Policja podała listę najczęściej kradzionych aut w Polsce

Jakie samochody kradną złodzieje w Polsce? Policja od 2013 roku w swoich statystykach nie podawała marek i modeli aut. Teraz jednak mundurowi odkryli karty. Dziennik.pl zdobył najnowszą policyjną listę składająca się niemal z 10 tys. pozycji. Oto, jakie auta giną w poszczególnych województwach.

Złodzieje samochodów nie próżnują. Z danych, które dziennik.pl zdobył w Komendzie Głównej Policji wynika, że w 2018 roku zniknęło ponad 13,5 tys. pojazdów. To oznacza, że codziennie kradziono ok. 37 sztuk. Największą grupę stanowią auta osobowe (11 932 szt.). Kolejne pod względem atrakcyjności dla złodziei są samochody ciężarowe i ciągniki siodłowe (893 egz.) oraz dostawczaki i furgony (828 szt.). A gdzie złodzieje działają najaktywniej?

Najbardziej mogą martwić się kierowcy z Warszawy i okolic – tylko w 2018 roku policja ze stołecznego garnizonu zanotowała 3521 kradzieży pojazdów (osobówki, ciężarówki i dostawczaki). Przebojem wśród przestępców jest Toyota (786 sztuk; w tym najczęściej: Auris – 193 egz., Yaris – 158, Avensis – 105 i Corolla – 66).

Następnie Mazda (357 sztuk) i kolejno modele: 6 (129 egz.), 3 (89 szt.) i CX-5 (55 aut). Podium zamyka Honda z liczbą 288 skradzionych aut – najczęściej znikał CR-V (111 sztuk), następnie Civic (109) oraz Accord (45).

Zaskakiwać może popularność aut marki Hyundai (208 sztuk). Najczęściej ginął model i30 – 91 aut oraz i20 – 60 sztuk.

Drugie pod tym względem niechlubnych statystyk jest województwo śląskie – Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach w 2018 roku odnotowała 1474 utracone pojazdy. Tu złodzieje najbardziej „lubią” Audi (186 szt. w tym najczęściej modle: A4 – 62 egz. i A6 – 36 aut), Volkswageny (155) i BMW (145).

Trzecia lokata to Dolny Śląsk – KWP Wrocław zgłoszono 1432 kradzieże. Przestępcy lubują się w niemieckiej motoryzacji. Hity to kolejno: Audi (216 szt.; ulubiony model to A6 – 74 szt. i A4 – 50 egz.), VW (172), BMW (134) i Mercedes (118 skradzionych aut).

KWP Poznań – 1233 sztuki aut skradzionych w 2018 roku (liczba obejmuje osobówki, ciężarówki i dostawczaki)
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Uciekał przed policją. Wjechał na plażę pełną ludzi

Uciekające przed radiowozem bmw wjechało na pełną ludzi plażę w Tarnowie Jeziernym (woj. lubuskie). Trzej jadący nim mężczyźni chcieli się ukryć w tłumie, czwarty został w aucie. Policjantom udało się ich wyłapać. Wszyscy zatrzymani byli pijani, żaden nie przyznaje się do kierowania samochodem – poinformował Grzegorz Jaroszewicz z lubuskiej policji.

„Policjanci ustalają, kto siedział za kierownicą bmw, a po zebraniu niezbędnego materiału dowodowego zadecydują o zarzutach. Rozważane są również te związane z narażeniem na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia” – powiedział Grzegorz Jaroszewicz.

W Tarnowie Jeziernym znajduje się popularne kąpielisko nad jeziorem. W trosce o bezpieczeństwo odpoczywających tam ludzi miejscowość patroluje policja. W minioną niedzielę otrzymała zgłoszenie o pijanym kierowcy w rejonie.

„Funkcjonariusze zauważyli opisane bmw, którego kierowca na ich widok zaczął uciekać samochodem. Po chwili pędzący kabriolet znalazł się na głównej plaży w Tarnowie Jeziernym. Według świadków, wjechał tam z dużą prędkością i zatrzymał się przed wypoczywającymi osobami” – relacjonował Jaroszewicz.

Z bmw wysiedli mężczyźni, którzy próbowali ukryć się w tłumie. Policjanci zatrzymali ich dzięki pomocy plażowiczów. To mężczyźni w wieku 21-26 lat. Jeden próbował uciekać na plaży, ale został zatrzymany. Dwaj kolejni stali przy pomoście. Czwarty pozostał na tylnym siedzeniu w aucie.

Mężczyźni byli pijani, w organizmach mieli od dwóch do ponad trzech promili alkoholu. Zaprzeczali, by przyjechali na plażę bmw i twierdzili, że się nie znają. Przy jednym z nich funkcjonariusze znaleźli kluczyki od auta.
Źródło info i foto: interia.pl

Dekompletowali luksusowe samochody sprowadzane z Niemiec. Oszukiwali na akcyzie

Policjanci CBŚP, z pomocą KAS i prokuratury rozbili grupę przestępczą, która miała zaniżać podatki od aut sprowadzanych z Niemiec. W przypadku 11 pojazdów straty Skarbu Państwa oszacowano na ok. 500 tys. zł. Weryfikowana jest dokumentacja dotycząca kolejnych 150 aut. O rozbiciu grupy poinformowała we wtorek rzecznik prasowa Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Iwona Jurkiewicz. Jak wyjaśniła, na trop przestępczej działalności wpadli funkcjonariusze z gdańskiego oddziału CBŚP.

Podkreśliła, że – we współpracy z funkcjonariuszami Warmińsko-mazurskiego Urzędu Celno-Skarbowego oraz CBŚP w Gorzowie, przeprowadzili działania w kilkunastu miejscach na terenie województw pomorskiego, wielkopolskiego i lubuskiego. W ich efekcie zatrzymano sześć osób i przejęto siedem luksusowych aut: BMW, Porsche i Mercedes wartych w sumie około 2 mln zł. Zabezpieczono też dokumenty, komputery i inne dowody, które zostaną poddane analizie.

W proceder był zamieszany rzeczoznawca

Jak wyjaśniła Jurkiewicz, z ustaleń policjantów wynika, że sprowadzane do Polski samochody były dekompletowane w warsztacie. Usuwano z nich np. fotele, lampy, nadkola czy zderzaki. „Następnie niekompletne już pojazdy były poddawane oględzinom przy pomocy rzeczoznawcy – również podejrzanego o udział w grupie. W ten sposób zaniżano ich wartość wskazując na rzekome uszkodzenia, które w rzeczywistości nie występowały. Dzięki temu uiszczano podatek akcyzowy w kwocie znacząco niższej od należnej od danego pojazdu” – podała rzecznik.

Jurkiewicz wyjaśniła, że wstępne wyliczenia, w których pod uwagę wzięto 11 aut, wskazały na uszczuplenie podatków w wysokości co najmniej 500 tys. zł. „Obecnie śledczy weryfikują sposób sprowadzenia do Polski 150 samochodów” – podała rzecznik.

Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Prokurator z tej jednostki – Remigiusz Signerski, poinformował, że zarzuty w tej sprawie przedstawiono czterem osobom. Dotyczą one udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, poświadczania nieprawdy w dokumentach i narażenia Skarbu Państwa na uszczuplenie podatku akcyzowego. Za takie przestępstwa kodeks karny przewiduje nawet 15 lat więzienia.

Podrabiana dokumentacja

Signerski wyjaśnił, że trzech podejrzanych zostało – na wniosek prokuratury, tymczasowo aresztowanych przez sąd, a wobec jednej osoby zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze.

Prokurator poinformował także, że 150 pojazdów, których sposób sprowadzenia do Polski jest poddawany analizie, to auta zarejestrowane przez członków grupy na terenie Polski jako „pojazdy specjalistyczne”, od których nie odprowadza się podatku akcyzowego. „W rzeczywistości pojazdy nie posiadały cech konstrukcyjnych pozwalających na zakwalifikowanie ich do tego typu pojazdów, a dokumentacja była podrabiana” – poinformował Signerski.

Dodał, że auta te sprowadzano do Polski z Niemiec i śledczy skierowali do tego kraju Europejskie Nakazy Dochodzeniowe „z wnioskiem o przekazanie dokumentacji dotyczącej rejestracji pojazdów”. Signerski poinformował też, że śledztwo w sprawie grupy ma charakter rozwojowy. „Prokurator nie wyklucza nowych zarzutów oraz dalszych zatrzymań w tej sprawie” – dodał.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Warszawa: 14-latkowie ukradli elektryczne BMW i rozbili je na betonowej zaporze

Dwóch 14-latków wjechało elektrycznym bmw w betonową zaporę przy ul. Bonifraterskiej w Warszawie. Kierujący pojazdem chłopiec miał 0,25 promila w wydychanym powietrzu. – Ze wstępnych informacji, które otrzymaliśmy, wynika, że nastolatkowie ukradli samochód należący do firmy przewozowej – poinformowała kom. Ewa Szymańska-Sitkiewicz z Komendy Stołecznej Policji.

Do zdarzenia doszło w sobotę przed godz. 21. 14-latek i jego rówieśnik jechali elektrycznym bmw. Jak informuje policja, auto ukradli z jednej z firm przewozowych. W pewnym momencie nastolatek stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w betonową zaporę przy ul. Bonifraterskiej.

– W wyniku zdarzenia nikt nie odniósł obrażeń. Jedna z osób podróżujących pojazdem oddaliła się z miejsca zdarzenia – powiedziała Szymańska-Sitkiewicz.

Nastolatek za kierownicą był nietrzeźwy

Kierującego pojazdem 14-latka funkcjonariusze zatrzymali niedaleko miejsca wypadku. Chłopiec miał 0,25 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

– Od jednego i od drugiego chłopca została pobrana krew. Trwają czynności procesowe z opiekunami prawnymi. Jeden z chłopców trafił do policyjnej izby dziecka, a drugi do ośrodka poprawczo-wychowawczego, do którego miał powrócić w sobotę – przekazała Szymańska-Sitkiewicz.

Policja ustala szczegóły kradzieży. Sprawdza też, czy nastolatkowie nie zażywali innych środków odurzających.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabił matkę i córkę na przejściu dla pieszych. 26-latek trafił do aresztu i usłyszał zarzuty

To był makabryczny widok. Matka i córka leżały około 50 metrów od przejścia dla pieszych. To tam rozpędzone BMW kierowane przez 26-latka je potrąciło. 52-latka i 18-latka nie miały żadnych szans. Sprawca tłumaczył, że za późno je zauważył. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany i usłyszał zarzuty. Grozi mu od pół roku do ośmiu lat więzienia.

W sobotę, 29 grudnia, około godziny 19 na ulicy Grudziądzkiej w Toruniu doszło do tragicznego wypadku. W przechodzące przez oznakowane przejście dla pieszych kobiety uderzyło BMW kierowane przez 26-letniego Filipa K. Uderzenie było na tyle silne, że 52-letnia kobieta i jej 18-letnia córka zostały odnalezione około 50 metrów dalej. Poszkodowane zmarły niedługo po przewiezieniu do szpitala.

Kierowca został zatrzymany. 26-letni torunianin był trzeźwy, ale z uwagi na „przeszłość kryminalną” – jak podał TVN24 – pobrano mu krew do dalszych badań toksykologicznych. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że mężczyzna mógł jechać ze znaczną prędkością.

Filip K. usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Podejrzany przyznał się do winy. Wyjaśnił, że zbyt późno zauważył przechodzące kobiety i nie zdążył ich ominąć. Mężczyźnie grozi od pół roku do ośmiu lat więzienia. 26-latek został tymczasowo aresztowany na dwa miesiące.

Policjanci apelują do wszystkich osób, które były świadkami tego zdarzenia lub mogą pomóc w tej sprawie o pilny kontakt z Komendą Miejską Policji w Toruniu lub pod numerami telefonów: 56 641 23 69, 56 641 2609 lub 56 641 2607.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Toruń: Matka i dziecko zabite na przejściu dla pieszych

Tragiczny wypadek na przejściu dla pieszych w Toruniu. BMW prowadzone przez 26-latka potrąciło dwie kobiety na przejściu dla pieszych. Obie zmarły w szpitalu. Wypadek wydarzył się w sobotę wieczór na przejściu bez sygnalizacji świetlnej na ul. Grudziądzkiej w Toruniu (w okolicach Centrum Handlowego Kometa). BMW jechało w kierunku miasta.

– Obie piesze były reanimowane na miejscu, a później zostały przewiezione do szpitala. Obrażenia były jednak zbyt rozległe i kobiety po godzinie zmarły – wyjaśnia Wirtualnej Polsce podinsp. Wioletta Dąbrowska z toruńskiej policji.

Kobiety miały 52 i 18 lat – to matka i córka.
Źródło info i foto: wp.pl

Łódzkie: Pijany kierowca bmw śmiertelnie potrącił rowerzystkę

We wsi Janówka (Łódzkie) 29-latek kierujący bmw zaczął wyprzedzać koparko-ładowarkę i potrącił jadącą z przeciwka 60-letnią rowerzystkę. Kobieta zmarła pomimo reanimacji. Okazało się, że sprawca wypadku miał 1,5 promila alkoholu w organizmie. Do tragicznego wypadku w Łódzkiem doszło również na drodze krajowej nr 70 w Michałówku. Śmierć poniosły dwie osoby, 39-letni mężczyzna i 9-letnie dziecko.

Do wypadku z udziałem bmw doszło w piątek przed godz. 11 na drodze powiatowej w wsi Janówka (gmina Szczerców).

Ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy wynika, że 29-letni kierowca jechał w kierunku miejscowości Kamień. Mimo podwójnej linii ciągłej, na jednym z ostrych łuków zaczął wyprzedzać koparko-ładowarkę.

Najprawdopodobniej mężczyzna dopiero w ostatniej chwili zauważył jadącą z przeciwka rowerzystkę. Wówczas uderzył w koparkę, spychając ją z drogi, a następnie potrącił rowerzystkę. Pomimo reanimacji, 60-letnia kobieta zmarła.

Jechał z równie pijanym kolegą

Kierowca koparko-ładowarki był trzeźwy, natomiast badanie alkomatem kierowcy bmw wykazało prawie 1,5 promila alkoholu w organizmie. Od mężczyzny pobrano także krew do zbadania na zawartość środków odurzających.

Razem z nietrzeźwym kierowcą samochodem podróżował równie pijany kolega. Obaj zostali przewiezieni do bełchatowskiego szpitala. Droga powiatowa relacji Kamień – Chabielice była przez wiele godzin całkowicie zablokowana. Policjanci zorganizowali ruch wahadłowy.

Śmierć 39-latka i 9-letniego dziecka

Do tragicznego wypadku również w Łódzkiem doszło kilka godzin wcześniej Michałówku na drodze krajowej nr 70. Około godziny 8:30 ciężarowe renault z naczepą, którym kierował 44-latek z powiatu zgierskiego, zderzyło się z Fiatem Punto.

W wypadku śmierć na miejscu poniósł 39-letni kierowca fiata. Z auta osobowego wyciągnięto zakleszczone 9-letnie dziecko. Było reanimowane, niestety ratownikom nie udało się go uratować.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

18-latek wjechał w pieszych w Stargardzie

Do wypadku doszło tuż przed godziną 23 na rondzie przy ulicy Wyszyńskiego. Jak dowiedziała się Wirtualna Polska, 18-letni kierowca bmw prawdopodobnie stracił panowanie nad pojazdem i wjechał w pieszych. Cztery osoby zostały ranne, trafiły do szpitala.

Na razie wiadomo, że sprawcą wypadku jest 18-letni mieszkaniec Stargardu. Tuż przed godziną 23 stracił panowanie nad samochodem, jadąc po rondzie przy ulicy Wyszyńskiego.

– Według wstępnych ustaleń cztery osoby zostały ranne i przetransportowane na obserwacje do szpitala – mówi oficer prasowy kom. Łukasz Famulski w rozmowie w Wirtualną Polską. Nie wiadomo, w jakim stanie są poszkodowani.

Stargardzcy policjanci wstępnie ustalili, że 18-latek był trzeźwy w momencie zdarzenia. Nie ma na razie infromacji o obecności innych substancji w jego organizmie. Śledczy będą badać dokładne okoliczności zdarzenia.
Źródło info i foto: wp.pl

Jarosław Ś. twierdził, że ukradli mu auto z parkingu galerii. A to była niedziela bez handlu

Stołeczni policjanci zatrzymali mężczyznę, któremu zarzucają dwa przestępstwa: składanie fałszywych zeznań i powiadomienie o niepopełnionym przestępstwie. Jarosław Ś. miał problemy ze sprzedażą auta. Postanowił więc się go pozbyć w inny sposób. Zgłosił policji kradzież podczas zakupów w jednej z galerii handlowych. Zapomniał jednak o jednym istotnym szczególe. W dniu rzekomej kradzieży była akurat niedziela bez handlu.

Pomysł o zgłoszeniu rzekomej kradzieży czarnego bmw z serii 3 narodził się w głowie 49-latka, kiedy wszystkie próby sprzedania samochodu zakończyły się fiaskiem. Jarosław Ś. skontaktował się z osobą, która miała sprawić, że pojazd „zniknie”, a dzięki temu jego właściciel pozbędzie się problemu.

49-latek przyjechał więc do Warszawy, gdzie na policji zgłosił kradzież swojego samochodu.

Stwierdził, że przyjechał do stolicy na zakupy, a auto pozostawił na parkingu podziemnym jednego z centrów handlowych. Opowiadał, że kiedy wrócił do samochodu po kilku godzinach, pojazdu już nie było. Problem w tym, że akurat ta niedziela, kiedy mężczyzna przyjechał do Warszawy była dniem wolnym od handlu, a co za tym idzie, galeria była nieczynna.

Przyciśnięty przez funkcjonariuszy przyznał, że skłamał w sprawie kradzieży swojego bmw. Usłyszał już zarzuty. Grozi do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Łódź: Policyjny pościg za pijaną kobietą w BMW

Kilkanaście kilometrów policjanci ścigali 30-latkę, która pędziła ulicami Łodzi i Zgierza swoim BMW. Ucieczka zakończyła się uderzeniem w ogrodzenie. Zdaniem świadków kobieta mogła jechać nawet 200 km/h. Policjanci otrzymali zgłoszenie o szaleńczym rajdzie ulicami Łodzi ok. godz. 2. W pościg ruszyła drogówka i nieoznakowany samochód wydziału kryminalnego. Pościg przeniósł się na trasę wylotową w kierunku Strykowa.

W pewnym momencie ścigane auto zaczęło zwalniać i policjanci byli przekonani, że kierowca zdecydował się zatrzymać. Radiowóz podjechał do BMW, ale wtedy uciekinierka znów gwałtownie przyspieszyła. Policyjny samochód niemal został zepchnięty do rowu – relacjonuje dzienniklodzki.pl.

Pościg zakończył się na drodze krajowej nr 71 przy skrzyżowaniu z ul. Okólną w Zgierzu.

BMW wypadło tam z trasy na zakręcie i wbiło się w ogrodzenie. Tam okazało się, że za kierownicą siedziała 30-letnia kobieta. Była pod wpływem alkoholu i nie miała prawa jazdy. Z urazem głowy trafiła do szpitala.
Źródło info i foto: wp.pl