Żory: 40-latek brutalnie zabił koleżankę z pracy

Policja zatrzymała 40-letniego mieszkańca Rybnika, podejrzanego o zabójstwo 57-letniej koleżanki z pracy. Śledczy od początku podejrzewali, że kobieta została zamordowana. Mężczyzna usłyszał już zarzut zabójstwa, za co grozi mu dożywocie. 

Policja namierzyła na terenie Rybnika mężczyznę, który mógł mieć związek ze śmiercią kobiety. 40-latek został zatrzymany w swoim mieszkaniu. W trakcie przeszukania policjanci znaleźli przedmioty, które mogły mu posłużyć w popełnieniu zbrodni – były to m.in. nóż i taśma klejąca. 

Znali się z pracy, zamordował ją w mieszkaniu

Jak podaje portal zory.naszemiasto.pl, oboje znali się z pracy w jednej z kopalń w Jastrzębiu-Zdroju (mężczyzna jest górnikiem) i od jakiegoś czasu utrzymywali kontakt telefoniczny. W poniedziałek 40-latek pojawił się w mieszkaniu ofiary. W sprawie dla portalu wypowiedział się już szef Prokuratury Rejonowej w Żorach:

„Jak wyjaśnił podejrzany, z do końca nieznanych i niewytłumaczalnych powodów, po skrępowaniu kobiety taśmą, pozbawił ją życia przy użycia noża. Nie był w stanie racjonalnie wytłumaczyć tego zdarzenia” – PROK. LESZEK URBAŃCZYK, SZEF PROKURATURY REJONOWEJ W ŻORACH

Zatrzymany złożył wyjaśnienia z których wynikało m.in., że leczył się psychiatrycznie. Policjanci doprowadzili go do policyjnego aresztu, skąd następnie trafił do prokuratury. W czwartek prokurator przedstawił mieszkańcowi Rybnika zarzut zabójstwa. Grozi mu kara dożywotniego więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Bogdan R. skazany na 4 lata więzienia za pobicie i gwałt na 17-latce

Mężczyzna, który brutalnie pobił i zgwałcił w parku 17-latkę, został skazany przez Sąd Rejonowy w Kędzierzynie-Koźlu na cztery lata więzienia. Sąd zastosował też wobec niego zakaz zbliżania się do ofiary. Wyrok nie jest prawomocny.

Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa w Opolu, do zdarzenia doszło w nocy z 11 na 12 maja 2019 roku w lesie przy Alejach Jana Pawła II w Kędzierzynie-Koźlu, w czasie odbywającej się w tym miejscu imprezy plenerowej.

Podczas śledztwa ustalono, że w pewnym momencie jedna z uczestniczek imprezy odeszła od grupy uczestników zabawy. Za 17-latką poszedł Bogdan R. Mężczyzna znał swoją ofiarę. Gdy wiedział, że nikt ich nie widzi, uderzył dziewczynę w tył głowy pałką teleskopową, a następnie dusząc, zgwałcił ją. Pokrzywdzona bezpośrednio po zdarzeniu poinformowała policjantów, którzy zatrzymali sprawcę.

W trakcie śledztwa oskarżony nie przyznawał się do winy, jednak oprócz zeznań pokrzywdzonej, na jego niekorzyść przemawiały zabezpieczone ślady biologiczne.

Sąd uznał Bogdana R. za winnego zarzucanych mu czynów i wymierzył mu karę czterech lat więzienia. Skazany ma siedmioletni zakaz kontaktowania się w jakiejkolwiek formie z pokrzywdzoną i zbliżania się do niej na odległość mniejszą niż 50 metrów. W tym czasie nie może także podejmować żadnej pracy związanej z wychowaniem, opieką czy edukacją małoletnich. Został także zobowiązany do zapłacenia 15 tysięcy złotych pokrzywdzonej tytułem zadośćuczynienia. Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: interia.pl

Morderstwo we Wrocławiu. Mężczyzna pocięty maczetą. „Prawie cała noga odcięta”

Fot. Damian Klamka/East News Tasma policyjna.

Nie żyje mężczyzna, który w pierwszy styczniowy weekend został zaatakowany i brutalnie brutalnie pocięty maczetą. Oprócz niego ucierpiał także inny mężczyzna, ale jemu udało się uciec z miejsca, w które siłą zaciągnęli ich sprawcy. Ci ostatni – wedle nieoficjalnych doniesień – zostali już zatrzymani przez policję.  

Ta makabryczna historia, którą opisuje „Gazeta Wrocławska”, wydarzyła się w sobotę 4 stycznia. Dziennikarze poznali szczegóły sprawy dzięki anonimowemu informatorowi (nieznana jest jego dokładna rola w całej sytuacji).

Wrocław. Morderstwo nad rzeką

Wedle jego relacji, dwóch mężczyzn została zaatakowanych oraz wywiezionych nad Odrę (ok. ul. Łąka Mazurska) przez dwóch innych mężczyzn. Tam ofiary miały zostać pobite. Jednemu z poszkodowanych udało się wyswobodzić i uciec, drugi nie miał jednak tyle szczęścia – został pocięty maczetą.

– Prawie cała noga odcięta – tak komentował jego obrażenia informator „GWroc”. Pokrzywdzony miał bowiem najgorszą ranę przy nodze, w okolicach kolana. To doprowadziło do wykrwawienia i w konsekwencji do śmierci.

Policja zatrzymała dwóch mężczyzn

Następnego dnia, w niedzielę 5 stycznia, dwaj podejrzewani o uczestnictwo w zbrodni zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy policji przy ul. Drobnera. W momencie zatrzymania poruszali się po ulicach Wrocławia autem marki Porsche Cayenne. Policja ani prokuratura nie podają na razie oficjalnych informacji w tej sprawie, ograniczając się do komunikatów, że „akcja ma związek z wydziału kryminalnego Komendy Miejskiej a jej szczegóły są tajne” (cytat za: Gazeta Wrocławska).

Nieoficjalnie ustalenia gazety mówią natomiast, że zatrzymani to Kamil D. i Dawid P. Jeden z nich ma być bardzo ważną postacią na wrocławskim rynku dopalaczy. Również nieoficjalnie wiadomo, że do sądu trafił wniosek o areszt dla obydwu mężczyzn. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

27-latek z Płońska brutalnie zgwałcił własną matkę

27-letni mieszkaniec gminy Płońsk (woj. mazowieckie) dopuścił się brutalnego gwałtu na swojej matce. Mężczyzna został aresztowany przez policję. Grozi mu nawet 15 lat więzienia. Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Płońsku. Do gwałtu kazirodczego na 59-letniej kobiecie miało dojść pod koniec listopada. Syn skrzywdzonej matki zastosował wobec niej przemoc fizyczną, m.in. dusił i kopał oraz uderzał po twarzy, stosując przy tym groźby. Ostatecznie zmusił kobietę do stosunku.

„Faktycznie potwierdzono obrażenia na ciele tej 59-letniej kobiety, również w okolicach intymnych. Wstępnie ją przesłuchaliśmy. Czyn ten jest zakwalifikowany jako zbrodnia, co jest już zagrożone karą więzienia od 3 do 15 lat, stąd właściwym do rozpatrzenia tej sprawy jest Sąd Okręgowy w Płocku, który przeprowadzi szczegółowe przesłuchanie pokrzywdzonej” – mówi prokurator Ewa Ambroziak w rozmowie z portalem Płońsk w Sieci.

Przestraszona kobieta udała się na policję. Funkcjonariusze aresztowali mężczyznę na trzy miesiące. Podejrzany usłyszał trzy zarzuty: obcowania płciowego z matką, naruszenia jej nietykalności cielesnej i znieważenia policjantów. Mężczyzna miał też zapowiedzieć, że gdy wyjdzie z aresztu, to zabije 59-latkę.
Źródło info i foto: o2.pl

25-letni Dawid J. brutalnie zamordował kolegę. Śmiercią groził też policjantom

To spotkanie przy kieliszku zakończyło się tragicznie. W trakcie libacji Dawid J., według śledczych, zaczął bić i kopać swojego swojego kompana, a nawet skakać po jego głowie. W trakcie zatrzymania groził policjantom, że ich także zabije. W sobotę 21 września Dawid J. i Andrzej K. – mieszkańcy jednej z podwrocławskich wsi – spotkali się w opuszczonym budynku. Razem pili alkohol.

– W pewnym momencie Dawid J. zaczął bić, kopać oraz skakać po głowie pokrzywdzonego, czym spowodował u Andrzeja K. obrażenia głowy, w szczególności twarzoczaszki z masywnym krwotokiem zewnętrznym – informuje Justyna Pilarczyk, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

25-latek po dokonaniu zbrodni poszedł do swoich krewnych i przyznał się do zabicia człowieka. To oni wezwali policję.

Groził policjantom

– Policjanci natychmiast udali się we wskazane miejsce, gdzie zastali podejrzewanego o przestępstwo. Mężczyzna miał na sobie ślady krwi. W momencie zatrzymania był nietrzeźwy. Miał blisko dwa promile alkoholu w organizmie. Podczas czynności mężczyzna był bardzo agresywny. Groził policjantom pozbawieniem życia, a także wielokrotnie ich znieważył – relacjonuje Marta Stefanowska, rzecznik policji w Środzie Śląskiej.

Zeznania świadków, przeszukania mieszkań czy oględziny miejsca zbrodni dały śledczym mocne podstawy do zatrzymania Dawida J. i przedstawienia mu zarzutu zabójstwa. Oprócz tego usłyszał także zarzut kierowania gróźb pozbawienia życia wobec policjantów. Mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale odmówił złożenia wyjaśnień. Sąd zastosował wobec 25-latka tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy. Grozi mu dożywotnie więzienie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Ksiądz pedofil Roman B. miał zostać w Kościele?

Ksiądz pedofil Roman B. brutalnie wykorzystywał seksualnie 13-letnią dziewczynę. Jak dowiedział się „Głos Wielkopolski” po jego wyjściu z więzienia, w 2013 roku, władze Zakonu Chrystusowców wysłały pismo do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary pisząc m.in. o nawróceniu skazańca.

„Wspólnota zakonna jest dla niego nieodzownym wsparciem i umocnieniem w przemianie życia i dążeniu ku dobremu” – pisał do Watykanu ksiądz Tomasz Sielicki, ówczesny generał zakonu.

Jak podaje „Głos Wielkopolski” Roman B. pozostawał księdzem jeszcze kilka kolejnych lat. Został wykluczony dopiero w 2017 roku, ponad 9 lat po aresztowaniu. Wówczas, gdy sprawą interesowały się media, a sąd zajmował się pozwem jego ofiary o rekordowe odszkodowanie, które ma wypłacić zakon.

Jego ofiarą była 13-latka pochodząca z rodziny patologicznej. Zdobył zaufanie jej i jej rodziny i zabrał do innej miejscowości. Gdy dziewczyna protestowała przed tym, co jej robił, miał straszyć, że odeśle ją do rodziców alkoholików. Jak opowiadała gwałcił ją również na terenie plebanii oraz domów zakonnych.

Romana B. skazano na 8 lat więzienia, ale ostatecznie zmniejszono wyrok na 4. Okolicznością łagodzącą były zaburzenia byłego księdza. Psychiatrzy stwierdzili, że jest poczytalny, ale stwierdzili u niego ograniczoną zdolność kierowania postępowaniem. On sam przyznał się częściowo do winy, ale zeznał m.in., że nie dochodziło do pełnych stosunków.

Jak pisze „Głos Wielkopolski” w czasie odbywania kary był regularnie odwiedzany w więzieniu. Jego ofiara nie miała wsparcia ze strony Kościoła, a przez jedną z wychowawczyń w Domu Dziecka, do którego trafiła, była namawiana do wycofania zeznań.

Roman B. wyszedł na wolność w 2012 roku. Trafił do domu zakonnego w Puszczykowie pod Poznaniem, ale przez bardzo długi okres nie został wydalony z kapłaństwa i z zakonu.

„Głos Wielkopolski” dotarł do nowych faktów, z których wynika, że w 2013 roku ówczesny generał Chrystusowców wysłał pismo do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Pytał w nim o dalszy sposób postępowania ze skazanym zakonnikiem.

„W więzieniu Roman B. korzystał z kapelana, zabiegał o kontakt z przełożonymi, zawsze podporządkowywał się ich decyzjom. Prosił o możliwość pozostania w zakonie, rozpoczął proces naprawiania winy przez pokorną służbę. Obecnie posługuje w Puszczykowie starszym współbraciom i jest przez nich wysoko ceniony. Może odprawiać msze św. Przeszedł długą drogę nawrócenia, uznał winę i chciał odpokutować. Jest nadzieja, że jego postawa przyniesie oczekiwane owoce. Jego obecna sytuacja stanowi szansę dla rozwoju wiary. Wspólnota zakonna, przy wsparciu przełożonych, jest dla niego nieodzownym wsparciem w utrwalaniu przemiany i dążeniu ku dobremu” – pisał ks. Tomasz Sielicki.

Obecny rzecznik prasowy Towarzystwa Chrystusowego wyjaśnia dziennikarzom „Głosu Wielkopolskiego”, że list jest z 2013 roku i „w żaden sposób nie odzwierciedla on stanowiska w tej sprawie obecnych władz zgromadzenia”. – Całość dokumentacji została przesłana do Stolicy Apostolskiej i ostatecznie przez nią rozstrzygnięta w roku 2018 – wskazuje ks. Marek Grygiel.

Jak dowiedział się „Głos Wielkopolski” ksiądz pedofil Roman B. został wydalony z kapłaństwa dopiero dekretem z 19 grudnia 2017 roku, a z zakonu decyzją z czerwca 2018 roku. Dlaczego do wydalenia doszło dopiero 9 lat po jego aresztowaniu?

„Z Kodeksu Prawa Kanonicznego wynika, że to Kongregacja Nauki Wiary zajmuje się przestępstwem naruszenia przez duchownego szóstego przykazania z osobą poniżej 18 lat. Przepisy nie podają czasu trwania takiego postępowania. Kara wydalenia ze stanu duchownego w tym przypadku nie jest karą obligatoryjną. Przy czym kongregacja zwykła wymierzać w tych przypadkach właśnie takie kary. Każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie z zachowaniem stosownych procedur i zgodnie z przepisami prawa kanonicznego. Nie ma czegoś takiego jak +szybki tryb+. Jest prawo, jest procedura kanoniczna, które muszą być respektowane, przecież podobnie jest też w sprawach cywilnych” – odpowiada ksiądz Grygiel.

Odwiedzanie Romana B. w areszcie nazywa „uczynkiem miłosierdzia”, a o „kolejnej szansie” mówi, że „Roman B. należał wciąż do zgromadzenia, był zobowiązany ślubami zakonnymi, nie mógł sam nabywać środków i żyć poza obowiązującymi go ślubami wieczystymi, do momentu wydania ostatecznego wyroku”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Włochy: Rumun napadł i brutalnie zgwałcił bezdomną Polkę

53-letnia Polka została napadnięta kilka metrów od sanktuarium Divino Amore w Rzymie w środę wieczorem. Bezdomną, zakrwawioną kobietę zauważyli karabinierzy. Polka była w szoku, mundurowym zdołała powiedzieć jedynie „zostałam zgwałcona”. Z obrażeniami twarzy trafiła do szpitala. Chwilę później zatrzymano 34-letniego Rumuna, któremu przedstawiono już zarzut przemocy seksualnej.

Według ustaleń policji bezdomna Polka była nietrzeźwa, co w połączeniu z szokiem po napaści utrudniało kontakt z nią. W szpitalu kobieta powtórzyła personelowi medycznemu, że ją zgwałcono.

Śledczym szybko udało się zatrzymać podejrzanego. Okazał się nim 34-letni Rumun. Przedstawiono mu już zarzut przemocy seksualnej. Włoska policja nie wyklucza, że napastnik i ofiara znali się już wcześniej. Mężczyzna mógł próbować wykorzystać fakt, że kobieta jest pod wpływem alkoholu.

Trwa śledztwo, które ma wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia. Na razie, z uwagi na stan kobiety, jej przesłuchanie nie jest możliwe.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

18-letnia dziewczyna ofiarą zbiorowego gwałtu?

Jak podaje „Uwaga!” TVN 18-letnia dziewczyna z Dolnego Śląska została brutalnie zgwałcona podczas jej własnej imprezy urodzinowej. Dziewczyna miała zostać zaproszona do domu jednego z przyjaciół. Tam czekała na nią impreza-niespodzianka. Dziewczyna utrzymuje, że przyjaciel podał jej „coś fioletowego do picia”. Wypiła, a od tego momentu nic nie pamięta.

W trakcie, gdy była nieświadoma, miała zostać wielokrotnie zgwałcona. Sprawcy mieli wszystko nagrywać na telefonach komórkowych, również na telefonie ofiary.

Następnego dnia policja zatrzymała dwie osoby. Ustalono, że poza tą dwójką przebywały tam jeszcze inne osoby – trzech obywateli Ukrainy i Polak.

Jak podali dziennikarze „Uwagi!” TVN ofiara zbiorowego gwałtu przeszła załamanie psychiczne, ma za sobą próbę samobójczą oraz zrezygnowała z regularnych zajęć w szkole – jest na indywidualnym toku nauczania.
Źródło info i foto: interia.pl

Zabójca bułgarskiej dziennikarki: „Nie chciałem tego zrobić”

Sewerin Krasimirow po raz pierwszy pojawił się w bułgarskim sądzie. Przyznał się do jednego z zarzutów. Przyznał się do zabicia Wiktorii Marinowej. Aresztowany w Niemczech 21-latek został poddany ekstradycji do Bułgarii i usłyszał zarzut gwałtu, morderstwa i rabunku – informuje „Daily Mail”.

Nie powiedział nic na temat swoich motywów. 21-latek wyznał w sądzie, że „nie chciał zabić Marinowej”, ale nie twierdził, że ktoś zmusił go do zabójstwa ani że śmierć dziennikarki była wypadkiem. „Tak bardzo tego żałuję. Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłem: – powiedział reporterom Krasimirow.

Nie przyznał się do zgwałcenia Marinowej. Zaprzeczył też oskarżeniom o obrabowanie ofiary. Ma pozostać w areszcie do czasu rozpoczęcia procesu.

Policja odrzuca tezę o morderstwie motywowanym pracą dziennikarki. Marinowa w swoim ostatnim programie rozmawiała z dziennikarzami śledczymi na temat rzekomych defraudacji środków unijnych w Bułgarii. Prokuratura podejrzewa, że to był spontaniczny atak na tle seksualnym. Wiktoria Marinowa została zgwałcona, pobita i uduszona, a jej ciało porzucono w parku w Ruse 6 października.
Źródło info i foto: o2.pl

Gwałt na 14-latce w Tychach. Opiekowała się dzieckiem oprawcy

Koszmar w Tychach. 14-latka przychodziła do małżeństwa opiekować się ich 2-letnim dzieckiem. Została uwięziona i brutalnie zgwałcona przez ojca chłopca. Prokuratura ujawnia szokujące szczegóły.

Jak informuje TVN24, zaczęło się od 14-letniej dziewczyny, która przychodziła opiekować się dwuletnim synem pary. – W czerwcu tego roku nastolatka została brutalnie zgwałcona przez 26-latka. W tym czasie jego żona spała – tłumaczy Monika Stalmach-Ćwikowska z prokuratury rejonowej w Tychach.

Dziewczynka była też bita, a do domu wypuszczona po kilku godzinach.

Na policję zgłosiła się także 46-latka, która również została zgwałcona. Przyszła do domu małżeństwa, bo miała zaopiekować się wieczorem ich synem. Prokurator relacjonuje, że kobieta została uwięziona i wielokrotnie zgwałcona zarówno przez mężczyznę jak i kobietę. W tym czasie w mieszkaniu miał przebywać także 2-latek. 46-latka została wypuszczona dopiero następnego dnia.

Prokurator potwierdza, że to małżeństwo rzeczywiście ma dwuletnie dziecko, ale, jak się okazało, poszukiwania opiekunki były tylko przykrywką do planowanego gwałtu. Pokrzywdzonych może być więcej.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego tyskiej komendy, prowadząc śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Tychach, apelują, by osoby, które zostały potraktowane w podobny sposób, jak i osoby, które mają jakiekolwiek informacje w tej sprawie zgłosiły się do Komendy Miejskiej Policji w Tychach lub skontaktowały się telefonicznie pod numerem telefonu (32) 32- 56- 235, 32-56-280 lub 32-56-255.

Małżeństwo zostało zatrzymane w czerwcu. Przebywa obecnie w areszcie. Para nie przyznaje się do winy. Nie okazuje też skruchy.
Źródło info i foto: wp.pl