Grodziszewo: Mężczyzna i kobieta zabarykadowali się. Grożą wysadzeniem budynku

Mężczyzna i kobieta zabarykadowali się w mieszkaniu w Godziszewie koło Wolsztyna w Wielkopolsce. Obydwoje zagrozili, że wysadzą budynek przy użyciu butli gazowej. Na miejscu interweniuje policja. Ewakuowano też okolicznych mieszkańców. Funkcjonariusze próbują rozmawiać z 27-latkiem i 25-latką, ale na razie bezskutecznie. Czekają na przyjazd policyjnych negocjatorów z Poznania.

Wiadomo, że kobieta i mężczyzna to rodzeństwo. Wstępne ustalenia policji mówią też o tym, że przynajmniej 25-latka leczy się psychiatrycznie. Fakt, że zabarykadowali się w domu, policji zgłosili pracownicy pomocy społecznej, którzy codziennie odwiedzają to mieszkanie.

Z okolicznych budynków ewakuowano około 50 osób. Miejsce zabezpieczają również strażacy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Krosno: Amerykanin zaatakował nożem dwie kobiety

Obywatel USA miał ranić nożem swoją żonę i teściową. Następnie próbował podpalić budynek. W rodzinie miało często dochodzić do kłótni. Napastnik został zatrzymany przez policjantów. Do zdarzenia doszło w poniedziałek w okolicach południa w Krośnie (woj. podkarpackie). Policjanci zostali powiadomieni o awanturze. Mężczyzna miał w jednym z domów zaatakować dwie kobiety nożem. Następnie próbował podpalić budynek.

Niegroźnie ranne zostały żona i teściowa nożownika – informuje portal krosno112.pl. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. W rodzinie miało często dochodzić do kłótni. Napastnik został zatrzymany przez funkcjonariuszy i przewieziony na komisariat policji.

Sprawcą okazał się obywatel Stanów Zjednoczonych. 12 września miał opuścić Polskę. Wewnątrz budynku przebywała jeszcze jedna osoba – właściciel domu, który ugasił pożar przed przybyciem straży. Trwa ustalanie dokładnych przyczyn okoliczności zdarzenia.
Źródło info i foto: wp.pl

Mężczyzna zabarykadował się w mieszkaniu w Londynie. Grozi, że podpali budynek

Policja ewakuowała dziesiątki lokatorów po tym, jak mężczyzna zabarykadował się w jednym z mieszkań i zagroził, że spali cały budynek – podaje „The Independent”.

Mężczyzna to najprawdopodobniej lokator jednego z mieszkań w 12-piętrowym budynku we wschodnim Londynie. Jak poinformował Scotland Yard, policyjni negocjatorzy rozmawiają z mężczyzną, który groził, że „wysadzi w powietrze swoje mieszkanie” i spali cały blok. Lokal, w którym lokator się zabarykadował, mieści się na 7. kondygnacji.

Na miejscu są także strażacy oraz ratownicy medyczni. Jak podaje „The Independent” policja ewakuowała cały budynek.
Źródło info i foto: onet.pl

Virginia Beach: Strzelanina w jednym z urzędów. Wieloletni pracownik zabił 12 osób

Trzynaście osób zginęło w wyniku strzelaniny w miejscowości Virginia Beach w amerykańskim stanie Wirginia. Cztery osoby przebywają w szpitalu. Wśród zabitych jest sprawca, który został zastrzelony przez policjantów. Do strzelaniny doszło w budynku miejskiego urzędu w Virginia Beach około 16:00 czasu lokalnego. Uzbrojony w pistolet z tłumikiem napastnik zastrzelił jedną osobę przed budynkiem, wszedł do środka i zaczął strzelać do urzędników i interesantów.

11 osób zginęło na miejscu, a jedna zmarła później w szpitalu. Cztery osoby zostały ranne.

– Byliśmy przerażeni. Wszystko wydawało się nierealne, jak we śnie. Boisz się, bo jedyne co słyszysz, to strzały – mówiła cytowana przez Associated Press Megan Banton, jedna z uczestniczek wydarzeń. Wraz z ok. 20 osobami zabarykadowała się w biurze, przysuwając biurko do drzwi.

Strzelanina w Virginia Beach

– To najbardziej tragiczny dzień w historii Virginia Beach. Zabici i poszkodowania są naszymi przyjaciółmi, kolegami i sąsiadami – mówił burmistrz Bobby Dyer. Komisarz policji James Cervera poinformował, że gdy policjanci przybyli na miejsce strzelaniny, doszło do wymiany ognia ze sprawcą.

Jeden z funkcjonariuszy został trafiony w kamizelkę kuloodporną i doznał tylko lekkich obrażeń. Policjanci zastrzelili napastnika. Okazał się nim pracownik służb miejskich, ale jego nazwiska nie ujawniono. Śledztwo prowadzi lokalna policja oraz FBI.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Policyjny pościg za pijanym 26-latkiem na Dolnym Śląsku. Pościg zakończył się na dachu budynku

Na dachu budynku gospodarczego zakończył się policyjny pościg za 26-latkiem w Jedlinie-Zdrój (województwo dolnośląskie). Mężczyzna kierował samochodem pod wpływem alkoholu i narkotyków, nie miał też prawa jazdy i był poszukiwany za inne przestępstwa. Policjanci z Dolnego Śląska informują, że pościg za 26-letnim kierowcą rozpoczął się w Jedlinie-Zdroju (dolnośląskie) we wtorek około godziny 7:40. Mężczyzna nie chciał się zatrzymać do kontroli, gdy funkcjonariusze zauważyli, że przemiesza się z niesprawnym tłumikiem. Zamiast się zatrzymać, mężczyzna gwałtownie przyspieszył i rozpoczął ucieczkę.

Dolny Śląsk. Policyjny pościg zakończył się na dachu budynku gospodarczego

26-latek uciekał przed policyjnym radiowozem przez około trzy kilometry, by ostatecznie wjechać na teren jednej z posesji. Kiedy droga wewnętrzna się skończyła, swoją podróż zakończył na… dachu budynku gospodarczego. Tam został zatrzymany przez policjantów.

Po wylegitymowaniu okazało się, że mężczyzna nie ma uprawnień do kierowania pojazdami. Po zatrzymaniu uwagę policjantów zwróciła jego bełkotliwa mowa i poszerzone źrenice. Ostatecznie mężczyzna sam przyznał się, że jest pod wpływem narkotyków. Policjanci znaleźli też przy nim dwa woreczki z metamfetaminą.

To nie był koniec kłopotów 26-latka. Mężczyzna posiadał już wydane przez Sąd Rejonowy w Wałbrzychu w 2018 i 2019 roku dwa aktywne zakazy kierowania pojazdami i był poszukiwany celem osadzenia w zakładzie karnym – relacjonuje policja.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Haryszew: Pijana kobieta wjechała samochodem w budynek mieszkalny

W miejscowości Henryszew (woj. mazowieckie) 45-letnia kobieta pod wpływem alkoholu przejechała samochodem przez skrzyżowanie i wjechała w budynek mieszkalny – poinformowała w niedzielę asp. sztab. Katarzyna Zych.

Jak poinformowała Katarzyna Zych, informacja o wypadku przy ul. Wspólnej w Henryszewie dotarła na komisariat w niedzielę po godz. 10. Kierująca volkswagenem przejechała przez skrzyżowanie i wjechała w budynek; 45-latka miała ponad 2 promile alkoholu. Pasażer również był pod wpływem alkoholu. Podczas uderzenia doznał urazu głowy.

– Kobieta została zatrzymana, a obrażenia mężczyzny są sprawdzane – poinformowała Katarzyna Zych. Za jazdę pod wpływem alkoholu kierowcy grozi do 2 lat pozbawienia wolności.

Mieszkańcom uszkodzonego budynku nic się nie stało. Auto naruszyło jedynie elewację.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ewakuacja Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu po informacji o podłożeniu bomby

Pracownicy Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu zostali we wtorek przed południem ewakuowani z budynku, z powodu zgłoszenia o możliwym podłożeniu bomby w urzędzie. Budynek sprawdza i przeszukuje policja. Jak tłumaczył PAP we wtorek rzecznik wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak, „przed godziną 11 zostaliśmy poinformowani, że Urząd Wojewódzki w Poznaniu otrzymał sygnał o możliwym niebezpieczeństwie, o podłożeniu bomby”.

„Zrobiliśmy analizę sytuacji, wystawiliśmy rekomendację, że wiarygodność tej informacji jest bardzo mała, i że nie zalecamy ewakuacji. Mimo to, urząd zdecydował się na ewakuację pracowników. W związku z tą decyzją, będziemy ten budynek teraz przeszukiwać i sprawdzać” – dodał.

Borowiak wskazał, że podobne zgłoszenia o możliwej bombie odebrały także inne urzędy na terenie całego kraju.

Jak informuje Centrum Zarządzania Kryzysowego Miasta Poznania, w związku z ewakuacją Urzędu Wojewódzkiego występują utrudnienia na Al. Niepodległości.
Źródło info i foto: interia.pl

Przesłuchano pracownika escape roomu w Koszalinie. Miłosz S. odmówił składania wyjaśnień

Poparzony pracownik escape roomu w Koszalinie tuż przed wybuchem pożaru wyczuł ulatniający się gaz. To najnowsze informacje z przesłuchania 25-latka, który był w budynku, kiedy doszło do tragedii. Mężczyzna trafił do specjalistycznego szpitala w Gryfiach. W piątek w escape roomie w Koszalinie zginęło pięć nastolatek. Dziś poinformowano, że w czwartek odbędzie się pogrzeb ofiar. Uroczystości będą wspólne – powiedział prezydent miasta Piotr Jedliński.

Z informacji przekazanych przez rzecznika Prokuratury Okręgowej w Koszalinie wynika, że 25-latek, kiedy poczuł ulatniający się gaz, wiedział już, że sytuacja może być niebezpieczna. Miał też próbować zareagować, ale w tym samym momencie doszło do wybuchu pożaru.

Jak informują śledczy, ogień odciął mężczyźnie możliwość dotarcia do drzwi pokoju, w którym zamknięte były uczennice gimnazjum. 25-latek był już wtedy mocno poparzony i – jego zdaniem – nie był w stanie zrobić nic więcej. Zdaniem prokuratury, wybiegł z budynku i poprosił napotkane osoby o wezwanie pomocy.

Jego zeznania potwierdzają scenariusz, który jeszcze przed przesłuchaniem pracownika escape roomu zakładali śledczy.

Są pierwsze zarzuty po pożarze w escape roomie

Jeszcze w poniedziałek sąd ma natomiast zająć się wnioskiem o aresztowanie Miłosza S. To krewny osoby, na którą formalnie zarejestrowany był escape room. W niedzielę usłyszał zarzuty umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci osób, które w nim zginęły. Według wstępnych ustaleń przyczyną tragedii było rozszczelnienie butli z gazem.

Miłosz S. odmówił składania wyjaśnień.

W sposób umyślny doprowadził do tego, że stworzone zostało niebezpieczeństwo wybuchu pożaru w obiekcie, gdzie znajdował się escape room i w taki sposób, nieumyślnie już z kolei, doprowadził do śmierci osób, które zginęły w pożarze, jaki w tym budynku wybuchł w dniu 4 stycznia tego roku – powiedział w niedzielę rzecznik prokuratury w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski.

Nasz klient jest zrozpaczony tym, co się stało. Do zarzutu nie przyznaje się. Nie złożył wyjaśnień z uwagi na to, że nie jest w stanie psychicznie znieść tego ciężaru, który na niego spadł – podkreślili w niedzielę po wyjściu z budynku prokuratury obrońcy Miłosza S. Wiesław Breliński i Wojciech Janus. Ich zdaniem, mężczyzna, „nie był w stanie odnieść się do niczego, co jest podstawą do postawionego mu zarzutu”. Dodali, że ich klient w treści protokołu złożył głębokie kondolencje dla rodzin ofiar. Powiedział jak bardzo jest mu przykro i jak bardzo nie chciał skutku, który nastąpił”.

Rzecznik prokuratury w Koszalinie podkreśla, że są podstawy, by twierdzić, „że podejrzany był osobą faktycznie wykonującą czynności w ramach działalności gospodarczej, którą zgłosiła do ewidencji jego najbliższa krewna i był osobą, która przygotowywała wyposażenie pomieszczeń w tych różnego rodzaju pokojach zagadek. I nie zwrócił uwagi na to, że nie ma tam właściwego ogrzewania tych obiektów, i że nie ma tam przede wszystkim dróg ewakuacyjnych, które w razie jakiegoś niebezpieczeństwa pozwalałaby uczestnikom opuszczać pomieszczenie rozrywki.

Zdaniem prokuratora Ryszarda Gąsiorowskiego, za popełnienie zarzucanego czynu mężczyźnie grozi do 8 lat więzienia. Prokurator pytany o kwestię ewentualnych zarzutów dla właścicielki budynku i drugiej kobiety, która wynajęła go na prowadzenie działalności gospodarczej, powiedział, że „na to jest za wcześnie”. Zaznaczył, że obie kobiety były przesłuchiwane w charakterze świadków. Nie było podstaw, by na tym etapie postępowania którejś z nich stawiać zarzuty.

W czwartek pogrzeb ofiar pożaru w escape roomie

W czwartek odbędzie się pogrzeb ofiar pożaru w escape roomie w Koszalinie. Pogrzeb będzie wspólny – zapowiedział w poniedziałek prezydent Koszalina Piotr Jedliński. Pięć 15-latek, uczyło się w jednej klasie. Według władz miasta, spoczną obok siebie na koszalińskim cmentarzu.

Karina Gajda, dyrektor szkoły podstawowej nr 18 w Koszalinie, gdzie uczyły się nastolatki, zapewniła, że uczniowie są objęci pomocą pedagogiczno-psychologiczną. Również rozważamy niesienie takiej pomocy nauczycielom – podkreśliła.

Według dyrektor, poniedziałek jest dla szkoły bardzo trudnym dniem. Nauczyciele i uczniowie po raz pierwszy zobaczą puste miejsca pięciu uczennic – dodała.

Jak zaznaczyła Karina Gajda, kolejny trudny dzień będzie w czwartek, gdy odbędą się uroczystości pogrzebowe. Tego dnia nie odbędą się zajęcia dydaktyczne, szkoła zorganizuje opiekę dla dzieci, które do niej przyjdą – poinformowała.

Tragedia w Koszalinie, zginęło 5 młodych dziewczyn
W tragicznym pożarze w escape roomie przy ul. Piłsudskiego 88, który wybuchł w piątkowe popołudnie, zginęło pięć 15-letnich dziewcząt, uczennic III klasy gimnazjum. Wizytą w pokoju zagadek świętowały urodziny jednej z nich.

W pożarze poważnie ucierpiał 25-letni pracownik obiektu.

Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że przyczyną pożaru było rozszczelnienie butli gazowej. Ogień pojawił się w poczekalni. Pracownik escape roomu został odcięty od możliwości udzielenia pomocy nastolatkom.

Bezpośrednią przyczyną śmierci nastolatek było zatrucie tlenkiem węgla.

Z informacji podanych przez straż pożarną wynika, że w budynku było „wiele niedociągnieć”. Urządzenia grzewcze najpewniej znajdowały się zbyt blisko materiałów łatwopalnych, a instalacje elektryczne były prowizoryczne. Nie było też drogi ewakuacji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Polacy oskarżeni o terroryzm po podpaleniu węgierskiej placówki na Zakarpaciu

Po tysiąc złotych mieli dostać Polacy, którzy w lutym 2018 r. podpalili budynek Towarzystwa Węgierskiej Kultury Zakarpacia na Ukrainie – wynika z ustaleń zakończonego właśnie śledztwa stołecznych „pezetów”. Jak dowiedział się portal tvp.info, akt oskarżenia w tej sprawie trafił właśnie do sądu. Mężczyźni powiązani z radykalnymi ugrupowaniami prawicowymi odpowiadają m.in. za przestępstwo o charakterze terrorystycznym. Nieoficjalnie śledczy sugerują, że pomysł akcji zrodził się w Rosji.

Prokuratura uznała, że działania trzech młodych Polaków mają charakter terrorystyczny. Portal tvp.info dotarł do ustaleń śledztwa prowadzonego przez Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej oraz Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

– Ta prowokacja miała doprowadzić do pogorszenia stosunków ukraińsko-węgierskich. A taki ferment jest na rękę Rosji, która jest zainteresowana destabilizacją u swego zachodniego sąsiada, gdzie trwa już wojna hybrydowa w Donbasie – wyjaśnia oficer ABW. – A wynajęcie polskich opryszków było korzystne dla Rosji, bo w razie wpadki wykonawców była możliwość zantagonizowania relacji między Polakami a Ukraińcami, które i tak nie są najlepsze – dodaje rozmówca portalu tvp.info.

Przestępstwo o charakterze terrorystycznym

Głównym oskarżonym jest 28-letni Michał P., mający wyższe wykształcenie specjalista ds. bezpieczeństwa. Według śledczych miał on powiązania z organizacją neofaszystowską Falanga i prorosyjska partią Zmiana, której lider Mateusz P. odpowiada przed sądem za współpracę z chińskim i rosyjskim wywiadem.

Zarzut ciążący na Michale P. brzmi bardzo poważnie: „W styczniu i lutym 2018 r., w celu osiągnięcia korzyści majątkowej wykonał zlecenie dokonania na terytorium Ukrainy czynów zabronionych polegających na publicznym nawoływaniu do nienawiści na tle narodowościowym pomiędzy obywatelami Ukrainy i Węgier: wywołania zakłócenia ustroju Ukrainy i pogłębienia podziałów narodowościowych pomiędzy Ukraińcami i Węgrami; oraz w zamiarze sfinansowania przestępstwa o charakterze terrorystycznym, polegającego na namalowaniu symboli faszystowskich i podpalenia budynku organizacji społecznej Towarzystwo Węgierskiej Kultury Zakarpacia w Użhorodzie, przekazał Adrianowi M. i Tomaszowi Sz., 1000 zł na zakup paliwa do podpalenia budynku, a także dał ww. telefony komórkowe, karty sim oraz kurtki i zleciał aby nagrać całe zdarzenie”.

Ponadto Michał P. miał namawiać pięć osób do przyjęcia tego zlecenia. Mężczyzna nie przyznał się do zarzutów i odmówił składania wyjaśnień, odpowiadał jednak na pytania. Podobnie jak dwaj bezpośredni wykonawcy akcji: Adrian M. i Tomasz Sz.

Szybki werbunek

Chętnych do wzięcia udziału w akcji ukraińskiej Michał P. szukał w Krakowie wśród zwolenników krakowskiej jednostki strzeleckiej SJS2039 oraz Falangi. W połowie stycznia P. namówił 22-letniego Adriana M., z zawodu elektryka, na spotkanie. Rozmawiali w samochodzie. Wtedy Michał P. powiedział, że chciałby, aby Adrian namalował na budynku w Użhorodzie swastykę oraz cyfry 88 (ósma litera alfabetu to H, w organizacjach faszystowskich tak kamufluje się zawołanie: Heil Hitler).

P. Przekonywał, że akcja ma na celu skompromitowanie „ukraińskich banderowców”. Najpierw jednak M. miał wybrać się sam na Ukrainę, aby sprawdzić, czy przejedzie granicę bez żadnych przeszkód. Michał P. polecił także koledze, aby ten zainstalował w telefonie specjalny, „bezpieczny” komunikator. 13 stycznia Adrian M. pojechał do Lwowa. Nie miał żadnych problemów na granicy.

Obydwaj mężczyźni spotkali się jeszcze raz kilka dni później. Michał P. powiedział, że odebrał przesyłkę. Była w niej książka, zaś pomiędzy stronami ukryto 500 euro. – To jest kasa od Węgrów – wyjaśnił P. Kiedy indziej miał jednak powiedzieć, że „zleceniodawca jest z Unii Europejskiej”. Organizator uprzedził wszystkich, że „konwersacja na ten temat nie istnieje”.

Później Michał P. zwerbował jeszcze 26-letniego Tomasza Sz., tłumacza z wyższym wykształceniem. Jego rolą było nagranie całej akcji, tak aby zdjęcia i film można było opublikować w internecie.

Atak pod okiem kamer

Adrian M. i Tomasz Sz. wyruszyli na Ukrainę 3 lutego 2018 r. przez Koszyce na Słowacji. Wcześniej, dla bezpieczeństwa, zostawili swoje telefony komórkowe, a zabrali aparaty otrzymane od Michała P. W Użhorodzie zapomnieli jednak o zasadach konspiracji, bo pokój w miejscowym hostelu wynajęli na nazwisko M.

4 lutego około godz. 1 wyruszyli pod „węgierski dom”. Na miejscu Adrian M. namalował na budynku swastykę oraz cyfry 88. Rzucił też w budynek „koktajlem Mołotowa”, jednak butelka z benzyną odbiła się od ściany i zgasła. Tomasz Sz. , który wszystko nagrywał, przesłał film i zdjęcia Michałowi P. – Węgrzy nie są zadowoleni. Dobrze by było, gdyby jakaś ściana się mocniej okopciła – miał polecić P.

Wykonawcy poszli więc około godz. 4 na stację paliw, gdzie kupili pojemnik z benzyną. Tym razem nasączyli nią kurtkę jednego z zamachowców, którą włożyli za kraty na oknach i podpalili. Uwiecznili ten moment i dostali odpowiedź, że „jest OK.”. Zadowoleni konspiratorzy wyczyścili pamięć telefonów. Nie zwrócili uwagi na kamery na „węgierskim domu” oraz na stacji benzynowej, które przyczyniły się do ich namierzenia. Na szczęście pożar budynku został szybko ugaszony.

Adrian M. i Tomasz Sz. przekroczyli granicę Ukrainy ze Słowacji 4 lutego o godz. 8. Zabrali ze sobą większą ilość papierosów niż jest dopuszczalna i musieli za nie dodatkowo zapłacić.

ABW wkracza do akcji

W Krakowie Adrian M. i Tomasz Sz. spotkali się w Michałem P., odebrali od niego swoje telefony i otrzymali po 1000 zł. Byli przekonani, że nie ma jak ich powiązać z wydarzeniami w Użhorodzie. Już jednak 22 lutego funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali Adriana M. Ten, najwyraźniej przestraszony konsekwencjami, przyznał się do ataku na Ukrainie i powiedział, że chce skorzystać z art. 60, który daje skruszonemu przestępcy możliwość nadzwyczajnego złagodzenia kary. Przyznał się, że działał na zlecenie Michała P. i opowiedział o całej akcji.

Tego samego dnia funkcjonariusze ABW zatrzymali Michała P. i Tomasza Sz. Trwa śledztwo w sprawie osoby, od której Michał P. przyjął zlecenie na działania na Ukrainie. Z ustaleń śledczych wynika, że jest to niemiecki dziennikarz, działający prawdopodobnie na rzecz rosyjskich służb specjalnych.

W ukraińskim obwodzie zakarpackim mieszka 150-tysięczna mniejszość węgierska. Między Budapesztem a Kijowem trwa konflikt związany z ukraińską ustawą o oświacie, która – według Węgier – poważnie narusza prawa mniejszości narodowych dotyczące nauki w języku ojczystym.
Źródło info i foto: TVP.info

Rosja: Trzy ofiary wybuchu samochodu w Magnitogorsku

Trzy osoby zginęły we wtorek wieczorem w wyniku wybuchu samochodu w centrum Magnitogorska, niedaleko od miejsca, gdzie w poniedziałek doszło do wybuchu i zawalenia się budynku mieszkalnego. Według mediów katastrofa mogła być wynikiem zamachu.

Oficjalnie władze lokalne podały, że prawdopodobną przyczyną wybuchu taksówki-busa był wybuch butli gazowych, które znajdowały się w aucie.

„Operacja zatrzymania terrorystów”

Holenderski serwis Terreur Nieuws zamieścił na Twitterze nagranie, twierdząc, że jest to film z eksplozji samochodu w Magnitogorsku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl