Tychy: Napadł z nożem na byłą dziewczynę i jej partnera

36-latek zaatakował w Tychach. Napadł na swoją byłą partnerkę pod osłoną nocy. Ranny został także jej nowy partner, który rzucił się na pomoc. – Kobieta została ranna w brzuch i tułów. Mężczyzna odniósł obrażenia przedramienia oraz obojczyka – mówi portalowi tvp.info st. asp. Barbara Kołodziejczyk z KMP w Tychach.

Atak nożownika miał miejsce przed północą na jednym z parkingów przy ul. Starokościelnej w Tychach. Z wstępnych ustaleń policji wynika, że 41-letnia kobieta, po rozmowie z byłym chłopakiem, została ugodzona przez niego nożem. Otrzymała kilka ciosów. – W brzuch i tułów – wyjaśnia st. asp. Barbara Kołodziejczyk z KMP w Tychach.

Całe zajście obserwował jej nowy chłopak. Kiedy zobaczył szarpaninę, ruszył z pomocą. Także jego dosięgły ciosy nożem. Nożownik trafił w przedramię i obojczyk. Choć napastnik uciekł, szybko został złapany przez policjantów. Podejrzany o usiłowanie zabójstwa trafił do policyjnego aresztu. Okazało się, że był wielokrotnie karany za różne przestępstwa, m.in. zniszczenia mienia, kradzieże oraz groźby karalne. Miał też zakaz zbliżania się do swojej byłej dziewczyny.

Pobrano od niego krew, by sprawdzić ewentualną obecność alkoholu oraz środków odurzających. Na szczęście obrażenia poszkodowanych nie zagrażają ich życiu. – Policjanci ustalają dokładny przebieg zdarzenia – wyjaśnia policjantka i dodaje, że sprawa prowadzona jest pod nadzorem prokuratury.
Źródło info i foto: TVP.info

Tragiczny finał imprezy domowej w Kętach. Policja zatrzymała nożownika

Do tragedii doszło w niedzielę nad ranem. Jak podaje portal oswiecimskie24.pl o godzinie 5.20 policjanci zostali powiadomieni o ugodzeniu nożem w brzuch i szyję 34-letniego mieszkańca Kęt. Miał tego dokonać inny mężczyzna.

– Rany zadane przez sprawcę okazały się śmiertelne – informuje Małgorzata Jurecka z Komedy Powiatowej Policji w Oświęcimiu.
Jak donosi portal do zdarzenia miało dojść podczas tzw. domówki, w której udział brało kilka osób. – Policję powiadomiły osoby, które przebywały na tej samej posesji, na której doszło do tragedii – mówi Mariusz Słomka z Prokuratury Rejonowej w Oświęcimiu.

Czynności zmierzające do ustalenia dokładnych okoliczności, w jakich doszło do tego tragicznego w skutkach wypadku prowadzą policjanci pod nadzorem prokuratora. W niedzielę przed południem podejrzewany o dokonanie tego czynu po krótkim pościgu został obezwładniony i zatrzymany.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

20-latek przyłożył 14-latce broń i zmusił, by poszła z nim do mieszkania

​Prokuratura Rejonowa w Suwałkach (Podlaskie) postawiła zarzut stosowania gróźb i przemocy wobec 14-latki z Suwałk młodemu mężczyźnie, który przyłożył jej pistolet do brzucha i zmusił, by poszła z nim do mieszkania. Do zdarzenia doszło w niedzielę wieczorem. Dziewczyna wyszła na spacer z psem. Podszedł do niej 20-latek, który przyłożył jej do brzucha broń i kazał iść do swego mieszkania. Mężczyznę wystraszyli przechodnie.

Jak poinformowano w Prokuraturze Rejonowej w Suwałkach, mężczyzna został zatrzymany. Napastnik nie chciał otworzyć policji drzwi, więc funkcjonariusze wyważyli je. Przy mężczyźnie znaleźli pistolet śrutowy. Okazało się, że 20-latek pochodzi z Sejn i wynajmuje mieszkanie w Suwałkach.

Prokuratura postawiła mu zarzut stosowania gróźb i przemocy wobec 14-latki oraz zmuszenia jej do określonego działania. Jednak dwa dni później 20-latek wyszedł na wolność. Jak poinformowała prokuratura, zastosowano wobec niego środki wolnościowe, m.in. dozór policyjny i zakaz zbliżania się do poszkodowanej.

Matka dziewczyny interweniowała w prokuraturze, gdyż 20-latek mieszka obok w bloku. Kobieta powiedziała PAP, że boi się o bezpieczeństwo swojej córki i jest zdziwiona, że w tej sytuacji nie została poinformowana o zwolnieniu napastnika.

Jak poinformowała PAP prokurator rejonowa w Suwałkach Izabela Sadowska-Rejterada, w czwartek sąd przesłucha poszkodowaną i odbędzie się okazanie sprawcy. Początkowo dziwczynka poszkodowana miała być przesłuchana w następnym tygodniu, ale termin został przyśpieszony.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kraków: Zwłoki kobiety i dziecka w piwnicy jednego z bloków

We wtorek, w piwnicy jednego z krakowskich bloków przy ulicy Krowoderskich Zuchów znaleziono zwłoki kobiety i dziecka – podał LoveKraków. Kilkutygodniowe niemowlę ma rany kłute. Według nieoficjalnych informacji dziennikarza RMF FM, po godzinie 6:00 rano 36-letnia kobieta, która dwa tygodnie wcześniej urodziła dziecko, zabrała je do piwnicy i tam zadała mu kilka ciosów nożem w klatkę piersiową. Sama sobie zadała kilkanaście ciosów w brzuch.

Nic nie wskazuje na to, by w sprawę zamieszane były osoby trzecie – donosi reporter RMF FM Marek Wcisło. Z informacji podawanych przez lokalne media wynika, że wcześniej zaginięcie matki i dziecka zostało zgłoszone przez rodzinę.
Źródło info i foto: interia.pl

Zabójstwo w Gdańsku. Zatrzymano 38-letniego Ukraińca

Zarzut zabójstwa może usłyszeć 38-letni Ukrainiec zatrzymany wczoraj na przejściu w Medyce. Mężczyzna był poszukiwany w sprawie środowego, brutalnego zabójstwa, do którego doszło w Gdańsku. Przy Trakcie św. Wojciecha od ciosów nożem w brzuch zginał 49-latek, także obywatel Ukrainy. Mężczyzna może zostać przesłuchany przez prokuraturę dopiero jutro. Zatrzymany jest przewożony do Trójmiasta. Konwój z Podkarpacia nad morze wyruszył dziś o poranku. Gdy dotrze do Gdańska, mężczyzna trafi do policyjnego aresztu, potem zostanie przekazany prokuratorowi.

Policjanci podejrzewają, że to on zadał śmiertelne ciosy swojemu rodakowi – zwolnionych zostało już 3 z 4 Ukraińców wcześniej zatrzymanych w tej sprawie. Zostali przesłuchani jako świadkowie. Ostatni z nich także dziś ma wyjść na wolność. Reporter RMF FM dowiedział się nieoficjalnie, że i ofiara i zatrzymany wczoraj mężczyzna razem mieszkali w jednym z domów w Gdańsku. Do Polski przyjechali za pracą, ich pobyt był legalny. Na razie nie wiadomo, jaki był motyw brutalnego zabójstwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kraków: Ciała dwóch osób w mieszkaniu

W mieszkaniu przy ulicy Estery w Krakowie strażacy po wyważeniu drzwi znaleźli w pokoju martwą kobietę. 26-latka leżała na łóżku. Miała ranę ciętą szyi, rany obu rąk oraz rozcięty brzuch. Obok na podłodze leżał martwy mężczyzna ze śladami krwi na rękach.

Wezwani na miejsce strażacy o godzinie 7:15 wyważyli drzwi do mieszkania przy ulicy Estery na krakowskim Kazimierzu. To co zobaczyli było przerażające. Na łóżku w pokoju leżała martwa 26-letnia kobieta. Miała ranę ciętą szyi, poranione ręce oraz rozcięty brzuch.

Obok łóżka na podłodze leżał martwy mężczyzna ze śladami krwi na rękach. Jak dowiedziało się RMF FM, na stole porozrzucane były tabletki oraz rozsypany biały proszek. Na miejscu wciąż pracuje policja i prokurator.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest areszt dla 25-latki, która udusiła 5-miesięczne dziecko

Trzy miesiące aresztu dla 25-latki z Jaworzna, która udusiła swojego 5-miesięcznego syna – dowiedziało się Radio ZET. Kobieta trafiła do specjalnego oddziału psychiatrycznego jednego z krakowskich aresztów. Ma być poddana obserwacji sądowo-psychiatrycznej. Biegli ocenią, czy w chwili zabójstwa była poczytalna.

Matka śmiertelnie zraniła 5-miesięcznego chłopczyka. Później kobieta próbowała popełnić samobójstwo. 25-latka miała rany brzucha zadane nożem. Wezwani na miejsce ratownicy pogotowia próbowali reanimować dziecko. Niestety bezskutecznie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zarzut usiłowania zabójstwa po strzelaninie na osiedlu we Wrocławiu

Zarzut usiłowania zabójstwa postawiła w piątek Adamowi C. wrocławska prokuratura. Podejrzany miał postrzelić w brzuch innego mężczyznę we wtorek na jednym z wrocławskich osiedli. Grozi mu za ten czyn kara nie mniejsza niż 8 lat więzienia.

Do zdarzenia doszło we wtorek. Poszkodowany z raną postrzałową brzucha sam zgłosił się do szpitala, gdzie przeszedł operację. Rzecznik szpitala Monika Kowalska poinformowała, że stan poszkodowanego jest stabilny. W piątek prokurator postawił 42-letniemu Adamowi C. zarzut usiłowania zabójstwa i skierował do sądu wniosek o aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące.

Jak ustalono, Adam C., grożąc pozbawieniem życia, oddał z broni palnej małokalibrowej nie mniej niż trzy strzały w kierunku pokrzywdzonego, powodując u Damiana G. obrażenia w postaci rany postrzałowej jamy brzusznej z uszkodzeniem pęcherza moczowego – poinformowała rzeczniczka prokuratury okręgowej Małgorzata Klaus.

Dodała, że z uzyskanej opinii biegłego wynika, iż obrażenia spowodowały ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu. Jak wyjaśniła rzeczniczka, podejrzany Adam C. został przesłuchany i nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Złożył wyjaśnienia pozostające w rażącej sprzeczności z zebranym w sprawie materiałem dowodowym – zaznaczyła rzeczniczka.

Za usiłowanie zabójstwa grozi kara więzienia nie mniejsza niż 8 lat, a nawet kara dożywocia. Prokuratura i policja nie informują o szczegółach śledztwa i motywach tego czynu. Media podawały, że między mężczyznami miało dojść do kłótni z powodu próby kradzieży roweru. Do postrzelenia doszło na ulicy na jednym z osiedli mieszkaniowych we Wrocławiu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Francja: Napastnik spod Luwru nie działał na rozkaz dżihadystów?

Egipcjanin Abdullah el-Hamamy, który w zeszłym tygodniu zaatakował maczetą patrol wojskowy w pobliżu paryskiego Luwru powiedział policjantom, że utożsamia się z poglądami tzw. Państwa Islamskiego, jednak nie przeprowadził ataku na rozkaz tej organizacji – informuje w środę Reuters, powołując się na swoje źródło.

W zeszły piątek uzbrojony w maczetę napastnik ruszył w kierunku czteroosobowego patrolu wojskowego w pobliżu Luwru. Mężczyzna wykrzykiwał groźby i krzyczał „Allahu akbar”. Został postrzelony w brzuch. Lekko ranny w ataku został jeden z żołnierzy. Napastnik został zidentyfikowany jako obywatel Egiptu Abdullah el-Hamamy. Od czasu ataku przebywa w szpitalu.

Chciał zniszczyć obrazy?

Według źródła, na które powołuje się Reuters, el-Hamamy powiedział policjantom, że planował zniszczyć znajdujące się w muzeum obrazy, by w ten sposób „pomścić Syryjczyków”. Jak podaje agencja, mężczyzna miał w plecaku farby w sprayu.Zgodnie z informacjami Reutersa, el-Hamamy powiedział policji, że choć sympatyzuje z tzw. Państwem Islamskim, nie otrzymał od grupy instrukcji dotyczących przeprowadzenia ataku ani nie złożył przysięgi na wierność organizacji. Agencja podaje, że stan zdrowia mężczyzny wciąż jest ciężki.

Formalne dochodzenie rozpocznie się, gdy jego kondycja się poprawi. Jak mówił po zamachu prokurator Paryża Francois Mollins, el-Hamamy mieszkał w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i przyjechał do Paryża 26 stycznia, posługując się wizą turystyczną. Dwa dni później w sklepie z bronią we francuskiej stolicy kupił dwie maczety. W środę francuski dziennik „Le Figaro” poinformował, powołując się na swoje źródła, że mężczyzna już po przyjeździe do Paryża dokonał przekazów pieniężnych do mieszkającego w Polsce rodaka. Jak precyzuje „Le Figaro”, chodzi o dwa transfery o łącznej wysokości 5 tys. euro. Miał je zrealizować 31 stycznia i 1 lutego.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Francja: Strzelanina pod Luwrem

Mężczyzna, który krzyczał „Allahu Akbar”, zaatakował maczetą lub nożem patrol wojskowy w pobliżu paryskiego Luwru. Napastnik został ciężko postrzelony przez żołnierza. Atak miał charakter terrorystyczny – oświadczył premier Francji Bernard Cazeneuve. Prefekt policji Paryża Michel Cadot poinformował, że zaatakowany żołnierz odniósł lekkie obrażenia, natomiast napastnik został poważnie ranny w brzuch. – Po sprawdzeniu zawartości jego dwóch bagaży, ustaliliśmy, że nie było tam ładunków wybuchowych – powiedział Cadot.

Według niego napastnik, uzbrojony w przynajmniej jedną maczetę, około godz. 10 ruszył w kierunku czteroosobowego patrolu w pobliżu Luwru. Mężczyzna wykrzykiwał groźby i krzyczał „Allahu akbar”. Żołnierz oddał do niego pięć strzałów. Jak poinformowała policja, żołnierz, który został lekko ranny w czasie incydentu, to nie wojskowy, który otworzył ogień do napastnika. Mężczyzna zaatakował, kiedy nie pozwolono mu wejść z bagażem do kompleksu handlowego pod Luwrem.

Premier Cazeneuve, przebywający z wizytą w Normandii, oświadczył, że do napaści doszło „najwyraźniej” w ramach usiłowania „ataku o charakterze terrorystycznym”. – Trzeba być ostrożnym, ale mam taką informację – dodał, wskazując na „kontekst zagrożenia, które pozostaje skrajnie wysokie”.

Prokuratura antyterrorystyczna Paryża otworzyła śledztwo w sprawie incydentu.

Rzecznik MSW Pierre-Henry Brandet poinformował, że tożsamość i narodowość napastnika pozostają nieznane. Dodał, że zatrzymano także drugą osobę, ale nie jest jasne, czy jest ona powiązana z atakiem. Goście, którzy przebywali w tym czasie w muzeum, zostali skierowani do jego zabezpieczonej części. Okolice muzeum zostały odgrodzone przez policjantów w kamizelkach kuloodpornych. Krótko po południu poinformowano, że personel wrócił już do podziemnego centrum handlowego, a blokady zniesiono.

W grudniu 2016 roku Zgromadzenie Narodowe, izba niższa francuskiego parlamentu, zaaprobowało przedłużenie stanu wyjątkowego we Francji do 15 lipca 2017 roku, z uwagi na wiosenne wybory prezydenckie i parlamentarne. Socjalistyczny rząd wprowadził stan wyjątkowy po zamachach terrorystycznych z 15 listopada 2015 roku w Paryżu, w których zginęło 130 osób. Po raz kolejny przedłużono go w lipcu do stycznia 2017 r.
Żródło info i foto: wp.pl