Warszawa: 16-latek rzucił się z nożem na policjanta

Nocny atak nożownika na policjanta na warszawskich Bielanach. Funkcjonariusz trafił do szpitala z ranami głowy. Przy ulicy Papirusów w Warszawie doszło do bójki dwóch grup, w której uczestniczyło kilkanaście osób. W trakcie legitymowania przez policję 16-letni mężczyzna z nożem kuchennym rzucił się na jednego z policjantów.

Napastnik miał ponad półtora promila alkoholu w organizmie. Był wcześniej notowany za rozboje.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Warszawa: Zmarł, rozwożąc pizzę. Śledczy badają sprawę

PHOTO MAREK ZIELINSKI / SUPER EXPRESS WARSZAWA BLOK PRZY ALEJA JANA PAWLA II 35 Z 4 PIETRA NA CHODNIK WYPADL MEZCZYZNA SMIERTELNY WYPADEK PARAWAN POLICJA N/Z MIEJSCE ZDARZENIA 19/12/2019 WSZYSTKIE ZDJECIA NA HTTP://AGENCJA.SE.COM.PL

Mężczyzna jadący po warszawskich Bielanach nagle stracił panowanie nad autem i na rondzie im. Haliny Szwarc wjechał w chodnik. Kierowca nie żyje. Jak podaje portal superexpress.pl, mężczyzna jechał z zamówieniem. Najprawdopodobniej dostawca pizzy zasłabł, gdy wjeżdżał na rondo. Wtedy stracił panowanie nad pojazdem i z impetem wjechał na chodnik, zatrzymując się na wyspie.

Według tabloidu kierujący pojazdem najprawdopodobniej dostał zawału. Wezwano pogotowie ratunkowe oraz policję. Medycy w samochodzie zastali 60-latka, który nie dawał oznak życia. Lekarz z załogi karetki stwierdził gon mężczyzny. W tej sprawie trwa śledztwo, w którym ustalone zostaną przyczyny tego zdarzenia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Warszawa: 55-latek zaatakował nożem ratownika medycznego

Policjanci z warszawskich Bielan zatrzymali 55-letniego mężczyznę, który w karetce pogotowia zaatakował nożem i zranił w rękę ratownika medycznego – powiedziała w poniedziałek PAP asp. Kamila Szulc z Komendy Rejonowej Policji Warszawa V. Dodała, że 55-latek został tymczasowo aresztowany.

Do zdarzenia doszło kilka dni temu przy ulicy Gąbińskiej w Warszawie. – Z ustaleń policjantów wynikało, że załoga pogotowia została wezwana do leżącego na ulicy mężczyzny. 55-latek spokojny podczas wykonywanych badań, miał być przewieziony karetką do szpitala. W pewnym momencie jednak wyciągnął nóż, a następnie zranił nim w rękę ratownika – powiedziała asp. Kamila Szulc.

Podkreśliła, że medycy obezwładnili napastnika oraz o całym zdarzeniu powiadomili policję. – Na miejscu funkcjonariusze zatrzymali agresora, który jak się okazało miał ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie – podała.

Mężczyzna został zatrzymany i po wytrzeźwieniu doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na dwa miesiące.

– Pamiętajmy, że osoba udzielająca pierwszej pomocy, kwalifikowanej pierwszej pomocy oraz podejmująca medyczne czynności ratunkowe korzysta z ochrony przewidzianej w kodeksie karnym dla funkcjonariuszy publicznych. Za napaść na funkcjonariusza publicznego grozi kara pozbawienia wolności do lat 10 – dodała.
Źródło info i foto: onet.pl

Funkcjonariusze CBŚP zapobiegli wymuszeniu haraczu. Podejrzani zatrzymani z siekierami

Funkcjonariusze CBŚP na gorącym uczynku zatrzymali na warszawskich Bielanach podejrzanych o wymuszenie haraczu. Sprawcy grozili pozbawieniem życia przedsiębiorcy i zadając mu ciosy siekierą, żądali kwoty 15 tys. zł za „pozwolenie” na dalsze prowadzenie działalności w stolicy. Sprawę nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Jak informuje Centralne Biuro Śledcze Policji, pod koniec ubiegłego tygodnia otrzymali informację, że wobec jednego z mieszkańców powiatu płockiego użyto przemocy, aby wymusić na nim haracz. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że sprawcy grozili pozbawieniem życia i użyli przemocy fizycznej wobec pokrzywdzonego – m.in. zadali mu ciosy siekierą.

Sprawcy żądali od niego 15 tys. zł w zamian za możliwość prowadzenia działalności w Warszawie.

Na warszawskich Bielanach podejrzani zostali zatrzymani przez CBŚP na gorącym uczynku. „Akcję przeprowadzono w momencie przekazywania pieniędzy przez pokrzywdzonego. Zatrzymani byli kompletnie zaskoczeni błyskawicznym działaniem policjantów CBŚP i nie mieli możliwości, aby stawić opór” – informują funkcjonariusze w komunikacie.

Łącznie w sprawie zatrzymano cztery osoby, w tym 35-letniego mieszkańca Warszawy, który – jak wynika z dotychczasowych ustaleń – mógł być pomysłodawcą przestępstwa. Policjanci zatrzymali także 32-letniego mężczyznę, który mógł pomagać głównemu podejrzanemu.

Śledczy przeszukali m.in. pojazd, miejsca pobytu i rzeczy zatrzymanych. Mężczyźni zostali doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gdzie usłyszeli zarzuty.
Źródło info i foto: TVP.info

Sprawca śmiertelnego wypadku na Bielanach trafi do oddziału psychiatrii przy areszcie

Otrzymaliśmy opinię lekarzy która mówi, że 31-latek nie może przebywać w areszcie. Powinien przebywać w oddziale psychiatrii przy areszcie – przekazał w środę rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak. Dodał, że mężczyzna jest już pod nadzorem policji i realizowany jest konwój.

We wtorek Sąd Okręgowy w Warszawie przychylił się do zażalenia prokuratury na wcześniejszą decyzję sądu o zastosowaniu wobec Krystiana O. dozoru policyjnego i zdecydował, że 31-latek ma trafić na trzy miesiące do aresztu. Potem okazało się, że Krystian O. nie zostanie od razu aresztowany, bo jest w szpitalu. To oznacza, że zatrzymanie mężczyzny było możliwe dopiero po przedstawieniu przez lekarzy opinii, czy może on trafić do aresztu, czy też musi pozostać jeszcze na leczeniu szpitalnym.

Brak szczegółów o konwoju

Jak powiedział w środę dla nadkom. Sylwester Marczak „otrzymaliśmy opinię lekarzy która stanowi, że nie może on przebywać w warunkach aresztu. Mężczyzna powinien przebywać w oddziale psychiatrii przy areszcie”. Dodał, że policjanci zatrzymali 31-letniego Krystiana O. i przewożą go do tej placówki.

– Na tym etapie, z uwagi na jego bezpieczeństwo, nie wskazujemy żadnych szczegółów dotyczących szczegółów konwoju – wskazał Marczak.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Warszawa: Sprawca śmiertelnego wypadku na Bielanach przerywa milczenie

31-letni Krystian O., który w niedzielę 20 października śmiertelnie potrącił w Warszawie 33-letniego Adama, powinien trafić na 3 miesiące do aresztu. Taką decyzję podjął dziś sąd, jednak na razie 31-latek nie został aresztowany, gdyż – jak ustalił RMF FM – przebywa w szpitalu. Wcześniej, w rozmowie z Polsatem kierowca przerwał milczenie i wyznał, że jest na skraju załamania psychicznego. – Chciałem sobie odebrać przez tę sytuację życie – powiedział.

– Ja chciałem sobie wczoraj przez tą całą sytuację odebrać własne życie, a wy robicie z tego k… taką podpuchę i takie bzdury wypisujecie. Ja już, że tak powiem, trzeci dzień nie śpię, trzeci dzień nie jem i wizje mam cały czas przed oczami i wszystko widzę. Ja teraz na tą chwilę jestem już na izbie przyjęć w szpitalu i zaraz mnie po prostu będą zabierali. Jeżeli uznają, że jest ze mną tak źle, jak ja czuje, że jest ze mną źle, no to może się to skończyć jeszcze gorzej, niż ja sobie wyobrażam. A wiem, że ja już mam pętle na szyi, ja już to wiem – mówił w rozmowie z dziennikarzami Polsatu Krystian O. – sprawca wypadku, o którego tymczasowym aresztowaniu zadecydował dziś sąd.

O tragedii, do której doszło 20 października na warszawskich Bielanach, mówi cała Polska. Na przejście dla pieszych, przez które przechodziło małżeństwo z dzieckiem, wjechał rozpędzony samochód, kierowany przez 31-letniego Krystiana O.. Samochód potrącił 33-letniego Adama, który w ostatniej chwili zdążył odepchną swoją żonę oraz wózek, w którym znajdowało się jego 3-letnie dziecko. Gdyby nie ten bohaterski czyn, ofiar byłoby prawdopodobnie więcej.

Kierowca bmw usłyszał zarzut spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym oraz narażenia pieszych – kobiety i jej dziecka – znajdujących się na przejściu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. W momencie wypadku mężczyzna był trzeźwy, a zdarzenie tłumaczył tym, że… „oślepiło go słońce”.

Jednak areszt

21 października odbyło się posiedzenie aresztowe sądu. Sąd nie uwzględnił wówczas wniosku prokuratora o tymczasowy areszt dla Krystiana O. i zastosował wobec niego dozór policji. Prokuratura skierowała zażalenie na tę decyzję. 29 października, Sąd Okręgowy rozpatrzył zażalenie i zdecydował, że 31-letni Krystian O. trafi do tymczasowego aresztu na trzy miesiące.

– Sąd Okręgowy w Warszawie po rozpoznaniu na posiedzeniu w dniu 29 października 2019 r. zażalenia oskarżyciela publicznego na postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy–Żoliborza w Warszawie z dnia 21 października 2019 r. w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania, postanowił zmienić zaskarżone postanowienie w ten sposób, że zastosować wobec podejrzanego Krystiana O. środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy, od chwili zatrzymania – poinformowała Samodzielna Sekcja Prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie.

Krystian O. nie trafił jednak dziś do aresztu. Jak ustalili dziennikarze RMF FM, mężczyzna przebywa w szpitalu. Jego aresztowanie będzie możliwe dopiero wtedy, gdy lekarze przedstawią opinię na ten temat.

Przesłuchania

Jak informował rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński w sprawie wypadku przesłuchano kilkunastu świadków, w tym kilku po skierowaniu przez policję oraz prokuraturę apelu o zgłaszanie się osób, które były świadkami samego zdarzenia, czy też poruszania się samochodu marki BMW przed samym zdarzeniem. Relacje przesłuchanych w sprawie świadków wskazują na „bardzo szybką, brawurową jazdę kierowcy pojazdu marki bmw”. – Poruszał się on z dużą prędkością, wyprzedzając inne pojazdy, które blokowały jego szybki przejazd ulicą – przekazywał Łapczyński.

Jak podała Prokuratura Okręgowa w Warszawie, śledczy przesłuchali też kierowcę srebrnego auta, który zatrzymał się przed przejściem dla pieszych. – Zeznał, iż widział, jak po jego lewej stronie bardzo szybko porusza się pomarańczowy pojazd, który następnie z impetem uderzył w mężczyznę mówił Łapczyński.

– Moim zadaniem zażalenie jest absolutnie niezasadne. Przede wszystkim dlatego, że ja ze zdumieniem z mediów dowiaduje się, co zeznał kluczowy świadek. Jako obrońca złożyłem wniosek o to, żeby mnie informować o wszystkich czynnościach – powiedział z kolei adwokat Krystiana O. – Tomasz Ode. Dodał, że dowiedział się z mediów „jaka jest wersja śledcza potwierdzona przez tego świadka, jakiej treści są zeznania”.

– Uważam, że po prostu nie wypada dążyć do aresztowania podejrzanego na podstawie obawy matactwa w sytuacji, w której wersja śledcza jest komunikowana publicznie nieustalonej liczbie osób. Uważam, że nie ma obawy matactwa w sytuacji, w której prokurator przez media notyfikuje wszystkim ewentualnym nie przesłuchanym świadkom, co się dzieje w sprawie. Prokurator się chyba nie obawia o losy śledztwa, skoro informuje o zeznaniach świadka – stwierdził Ode.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Napad na kantor w Warszawie

Policja szuka sprawców napadu na kantor na warszawskich Bielanach. Doszło do niego o poranku na ulicy Przy Agorze. Według informacji reportera RMF FM Mariusza Piekarskiego, nikt nie został rannych. Sprawcom nie udało się zrabować pieniędzy. Coś albo ktoś spłoszył napastników podczas napadu.

Sprawców było kilku, najprawdopodobniej trzech. Jeden z nich zgubił na miejscu mastkę, która miała zasłaniać jego twarz.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Warszawa: Małżeństwo odpowie za zabójstwo

Kryminalni z Bielan współpracując z żoliborską prokuraturą zatrzymali małżeństwo podejrzane o dokonanie zabójstwa. W sprawie zostało wszczęte śledztwo. Sąd rejonowy zastosował wobec podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. 35-letnia kobieta i 34-letni mężczyzna trafili na 3 miesiące do aresztu. Za to przestępstwo może im grozić kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.

Policjanci z Bielan kilka dni temu zostali poinformowani, że niedaleko ogródków działkowych przy ulicy Doryckiej leży mężczyzna nie dający oznak życia. Pod wskazany adres natychmiast wysłano policyjną załogę. Funkcjonariusze na miejscu ujawnili ciało mężczyzny. O zdarzeniu powiadomiono prokuratora rejonowego. Do pracy natychmiast przystąpiła grupa dochodzeniowo-śledcza, która zabezpieczyła miejsce zdarzenia oraz dokonała szczegółowych oględzin.

W tym samym czasie policjanci ustalali osoby, które mogły mieć związek z przestępstwem, przesłuchiwali świadków i weryfikowali spływające na bieżąco informacje. Z zebranych materiałów wynikało, że bezpośredni udział z tym zdarzeniem mogła mieć 35-letnia kobieta i 34-letni mężczyzna. Małżeństwo zostało zatrzymane przez bielańskich kryminalnych.

Zebrany materiał dowodowy pozwolił na postawienie obojgu zarzutów zabójstwa. Wobec mężczyzny i kobiety sąd, na wniosek prokuratury zastosował 3-miesięczny tymczasowy areszt. Za popełnione przestępstwo małżeństwu może grozić kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Policja zatrzymała poszukiwanych

To był wyjątkowo udany dzień dla policjantów z Bielan i Żoliborza. W ciągu 24 godzin funkcjonariuszom udało się zatrzymać aż ośmiu poszukiwanych przestępców, w tym trzy kobiety. Wszystko dzięki szczegółowo zaplanowanej akcji (bielańscy mundurowi przeprowadzają podobne kilka razy w miesiącu). Wśród zatrzymanych jest między innymi Paweł C. (40 l.), który próbował uniknąć czekającego go dwuletniego pobytu w więzieniu za znęcanie się i kradzież z włamaniem. Przed zasądzonymi wyrokami nie uciekną już również skazany za kradzież z włamaniem Dariusz P. (24 l.), posłani do więzienia za posiadanie narkotyków Anna T. (29 l.) i Andrzej Z. (34 l.) oraz złodziejka Monika N. (26 l.), która za kratami spędzi rok. Żródło info i foto: se.pl

Zatrzymany za produkcję narkotyków i materiałów wybuchowych

Stołeczni policjanci zlikwidowali w mieszkaniu na Bielanach linię produkcyjną do wytwarzania środków odurzających i materiałów wybuchowych. W łazience funkcjonariusze znaleźli substancje chemiczne zagrażające życiu i zdrowiu mieszkańców bloku, a w garażu – dwa pociski moździerzowe, granat i 85 sztuk amunicji. Policjanci wraz ze strażakami ewakuowali mieszkańców bloku. W rękach policjantów znalazł się również mężczyzna, który produkował amfetaminę w laboratorium chemicznym mieszczącym się w łazience i do którego należał arsenał znajdujący się w piwnicy. 45-letni Marek S. trafił do policyjnego aresztu. Mężczyzna już usłyszał zarzut posiadania, wyrabiania, gromadzenia i przetwarzania substancji niebezpiecznych dla życia i zdrowia wielu osób. Grozi mu teraz kara do 8 lat pozbawienia wolności. Ujawnione przez policjantów środki służące do produkcji amfetaminy i materiałów wybuchowych stwarzały zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców bloku. Na miejsce zostali wezwani strażacy, saperzy i policjanci z laboratorium KSP, którzy zabezpieczyli znalezione środki chemiczne i materiały wybuchowe. Żródło info i foto: Policja.pl