Zakopane: Brutalny napad na ekspedientkę w jednym ze sklepów

Sceny grozy w sklepie spożywczym należącym do sieci „Żabka” w centrum Zakopanego. Zamaskowany napastnik wtargnął tam w późnych godzinach wieczornych i sterroryzował ekspedientkę przedmiotem przypominającym broń palną. Na miejsce natychmiast wezwano policję.

Do dramatycznego zdarzenia doszło późnym wieczorem we wtorek, 12 maja. Do sklepu spożywczego wtargnął zamaskowany napastnik i przedmiotem przypominającym broń palną sterroryzował ekspedientkę żądając od niej wydania pieniędzy. Zastraszona kobieta wydała napastnikowi gotówkę.

Mężczyzna uciekł w nieznanym kierunku. O sprawie natychmiast powiadomiono policjantów, ale po udzieleniu pierwszej pomocy pokrzywdzonej, nie udało się złapać zbira. Dopiero cztery dni później zidentyfikowano domniemanego sprawcę i w ręce kryminalnych wpadł kompletnie zaskoczony 22-latek. W niedzielę, 17 maja zakopiański sąd tymczasowo aresztował podejrzanego na dwa miesiące pod zarzutem rozboju. Za to przestępstwo grozi mu od 3 do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Jest akt oskarżenia w sprawie porwania sprzed 12 lat

Prokurator skierował akt oskarżenia do sądu przeciwko Bogdanowi W., który oskarżony jest o porwanie dla okupu Artura B. ps. „Artuś” sprzed 12 lat – poinformowała w piątek rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik. Jak przekazała prokurator Ewa Bialik, akt oskarżenia przeciwko Bogdanowi W. do Sądu Okręgowego w Gdańsku skierował Pomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

„Prokurator oskarżył Bogdana W. o wzięcie zakładnika – Artura B. ps. ‚Artuś’, a następnie przetrzymywanie go na terenie Hiszpanii oraz doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w zamian za uwolnienie” – powiedziała prokurator dodając, że oskarżony działał w ramach zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym.

„Ponadto Bogdan W. został oskarżony o to, że posługując się bronią palną, oraz podając się za funkcjonariusza policji pozbawił wolności Kaję K. oraz doprowadził ją do stanu bezbronności. Następnie dokonał zaboru mienia stanowiącego jej własność” – podała.

Bogdan W. ukrywał się przed organami ścigania do 2019 roku, kiedy w ramach poszukiwania europejskim nakazem aresztowania został zatrzymany na terenie Niemiec. Następnie został przewieziony do Polski.

Za zarzucane w akcie oskarżenia czyny Bogdanowi W. może grozić do 20 lat więzienia.

W odwecie za porwanie zlecił zabójstwo
Według ustaleń śledczych do porwania Artura B. doszło w 2008 roku w Hiszpanii. „Artur B. ukrywał się tam przed polskim wymiarem sprawiedliwości w obawie przed aresztowaniem za handel narkotykami” – wskazała prokurator.

„W toku śledztwa prokurator ustalił, że uprowadzenia dokonała inna grupa przestępcza kierowana przez Dariusza R. ps. ‚Rusił’. Motywem porwania było wyegzekwowanie spłaty długu przez Artura B. Śledztwo w tym zakresie zakończono 31 grudnia 2014 r. skierowaniem do Sądu Okręgowego aktu oskarżenia przeciwko sześciu osobom. Jeden z oskarżonych został skazany na karę łączną 8 lat pozbawienia wolności. Postępowanie dotyczące pozostałych osób nadal toczy się przed Sądem Okręgowym w Gdańsku” – tłumaczyła.

Jak ustalili śledczy, Artur B. w odwecie za porwanie, zlecił zabójstwo Dariusza R. ps. „Rusił”, do którego doszło we wrześniu 2008 roku w Amsterdamie w Holandii. Zwłoki R. zostały znalezione w walizce wyłowionej z kanału wodnego. Na zwłokach były liczne ślady pobicia. „W toku postępowania, prokurator przedstawił zarzut zabójstwa Romanowi G., który przez wiele lat ukrywał przed wymiarem sprawiedliwości na terytorium Ekwadoru. W listopadzie 2017 roku, na skutek skutecznych działań prokuratury, Roman G. został wydany w ramach procedury ekstradycji i przyleciał pod eskortą funkcjonariuszy policji do Polski” – zaznaczyła.

„Prokurator w październiku 2018 roku skierował do Sądu Okręgowego w Gdańsku akt oskarżenia przeciwko Romanowi G., zarzucając mu popełnienie przestępstwa zabójstwa Dariusza R. Postępowanie jest nadal prowadzone przed sądem” – dodała.
Źródło info i foto: interia.pl

Kanada zdelegalizowała “broń szturmową”

Zagwarantowany przez konstytucję dostęp obywateli do broni palnej, to jeden z elementów, który wyróżnia Amerykanów w porównaniu z Kanadyjczykami. – W USA są nawet stany, gdzie można nosić broń na wierzchu i naładowaną – zauważył były wicepremier kanadyjskiej prowincji Alberta Thomas Lukaszuk w programie “Dzień na Świecie”. Niektóre stany zezwalają też na wnoszenie broni do barów i restauracji.

Były wicepremier podkreślił, że restrykcje obowiązujące w Kanadzie ws. posiadania broni są bardziej rygorystyczne.

Zdelegalizowana broń typu wojskowego

Gość programu “Dzień na Świecie” został również zapytany o reakcję społeczeństwa na zmiany, które zostały wprowadzone przez premiera Justina Trudeau w kwestii zdelegalizowania broni typu wojskowego. Lukaszuk przypomniał, że w tym celu będzie ogłoszona dwuletnia amnestia. – Kanadyjski rząd będzie na pewno wykupywał taką broń od obywateli. Wydaje mi się, i widzę z ostatnich badań, że większość Kanadyjczyków będzie popierała to posunięcie – mówił.

Zdaniem polityka, stanie się to z dwóch przyczyn. – W ostatnich wyborach, gdy wygrali konserwatyści, to była to część platformy rządu liberalnego, by móc zaostrzyć restrykcje posiadania broni palnej. Drugą przyczyną jest to, że tego typu rozmowy już miały miejsce w Kanadzie – podkreślił.

– Na pewno ostatnia tragedia w prowincji Nowa Szkocja przyspieszyła te zmiany – mówił Lukaszuk w rozmowie z Janem Mikrutą. W serii ataków zginęło tam kilkanaście osób. – Kanadyjskie społeczeństwo, zwłaszcza po dużej liczbie masakr w USA, było na to bardzo otwarte – dodał.
Źródło info i foto: polishnews.co.uk

Białystok: Funkcjonariusze KAS i CBŚP rozbili grupę przestępczą. Zabezpieczono broń i narkotyki

Funkcjonariusze KAS i Centralnego Biura Śledczego Policji z Białegostoku zatrzymali 4 osoby podejrzane o udział w zbrojnej grupie przestępczej. Grupa wprowadzała na rynek narkotyki oraz nielegalne wyroby akcyzowe. Zabezpieczono broń palną, 25 kg narkotyków oraz 1,2 mln sztuk nielegalnych papierosów.

Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej oraz CBŚP z Białegostoku zlikwidowali przestępczy proceder w powiecie mławskim w woj. mazowieckim. Funkcjonariusze przeszukali miejsca zamieszkania oraz miejsca użytkowane przez podejrzanych.

Zabezpieczyli m.in. dwie sztuki broni palnej, w tym pistolet maszynowy Scorpion, broń krótką z tłumikiem dźwięku oraz amunicję. Przechwycono także dużą ilość narkotyków, głównie amfetaminę, a także marihuanę i haszysz. Łącznie było to blisko 25 kg narkotyków, a także ok. 15 litrów środków chemicznych, najprawdopodobniej służących do produkcji narkotyków syntetycznych.

Funkcjonariusze wykryli również 1,2 mln sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzy.
Źródło info i foto: se.pl

San Diego: Tragiczny finał rodzinnego konfliktu. Nie żyje 5 osób

Pięć osób, w tym trójka dzieci, zginęło w San Diego w wyniku rodzinnego konfliktu. Według policji 31-letni mężczyzna otworzył ogień do swojej rodziny, po czym popełnił samobójstwo. Policjanci, która przyjechali na miejsce zdarzenia do jednego z domów w San Diego, zobaczyli w oknie zakrwawione dziecko. Wyważyli drzwi i odkryli, że w domu są inne osoby, zaatakowane z użyciem broni palnej.

– 31-letni mężczyzna, 29-letnia kobieta i trzyletnie dziecko zginęli. Trzech chłopców w wieku pięciu, dziewięciu i jedenastu lat trafiło do szpitala. Niestety, dwóch z nich zmarło – przekazał Matt Dobbs z policji w San Diego.

Konflikt powodem tragedii

Zdaniem policji 31-latek otworzył ogień do swojej żony i czworga dzieci, a potem popełnił samobójstwo. Powodem miał być konflikt między małżonkami.

– Najpierw usłyszałam strzały. Myślałam, że śnię. Wstałam, a brat powiedział mi, że na zewnątrz jest policja. Wyszliśmy z domu i zobaczyłam mnóstwo radiowozów. Po chwili przyjechała karetka. Zobaczyłam, jak sanitariusze wynoszą z domu ciała – mówiła sąsiadka zamordowanej rodziny.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Policyjny pościg za piratem drogowym. Uciekał z trójką dzieci w aucie. Kierowca był poszukiwany

Policyjny pościg za piratem drogowym, strzały w opony, a w środku ściganego samochodu trójka małych dzieci. To sceny z okolic Malborka na Pomorzu. 34-letni kierowca, który uciekał, był poszukiwany. Dziś ma usłyszeć zarzuty. Funkcjonariusze ruszyli w pościg za mężczyzną, który nie zatrzymał się do kontroli i próbował potrącić policjantów, a w terenie zabudowanym przekroczył prędkość o 57 km/h.

Mężczyzna uciekał przez kilka kilometrów. Policjanci użyli broni palnej. Nie podają, ile dokładnie strzałów padło, ale trafiona została opona samochodu. Wtedy mężczyzna porzucił swój pojazd i uciekł w pole kukurydzy.

Okazało się, że w aucie są dwie kobiety i trójka dzieci – roczne, trzyletnie i czteroletnie. Jedno z nich było dzieckiem kierowcy. Policja zapewnia, że funkcjonariusze ruszając w pościg i decydując się na oddanie strzałów nie wiedzieli o tym, kto jest w środku. Według naszych nieoficjalnych informacji, jedna z policjantek, która brała udział w tej akcji, potrzebowała pomocy policjantów.

Okazało się, że 34-letni kierowca był poszukiwany. Nie miał też uprawnień do prowadzenia samochodu.

Dziś 34-latek ma zostać doprowadzony na przesłuchanie do prokuratury. O tym, jakie zarzuty usłyszy, decydować będzie prokurator. W grę wchodzić może czynna napaść na funkcjonariusza, ale też stworzenie zagrożenia dla pasażerów samochodu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Donald Trump o ostatnich strzelaninach w USA

Prezydent Donald Trump oświadczył w czwartek, że popiera dokładniejsze sprawdzanie nabywców broni palnej ale uważa, że sprawcy ostatnich strzelanin to osoby chore psychicznie. Prezydent USA jest zdania, że potrzebnych jest również więcej szpitali psychiatrycznych.

– Nie chcemy aby szaleńcy posiadali broń. To chodzi o nich. Oni pociągają za spust. Broń sama nie pociąga za spust. Dlatego musimy przyjrzeć się bardzo poważnie problemowi chorób psychicznych – powiedział Trump w rozmowie z dziennikarzami w Morristown, w stanie New Jersey, skąd udał się na wiec swoich zwolenników w sąsiednim stanie New Hampshire.

– Przypatrujemy się całej sytuacji – zapewnił ogólnikowo prezydent kiedy zapytano go czy domaga się od republikańskich kongresmenów, aby uchwalili obowiązek dokładniejszego sprawdzania przeszłości osób nabywających broń palną.

„Ci ludzie są chorzy psychicznie”

– Chcę aby ludzie zapamiętali słowa „choroba psychiczna”. Ci ludzie są chorzy psychicznie… Sądzę, że musimy znów zacząć budować placówki psychiatryczne – podkreślił Trump. – Nie możemy pozwolić aby ci ludzie byli na ulicach – dodał.

Trump przypomniał, że w latach 60. i 70. ubiegłego wieku zamknięto w USA wiele szpitali psychiatrycznych a ich pacjentów zwolniono.

Po ostatnich strzelaninach w stanach Teksas i Ohio, w których zginęło kilkadziesiąt osób, Trump jest pod narastającą presją podjęcia działań ograniczających liczbę przestępstw dokonywanych przy użyciu broni palnej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nowe informacje ws. Kamila Durczoka

Nowe ustalenia w sprawie Kamila Durczoka podaje portal tvp.info. Najprawdopodobniej na początku przyszłego tygodnia sąd zajmie się zażaleniem prokuratury dot. decyzji o braku aresztu dla dziennikarza. Już za kilka dni poznamy również wyniki badań toksykologicznych na obecność narkotyków – podaje rzecznik prokuratury w Piotrkowie Trybunalskim.

Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim skierowała w piątek do sądu zażalenie na decyzję o niearesztowaniu Durczoka. Dziennikarz jest podejrzany o sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, którego dopuściła się osoba będąca w stanie nietrzeźwości.

Jak informuje portal tvp.info, powołując się na rzecznika prokuratury Witolda Błaszczyka, sąd zajmie się zajmie się zażelaniem pod koniec tego tygodnia lub na początku przyszłego.

W sprawie dziennikarza prowadzone są także badania toksykologiczne. Dzięki temu śledczy wykryją, czy Durczok jechał nie tylko pod wpływem alkoholu, ale i narkotyków. – Wyniki będą znane do 10 sierpnia – poinformował rzecznik.

Jak wskazał Błaszczyk, policja nie ustaliła dotąd, czy prawdziwe są medialne doniesienia o obecności 20-letniej pasażerki w aucie Durczoka.

Portal tvp.info ustalił także nieoficjalnie, że dziennikarz faktycznie miał w samochodzie broń palną. Posiadał jednak na nią ważne pozwolenie i przetrzymywał ją w przeznaczonej do tego metalowej kasetce. – Prokuratura nie postawiła w tym zakresie żadnych zarzutów – poinformował Błaszczyk.

Przypomnijmy, że 26 lipca Kamil Durczok spowodował wypadek na trasie A1 w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego. Dziennikarz uderzył samochodem w pachołki rozdzielające jezdnię. Policja ustaliła po przybyciu nie miejsce zdarzenia, że były prezenter TVN i Polsatu jest kompletnie pijany. Jak wynika z relacji świadków wypadku, Kamil D. wychodząc z auta, „ledwo trzymał się na nogach”. Co gorsza, miał w tym stanie przejechać wiele kilometrów i prowadzić auto przez kilka godzin.
Źródło info i foto: dorzeczy.pl

Warszawa: Strzały w centrum. Sprawca schwytany w okolicach Dworca Centralnego

Do awantury kilku mężczyzn, zakończonej oddaniem strzałów z broni palnej, doszło w sobotę rano w Alejach Jerozolimskich w Warszawie. Niegroźnych obrażeń doznała jedna osoba – donosi tvnwarszawa.pl

Doszło do sprzeczki między kilkoma mężczyznami. Jeden z nich wyciągnął broń i oddał kilka strzałów w kierunku innego mężczyzny. Odniósł on powierzchowną ranę. Na miejsce wezwane zostało pogotowie ratunkowe. Poszkodowany został opatrzony na miejscu. Nie wymagał hospitalizacji – mówi portalowi tvnwarszawa.pl Piotr Świstak z Komendy Stołecznej Policji.

Sprawca strzelaniny został zatrzymany przez ochroniarzy z Dworca Centralnego.

Mężczyzna trafił w ręce policji. Sprawdzana jest też broń, z której strzelał. Policja zabezpieczyła miejsce strzelaniny. W okolicach Dworca Centralnego można się więc spodziewać utrudnień w ruchu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Jelenia Góra: 45-letni Dariusz R. skazany na 15 lat więzienia. Strzelał w mieszkaniu z broni palnej, ranił dwie osoby

Na karę 15 lat więzienia skazał Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze mężczyznę oskarżonego o usiłowanie zabójstwa dwóch osób. Oskarżony strzelał do poszkodowanych z broni palnej.

O wyroku jeleniogórskiego sądu poinformował w sobotę PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze prok. Tomasz Czułowski. Do zdarzeń opisanych w akcie oskarżenia doszło w kwietniu 2017 r. w Bogatyni (Dolnośląskie). 45-letni Dariusz R. w mieszkaniu jednego z pokrzywdzonych strzelił z broni palnej do dwóch mężczyzn. Jeden z nich odniósł obrażenia zagrażające życiu, drugi zaś został lżej ranny. Mężczyźni przeżyli dzięki pomocy lekarskiej.

R. został zatrzymany nazajutrz po popełnieniu zbrodni. Usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa dwóch osób i na wniosek prokuratury został tymczasowo aresztowany. Prokurator Czułowski poinformował, że mężczyzna „konsekwentnie nie przyznawał się do winy”.

Jeleniogórski sąd uznał R. za winnego popełnienia zarzucanej mu zbrodni i wymierzył mu karę 15 lat pozbawienia wolności – poinformował prok. Czułowski.

Wyrok jest nieprawomocny.
Źródło info i foto: Dziennik.pl