USA: Oskarżony o pedofilię gwiazdor R. Kelly chciał przekupić brata, by wziął winę na siebie

Na światło dzienne wychodzą nowe szczegóły afery pedofilskiej z udziałem R. Kelly’ego. Brat amerykańskiego piosenkarza opowiedział, że gwiazdor próbował przekupić go, by wziął na siebie udział w filmie pornograficznym z udziałem dziecka. 27-minutowe nagranie, na którym piosenkarz muzyki soul uprawia seks z nieletnią dziewczynką, jest jednym z dowodów w sprawie przeciwko Kelly’emu. Film pochodzi z 2002 r.

W nowym dokumencie brat upadłego gwiazdora Carey Kelly opowiedział, że był przez niego namawiany, by przyznał się, iż to on jest bohaterem filmu. – Prosił mnie: musisz powiedzieć, że to byłeś ty (na nagraniu) – opowiadał Carey.

– Powtarzał: człowieku, kupię ci samochód, załatwię ci umowę z wytwórnią płytową, dam ci 50 tys. dolarów. Odpowiedziałem mu: posłuchaj, nie masz wystarczająco dużo pieniędzy, żeby mnie namówić, bo nic nie jest warte tego, żebym sprzedał moją duszę – mówił brat podejrzanego o pedofilię artysty.

R. Kelly, który śpiewał m.in. znaną na całym świecie piosenkę „I believe I can fly”, od blisko 20 lat oskarżany jest o napaści seksualne i gwałty na nieletnich, ale dotychczas nigdy nie został skazany. Media wskazują, że pobłażliwość wymiaru sprawiedliwości najpewniej zawdzięczał przekupywaniu rodzin ofiar, by wycofywały zarzuty.

W 2018 r. po procesie dotyczącym nagrań wideo aktów seksualnych między nim a 14-latką został uniewinniony. Ostatni akt oskarżenia dotyczy m. in. zatrudniania nieletnich dziewcząt do działalności seksualnej i tworzenia dziecięcej pornografii.
Źródło info i foto: TVP.info

Turek: 19-letni Maciej J. zabił brata pod wpływem dopalaczy?

Nad tą rodziną musi ciążyć jakieś fatum. Dwie śmierci samobójcze, choroby, a teraz jeszcze to. Maciej J. kilkanaście razy dźgnął swojego młodszego brata Adasia (†10 l.) Rany były tak głębokie, że dziecko umarło praktycznie natychmiast. Prawdopodobnie poszło o konsolę do gier, a Maciej mógł być po dopalaczach.

Tragedia rozegrała się na jednym z osiedli w Turku w sylwestrowe popołudnie. Adaś grał na konsoli przed telewizorem, a 19–letni brat chciał też z niej skorzystać.

Brat wpadł w szał?

Maciej chciał mu ją odebrać, ale najprawdopodobniej młodszy brać chciał dokończyć grę. Doszło między nimi do sprzeczki, ale po chwili Maciej miał wpaść w szał, gdy nie dostał sprzętu. Miał chwycić za kuchenny nóż i zadawać na oślep ciosy w przedramię, klatkę piersiową i brzuch.

10–letni Adaś zginął natychmiast. Potwierdziła to sekcja zwłok, gdzie mowa o „gwałtownej śmierci”.

Chwilę przed godz. 13 jednego z sąsiadów zawołała przerażona Urszula S., babcia chłopców, która była z nimi w domu w chwili tragedii. Gdy wbiegł do mieszkania Adaś leżał na podłodze.

– Reanimowałem go. Umarł, wciąż się uśmiechając z szeroko otwartymi oczami – opowiada wstrząśnięty mężczyzna. Reanimację próbowali prowadzić też ratownicy z karetki, bez skutku.

– Dziecko nie dawało żadnych oznak życia – mówi Aleksandra Marańda z Prokuratury Okręgowej w Koninie.

W tym czasie Maciej siedział na kanapie w pokoju, a w telewizorze wciąż była włączona gra 10-latka. Brat zabójca zachowywał się tak, jakby nic się nie stało. Nie okazywał żadnych emocji. Pojawiły się podejrzenia, że mógł być pod wpływem dopalaczy.

Starszy brat został zatrzymany, nie przyznał się do winy. Odmówił również składania wyjaśnień. Zachowuje się, jakby był cały czas nieobecny.

Znalazł ciało ojca

Wiadomo, że Maciej J. nie miał łatwego życia. To on znalazł ciało ojca, który odebrał sobie życie krótko po narodzinach Adasia. Dziadek również miał odebrać sobie życie, a matka chłopaków ma problemy ze zdrowiem. Jak mówią znajomi, to Maciej opiekował się młodszym bratem. Pilnował go, dbał o niego. – W tym domu nie było kłótni. Chłopcy grzeczni, Maciej zawsze pomocny – dodają sąsiedzi.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy 19-latek mógł mieć problemy z narkotykami i dopalaczami. Najprawdopodobniej to one popchnęły go do zabójstwa brata. Od czasu ukończenia zawodówki nie pracował.

Prokurator postawił Maciejowi J. zarzut zabójstwa. Z racji tego, że nie ukończył jeszcze 21 lat, grozi mu do 25 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Nowe informacje dotyczące zbrodni w Turku

Dziesięcioletni Adaś zginął od kilku ciosów nożem w klatkę piersiową i brzuch, bo nie chciał oddać starszemu bratu konsoli do grania! Zwyrodniały starszy brat nawet nie próbował ratować konającego chłopca. Adaś i Maciej mieszkali z mamą i babcią na osiedlu w Turku (woj. wielkopolskie). – Tacy grzeczni, uczynni, nie można na nich złego słowa powiedzieć – zgodnie utrzymują sąsiedzi. – Adaś chodził z moją córką do klasy. Czasami do nas przychodził, zawsze miły, taki delikatny – opowiada mama koleżanki chłopca.

W Sylwestra bracia byli w domu z babcią. Adaś grał w grę przed telewizorem. Nie chciał oddać konsoli Maciejowi. Tylko tyle wystarczyło, by 19–latek chwycił za nóź. – Nie było odgłosów żadnej kłótni, a tutaj w bloku przez ściany wszystko słychać – opowiada Rafał U., sąsiad z bloku.

Chwilę przed godz. 13 zawołała go przerażona Urszula S., babcia chłopców. Gdy wbiegł do mieszkania Adaś leżał na podłodze, jego drobne ciałko pokłute było nożem. – Reanimowałem go, czułem jak wziął ostatni oddech. Umarł, wciąż się uśmiechając z szeroko otwartymi oczami – opowiada wstrząśnięty mężczyzna. W tym czasie Maciej siedział na kanapie w pokoju, a w telewizorze wciąż była włączona gra 10-latka. Brat zabójca zachowywał się tak, jakby nic się nie stało. Nie okazywał żadnych emocji. Pojawiły się podejrzenia, że mógł być pod wpływem dopalaczy.

Po chwili na miejscu tragedii pojawiła się też matka chłopców – Agnieszka J. – Pracuje w monopolowym i przywiózł ją szef. Nigdy nie zapomnę tego, jak rozpaczała, jak krzyczała – wspomina sąsiadka. W jednej chwili straciła dwóch synów. – Nie mogłabym powiedzieć o Macieju niczego złego, pomagał mi nosić zakupy, był grzeczny. Zawsze mnie jednak niepokoiło to zamiłowanie obu do gier komputerowych. Oni świata poza grami nie widzieli. To się w końcu musiało źle skończyć – dodaje kobieta.

Maciej J. został zatrzymany. Ma usłyszeć zarzut zabójstwa. Grozi mu za to nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zbrodnia w Turku. 19-letni Maciej J. usłyszy zarzuty zabójstwa 9-letniego brata

Zarzut zabójstwa usłyszy zatrzymany wczoraj w wielkopolskim Turku 19-letni Maciej J. Mężczyzna miał zadać kilka ciosów nożem swojemu dziesięć lat młodszemu bratu. Według nieoficjalnych ustaleń reportera RMF FM Mateusza Chłystuna, rodzeństwo miało pokłócić się o dostęp do komputera. Starszy brat w trakcie awantury sięgnął po nóż i pchnął nim kilka razy chłopca. Mimo próby reanimacji dziecko zmarło. W chwili tragedii w mieszkaniu, w którym doszło do zabójstwa miały przebywać matka i babcia rodzeństwa.

19-latek ma zostać przesłuchany w ciągu kilku lub kilkunastu najbliższych godzin. Po odebraniu tych wyjaśnień prokurator podejmie decyzję co do rodzaju i zasadności zastosowanego środka zapobiegawczego – mówi prokurator Aleksandra Marańda z prokuratury okręgowej w Koninie.

Badanie alkomatem chwilę po zatrzymaniu wykazało, że 19-latek był trzeźwy. Do badań pobrano też jego krew, by wykluczyć ewentualną obecność w jego organizmie np. narkotyków.

Policję na miejsce wezwał wczoraj jeden z sąsiadów, który informował o awanturze domowej. Po dotarciu na miejsce policjanci znaleźli ciało dziecka z widocznymi ranami kłutymi. Śledczym udało się zabezpieczyć potencjalne narzędzie zbrodni.

W czasie tych wszystkich czynności doszło do odnalezienia i zabezpieczenia noża kuchennego z rękojeścią, na którym znajdowały się krwawe ślady – dodaje prokurator Marańda.

Maciejowi J. za zabójstwo brata może grozić od 8 lat więzienia do dożywocia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Turek: 19-latek zabił 9-letniego brata nożem. Chodziło o dostęp do komputera

W Turku w województwie wielkopolskim doszło do rodzinnej tragedii. 19-latek zabił nożem swojego 9-letniego brata. Do późnego wieczora trwały oględziny mieszkania przez śledczych. Według nieoficjalnych ustaleń dziennikarzy RMF FM, do tragedii doszło po tym, jak dwaj bracia pokłócili się o dostęp do komputera. W trakcie awantury starszy z nich miał sięgnąć po nóż i zadać nim kilka ciosów swojemu 9-letniemu bratu. Chłopiec zmarł mimo próby reanimacji.

Nastolatek został zatrzymany przez policję, która na razie nie ujawnia szczegółów zdarzenia. Więcej ma być wiadomo po sekcji zwłok dziecka, która została zaplanowana na środę. Do tragedii doszło w mieszkaniu na osiedlu Wyzwolenia w Turku. W tym czasie w lokalu przebywała matka i babcia rodzeństwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Tajlandia: Poszukiwania Mateusza Juszkiewicza. Siostry pojechały szukać brata. Bez rezultatów

Tajlandia. Wciąż nie odnaleziono Mateusza Juszkiewicza, który zaginął na początku grudnia. – Zupełnie nic – mówi w rozmowie WP jego siostra Monika, zapytana o nowe informacje w sprawie poszukiwań brata.

Monika razem z siostrą wróciła do Polski. Były w Tajlandii, by znaleźć brata. Poszukiwania nie przyniosły jednak efektów. Wciąż nie wiadomo, co dzieje się z Mateuszem.

Coś nowego w sprawie? – Nic. Zupełnie nic – odpowiada nam Monika. – Jestem w Polsce i zastanawiamy się, co jeszcze możemy zrobić. Czekanie i niewiedza są obezwładniające – dodaje. Podkreśla, że powinna wrócić do codziennych obowiązków, ale zupełnie nie wie jak.

Czy służby w Tajlandii przerwały poszukiwania? Monika wysyła oficjalne pismo do konsula w Bangkoku, by dowiedzieć się, „na jakim etapie są działania i czy w ogóle jakieś są”.

Mateusz zaginął razem z Tajką Warakan 7 grudnia około godz. 18 czasu lokalnego (godz. 12 w Polsce). Płynęli kajakiem. 26-latek miał zadzwonić do znajomych – mówił o wysokich falach i silnym wietrze. Powiedział, że znosi ich na pełne morze, a kajak już raz się wywrócił.

Na początku w akcję poszukiwawczą zaangażowano wojsko, marynarkę, policję i ponad 120 wolontariuszy. Później lokalna policja podała informację o zmniejszeniu zakresu dalszych poszukiwań. Jak mówiła nam Monika, Tajowie są bardzo dumnym narodem i kiedy w polskich mediach pojawiła się ta informacja, poczuli się dotknięci.
Źródło info i foto: wp.pl

Dziadek 18-letniego Marcela C. o straszliwej zbrodni w Ząbkowicach Śląskich

Nie śpi, co chwila płacze, z trudem przełyka każdy kęs. Józef C. przed oczami wciąż ma roześmiane twarze najbliższych, którzy zginęli z rąk jego wnuka Marcela C (18 l.), który siekierą zarąbał ojca Tomasza C. (+48 l.), matkę Katarzynę (+48 l.) i braciszka Kacperka (+7 l.). – Odwiedzę go w więzieniu, spytam, dlaczego to zrobił – zapowiada mężczyzna.

Noc z niedzieli na poniedziałek, kiedy w Ząbkowicach Śląskich zginęli jego najbliżsi, jest cierniem w jego głowie i sercu. Nie ma chwili, żeby pan Józef nie myślał o tym, co się stało. – Nadal nie wiem, dlaczego Marcel ich zabił. Nie wiem, ale na pewno się dowiem. Zamierzam odwiedzić go w więzieniu. Wtedy spojrzę mu prosto w oczy i zapytam, dlaczego zabił swojego ojca, a mojego syna, dlaczego zarąbał matkę i swojego braciszka – mówi „Super Expressowi” Józef C.

Ale zaznacza też, że nadal nadal kocha Marcela. – To mój wnuk, moja krew. I to się nie zmieni, mimo potworności, które zrobił. Teraz on i jego brat (Karol, w dniu tragedii nie było go w domu), to moja najbliższa rodzina. Tylko oni mi zostali – tłumaczy łamiącym się głosem.

Zastanawia się, czy kiedykolwiek wybaczy wnukowi. – Najważniejsze, by Stwórca mu wybaczył. A ja? Ja nie jestem od wybaczania. Kiedy dowiem się, jaki był powód tego, że wymordował rodzinę, wtedy będę intensywniej o tym rozmyślał – mówi.

Józef C. apeluje też do rodziców w całej Polsce. – Rozmawiajcie ze swoimi dziećmi. Bądźcie wyrozumiali. Troskliwi. Pytajcie o ich problemy, przytulajcie jak najczęściej – mówi nam Józef C., który jednocześnie zapewnia, że w rodzinnym domu Marcela było wiele ciepła i miłości. – Bywałem tam często, byłem dumny, że mój syn, Tomasz, stworzył tak wspaniałą rodzinę.

Marcel C. usłyszał trzy zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwie, a dodatkowo z motywacji, która zasługuje na szczególne potępienie. Po wymordowaniu rodziny upozorował włamanie i twierdził, że to jacyś bandyci zarąbali jego bliskich. Jednak policja szybko zorientowała się, że to on jest sprawcą. Teraz jest w areszcie, grozi mu dożywotnie więzienie.
Źródło info i foto: se.pl

Ząbkowice Śląskie: 18-latek podejrzany o zabójstwo rodziców i brata

Rodzinna tragedia w Ząbkowicach Śląskich (woj. dolnośląskie)! 18-letni Marceli zadzwonił na policję twierdząc, że obcy mężczyzna włamał się do jego domu, a potem zamordował jego rodziców i 7-letniego brata. Jednak gdy policjanci dotarli na miejsce i zaczęli z nim rozmawiać, przyznał się, że sam zabił swoich bliskich. Na razie nie wiadomo, dlaczego zrobił coś tak potwornego.

Do tej makabrycznej zbrodni doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek w Ząbkowicach Śląskich. Jak podaje radio RMF FM, mordercą jest najprawdopodobniej 18-letni Marceli C. Chłopak powiadomił służby, że ktoś włamał się do jego domu i zamordował trzy osoby: kobietę i mężczyznę w wieku 48 lat i 7-letnie dziecko.

Dopiero gdy policjanci przyjechali na miejsce, 18-latek miał przyznać się, że to on odpowiada za masakrę. Podobno wskazał nawet, gdzie zakopał ubranie i narzędzie zbrodni. Służby na razie jednak nie zdradzają szczegółów. – Potwierdzam, że doszło do zdarzenia. Nie żyją trzy osoby, dwoje dorosłych i 7-letnie dziecko. Zatrzymano młodego mężczyznę, który jest podejrzewany o dokonanie zbrodni – mówi kom. Ilona Golec z ząbkowickiej policji.

Młody mężczyzna dziś zostanie przesłuchany. Będziemy wracać do szczegóły tej przerażającej historii.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Algieria: 15 lat pozbawienia wolności dla brata byłego prezydenta za „spisek”

Oficjalna algierska agencja prasowa APS podała informacje dotyczącą decyzji sądu wojskowego w Algierii, który skazał w środę na 15 lat więzienia Saida Buteflikę – brata i doradcę byłego prezydenta kraju Abdelaziza Butefliki, za „podważanie autorytetu armii” i „spisek przeciwko władzom państwa”.

Takie same wyroki 15 lat pozbawienia wolności za „spiskowanie przeciwko armii i państwu” otrzymało także dwóch byłych szefów algierskiego wywiadu generał Mohamed Mediene, znany jako generał „Tawfik”, i generał Athmane Baszir Tartag oraz liderka trockistowskiej Partii Pracujących Louisa Hanun.

Były minister obrony i były szef sztabu generalnego Chaled Nezzar, jego syn Lotfi, a także szef Algierskiego Stowarzyszenia Farmaceutycznego Farid Benhamdine, zostali zaocznie skazani na 20 lat więzienia. Najprawdopodobniej przebywają w Hiszpanii, został za nimi wydany Międzynarodowy Nakaz Aresztowania.

Były prezydent zrezygnował pod presją tłumów

Osoby, które zasiadły na ławie oskarżonych, zostały aresztowane w maju, kilka tygodni po wybuchu masowych protestów z żądaniem odejścia rządzącej elity. Protesty zmusiły ówczesnego prezydenta 82-letniego Abdelaziza Buteflikę do złożenia dymisji na początku kwietnia, ale demonstranci domagają się teraz usunięcia pozostałych ważnych przedstawicieli starej władzy. Milud Brahimi, prawnik jednego z szefów wywiadu, cytowany przez algierski portal informacyjny TSA, przekazał, że do skazania doszło w nocy z wtorku na środę podczas bezprecedensowego procesu za zamkniętymi drzwiami w mieście Blida, na południe od Algieru.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Andrychów: Podczas domowej kłótni ugodził brata nożem i uciekł

Dramatyczny finał domowej awantury w małopolskim Andrychowie. W trakcie sprzeczki mężczyzna kilkukrotnie ugodził swego brata nożem. Rodzinny dramat rozegrał się minionej nocy.

W jednym z mieszkań w Andrychowie doszło do sprzeczki między dwoma braćmi, w trakcie której jeden zadał drugiemu kilka uderzeń nożem – relacjonowała w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Tomaszem Weryńskim rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Wadowicach mł. asp. Agnieszka Petek.

Jak podała, „sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia”, ale „w wyniku podjętych przez policję działań został zatrzymany”.

Poszkodowany mężczyzna przebywa w szpitalu, jego stan jest ciężki – podsumowała rzeczniczka.

Okoliczności dramatycznych wydarzeń ustala teraz prokuratura.
Źródło info i foto: RMF24.pl