Rodzinny dramat koło Bochni. W jednym z domów znaleziono zwłoki dwóch osób.

Rodzinna tragedia w miejscowości Krzeczów koło Bochni w Małopolsce. W jednym z domów znaleziono zwłoki dwóch osób. Ciała dwóch osób: kobiety i mężczyzny z ranami postrzałowymi głowy znaleziono w jednym z domów jednorodzinnych w Krzeczowie koło Bochni w woj. małopolskim. Wiadomo, że to małżeństwo w wielu 66 i 59 lat.

Policję o tym, że nie ma kontaktu z rodzicami zawiadomił syn ofiar. Poinformował też, że nie może wejść do rodzinnego domu, ponieważ zablokowane są wszystkie drzwi wejściowe. Zwłoki kobiety znaleziono w łóżku, zaś mężczyzny w innym pokoju. Obok niego leżała broń palna. Prokurator wszczął śledztwo, które ma wyjaśnić przyczyny tragedii.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dwie osoby ugodzone nożem. Rodzinny dramat w Bochni

Rodzinny dramat w małopolskiej Bochni. Dwie osoby ugodzone nożem są ciężko ranne. Obie trafiły do miejscowego szpitala. Jak dowiedział się reporter RMF FM, poszkodowani to małżeństwo. Parę zaatakował jej syn, który jest chory na schizofrenię.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Bochnia: Nie żyje 23-latek zaatakowany nożem. Tragiczny finał kłótni o dziewczynę

Kłótnia czterech młodych mężczyzn o dziewczynę w Bochni skończyła się tragicznie. 23-latek został raniony nożem – co najmniej osiem razy. Mimo pomocy lekarskiej, zmarł. W wyniku bójki czterech mężczyzn w Bochni ranna została też kobieta.

W Bochni czterech mężczyzn pokłóciło się. Doszło do bójki, użyto też noża. Powód? Dziewczyna – donosi RMF FM. Jeden z nastolatków wyciągnął nóż i zaczął na oślep zadawać ciosy. Inny został ciężko ranny. Mężczyzna został przewieziony do szpitala. Nie udało sie go jednak uratować. Pobita została też młoda dziewczyna, obecna podczas zdarzenia.

Kto to zrobił?

Sprawcy uciekli z miejsca zdarzenia. Po północy policjanci zatrzymali dwóch nastolatków. Dzisiaj obaj mają zostać przesłuchani. Wiadomo, że podczas zdarzenia byli pijani. 17-latek, jeden z zatrzymanych, miał promil w wydychanym powietrzu. To on prawdopodobnie zadał 23-latkowi śmiertelne ciosy. Do zdarzenia doszło w czwartek wieczorem przed blokiem przy ulicy Solna Góra w Bochni (małopolskie).
Źródło info i foto: wp.pl

Portret pamięciowy sprawcy napadu w Bochni

Trwa obława na napastnika, który w poniedziałek zastrzelił pracownika kantoru i ranił kobietę na ul. Legionów Polskich w Bochni (woj. małopolskie). Po oddaniu strzałów mężczyzna zabrał pieniądze i uciekł. Sprawcy poszukuje kilkudziesięciu funkcjonariuszy. Policja stworzyła portret pamięciowy napastnika. Wyznaczono nagrodę za wskazanie sprawcy. Pierwszą informację otrzymaliśmy na Kontakt 24 od internauty Pawła.

Zgłoszenie o strzałach policja w Bochni dostała w poniedziałek ok. godz. 17:20. Jak tłumaczył rzecznik tamtejszej policji mł. asp. Łukasz Ostręga, niezidentyfikowany jeszcze mężczyzna zastrzelił jedną osobę, a drugą ranił. – Napastnik oddał strzały w kierunku mężczyzny i kobiety – powiedział.

Sprawca oddał kilka strzałów – trzy dosięgły pracownika kantoru. Jarosław Kycia, dyrektor szpitala w Bochni, poinformował, że pomimo prowadzonej reanimacji, postrzelony mężczyzna zmarł. Poszkodowana została ranna w udo. Nie wiadomo, czy napastnik ranił ją celowo, czy trafił ją rykoszet. – Kobieta została odizolowana w szpitalu, jest pod opieką policji. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – powiedział dyrektor na antenie TVN24.

Kilkudziesięciu policjantów i blokady

Jak poinformował rzecznik małopolskiej policji podinsp. Mariusz Ciarka, po oddaniu strzałów napastnik uciekł z miejsca zdarzenia. – Ze wstępnych ustaleń wynika, że mężczyzna zabrał pieniądze i uciekł pieszo w ul. Krakowską w Bochni. Na miejscu jest policja i specjalna grupa, która zabezpiecza ślady. Ściągnięty został również pies do tropienia – mówił w poniedziałek podinsp. Ciarka. Jak dodał, zarządzono również blokady dróg, ponieważ napastnik mógł przesiąść się w samochód.

Jak poinformował we wtorek około godz. 8 mł. asp. Ostręga, policja z Bochni współpracuje także z jednostkami z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, oraz z Komendami Powiatowymi w Brzesku i Wieliczce. Małopolska prokuratura wszczęła już śledztwo w tej sprawie. Zablokowane są drogi w Bochni, okolicznych miejscowościach oraz drogi wjazdowe do miasta.

Wszystko dla 100 tys. zł?

We wtorek policja poinformowała, że sprawcy szuka kilkudziesięciu funkcjonariuszy. Według nich mężczyzna „musiał być doskonale przygotowany do tego napadu, musiał wiedzieć gdzie pracownik kantoru będzie parkował i o której się zjawi”. Napastnik ukradł w reklamówce 100 tysięcy zł. Komenda Wojewódzka Policji podała, że poszukiwany mężczyzna ma ok. 45-50 lat i ok. 160 cm wzrostu. Ubrany był w czapkę z daszkiem, czarną skórzaną kurtkę i jeansy. – Apelujemy do mieszkańców, aby informowali nas, jeżeli widzieli takiego mężczyznę w okolicy – podała policja.

Przy współpracy ze świadkami policyjny rysownik stworzył portret pamięciowy mężczyzny. Osoby, które mogą rozpoznać napastnika proszone są o kontakt – tel. 997 oraz tel.: 12 61 54 400, Wydział Kryminalny Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
Za wskazanie sprawcy Małopolski Komendant Wojewódzki Policji wyznaczył nagrodę.

„Myślałem, że to petarda”

Od wczoraj przesłuchiwani są świadkowie. Wśród nich jest kobieta, która najprawdopodobniej widziała uciekającego mężczyznę. Jeden ze świadków relacjonował, że padły trzy strzały. – Na początku myślałem, że to petarda. To był silny strzał – powiedział.
Żródło info i foto: kontakt24.tvn24.pl

Trwa obława na zabójcę z Bochni

Policja powołała specjalną grupę, która ruszyła tropem zabójcy pracownika kantoru w Bochni. W poniedziałek po południu niezidentyfikowany mężczyzna napadł na właściciela kantoru w Bochni i postrzelił 2 osoby. Pracownik kantoru mimo reanimacji zmarł. Kobiecie postrzelonej w brzuch nic nie zagraża. Małopolska policja powołała specgrupę, która ściga zabójcę. Według RMF FM pracownik kantoru był wcześniej obserwowany. Napastnik wiedział, że pracownik będzie miał przy sobie pieniądze, wiedział też, gdzie wysiądzie on ze swojego auta. Miał też prawdopodobnie wspólnika, który czekał na niego w samochodzie.

Do strzelaniny doszło ok. godz. 17.20 w poniedziałek, na ul. Legionów Polskich w Bochni. 41-letni pracownik kantoru wracał po pracy do domu, podwoził znajomą. Gdy na chwilę wysiedli z auta, do 41-latka podbiegł mężczyzna i zażądał pieniędzy. Pracownik kantoru odmówił i wówczas bandyta zaczął strzelać. Potem zabrał mężczyźnie reklamówkę z pieniędzmi i uciekł w kierunku ul. Krakowskiej. Postrzelony pracownik kantoru trafił do szpitala w ciężkim stanie, ale nie przeżył.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Bochnia: napad na 41-letniego pracownika kantoru

W Bochni w województwie małopolskim doszło do napadu na pracownika kantoru. Nieznany sprawca strzelił do niego i zabrał reklamówkę z pieniędzmi. Mężczyzna nie przeżył. Bandyta uciekając postrzelił też kobietę. Trwa pościg. Policja ostrzega, że sprawca jest uzbrojony i niebezpieczny. 41-letni pracownik kantoru wracał już po pracy do domu. Prawdopodobnie podwoził znajomą kobietę. Gdy na chwilę wysiedli z auta, podbiegł do niego mężczyzna i zażądał wydania pieniędzy.

Kiedy mężczyzna spotkał się z odmową wydania pieniędzy, zaczął strzelać. Teraz już wiemy, że przynajmniej jeden ze strzałów okazał się śmiertelny. Ze wstępnych informacji wynika, że bandyta strzelił trzy razy w klatkę piersiową 41-latka. Trafił też kobietę. Ustalamy, czy był to rykoszet, czy celowy strzał w jej kierunku – powiedział nam inspektor Mariusz Ciarka z małopolskiej policji.

Bandyta, po oddaniu strzałów, zabrał mężczyźnie reklamówkę z pieniędzmi i uciekł w kierunku ul. Krakowskiej. Oddalił się pieszo, ale nie wykluczone, że gdzieś czekał na niego samochód – dodał Ciarka. Jak informuje dziennikarz RMF FM Marek Balawajder, postrzelony mężczyzna zmarł w szpitalu, mimo reanimacji. Raniona w brzuch kobieta trafiła do szpitala. Jej życiu nic nie zagraża.

Trwa obława na bandytę. Szuka go kilkudziesięciu policjantów z całej Małopolski. Na drogach ustawiono blokady. Poszukiwany mężczyzna ma około 45-50 lat, jest średniego wzrostu, ubrany był na ciemno, miał na sobą skórzaną kurtkę. Policja ostrzega mieszkańców, że jest uzbrojony i niebezpieczny.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Elżbieta J. zostawiła ojca bez opieki. Mężczyzna zmarł z wycieńczenia

Mieszkanka Bochni zostawiła bez opieki swego niedołężnego ojca i wyjechała na urlop. Mężczyzna zmarł z wycieńczenia. Kobietą zajęła się prokuratura – grozi jej 10 lat więzienia. Mieszkanka Bochni zostawiła bez opieki swojego 83 letniego ojca i wyjechała na urlop. Mężczyzna zmarł. Jak dowiedziało się Radio Kraków – do tej bulwersującej sytuacji doszło pod koniec lutego. 58-letnia Elżbieta J. wyjechała na ponad dwa tygodnie zostawiając swojego ojca w zamkniętym mieszkaniu. Kiedy wróciła mężczyzna już nie żył – relacjonuje rzecznik tarnowskiej prokuratury okręgowej w Tarnowie, Elżbieta Potoczek Bara. Jak dodała ilość żywności, którą córka zostawiła ojcu nie mogła wystarczyć na 16 dni. Jak nieoficjalnie dowiedziało się Radio Kraków mężczyzna prawdopodobnie zmarł z wycieńczenia. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Marta W. i Kamil K. zabili własne dziecko

Dwójka nastolatków doprowadziła do śmierci noworodka – własnego dziecka. 17-letnia matka i 19-letni ojciec nie próbowali pomóc urodzonej przedwcześnie dziewczynce. Maleństwo zmarło w plastikowej torbie. Kamil K. usłyszał zarzut morderstwa. Jeśli sąd potwierdzi zarzuty prokuratorów, ojciec dziecka może spędzić resztę życia w więzieniu.„W każdej chwili marzę skrycie, aby z tobą spędzić życie. Z tobą chcę przez życie iść i ten sam sen w nocy śnić” – takie wiersze zamieszczał w internecie Kamil K. (19 l.) spod Bochni. Dedykował je swojej ukochanej Marcie W. (17 l.). Żródło info i foto: Fakt.pl

Najdziwniejsze włamanie świata

Włamywacz przed tym jak dał się złapać policji, skorzystał z toalety w domu panie Małgorzaty – podaje eFakt.pl
A było tak przyjemnie… W sobotni wieczór Małgorzata O. (51 l.) z Bochni zrobiła sobie herbatę i zasiadła przed telewizorem. Ale spokój ten trwał ledwie chwileczkę.
Z łazienki zaczęły dobiegać niepokojące odgłosy. Zdziwiona kobieta podkradła się pod drzwi, szarpnęła za klamkę i zamarła z przerażenia. Na sedesie, ze spuszczonymi spodniami siedział obcy człowiek i stękał z wysiłku…
– Co pan tu robi! – wykrzyknęła oburzona pani Małgorzata. – S…am!!! – bezczelnie odwarknął intruz i dalej w najlepsze robił swoje. Bliska omdlenia kobieta rzuciła się do pokoju, by zadzwonić na policję.
– Dzwoniłam po ratunek, a ten człowiek spokojnie załatwiał się w mojej łazience. To było obrzydliwe – opowiada ciągle wstrząśnięta pani Małgorzata.
Zródlo info: eFakt.pl