Bestialska zbrodnia w Lubaniu. Naćpany szwagier zabił siekierą 23-latkę

Do przerażających scen doszło w piątek wieczorem w Lubaniu (woj. dolnośląskie). 22-letni Adrian Z. zaatakował swojego brata Daniela (34 l.) i jego partnerkę Annę (23 l.). Brata dźgnął nożem, a biedną dziewczynę zarąbał na śmierć siekierą. Nie baczył na to, zaledwie przed miesiącem urodziła dziecko!

Co wstąpiło w Adriana? Takie pytanie zadaje sobie cały Lubań. Wiele osób twierdzi, że zna odpowiedź: mężczyzna często brał dopalacze, a niedawno leczył się psychiatrycznie. Od środków odurzających podobno jest uzależniony. W piątek, jak twierdzą znajomi tego zwyrodnialca, poszedł do brata pożyczyć pieniądze. Daniel wraz z Anną byli w domu, zajmowali się swoim dzieckiem, które przyszło na świat 6 czerwca.

Najpewniej pomiędzy mężczyznami doszło do kłótni, bo Daniel nie chciał dać bratu pieniędzy na narkotyki. Wtedy Adrian wpadł w szał. Wyciągnął nóż i zaatakował brata. Zadał mu ciosy nożem, na szczęście ranny Daniel uciekł do sąsiada. Adrian był jednak zaślepiony żądzą krwi. Chwycił siekierę i zaczął rąbać drzwi! Chciał dopaść Daniela i skończyć to, co zaczął.

Tymczasem na klatce schodowej pojawiła się Anna. Być może chciała uspokoić szaleńca. Niestety, zwyrodnialec postanowił ją zabić. Zaczął rąbać siekierą przerażoną kobietę! Anna nie miała żadnej szansy na przeżycie. Została potwornie zmasakrowana.

Po chwili przyjechała policja i obezwładniła mężczyznę. Daniel trafił do szpitala. – Stan mężczyzny jest teraz stabilny, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – mówi Magdalena Juźwicka, rzeczniczka lubańskiej policji.

Miesięczny maluszek trafił na wszelki wypadek na obserwację do szpitala. Niestety, nigdy już nie zobaczy swojej mamy, zamordowanej przez wujka. A ten może do końca swoich dni nie wyjść z więzienia. Za brutalny mord i usiłowanie zabójstwa grozi mu bowiem dożywocie.
Źródło info i foto: se.pl

Andrychów: Podczas domowej kłótni ugodził brata nożem i uciekł

Dramatyczny finał domowej awantury w małopolskim Andrychowie. W trakcie sprzeczki mężczyzna kilkukrotnie ugodził swego brata nożem. Rodzinny dramat rozegrał się minionej nocy.

W jednym z mieszkań w Andrychowie doszło do sprzeczki między dwoma braćmi, w trakcie której jeden zadał drugiemu kilka uderzeń nożem – relacjonowała w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Tomaszem Weryńskim rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Wadowicach mł. asp. Agnieszka Petek.

Jak podała, „sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia”, ale „w wyniku podjętych przez policję działań został zatrzymany”.

Poszkodowany mężczyzna przebywa w szpitalu, jego stan jest ciężki – podsumowała rzeczniczka.

Okoliczności dramatycznych wydarzeń ustala teraz prokuratura.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Algieria: Aresztowano najmłodszego brata prezydenta kraju

Algierska policja aresztowała w sobotę Saida Buteflikę, najmłodszego brata byłego prezydenta Algierii Abdelaziza Butefliki, który na początku kwietnia podał się do dymisji – podały lokalne władze. Aresztowano także dwóch byłych szefów wywiadu. Said Bouteflika przez ponad dekadę pełnił funkcję głównego doradcy prezydenta. De facto jednak, jak pisze agencja Reuters, rządził krajem po tym, jak Abdelaziz Buteflika w 2013 roku doznał udaru i poruszał się na wózku inwalidzkim.

Kolejny etap demontażu systemu

„Aresztowanie Saida jest kolejnym etapem demontażu systemu Butefliki” – cytuje Reuters jednego z wysokich rangą polityków algierskich, który chce zachować anonimowość, ale jest bliskim współpracownikiem szefa sztabu armii Ahmeda Gaeda Salaha, który obiecał Algierczykom uwolnić kraj od skorumpowanych polityków, wojskowych urzędników i oligarchów. W areszcie znaleźli się również dwaj byli szefowie wywiadu – generałowie Baszir Atmane Tartag i Mohamad Mediene.

Trójka aresztowanych dołączyła do pięciu algierskich miliarderów, w tym zbliżonych do Abdelaziza Butefliki, którzy dwa tygodnie temu znaleźli się w rękach policji w ramach śledztwa korupcyjnego.

Chcą odsunięcia od władzy całej rządzącej elity

82-letni Buteflika podał się do dymisji 2 kwietnia pod presją organizowanych od końca lutego wielotysięcznych i w większości pokojowych protestów. Jego rezygnacja nie uspokoiła jednak nastrojów i protestujący nadal wychodzą na ulice, domagając się odsunięcia od władzy całej elity rządzącej krajem od uzyskania niepodległości w 1962 roku. Żądają także pociągnięcia do odpowiedzialności skorumpowanych polityków.

Buteflikę na czele państwa tymczasowo zastąpił Abdelkader Bensalah, przewodniczący wyższej izby parlamentu. Ma on sprawować ten urząd do wyborów prezydenckich zaplanowanych na 4 lipca. Bensalah nie ma jednak poparcia w społeczeństwie, które domaga się jego ustąpienia. Autorytetem wśród Algierczyków cieszy się natomiast Salah, który przez wielu uważany jest obecnie za faktycznego przywódcę kraju.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Wznowiono proces w sprawie zabójstwa Kim Dzong Nama

W Malezji wznowiony został proces dwóch kobiet oskarżonych o zabicie w ubiegłym roku Kim Dzong Nama, przyrodniego brata przywódcy Korei Płn. Sędzia nie wyklucza, że było to zabójstwo polityczne. Indonezyjce Siti Aisyah i Wietnamce Doan Thi Huong grozi kara śmierci, jeśli zostaną uznane za winne zabójstwa.

Jak wskazuje agencja Reutera, w obecnej fazie procesu głos zabierze obrona. W czerwcu swoje wystąpienie zakończyło oskarżenie; przesłuchano 34 świadków.

Sędzia Azmi Ariffin zgodził się z oskarżeniem, że kobiety wraz z czterema osobami wciąż przebywającymi na wolności „miały wspólny zamiar” spowodowania śmierci Kim Dzong Nama. Chociaż sędzia nie wykluczył, że mogło być to zabójstwo polityczne, to wskazał, iż nie ma na to wystarczających dowodów – pisze Reutera.

Zeznania oskarżonych kobiet zaplanowano od listopada do lutego przyszłego roku.
Oskarżone utrzymują, że to był skecz

Według nagrań z kamer przemysłowych z 13 lutego 2017 roku kobiety wtarły gaz bojowy VX w twarz Kim Dzong Nama na zatłoczonym lotnisku w stolicy Malezji, Kuala Lumpur. Mężczyzna zmarł 20 minut później. Oskarżone nie przyznają się do winy i utrzymują, że brały udział w sfingowanym skeczu na potrzeby telewizyjnego reality show.

Sędzia zauważył jednak, że nie przekonał go argument obrony, iż mógł to być dowcip dla programu telewizyjnego, ponieważ nigdzie nie było ukrytej ekipy, a obiektowi żartu nic o tym nie powiedziano, jak to zwykle bywa w takich programach. „Jedynym celem takiego żartu jest zabawa bez zamiaru spowodowania jakiejkolwiek krzywdy (…) użycie tego słowa sugeruje, że działanie ma na końcu wszystkich rozśmieszyć, w tym obiekt dowcipu” – oświadczył sędzia.

Czterech podejrzanych uciekło

Adwokat Indonezyjki określił dowody przeciwko swojej klientce jako „słabe i poszlakowe”, ponieważ opierają się tylko na nagraniach z kamer i śladach VX na ciele kobiety. Adwokat Wietnamki powiedział, że po incydencie jego klientka zachowywała się jak niewinna osoba.

Indonezyjka i Wietnamka są jedynymi osobami podejrzanymi o zabójstwo Kim Dzong Nama, które udało się zatrzymać. Według południowokoreańskiego wywiadu zabójstwo zlecił przywódca Korei Płn. Kim Dzong Un. Malezyjska policja twierdzi, że czterech obywateli Korei Północnej, którzy zaplanowali morderstwo, uciekło z kraju w dniu śmierci przyrodniego brata północnokoreańskiego przywódcy.

Był potencjalnym zagrożeniem?

Kim Dzong Nam od lat przebywał na wygnaniu poza Koreą Północną i mieszkał głównie w należącym do Chin Makau; krytykował reżim północnokoreański i jego przywódcę. Według osób, które miały z nim styczność, Kim Dzong Nam nie ukrywał się i nie sprawiał wrażenia człowieka obawiającego się o swoje życie. Jego tajemnicze zabójstwo według obserwatorów stawia pytania o kwestie ewentualnej opozycji powstającej w Pjongjangu przeciwko rządzącemu Kim Dzong Unowi. Choć Kim Dzong Nam nie pretendował do władzy, jako najstarszy syn poprzedniego przywódcy kraju Kim Dzong Ila mógł być uznawany za potencjalne zagrożenie.
Źródło info i foto: interia.pl

Jeglia: Ciało 17-latka znalezione przy drodze. Obok leżał jego ranny brat bliźniak

We wsi Jeglia niedaleko Działdowa w Warmińsko-Mazurskiem znaleziono ciało 17-latka. Obok leżał jego brat bliźniak, który w ciężkim stanie trafił do szpitala w Olsztynie. Makabrycznego odkrycia dokonał jeden z mieszkańców wsi. Ciało leżało na polu przy drodze gruntowej. Jak udało się nieoficjalnie dowiedzieć dziennikarzowi RMF FM Piotrowi Bułakowskiemu, 17-latek miał rany kłute.

Kilka metrów dalej leżał brat bliźniak nastolatka. Nie miał widocznych obrażeń, ale jego stan był bardzo ciężki. Policjanci nie wykluczają, że nastolatkowie mogli wcześniej zażywać dopalacze. Być może doszło między nimi do kłótni i bójki. Zarówno zmarły 17-latek, jak i jego brat bliźniak byli uczniami szkoły średniej.
Źródło info i foto: interia.pl

Argentyna: Uwolniono 42-letnią kobietę. Przez 20 lat była więziona przez ojca i brata

Była naga, przykuta do łóżka. Tak spędziła ostatnie 20 lat. Argentyńska policja uwolniła 42-letnią Marisę Almiron, która przez dwie dekady była więziona przez rodzinę w domu w Venado Tuerto – podaje RMF FM. Marina Almiron została 20 lat temu przykuta łańcuchem do łóżka przez własnego ojca. Powód był absurdalny – rodzicowi nie spodobał się jej chłopak.

12 lat temu ojciec Mariny zmarł. Jej gehenna jednak się nie skończyła. W domu nadal więził ją brat, Mario. Pięcioro rodzeństwa kobiety wiedziało o tym, przez co przechodzi. Nikt jej jednak nie pomógł.

Ostatecznie policję zawiadomił sąsiad rodziny. „Mój dom zmienił się w piekło, cały czas słyszałem wrzaski tej kobiet. Bardzo cierpiała” – mówił mężczyzna. Twierdził, że wcześniej wielokrotnie zgłaszał tę sprawę policji, jednak jego zgłoszenia były ignorowane.

Gdy policjanci weszli do pomieszczenia, w którym więziona była kobieta, ich oczom ukazał się przerażający widok. Kobieta leżała przykuta łańcuchem do łóżka. Była naga, we własnych odchodach, skrajnie wychudzona. Brat kobiety twierdził, że przykuł kobietę łańcuchem do łóżka, bo była niebezpieczna i miała problemy psychiczne. Jak dotąd mężczyzna nie został aresztowany.
Źródło info i foto: interia.pl

Nowy Jork: Jest już pozew przeciwko Weinstein Company, Harveyowi Weinsteinowi i jego bratu

Prokurator generalny Nowego Jorku Eric Schneiderman poinformował w niedzielę, że została wniesiona sprawa przeciwko Weinstein Company, a także przeciwko producentowi filmowemu Harveyowi Weinsteinowi i jego bratu Robertowi. Nowojorska prokuratura wniosła pozew przeciwko Weinstein Company zarzucając firmie, że przedsiębiorstwo filmowe nie ochroniło personelu przed zachowaniem producenta Harveya Weinsteina.

Harvey Weinstein został oskarżony o wielokrotne wykorzystywanie seksualne, a także o gwałt. „Każdy Nowojorczyk ma prawo do miejsca pracy wolnego od molestowania seksualnego, zastraszania i lęku” – czytamy w oświadczeniu.

Cztery miesiące śledztwa

Pozew został złożony po czterech miesiącach śledztwa prowadzonego przez prokuratora generalnego w Nowym Jorku. Pozew ten stawia pod znakiem zapytania plany sprzedaży firmy grupie inwestorów.

Eric Schneiderman powiedział, że sprawcy nie wzbogacą się poprzez sprzedaż firmy.

Firma Weinstein przeprowadzała rozmowy z inwestorami dotyczące ewentualnej sprzedaży, w tym z businesswoman Marią Contreras-Sweet. Podano, iż rozmowy dotyczyły zakupu studia za 500 mln dolarów. Negocjacje są obecnie wstrzymane – poinformował Reuters.

100 kobiet złożyło pozwy przeciwko Weinsteinowi

Na początku bieżącego miesiąca Uma Thurman, gwiazda takich filmów jak „Pulp fiction” i „Kill Bill”, oskarżyła w wywiadzie dla „New York Timesa” amerykańskiego producenta filmowego Harveya Weinsteina o molestowanie seksualne.

W ostatnich miesiącach blisko 100 kobiet złożyło pozwy sądowe przeciwko Weinsteinowi; ich prawnicy mówią o „Przedsiębiorstwie Seksualnym Weinsteina”, jak nazywają firmy i ludzi współpracujących z producentem przy ukrywaniu lub tuszowaniu jego seksualnych napaści i molestowania kobiet. Weinstein został usunięty z założonego przez siebie przedsiębiorstwa filmowego po przełamaniu milczenia na temat zachowania producenta, do czego doszło po artykułach z początku października 2017 roku w „New York Timesie” i „New Yorkerze”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Tragedia ze Świdnika. Brat i matka sprawcy pomagali zacierać ślady?

Prokurator przesłucha we wtorek dwie kolejne osoby w związku z sobotnim wypadkiem w Świdniku koło Nowego Sącza. Na jaw wychodzą też nowe okoliczności dotyczące tego tragicznego zdarzenia. Według informacji podanych przez radio RMF FM, tuż po wypadku na miejscu zdarzenia miał pojawić się 17-letni brat sprawcy. Pomógł wówczas pijanemu 21-latkowi wyciągnąć auto z rowu oraz ukrył pojazd w zamkniętym garażu, gdzie samochód szczelnie przykryto folią.

W tuszowaniu wypadku miała też pomagać ich matka. Kobieta została zatrzymana przez policję – według radia niewykluczone, że także ona usłyszy zarzuty.

Wcześniej w ciągu dnia prokurator podał, że do wypadku doszło po imprezie zorganizowanej u sprawcy. Brały w niej udział także jego ofiary – 21-latek znał się z pracy z jedną z tych osób. W sobotę 20 stycznia o godz. 22:50 w Świdniku (woj. małopolskie) trzy osoby – 36-letnie małżeństwo oraz ich 10-letni syn – szły chodnikiem, po czym zostali potrąceni przez samochód. Cała rodzina zginęła na miejscu.

Kierujący pojazdem uciekł z miejsca zdarzenia. Nie było żadnych naocznych świadków, a ofiary zostały odnalezione przez przechodniów. Podejrzany o spowodowanie wypadku 21-letni kierowca został zatrzymany dzień później. Mężczyzna przyznał się do winy. Przyznał też, że w chwili wypadku był pod wpływem alkoholu. Za spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym i ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi mu 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Trwają poszukiwania 38-latka, który zabił swojego brata

W Chłopkowie w powiecie łosickim na Mazowszu doszło do tragedii. W czasie kłótni doszło do bójki pomiędzy dwoma braćmi. Jeden z nich zginął od uderzenia ciężkim przedmiotem. Trwają poszukiwania 38-letniego mężczyzny, który zabił swojego 42-letniego brata. W akcji bierze udział kilkudziesięciu policjantów, jak podaje RMF FM.

Na miejscu tragedii pracują policjanci oraz prokurator.
a href=”https://wiadomosci.wp.pl/tragiczny-final-rodzinnej-awantury-jeden-z-braci-nie-zyje-6203871155758721a” target=”_blank” rel=”nofollow”>Źródło info i foto: wp.pl

Brat zemści się za śmierć Pauli W.?

W piątek odbył się pogrzeb zamordowanej w ostatni dzień października Pauli W., żony byłego rzecznika Legii Warszawa. Jej młodszy brat udzielił wstrząsających wypowiedzi „Tygodnikowi Podhalańskiemu”.

Piotr, rok młodszy brat zamordowanej Pauli W., żony byłego rzecznika Legii był niezwykle zżyty z siostrą. Do jej zamordowania przyznał się jej mąż Paweł W. Zabił ją w niedzielę, 31 października, ciosami zadanymi nożem. W wywiadzie udzielonym „Tygodnikowi Podhalańskiemu” zrozpaczony brat zamordowanej powiedział: – Początkowo tak sobie pomyślałem: dorwę gnoja i go, po prostu, przy pierwszej okazji zabiję. Odpłacę mu za śmierć Pauli.

Jak stwierdził, długo nie wytrwał w postanowieniu. Co więcej, życzy mu długiego życia, nawet do 100 lat, pod warunkiem jednak, że mężczyzna nie wyjdzie nigdy z celi. Brat Pauli W. życzy szwagrowi, żeby co rano budził się w celi myśląc o tym, jak wielką krzywdę wyrządził własnym dzieciom. – O tym jak zabrał im matkę i ojca – wyznał tygodnikowi.

Para miała dwie córki, dziewięcioletnią i siedmiomiesięczną. Pogrzeb zamordowanej kobiety odbył się w piątek w Woli Batorskiej. Tragicznie zmarłą kobietę żegnali najbliżsi, rodzina i przyjaciele. Na klepsydrze znalazły się wzruszające słowa córki. „Mamusiu, następny dzień szkoły będzie bez Ciebie. A my chcemy piórnik z wyposażeniem (…). Długopis, żeby pisać Mamusiu, jak nam Ciebie bardzo brakuje”.
Źródło info i foto: wp.pl