Posts Tagged “bracia”

Dwaj bracia w wieku 30 i 24 lat, są podejrzani o dokonywanie w Niemczech kradzieży rowerów z napędem elektrycznym. Bracia wpadli, gdy w ich jadącej z Niemiec ciężarówce rumuńscy celnicy znaleźli takie rowery wartości ponad 250 tys. euro. Szybko ustalono na podstawie numerów ram, że rowery zostały skradzione ze sklepu w południowych Niemczech.

W środę okoliczności tej sprawy ujawniła prokuratura w Ellwangen (Badenia-Wirtembergia). Braci zatrzymano. Podejrzewa się, że “wyspecjalizowali się” w kradzieżach rowerów z napędem elektrycznym.

Byli dobrze znani policji
 
Śledczy ustalają teraz, jakie jeszcze włamania do niemieckich sklepów z elektrycznymi rowerami w Niemczech idą na konto rumuńskich braci. Rumuńska policja poinformowała, nie ujawniając szczegółów, że obaj zatrzymani są jej dobrze znani.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Trzej nieletni sprawcy napaści na Polaków w Rimini – dwaj Marokańczycy i Nigeryjczyk – zostali przewiezieni z prokuratury w tym mieście, gdzie składali zeznania, do zakładu karnego dla nieletnich w Bolonii – podały w niedzielę włoskie media. Dwaj bracia Marokańczycy stawili się sami w sobotę na posterunku karabinierów niedaleko miasta Pesaro. Nieletni Nigeryjczyk został aresztowany kilka godzin później w tej okolicy.

Do aresztu w niedzielę nad ranem trafił zatrzymany w pociągu na stacji w Rimini jedyny pełnoletni członek bandy, 20-letni Kongijczyk. Postępowanie wobec niego prowadzi prokuratura w mieście, w którym doszło do podwójnej napaści – na polskich turystów i transseksualistę z Peru.

Ansa poinformowała, że dwaj z trzech zatrzymanych nieletnich zaprzeczyli, jakoby uczestniczyli w gwałcie. Nie jest jasne, o których nastolatków chodzi. Przyznali się natomiast do udziału w pobiciu młodego Polaka. Włoskie media przytaczają wypowiedź ojca dwóch Marokańczyków: “Powiedziałem im, żeby natychmiast poszli do karabinierów. Może zdarzyć się, że ukradniesz telefon, ale nie można gwałcić kobiety”.

“Jeśli oni to zrobili, muszą zapłacić” – powiedział 51-letni imigrant, z zawodu spawacz mieszkający w miejscowości Vallefoglia koło Pesaro. We Włoszech przebywa od wielu lat.

Wyjaśnił, że rozpoznał swych synów na zdjęciu z kamery monitoringu, opublikowanym w sobotę przez media. Opowiedział, że jeden z synów wyjaśnił mu, że szef bandy, Kongijczyk, kazał im pojechać do Rimini i obiecywał pieniądze, jeśli ukradną telefony komórkowe.

Władze Rimini w oświadczeniu wydanym po zatrzymaniu wszystkich sprawców napadu podkreśliły, że “miasto budzi się z koszmaru, który trwał osiem dni”.

W imieniu całej społeczności wyraziły uznanie i złożyły gratulacje policji i wszystkim uczestniczącym w śledztwie.

“Bardzo młody wiek czterech sprawców tej nagłej i niebywałej nocnej przemocy wywołuje wzburzenie z powodu zdarzenia, które naznaczyło, być może w nieodwracalny sposób, życie trzech niewinnych ofiar i które zadało bardzo bolesną ranę naszemu miastu” – brzmi nota.

Władze miejskie wyraziły przekonanie, że w przypadku tak okrutnego czynu nie istnieją żadne okoliczności łagodzące. Ponadto powtórzyły, że gdy rozpocznie się proces oskarżonych, złożą przeciwko nim cywilne powództwo. Według włoskich mediów w sobotę dwoje polskich turystów po tygodniowym pobycie w szpitalu powróciło do kraju.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Ojciec dwóch nieletnich Marokańczyków, którzy są podejrzani o podwójny gwałt i napaść na plaży w Rimini, udzielił wywiadu włoskim mediom. Powiedział, że jego synowie “muszą teraz zapłacić” za swój czyn. W sobotę na posterunek policji dobrowolnie zgłosili się dwaj bracia, Marokańczycy, w wieku 15 i 17 lat. Przyznali, że to między innymi oni stoją za napaścią na parę Polaków w nocy z 25 na 26 sierpnia w Rimini, brutalnymi gwałtami na Polce i peruwiańskim transseksualiście.

“Muszą zapłacić”

Ojciec nastolatków udzielił wywiadu najstarszej włoskiej gazecie – “Resto del Carlino”. Jego wypowiedzi przywołuje też największy krajowy dziennik, “Corriere della Sera”. Mężczyzna powiedział w nim, że to on kazał synom natychmiast iść na policję.

“Kazałem im iść prosto do karabinierów. Może się zdarzyć, że ktoś kradnie telefon komórkowy, ale nie że atakuje kobietę. Jeśli oni to zrobili, to muszą za to zapłacić” – powiedział 51-letni Marokańczyk.

Wyjaśnił, że rozpoznał synów po tym, jak w mediach pojawiły się zdjęcia z monitoringu. Tego dnia do domu wrócił jego 17-letni syn. Płakał. “Powiedział mi, że był w Rimini z bratem i kolegami – Kongijczykiem i Nigeryjczykiem, i że wzięli udział w gwałtach, o których mówi się od wielu dni.”

“Nie powinni byli milczeć cały tydzień”

Ojciec zrelacjonował to, co usłyszał od syna. 17-latek miał mu powiedzieć, że to starszy z kolegów, Kongijczyk, zmusił ich do pojechania do Rimini. W czwórkę mieli kraść w kurorcie telefony komórkowe, które Kongijczyk obiecał od nich odkupić. Przed wyprawą mieli się upić. Ojciec nastolatków powiedział, że to Kongijczyk wskazał im na plaży Polkę i powiedział: “Myślę, że ta”. Kongijczyk miał ją pobić, a potem odciągnąć na bok.

“Muszą powiedzieć prawdę i nie powinni byli milczeć przez cały tydzień” – powiedział o synach ich ojciec. I zwrócił się do dziennikarzy: “Powiem wam szczerze, jeśli ktoś skrzywdziłby moje kobiety, moją żonę, moją matkę lub córkę, to bym go zabił”.

Włoskie media piszą, że rodzina Marokańczyków mieszka we Włoszech od lat.

Atak na plaży

Kilka godzin po tym, jak na policję zgłosili się Marokańczycy, policja aresztowała 17-letniego Nigeryjczyka. To najprawdopodobniej dzięki zeznaniom braci udało się także zatrzymać 20-letniego Kongijczyka, którego włoskie media określają mianem szefa gangu. Mężczyzna został zatrzymany na stacji kolejowej w Rimini w niedzielę nad ranem. W nocy z 25 na 26 sierpnia banda ta napadła na plaży w Rimini na parę polskich turystów. Młoda kobieta została zgwałcona, a jej partner dotkliwie pobity. Tej samej nocy grupa ta zaatakowała też i zgwałciła transseksualistę z Peru.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Jak podaje włoski dziennik, dwóch braci przebranych w maski prezydenta USA Donalda Trumpa okradało bankomaty w Turynie. Mężczyźni używali ładunków wybuchowych, które pozwoliły im zrabować dziesiątki banków w całym Piemoncie. 30-latek i jego 26-letni brat zostali zatrzymani przez śledczych z Turynu, którzy podejrzewają, że mężczyźni używali również skradzionych samochodów, by dotrzeć do banków.

19 lipca, w w prowincji Cuneo udało im się ukraść nawet 92 tys. euro. By zmylić włoską policję przemalowywali samochody albo kradli inne. Bracia Vittorio i Ivan mieli używać tzw. metody “na świstaka”, która polegała na umieszczeniu ładunku wybuchowego, w szczelinie bankomatu. Analiza z kamer pozwoliła jednak zidentyfikować sprawców, którzy zostali wkrótce ujęci przez włoskich Carabinieri.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Strzelanina przy ulicy Kosynierów Gdyńskich w Elblągu w województwie warmińsko-mazurskim. Ranni zostali dwaj bracia – to 20- i 30-latek. Na miejscu pracują policjanci i ratownicy. Wiadomo, że padły co najmniej trzy strzały. Jeden z mężczyzn ma ranę postrzałową uda, a drugi uda oraz pośladka. Jedna z kul mogła też trafić samochód, przy którym wcześniej stali bracia.

Sprawca oddalił się z miejsca strzelaniny czarnym mercedesem ML. Służby ostrzegają, że poszukiwany mężczyzna może być uzbrojony. Wiadomo, że ma 35 lat i był już wcześniej notowany. Według nieoficjalnych informacji naszego dziennikarza razem z poszukiwanym w samochodzie była też kobieta. Postrzeleni bracia również byli wcześniej notowani.

Policyjni technicy na parkingu, gdzie doszło do strzelaniny znaleźli siedem łusek oraz siekierę.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Dwaj bracia B. postanowili uruchomić w byłym PGR plantację konopi indyjskich, która miała stać się zalążkiem ich narkotykowego biznesu. Młodszy przekonał starszego, że dzięki wyprodukowaniu kilku kilogramów narkotyku szybko się wzbogacą. Pomysł zrealizowali jednak tylko częściowo. Gdy zebrali pierwszy plon, na plantacji pojawili się funkcjonariusze opolskiego CBŚP.

Za sprawą internetu niemal każdy może zmienić się domorosłego producenta narkotyków. Tym bardziej, że legalnie można kupić kompletny sprzęt np. do hodowli konopi indyjskich, oraz same nasiona „trawki”. Prawo zabrania jednak jej hodowli i sprzedaży. Łatwy dostęp i niezbyt wysoka cena sprzętu powodują, że regularnie pojawiają się domorośli plantatorzy marihuany marzący o szybkim i dużym zarobku. Liczą, że uruchamiając produkcję gdzieś na uboczu, w zapadłej wsi, unikną zatrzymania.

Odlotowa ojcowizna

Podobnie swą przestępczą karierę zaplanował 25-letni Dawid B. Mężczyzna uznał, że gospodarstwo jego rodziców, na terenie byłego PGR-u na Opolszczyźnie idealnie będzie się nadawało na potajemną plantację. Mężczyzna przekonał starszego brata, że z niewielkiej plantacji mogą osiągnąć zyski przekraczające 100 tys. zł, za sprawą których mogą zwiększyć produkcję i tym samym zyski.

Bracia posadzili kilkaset krzewów konopi. Cała stancja była w miarę profesjonalnie naświetlana i nawadniana. Po kilku miesiącach bracia B. zebrali pierwsze plony. Uzbierali ponad 5,5 kg marihuany, która suszyła się przed sprzedażą. Jednocześnie na plantacji hodowli kolejnych 200 krzaków, w różnych stadiach wzrostu. Marzenie o szybkim zarobku przerwali policjanci opolskiego CBŚP, którzy wkroczyli na teren gospodarstwa braci. Zabezpieczyli plantacje oraz gotowy narkotyk.

Funkcjonariusze ustalili również, że Dawid B. miał zamiar poszerzyć asortyment. W manufakturze znaleziono bowiem prawie kilogram czystej amfetaminy. Pomysłodawca narkobiznesu przyznał, że kupił „towar” po okazyjnej cenie, licząc że sprzeda go ze znacznym zyskiem. Wartość narkotyków oszacowano na 200 tys. zł.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

W czwartek 16 marca gorzowski sąd okręgowy skazał braci na 25 lat więzienia z zakazem ubiegania się o przedterminowe zwolnienie. 40-letni Piotr Ż. i 34-letni Krzysztof K. zamordowali 25-letniego Krzysztofa, a potem spalili jego zwłoki na szkolnym boisku. Bracia zadali swojej ofierze kilkanaście ciosów nożem.

Do brutalnego morderstwa doszło 24 października 2015 r. na gorzowskim osiedlu Słonecznym. Właśnie tam Piotr Ż. i Krzysztof K. spotkali 25-letniego Krzysztofa. Ten miał wcześniej grozić jednemu z braci, co wywołało u mężczyzn chęć rozliczenia się za dawne nieporozumienie i urazy. Podczas szarpaniny doszło do morderstwa. Bracia zadali Krzysztofowi kilkanaście ciosów nożem w korpus oraz szyję. Zwłoki 25-latka oblali paliwem i podpalili na szkolnym boisku.

Obaj mordercy szybko zostali zatrzymani przez gorzowską policję. Trafili do aresztów. Podczas długiego procesu obciążali siebie nawzajem.

Prokurator żądała dla obu mężczyzn kar dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd po zbadaniu materiału dowodowego uznał, że obaj trafią za kraty na 25 lat. Kary zostały jednak dodatkowo zaostrzone przez sąd. Piotr Ż. będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie dopiero po odbyciu 22 lat kary. Krzysztof K. po tym, jak w więzieniu spędzi 20 lat. Wyroki nie są prawomocne.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Bracia Erwin i Krystian M. zostali skazani. Sprowadzili z Polski do Wielkiej Brytanii 18 osób. Obiecywali im dobrze płatną pracę w magazynie Sports Direct w Shirebrook. Jednak ich oszukali – łącznie na 35 tys. funtów – podaje theguardian.com. Karę sześciu lat wymierzono im za kradzież wynagrodzeń sprowadzonych z Polski osób (na podstawie Ustawy o Współczesnym Niewolnictwie). Na kolejne 2,5 roku sąd skazał ich natomiast za podszywanie się pod kogoś innego. 38-letni Erwin i 35-letni Krystian M. podawali się za uprawnionych pośredników pracy.

Bracia szukali w Polsce osób, które chciałyby wyjechać do Wielkiej Brytanii i tam podjąć pracę. Otwierali konta bankowe w ich imieniu i pobierali większość ich wynagrodzenia z Shirebrook. Tym sposobem pracownicy zostawali z 90 funtami zamiast 265 i sami zarobili łącznie 35 tys. funtów.

Bracia M. zostali złapani po tym, jak jedna z poszkodowanych osób poinformowała o sprawie policję. Ofiara mężczyzn powiedziała, że mieszkała w jednym domu z 10 innymi pracownikami Sports Direct, mimo że bracia obiecywali jej dobre warunki mieszkaniowe.

Sędzia Steven Coupland z Nottingham działania braci nazwał zaplanowanym i systematycznym programem, opartym na kontrolowaniu ludzi i korzystaniu z ich ciężkiej pracy. Policjantka Sarah Fearn z Nottinghamshire powiedziała z kolei, że ofiary czuły się wykorzystane, przygnębione i zmanipulowane.

Do sprawy odniósł się rzecznik Sports Direct. Podkreślił, że złapanie i ukaranie braci M. dają jasny sygnał, że firma nie będzie tolerować tego typu działań. Bracia w Shirebrook znaleźli się dzięki Transline, agencji zajmującej się rekrutacją pracowników. Jej rzecznik zaznaczył, że bracia nie mają nic wspólnego z Transline.
Żródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Dwaj bracia zostali aresztowani w zachodnim Londynie pod zarzutem planowania aktów terroru. Jak podaje RMF FM, młodzi mężczyźni mają 19 i 20 lat. Według medialnych doniesień, nie są tzw. samotnymi wilkami, lecz należą do związanej z ISIS siatki terrorystycznej. To najważniejsza taka akcja brytyjskiej policji od dwóch lat.

Bracia próbowali zdobyć broń automatyczną i materiały, które mogły zostać użyte do produkcji bomby chemicznej. Jak podejrzewają funkcjonariusze Scotland Yardu, starszy z mężczyzn mógł też być zaangażowany w finansowanie działalności terrorystycznych na terenie całego kraju.
Żródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Sto milionów złotych możliwych strat Skarbu Państwa i 60 firm wystawiających fikcyjne faktury – za tym wszystkim stoją dwaj bracia B. z Katowic. Centralne Biuro Śledcze Policji rozbiło grupę przestępczą specjalizującą się w tak zwanej karuzeli podatkowej, czyli wyłudzaniu podatku VAT – dowiedziało się Radio ZET.

Przestępcy założyli firmy w Polsce, Bułgarii, Czechach, Wielkiej Brytanii, USA, a także na Litwie, Łotwie i Słowacji. Firmy były fikcyjne – tylko na papierze sprzedawały między sobą osłony aluminiowe, fronty mebli czy podgrzewacze. Słowem – nie ważne co, ważne aby otrzymać zwrot podatku VAT. Mechanizm wyłudzania podatku polegał na wyprowadzaniu pieniędzy z łańcucha przez firmy amerykańskie lub brytyjskie założone przez braci B. Firmy zagraniczne zakładały konta bankowe w Polsce, na które były przelewane pieniądze firm uczestniczących w karuzeli.

Na trop przestępców wpadł wywiad skarbowy. 70 funkcjonariuszy policji i inspektorów kontroli skarbowej UKS w Katowicach równocześnie weszło do 43 domów i firm w 3 województwach. Zatrzymali 15 osób, w tym organizatorów procederu. Odnaleziono prawie 1,5 miliona złotych w gotówce i dowody, że grupa wyprała przez kantor 63 miliony złotych. Wstrzymano także zwroty wypłaty podatku VAT w kwocie kilkunastu milionów złotych.

Śledztwo trwa i jest prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach. Sprawa ma charakter rozwojowy, możliwe są kolejne zatrzymania.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »