Kolejny dzień krwawych protestów w Chile

Sebastian Pinera, prezydent Chile, w poniedziałek wieczorem zapowiedział w telewizyjnym przemówieniu spotkanie z przywódcami opozycji w celu wypracowania „nowego kontraktu społecznego”. Na ulicach stolicy Santiago i innych miast wciąż trwają demonstracje protestacyjne. W przemówieniu wygłoszonym w prezydenckim pałacu La Moneda, prezydent Chile Sebastian Pinera – jak zauważyli komentatorzy – uderzył w pojednawcze tony. – Czasami wyrażałem się ostro, ale dlatego, że byłem oburzony widząc zniszczenia i ból, jakie wywołały te akty przemocy – powiedział.

Wojna „z wandalami”

W przemówieniu zapowiedział spotkanie z opozycją w celu wyprasowania „nowego kontraktu społecznego”. Wcześniej, w niedzielę, Pinera ogłosił w koszarach wojskowych, że kraj „wypowiedział wojnę wandalom”, co w części społeczeństwa zostało źle przyjęte.

Protesty w Chile

Poniedziałek był kolejnym dniem protestów. Na ulicach i placach Santiago protestowały przeciwko wzrastającym kosztom utrzymania tysiące ludzi. Podczas demonstracji w czasie ub. weekendu, którym towarzyszyły podpalenia sklepów, rabunki i starcia z policją, zginęło 11 osób. Prezydent podkreślił, że zniszczenia są dziełem „małych grup wandali”, ale wyrządzone przez nich szkody będą wymagały planu odbudowy, który pochłonie „setki milionów dolarów”. Bezpośrednim powodem protestów było podniesienie cen za komunikację publiczną, ale była to tylko iskra, która spowodowała wybuch narastającego niezadowolenia z pogłębiających się nierówności ekonomicznych oraz wzrastających kosztów opieki zdrowotnej, oświaty i niewydolnych systemów emerytalnych.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Shirebrook: Zatrzymano trzech nastolatków w zw. z podpaleniem domu, w którym mieszkali Polacy

Policja z Shirebrook zatrzymała 13-, 15- i 17-latka w związku z pożarem domu, w którym mieszkali Polacy. Na szczęście nikt nie zginął. Jak informowaliśmy, po zdarzeniu wśród Polonii z tego miasta pojawiły się podejrzenia, że ktoś celowo wzniecił ogień. Brytyjska policja potwierdziła we wtorek, że śledztwo prowadzi w związku z podpaleniem budynku.

Do pożaru doszło w niedzielę 8 września. Ogień pojawił się po południu i zajął dwie kondygnacje budynku. Po wszystkim ktoś wrzucił zdjęcie z pożaru, pisząc: „wszystkie polskie domy w ogniu w Shirebrook”.

Po pożarze zgłosił się do nas mieszkający w Shirebrook pan Piotr, twierdząc że świadkowie widzieli, że było to celowe podpalenie. – Ludzie opowiadali policji, że było czterech młodych mężczyzn. Wybili szyby kamieniami i wrzucili do środka koktajle Mołotowa. Podeszli z dwóch stron budynku – opowiadał.

Apel policji

Policja hrabstwa Derbyshire wszczęła śledztwo ws. pożaru. W zeszłym tygodniu potwierdziła nam, że budynek zamieszkiwali Polacy i że nie ucierpieli.

Na pytanie o koktajle Mołotowa, odpowiedziała jedynie, że nie była w stanie dostać się do budynku, ponieważ wejście do niego wiązało się ze zbyt dużym ryzykiem. „Nie wiemy, co spowodowało pożar, ale prowadzimy dochodzenie ze strażakami” – dodała.

We wtorek poinformowała, że pożar budynku traktuje jako podpalenie oraz że zatrzymała trzech nieletnich w wieku 13, 15 i 17 lat.

Zaapelowała, by zgłaszali się świadkowie, którzy byli w pobliżu miejsca pożaru oraz do tych, którzy przejeżdżali w tym miejscu autem z wideorejestratorem między 15:00 a 15:20.

„Mała Polska”

W Shirebrook Polonia jest tak liczna, że jego mieszkańcy od kilku lat mówią na nie „Mała Polska”. Jest tu polskie bistro, sklepy spożywcze, i piekarnia. Polacy przyjeżdżają za pracą. Większość zatrudnia Sport Direct – sklep sportowy z odzieżą i butami znanych marek, który w Shirebrook ma główny magazyn.

Obecność Polaków nie wszystkim się podoba. – Jest grupa młodych Brytyjczyków, nastolatków, takiej patologii, która poluje na nas. Ustawiają się w kilka osób w ustronnych przesmykach i prowokują, grożą, a zdarza się, że również biją i w niewybredny sposób każą wracać do Polski – powiedział polsatnews.pl pan Piotr.

„Złamali mu szczękę i nos”

Wśród zaatakowanych wymienił m.in. współlokatora koleżanki jego żony. – Wcześniej głośno było u nas o pobiciu innego Polaka. Złamali mu szczękę i nos – dodaje Piotr.

Nie jest to jego prawdziwe imię. Nie ujawnia go w obawie przed zemstą. Twierdzi, że z tego też powodu zaatakowani Polacy boją się zgłaszać sprawy na policji.

– Generalnie w Shirebrook Polakom żyje się dobrze, ale jest ta grupa nastolatków – zaznacza.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Szef Al-Kaidy wzywa do nowych zamachów

Przywódca Al-Kaidy Ajman al-Zawahri wezwał muzułmanów do atakowania celów amerykańskich, europejskich, izraelskich i rosyjskich – poinformował amerykański ośrodek SITE Intelligence Group, monitorujący organizacje ekstremistyczne w mediach.

W przemówieniu wygłoszonym z okazji 18. rocznicy zamachów terrorystycznych z 11 września 2001 r. w USA 68-letni Zawahiri w nagraniu wideo skrytykował również tzw. wycofujących się (ang. backtrackers) z dżihadu. Odniósł się tu do byłych dżihadystów, którzy zmienili swoje poglądy w więzieniu i nazwali ataki z 11 września niedopuszczalnymi, ponieważ zginęli w nich niewinni cywile.Jeśli chcesz, aby dżihad koncentrował się wyłącznie na celach wojskowych, amerykańskie wojsko jest obecne na całym świecie, od wschodu po zachód – wskazał szef Al-Kaidy. – W waszych krajach jest pełno amerykańskich baz, z tymi wszystkimi niewiernymi i korupcją, którą szerzą.

W środę przypadała 18. rocznica zamachów z 11 września 2001 r., gdy zaatakowane zostały wieżowce World Trade Center w Nowym Jorku oraz budynek Pentagonu w Waszyngtonie. W zamachach przeprowadzonych przez Al-Kaidę zginęło blisko 3 tys. osób.

Przemówienie Zawahiriego zostało zarejestrowane w ponad 30-minutowym nagraniu wideo, wyprodukowanym przez fundację as-Sahab, medialną komórkę Al-Kaidy.

Egipcjanin Zawahiri, niegdyś lekarz i działacz Bractwa Muzułmańskiego, był przez wiele lat zastępcą przywódcy i założyciela Al-Kaidy Osamy bin Ladena. Zastąpił Saudyjczyka, gdy ten został zabity w 2011 r. podczas obławy amerykańskich komandosów w pakistańskim Abbottabadzie. Uważa się, że ukrywa się gdzieś w rejonach na granicy Afganistanu i Pakistanu. ONZ przekazało w swoim lipcowym raporcie doniesienia, że Zawahiri jest „w złym stanie zdrowia”; nie podano jednak więcej szczegółów.

W ostatnich latach al-Kaida była zaangażowana w zwalczanie konkurencji w kręgach dżihadu, którą stanowiła dla niej ekstremistyczna sunnicka organizacja zbrojna Państwo Islamskie (IS). IS zyskało na znaczeniu, zajmując duże połacie Iraku i Syrii w 2014 roku; ogłosiło samozwańczy kalifat i rozszerzało swe wpływy w wielu krajach w całym regionie. Chociaż fizycznie tzw. kalifat Państwa Islamskiego w Iraku i Syrii został zmiażdżony przez siły międzynarodowej koalicji, to bojownicy IS nadal są aktywni i przeprowadzają ataki.

Według raportu ONZ „bezpośrednie globalne zagrożenie ze strony Al-Kaidy pozostaje niejasne”, ale niektórzy potencjalni rekruci IS mogą zwrócić się do starszej organizacji.

Tymczasem – jak zauważa agencja Associated Press – bojownicy Al-Kaidy trzymają się w cieniu, wykorzystując konflikty regionalne w Afganistanie, Syrii i Jemenie do umocnienia się. Najbardziej aktywna okazała się filia Al-Kaidy w Jemenie, która wykorzystała chaos związany z wojną domową w celu przeprowadzania bombardowań, ataków i zabójstw, by rozszerzyć swój zasięg.

Syn Osamy bin Ladena, Hamza bin Laden, był postrzegany jako ewentualny następca ojca i przywódca Al-Kaidy, ale według źródeł amerykańskich zginął podczas operacji wojskowej. W lipcu 2016 r. Hamza bin Laden zagroził Stanom Zjednoczonym, że dokona zemsty za zamordowanie ojca. Al-Zawahri chwalił Hamzę w filmie z 2015 roku, który pojawił się na stronach internetowych dżihadystów, nazywając go „lwem z jaskini Al-Kaidy”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Malmo: Okrutna zbrodnia w biały dzień. Zastrzelono 31-letnią kobietę trzymającą w rękach niemowlę

W poniedziałek w Malmo doszło do okrutnego zabójstwa. Ofiarą padała 31-letnia kobieta. W chwili, gdy do niej strzelano, trzymała w rękach swoje dziecko. Według mediów może chodzić o gangsterskie porachunki. Do zabójstwa doszło rano, o godz. 10. 31-letnia ofiara dwóch zamachowców była lekarką. Gdy padły strzały, kobieta trzymała w rękach swoje dwumiesięczne niemowlę. Premier Szwecji Stefan Lofven nazwał zbrodnię „niewiarygodnie okrutnym czynem”.

Malmo. Okrutna zbrodnia w biały dzień

Według relacji szwedzkich mediów, kobieta miała wcześniej zeznawać w sprawie o morderstwo. Z kolei AP podaje, że celem był ojciec dziecka – mężczyzna z kryminalną przyszłością. Takie jest główne założenie szwedzkiej policji, która podejrzewa, że tłem zabójstwa są porachunki gangsterskie.

Policja poinformowała również, że znalazła broń, z której prawdopodobnie strzelano. Nieopodal miejsca, gdzie doszło do zabójstwa, spłonął samochód. Według służb sprawy są powiązane, autem mogli poruszać się bandyci. W związku ze sprawą zatrzymano już jednego mężczyznę, według policji to jednak nie on pociągnął za spust.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nie żyje Brunon Kwiecień. Był skazany za przygotowywanie zamachu na Sejm

Brunon Kwiecień nie żyje – poinformowała we wtorek rzeczniczka prasowa Dyrektora Generalnego Służby Więziennej podpułkownik Elżbieta Krakowska. Mężczyzna został znaleziony we wtorek martwy na łóżku w swojej celi. „W ustaleniu przyczyn zgonu więźnia pomoże sekcja zwłok” – dodała rzeczniczka. Kwiecień kilka lat temu został skazany za przygotowywanie zamachu na Sejm. – Liczył, że w sierpniu wyjdzie na wolność na mocy warunkowego zwolnienia z odbywania kary. Nie skarżył się na żadne poważne problemy ze zdrowiem – powiedział w rozmowie z tvn24.pl jego obrońca, mecenas Maciej Burda.

Jak przekazała rzeczniczka w komunikacie, „6 sierpnia 2019 r. w Zakładzie Karnym Nr 1 we Wrocławiu ok. godziny 9.00 oddziałowy, podczas wypuszczania osadzonych do lekarza okulisty, zauważył, iż leżący na łóżku skazany Brunon K. nie daje oznak życia”. Zaznaczyła, że „funkcjonariusze bezzwłocznie przystąpili do akcji reanimacyjnej”, a „na miejsce natychmiast wezwano zespół pogotowania ratunkowego, który po kontynuacji akcji reanimacyjnej stwierdził zgon mężczyzny”.

„Służba Więzienna prowadzi własne czynności wyjaśniające”

Jak przekazała ppłk Krakowska, o śmierci powiadomiono policję i prokuraturę, „która prowadzi czynności w tej sprawie”. „Niezależnie od tego, jak zawsze w takich przypadkach, Służba Więzienna prowadzi własne czynności wyjaśniające. Dyrektor Okręgowy powołał komisję złożoną z funkcjonariuszy okręgowego inspektoratu SW we Wrocławiu, która pracuje na miejscu po to, aby wyjaśnić wszystkie szczegóły tego zdarzenia” – czytamy w komunikacie. Obecnie przyczyny śmierci Kwietnia nie są znane. „Z całą pewnością w ustaleniu przyczyn zgonu więźnia pomoże sekcja zwłok” – zaznaczyła rzeczniczka Dyrektora Generalnego Służby Więziennej.

„Liczył, że w sierpniu wyjdzie na wolność”

Według informacji tvn24.pl Brunon Kwiecień jeszcze kilka tygodni temu rozmawiał z Maciejem Burdą, swoim obrońcą w procesie o przygotowania do zamachu na Sejm oraz pełnomocnikiem w sprawie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez agentów ABW, którzy rozpracowywali Kwietnia. – Brunon Kwiecień liczył, że w sierpniu wyjdzie na wolność na mocy warunkowego zwolnienia z odbywania kary – powiedział mecenas Burda. – Wiele razy powtarzał, że nie zamierza popełnić samobójstwa – dodał adwokat. – Nie skarżył się na żadne poważne problemy ze zdrowiem. Cierpiał jedynie na dolegliwości związane z oczami – wyjaśnił. Jak przekazał, jego klient twierdził, że funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego podżegali go do popełnienia kolejnych przestępstw: zamachu na ambasadę Izraela, zabójstwa ówczesnej prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz Waltz, wysadzenia pomnika martyrologii żydowskiej oraz handlu bronią.

Prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie. Sąd utrzymał tę decyzję w mocy.

19 kwietnia 2017 roku krakowski sąd apelacyjny zadecydował, że Brunon Kwiecień jest winny przygotowywania zamachu terrorystycznego na Sejm. Obniżył równocześnie wyrok 13 lat więzienia, który wymierzył w 2015 roku sąd I instancji i skazał Kwietnia na 9 lat więzienia. Na poczet kary zaliczył też okres, który mężczyzna spędził wcześniej w areszcie. Brunon Kwiecień odpowiadał przed sądem za przygotowywanie od lipca do listopada 2012 roku ataku terrorystycznego na konstytucyjne organy RP, nakłanianie w 2011 roku dwóch studentów do przeprowadzenia zamachu oraz nielegalne posiadanie broni i handel nią.

Według śledczych Kwiecień, doktor chemii, ówczesny pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, zamierzał zdetonować w pobliżu Sejmu cztery tony materiałów wybuchowych na bazie saletry, umieszczone w pojeździe SKOT. Do eksplozji miało dojść podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów – w trakcie rozpatrywania w Sejmie projektu budżetu. W śledztwie Kwiecień przyznał się do tego, że przygotowywał i opracowywał zamach na gmach Sejmu, natomiast nie poczuwał się do winy i twierdził, że inspirowała go inna osoba. Nie przyznał się do podżegania studentów ani do posiadania broni i handlu nią.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Maroko: Wstępne zarzuty terroryzmu dla 15 osób po zabójstwie dwóch europejskich turystek

Wstępne zarzuty terroryzmu postawiono w Maroku wczoraj 15 osobom podejrzanym o związek z zabójstwem dwóch europejskich turystek, którego dokonano w połowie grudnia w górach Atlasu – poinformował tamtejsza prokuratura generalna.

Zgodnie z oświadczeniem zarzuty dotyczą m.in. morderstwa z premedytacją, utworzenia grupy w celu przygotowywania i popełniania aktów terroru czy wzywania do terroryzmu.

24-letnia Louisa Vesterager z Danii i 28-letnia Maren Ueland z Norwegii zostały zamordowane przez czterech mężczyzn, którzy trzy dni wcześniej złożyli przysięgę wierności Państwu Islamskiemu (ISIS) i grozili atakami terrorystycznymi. Turystki rozbiły namiot w odludnym miejscu, gdzie zginęły od broni białej; obu kobietom odcięto głowę.

W sumie w związku z zabójstwem marokańskie władze zatrzymały około 20 osób. Czterej główni podejrzani należą do komórki terrorystycznej, która inspiruje się ideologią IS, jednak nie ma kontaktu z przywódcami tej organizacji w Syrii czy Iraku.

Zamachy terrorystyczne nie są w Maroku częste. Od czasu samobójczych ataków w Casablance, gdzie w 2003 r. zginęły 33 osoby i wybuchu bomby w 2011 r. w restauracji w Marrakeszu, gdzie zginęło 17 osób, marokańskie władze wzmacniały siły bezpieczeństwa, system prawny i antyterrorystyczną współpracę międzynarodową.
Źródło info i foto: onet.pl

Katowice jak twierdza na szczyt klimatyczny ONZ

O godz. 10 w Katowicach oficjalne otwarcie szczytu klimatycznego ONZ. Będzie w nim uczestniczyć około 30 tysięcy osób z ponad 100 krajów świata. Obrady szczytu klimatycznego odbywają się na specjalnie do tego celu przygotowanym terenie w pobliżu katowickiego Spodka. W związku ze szczytem wprowadzono nadzwyczajne środki bezpieczeństwa.

Jak informuje reporter RMF FM, w rejonie Spodka roi się od policyjnych radiowozów. Okolice Spodka przypominają twierdzę. Teren wokół jest otoczony wysokim ogrodzeniem. Są też metalowe i betonowe bariery.

Część ulic przy Spodku jest całkowicie zablokowana. Podobnie jest z częścią chodników. Od wczoraj co pewien czas nad Spodkiem pojawia się również policyjny śmigłowiec.

Kilka ulic bezpośrednio przy Spodku jest zamkniętych. Ciężarówki muszą jeździć drogami objazdowymi. Nie wolno im wjeżdżać do tunelu przy Spodku. Oznacza to korki i zatory na trasach prowadzących właśnie w rejon Spodka – czyli drodze 86 zarówno od strony Sosnowca i Tychów oraz na trasie 79 od Mysłowic i Chorzowa

Dziś i jutro przy niektórych hotelach w centrum Katowic nie wolno ani się zatrzymywać, ani parkować.

Uczestnicy szczytu mają również specjalną przepustkę ze zdjęciem, która rejestruje każde wejście i wyjście z terenu obrad. Przy wejściu stoją m.in. wykrywacze metalu, a każdy plecak czy torba są dokładnie prześwietlane. I tak będzie tu do połowy grudnia.

Zagraniczni goście nie ukrywają, że bardzo podoba im się w Katowicach. Świetne miejsce, wygląda fantastycznie, na razie nie mam żadnych problemów – mam dobry hotel, jest dobre jedzenie – powiedział naszemu reporterowi Nigeryjczyk, który przyjechał na szczyt. Nieco gorzej jest, gdy Marcin Buczek zapytał go o pogodę. Okropnie, zimno, za zimno. Idąc na rozpoczęcie dzisiejszych obrad musiałem założyć wszystkie rzeczy, które tu przyniosłem – skarżył się gość.

Konferencja w Katowicach potrwa do 14 grudnia. Podczas szczytu ma zostać przyjęta „mapa drogowa” realizacji Porozumienia paryskiego, czyli pierwszej w pełni globalnej umowy na rzecz klimatu. W 2015 roku w stolicy Francji państwa zobowiązały się, że podejmą działania na rzecz zatrzymania globalnego ocieplenia na poziomie dwóch stopni Celsjusza – a w razie możliwości jedynie 1,5 stopnia Celsjusza – powyżej średniej temperatur sprzed rewolucji przemysłowej.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Strzelanina w synagodze. Sprawca usłyszał 29 zarzutów

Robertowi Bowersowi, sprawcy ataku na synagogę w Pittsburghu w stanie Pensylwania, postawiono już 29 zarzutów o przestępstwa federalne – w tym o przestępstwa związane z bronią i przestępstwa z nienawiści. W ataku życie straciło 11 osób.

Mężczyźnie postawiono 11 zarzutów użycia broni palnej w celu popełnienia morderstwa i 11 zarzutów utrudniania kultu religijnego, co doprowadziło do śmierci – informuje federalny resort sprawiedliwości w Pensylwanii. Więcej informacji na razie nie podano. Przedstawiciele organów ścigania mają omówić szczegóły masakry w Pittsburghu na konferencji prasowej dzisiaj – rano czasu lokalnego.

W ataku na synagogę zginęło 11 osób, a sześć zostało rannych – w tym czterech policjantów. Sprawca tragedii, 46-letni Robert Bowers, uzbrojony w cztery sztuki broni, wszedł do synagogi Drzewo Życia podczas uroczystości nadania dziecku imienia i otworzył ogień do wiernych.

Napastnik został wielokrotnie postrzelony, zatrzymany i przewieziony do szpitala.

Bowers w mediach społecznościowych zamieszczał antysemickie i antyimigranckie komentarze. Jego ostatni wpis głosi, że hebrajskie Stowarzyszenie Pomocy Imigrantom „lubi ściągać (do USA) najeźdźców, który zabijają naszych ludzi. Nie mogę siedzieć i patrzyć, jak zarzynani są moi ludzie. P… ich optykę. Wchodzę”.
Źródło info i foto: onet.pl

USA: Tajemnicze paczki z materiałami wybuchowymi. Śledztwo prowadzone przez FBI prowadzi na Florydę

Funkcjonariusze FBI przeszukali w czwartek wieczorem placówkę pocztową na Florydzie w ramach śledztwa, którego celem jest zidentyfikowanie osoby lub osób, które wysłały 10 tzw. bomb rurowych do prominentnych polityków Partii Demokratycznej i krytyków polityki prezydenta Trumpa.

W ramach tego śledztwa stwierdzono – jak poinformowali anonimowi przedstawiciele FBI – że ślady prowadzą na Florydę jako miejsce, skąd wysłano przynajmniej niektóre paczki z bombami. Potwierdziła to w wywiadzie dla telewizji Fox News Kirstjen Nielsen kierująca Departamentem Bezpieczeństwa Krajowego.

Dlatego z pomocą policyjnych psów tropiących przeszukano centrum sortowania przesyłek pocztowych w Opa-Locka, miejscowości położonej w południowej części Florydy, w pobliżu Miami. Policja w Miami ujawniła, że FBI podejrzewa, iż właśnie przez to centrum przeszła część paczek z bombami. Przypuszcza się, że bomby i urządzenia do ich odpalania były skonstruowane na podstawie planów dostępnych w internecie.

Władze federalne określiły wysyłanie paczek z bombami jako „akt terroru”, chociaż – jak zauważa Reuter – odmówiły sprecyzowania, czy były one rzeczywiście zdolne do eksplozji. Niektórzy eksperci są zdania, że ich prymitywna konstrukcja wskazuje, że miały one raczej powodować strach i poczucie zagrożenia, a nie zabijać.

Paczki wysłano do prominentnych polityków i celebrytów

W czwartek przechwycono dwie podejrzane paczki wysłane do byłego wiceprezydenta USA, demokraty Joe Bidena. Wcześniej w czwartek policyjni saperzy usunęli taką paczkę z domu aktora Roberta de Niro na nowojorskim Manhattanie.

Od ubiegłego wtorku paczki z materiałami wybuchowymi i urządzeniami do ich odpalania wysłano ponadto do miliardera i jednego z czołowych donatorów Partii Demokratycznej George’a Sorosa, byłej sekretarz stanu Hillary Clinton, byłego prezydenta Baracka Obamy, do siedziby telewizji CNN na Manhattanie, a także do byłego prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości Erica Holdera, byłego dyrektora CIA Johna Brennana i do demokratycznej deputowanej do Izby Reprezentantów Maxine Waters.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Europejskie państwa chcą wiarygodnego śledztwa ws. Jamala Khashoggiego

Wielka Brytania, Francja i Niemcy w niedzielę wezwały Arabię Saudyjską i Turcję do wszczęcia „wiarygodnego śledztwa” ws. zaginięcia opozycyjnego saudyjskiego dziennikarza Jamala Khashoggiego. Państwa te podkreśliły, że sprawę traktują z „największą powagą”.

„Konieczne jest wiarygodne śledztwo w celu ustalenia prawdziwej wersji zdarzeń, a w razie potrzeby także wskazania osób odpowiedzialnych za zaginięcie Jamala Khashoggiego, oraz w celu zapewnienia, że zostaną one ukarane” – napisali we wspólnym oświadczeniu ministrowie spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec: Jeremy Hunt, Jean-Yves Le Drian i Heiko Maas.

Szefowie resortów dyplomacji zachęcili Arabię Saudyjską i Turcję do współpracy w tej sprawie i wyrazili oczekiwanie, że „rząd saudyjski udzieli pełnej i szczegółowej odpowiedzi” na związane z nią pytania.

Dodali, że oświadczenie zostało przekazane bezpośrednio władzom w Rijadzie. W komunikacie nie wskazano, czy rządy w Londynie, Paryżu i Berlinie przewidują ewentualne działania karne wobec Arabii Saudyjskiej.

Zamordowany w konsulacie?

2 października publikujący m.in. w „Washington Post” Khashoggi wszedł do konsulatu Arabii Saudyjskiej w Stambule, by załatwić formalności związane ze ślubem, po czym ślad po nim zaginął. Turcja podejrzewa, że krytyczny wobec rządów następcy saudyjskiego tronu księcia Muhammada ibn Salmana dziennikarz został zamordowany w konsulacie, a jego ciało zostało stamtąd wywiezione; Rijad zaprzecza.

Trump o „surowej karze”

Prezydent USA Donald Trump w opublikowanym w sobotę fragmencie wywiadu powiedział, że Arabia Saudyjska zostanie „surowo ukarana”, jeśli potwierdzi się, że Khashoggi został zabity na jej zlecenie. Wykluczył jednak wstrzymanie dostaw broni do Arabii Saudyjskiej, która jest jej największym światowym importerem.

Groźba objęcia Rijadu sankcjami wywołała nerwowe nastroje na saudyjskiej giełdzie, gdzie główny indeks Tasi stracił ok. 7 proc. wartości. Ponadto z udziału w zaplanowanym na koniec października forum inwestycyjnym w Arabii Saudyjskiej wycofała się część zaproszonych gości, w tym szef Ubera Dara Khosrowshahi czy twórca systemu operacyjnego Android Andy Rubin.
Źródło info i foto: interia.pl