni później Biało-Czerwoni wylecieli do Izraela. – Czujemy się tu bezpiecznie. Wprost z płyty lotniska zostaliśmy przewiezieni do hotelu, gdzie czekała na nas ochrona – mówił na konferencji prasowej Krystian Bielik, reprezentant Polski.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Szef MSWiA podjął decyzje o wydaleniu z Polski szwedzkiego neonazisty

Szef MSWiA Mariusz Kamiński podjął decyzję o natychmiastowym wydaleniu z Polski obywatela Szwecji Antona T. – poinformował rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. „31 października 2019 r. minister spraw wewnętrznych i administracji podjął decyzję o natychmiastowym wydaleniu z Polski obywatela Szwecji Antona T.” – poinformował Żaryn. Szwed przyjechał do Polski na szkolenie paramilitarne.

„Poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego”

„Szef resortu spraw wewnętrznych podzielił obawy ABW co do obecności Szweda w Polsce, uznając, że stwarza on poważne, rzeczywiste i aktualne zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego. Mężczyzna jest członkiem neonazistowskiego Nordyckiego Ruchu Oporu, który stawia sobie za cel stworzenie, w drodze rewolucji, północnoeuropejskiej republiki socjalizmu narodowego” – poinformował rzecznik. Nordycki Ruch Oporu ma oddziały w Szwecji, Finlandii, Norwegii i Danii.

Przeszłość Antona T.

Według komunikatu Anton T. został w przeszłości skazany przez szwedzki sąd na półtora roku pozbawienia wolności za współudział w zamachach z użyciem improwizowanych ładunków wybuchowych m.in. na ośrodek azylowy w Goeteborgu.

Do Polski przyjechał na szkolenie paramilitarne, w trakcie którego zamierzał nauczyć się używania takiej samej broni, jaką wykorzystał sprawca zamachu na meczety w nowozelandzkim Christchurch Brenton Tarrant. Tarrant został oskarżony o zamordowanie 51 osób i usiłowanie 40.

„Decyzja Szefa MSWiA jest przykładem skutecznej profilaktyki zagrożeń terrorystycznych. Zobowiązanie cudzoziemca do powrotu do kraju pochodzenia pod rygorem natychmiastowej wykonalności pozwala państwu na neutralizację potencjalnego zagrożenia” – oświadczył Żaryn.

Jak poinformował, od 2016 r. ABW doprowadziła do wydalenia z Polski łącznie 14 osób; umieściła w tym okresie 26 osób w wykazie osób, których obecność w Polsce jest niepożądana.
Źródło info i foto: interia.pl

Odnaleziono ciało 72-letniej grzybiarki. Zaginęła 3 dni temu

3 października policja otrzymała zgłoszenie o zaginięciu 72-letniej Wandy Goliszewskiej ze Strzelec Opolskich. Kobieta wybrała się z synem do lasu na grzyby. Gdy nie wróciła na umówione miejsce, zaniepokojony syn początkowo sam próbował ją odnaleźć, po kilku godzinach poszukiwań powiadomił służby. Niestety, ta historia znalazła tragiczny finał.

Znaleziono ciało 72-letniej grzybiarki, mieszkanki Strzelec Opolskich. Policja oraz straż pożarna szukała jej trzy dni. W poszukiwaniach wykorzystano radiowozy, kamery termowizyjne i specjalnie szkolone psy. Niestety, kobietę odnaleziono martwą w lesie około 19 w sobotę.

Szeroko zakrojone poszukiwania

Jak podaje lokalny portal nto.pl, w poszukiwaniach wykorzystano radiowozy, kamery termowizyjne i specjalnie szkolone psy. Do działań zostały skierowane opolskie oddziały prewencji komendy wojewódzkiej policji w Opolu. Na miejsce do pomocy została ściągnięta również sekcja poszukiwawczo-ratownicza.

– Na miejscu pracował prokurator. Wstępnie wykluczono udział osób trzecich – powiedział sierż. sztab. Dariusz Świątczak z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

Kobieta poszła na grzyby i zaginęła

72-letnia mieszkanka Strzelec Opolskich w czwartek 3 października wybrała się wraz z synem na grzyby do lasu w okolicach Łazisk w gminie Jemielnica. Nie miała ze sobą telefonu komórkowego. W pewnym momencie rozdzieliła się z synem – ale nie pojawiła się w wyznaczonym miejscu o ustalonej porze. Po kilku godzinach samodzielnych, ale niestety bezskutecznych poszukiwań, mężczyzna postanowił powiadomić służby.

Apel do grzybiarzy

„Zadbaj o swoje bezpieczeństwo podczas wyprawy do lasu” – zaapelowała 3 października Opolska Policja.

„Doświadczenia ubiegłych lat pokazują, że nie każdy kto idzie do lasu, potrafi sprawnie się po nim poruszać. W ubiegłych sezonach otrzymywaliśmy zgłoszenia, z których wynikało, że ktoś zgubił się w lesie. Wtedy służby ratunkowe wyruszają z pomocą i poszukują zaginionych” – apeluje Policja.

„Do lasu najlepiej wybierać się w towarzystwie – im więcej osób, tym lepiej. Dzieci, starsze i schorowane osoby nie powinny same wchodzić do lasu; nie zapominajmy o zabraniu latarek i elementów odblaskowych, dzięki którym w czasie zapadającego zmroku będziemy bardziej widoczni;kiedy nie jesteśmy pewni co do swojej orientacji w terenie lepiej nie odchodźmy zbyt daleko od drogi, w głębi lasu bardzo szybko można zgubić drogę powrotną” – ostrzegają funkcjonariusze.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Floryda: Nauczyciele z bronią mogą reagować w przypadku strzelaniny

W amerykańskim stanie Floryda weszła w życie ustawa dająca nauczycielom prawo noszenia broni w czasie lekcji. Ma to zapewnić bezpieczeństwo uczniom, gdyby w szkole doszło do strzelaniny. W maju br. parlament amerykańskiego stanu Floryda przyjął ustawę dopuszczająca noszenie przez nauczycieli broni na terenie szkoły. Nowe prawo jest efektem ubiegłorocznej strzelaniny w liceum w Parkland, w której zginęło siedemnaścioro osób.

Teraz ustawa weszła w życie. Inicjatorzy przepisu podkreślają, że ma to zwiększyć bezpieczeństwo uczniów.

Jak na razie nie wiadomo, ilu nauczycieli będzie chodziło na zajęcia z ukrytą bronią. Dla własnego bezpieczeństwa, a także dla bezpieczeństwa uczniów, mają utrzymywać to w tajemnicy. Zanim nauczyciel będzie mógł wnieść do klasy broń, musi przejść 140 godzinny kurs, a także poddać się badaniu psychologicznemu.

Z udziału w programie wypisało się kilka szkolnych dystryktów, m.in. dystrykt Miami i Orlando. Decyzję argumentują tym, że w szkołach i tak znajdują się uzbrojeni strażnicy. Floryda jest dziewiątym stanem, który zezwala nauczycielom i innym pracownikom oświatowym na posiadanie broni na terenie szkoły.
Źródło info i foto: TVP.info

„Dzieci Państwa Islamskiego” zagrażają bezpieczeństwu Europy?

Rozmowa z Hoszyarem Siwailim, szefem Biura Zagranicznego Partii Demokratycznej Kurdystanu (rządzącej w Regionie Kurdystanu w Iraku).

„Państwa, które nie chcą zabrać swoich obywateli nie powinny krytykować Iraku za wykonywanie na nich kary śmierci”

Witold Repetowicz: Jaka jest obecna kondycja Państwa Islamskiego w Iraku?

Hoszyar Siwaili: Państwo Islamskie zostało pokonane militarnie ale wciąż zachowało zdolność do zdobywania poparcia dla swoich działań i ideologii. Organizacja ta dokonała przegrupowania swoich sił i przyjęła nową strategię oraz taktykę, przechodząc do działań partyzanckich i korzystając z próżni bezpieczeństwa spowodowanej sporem między Kurdystanem a władzami federalnymi Iraku o niektóre tereny. Chodzi w szczególności o miejsca, z których kurdyjskie wojsko, Peszmerga, musiało się wycofać jesienią 2017 r. Siły Państwa Islamskiego tam wróciły. Naszym zdaniem wprowadzenie wspólnych patroli Peszmergi i sił federalnych Iraku poprawiłoby sytuację i pozwoliłoby wielu uchodźcom wrócić do domu.

Jak wielu członków Państwa Islamskiego trafiło do więzień w Regionie Kurdystanu w Iraku i jak z nimi postępujecie?

W Kurdystanie nie ma wielu takich więźniów, wszyscy są raczej w irackich obozach. Jeżeli jacyś są w naszych więzieniach to naszym celem jest przekazanie ich pod jurysdykcję władz federalnych Iraku.

Ale Kurdowie też byli przecież w szeregach Państwa Islamskiego?

Tak ale nie było ich wielu i albo wciąż są na wolności albo zginęli. Nie znam przypadków by byli w kurdyjskich więzieniach.

A co Irak powinien robić ze schwytanymi członkami Państwa Islamskiego, zwłaszcza tymi, którzy oskarżeni są o potworne zbrodnie? Wielu z nich skazywanych jest na śmierć przez irackie sądy co spotyka się z międzynarodową krytyką. Czy uważa Pan, że istnieje jakaś alternatywa dla surowych kar?

W Iraku są sądy, które prowadzą postępowania karne przeciwko terrorystom Państwa Islamskiego, w tym również zagranicznym bojownikom, tzw. foreign fighters. Np. niedawno skazano na śmierć grupę Francuzów. Nie ma żadnej alternatywy dla takiego rozwiązania bo musi być wymierzona sprawiedliwość. To obowiązek zarówno wobec ofiar jak i sprawców tych okropnych zbrodni. Jedynym możliwym rozwiązaniem są uczciwe procesy karne.

A czy oskarżeni mają zapewniony uczciwy proces w Iraku?

Nie wiem, nie jestem specjalistą w tej sprawie, ale alternatywą jest jedynie międzynarodowy trybunał powołany na wzór tego, który sądził zbrodnie popełnione w Rwandzie czy b. Jugosławii. Póki co ani ONZ ani społeczność międzynarodowa nie wykazały żadnej woli by pójść w tym kierunku.

Jak Pan ocenia podejście niektórych krajów, których obywatele, byli członkowie Państwa Islamskiego, znajdują się w rękach Iraku lub Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) ale te kraje nie chcą ich wziąć z powrotem, a jednocześnie krytykują sposób postępowania wobec więźniów przez Irak czy SDF?

To nie jest uczciwe i to delikatnie mówiąc. Ci ludzie są obywatelami tych krajów i one ponoszą za nich odpowiedzialność. Powinny wziąć swoich obywateli z powrotem, a jeśli nie są do tego gotowe to przynajmniej nie powinny krytykować to jakie Irak podejmuje działania przeciwko tym osobom. Jeśli te osoby mają pozostać w Iraku to muszą stanąć przed sądem i postępowanie musi się toczyć według irackiego prawa.

„Nie ma żadnego planu co zrobić z członkami Państwa Islamskiego pozostającymi w rękach SDF w Syrii, społeczność międzynarodowa ponosi za to odpowiedzialność”

Czy to prawda, że Irak zadeklarował, że weźmie również więźniów przetrzymywanych przez SDF ale zażądał za to pieniędzy od społeczności międzynarodowej ?

Takie informacje były rozsiewane w mediach społecznościowych ale nic mi nie wiadomo by Irak rzeczywiście skierował do SDF propozycję przejęcia zagranicznych bojowników. Prowadzone są natomiast negocjacje miedzy władzami Iraku a SDF dotyczące przejęcia ok. 30 tys. obywateli irackich, b. członków Państwa Islamskiego, przetrzymywanych przez SDF w różnych obozach w Syrii, głownie w al-Hol. Najprawdopodobniej będą oni repatriowani do Iraku. Ale tylko Irakijczycy, o foreign fighters nie ma mowy bo za nich odpowiedzialne są te kraje, których są oni obywatelami.

Ale te kraje nie chcą ich brać z obawy o bezpieczeństwo, co Pan na to?

Nie wszystkie, według naszych danych wzięto już 450 osób, przede wszystkim dzieci. Na przykład Rosja zabrała do siebie około 34 dzieci. Natomiast nikt nie chce raczej brać tych, którzy walczyli w szeregach Państwa Islamskiego. Dlatego są tylko dwie opcje: albo zabranie ich albo sądzenie na miejscu. Tylko w Iraku jest to łatwiejsze bo jest to suwerenny kraj i ma swój wymiar sprawiedliwości, który może też sądzić foreign fighters. Znacznie trudniejsze jest to w Syrii, zwłaszcza w Syrii Północno-Wschodniej, czyli na terenach kontrolowanych przez SDF, bo formalnie nie jest to państwo i władze tego terytorium nie cieszą się uznaniem międzynarodowym, wiec prowadzenie jakichkolwiek postępowań, nawet wobec terrorystów pochodzących z tych terenów, nie mówiąc już o foreign fighters, jest bardzo problematyczne.

To co powinno się stać z tymi, którzy są w rękach SDF?

To jest wielkie pytanie i nikt nie zna na nie odpowiedzi. To jest odpowiedzialność wszystkich tylko, że nikt nie chce jej ponosić. SDF zostało z tym problemem bez niezbędnego wsparcia ze strony społeczności międzynarodowej i musi sobie z nim radzić. Dotyczy to zwłaszcza obozu w al-Hol, gdzie przebywa ok. 70 tys. osób. SDF zaproponowało stworzenie międzynarodowego trybunału karnego w celu osądzenia tych więźniów ale nie spotkało się to z żadną poważną reakcją społeczności międzynarodowej. Tymczasem w obozach panują straszne warunki, nawet w irackich, bo brakuje środków. Ale to nie SDF ponosi za to odpowiedzialność tylko społeczność międzynarodowa. SDF nie ma ani środków finansowych, ani logistycznych, ani legalnych. Jak może prowadzić jakieś postępowania jak niektóre kraje nie uznają i krytykują nawet te procesy, które toczą się w Iraku, choć w przeciwieństwie do Syrii Północno-Wschodniej jest to suwerenne państwo.

„Zawsze były podejrzenia, że wśród uchodźców zmierzających do Europy są terroryści, więc nikt nie powinien się dziwić jeśli spotyka ich na niemieckich ulicach”

W Europie odzywają się też takie głosy, że SDF powinien rozwiązać ten problem po prostu zabijając wziętych do niewoli terrorystów, co Pan na to?

Nie, to jest absolutnie wykluczone. Zabijanie bez sądu absolutnie nie wchodzi w grę. Egzekucja może nastąpić tylko po procesie przeprowadzonym albo zgodnie z prawem międzynarodowym albo krajowym. Nie powinno się nawet wspominać o takiej opcji jak zabijanie bez sądu.

Pojawiły się doniesienia, że jazydzkie kobiety, które wyjechały np. do Niemiec, spotykają tu swoich prześladowców. Wielu terrorystów też wyjechało udając uchodźców i nie są oni skazywani bo sądy w Europie mają problemy z udowodnieniem im winy. Czy problemem jest współpraca między europejskim i irackim wymiarem sprawiedliwości?

Nie ma problemu jeśli chodzi o współpracę między federalnym wymiarem sprawiedliwości w Iraku a sądami w Kurdystanie, natomiast jeśli są jakieś problemy między sądami europejskimi i irackimi to na pewno nie z winy Iraku. Irackie sądy z całą pewnością są gotowe pomóc europejskiemu wymiarowi sprawiedliwości w każdy możliwy sposób o ile zostaną o to poproszone. Inną sprawą jest to, że zawsze były podejrzenia, że wśród uchodźców zmierzających do Europy są członkowie Państwa Islamskiego, więc nie ma się co dziwić, że teraz można ich spotkać na ulicach europejskich miast.
Źródło info i foto: TVP.info