Co najmniej kilkudziesięciu zatrzymanych po wczorajszych protestach na Białorusi

Na Białorusi 106. dzień trwają demonstracje opozycji. Niedzielne akcje różnią się od wcześniejszych tym, że mają lokalny charakter. W Mińsku demonstranci zbierają się na osiedlach i kolumnami kierują w stronę centrum miasta. Służby zatrzymały co najmniej kilkadziesiąt osób.

Milicyjny OMON rozpędzał w Mińsku kolumny demonstrantów między innymi w dzielnicy Kamienna Horka, przy ulicy Sergiusza Prytyckiego, Feliksa Dzierżyńskiego i Maksima Bogdanowicza. Białoruska milicja ponownie użyła granatów hukowych. Funkcjonariusze zatrzymali już co najmniej kilkadziesiąt osób. Dziennikarz Andrzej Poczobut pisze na Twitterze wręcz o „polowaniu na ludzi”.

Z informacji mediów wynika, że w stolicy protestuje co najmniej kilkanaście tysięcy ludzi. Dziennikarz Franak Viacorka podaje na Twitterze, że w stolicy odbywa się ok. 30 zgromadzeń. Wyłączono tam z ruchu 10 stacji metra i nie działa mobilny internet. Niewielkie akcje protestu odbywają się w innych białoruskich miastach: Mohylewie, Homlu, Żodino i Smolawiczach.

„Grodno. Łańcuch Solidarności w jednej z dzielnic miasta. Tym razem nie ma w Grodnie jednej wspólnej akcji, ale w różnych dzielnicach jednocześnie odbywają się kilkunasto-kilkudziesięcioosobowe łańcuchy i marsze. Ma to utrudnić siłowikom ich dławienie i dokonanie aresztowań” – relacjonuje niedzielne protesty dziennikarz Andrzej Poczobut.

Protesty na Białorusi

Niezależne media niemal wyłącznie publikują archiwalne lub amatorskie zdjęcia i nagrania z akcji protestu. Redakcje obawiają się wysyłać dziennikarzy na demonstracje w obawie przed aresztami. Dziennikarze, którzy relacjonowali na miejscu wcześniejsze akcje protestu, byli często zatrzymywani przez milicję. Potem sądy skazywały ich na kary aresztu za udział w nielegalnych demonstracjach. Walery Kalinowski dziennikarz rozgłośni Radio Swaboda powiedział Polskiemu Radiu, że obecnie w aresztach przebywa 18 dziennikarzy niezależnych mediów w tym kilku z jego redakcji.

– Teraz dziennikarzom jest bardzo trudno pracować na akcjach protestacyjnych w Mińsku. Niemal każde wyjście w celu obserwowania demonstracji kończy się aresztem. Dziennikarstwo na Białorusi to jeden z najbardziej niebezpiecznych zawodów – mówi Walery Kalinowski.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Bezpieka zatrzymała lekarza i dziennikarkę ws. śmierci Bandarenki

W Mińsku zatrzymano Kaciarynę Barysiewicz – dziennikarkę największego białoruskiego portalu internetowego TUT.by, która opisywała historię śmierci Ramana Bandarenki. To 31-letni Białorusin, który zmarł przed tygodniem po tym, jak ze śladami pobicia został przewieziony do szpitala z komisariatu milicji. Kilka dni temu Komitet Śledczy Białorusi poinformował, że zmarły Raman Bandarenka był pijany. Jednak lekarze ze szpitala, do którego przywieziono mężczyznę, udostępnili mediom kartę przyjęcia pacjenta, z której wynikało, że w jego krwi nie było alkoholu. Historię opisał portal.

W czwartek dziennikarka Kaciaryna Barysiewicz, która napisała artykuł na ten temat, została zatrzymana przez ludzi w maskach, najpewniej milicyjny OMON.

Aresztowany został również lekarz, który prawdopodobnie udostępnił dane zmarłego. Prokuratura Generalna oświadczyła, że doktor umyślnie i bez służbowej konieczności przekazał wyniki badań. Tym samym ujawnił tajemnicę służbową, przy czym – zdaniem prokuratury – miał przekazać niedokładne dane.

Pogrzeb Ramana Bandarenki odbędzie się w piątek w Mińsku.
Źródło info i foto: TVP.info

Gaz łzawiący i broń gładkolufowa na protestach na Białorusi. Ponad 1,1 tys. osób zatrzymanych

Podczas niedzielnych akcji protestacyjnych na Białorusi zatrzymanych zostało ponad 1,1 tys. osób, w tym wielu dziennikarzy – poinformowało centrum praw człowieka Wiasna, aktualizując listę zatrzymanych. Akcje odbyły się pod hasłem „Wychodzę”. To odniesienie do ostatnich słów, jakie napisał na czacie Raman Bandarenka, pobity na śmierć 31-latek. W wielu miastach tworzone są miejsca upamiętniające mężczyznę, na które ludzie przynoszą znicze i kwiaty.

Znaczna większość osób została zatrzymana w Mińsku, ale zatrzymania przeprowadzono też w innych miastach, np. w Bobrujsku, Nowogródku, Witebsku, Homlu, Swietłahorsku, Grodnie, Mołodecznie. Niezależne Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy (BAŻ) podało, że zatrzymano tego dnia 21 dziennikarzy: w Mińsku, Witebsku, Grodnie, Pińsku. Część z nich została już zwolniona.

Portal Nasza Niwa przekazał, że wśród zatrzymanych są dwie dziennikarki pracujące dla Biełsatu: Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa, które prowadziły relację z placu Przemian, gdzie w środę wieczorem zamaskowani mężczyźni pobili Bandarenkę.

Zgromadzonych na tym placu zatrzymano, niektórych przy użyciu brutalnej siły. Plakaty i kwiaty usunięto z miejsca pamięci. Tut.by poinformował o przeszukaniach w pobliskich budynkach. W mediach pojawiło się też nagranie, na którym widać, jak funkcjonariusze biją ludzi i dokonują zatrzymań przy sklepowych kasach.

Media poinformowały o użyciu przez milicję gazu łzawiącego, granatów hukowych i broni gładkolufowej wobec demonstrujących. Rzeczniczka MSW Wolha Czemadanawa potwierdziła wykorzystanie środków specjalnych i zaznaczyła, że szczegóły zostaną podane w poniedziałek.

Opozycyjna Rada Koordynacyjna odniosła się w Telegramie do niedzielnych wydarzeń. „Przemoc OMON-u i milicji dzisiaj sięgnęła granic. Ludzie, którzy powinni nas ochraniać, wdzierają się na klatki schodowe, do sklepów, aptek” – napisała. „Próbują zakazać nam wspominać zmarłych, a przemoc to jedyna broń, która im została, wobec naszych kwiatów” – dodała.

Na Białorusi od 9 sierpnia trwają akcje protestacyjne, których uczestnicy domagają się odejścia Alaksandra Łukaszenki i rozpisania nowych, uczciwych wyborów.
Źródło info i foto: TVP.info

OMON w redakcji „Narodnej Woli”

Do redakcji najstarszej gazety opozycyjnej na Białorusi „Narodnaja Wola” wdarły się siły OMON i zabrały cały nakład gazety – poinformował portal Nasza Niwa. „W ogóle bez żadnych dokumentów, żadnych uzasadnień. Po prostu przyjechali i zabrali wszystko, co było” – cytuje Nasza Niwa jednego z dziennikarzy.

Dziennikarka „Narodnej Woli” Maryja Koktysz napisała na Fabebooku, że milicjanci powiedzieli, że będzie prowadzone postępowanie sprawdzające w ramach kodeksu postępowania karnego.

„O co gazeta jest podejrzana, milicja nie informuje” – oznajmiła. Jak dodała, nie zostawiono też zaświadczenie o skonfiskowaniu nakładu, tj. 25 tys. egzemplarzy.

Koktysz poinformowała też, że zatrzymano kierowcę, który przywiózł nakład, oraz dwoje wolontariuszy gazety. „Narodnaja Wola” powstała w 1995 r.
Źródło info i foto: TVP.info

Ponad 700 zatrzymanych na protestach w Mińsku

W Mińsku zatrzymano ponad 700 uczestników opozycyjnej akcji protestu. To rekord zatrzymań na Białorusi w tym miesiącu. Wśród zatrzymanych w Mińsku znajdują się miss Białorusi z 2008 roku Wolha Chiżynkoua, wicemistrz olimpijski w dziesięcioboju Andrej Krauczanka, znany aktor dziecięcy z białoruskiej „Dobranocki” Alaksandr Żdanowicz, lekarka Iryna Markieława i kilku dziennikarzy, którzy wykonywali swoje obowiązki służbowe.

Zamknięte przez władze Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna” do godzin wieczornych ustaliło nazwiska ponad 700 zatrzymanych osób. Niezależne media pokazują nagrania, jak demonstranci byli po zatrzymaniu bici, ciągnięci po asfalcie, czy stawiani na kolana z podniesionymi rękoma. Widziano również, jak zatrzymanych demonstrantów zabierały karetki pogotowia.

Do zatrzymań protestujących dochodziło również w Brześciu, Homlu, Pińsku, Wołkowysku i innych białoruskich miastach. Mija trzeci miesiąc protestów białoruskiej opozycji, która domaga się odejścia prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

OBWE chce unieważnienia wyborów na Białorusi

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie apeluje o unieważnienie wyborów na Białorusi i przeprowadzenie nowych – pod okiem międzynarodowych obserwatorów. W raporcie organizacji jest też mowa o manifestacjach, brutalnie tłumionych przez reżim Alaksandra Łukaszenki.

„Istnieją obciążające dowody świadczące o tym, że wybory prezydenckie z 9 sierpnia zostały sfałszowane i że siły bezpieczeństwa dopuściły się poważnych i systematycznych naruszeń praw człowieka w odpowiedzi na pokojowe manifestacje” – czytamy w raporcie OBWE na temat Białorusi, który został opublikowany w czwartek.

Liczący niemal 60 stron raport jest miażdżący: wybory prezydenckie 9 sierpnia zostały sfałszowane, naruszono prawa człowieka demonstrujących przeciwko rządowi, a ludzie odpowiedzialni za to wszystko są bezkarni. Według raportu „nieustannie atakowana” jest też wolność mediów.

Sprawozdawca OBWE Wolfgang Benedek nie został wpuszczony na teren Białorusi, dlatego zebrał świadectwa Białorusinów, a także liczne zdjęcia i nagrania przez internet. W raporcie jest mowa o „powszechnych i systematycznych torturach”, a także o „nieludzkim lub poniżającym traktowaniu” nie tylko protestujących, ale także przypadkowych przechodniów.

OBWE apeluje o przeprowadzenie nowych, uczciwych wyborów pod okiem niezależnych, międzynarodowych obserwatorów, a także o zaprzestanie stosowania przemocy przez podległe reżimowi Alaksandra Łukaszenki służby oraz o zwolnienie więźniów politycznych.

W sumie na Białorusi jest już 121 osób uznanych za więźniów politycznych. To między innymi bloger Siarhiej Cichanouski i bankier Wiktar Babaryka, którzy zamierzali wystartować w tegorocznych wyborach prezydenckich. W aresztach przebywają również znani politycy opozycji Paweł Siawiaryniec i Mikoła Statkiewicz.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Białoruś: Kolejna fala zatrzymań demonstrantów

Białoruski OMON rozproszył uczestników kolejnej opozycyjnej demonstracji. W poniedziałek wieczorem w centrum Mińska zbierali się ludzie, aby poprzeć strajki w zakładach pracy. Doszło do licznych zatrzymań. W poniedziałek wieczorem demonstranci zebrali się na centralnym Placu Niepodległości. Następnie poszli chodnikiem w kierunku centrum Mińska. Po kilkuset metrach demonstrantów zaczęli zatrzymywać funkcjonariusze milicyjnego OMON-u. Media informują, że niektórzy demonstranci podczas interwencji zostali mocno pobici.

Podobna akcja z zatrzymywaniem demonstrantów miała miejsce w pobliżu placu Jakuba Kołasa i w okolicy stacji metra Puszkińska. Wcześniej funkcjonariusze masowo zatrzymywali w stolicy studentów biorących udział w strajku. Zamknięte przez władze Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna” dotychczas zebrało nazwiska około 230 osób zatrzymanych na całej Białorusi. Większość zatrzymań miała miejsce w Mińsku.

„Białoruś pod okupacją Łukaszenki. Ludzie są sprawdzani i zatrzymywani, jeśli wyglądają na nieco podejrzanych. Mińsk jest pełen łańcuchów solidarności” – napisał na Twitterze białoruski dziennikarz Franciszak Wiaczorka.

Protesty na Białorusi trwają od 9 sierpnia, kiedy odbyły się tam wybory prezydenckie. Urzędujący prezydent Aleksandr Łukaszenka ogłosił się ich zwycięzcą, ale opozycja twierdzi, że wyniki wyborów zostały sfałszowane. Gazeta „Nasza Niwa” informowała w weekend, że od czasu wyborów prezydenckich, które odbyły się 9 sierpnia na Białorusi zatrzymano w sumie ok. 15-16 tys. osób. Tylko w niedzielę na Białorusi zatrzymano ponad pół tysiąca demonstrantów. Zatrzymanych zazwyczaj karze się grzywnami i karami administracyjnymi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Strajk generalny na Białorusi

W niektórych zakładach na Białorusi rozpoczął się w poniedziałek strajk – donoszą białoruskie media niezależne. Nocą z niedzieli na poniedziałek upłynął termin postawionego władzom w Mińsku przez Swiatłanę Cichanouską ultimatum. Opozycjonistka ogłosiła strajk generalny. Niezależny portal Tut.by podaje, że w mińskiej fabryce traktorów MTZ kolumna pracowników idzie przez zakład, zbierając ludzi na strajk. Administracja zarządziła, by zamykać hale przed kolumną. Akcja strajkowa trwa też w MZKT (mińskiej fabryce ciągników kołowych). Na terenie zakładu stoi OMON. Tu też pracownicy przeszli przez hale i zbierali kolegów na strajk.

Na zdjęciu sprzed zakładów Grodno Azot opublikowanym przed Tut.by widać grupę kilkudziesięciu ludzi stojącą przed budynkiem. Czytelnik poinformował, że zgromadziło się tam ok. 100 osób. Według portalu na terenie zakładów doszło do zatrzymań. Koncern Biełnaftachim zapewnia, że przedsiębiorstwo Grodno Azot pracuje w zwykłym trybie.

Strajk generalny

Strajk siedzący trwa na Białoruskim Uniwersytecie Państwowym. Bierze w nim udział ok. 100 osób. Akcja solidarności odbywa się też na Białoruskim Państwowym Uniwersytecie Medycznym. Cichanouska zapowiedziała, że w poniedziałek w kraju rozpocznie się strajk generalny, jeśli do niedzieli włącznie Alaksandr Łukaszenka nie spełni trzech żądań – ma on ogłosić swoją dymisję, doprowadzić do całkowitego zaprzestania przemocy na ulicach i do zwolnienia wszystkich więźniów politycznych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Protesty w Mińsku. Milicja strzelała w powietrze gumowymi kulami

Milicja w Mińsku poinformowała, że w niedzielę strzelała w powietrze gumowymi kulami podczas akcji protestu. Według AFP zatrzymano już ponad 100 uczestników opozycyjnej demonstracji. W niedzielnym marszu bierze udział ponad 30 tys. ludzi – podał Interfax.

Tak jak w weekendy w poprzednich miesiącach, w Mińsku odbył się wielotysięczny pochód, którego uczestnicy żądali odejścia Alaksandra Łukaszenki i protestowali przeciwko przemocy milicji. Niezależne Radio Swaboda oszacowało liczbę uczestników na kilkadziesiąt tysięcy, agencja Interfax-Zapad – na 30 tys. Pochód tym razem przeszedł ulicą położoną poza centrum – prospektem Partyzantów.

Milicja oświadczyła, że strzelała w powietrze, ponieważ protestujący rzucali w funkcjonariuszy kamieniami.

„Oddano kilka ostrzegawczych strzałów w powietrze gumowymi kulami, po tym, gdy służbowy pojazd i funkcjonariusze zostali obrzuceni kamieniami z agresywnie nastawionego tłumu” – przekazała mińska milicja agencji Interfax-Zapad.

Świadkowie informują o tym, że słyszeli odgłosy podobne do wybuchów granatów hukowych. Milicja zapewniła, że nie używała w niedzielę podczas akcji takich środków.

Na godzinę przed rozpoczęciem demonstracji zamknięte zostały pobliskie stacje metra, a w okolicy pojawiły się wzmocnione siły milicji ze sprzętem wojskowym. Po południu prospektem ruszyły tysiące demonstrantów, skandujących hasła z żądaniami odejścia Łukaszenki. Kolumna doszła do miejsca, gdzie dalszy marsz udaremniła milicja z armatkami wodnymi, następnie zawróciła i ruszyła z powrotem prospektem, a potem pobliskimi ulicami.

Podczas całego pochodu jego uczestnicy nieśli flagi w biało-czerwono-białych barwach, używanych przez opozycję białoruską.

Biało-czerwono-biała flaga zawieszona została w niedzielę na Górze Zamkowej w Nowogródku, u szczytu jednej z wież, która pozostała z ruin zamku – wynika ze zdjęcia opublikowanego przez niezależny portal Tut.by.

Protesty na Białorusi – 100 osób zatrzymanych i „wysokie straty”

Centrum obrony praw człowieka Wiasna opublikowało wieczorem nazwiska 109 osób zatrzymanych, głównie – w Mińsku, a także w Witebsku, Brześciu, Homlu i mniejszych miastach. Prócz milicjantów protestujących zatrzymywali w niektórych miejscach białoruskiej stolicy ludzie bez żadnych dystynkcji, z twarzami osłoniętymi kominiarkami lub kaskami.

Prokuratura w Mińsku oszacowała, że miasto na skutek demonstracji, odbywających się bez zezwolenia władz, poniosło wysokie straty. Od 9 sierpnia do 18 października budżet miasta i służby komunalne poniosły straty rzędu 900 tys. rubli białoruskich (ok. 350 tys. USD) – podała prokuratura.

Na Białorusi od ponad dwóch miesięcy trwają protesty po wyborach prezydenckich z 9 sierpnia, w których, według oficjalnych wyników, Alaksandr Łukaszenka zdobył ponad 80 proc. głosów. Uczestnicy protestów nie uznają tych rezultatów i domagają się powtórnych wyborów.
Źródło info i foto: onet.pl

Białoruś: W razie potrzeby milicja i wojsko będą używać ostrej amunicji

Jeżeli zajdzie taka potrzeba, funkcjonariusze milicji i wojska będą używać ostrej amunicji – zapowiedział wiceszef białoruskiego ministerstwa spraw wewnętrznych Giennadij Kozakiewicz. Kozakiewicz stwierdził, że protesty na Białorusi przybrały zorganizowany charakter i stały się skrajnie radykalne. Z jego słów wynika, że na ulice Mińska i innych białoruskich miast wychodzą radykałowie, anarchiści i pseudokibice”.

– W imieniu MSW oświadczam: nie zejdziemy z ulic i zaprowadzimy porządek w kraju. Funkcjonariusze organów spraw wewnętrznych i żołnierze wojsk wewnętrznych w razie konieczności będą używać środków specjalnych i broni palnej – powiedział wiceminister spraw wewnętrznych Białorusi.

Z doniesień obrońców praw człowieka wynika, że podczas niedzielnych protestów na Białorusi zatrzymano ponad 260 osób. Ofiarami represji padli także dziennikarze – szacuje się, że zatrzymano 20-40 pracowników mediów. Milicja próbowała brutalnie rozpędzać manifestantów, używając w tym celu m.in. armatek wodnych i granatów hukowych.

Protesty na Białorusi wybuchły 9 sierpnia, po zakończeniu wyborów prezydenckich, które rzekomo wygrał Alaksandr Łukaszenka. Przeciwnicy jego władzy podnoszą, że wybory zostały sfałszowane, a kontrkandydaci urzędującego prezydenta padli ofiarą represji. Wyniku ostatnich wyborów na Białorusi nie uznała m.in. Unia Europejska. Zaprzysiężenie Alaksandra Łukaszenki odbyło się w tajemnicy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl