Posts Tagged “brat”

Do zdarzenia miało dojść w trakcie zabaw w chowanego, kiedy dzieci nie były przez nikogo pilnowane. 12-latek próbował zmusić siostrę do milczenia oferując jej paczkę słodyczy – wynika z zeznań złożonych w sprawie, która toczy się przed sądem dla nieletnich w Brighton na południu Anglii. We wtorek nastolatek przyznał się do winy.

Do zdarzeń dochodziło w rodzinnym domu. Czterolatka opowiedziała o zachowaniu starszego brata swojej mamie podczas kąpieli. Opisała wówczas dwa ostatnie zdarzenia. Z opisów wynikało, że za każdym razem została zgwałcona.

Dziewczynka zeznała, że brat nakazywał jej, by dochowała tajemnicy i oferował słodycze “za zrobienie tego”. Ze względu na szczegółowe opisy zdarzeń, sąd uznał zeznania dziewczynki za wiarygodne.

Duża ilość materiałów pornograficznych

W ramach śledztwa zbadano telefon dwunastolatka, na którym policja zabezpieczyła dużą ilość filmów i zdjęć o treści pornograficznej. Biegli będą teraz oceniać, czy pornografia miała wpływ na zachowanie nastolatka – informuje Metro.

Chłopiec zostanie teraz poddany obserwacji psychiatrycznej, która ma wykazać, czy stanowi on zagrożenie dla społeczeństwa i czy powinien zostać odizolowany.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Jak poinformowało Press Association, brat mężczyzny, który porwał brytyjską modelkę, został aresztowany. Sprawa porwania wyszła na jaw na początku sierpnia.

30-letni Łukasz H. mieszkający na stałe w Wielkiej Brytanii, 11 lipca pod pozorem sesji zdjęciowej zwabił przybyłą z Paryża 20-letnią modelkę do studia wynajętego w pobliżu mediolańskiego dworca centralnego. Wstrzyknął jej odurzający narkotyk i wywiózł do stojącego na odludziu domu w Piemoncie, niedaleko francuskiej granicy. Porywacz zażądał od menadżera modelki 300 tysięcy euro płatnych w elektronicznej walucie – bitcoinach. Polak w korespondencji z menadżerem twierdził, że jest członkiem międzynarodowej grupy przestępczej “Czarna śmierć”. Po 6 dniach porywacz uwolnił modelkę, gdy dowiedział się, że ma ona dwuletnią córkę. Jak wyjaśnił: “nie porywamy matek”.

Mężczyzna zawiózł swoją ofiarę pod brytyjski konsulat w Mediolanie, gdzie został schwytany.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Brat oraz specjalny doradca prezydenta Iranu Hasana Rowhaniego, Hosejn Ferejdun, został aresztowany w związku z przestępstwami finansowymi – poinformował w niedzielę przedstawiciel irańskiego wymiaru sprawiedliwości Golamhosejn Mohseni-Edżei.

- Sąd ustalił kaucję, a ponieważ Ferejdun nie mógł jej wpłacić, trafił do aresztu; jeśli wpłaci kaucję, to zostanie zwolniony, ale sprawa będzie kontynuowana – powiedział Mohseni-Edżei na konferencji prasowej.

W związku ze sprawą aresztowano również inne osoby, jednak nie podano ich dokładnej liczby. AFP zauważa, że nazwisko brata prezydenta od ponad roku pojawiało się w związku z różnymi aferami korupcyjnymi, głównie w bankowości. Jednak zwolennicy prezydenta Rowhaniego (urodzonego jako Hasan Ferejdun) sądzą, że zarzuty przeciw jego bratu są motywowane politycznie, a władza sądownicza chce zdyskredytować szefa państwa.

Hosejn Ferejdun brał udział m.in. w negocjacjach, które doprowadziły w 2015 roku do podpisania porozumienia nuklearnego między Iranem i światowymi mocarstwami.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

​Czworo członków rodziny 31-letniego islamskiego radykała, który w poniedziałek dokonał próby zamachu na Polach Elizejskich w Paryżu, zostało we wtorek umieszczonych w areszcie tymczasowym – podała agencja AFP, powołując się na źródła sądowe. Chodzi o ojca sprawcy, jego byłą żonę, brata i bratową. Do zatrzymań doszło podczas rewizji w ich domach.

W poniedziałek zamachowiec, którego AFP identyfikuje jako Adama Dzaziriego, uderzył samochodem w radiowóz żandarmerii. Pojazd sprawcy stanął w płomieniach, zginął tylko napastnik. W samochodzie znaleziono broń i materiały wybuchowe, które mogły wysadzić pojazd w powietrze. Według AFP były to butle z gazem, broń krótka oraz kałasznikow.

Dzaziri mieszkał w Argenteuil na paryskich przedmieściach i znany był służbom jako islamski radykał. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi paryska prokuratura ds. antyterroryzmu. We Francji obowiązuje stan wyjątkowy wprowadzony po dżihadystycznych zamachach terrorystycznych z listopada 2015 roku w Paryżu. Ma on być przedłużony do 1 listopada.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Zatrzymany we wtorek w stolicy Libii, Trypolisie, brat domniemanego zamachowca z Manchesteru Salmana Abediego, Hashem, przyznał, że wiedział o planowanym ataku oraz że należy do Państwa Islamskiego (IS) – podały w środę libijskie siły prewencyjne.

Urodzony w 1997 roku w Wielkiej Brytanii Hashem powiedział również, że przebywał w Wielkiej Brytanii w czasie, gdy trwały przygotowania do zamachu, oraz potwierdził, że jego brat także należał do IS.

Obserwowany od dłuższego czasu

Według libijskich sił prewencyjnych Hashem “był obserwowany od półtora miesiąca”, a “zespoły śledcze dostarczyły informacji, według których przygotowywał on zamach terrorystyczny w stołecznym Trypolisie”. Zatrzymano go we wtorek wieczorem, w chwili gdy odbierał pieniądze wysłane mu przez Salmana. Według informacji brytyjskich służb, przekazanych władzom Francji, Salman Abedi, obywatel Wielkiej Brytanii libijskiego pochodzenia, prawdopodobnie był w Syrii – mówił w środę francuski minister spraw wewnętrznych Gerard Collomb, dodając, że Salman miał powiązania z Państwem Islamskim.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

W Trypolisie w Libii aresztowano młodszego brata i ojca sprawcy zamachu w Manchesterze. Ramadan Abedi, ojciec Salmana, wcześniej w rozmowie z agencją Associated Press zaprzeczył, jakoby jego syn był powiązany z dżihadystami lub miał cokolwiek wspólnego z poniedziałkowym atakiem

O aresztowaniu brata zamachowca poinformował rzecznik tamtejszych służb bezpieczeństwa, według którego zatrzymany jest podejrzany o związki z Państwem Islamskim. Jak dodał rzecznik, Haszem Abedi, urodzony w 1997 roku, został aresztowany wczoraj wieczorem. Informację o aresztowaniu ojca zamachowca podał m.in. “The Independent”.

Sprawcą zamachu w Manchesterze, w którym zginęły 22 osoby, był 22-letni Salman Abedi, który urodził się w Wielkiej Brytanii z libijskich rodziców. Według brytyjskiej policji Abedi, który także zginął w zamachu, był członkiem siatki terrorystycznej. Brytyjskie media podały, że wczoraj zatrzymano w Manchesterze jego drugiego brata.

Szef policji w Manchesterze Ian Hopkins poinformował dziś, że służby prowadzą śledztwo ws. siatki terrorystycznej zaangażowanej w poniedziałkowy zamach. Komisarz policji potwierdził tym samym wcześniejsze spekulacje medialne, że zamachowiec nie działał w pojedynkę, lecz prawdopodobnie był częścią większej grupy.

Jednocześnie Hopkins potwierdził, że w ciągu ostatnich 36 godzin policja aresztowała czterech mężczyzn, którzy pozostają w areszcie. Odmówił odpowiedzi na pytanie o to, czy jest wśród nich osoba odpowiedzialna za skonstruowanie bomby użytej przez 22-letniego Salmana Abediego, który przeprowadził poniedziałkowy atak.

Lokalna gazeta “Manchester Evening News” poinformowała, że według jej źródeł twórca ładunku wybuchowego pozostaje cały czas na wolności.

Brytyjska premier Theresa May poinformowała wczoraj wieczorem o podniesieniu poziomu zagrożenia terrorystycznego do najwyższego, czyli piątego, który formalnie oznacza, że kolejny atak jest nie tylko bardzo prawdopodobny, ale może dojść do niego w każdej chwili.

Zamach w Manchesterze

W poniedziałek wieczorem w Manchesterze doszło do ataku terrorystycznego, w którym zginęły co najmniej 22 osoby, a 119 zostało rannych. Zamachowiec samobójca zdetonował bombę po koncercie amerykańskiej piosenkarki Ariany Grande w mieszczącej 21 tys. osób hali widowiskowo-sportowej Manchester Arena.

Dziś rano polski MSZ poinformował, że wśród zabitych jest co najmniej dwoje Polaków, a jeden obywatel RP pozostaje pod opieką lekarzy. Zamach w Manchesterze był najpoważniejszym zamachem na terenie Wielkiej Brytanii od ataków na system transportu publicznego w Londynie w lipcu 2005 roku, w których zginęły 52 osoby, w tym trzy Polki, a blisko 800 ludzi zostało rannych.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Arkadiusz Ł. ps. “Hoss” zasiądzie w piątek na ławie oskarżonych w procesie przed poznańskim sądem okręgowym. Prokuratura zarzuca mu kierowanie grupą i wyłudzenie kilku mln zł w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu dzięki tzw. oszustwom metodą “na wnuczka”. Boss tzw. mafii wnuczkowej Arkadiusz Ł. na salę rozpraw ma zostać doprowadzony z poznańskiego aresztu śledczego, do którego został już przewieziony z Warszawy. Na ławie oskarżonych “Hoss” zasiądzie wraz ze swoim bratem Adamem P.

Piątkowa rozprawa będzie kolejną próbą rozpoczęcia procesu przez sąd – wcześniej kilkakrotnie rozprawy były odraczane m.in. z powodu niestawiennictwa “Hossa”.

“Cygański baron”

Arkadiusz Ł. nazywany jest przez poznańskie media “baronem cygańskim”, który przez lata, m.in. dzięki oszustwom, prowadził niezwykle wystawne życie. Określają go także jako “autorytet wśród oszustów”, który swą metodę dopracował do perfekcji.

- Wynajmowali pokoje w renomowanych hotelach, gdzie wydawali huczne przyjęcia. Z tego, co nam wiadomo, Ł. nadal kolekcjonuje luksusowe zegarki i samochody – miał opowiadać polskim prokuratorom jeden z niemieckich policjantów cytowany przez “Gazetę Wyborczą”.

“Nie lubią Niemców”

Oszustwa metodą “na wnuczka” za granicą – zdaniem śledczych – miały się członkom klanu bardziej opłacać, ponieważ emeryci w krajach Europy Zachodniej mieli większe oszczędności. W marcu brat “Hossa” Adam P. mówił dziennikarzom w poznańskim sądzie, że w Polsce “nie ukradli nawet cukierka”, a przestępstwa poza granicami kraju tłumaczył m.in. tym, że “nie lubią Niemców”, bo członkowie ich rodziny zginęli w niemieckim obozie w Oświęcimiu.

Poznańskie media wskazywały ponadto, że wysoki standard życia cenili sobie także inni członkowie tego romskiego rodu. Podawały, że “gdy jeden z członków rodziny Ł. organizował wesele, gości przywoził helikopter”. Członkowie rodziny być znani ze słabości do luksusowych samochodów oraz kasyn, w których w ciągu jednej nocy potrafili przegrać nawet 100 tys. euro.

Rodzinny proceder

W działania przestępcze, poza bratem, mieli być zamieszani także inni członkowie rodziny “Hossa”, w tym m.in. jego syn oraz siostra Soraya, która miała własną szajkę. 10 maja Prokuratura Krajowa poinformowała, że do Sądu Okręgowego w Warszawie trafił już akt oskarżenia przeciwko kobiecie.

Sorayę P. oskarżono o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem było wyłudzanie pieniędzy i innych cennych przedmiotów “poprzez pozorowanie stosunku pokrewieństwa lub bliskiej znajomości z ofiarami” oraz o wyłudzenie 5 tys. euro na szkodę obywatelki Niemiec i usiłowanie wyłudzenia kolejnych 45 tys. euro.

Kobieta, podając się za członka rodziny pokrzywdzonych lub bliską znajomą, miała zwracać się z prośbą o przekazanie pieniędzy. Następnie inni członkowie grupy zgłaszali się do pokrzywdzonych i odbierali pieniądze, które przewozili do Polski kurierzy. Od końca sierpnia ub. roku Soraya P. przebywa w areszcie śledczym. Grozi jej do 12 lat więzienia.

Zgolił włosy i brodę, założył okulary

“Hoss” po raz pierwszy został zatrzymany na początku lutego tego roku na warszawskiej Woli. Prokuratura chciała jego aresztowania, ale Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów uznał, że areszt w tej sprawie nie będzie konieczny i wyznaczył mu dozór policji, z którego mężczyzna się nie wywiązywał. Sąd okręgowy rozpatrując zażalenie prokuratury zdecydował w połowie lutego o aresztowaniu “Hossa”, mężczyzna jednak uciekł.

Wystawiono za nim list gończy, a w poszukiwania zaangażowali się policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych z Poznania, specjalnej grupy zwanej “łowcy cieni”. 16 marca zatrzymali go na warszawskim Żoliborzu. Mężczyzna ukrywał się w wynajmowanym mieszkaniu; aby uniknąć zatrzymania zmienił wygląd – zgolił włosy i brodę, a także zaczął nosić okulary. Pomagał mu m.in. syn, który w przebraniu robotnika, donosił mu jedzenie. Od czasu zatrzymania go przez policję, “Hoss” przebywa w warszawskim areszcie.

Niemcy, Austria, Luksemburg

Poza sprawą w Poznaniu, przeciwko Arkadiuszowi Ł. prowadzone jest także śledztwo przez warszawską prokuraturę okręgową, w której “Hoss” jest podejrzany o cztery oszustwa na łączną kwotę ponad 1,4 mln zł dokonane m.in. w Niemczech, Austrii i Luksemburgu. Członkowie jego grupy mają na swym koncie wielomilionowe wyłudzenia; średnio, przy jednorazowych oszustwach, były to kwoty sięgające 40-50 tys. euro.

Sprawa przeciwko Arkadiuszowi Ł. prowadzona jest także w Austrii. Tamtejsi śledczy zarzucają mu wyłudzenie wraz z synem metodą “na wnuczka” ponad 1 miliarda euro w Austrii, Niemczech i Szwajcarii.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

W Sądzie Okręgowym w Poznaniu odbędzie się dzisiaj kolejna rozprawa w procesie ws. zabójstwa Ewy Tylman. Zeznania złożą członkowie rodziny oskarżonego o zabójstwo Adama Z. oraz brat Tylman.

Adam Z. odpowiada w procesie z wolnej stopy. 20 lutego sąd podjął decyzję o uchyleniu tymczasowego aresztu, w którym mężczyzna przebywał od grudnia 2015 roku. Zastosował wobec niego dozór policji dwa razy w tygodniu i zakazał mu opuszczania kraju. Mimo zażalenia prokuratury sąd apelacyjny podtrzymał to postanowienie.

Sędzia Magdalena Grzybek, decydując o zwolnieniu Z. z aresztu, stwierdziła między innymi, że przesłuchani zostali już najważniejsi świadkowie i Adam Z. nie powinien już mataczyć. Przypomniała też, że możliwe, iż podejrzany odpowie nie za zabójstwo, ale nieudzielenie pomocy. W takim przypadku mężczyźnie groziłoby nie 25 lat więzienia lub dożywocie, a maksymalnie 3 lata pozbawienia wolności.

Oświadczenie w sprawie zwolnienia Adama Z. z aresztu wydał ojciec Ewy Tylman.

Nie jestem w stanie uwierzyć, że śmierć mojej córki jest wynikiem przypadku, a cała odpowiedzialność oskarżonego ma polegać na rzekomym nieudzieleniu pomocy. Nie uwierzę w to nigdy, że Ewa z własnej woli czy przypadkowo znalazła się w Warcie i tam zakończyła swoje życie – napisał Andrzej Tylman.

Cały czas liczyłem na wyjaśnienie tej tragedii, ale dzisiaj wątpię, czy kiedykolwiek uda się dojść do prawdy. Zadaję sobie pytanie, jak to możliwe, że mężczyzna oskarżony o zabójstwo mojej córki będzie chodził na wolności, a to, co się rozważa w ramach jego odpowiedzialności, ma być nieudzieleniem pomocy. Nie ma na to mojej zgody. Nie spocznę jako ojciec dopóki nie wyjaśnię okoliczności śmierci mojej córki i nadal liczę, że państwo stanie na wysokości zadania i spowoduje, że osoba winna śmierci mojej córki poniesie karę – zaznaczył.

Podczas wcześniejszych rozpraw Adam Z. nie przyznał się do winy. Odmówił składania wyjaśnień przed sądem i odpowiadał wyłącznie na pytania obrony. Twierdził, że nie pamięta okoliczności, w jakich miała zginąć Ewa Tylman, a do złożenia wcześniej niekorzystnych dla siebie wyjaśnień zmusili go policjanci.

Prokuratura zarzuciła mężczyźnie, że 23 listopada 2015 roku, przewidując możliwość pozbawienia życia Ewy Tylman, zepchnął ją ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do wody. Według biegłych, w chwili popełnienia przestępstwa był poczytalny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Pracujący dla polskiego MSZ Tomasz K. nagrywał i udostępniał filmy pornograficzne z udziałem dzieci – donosi „Fakt”. Chwalił się, że nie ma problemu z „dostępem” do dzieci. Hojnie dzielił się filmami pornograficznymi z setkami ludzi w całej Europie. Nazwany przez policjantów „królem pedofilów” Tomasz K. (39 lat) został zatrzymany przez rumuńską policję kilka tygodni temu. To brat byłego wiceministra w rządzie Donalda Tuska i pracownik Instytutu Polskiego w Bukareszcie – ustalił „Fakt”.

„Zajmował się promocją kulturalną w kraju, a po godzinach kręcił filmy z udziałem dzieci” – twierdzi źródło w resorcie zagranicznym, na które powołuje się dziennik. „MSZ wyraziło zgodę na przeszukanie mieszkania Tomasza K. Jak pisze „Fakt”, „to co tam znaleźli, zaskoczyło nawet starych wyjadaczy”. „To dla mnie szok” – mówi jego brat Piotr K., który już dzisiaj nie zajmuje się polityką. „Nie wiedziałem nawet o zatrzymaniu brata. Widywałem się z nim sporadycznie, najczęściej w święta” – zapewnia. Według niego, nic nie wskazywało na jego dewiację.

Kim był Tomasz K.?

Przez pewien czas Tomasz K. mieszkał w Niemczech, następnie – od 10 lat – w Rumunii. Był dziennikarzem, a w 2010 r. został zatrudniony w Instytucie Polskim w Bukareszcie.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Malezyjscy policjanci chcą przesłuchać attaché z północnokoreańskiej ambasady w Kuala Lumpur w sprawie morderstwa Kim Dzong Nama. Według śledczych, w kraju przebywają jeszcze trzy osoby zamieszane w zamach na życie brata Kim Dzong Una. W środę na konferencji prasowej szef malezyjskiej policji, Khalid Abu Bakar, poinformował że podejrzane o zabójstwo kobiety były przeszkolone, jak podać truciznę bratu przywódcy Korei Północnej. Dodał też, że Indonezyjka i Wietnamka dostały truciznę od obywatela Korei Północnej, oraz że były świadome dokonywania zabójstwa.

Abu Bakar podał również, że jedna z osób, które dostarczyły kobietom truciznę, przebywa w malezyjskim areszcie. Jednak policja nadal poszukuje siedmiu innych podejrzanych. Malezyjscy policjanci twierdzą, że czterech z nich uciekło do Korei Północnej. Ale trzech prawdopodobnie wciąż przebywa w Malezji. Chodzi m.in. o pracownika ambasady oraz pracownicę północnokoreańskich linii Air Koryo.

Zabójstwo Kim Dzong Nama

Do zabójstwa Kim Dzong Nama doszło 13 lutego na lotnisku w Kuala Lumpur, kiedy 45-letni brat Kim Dzong Una chciał polecieć do Makau. Niektóre media podawały, że w drodze do szpitala, gdzie zmarł, powiedział lekarzom o osobach, które prysnęły mu w twarz sprayem.

Po zabójstwie Kim Dzong Nama doszło do wzrostu napięcia pomiędzy Malezją a Koreą Północną. W poniedziałek szef MSZ Malezji Anifah bin Aman poinformował, że podjął decyzję o odwołaniu z Pjongjangu ambasadora. Natomiast ambasador Korei Północnej oskarżył Malezję o to, że “zajmuje się przekręcaniem faktów” w sprawie okoliczności zabójstwa, aby “zaspokoić oczekiwania sił zewnętrznych” i “ma najwyraźniej coś do ukrycia”.

Kim Dzong Un umacnia władzę

Kim Dzong Nam był najstarszym synem poprzedniego przywódcy Korei Północnej i postrzegany jako następca Kim Dzong Ila. Po objęciu władzy przez Kim Dzong Una wyrażał sprzeciw wobec przekazania mu władzy i kontrolowaniu przez swoją rodzinę całego kraju. Południowokoreańska agencja wywiadowcza podejrzewa, że za atakiem stały dwie agentki wywiadu Korei Północnej. Rozkaz miał wydać sam Kim Dzong Un, a pierwszą próbę zamachu podjęto już w 2012 roku.

Kim Dzong Nam od wielu lat przebywał za granicą krążąc między Makau, Pekinem i Hongkongiem. A do jego zabójstwa doszło w momencie, kiedy Kim Dzong Un próbuje umocnić swoją władzę w Pjongjangu, przez m.in. rozwijanie programu nuklearnego i rakietowego.
Żródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »