Ugrupowanie Nowa IRA podłożyła bombę w mieszkaniu. Policję obrzucono koktajlami Mołotowa

W trakcie akcji policyjnej śledczy odnaleźli bombę, która została podłożona przez paramilitarne ugrupowanie Nowa IRA w jednym z mieszkań w Londonderry (Derry). Podczas rozbrajania ładunku funkcjonariusze zostali zaatakowani. W Irlandii Północnej rośnie napięcie. Jedną z przyczyn niestabilnej sytuacji wewnątrz kraju jest brexit.

Rzecznik policji w Londonderry [nazwa stosowana naprzemiennie z Derry, używanym przez katolicką część miasta – red.] poinformował, że podłożenie ładunku wybuchowego przez dysydenckie ugrupowanie Nowa IRA było bezpośrednio wymierzone w funkcjonariuszy policji .

Do zdarzenia doszło, gdy śledczy prowadzili dochodzenie w sprawie śmierci Lyry McKee – zastrzelonej przed kilkoma miesiącami dziennikarki. Policjanci przeszukiwali jeden z samochodów przy ulicy Creggan Heights, gdy odnaleziono bombę. Kilka chwil po zarządzeniu ewakuacji okolicznych domów, w kierunku funkcjonariuszy poleciały płonące butelki z benzyną.

„Ładunek wybuchowy szczęśliwie udało się rozbroić. W operacji brało udział 80 funkcjonariuszy. W starciach z policją ucierpiało dwóch bojówkarzy. Żaden funkcjonariusz nie odniósł obrażeń” – podaje BBC,

„W trakcie prowadzenia czynności policyjnych nieopodal zgromadziła się grupa licząca od 60 do 100 osób, która zaatakowała funkcjonariuszy. W kierunku policji poleciało około 40 podpalonych butelek z benzyną ” – czytamy w oświadczeniu rzecznika Policji Irlandii Północnej.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Eksplozja bomby w dawnej stolicy Państwa Islamskiego

Co najmniej 10 osób zginęło w sobotę w położonej na północy Syrii Ar-Rakce, gdzie doszło do eksplozji samochodu-pułapki – podało Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka. Pięć ofiar stanowią cywile, a pięć pozostałych to żołnierze Syryjskich Sił Demokratycznych.

– Zamach był wymierzony w pobliskie koszary Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) – ocenił dyrektor Obserwatorium, Rami Abdel Rahmane. Dodał, że według służby medycznych 20 osób odniosło rany.

SDF to sojusz sił kurdyjskich i arabskich, którym wspólnie udało się odbić w październiku 2017 r. Ar-Rakkę, będącą wówczas stolicą samozwańczego kalifatu IS. Dżihadyści z Państwa islamskiego panowali w niej przez trzy lata.

Wybuch samochodu-pułapki miał miejsce na rondzie „al-Naim” (po arabsku „Raj”), nazywanym niekiedy „Piekłem”, ponieważ Daesz przeprowadzał tam liczne i krwawe egzekucje.

Eksplozję poprzedził wybuch bomby w innej części miasta. Nikt tam nie zginął, ale kilka osób odniosło rany – podał szef Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka.

Żadna z organizacja nie przypisała sobie na razie autorstwa zamachu.

Agence France Presse przypomina, że mimo całkowitego wyzwolenia miasta z rąk bojowników Państwa Islamskiego (IS) przed dwoma laty i praktyczną likwidacją kalifatu IS w dniu 23 marca 2019 r., w mieście wciąż dochodzi do aktów terroru i przemocy. 9 kwietnia Ar-Rakka była sceną podwójnego zamachu bombowego, w wyniku którego zginęło 13 osób – w większości cywile.

Ofensywę przeciw IS w Ar-Rakce siły SDF rozpoczęły w listopadzie 2016 r. Do samego miasta oddziałom udało się wejść 6 czerwca 2017 r., a 4 lipca tego roku oddziały SDF weszły do starego miasta. Informowano wówczas, że broniło się tam ok. 2,5 tys. dżihadystów. 17 października 2017 r. miasto zostało wyzwolone. W walce o o miasto kurdyjscy bojownicy napotykali silny opór ze strony terrorystów, którzy zastawiali w mieście pułapki, podkładali bomby i nękali cywilów, grożąc śmierciom tym, którzy chcieliby uciec z miasta.

IS zajęło Ar-Rakkę w 2014 roku. Właśnie tam dżihadyści dopuszczali się największych okrucieństw, m.in. publicznych egzekucji przez ścięcie. Miasto było samozwańczą stolicą Państwa Islamskiego w Syrii oraz centrum planowania operacji terrorystycznych za granicą.

Konflikt wojenny w Syrii, w którym ważną rolę odegrała ofensywa tzw. Państwa islamskiego, pochłonął łącznie 370 tys. ofiar śmiertelnych, zmuszając miliony ludzi do opuszczenia ich domostw.
Źródło info i foto: onet.pl

73-latek podejrzany o wywołanie alarmów bombowych w rękach policji

Do 8 lat więzienia grozi 73-letniemu mężczyźnie, podejrzanemu o wywołanie alarmów bombowych w ZUS i NFZ w Rzeszowie. Mężczyzna wysłał list o podłożeniu ładunków wybuchowych i podpisał się pod nim. Został zatrzymany przez policję.

Jak poinformował w czwartek nadkom. Adam Szeląg oficer prasowy rzeszowskiej policji podejrzany przesłał list do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w którym poinformował o podłożeniu bomby w tej instytucji oraz w Narodowym Funduszu Zdrowia.

Informacja o potencjalnych ładunkach wybuchowych dotarła do policji kilkadziesiąt minut po godz. 12 w środę.

– Do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Rzeszowie pocztą dostarczono list z informacją o podłożeniu ładunku. W przesyłce była również informacja o bombie podłożonej w Narodowym Funduszu Zdrowia. Informacje te spowodowały ewakuację obu tych instytucji. Łącznie ewakuowano około 700 osób – poinformował Szeląg.

Policyjni pirotechnicy sprawdzili budynki, ale nie znaleźli podejrzanych ładunków.

– Okazało się, że nadawca listu podpisał się pod nim. Jeszcze podczas trwania policyjnych działań funkcjonariusze wydziału kryminalnego zatrzymali podejrzanego o wywołanie alarmu. Okazał się nim 73-letni mieszkaniec Rzeszowa – dodał Szeląg.

Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów wyjaśni okoliczności zdarzenia i motywy działania 73-latka.

Szeląg przypomniał, że za zawiadomienie o podłożeniu ładunków wybuchowych grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Odpowiedzialni za ataki terrorystyczne na Sri Lance są zatrzymani lub martwi

– Wszyscy bezpośrednio powiązani z wielkanocnymi atakami na kościoły są zatrzymani lub martwi – powiedział minister obrony Sri Lanki, Chandana Wickramaratne. W związku z zamachami zatrzymano ponad 150 podejrzanych.

W oświadczeniu wygłoszonym w poniedziałek, Chandana Wickramaratne, który pełni także rolę inspektora generalnego policji, powiedział że siły bezpieczeństwa skonfiskowały materiały do budowy kolejnych bomb. Władze Sri Lanki oskarżają o zamachy lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Nie wykluczono również, że ataki były zorganizowane z zagranicy. Odpowiedzialność za zamachy wzięło na siebie tak zwane Państwo Islamskie. Władze ogłosiły stan wyjątkowy, aby dać większą swobodę siłom bezpieczeństwa podczas ścigania podejrzanych o zamachy na luksusowe hotele i kościoły chrześcijańskie, w których zginęło ponad 250 osób.

Strach przed kolejnymi zamachami

Kościół katolicki na Sri Lance zrezygnował z wcześniejszych planów wznowienia już w najbliższą niedzielę odprawiania mszy. Decyzję podjęto ze względu na „konkretne zagrożenie” kolejnymi zamachami w co najmniej dwóch świątyniach. Szkoły publiczne, które zamknięto w ramach środków ostrożności, ponownie otwarto w poniedziałek, ale wciąż pozostają strzeżone.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zamach na katolicką katedrę na Filipinach

Do 27 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych dwóch wybuchów bombowych, do których doszło podczas niedzielnej mszy w katolickiej katedrze na wyspie Jolo na południu Filipin. 77 osób jest rannych. Pierwsza bomba została zdetonowana wewnątrz Wikariatu Apostolskiego katedry w Jolo, a druga wybuchła niedaleko od wejścia do katedry, na parkingu.

Do drugiego wybuchu doszło, gdy na miejsce zdarzenia przybyli policjanci i wojsko. Według policji, zginęło 20 cywilów i siedmiu żołnierzy. Wśród rannych jest 61 cywilów, dwaj policjanci i 14 żołnierzy. Do zamachu dotychczas nikt się nie przyznał, ale władze podejrzewają, że jego sprawcą była islamska grupa terrorystyczna Abu Sajaf. Wyspa Jolo jest siedzibą tego radykalnego ugrupowania muzułmańskiego, które – zdaniem ekspertów – ma powiązania z siatką al-Kaidy.

Katedra w Jolo była już wielokrotnie celem zamachów terrorystycznych.

Ugrupowanie Abu Sajaf, które złożyło przysięgę wierności tzw. Państwu Islamskiemu, znane jest z brutalnych działań, szczególnie wobec cudzoziemców, m.in. z zamachów bombowych, wymuszeń i porwań dla okupu. Grupa powstała w latach 90. dzięki finansowaniu członka rodziny założyciela Al-Kaidy Osamy bin Ladena. Abu Sajaf należy do ruchu muzułmańskich separatystów, którzy od lat 70. XX wieku chcą przekształcić południe Filipin w kalifat. Od tamtego czasu w wyniku działań separatystów zginęło w tym regionie ponad 150 tys. ludzi.

Do ataku doszło po zeszłotygodniowym referendum w sprawie utworzenia autonomicznego regionu Bangsamoro na terytoriach zamieszkanych przez muzułmanów. Jednak mieszkańcy prowincji Solo, gdzie znajduje się Jolo, wypowiedzieli się przeciwko tej autonomii.
Źródło info i foto: interia.pl

Informacje o podłożeniu bomb w Rosji. Ewakuowano 11 obiektów

W związku z telefonicznymi informacjami o podłożeniu bomb władze zarządziły dziś ewakuację obiektów użyteczności publicznej w obwodzie irkuckim, amurskim i w Republice Buriacji. Ewakuowano 6 szpitali w obwodzie irkuckim, zamknięto szkoły i urzędy w Buriacji.

Służby pirotechniczne i policja prowadzą od rana przeszukanie w budynku Rady Miejskiej w stolicy Buriacji, Ułan-Ude, a także w pomieszczeniach Ludowego Churału Buriacji (parlamentu) – pisze TASS, powołując się na źródła we władzach tej rosyjskiej republiki autonomicznej.

W obwodzie irkuckim ewakuacja prowadzona jest w odniesieniu do 11 obiektów. Sprawdzane są wszystkie sygnały o podłożeniu bomb. W mieście Angarsk trwa rewizja w centrum handlowym „Festiwal” i w szkole.

Dziś w godzinach porannych ewakuowano sześć placówek szpitalnych w Irkucku oraz na przedmieściach tego miasta – poinformowało ministerstwo opieki zdrowotnej obwodu irkuckiego. Do godz. 11:00 (godz. 4 w Polsce) nie udało się znaleźć potwierdzenia, że w budynkach zostały podłożone ładunki wybuchowe.

„Nad ranem liczne placówki szpitalne w Irkucku dostały informację, że umieszczono w nich bomby. Teraz wiadomo, że takich szpitali było sześć. Trwa ewakuacja z udziałem sił porządkowych i ekip ratowniczych” – pisze TASS.
Źródło info i foto: onet.pl

Alarmy bombowe w biurach PO w całym kraju. Ewakuacja pracowników

„Dzisiaj siedziba waszej kłamliwej partii wyleci w powietrze. Płońcie ogniem piekielnym. Bomba cyka” – maile o takiej treści dotarły do biur poselskich Platformy Obywatelskiej w całej Polsce. Policja ewakuuje pracowników biur i dokładnie je sprawdza.

W mediach społecznościowych politycy – jeden po drugim – informują o mailach z pogróżkami. – To, co się dzieje, ilość hejtu, groźby karalne, życzenia śmierci mi, mojej rodzinie, moim dzieciom, to się już przelewa – podkreśliła w rozmowie z WP Joanna Augustynowska, której biuro znajduje się we Wrocławiu.

I dodała: – Ewakuowano dzisiaj moje biuro poselskie, biuro regionu. Bo ktoś wysyła maile, że chce wysadzić nas w powietrze. Sprawą zajmuje się policja, teren sprawdzany jest przez straż pożarną, a nasi pracownicy się boją. Teraz, po ewakuacji, są bezpieczni. Ta agresja, która jest nakręcana, m.in. przez telewizję publiczną… Doszliśmy do naprawdę groźnego momentu. Co się dzieje w głowach tych, którzy to robią? To nie może być bezkarne. Mam nadzieję, że te emocje uda się uspokoić, że ta fala agresji nie będzie dalej nakręcana.

Fala wpisów
O mailu napisał na Twitterze między innymi Piotr Borys, poseł do Parlamentu Europejskiego i Dyrektor Biura Krajowego PO. Opublikował treść wiadomości, która w czwartek rano została wysłana do kilku biur Platformy, m.in. w Poznaniu, Szczecinie, Białymstoku, Łodzi, Lublinie, Wrocławiu, Krakowie i Katowicach.

„Gińcie świnie” – tak został zatytułowany mail wysłany przez Monikę Zet. Jego treść brzmiała: „Dzisiaj siedziba waszej kłamliwej partii wyleci w powietrze. Płońcie ogniem piekielnym. Bomba cyka…”.

„Właśnie zostało ewakuowane moje biuro w Krakowie po pogróżkach ws zagrożenia zamachem bombowym. Atmosfera po morderstwie w Gdańsku, telewizyjnej nagonce i zagrożeniach terroryzmem jak w 3 Świecie, a nie jak w Europie. Rok 2019” – napisał Grzegorz Lipiec.

Jest reakcja. Minister Joachim Brudziński napisał, że „przestępcy nie pozostaną anonimowi”.
Źródło info i foto: wp.pl

Ewakuacja Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu po informacji o podłożeniu bomby

Pracownicy Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu zostali we wtorek przed południem ewakuowani z budynku, z powodu zgłoszenia o możliwym podłożeniu bomby w urzędzie. Budynek sprawdza i przeszukuje policja. Jak tłumaczył PAP we wtorek rzecznik wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak, „przed godziną 11 zostaliśmy poinformowani, że Urząd Wojewódzki w Poznaniu otrzymał sygnał o możliwym niebezpieczeństwie, o podłożeniu bomby”.

„Zrobiliśmy analizę sytuacji, wystawiliśmy rekomendację, że wiarygodność tej informacji jest bardzo mała, i że nie zalecamy ewakuacji. Mimo to, urząd zdecydował się na ewakuację pracowników. W związku z tą decyzją, będziemy ten budynek teraz przeszukiwać i sprawdzać” – dodał.

Borowiak wskazał, że podobne zgłoszenia o możliwej bombie odebrały także inne urzędy na terenie całego kraju.

Jak informuje Centrum Zarządzania Kryzysowego Miasta Poznania, w związku z ewakuacją Urzędu Wojewódzkiego występują utrudnienia na Al. Niepodległości.
Źródło info i foto: interia.pl

Wybuch samochodu pułapki w centrum Londonderry

Policja w Irlandii Północnej poinformowała w sobotę wieczorem, że podejrzewa, iż w Londonderry wybuchł samochód pułapka. Pokazano zdjęcia, na których widać płonący pojazd. „Nie ma miejsca, ani przyzwolenia dla takich aktów terroru, których celem jest ponowne wciągnięcie Irlandii Północnej w okres przemocy i konfliktu” – napisał na Twitterze, minister spraw zagranicznych Irlandii.

Do incydentu doszło w biznesowym centrum miasta, przy Bishop Street.

„Wydaje się, że nikt nie odniósł obrażeń w sobotniej eksplozji w północnoirlandzkim Londonderry, która – jak podejrzewa policja – mogła być wybuchem samochodu pułapki” – napisała na Twitterze Elisha McCallion, deputowana Sinn Fein zaraz po wybuchu.

Północnoirlandzka policja opublikowała zdjęcia, na których widać płonący pojazd na Bishop Street w centrum Londonderry. Mieszkańców wezwano, by nie udawali się w ten rejon.

Incydent łączony z brexitem

Incydent został potępiony przez wszystkie główne partie poliltyczne. Media wiążą go z brexitem i przypominają ,że dzięki porozumieniu zawartemu przed dwudziestoma laty, rządy Wielkiej Brytanii i Irlandii zdołały położyć kres trwającemu ponad trzy dekady krwawemu konfliktowi.

Twardy brexit zwiększa prawdopodobieństwo przywrócenia granicy pomiędzy Irlandią i kontrolowaną przez władze w Londynie Irlandią Północną. Granica może stać się celem ataków grup militarnych – komentują media. Jednoczesnie informują, że premier Theresa May rozważa podpisanie odrębnego porozumienia z rządem Irlandii, które uregulowałoby problemy ruchu granicznego po wyjsciu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.
Źródło info i foto: TVP.info

Seria alarmów bombowych w Moskwie. Ewakuowano Dworzec Kijowski i 12 centrów handlowych

Służby ratunkowe w Moskwie ewakuowały 12 centrów handlowych i dworzec kolejowy po serii anonimowych telefonów o podłożonych w tych miejscach ładunkach wybuchowych – informuje rosyjska agencja prasowa RIA Nowosti. W ubiegłym roku Rosję dotknęła fala fałszywych alarmów o takim zagrożeniu.

Nad ranem informowano o ewakuacji siedmiu moskiewskich centrów handlowych. Teraz liczba budynków, z których wyprowadzani są klienci, wzrosła do 12. Wszystkie przeczesują teraz funkcjonariusze z psami.

Jak podaje rosyjska agencja prasowa RIA Nowosti, ewakuację przeprowadzono także na stacji kolejowej Moskwa-Passażyrskaja-Kijewskaja, zwanej także Dworcem Kijowskim. To jedna z największych stacji w Moskwie, obsługująca połączenia dalekobieżne i podmiejskie. Przez dworzec przejeżdżają pociągi m.in. z Kijowa, Lwowa, Budapesztu i Wiednia.

RIA Nowosti przypomina, że fala anonimowych doniesień o bombach pojawiła się w Rosji także jesienią ubiegłego roku. W sumie z tysięcy centrów handlowych, dworców i innych obiektów ewakuowano wówczas około 350 tysięcy ludzi. W żadnym wypadku nie potwierdzono zagrożenia wybuchem.
Źródło info i foto: RMF24.pl