Bułgar oskarżony o sutenerstwo. Ścigany był za handel ludźmi i czerpanie korzyści z prostytucji

Po pięciu latach poszukiwań udało się namierzyć i zatrzymać Bułgara Kadira D., ściganego za handel ludźmi i czerpanie korzyści z prostytucji. Śledczy z pomorskich „pezetów” Prokuratury Krajowej ustalili, że mężczyzna wraz ze swoim bratem i synem „kontrolowali” dwie swoje rodaczki i Polkę, którym zabierano niemal cały zarobek, a często brutalnie „dyscyplinowano”.

Sprawa miała swój początek jesienią 2014 roku, gdy pogranicznicy Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku i śledczy z miejscowych „pezetów” przerwali działalność szajki bułgarskich sutenerów działających w północnej Polsce. Liderem tej ekipy miał być Kadir D., którego w zależności od sytuacji zastępował syn Sasho S. lub brat Pavel P.

Śledczym udało się zebrać dowody, że mężczyźni zarabiali na przydrożnej prostytucji dwóch swoich rodaczek oraz Polki. Każdy z członków klanu „opiekował” się jedną kobietą. Prostytutki musiały im oddawać większą część zarobku, a często i cały utarg. Kobiety były tak podporządkowane swoim alfonsom, że mieszkały razem z nimi i ponosiły wszystkie koszty utrzymania mężczyzn oraz wynajmu mieszkania. Nie mogły nic odłożyć dla siebie na przyszłość, za to ich „opiekunowie” żyli pełnią życia.

Brutalne „dyscyplinowanie”

Według śledczych Kadir D. był głównym nadzorcą prostytutek. Herszt miał bardzo często brutalnie „dyscyplinować” kobiety, kiedy te wykazały się choćby najmniejszym nieposłuszeństwem. Normą było poniżanie ofiar.

Szczególnie miał się znęcać nad jedną z rodaczek, która prawdopodobnie podstępem została zwerbowana do uprawiania przydrożnej prostytucji. Według herszta szajki, „nie przykładała się do pracy” i zarabiała najmniej ze wszystkich kobiet. Karą za to miało być jej regularne głodzenie i groźby zabójstwa. Kadir D. wykorzystywał to, że nie znając języka polskiego, nie mając także pieniędzy na powrót do ojczyzny kobieta była całkowicie zależna od swoich oprawców.

Koszmar Bułgarki i podły los jej towarzyszek niedoli miał trwać co najmniej rok. W końcu jedna z kobiet powiadomiła o wszystkim śledczych. Zatrzymano Sasho S., jednak jego ojciec i wuj zniknęli.

Europejski nakaz aresztowania

Za Kadirem D. i jego bratem Pavlem P. wydano europejski nakaz aresztowania. Herszt rodzinnej szajki sutenerów wpadł w grudniu ubiegłego roku w Bułgarii. Przewieziono go do Polski, gdzie usłyszał zarzuty, a po kilku miesiącach Pomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej skierował do Sądu Okręgowego w Gdańsku akt oskarżenia przeciwko niemu.

Kadir D. odpowie za handel ludźmi oraz czerpanie korzyści z prostytucji w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Grozi mu do 15 lat więzienia.

Pod koniec 2016 roku na mocy wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku syn herszta został skazany na karę trzech lat więzienia i sześć tysięcy złotych grzywny. Pavlo P. wciąż figuruje na stronach policji jako poszukiwany.
Źródło info i foto: TVP.info

Policjanci uderzyli w grupę handlującą ludźmi

Policjanci z Lubuskiej i Dolnośląskiej Policji doprowadzili do zatrzymali 37-letniego obywatela Bułgarii. Mężczyzna podejrzany jest o handel ludźmi i zmuszanie do prostytucji swoich dwóch rodaczek oraz pozbawienie wolności jednej z nich. Dzięki działaniom operacyjnym policjantów z Gorzowa możliwe było dotarcie do wiedzy o tym procederze, zatrzymanie napastnika oraz uwolnienie kobiety. Mężczyzna uczynił sobie z tego stałe źródło dochodu. Decyzją Sądu 37-letni Bułgar najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.

To już kolejny sukces Lubuskiej Policji, która regularnie rozbija grupy przestępcze przy granicy zachodniej, zajmujące się handlem „żywym towarem”. To niezwykle ciężkie zadanie bowiem z reguły są to środowiska bardzo hermetyczne, gdzie pokrzywdzone są często zastraszane, gdzie grozi się im pozbawieniem wolności, zdrowia czy nawet życia i zmusza się je do świadczenia usług seksualnych.

Podobna historia dotyczy dwóch Bułgarek, które padły ofiarą swojego rodaka. 37-letni mężczyzna z 7 na 8 marca tego roku na granicy województw lubuskiego i dolnośląskiego zwabił pod pretekstem 30-letnią obywatelkę Bułgarii i pozbawił ją wolności. W tym czasie groził jej, bił a nawet obciął włosy. Wszystko po to, żeby ponownie zmusić kobietę, wykorzystując jej ciężką sytuację materialną, do świadczenia usług seksualnych. Pokrzywdzona będąc zastraszana realizowała jego polecenie od maja do listopada 2019 roku przekazując w ten sposób zarobione pieniądze swojemu oprawcy. Było to niemal 150 tys. zł.

Do wiedzy o tym procederze dotarli policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp. Z uwagi na fakt, że pokrzywdzonej groziło niebezpieczeństwo i sukces wiązał się z przeprowadzeniem dynamicznych działań, w czynności włączyli się także policjanci z województwa dolnośląskiego. Wspólne czynności pozwoliły na dotarcie do miejsca przetrzymywania ofiary, uwolnienie jej z rąk swojego oprawcy oraz zatrzymanie mężczyzny.

Dzięki pracy śledczych z Lubuskiej Policji oraz Prokuratury Okręgowej z Gorzowa możliwe było również przypisanie podejrzanemu nakłaniania do prostytucji innej Bułgarki w wieku 23-lat. Ta miała świadczyć usługi seksualne od stycznia do marca 2020 roku i zarobione w ten sposób pieniądze w kwocie ponad 42 tysięcy zł przekazać swojemu oprawcy. Zatem 37-latek działał brutalnie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej z usług seksualnych, do których zmuszał swoje rodaczki. Dzięki Lubuskiej Policji ta gehenna została przerwana. Materiał dowodowy zebrany przez Policję i Prokuraturę pozwolił na przedstawienie podejrzanemu trzech zarzutów. Te związane są handlem ludźmi, stręczycielstwem oraz pozbawieniem wolności powiązanym z uszkodzeniem ciała. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego trzymiesięcznego aresztu. Sprawa jest rozwojowa.
Źródło info i foto: Policja.pl

35-letni Bułgar zatrzymany za handel ludźmi

Lubuska Policja ustaliła i zatrzymała 35-letniego obywatela Bułgarii podejrzanego o handel ludźmi i czerpanie korzyści majątkowych z nakłaniania do uprawiania prostytucji przez inne osoby. Mężczyzna wykorzystując pokrzywdzone bezprawnie wzbogacił się o 1 mln 200 tys. zł. Najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Do sprawy zatrzymano także jego żonę pod zarzutem prania pieniędzy.

Na środę, 18 października, przypada Europejski Dzień Przeciwko Handlowi Ludźmi. To już XI edycja tego wydarzenia, podczas którego organizowane są konferencje, spotkania, happeningi czy wystawy związane z tą tematyką. Lubuska Policja bardzo skutecznie i praktycznie włącza się w te niesłychanie ważną inicjatywę. Właśnie realizowana jest sprawa 35-letniego obywatela Bułgarii, który 13 października 2017 roku trafił do aresztu pod zarzutem handlu ludźmi i czerpania korzyści majątkowych z nakłaniania do uprawiania prostytucji przez inne osoby.

Początek sprawy to końcówka 2013 roku, kiedy podejrzany zwerbował na internetowym portalu towarzyskim 33-latkę z województwa lubuskiego wykorzystując jej trudną sytuację materialną. Pretekstem była chęć założenia przez niego rodziny, budowa domu oraz pomoc finansowa dla jej syna. Odwołanie się do sumień i gra na emocjach były wystarczające do tego, aby dać wiarę nieznanemu mężczyźnie. Od marca 2014 do maja 2017 roku kobieta będąc przekonana o wizji budowania wspólnej rodziny, nakłoniona została do świadczenia usług seksualnych na terenie Polski, Luksemburga, Austrii i Francji przekazując zarobione w ten sposób pieniądze 35-latkowi. Mężczyzna uczynił sobie zatem stałe źródło dochodu. Zebrany w tej sprawie materiał dowodowy wskazuje, że osób nakłanianych do prostytucji mogło być więcej. Dzięki temu 35-latek bezprawnie wzbogacił się o 1 mln 200 tys. zł.

Sprawa ujrzała światło dzienne pod koniec maja 2017 roku kiedy pokrzywdzona 33-latka skontaktowała się z matką. Ta powiadomiła opiekę społeczną i La Stradę – Fundację przeciwko Handlowi Ludźmi i Niewolnictwu. To właśnie ta organizacja wspólnie z przedstawicielami ambasady oraz policji we Francji uwolniła mieszkankę województwa lubuskiego. Od tego momentu był to czas intensywnych czynności lubuskich policjantów. Nie wiedzieli z kim mają do czynienia.

Mężczyzna nie podawał prawdziwych danych osobowych tej kobiecie. Ale wnikliwa służba polegająca na stosowaniu bardzo zaangażowanych form i metod pracy operacyjnej przez gorzowskich kryminalnych pozwoliła ostatecznie na zidentyfikowanie podejrzanego. Okazał się nim 35-letni obywatel Bułgarii zamieszkały w Szwajcarii. Mężczyzna został zatrzymany 11 października br. na terenie województwa śląskiego. Usłyszał już zarzuty związane z handlem ludźmi i stręczycielstwem. Do sprawy zatrzymano także jego 40-letnią żonę, której zarzuca się pranie pieniędzy w okresie od czerwca 2014 do maja 2017 roku. Grozi jej do 10 lat pozbawienia wolności. Policja wystąpiła o procesowe zabezpieczenia mienia tej pary oscylujące na blisko 1 milion złotych. Mężczyzna decyzją sądu najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Grozi mu kara nie krótsza niż 3 lata pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Bułgar zatrzymany na lotnisku Chopina. Próbował przemycić do Polski 3,5 kg kokainy

Na warszawskim lotnisku Chopina zatrzymano obywatela Bułgarii, który usiłował przemycić do Polski 3,5 kg kokainy. To rekordowa próba przemytu narkotyku w tym roku. Zatrzymany na lotnisku 33-letni mężczyzna wracał z Brazylii. Narkotyk zaszył w plecaku i w podręcznej torbie. Było to rekordowe w tym roku przejęcie narkotyków na Lotnisku Chopina – powiedział rzecznik Izby Administracji Skarbowej w Warszawie podinsp. Piotr Tałałaj. Czarnorynkowa wartość przechwyconej kokainy to 700 tysięcy złotych.

Zazwyczaj, tego typu przemycany towar cechuje bardzo wysoka czystość. W tym przypadku handlarze narkotyków mogliby przygotować nawet 30 tysięcy działek – powiedział rzecznik. (Narkotyki) Były owinięte folią i gąbką. Całość sprawiała wrażenie zwyczajnych bagaży. Dopiero po rozpakowaniu bagaży na ekranie urządzenia rtg można było zauważyć, że w środku jest coś jeszcze – powiedział Tałałaj. Po rozpruciu, celnicy wyjęli siedem pakunków. Wydobyta substancja przebadana została narkotestem, który dał pozytywny wynik wskazujący na obecność kokainy – dodał.

Jak poinformował, zatrzymany 33-latek decyzją sądu został aresztowany na trzy miesiące. Za przemyt narkotyków grozi do pięciu lat więzienia. Sprawę prowadzi Mazowiecki Urząd Celno-Skarbowy pod nadzorem prokuratury.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policja szuka ofiar 31-letniego sutenera

Sprawa, którą prowadzą policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy i prokurator z Prokuratury Bydgoszcz-Południe trwa od kilku miesięcy. Zgromadzono materiał, który dotyczy zarzutów stawianych 31-letniemu obywatelowi Bułgarii, m.in. zmuszania do prostytucji i czerpania z tego tytułu korzyści. W tym momencie ustalono osiem pokrzywdzonych kobiet. Wszystko wskazuje na to, że było ich więcej. Szukamy pokrzywdzonych.

Wszystko zaczęło się w marcu tego roku, gdy pierwsza z pokrzywdzonych, 28-latka, skontaktowała się z policjantami z Bydgoszczy. Kobieta była bita, zastraszana, upokarzana i zmuszana do prostytucji przez swojego partnera przez kilka lat. Gdy zaczęły się groźby i szantaż, że mężczyzna wywiezie ich 3,5-letnią córkę, pokrzywdzona zdecydowała się zgłosić sprawę.

Materiał dowodowy zgromadzony przez policjantów Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy i prokuratora Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe jest obszerny. Ustalono na tym etapie osiem kobiet, które zmuszane były przez 31-letniego Bułgara do uprawiania prostytucji. Pokrzywdzone pochodzą z różnych części Polski.

Sposób działania sutenera był podobny we wszystkich przypadkach. Za pośrednictwem portalu randkowego, czy w nocnym klubie w Bydgoszczy, 31-latek poznawał swoje przyszłe ofiary. Przedstawiał się jako Luis czy Denis. Mówił, że jest Włochem. Na początku zapraszał na kawę, do restauracji, regulował rachunki w dyskotece, z czasem zabierał na zakupy do markowych sklepów, fundując kosmetyki, perfumy, czy odzież, a czasem nawet „wypad” do hotelu na wybrzeżu. Zyskiwał zaufanie nie tylko kobiet, ale nierzadko także ich rodziców, którzy ufali w lepsze życie dla swoich córek.

Z czasem, zdobywając zaufanie, pokazując życie niejako w luksusie, nakłaniał kobiety, aby zaczęły się prostytuować. Wykorzystywał przy tym swoją przewagę fizyczną i psychiczną, ich nieporadność, zastraszał, nierzadko bił. Zabierał im zarobione pieniądze, kontrolował i zamykał, pozbawiając w ten sposób wolności. Szantażował ujawnieniem informacji o tym co robią. Dziś wszystkie pokrzywdzone zgodnie twierdzą, że panicznie wręcz boją się oprawcy. Zdarzało się, że wywoził je do pracy w domach publicznych za granice kraju.

Od momentu zatrzymania, w marcu 2016r., 31-latek przebywa w areszcie. Do tej pory usłyszał ponad 20 zarzutów m.in zmuszania do prostytucji i czerpania z tego tytułu korzyści, udzielania kokainy, kierowania gróźb, namawiania do składnia fałszywych zeznań, czy ciężkiego pobicia jednej z kobiet.

W sprawie policjanci i prokurator ustalili osiem pokrzywdzonych kobiet. Wszystko wskazuje na to, że mogło być ich więcej, proceder bowiem trwał od 2007 roku do momentu zatrzymania. Stąd apel o zgłaszanie się pokrzywdzonych kobiet do policjantów Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy, którzy prowadzą śledztwo, tel. (52) 525 53 17 lub prokuratora Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe tel. (52) 347 76 41.
Żródło info i foto: Policja.pl

Obywatel Bułgarii zatrzymany za handel ludźmi

Przypomnijmy: 19 czerwca 2008 roku w ręce policjantów wpadło 7 osób zamieszanych w przestępczy proceder. Wtedy, od około 1,5 roku kryminalni rozpracowywali grupę. Ustalono, że 26-letnia mieszkanka Płocka na dyskotekach wyszukiwała młode kobiety – Polki i Bułgarki, znajdujące się w trudnym położeniu, proponowała im pracę i dach nad głową. W momencie, gdy dziewczyny godziły się na to, kobieta zabierała je do siebie, a następnie „przekazywała” zaprzyjaźnionym Bułgarom, otrzymując za to zapłatę w wysokości około 1000 euro od osoby. Dziewczyny były upijane lub usypiane i wywożone za granicę, gdzie musiały pracować w domach publicznych. Część z nich nie opuszczała kraju – znajdując „zatrudnienie” na trasach i ulicach. Do nierządu kobiety zmuszane były przemocą, a gdy odmawiały bito je, zastraszano, a nawet gwałcono.

Ustalenia kryminalnych potwierdziła młoda Polka „pracująca” na trasie, wiodącej od Skierniewic do województwa mazowieckiego. Kobieta od około roku była zmuszana do prostytucji. W końcu wykorzystała odpowiedni moment i uciekła. W dalszej części śledztwa policjanci ustalili, że prostytutki przetrzymywane były w domkach jednorodzinnych na terenie miejscowości Grójec i Konie. Wspierani przez pododdział antyterrorystyczny Policji z Radomia, łódzcy kryminalni przeszukali obie posesje. W willach zastano 34-letnią prostytutkę oraz osoby zamieszane w zmuszanie do prostytucji i czerpanie korzyści z cudzego nierządu. W ręce stróżów prawa wpadło 4 obywateli Bułgarii w wieku 22, 23, 30 i 45 lat, 39-letnia Bułgarka oraz 42-letnia Polka. Wcześniej zatrzymano także 26-letnią mieszkankę Płocka, która werbowała kobiety do prostytucji. Troje zatrzymanych usłyszało prokuratorskie zarzuty: 26-letnia kobieta podejrzana jest o handel ludźmi, 30-letni obywatel Bułgarii o zmuszanie do uprawiania nierządu i czerpanie korzyści z prostytucji, a 42-letnia Polka o ułatwianie uprawiania prostytucji. Jeden z podejrzanych nie został wówczas zatrzymany i uciekł z Polski.

Policjanci mimo upływu czasu nie dali za wygraną i cały czas monitorowali sytuację poszukiwanego. Z ich ustaleń wynikało, że poszukiwany przemieszczał się i ukrywał w Niemczech, Francji i Bułgarii. Policjanci przypuszczają, że aby uniknąć odpowiedzialności kilkakrotnie zmienił nazwisko. Ostatecznie został zatrzymany w swoim rodzinnym kraju.

Kilka dni po sprowadzeniu do Polski, stanął przed obliczem prokuratora z Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi i usłyszał zarzuty związane z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej, zajmującej się handlem ludźmi, zmuszaniem do prostytucji i czerpaniem z niej korzyści. Mężczyźnie grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Decyzją sądu już został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
Żródło info i foto: Policja.pl

Cwetan Cwetanow zostanie wydany Austrii

Cwetan Cwetanow odpowie za przyczynienie się do śmierci 71 uchodźców, którzy udusili się w prowadzonej przez niego ciężarówce. Do tragedii doszło na austriackiej autostradzie. 32-letni Bułgar zostanie wydany Wiedniowi. Decyzję o jego ekstradycji do Austrii podjął bułgarski sąd. Austriaccy śledczy uważają, że Cwetanow był jednym z dwóch kierowców, który przewoził nielegalnych imigrantów z Węgier do Austrii. Podejrzewają, że obydwaj kierowcy uciekli gdy zorientowali się, że wszyscy ich pasażerowie nie żyją.

Udusili się w ciężarówce

Do tragedii na autostradzie A4 między granicą Węgier a Wiedniem doszło 26 sierpnia. O porzuconej ciężarówce poinformował policję koszący pobocze pracownik, którego zaniepokoił zapach rozkładu i kapiące z pojazdu płyny. W środku znaleziono 71 ciał uchodźców. Zmarli przez uduszenie. Razem z Cwetanowem zatrzymano pięciu innym członków gangu przemycającego ludzi. To czterech Bułgarów i Afgańczyk. Zdaniem śledczych nielegalnym procederem kierował Libańczyk z bułgarskim paszportem.

Wcześniej kradli

Szajka miała działać od dawna, wcześniej zajmowała się kradzieżami. Jeden z jej członków został już skazany w innym państwie Unii Europejskiej za przemyt ludzi. Od początku roku w Bułgarii zatrzymano 240 osób podejrzanych o szmuglowanie nielegalnych imigrantów.
Żródło info i foto: TVP.info

28-letni Bułgar skimmerem

Krakowscy policjanci udaremnili próbę kradzieży pieniędzy z kont bankowych na podstawie zeskanowanych danych. Zatrzymali w pościgu 28-letniego obywatela Bułgarii. Grozi mu za to kara nawet 25 lat pozbawienia wolności. Policjanci wydziału do walki z przestępczością gospodarczą Komendy Miejskiej Policji w Krakowie przypuszczali, że w Krakowie mogła pojawić się w ostatnim czasie osoba wykradająca dane z kart klientów różnych banków korzystających z bankomatów. Skrupulatnie analizowali pojawiające się sygnały, aż wreszcie podjęli obserwację wytypowanych bankomatów.

Późną nocą przy jednym z urządzeń w rejonie przejścia podziemnego przy dworcu głównym zauważyli osobę, która próbowała zdjąć umocowaną wcześniej nakładkę. Policjanci przystąpili do działania, podeszli do mężczyzny znajdującego się przy bankomacie, który – gdy tylko zorientował się, że może mieć do czynienia z funkcjonariuszami Policji – zaczął uciekać. Policjanci ruszyli za nim w pościg, poinformowano również policjantów pełniących służbę w pobliżu w patrolach umundurowanych. Mężczyzna próbował zmylić biegnących za nim policjantów poruszając się po terenie dworca – usiłował wtopić się w grupy pasażerów oczekujących na pociąg, później przeskoczył ogrodzenie i biegł wzdłuż torów kolejowych. Po trwającym kilka minut pościgu został zatrzymany przez policjantów i trafił do policyjnego aresztu. To 28-letni obywatel Bułgarii. Podczas przeszukania hotelowego pokoju zajmowanego przez niego policjanci zabezpieczyli m.in. kolejną nakładkę, karty bankomatowe, sprzęt komputerowy o karty bankomatowe. Grozi mu za to kara nawet 25 lat pozbawienia wolności. W chwili obecnej ustalamy, czy mężczyzna zdążył wcześniej wykraść dane klientów banków i ilu. Przypominamy o zachowywaniu ostrożności podczas korzystania z bankomatu, aby nie dochodziło do wykradania danych. W razie wątpliwości co do właściwej konstrukcji bankomatu natychmiast informujmy obsługę banku lub Policję.
Żródło info i foto: Policja.pl

Borusow Z. wykorzystywał piękne Polki

Mieszkający od wielu lat w Polsce Borusow Z. (31 l.) wygląda jak włoski amant. Smagłolicy, z ciemną, mocno nażelowaną gęstą czupryną przyciągał spojrzenia kobiet. Wykorzystywał więc swoje atuty do woli. Rozkochiwał w sobie nastolatki z Lublina, ale tylko po to, by je później odurzać narkotykami i wykorzystywać seksualnie. Otumanione dziewczyny uciekały dla niego z domów. Potem niestety bajkowa miłość się kończyła… Kamila zniknęła z domu w wieku 14 lat, Marlena była trzy lata starsza, pozostałe dziewczęta były już pełnoletnie. Wszystkie pochodziły z normalnych domów, chodziły do szkół, wcześniej nie sprawiały kłopotów wychowawczych. Do czasu, kiedy na ich drodze stanął przystojny Bułgar. Borusow Z. od wielu lat mieszka w Lublinie. Powodzenie u młodych Polek miał zawsze. Jakiś czas temu zaczął je wykorzystywać do ciemnych interesów. Żródło info i foto: Fakt.pl

Borusow Z. zmuszał do seksu polskie nastolatki

Podawał narkotyki i kazał uprawiać seks za pieniądze. Policjanci z Lublina i Wrocławia ujęli Bułgara czerpiącego zysk z prostytucji nieletnich. Grozi mu 15 lat więzienia. Na trop mężczyzny wpadli funkcjonariusze lubelskiej KWP. 31-letni Borusow Z. ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości na terenie powiatu oleśnickiego – informuje policja.pl. W ostatniej chwili poszukiwany zorientował się, że jest śledzony i próbował uciekać. Wsiadł do nissana i odjechał. Po krótkim pościgu trafił do radiowozu i za kraty. Wiadomo, że mężczyzna groził młodym dziewczynom pobiciem, zabójstwem, a także tym, że je sprzeda innym osobom. Zanim szły do klienta podawał im m.in. amfetaminę. Działał w Polsce i we Włoszech. Żródło info i foto: wp.pl