Ciało Polki znalezione na plaży. Ustalono, co się stało

Na ciało Anastazji P. natknął się 15 kwietnia na plaży Perranporth spacerowicz. 22-latka na sobie tylko bieliznę i buty. Po odnalezieniu zwłok w mediach pojawił się policyjny apel z prośbą o pomoc w ustaleniu personaliów zmarłej. Polka mieszkała w Anglii od 2016 roku. Urodziła się w Łodzi, ale dorastała w Holandii.

Anastazja P. została znaleziona martwa rankiem 15 kwietnia na plaży w Perranporth w Anglii. Na ciało natknął się wczasowicz z Londynu, który spacerował z psem po okolicy. 22-latka miała na sobie trampki i czarną bieliznę. Ubrudzone piaskiem ciało, leżało nieopodal klifu Droskyn Point.

Jak podał serwis Cornwall Live w trakcie przeczesywania terenu, policja znalazła spodnie zmarłej oraz kurtkę. Ustalono, że 22-latka kilka godzin przed odnalezieniem jej zwłok, kontaktowała się ze swoim chłopakiem. Później usunęła swoje konto na Facebooku, opuściła czat rodzinny na aplikacji WhatsApp oraz zresetowała swojego Ipada.

Jeden ze świadków widział ją przed śmiercią, gdy siedziała na krawędzi klifu. Jak zeznał – zrobił jej nawet zdjęcie, myśląc przy okazji, że sam nie odważyłyby się, by podejść tak blisko. Zaznaczył przy tym, że nie sprawiała wrażenia kogoś, kto chce targnąć się na swoje życie.

Badanie toksykologiczne wykazało, że Anastazja P. miała w chwili śmierci w organizmie 21 mg kokainy i 1700 mg MDMA. Toksyczność tego drugiego narkotyku wynosi 1800 mg. Zdaniem policji Polka wzięła co najmniej 10 tabletek MDMA.

Koroner stwierdził, że nic nie wskazuje na to, iż 22-latka popełniła samobójstwo, a narkotyki, które zażyła wprawiają w dobry nastrój, poczucie euforii. Stwierdzono, że 22-latka zmarła na skutek nieszczęśliwego wypadku. Fakt, że Anastazja P. była w samej bieliźnie wytłumaczono tym, iż substancje te podnoszą temperaturę ciała. Mogła je więc celowo ściągnąć, by się ochłodzić.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Piła: Dziecięca bielizna na drzwiach parafii

W nocy z piątku na sobotę nieznana osoba zawiesiła dziecięcą bieliznę na drzwiach plebanii w Piłce (wielkopolskie). Proboszcz parafii pw. NMP Wniebowziętej w Piłce zapewnia lokalne media, że mimo, iż przy plebanii jest monitoring – nie będzie zgłaszał sprawy policji. O zdarzeniu poinformował w sobotę proboszcz parafii pw. NMP Wniebowziętej w Piłce ks. Daniel Wachowiak. „Pozdrawiam hejterka z mojej wsi. Taki kawalarz z niego, który pod ukryciem nocy wywiesił dziecięcą bieliznę na drzwiach plebanii. Pamiętaj o monitoringu” – napisał na Twitterze ks. Wachowiak.

W rozmowie z lokalnym Radiem Poznań, ks. Wachowiak podkreślił, że „zapewne wielu łączy to wydarzenie z tym, o czym ostatnio mówimy w perspektywie tego, co dzieje się w polskim Kościele (…). – A także w perspektywie zbliżającego się listu Episkopatu Polski, à propos pedofilii wśród niektórych, nielicznych duchownych. Dobrze, że taki list episkopatu powstał – zaznaczył proboszcz.

Ksiądz Wachowiak zapewnił lokalnych dziennikarzy, że nie ma zamiaru zgłaszać sprawy na policję. Jak tłumaczył, jest to „czyn nieszkodliwy”. Nie powiedział także, czy rozpoznał na nagraniu z monitoringu osobę wieszającą bieliznę.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zatrzymano fałszywe urzędniczki

Złodziejki podające się za pracownice NFZ wpadły w ręce małopolskich policjantów. W chwili zatrzymania miały przy sobie skradzioną biżuterię, którą ukryły w. bieliźnie. Kobiety udając pracownice Narodowego funduszu Zdrowia, działały bardzo sprytnie.

Pod pozorem kontroli refundacji leków żądały wglądu do posiadanych recept i lekarstw. Tak okradły m.in. mieszkańca powiatu tarnowskiego, któremu podczas takiej „kontroli” z szuflady w regale zabrały 5000 złotych. 24-latka, 40-latka oraz towarzyszący im 58-letni mężczyzna zostali zatrzymani przez policjantów w samochodzie, którym się poruszali. Kobiety miały łup pochodzący z kradzieży dokonanej tego samego dnia w Bielsku-Białej. Wiadomo, że cała szajka pochodzi z Dolnego Śląska i ma pokaźną kartotekę policyjną. Mężczyzna był nawet poszukiwany listami gończymi. W ciągu 4 miesięcy oszuści dokonali co najmniej kilku kradzieży na terenie całego kraju. 
Żródło info i foto: se.pl

Bułgarscy śledczy stalają przyczynę śmierci 22-letniej Joanny Stanik

Czy polscy studenci utopili się w Bułgarii, czy jednak ktoś przyczynił się do ich śmierci? Ciało zaginionej Joanny Stanik (22 l.) wyłowiono blisko 120 kilometrów od kurortu Złote Piaski, w którym widziano ją po raz ostatni. Jak udało się ustalić Faktowi, była w samej bieliźnie – miała na sobie tylko różowy stanik i figi. Ten ślad może pomóc rozwikłać zagadkę tajemniczego zaginięcia młodych ludzi

Mimo że – wbrew zapowiedziom – konferencja prasowa policji się nie odbyła, bułgarscy śledczy są już niemal pewni, że odnalezione w ubiegłym tygodniu zwłoki mężczyzny i kobiety to właśnie nasi studenci. Do do Asi pewność jest niestety stuprocentowa. Ciało Asi odkryto w miejscowości Carevo blisko granicy z Turcją. Dziewczyna miała na sobie samą bieliznę, choć w nocy z 6 na 7 września, kiedy zaginęła, ubrana była w różową koszulkę, spódniczkę mini i sandały. Gdzie więc podziało się jej ubranie? Wciąż nie wiadomo… Ciało jej przyjaciela Maksymiliana Marka (25 l.) odkryto w miejscowości Pomorie niedaleko Złotych Piasków. W kompletnym ubraniu.

Śledczy skłaniają się ku smutnej teorii, że para mogła utonąć. Przypuszczają, że nocą Asia weszła do wody i nagle zaczęła się topić. Wtedy na ratunek mógł jej się rzucić Maks. To by wyjaśniało, dlaczego miał na sobie spodnie i koszulę. To jednak nadal tylko przypuszczenia. Tym bardziej, że nie można jednoznacznie stwierdzić, czy na ciele były jakieś obrażenia. Znane już są wyniki badań DNA zwłok wyłowionej z wody dziewczyny. Jak poinformowała konsul Katarzyna Deda w rozmowie z portalem gazeta.pl DNA jest zgodne z genotypem Asi. Badania DNA drugiego ciała będą znane wkrótce. Próbki i rzeczy osobiste zaginionych przekazali już do badań agenci Krzysztofa Rutkowskiego, który zajął się sprawą na prośbę rodziny Asi.
Żródło info i foto: Fakt.pl

800 policjantów poszukuje Li Guolina

Prawie 800 policjantów poszukuje mężczyzny, który w samej bieliźnie uciekł z więzienia w Hiroszimie. Władze zakładu przyznały, że to pierwszy od 20 lat przypadek ucieczki osadzonego. 40-letni Li Guolin odsiadywał wyrok 23 lat więzienia za włamanie do domu, strzelanie do policjanta i kradzież radiowozu. Mężczyzna uciekł z zakładu, wdrapując się na wysokie ogrodzenie. Nie wiadomo, w jaki sposób mu się to udało. Wiadomo jednak, że Guolin uciekł mając na sobie jedynie bieliznę. Prawdopodobnie będzie musiał szybko zaopatrzyć się w jakieś odzienie, bo temperatura powietrza wynosi obecnie zaledwie cztery stopnie Celsjusza. Żródło info i foto: POLICYJNI.pl

19-latek miał przy sobie ponad 670 porcji narkotyków

Wczoraj około 21:10 na jednej z ulic dzielnicy Psie Pole funkcjonariusze Oddziału Prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu zatrzymali do kontroli samochód, którego kierowca nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa. Autem jechało czterech mężczyzn w wieku od 19 do 21 lat. Jak się wkrótce okazało, najmłodszy z pasażerów miał przy sobie środki odurzające. Policjanci znaleźli w kieszeni jego spodni blisko 250 porcji amfetaminy zapakowanych w foliową siatkę. Kolejne narkotyki – ponad 420 porcji marihuany – 19 – latek ukrył w bieliźnie. Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Żródło info i foto: Policja.pl

Chciał przemycić 55 tysięcy euro w bieliźnie

55 tysięcy euro w majtkach i to gotówką. W ten sposób chciał przemycić pieniądze do Wielkiej Brytanii pewien 32-letni Niemiec. Złapali go funkcjonariusze Agencji Kontroli Granic na dworcu kolejowym w centrum Londynu, dokąd przyjechał pociągiem Eurostar z Brukseli. Tłumaczył się, że chciał zainwestować w biznes, ale nie powiedział, w jaki. Gotówka była w banknotach o najwyższym nominale pięciuset euro, który kantory i banki na Wyspach przyjmują niechętnie, a w obrocie praktycznie nie występują. Policja sądzi, że 90 proc. banknotów o tym nominale wykorzystywanych jest przez zorganizowany świat przestępczy do prania pieniędzy. Obywatel Niemiec nie został zatrzymany. Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Policjantki testują termoaktywną bieliznę

Dreszczyk u niejednego obywatela wzbudzi pewnie informacja, że policjantki z Łodzi właśnie rozpoczynają testowanie nowej służbowej bielizny. Nie są to żadne koronki przeznaczone do zadań specjalnych, lecz zwykłe figi i podkoszulek. No, może nie do końca zwykłe. Serię prototypów wykonał dla Komendy Głównej Policji instytut badawczy Moratex, specjalizujący się w technologii bezpiecznych tekstyliów dla służb mundurowych. Do testów wytypowano 15 funkcjonariuszek z Łodzi (bo w tym mieście mieści się instytut). Niestety, żadna z nich nie zgodziła się podzielić z nami wrażeniami. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Podrabiali ubrania znanych marek

Spodnie, kurtki i bieliznę o wartości ponad 500 tys. złotych zabezpieczyli policjanci w podwarszawskiej miejscowości. W małej piwnicy Beata T. i Dariusz T. na skalę przemysłową doszywali do podrobionych ubrań metki znanych światowych firm. 40-letnia Beata T. i jej wspólnik 42-letni Dariusza T. urządzili zakład krawiecki w piwnicy w gminie Sobienie Jeziory, który zajmował się naszywaniem na wyrobach tekstylnych, sprowadzanych najprawdopodobniej z Azji, znaków towarowych znanych światowych marek, jak też opatrywanie tych wyrobów wszywkami i etykietami. Żródło info i foto: zw.com.pl

Tomasz T. schwytany po 12 latach bezkarności

Zboczeniec wpadł dzięki nowoczesnym badaniom w laboratorium. W jego domu znaleziono płyty z filmami pedofilskimi, aparaty i dziecięca bielizna – pisze eFakt.pl
Latami Tomasz T. mógł krzywdzić inne bezbronne dzieci. Policja szuka kolejnych jego ofiar
– „Od początku serce matki mi mówiło, że to on zabił moją córkę. Wierzyłam, że sprawiedliwości w końcu stanie się za dość” – mówi Emilia Wajs (43 l.), mama bestialsko zamordowanej kilkanaście lat temu w Poznaniu Uli (+12 l.). Żródło info i foto: eFakt.pl