Wznowiono śledztwo ws. Luca Bessona. Znany francuski reżyser oskarżony jest o wielokrotny gwałt

Paryski sędzia śledczy wznowił w piątek śledztwo w sprawie Luca Bessona. Znany francuski reżyser kina akcji oskarżany jest przez swoją byłą dziewczynę o wielokrotny gwałt. Tym razem sprawa będzie się toczyć z powództwa cywilnego.

Pierwsze dochodzenie w tej sprawie, które trwało dziewięć miesięcy, zostało zamknięte 25 lutego. 60-letni Besson został oczyszczony z zarzutów, bowiem prokuratura stwierdziła, że nie ma dowodów na oskarżenia aktorki i nic nie potwierdza, aby reżyser miał wielokrotnie zgwałcić 28-letnią Sandy Van Roy. Kobieta złożyła jednak nowy pozew, tym razem cywilny. Wcześniej jej prawnicy wyrażali rozczarowanie decyzją prokuratury, bowiem twierdzili, że przedstawili wystarczająco mocne dowody na winę Bessona.

„Przyjmujemy do wiadomości wszczęcie dochodzenia sądowego, które jest logiczne w przypadku skargi cywilnej. Mamy nadzieję, że sędzia śledczy, który będzie zajmował się tą sprawą, dojdzie do takich samych wniosków, jak prokurator, który prowadził dochodzenie i wyraźnie stwierdził, że pan Besson nie popełnił żadnego przestępstwa” – oświadczył prawnik reżysera Thierry Marembert.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Brazylia: 39-latek zamordował byłą dziewczynę następnie poszedł do kościoła i zaczął strzelać

W brazylijskim mieście Paracatu 39-letni mężczyzna śmiertelnie ranił nożem swoją byłą dziewczynę. Potem wtargnął do pobliskiego kościoła baptystów, gdzie zastrzelił trzy osoby. Po interwencji funkcjonariuszy, ciężko ranny napastnik został przewieziony do szpitala. We wtorek wieczorem czasu miejscowego Rudson Aragao Guimaraes, 39-letni były żołnierz, wbiegł do ewangelikalnego kościoła Igreja Batista Shalom w mieście Paracatu na wschodzie Brazylii. Chciał zabić pastora, męża zamordowanej przez siebie wcześniej kobiety – poinformował portal Globo, powołując się na policję. Pastorowi udało się uciec. Napastnik zastrzelił w świątyni jego 67-letniego ojca oraz dwie około 50-letnie kobiety.

Napastnik wtargnął do kościoła. Ofiar mogło być więcej

Wezwani funkcjonariusze sił bezpieczeństwa użyli broni. Ciężko ranny napastnik został przewieziony do szpitala. Jak podaje internetowe wydanie dziennika „Estado de Minas”, Guimaraes znajduje się w stanie krytycznym. Według miejscowej straży pożarnej, pastor, próbując uciec, złamał nogę. Dokładny stan jego zdrowia nie jest znany. Rzecznik Żandarmerii Wojskowej Flavio Santiago ocenił, że przybyli na miejsce policjanci zapobiegli masakrze. – W okolicy nadal było 20 osób, a napastnik miał jeszcze sześć nabojów – zaznaczył żandarm.

Mogło dojść do linczu

Globo informuje, że wzburzeni mieszkańcy chcieli wedrzeć się do kościoła i sami rozprawić się z zabójcą, jednak powstrzymała ich żandarmeria wojskowa. Paracatu w stanie Minas Gerais leży w odległości około 200 kilometrów na południowy wschód od Brasilii.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Tychy: Napadł z nożem na byłą dziewczynę i jej partnera

36-latek zaatakował w Tychach. Napadł na swoją byłą partnerkę pod osłoną nocy. Ranny został także jej nowy partner, który rzucił się na pomoc. – Kobieta została ranna w brzuch i tułów. Mężczyzna odniósł obrażenia przedramienia oraz obojczyka – mówi portalowi tvp.info st. asp. Barbara Kołodziejczyk z KMP w Tychach.

Atak nożownika miał miejsce przed północą na jednym z parkingów przy ul. Starokościelnej w Tychach. Z wstępnych ustaleń policji wynika, że 41-letnia kobieta, po rozmowie z byłym chłopakiem, została ugodzona przez niego nożem. Otrzymała kilka ciosów. – W brzuch i tułów – wyjaśnia st. asp. Barbara Kołodziejczyk z KMP w Tychach.

Całe zajście obserwował jej nowy chłopak. Kiedy zobaczył szarpaninę, ruszył z pomocą. Także jego dosięgły ciosy nożem. Nożownik trafił w przedramię i obojczyk. Choć napastnik uciekł, szybko został złapany przez policjantów. Podejrzany o usiłowanie zabójstwa trafił do policyjnego aresztu. Okazało się, że był wielokrotnie karany za różne przestępstwa, m.in. zniszczenia mienia, kradzieże oraz groźby karalne. Miał też zakaz zbliżania się do swojej byłej dziewczyny.

Pobrano od niego krew, by sprawdzić ewentualną obecność alkoholu oraz środków odurzających. Na szczęście obrażenia poszkodowanych nie zagrażają ich życiu. – Policjanci ustalają dokładny przebieg zdarzenia – wyjaśnia policjantka i dodaje, że sprawa prowadzona jest pod nadzorem prokuratury.
Źródło info i foto: TVP.info

33-latek usłyszał zarzut zabójstwa. Przyznał się do gwałtu i zabójstwa byłej dziewczyny

Zarzut zabójstwa usłyszał 33-letni mieszkaniec Lubania na Dolnym Śląsku. Mężczyzna przyznał się do zgwałcenia i zabicia swojej byłej dziewczyny.

O sprawie, o której pisze wrocławska „Gazeta Wyborcza”, jako pierwsza zaalarmowała matka 24-latki. Kobieta była zaniepokojona faktem, iż córka od dwóch dni nie odbiera telefonów i nie daje znaku życia. Gdy dotarła do mieszkania, okazało się, że dziewczyna leży na łóżku. Już wtedy nie żyła, co potwierdził wezwany na miejsce lekarz.

„24-latka miała na ciele ślady krępowania rąk oraz ślady użycia przemocy” — czytamy w „GW”. Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Lubaniu. W wyniku prowadzonych działań śledczych zatrzymano podejrzanego o dokonanie zbrodni 33-letniego byłego partnera ofiary.

Według ustaleń śledczych do tragedii doszło w nocy z piątku na sobotę. 33-latek przyszedł do mieszkania swojej niedawnej jeszcze partnerki (rozstali się na początku roku) ok. 3 nad ranem. Najpierw skrępował jej ręce, następnie zgwałcił, a na koniec udusił poduszką.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

20-latek zabił byłą dziewczynę nożem

Do tej straszliwej zbrodni doszło w poniedziałek, 9 stycznia w Ząbkowicach Śląskich. 20-letni mężczyzna przyszedł do mieszkania swojej byłej dziewczyny, po czym wyciągnął nóż i rzucił się na ukochaną. Nie przestawał jej dźgać nawet gdy uciekła na klatkę schodową. Zadał jej ok. 70 ciosów, a potem sam zgłosił się na policję.

Sąd tymczasowo aresztował na 3 miesiące Kamila B. z Ząbkowic Śląskich. 20-latek usłyszał zarzut zabójstwa kobiety ze szczególnym okrucieństwem. Grozi mu nawet dożywocie. Tragedia wydarzyła się w ostatni poniedziałek, 9 stycznia. – Tego dnia przed południem policjanci otrzymali telefoniczne zgłoszenie, że na jednym z ząbkowickich osiedli doszło do zabójstwa młodej kobiety. Niemalże w tym samym czasie do tamtejszej komendy zgłosił się 20-latek. Oświadczył, że zabił dziewczynę – mówi podkom. Ilona Golec z ząbkowickiej policji.

Mężczyzna został zatrzymany, a we wskazane miejsce tragedii natychmiast pojechali policjanci. W toku śledztwa okazało się, że Kamil B. przyszedł do mieszkania swojej byłej dziewczyny i zaatakował ją nożem. Dźgał ją bez opamiętania nawet gdy 20-latka uciekła na klatkę schodową. – W wyniku sekcji zwłok stwierdzono około 70 ran kłutych i ciętych na całym ciele ofiary, w tym w okolicach klatki piersiowej, szyi, głowy i brzucha – mówi Tomasz Orepuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.

Podczas przesłuchania Kamil B. przyznał się do wszystkiego i dokładnie opisał przebieg zdarzeń. Nie podał jednak motywu swojego zachowania. 20-latkowi grozi teraz nie mniej niż 12 lat więzienia, 25 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocie.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Mariusz S. chciał zabić ukochaną

Mariusz S. (28 l.) nie mógł się pogodzić z tym, że jego była dziewczyna znalazła sobie nowego chłopaka. Zaczął więc grozić parze. Gdy jednak nie udało mu się ich zastraszyć, ganiał ich z pistoletem w ręku – opisuje se.pl
Pogoń za zakochaną parą, jaką urządził 28-latek, zauważyła przechodząca opodal kobieta i to właśnie ona zaalarmowała policję z Karczewa. Powiedziała oficerowi dyżurnemu, że wokół cmentarza mężczyzna z bronią w ręku goni dwoje młodych ludzi. Pierwsi na miejscu byli karczewscy kryminalni i to w ich ręce wpadł Mariusz S. Żródło info i foto: se.pl