Kulisy polowania na cyber-szakala. Najgroźniejszego z terrorystów Państwa Islamskiego

Kulisy pościgu za brytyjskim hakerem, który stał się jednym z najniebezpieczniejszych terrorystów Państwa Islamskiego opisuje dla POLITICO John P. Carlin, człowiek, który w tym polowaniu uczestniczył.

Junaid Hussain pierwotnie chciał być raperem. Wyszło jednak na to, że ten pakistański dzieciak z angielskiego Birmingham żył w internetowym świecie i z internetową szybkością. W ciągu zaledwie dekady, między 11, a 21 rokiem życia, przeszedł od grania w gry, przez hakerstwo do mordowania.

Jego historia rozwijała się szybciej niż ktokolwiek mógł przewidzieć. Przez pierwszą połowę swojego wirtualnego życia, działał całkowicie bezkarnie jako haker, przechwalając się w jednym z wywiadów, że jest o wiele kroków przed władzami: „Sto procent pewności, że nic na mnie nie mają. Nie istnieję dla nich. Nigdy nie używam swoich prawdziwych szczegółów online. Nigdy niczego nie kupuję. Moja prawdziwa tożsamość nie istnieje – i nie, nie boję się, że zostanę złapany”.

W 2015 roku, w wieku 21 lat, już by tych słów raczej nie powtórzył – był człowiekiem ściganym przez Stany Zjednoczone, pozycją numer trzy na rządowej liście najbardziej poszukiwanych ludzi z powstałego na terenie Iraku i Syrii Państwa Islamskiego.

Żyjąc w sytuacji ciągłego zagrożenia w kontrolowanej przez ISIS wschodniej Syrii, Hussain próbował trzymać przy sobie swojego pasierba, wierząc, że uchroni go to przed amerykańskim atakiem z powietrza.
Polowanie się zaczyna

W Departamencie Sprawiedliwości, w którym wówczas pracowałem jako asystent prokuratora generalnego ds. bezpieczeństwa narodowego, unieszkodliwienie Hussaina należało do najważniejszych priorytetów.

Niemal każdy tydzień 2015 roku przynosił nową próbę ataku na Stany Zjednoczone, za którym stał ten człowiek; zespoły śledcze FBI były na ostatnich nogach, ścigając jednocześnie dziesiątki potencjalnych terrorystów. Wycofywaliśmy agentów z wydziałów kryminalnych, by wzmocnić pion antyterrorystyczny. W rządzie codziennie rozlegały się dzwonki alarmowe, ale publicznie staraliśmy się bagatelizować zagrożenie. Nie chcieliśmy, by Hussain stał się kolejną znaną na całym świecie postacią, utożsamianą z pokręconą ideologią dżihadu.

Nawet teraz nie rozmawialibyśmy o nim publicznie, gdyby nie to, że nie żyje.

Hussain stanowił internetowe zagrożenie, o którym od dawna wiedzieliśmy, że kiedyś nadejdzie – obeznanego z nowoczesnymi technologiami terrorystę, który wykorzystuje narzędzia współczesnej techniki cyfrowej do poszerzania zasięgu działania swojej grupy daleko poza miejsce jej fizycznej lokalizacji.

Latem 2015 roku z powodzeniem przeprowadził jeden z najbardziej rozgałęzionych cyber-spisków, jaki dotąd widział świat. Brytyjski terrorysta o pakistańskich korzeniach, mieszkający w Syrii, zwerbował kosowskiego hakera, który studiował informatykę w Malezji, do przeprowadzenia ataków na amerykańskich wojskowych i kobiety mieszkające w Stanach Zjednoczonych.
Narodziny terrorysty

U początku drogi Hussaina do cyber-terroryzmu stał prosty motyw: zemsta.

Według wywiadu, którego udzielił w 2012 roku, Hussain – który pierwotnie w sieci pojawił się pod nickiem TriCk – powiedział, że zaczął bawić się w hakowanie kiedy miał 11 lat. Grał w pewną grę online, kiedy inny haker wyrzucił go z sieci.

„Chciałem się zemścić, więc zacząłem guglować co się da o hakowaniu”, tłumaczył. „Dołączyłem do kilku internetowych forów o hakingu, czytałem artykuły, zacząłem uczyć się podstaw inżynierii społecznej i stopniowo piąłem się w górę. Nie zemściłem się, ale zostałem jednym z najbardziej znienawidzonych hakerów w tej grze”.

W wieku 13 lat uznał, że gry są dla dzieci, a jako 15-latek „poszedł w politykę”. Pochłonęły go internetowe nagrania video, pokazujące dzieci zabijane w takich miejscach jak Kaszmir i Pakistan, zaczął się aktywnie udzielać na stronach internetowych poświęconych teoriom spiskowym, masonom i iluminatom.

Te sekretne ścieżki zaprowadziły Hussaina do grupy hakerskiej składającej się z siedmiu przyjaciół; nazwali się TeaMp0isoN, czyli w hakerskim slangu „Zespół Trucizna”, nawiązując w ten sposób do starego hakerskiego forum p0ison.org.

Sławę zdobyli w 2011 roku dzięki specyficznej formie „haktywizmu”. Demolowali strony internetowe, często zamieszczając na nich pro-palestyńskie deklaracje i atakowali witryny ważnych organizacji, takich jak BlackBerry i NATO, lub osób publicznych, w rodzaju byłego premiera Tony Blaira – włamali się na konto jego osobistej asystentki i upublicznili w sieci jego książkę adresową.

Hussain lekceważąco wypowiada” się o innych grupach „haktywistów”, takich jak Anonymous, mówiąc, że stanowią one internetowy odpowiednik „pokojowych protestów piknikujących na ulicy”, podczas gdy TeaMp0isoN prowadził „internetową wojnę partyzancką”. W kwietniu 2012 roku TriCk powiedział jednej z brytyjskich gazet: „Nie boję się żadnego człowieka, ani żadnej władzy. Całe moje życie poświęcone jest sprawie”.

Jego internetowa aktywność nie trwała długo. We wrześniu 2012 roku został aresztowany i skazany na sześć miesięcy więzienia w związku z atakiem na konto Blaira. TeaMp0isoN odszedł w niebyt, ale jego gniew i pogarda wymierzone w zachodnie społeczeństwo bynajmniej nie zelżał.

Wkrótce po opuszczeniu więzienia przedostał się do Syrii na terytoria kontrolowane przez ISIS i poślubił tam niedoszłą muzyczkę, Sarę Jones, która także stała się zwolenniczką Państwa Islamskiego. Tam zaangażował się w szerzenie wojennej propagandy ISIS w internecie, przedstawiając się jako Abu Hussain al-Britani.

Na zdjęciu na Twitterze pozował w masce zakrywającej połowę twarzy i z kałasznikowem w ręku, celującym w obiektyw. Wszystko, czego nauczył się o kulturze internetowej i narzędziach do jej propagowania, wykorzystał do stworzenia czegoś, co jeden z dziennikarzy nazwał „makabryczną wersją portalu randkowego”.

Szybko zyskał miano czołowego propagandzisty ISIS w CyberKalifacie, rekrutującego do globalnej wojny sfrustrowanych i przypominających jego samego młodych ludzi. „Możesz siedzieć w domu i grać w „Call of Duty”, albo przyjechać tutaj i podjąć prawdziwe wyzwanie (…) Wybór należy do ciebie”, zachęcał w jednym z tweetów.

Taktyka Hussaina nie była bynajmniej nowa, ale wraz z terrorystami z ISIS wyniósł ją na niespotykany wcześniej poziom. Hussain pod pewnymi względami reprezentował najniebezpieczniejszy rodzaj terroryzmu, z którym się dotąd spotkaliśmy – był panem rodzącego się świata cyfrowego dżihadu.
Terroryści wchodzą do internetu

Wiedzieliśmy, że prędzej czy później terroryści zainteresują się internetem – z tego samego powodu, dla którego sieć jest świetnym miejscem dla wszelkiej maści rebeliantów i niszowych wspólnot. Jego otwartość, łatwość użycia i globalny zasięg powodują, że bez trudu można w nim rozpowszechniać ekstremistyczne treści online.

Pracując dla rządu – najpierw w FBI, później w Dziale Bezpieczeństwa Narodowego Departamentu Sprawiedliwości, a wreszcie jako asystent prokuratora generalnego nadzorujący ten pion – większość czasu spędziłem obserwując to rosnące zagrożenie i przewidując, kiedy pierwszy raz przyjdzie nam się zmierzyć z „atakiem mieszanym”, łączącym realne uderzenie z jego nagłośnieniem w sieci.
Źródło info i foto: onet.pl

Wielka Brytania: Gang handlarzy niewolników rozbity. Ściągali ludzi z Polski

Trudno uwierzyć, że takie rzeczy dzieją się w XXI wieku, kiedy niewolnictwo powinno już dawno należeć do przeszłości. Co jeszcze bardziej bulwersujące, za wszystkim stoją obywatele Polski! Ofiary były wywożone do Birmingham w Anglii, gdzie miały pracować przy recyklingu i w magazynach. Początkowo wszystko było w porządku, jednak później zaczynał się koszmar.

W Wielkiej Brytanii rozpoczął się właśnie proces polskiego gangu, który działał zaskakująco intensywnie i skutecznie. Polacy byli sprowadzani do Birmingham, gdzie polscy cyganie „pomagali im” w założeniu konta bankowego. A raczej dwóch: dla pracownika i dla pośrednika. Z czasem cała pensja ofiary zaczynała spływać na drugi rachunek, a jej dokumenty ginęły w tajemniczych okolicznościach.

Gang składał się głównie z Polaków romskiego pochodzenia. Osoby pozostające w naszym kraju zajmowały się rekrutacją osób bezdomnych, bezrobotnych, zadłużonych, znajdujących się w momencie życiowego kryzysu. Dla większej wiarygodności na ofiary wybierali swoich znajomych i sąsiadów! Nie mieli żadnych skrupułów, by wykorzystać ich problemy dla własnego zysku.

Członkowie szajki w Birmingham zajmowali się znajdowaniem pracy i zabieraniem zarobionych w niej pieniędzy. Zdesperowane ofiary nie miały nic na start. Oprawcy to wykorzystywali windując rachunek za bilet i utrzymanie na miejscu. W końcu okazywało się, że pracując często po 12 godzin dziennie, z zarobionych 50-300 funtów tygodniowo zatrudniony otrzymywał zaledwie 20-30 funtów. Większość z nich była zbyt przerażona i bezradna (np. przez nieznajomość języka), by zbuntować się i uciec.

Śledczym udało się zdobyć zeznania 80 osób, ale szacuje się, że poszkodowanych może być nawet 300. Ci, którym udało się uciec oprawcom, mogą zwracać się do organizacji Hope of Justice, która pomaga ofiarom współczesnego niewolnictwa. Ofiary wykorzystywane są nie tylko jako pracownicy, ale także do pobierania tzw. benefitów, czy wynajmowania mieszkań. Gangi chętnie wyszukują m.in. rodziny z dziećmi, ponieważ na nie są największe zasiłki.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Strzelanina w szkole średniej w stanie Alabama

– Jedna uczennica zmarła w środę, a drugi uczeń jest w stanie krytycznym w wyniku przypadkowej strzelaniny w szkole średniej w Birmingham w stanie Alabama na południowym wschodzie USA. Incydent uważany jest za wypadek – podała lokalna policja.

Policja: to był wypadek

Broń wystrzeliła co najmniej dwa razy, zabijając 17-letnią uczennicę i poważnie raniąc jej rówieśnika ze szkoły średniej Huffman High School – poinformował szef policji w Birmingham, Orlando Wilson. Zaznaczył, że incydent traktowany jest jak wypadek.

W szkole zamontowane są wykrywacze metalu, a przydzieleni do ochrony szkoły funkcjonariusze znajdowali się w budynku w czasie oddania strzałów – poinformowała kurator szkół w mieście Birmingham dr. Lisa Herring. Zapowiedziała, że placówka będzie otwarta w czwartek i będzie się można w niej spotkać z psychologami i policjantami. Zabita dziewczyna miała niedługo skończyć 18 lat, dostała się na studia chciała zostać pielęgniarką.

Parlament Florydy zaostrzył przepisy dotyczące broni

Projekt przyjął Senat Florydy, a w środę wieczorem Izba Reprezentantów tego stanu. Nowe prawo, by weszło w życie, musi zaakceptować gubernator stanu. Jak powiedziała jego rzeczniczka, Rick Scott nie zdecydował jeszcze, czy poprze projekt ustawy. Wcześniej sygnalizował, że jest przeciwny uzbrajaniu nauczycieli. Zmiany w przepisach przewidują m.in. podwyższenie minimalnego wieku uprawniającego do zakupu broni palnej z 18 do 21 lat oraz nakładają obowiązek trzydniowego oczekiwania po dokonaniu transakcji.

Uzbrojeni nauczyciele

Projekt ustawy pozwala także na uzbrojenie niektórych pracowników szkół, w tym nauczycieli, ale tylko tych, którzy wezmą udział w programach szkoleniowych i przejdą badania psychologiczne.

Programy zarezerwowane są dla nauczycieli wychowania fizycznego i personelu administracyjnego, a także dla nauczycieli z doświadczeniem wojskowym lub w egzekwowaniu prawa. Propozycje zmian prawnych to efekt strzelaniny w szkole średniej w Parkland, w której 14 lutego uzbrojony w karabin AR-15 19-letni napastnik, były uczeń tej szkoły, zastrzelił 17 osób.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

13 Polaków aresztowanych w WB. Podejrzani są o udział w czerpaniu korzyści z współczesnego niewolnictwa i wykorzystywania pracowników

Brytyjska policja aresztowała w czwartek 13 Polaków podejrzanych o udział w czerpaniu korzyści z współczesnego niewolnictwa i wykorzystywania pracowników. To kolejny poważny przypadek tego typu dotyczący polskiej społeczności w Wielkiej Brytanii.

Do aresztowania doszło w Handsworth na przedmieściach Birmingham w regionie West Midlands. W przekazanym mediom, w tym PAP, komunikacie podkreślono, że służby działały na podstawie wskazówki dotyczącej działalności grupy, która ściągała ludzi do Wielkiej Brytanii, a następnie kierowała ich do nisko opłacanej pracy fizycznej (m.in. na budowie i przy recyklingu) i regularne pozbawiała ich części zarobków.

Aresztowano dziewięciu mężczyzn i cztery kobiety. Śledczy dotarli do pięciu osób, które prawdopodobnie są ofiarami gangu. Poszkodowani będą mogli złożyć formalne zawiadomienie o przestępstwie, a do tego czasu otrzymują wsparcie ze strony Czerwonego Krzyża i Armii Zbawienia.

Sierżant Phil Poole z oddziału walki ze współczesnym niewolnictwem powiedział, że aresztowania miały na celu „powstrzymanie okrutnych osób, które zarabiały pieniądze na niedoli innych”.

— Nie ma miejsca na wykorzystywanie ludzi i nie zawahamy się ani sekundy, podejmując mocne i zdecydowane działania, aby to zatrzymać — zapewnił. Zatrzymania przeprowadzono we współpracy policji z Czerwonym Krzyżem, Narodową Agencją Walki z Przestępczością (NCA) i innymi organizacjami rządowymi.

Ofiary współczesnego niewolnictwa

W październiku ub.r. eksperci i aktywiści NGO ostrzegli, że nawet setki lub tysiące Polaków w Wielkiej Brytanii mogą stawać się co roku ofiarami współczesnego niewolnictwa.

Według statystyk w 2016 roku w ramach krajowego systemu NRM zidentyfikowano 163 polskie ofiary niewolnictwa, z czego 148 osób padło ofiarą wyzysku w pracy. To najwyższy wynik od 2012 roku, dla którego dostępne są najstarsze dane, i siódme miejsce wśród grup narodowościowych najczęściej doświadczających tego zjawiska.

Wiceszefowa NCA Caroline Young przyznała jednak w rozmowie z PAP, że oficjalne dane „to jedynie wierzchołek góry lodowej”. — Prawdopodobnie jest bardzo dużo osób, które z różnych powodów nie chcą lub nie mogą się zgłosić (na policję) — ceniła.

Katarzyna Zagrodniczek z polskiej organizacji East European Resource Centre tłumaczyła z kolei, że szczególnie narażone są osoby pracujące m.in. w rolnictwie, myjniach, barach, magazynach, fabrykach, centrach dystrybucji i na budowie oraz zatrudnione jako pomoc domowa.

— To ludzie, którzy godzą się pracować za trzy funty (na godzinę), bo nie mają innego wyjścia lub tak im się wydaje […]. To, że muszą pracować przez wiele godzin, bez przerw, traktują jako szansę, żeby się „odkuć” — powiedziała.

Kwestia walki z handlem ludźmi i współczesnym niewolnictwem będzie jednym z tematów dyskusji na Polsko-Brytyjskim Forum Belwederskim w Londynie w lutym br. Od marca br. przy polskim oddziale Armii Zbawienia funkcjonuje wspierany przez brytyjski rząd Punkt Weryfikacji Ofert Pracy, który pomaga w ustaleniu wiarygodności pracodawców i pomaga osobom, które wyjeżdżają do Wielkiej Brytanii w celach zarobkowych.

W 2016 roku podpisano również porozumienie o współpracy między Armią Zbawienia a La Stradą. W ramach tej współpracy wymieniane są informacje o osobach, które zdołały uwolnić się z sytuacji niewolniczej i postanowiły wrócić do Polski.

Pomoc ofiarom

Osoby, które same padły ofiarą handlu ludźmi lub podejrzewają, że problem ten dotyczy znanych im ludzi, mogą zadzwonić w Wielkiej Brytanii na specjalną infolinię pod numer 0 8000 121 700. Oferuje ona wsparcie także w języku polskim.

Zgodnie z brytyjskim prawem po ustaleniu, że dana osoba mogła paść ofiarą handlu ludźmi, może ona liczyć na tymczasowe zakwaterowanie, wsparcie psychologiczne i pomoc w znalezieniu pracy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Birmingham: Matka za karę kazała 7-latkowi stać w nocy na ulicy. Dziecko nie dożyło poranka

Matka z Birmingham chciała ukarać syna. W nocy wystawiła 7-latka na dwór. Gdy następnego dnia rano na miejsce przyjechali ratownicy, okazało się, że chłopiec nie żyje.

Do tragedii doszło w Birmingham w Wielkiej Brytanii. 25 listopada siedmioletni Hakeem Hussain został za karę wystawiony na próg domu przez matkę. Nie wiadomo, ile czasu spędził na zimnie. Pogotowie wezwano dopiero następnego dnia rano, czyli 26 listopada. Gdy ratownicy przyjechali na miejsce około 7:30, chłopiec już nie żył. Tamtej nocy w Birmingham termometry wskazywały około 2 stopni Celsjusza. Policja poinformowała, że bezpośrednią przyczyną śmierci chłopca była hipotermia.

„Wstrząsnęło lokalną społecznością”

Jak podaje „Guardian”, kilka dni później policja zatrzymała 35-letnią matkę chłopca i jego 56-letniego wujka. Usłyszeli zarzuty umyślnego złego traktowania dziecka. Rodzina była znana opiece społecznej. Teraz poszukiwani są świadkowie. – Wysłuchamy każdego, kto znał Hakeema. Chcemy poznać okoliczności jego śmierci – powiedział w rozmowie z brytyjską prasą Jim Munro z policji w Birmingham. – To tragiczne wydarzenie wstrząsnęło lokalną społecznością – dodał.

Julie Wright, dyrektorka szkoły, do której chodził Hakeem: – Był najpiękniejszym z chłopców, wspaniałym przyjacielem dla uczniów i pracowników szkoły. Miał poczucie humoru i zaraźliwy śmiech – powiedziała dziennikarzom „Guardiana”. Dodała, że był utalentowany muzycznie i artystycznie. – Wszyscy będziemy za nim tęsknić – powiedziała.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wielka Brytania: Nożownik zaatakował w czasie mszy

Podczas porannego nabożeństwa w New Jerusalem Apostolic w Birmingham w Wielkiej Brytanii doszło do ataku nożownika. 47-letni napastnik wtargnął do protestanckiego kościoła i ranił nożem 3 osoby. Najpoważniej ranny został 33-latek, który został ugodzony w szyję. Policja wyklucza podłoże terrorystyczne zajścia.

Do zdarzenia doszło ok. godz. 11.00 w jednym z kościołów protestanckich w dzielnicy Aston w Birmingham. 47-letni napastnik John Delahaye wtargnął do świątyni z nożem kuchennym. Mężczyzna zaatakował modlących się ludzi. Udało mi się ranić 3 osoby, w tym jedną w szyję. Stan 33-latka jest jednak stabilny i nic nie zagraża jego życiu. Tuż po ataku napastnika powstrzymali inni ludzi, a niedługo po tym na miejscu pojawiła się policja.

Policja w Birmingham podała, że nożownik został zatrzymany i jest podejrzany o próbę dokonania zabójstwa. Według funkcjonariuszy napastnik i 33-letni poraniony przez niego mężczyzna znali się, a atak był zaplanowany. Policja wyklucza jednocześnie, by zajście miało podłoże terrorystyczne. W chwili ataku w kościele w Birmingham w nabożeństwie brało udział ok. 150 osób.
Źródło info i foto: Fakt.pl

30-latek aresztowany w Birmingham w związku z atakiem w Londynie

​30-letni mężczyzna został aresztowany w Birmingham, w środkowej Anglii, w związku z niedawnym zamachem terrorystycznym w Londynie. Jest on podejrzewany o „przygotowywanie aktów terrorystycznych” – poinformowała londyńska policja.

W wydanym oświadczeniu przekazano, że od ataku w ostatnią środę aresztowano 12 osób, ale dziewięć z nich wypuszczono bez podejmowania dalszych czynności śledczych. 22 marca urodzony w Wielkiej Brytanii konwertyta na islam Adrian Russell Ajao (znany również jako Chalid Masud) wjechał samochodem w grupę ludzi na Moście Westminsterskim, a następnie próbował dostać się na teren parlamentu, raniąc śmiertelnie nożem policjanta strzegącego bramy wjazdowej. W zamachu zginęło pięć osób, w tym napastnik.

Sprawca zamachu był wielokrotnie skazany za przestępstwa niezwiązane z działalnością terrorystyczną, nie był jednak objęty żadnym z prowadzonych obecnie dochodzeń – informowała policja. Według niej wcześniejsze informacje wywiadowcze nie wskazywały na to, że zamierza przeprowadzić zamach terrorystyczny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Birmingham: Akcja policji w związku z wczorajszym zamachem w Londynie

Brytyjska policja przeszukała mieszkanie w drugim co do wielkości mieście kraju, Birmingham. Operacja sił bezpieczeństwa ma mieć związek z wczorajszym zamachem terrorystycznym w Londynie. Według źródeł dziennikarza telewizji Sky News Marka White’a przeszukano mieszkanie w dzielnicy Edgbaston na południowym zachodzie. Zatrzymanych zostało „co najmniej kilka osób”.

Z kolei operator BBC News Malik Walton informuje, że – oprócz lokalnych służb – w operacji brali udział także funkcjonariusze policji metropolitalnej w Londynie. Policja odmówiła komentarza, tłumacząc, że „nie jest gotowa, aby rozmawiać o szczegółach tej sprawy z powodów operacyjnych”.

W wyniku ataku terrorystycznego, do którego doszło w pobliżu brytyjskiego parlamentu w Londynie zginęły w sumie cztery osoby, łącznie z zamachowcem, a 29 jest rannych. Podczas konferencji prasowej policja informowała, że ustaliła tożsamość głównego podejrzanego, który najprawdopodobniej inspirował się islamskim terroryzmem, ale nie zdecydowała się na upublicznienie jego nazwiska.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Polak pobił i gwałcił Brytyjkę. Nagrywał to smartfonem. Jest już wyrok

Polak, który pobił i zgwałcił mieszkankę Birmingham został skazany na 13 i pół roku więzienia. 30-latek włamał się do mieszkania w Birmingham. Brutalnie zgwałcił mieszkającą tam kobietę, a całe zajście nagrał na telefonie komórkowym. Po gwałcie Polak oczyścił mieszkanie wybielaczem, a kobiecie zagroził, że jeśli pójdzie na policję, to wróci, zgwałci ją ponownie i zabije.

Polak szybko wpadł w ręce policji. Jak zeznał w momencie ataku był pod wpływem narkotyków i alkoholu. Został skazany na 13,5 roku więzienia.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Goeteborg: Ktoś wrzucił granat do mieszkania. Zginął 8-letni chłopiec

8-letni chłopiec zmarł z powodu obrażeń poniesionych w wyniku wybuchu granatu wrzuconego do jednego z mieszkań w szwedzkim Goeteborgu. Policja podejrzewa, że przyczyną ataku były porachunki pomiędzy miejscowymi gangami. Służby otrzymały zgłoszenie o wybuchu w jednym z mieszkań w dzielnicy Biskopsgarden w poniedziałek około godz. 3 nad ranem. W chwili eksplozji znajdowało się tam pięcioro dzieci i kilkoro dorosłych.

Zmarł ośmiolatek

8-letni Yusuf Warsame na co dzień mieszkał w Birmingham w Wielkiej Brytanii. W Szwecji odwiedzał bliskich. Gdy nastąpił wybuch, spał w salonie. W drodze do szpitala zmarł w wyniku poniesionych obrażeń. Lekko ranni zostali jego matka i rodzeństwo. Jak poinformował rzecznik lokalnej policji Thomas Fuxborg, granat wrzuciła do mieszkania stojąca przed budynkiem osoba. Policja podejrzewa, że atak mógł być wynikiem porachunków pomiędzy gangami. – Będziemy musieli zbadać, czy rzeczywiście był to motyw. Podejrzewamy jednak, że tak mogło być – powiedział Fuxborg.

W mieszkaniu zameldowany był m.in. mężczyzna skazany za udział w strzelaninie, w której w marcu 2015 r. zginęły dwie osoby. Uzbrojony napastnik wpadł wtedy do jednego z barów, zabijając znanego wcześniej policji mężczyznę i osobę postronną. Lokalna gazeta „Goeteborg-Posten” informowała, że strzelanina była kulminacją serii brutalnych starć między rywalizującymi ze sobą gangami. Jak zauważa BBC, wskaźniki przestępczości w Szwecji nie należą do wysokich. Władze mają jednak problem z przemocą w biedniejszych dzielnicach Sztokholmu, Malmo i Goeteborga.
Żródło info i foto: tvn24.pl