Żona El Chapo trafiła za kratki

Najseksowniejsza przestępczyni świata aresztowana na lotnisku w Waszyngtonie! Emma Coronel (31 l.), żona sławnego narkotykowego bossa El Chapo odpowie za przemyt narkotyków i pomoc w pamiętnej ucieczce męża z więzienia. Za organizację tej akcji miała zapłacić aż trzy miliony dolarów. Emma to nie tylko przestępczyni, ale i uczestniczka niezliczonych konkursów piękności. Czy teraz jej uroda przeminie za kratami, a może bezwzględna piękność znowu wymyśli, jak uciec z meksykańskiego więzienia?

Królowa mafii za kratkami! Piękna i niebezpieczna Emma Coronel (31 l.), żona sławnego narkotykowego bossa El Chapo czyli Joaquína Guzmána Loera (64 l.), została właśnie aresztowana na lotnisku w Waszyngtonie. Usłyszała zarzuty przemytu narkotyków w latach 2014-2017 oraz pomocnictwa w pamiętnej ucieczce męża z więzienia. Postawienie zarzutów byłej uczestniczce konkursów piękności umożliwiły zeznania świadka. Mężczyzna opowiedział, jak żona El Chapo organizowała plan sławnej ucieczki specjalnie wydrążonymi z meksykańskiego więzienia i zapłaciła za to w sumie 3 miliony dolarów, z czego większa część została przeznaczona na łapówki dla wysoko postawionych urzędników ze służby więziennej.
Źródło info i foto: se.pl

Ivan Manuel Molina Lee został zatrzymany w Warszawie. Boss narkotykowy poszukiwany był ENA

Ivan Manuel Molina Lee przybył na lotnisko Chopina w Warszawie dziś wieczorem. Wojskowa CASA, którą transportowany był członek kartelu narkotykowego, eskortowana była przez policję. Mężczyzna został zatrzymany na polecenie polskiej prokuratury – informuje rmf24.pl.

Europejski Nakaz Aresztowania wystawiła prokuratura we Wrocławiu. Na jego podstawie Molina Lee został zatrzymany w Grecji. Mężczyzna jest właścicielem zarejestrowanej w Michałowicach spółki Crypto, która w znacznym stopniu należy do innej spółki z Panamy. Firma ta prowadzi w Banku Spółdzielczym w Skierniewicach konta giełdy kryptowalutowej BitFines, obracającej Bitcoinami.

Jak informuje rmf24.pl, Ivan Manuel Molina Lee był poszukiwany w związku z praniem brudnych pieniędzy karteli narkotykowych przez giełdę kryptowalut.
Źródło info i foto: onet.pl

W 2012 roku prezydent Meksyku przyjął 100 mln dolarów łapówki od „El Chapo”?

W 2012 roku ówczesny prezydent Meksyku Enrique Pena Nieto przyjął łapówkę w wysokości 100 mln dolarów od meksykańskiego barona narkotykowego Joaquina „El Chapo” Guzmana – zeznał we wtorek jeden ze świadków podczas procesu „El Chapo” w Nowym Jorku.

Alex Cifuentes, kolumbijski boss narkotykowy, który został aresztowany w 2013 roku i obecnie współpracuje z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości, powiedział w sądzie, że był „prawą ręką” Guzmana, kiedy ten – jak twierdzi Kolumbijczyk – przekupił Nieto.

Cifuentes twierdzi także, że to sam Nieto szukał kontaktu z Guzmanem i na początku żądał od niego nawet 250 mln dolarów. Według świadka Nieto wysłał do Guzmana wiadomość, że nie musi on już dłużej się ukrywać. Do korupcji – jak powiedział Kolumbijczyk – doszło w październiku 2012 roku, gdy Nieto został już wybrany na prezydenta Meksyku, urząd ten jednak objął w grudniu 2012 roku. Enrique Pena Nieto był prezydentem do listopada 2018 roku.

Byli prezydenci zaprzeczają

Zarzuty korupcyjne wobec Nieto i jego poprzednika na urzędzie prezydenta Meksyku, Felipe Calderona pojawiły się już na początku procesu Guzmana. Rzecznik Nieto oświadczył natychmiast, że są „całkowicie fałszywe i obraźliwe”. Także Calderon odrzucił oskarżenia o korupcję.

Joaquin „El Chapo” Guzman – jeden z najpotężniejszych meksykańskich baronów narkotykowych – został ujęty na początku stycznia 2016 roku w mieście Los Mochis w swym rodzinnym stanie Sinaloa. W styczniu 2017 roku „El Chapo” został przekazany Stanom Zjednoczonym.

Proces Guzmana rozpoczął się w listopadzie ub. roku w Nowym Jorku. „El Chapo” jest oskarżany m.in. o liczne zabójstwa, kierowanie gangiem, pranie pieniędzy i organizowanie stałych przerzutów dużej ilości narkotyków do Stanów Zjednoczonych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Proces „El Chapo”. Boss narkotykowy na resztę życia trafi za kratki?

Przed sądem w Nowym Jorku rozpoczął się proces meksykańskiego barona narkotykowego Joaquina Guzmana zwanego „El Chapo”. Zarzuca mu się m.in. międzynarodowy handel narkotykami, spisek w celu zamordowania rywali i pranie pieniędzy. Prokuratorzy będą się starali dowieść m.in., że zabił lub nakazał zamordowanie ponad 30 rywali i funkcjonariuszy organów ścigania. Mowy oskarżycielskie zostały jednak odłożone ze względu na niedyspozycję jednej z ławniczek.

Telewizja ABC porównała gmach federalnego sądu okręgowego na Brooklynie, gdzie rozpoczął się proces, do fortecy. Aby przetransportować „El Chapo” z najpilniej strzeżonego nowojorskiego wiezienia Metropolitan Correctional Center do sądu, wyłączono z ruchu most Brookliński i kilka ulic. Uzbrojonym funkcjonariuszom federalnym towarzyszą tam policjanci z psami szkolonymi do wykrywania ładunków wybuchowych.

Swój narkotykowy proceder Guzman zaczął w wieku kilkunastu lat od uprawiania marihuany. Później stanął na czele kartelu narkotykowego Sinaloa. W ciągu kilkudziesięciu lat zarobił na swym procederze 14 miliardów dolarów. Był chroniony m.in. przez sieć skorumpowanych funkcjonariuszy policji i polityków.

Numery zamiast nazwisk

Zważywszy na przeszłość Guzmana, uważanego za największego na świecie handlarza narkotyków, prowadzący sprawę sędzia Brian Cogan nakazał, aby nazwiska osób zasiadających w ławie przysięgłych zostały utajnione. Każdy otrzymał swój numer. Do sądu przewozić ich będą uzbrojeni policjanci. W trakcie wtorkowego postępowania jedna z ławniczek niedobrze się poczuła. Dlatego też wstępne oświadczenia zostały odłożone.

Wcześniej jeden z obrońców oskarżonego, Eduardo Balarezo argumentował, że anonimowość przysięgłych i przewożenie ich pod strażą byłyby szkodliwe dla jego klienta; stwarzałyby wrażenie, że jest winny i niebezpieczny. Ekipa obrońców Guzmana skarżyła się też, że nie miała wystarczająco dużo czasu, aby przejrzeć obszerny materiał dowodowy, w tym ponad 100 tys. nagrań dźwiękowych i 14 tys. stron otrzymanych niedawno nowych dokumentów.

Sprawa przeciwko Guzmanowi zostanie częściowo oparta na zeznaniach kilkunastu współpracujących z organami ścigania świadków, w tym byłych wspólników kartelu. Niektórzy są uwięzieni. Inni otrzymali nowe dowody tożsamości i znajdują się pod specjalną ochroną służb federalnych.

Prokuratorzy federalni zwrócili się do sądu, by zakazał odwoływania się do niedawnych komentarzy prezydenta Donalda Trumpa na temat współpracujących z sądem świadków. Potępił on praktykę polegającą na tym, że zeznając przeciwko tym, z którymi popełniali przestępstwa, mogą otrzymać złagodzone wyroki. Jego zdaniem powinno to być nielegalne.

Ucieczki z więzień

Prowadzenie procesu przeciw Guzmanowi w Nowym Jorku uzasadnia się m.in. nieskutecznością meksykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Zanim został zatrzymany i trafił do USA, dwukrotnie zdołał zbiec z meksykańskich więzień. W USA „El Chapo” jest oskarżany m.in. o liczne zabójstwa, kierowanie gangiem, pranie pieniędzy i organizowanie stałych przerzutów dużej ilości narkotyków do Stanów Zjednoczonych.

Obława na Guzmana nabrała tempa, kiedy w 1993 roku występujący przeciw handlowi narkotykami meksykański kardynał Juan Jesus Posadas Ocampo został zamordowany na lotnisku w mieście Guadalajara. Guzman został uwięziony, ale w osiem lat później uciekł ukryty w wózku przewożącym pranie.

Zaangażował setki uzbrojonych po zęby ochroniarzy, zbudował wyrafinowaną sieć komunikacyjną z zaszyfrowanymi urządzeniami. Wykorzystywał tajne lotniska i łodzie podwodne mogące transportować do sześciu ton kokainy. Otoczył się profesjonalnymi zabójcami, którzy mordowali jego konkurentów.

Aresztowany ponownie, uciekł z więzienia przez ok. półtorakilometrowy tunel wykopany pod prysznicem celi. Ostatecznie w styczniu 2016 r. wpadł jednak w ręce organów ścigania, a w styczniu 2017 r. władze Meksyku wydały go Stanom Zjednoczonym.
Źródło info i foto: TVP.info

W USA zatrzymano jednego z najbardziej poszukiwanych bossów narkotykowych

Po wieloletnich próbach meksykańskie siły federalne zatrzymały jednego z najniebezpieczniejszych bossów narkotykowych Angela Humberto Chaveza Gasteluma i jego syna. Jego nazwisko jest jednym z pierwszych na liście przestępców poszukiwanych przez policję amerykańską.

W operacji ujęcia Chaveza wzięli udział członkowie meksykańskiej policji federalnej i agenci Prokuratury Generalnej. Otoczyli w nocy znaną restaurację „Mochomo’s” w mieście Queretaro, w której szef gangu przebywał wraz z synem i członkami swej ochrony.

Meksykańskie media opisując operację aresztowania dobrze strzeżonego gangstera podały, że wzięło w niej udział „dwadzieścia jednostek różnych formacji policyjnych i militarnych”. Zamknęły one fragment głównego bulwaru w Queretaro, gdzie znajduje się restauracja. Chavez i jego syn przebywali tam z pięcioma innymi członkami gangu.

Boss narkotykowy zostanie na podstawie listu gończego wydany władzom amerykańskim. W USA jest ścigany jako szef gangu odpowiedzialnego za dystrybucję narkotyków na wielką skalę oraz za co najmniej dwa morderstwa.
Źródło info i foto: interia.pl

Meksyk: Trwają poszukiwania najgroźniejszego bossa narkotykowego

Ciała rozpuszczane w kwasie, zwłoki wywieszane na wiaduktach z wiadomościami od karteli, głowy poniewierające się po ulicach, brutalne morderstwa polityków, dziennikarzy czy policjantów to w Meksyku chleb powszedni. W kraju toczy się brutalna wojna domowa, która pod względem okrucieństwa nie ma w sobie równych. Stroną w tym konflikcie są potężne kartele narkotykowe. Na najważniejszego gracza wyrósł Nemesio Oseguera Cervantes. Przy „El Mencho” nawet niesławny Joaquin „El Chapo” Guzman to osiedlowy zbir.

Choć zaliczany do państw rozwijających się, Meksyk ma jedną z najważniejszych gospodarek na świecie. Zaopatruje Stany Zjednoczone w rozmaite produkty, wiele amerykańskich firm ma tam swoje zakłady, korzystając z taniej siły roboczej. Równolegle rozwija się nielegalna wymiana handlowa między tymi krajami. Jej wartość to setki miliardów dolarów rocznie, od których jedynym odprowadzanym podatkiem jest ludzka krew.

Meksyk pełni dwie kluczowe funkcje w obrocie narkotykami. Wytwarza się tam heroinę, marihuanę i metaamfetaminę, które zalewają Stany Zjednoczone. Do tego przez ten kraj transportowane są inne narkotyki z Ameryki Południowej, które dalej są przemycane do USA. Zyski są astronomiczne, nic zatem dziwnego, że chętnych do podziału tortu jest wielu i nie przebierają w środkach, żeby uszczknąć jak największy kęs.

Imperium

Do niedawna absolutnym numerem jeden był Joaquin Guzman, boss Kartelu Sinaloa. „El Chapo” stworzył imperium, które kontrolowało około 40 tys. km kwadratowych Meksyku, czyli mniej więcej jedną ósmą powierzchni Polski. Szacuje się, że pracowało dla niego nawet pół miliona osób. Po jego upadku na szczyt wspiął się „El Mencho”, ale warto poświęcić chwilę „Grubaskowi”.

Joaquin Archivaldo Guzman Loera pochodzi z biednej wioski La Tuna w stanie Sinaloa. Od najmłodszych lat miał kontakt z przestępczością wymuszoną przez trudną sytuację ekonomiczną. Ojciec uprawiał mak, niezbędny do produkcji opium i heroiny. Produktami handlował jego wuj, przy którym mały Joaqin uczył się przestępczego rzemiosła. W wieku 15 lat założył pierwszą własną plantację marihuany, a do pracy zatrudnił kuzynów.

Po śmierci wujaszka dołączył do rozbitego, niewielkiego Kartelu Gallardo, który dodatkowo przetrzebił, żeby stać się bossem. Kolejny krok to przejęcie Kartelu Sinaloa, z którego uczynił jedną z najgroźniejszych organizacji przestępczych na świecie. Wielki sukces małego człowieka (165 cm) nie spodobał się szefom innych karteli. W 1993 roku Kartel z Tijuany przeprowadził na niego zamach na lotnisku w Guadalajarze. Guzman przeżył, ale zginęło kilku jego ochroniarzy oraz przypadkowe osoby, m.in. arcybiskup Guadalajary kard. Juan Jesus Posadas Ocampo.
Źródło info i foto: TVP.info

Brazylijska policja aresztowała bossa narkotykowego. Był poszukiwany od 30 lat

Do zatrzymania lidera imperium narkotykowego w Ameryce Południowej doszło wczoraj. Przez 30 lat udawało mu się uniknąć służb i wymiaru sprawiedliwości dzięki operacjom plastycznym. Mężczyźnie grozi ponad 50 lat więzienia.

Luiz Carlos da Rocha, znany pod pseudonimem „Biała głowa”, używał fałszywego nazwiska. Podawał się za Vitora Luiza de Moraesa. Śledczym udało się go zatrzymać po porównaniu starych zdjęć Rochy ze zdjęciami nowego podejrzanego. Wówczas doszli do wniosku, że Luiz Carlos da Rocha i Vitor Luiz to ta sama osoba – pisze BBC, powołując się na informacje uzyskane od brazylijskiej policji.

Jak podają służby, organizacja, którą kierował Rocha znana była z przemocy, używania samochodów pancernych oraz broni ciężkiej. Kokainę najpierw produkowała w Boliwii, Peru bądź Kolumbii, a następnie „wyrafinowanymi sposobami” przerzucała ją do Europy i Stanów Zjednoczonych.

Luiz Carlos da Rocha zaopatrywał w kokainę także kryminalne organizacje na terenie Brazylii, w miastach Sao Paulo oraz Rio de Janeiro. Zdaniem policji organizacja Rochy była w stanie miesięcznie wyprodukować ok. 5 ton tego narkotyku.
Źródło info i foto: onet.pl

Szwedzka policja aresztowała polskiego bossa narkotykowego

Policja aresztowała polskiego lorda narkotykowego Macieja Jasiulewicza. Został zatrzymany przez jednostkę specjalną szwedzkiej policji „Fixed”. Polski baron narkotykowy, Maciej Jasiulewicz został zatrzymany w czwartek wieczorem w Årsta w południowym Sztokholmie. Mężczyzna jest od 2010 roku najbardziej poszukiwanym przestępcą w Polsce skazanym za poważne przestępstwa narkotykowe. „Zatrzymanie przebiegło sprawnie” – informuje policja w Sztokholmie.

Maciej Jasiulewicz uciekł z więzienia w 2010 roku, kiedy to do odbycia kary pozostało mu 5 lat. Maciej Jasiulewicz był przywódcą organizacji przestępczej z siedzibą w Białymstoku w Polsce, która produkowała i przemycała znaczne ilości amfetaminy w Europie od 2003 roku. Za przestępstwa narkotykowe został skazany w 2007 roku.

Jasiulewicz został zatrzymany w czwartkowe popołudnie. Aresztowanie przebiegło gładko i sprawnie. „Maciej Jasiulewicz całkowicie zmienił swój wygląd. Inspirował się zbrodniarzem wojennym Radovanem Karadziciem, zapuścił brodę i długie włosy, był nie do poznania. Używał również fałszywej tożsamości, zbudował wizerunek rzemieślnika w Szwecji”.
Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Joaquin „El Chapo” Guzman odwołał się od decyzji o ekstradycji do Stanów

Meksykański baron narkotykowy Joaquin „El Chapo” Guzman odwołał się we wtorek od decyzji władz o ekstradycji do USA motywując to tym, że grozi mu tam kara śmierci. Ekstradycji Guzmana domaga się wymiar sprawiedliwości stanów Teksas i Kalifornia, zarzucając mu udział w licznych zabójstwach i organizowanie stałych przerzutów dużej ilości narkotyków do USA.

Odwołanie od decyzji o ekstradycji wniósł adwokat Guzmana do sądu w stolicy Meksyku, który już raz, w końcu października, odrzucił podobną prośbę. Obrońcy Guzmana, nazywanego „królem narkotyków” zapowiedzieli już, że w przypadku kolejnej odmowy, odwołają się do Sądu Najwyższego. Minister spraw zagranicznych Meksyku Claudia Ruiz Massieu Salinas zapewniła wcześniej, że uzyskała od władz amerykańskich gwarancję, iż wobec Guzmana „kara śmierci nie zostanie orzeczona”.

Jednak obrońcy „El Chapo” twierdzą, że nie była to gwarancja w sensie formalnym.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Fragmenty wywiadu z „El Chapo”

Władze Meksyku formalnie rozpoczęły procedurę ekstradycji Joaquina „El Chapo” Guzmana do Stanów Zjednoczonych. Narkotykowy boss kartelu Sinaloa został ponownie schwytany dzięki tajnemu wywiadowi, którego udzieli aktorowi Seanowi Pennowi. Jego fragment zostały już ujawnione. Do więzienia Altiplano w okolicach meksykańskiej stolicy dotarły już dokumenty ekstradycyjne „El Chapo”. Jak poinformowały władze Meksyku, jego ekstradycja do Stanów Zjednoczonych ma zapobiec ewentualnej kolejnej ucieczce bossa z więzienia – w lipcu 2015 roku uciekł on bowiem z meksykańskiego więzienia o najostrzejszym rygorze.

Ekstradycja za kilka miesięcy?

Meksyk i USA posiadają umowę o ekstradycji, ale cały proces potrwa kilka miesięcy. Jak zauważa BBC, adwokaci Guzmana mogą na wiele sposobów wstrzymywać ekstradycję, m.in. zgłaszać zastrzeżenia, których rozpatrzenie będzie wymagało zaangażowania niewydolnego meksykańskiego systemu sprawiedliwości. Narkotykowego bossa udało się ponownie schwytać dzięki tajnemu spotkaniu i wywiadowi, jaki przeprowadził z nim aktor Sean Penn. Najpierw doszło do spotkania Penna z Guzmanem – w nieznanym miejscu w Meksyku. Później wywiad został dokończony na odległość – aktor wysłał pytania, a „El Chapo” nagrywał odpowiedzi.

– Miałem jakieś 15 lat, gdy zacząłem. Pochodzę z miasta Badiraguato, w biednej prowincji Meksyku. Dorastałem na ranczu La Tuna. W tamtym regionie, również dzisiaj, nie ma pracy, nie ma żadnych perspektyw dla młodych ludzi – tłumaczył Guzman pytany, dlaczego zajął się narkobiznesem. Narkotykowy boss twierdził również, że jego schwytanie wcale nie zmniejszy liczby uzależnionych od narkotyków w USA. – Jeśli mnie zabraknie, liczba uzależnionych nie spadnie. Tak samo przemyt narkotyków – powiedział Seanowi Pennowi.

Szczęście meksykańskiej policji

Rząd Meksyku twierdzi, że wiedział o spotkaniu i, śledząc Penna, dotarł do Guzmana. Jak jednak przyznał senator meksykańskiego stanu Sinaloa, mimo to służbom udało się go złapać dzięki dużemu szczęściu. „El Chapo” zdołał bowiem ponownie uciec służbom bezpieczeństwa dzięki wcześniej przygotowanemu tunelowi. Dopiero kilka godzin po tym, jak stracono trop za uciekającym bossem narkotykowym, policja dostała informację, że widziano go, jak wychodzi ze studzienki kanalizacyjnej. Guzman natychmiast porwał samochód z kierowcą i zaczął uciekać, służby bezpieczeństwa zdołały jednak wstrzymać ruch na drodze i ostatecznie go schwytać.

Legendarny szef kartelu

Amerykański departament skarbu ocenia, że kartel Sinaloa, którego liderem i jednym z założycieli był Guzman jest odpowiedzialny za dostarczanie 25 proc. narkotyków rozprowadzanych w USA. W praniu pieniędzy pomaga gangowi niemal 300 firm, które działają m.in. w Ekwadorze, Urugwaju, Kolumbii, Panamie czy Belize. Lipcowa ucieczka z więzienia nie była pierwszą w karierze „El Chapo”. Gdy udało mu się to po raz pierwszy, przez ponad dekadę ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości, budując potęgę swojego narkotykowego imperium. Druga odsiadka sprytnego narkotykowego bossa, o którego życiu krążą legendy, trwała zaledwie 17 miesięcy.
Żródło info i foto: tvn24.pl