Nie żyje brazylijski gangster Clauvino da Silva. Wcześniej próbował uciec z więzienia w przebraniu córki

Nie żyje brazylijski gangster Clauvino da Silva, który dzień wcześniej próbował uciec z więzienia w Rio de Janeiro przebrany za swoja córkę, która przyszła do niego na widzenie. Mężczyzna miał na sobie silikonową maskę i perukę, był też przebrany w dziecięce ubrania. Ucieczkę udaremniono mu w ostatniej chwili.

42-letni Clauvino da Silva, były lider jednego z gangów zajmujących się przemytem narkotyków, nie żyje – podaje „The Guardian”. Z informacji przekazanych przez brazylijskie służby wynika, że mężczyzna powiesił się w swojej celi we wtorek 6 sierpnia – zaledwie dzień po tym, jak próbował zbiec z więzienia w Rio de Janeiro w przebraniu swojej córki. Przebywał w celi o podwyższonym rygorze, w sprawie jego śmierci wszczęto postępowanie wyjaśniające.

Brazylijki gangster znaleziony martwy w swojej celi. Dzień wcześniej chciał uciec w przebraniu córki

W poniedziałek 5 sierpnia zdjęcia de Silvy obiegły światowe media. Wszystko ze względu na nietypowy sposób, w jaki mężczyzna próbował wydostać się z więzienia. De Silva przebrał się za swoją 19-letnią córkę i planował opuścić więzienie przez główne wyjście, gdy ta przyszła do niego na widzenie. Przebrał się w obcisłe jeansy, różową koszulkę, a także silikonową maskę i perukę. Plan de Silvy zakładał, że on wyjdzie na wolność, a jego córka zostanie w środku.

Udało mu się opuścić celę, ale swoim zdenerwowaniem zwrócił jednak uwagę strażników, którzy udaremnili mu próbę ucieczki. Służby penitencjarne opublikowały zdjęcia i nagranie wideo, na którym widać, jak mężczyzna zdejmuje strój. Policja ustala, czy córka mężczyzny wiedziała o jego planie ucieczki. Przesłuchiwane są też osoby, które są podejrzane o przemycenie do więzienia stroju, w który przebrał się Silva.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nie żyje Brunon Kwiecień. Był skazany za przygotowywanie zamachu na Sejm

Brunon Kwiecień nie żyje – poinformowała we wtorek rzeczniczka prasowa Dyrektora Generalnego Służby Więziennej podpułkownik Elżbieta Krakowska. Mężczyzna został znaleziony we wtorek martwy na łóżku w swojej celi. „W ustaleniu przyczyn zgonu więźnia pomoże sekcja zwłok” – dodała rzeczniczka. Kwiecień kilka lat temu został skazany za przygotowywanie zamachu na Sejm. – Liczył, że w sierpniu wyjdzie na wolność na mocy warunkowego zwolnienia z odbywania kary. Nie skarżył się na żadne poważne problemy ze zdrowiem – powiedział w rozmowie z tvn24.pl jego obrońca, mecenas Maciej Burda.

Jak przekazała rzeczniczka w komunikacie, „6 sierpnia 2019 r. w Zakładzie Karnym Nr 1 we Wrocławiu ok. godziny 9.00 oddziałowy, podczas wypuszczania osadzonych do lekarza okulisty, zauważył, iż leżący na łóżku skazany Brunon K. nie daje oznak życia”. Zaznaczyła, że „funkcjonariusze bezzwłocznie przystąpili do akcji reanimacyjnej”, a „na miejsce natychmiast wezwano zespół pogotowania ratunkowego, który po kontynuacji akcji reanimacyjnej stwierdził zgon mężczyzny”.

„Służba Więzienna prowadzi własne czynności wyjaśniające”

Jak przekazała ppłk Krakowska, o śmierci powiadomiono policję i prokuraturę, „która prowadzi czynności w tej sprawie”. „Niezależnie od tego, jak zawsze w takich przypadkach, Służba Więzienna prowadzi własne czynności wyjaśniające. Dyrektor Okręgowy powołał komisję złożoną z funkcjonariuszy okręgowego inspektoratu SW we Wrocławiu, która pracuje na miejscu po to, aby wyjaśnić wszystkie szczegóły tego zdarzenia” – czytamy w komunikacie. Obecnie przyczyny śmierci Kwietnia nie są znane. „Z całą pewnością w ustaleniu przyczyn zgonu więźnia pomoże sekcja zwłok” – zaznaczyła rzeczniczka Dyrektora Generalnego Służby Więziennej.

„Liczył, że w sierpniu wyjdzie na wolność”

Według informacji tvn24.pl Brunon Kwiecień jeszcze kilka tygodni temu rozmawiał z Maciejem Burdą, swoim obrońcą w procesie o przygotowania do zamachu na Sejm oraz pełnomocnikiem w sprawie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez agentów ABW, którzy rozpracowywali Kwietnia. – Brunon Kwiecień liczył, że w sierpniu wyjdzie na wolność na mocy warunkowego zwolnienia z odbywania kary – powiedział mecenas Burda. – Wiele razy powtarzał, że nie zamierza popełnić samobójstwa – dodał adwokat. – Nie skarżył się na żadne poważne problemy ze zdrowiem. Cierpiał jedynie na dolegliwości związane z oczami – wyjaśnił. Jak przekazał, jego klient twierdził, że funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego podżegali go do popełnienia kolejnych przestępstw: zamachu na ambasadę Izraela, zabójstwa ówczesnej prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz Waltz, wysadzenia pomnika martyrologii żydowskiej oraz handlu bronią.

Prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie. Sąd utrzymał tę decyzję w mocy.

19 kwietnia 2017 roku krakowski sąd apelacyjny zadecydował, że Brunon Kwiecień jest winny przygotowywania zamachu terrorystycznego na Sejm. Obniżył równocześnie wyrok 13 lat więzienia, który wymierzył w 2015 roku sąd I instancji i skazał Kwietnia na 9 lat więzienia. Na poczet kary zaliczył też okres, który mężczyzna spędził wcześniej w areszcie. Brunon Kwiecień odpowiadał przed sądem za przygotowywanie od lipca do listopada 2012 roku ataku terrorystycznego na konstytucyjne organy RP, nakłanianie w 2011 roku dwóch studentów do przeprowadzenia zamachu oraz nielegalne posiadanie broni i handel nią.

Według śledczych Kwiecień, doktor chemii, ówczesny pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, zamierzał zdetonować w pobliżu Sejmu cztery tony materiałów wybuchowych na bazie saletry, umieszczone w pojeździe SKOT. Do eksplozji miało dojść podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów – w trakcie rozpatrywania w Sejmie projektu budżetu. W śledztwie Kwiecień przyznał się do tego, że przygotowywał i opracowywał zamach na gmach Sejmu, natomiast nie poczuwał się do winy i twierdził, że inspirowała go inna osoba. Nie przyznał się do podżegania studentów ani do posiadania broni i handlu nią.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Marek Falenta siedzi sam w celi z kamerami

Marek Falenta trafił do jednoosobowej celi monitorowanej całą dobę, ma pomoc psychologa, został potraktowany jak szczególny więzień – informuje „Rzeczpospolita”. Marek Falenta w ubiegłym tygodniu został sprowadzony z Hiszpanii do Polski, by odbyć karę więzienia za swój udział w tzw. aferze taśmowej (skazano go na 2,5 roku za kratkami). W ostatni poniedziałek Falenta nie trafił jednak do zakładu półotwartego, a do zamkniętego.

Decyzją Służby Więziennej Marka Falentę, ze względów bezpieczeństwa, umieszczono w celi jednoosobowej, która jest monitorowana całą dobę – podaje „Rzeczpospolita”. Miały o tym zadecydować „szczególne okoliczności”. Jakie? Gdy Falenta zbiegł do Hiszpanii przed odsiadką, podczas zatrzymania, groził policjantom, że popełni samobójstwo. Wszedł na balustradę w trakcie akcji służb i straszył, że skoczy z 9. piętra.

Falenta, o czym przypomina dziennik, miał nie chcieć trafić do polskiego więzienia, argumentując to obawami o swoje życie. Marek Falenta dostał też pomoc psychologa, jest objęty dodatkową kontrolą. Biznesmena od afery taśmowej umieszczono w celi Aresztu Śledczego Warszawa-Służewiec przy ul. Kłobuckiej.

„Z uwagi na medialny charakter sprawy objęty jest nadzorem i wzmożoną kontrolą funkcjonariuszy Służby Więziennej mającą na celu zapewnienie mu bezpieczeństwa” – wyjaśniała te szczególne środki ostrożności w rozmowie z „Faktem” płk Elżbieta Krakowska, rzeczniczka Służby Więziennej.

Marek Falenta i afera taśmowa. Biznesmen grozi PiS „ujawnienie szczegółów”
Drugim powodem, przez który ma takie specjalne traktowanie, są niedawne rewelacje ujawnione przez „Rz”. Chodzi o list Falenty do prezydenta Andrzeja Dudy, napisany przez biznesmena, gdy był w areszcie w Hiszpanii.

Falenta prosi w nim prezydenta o ułaskawienie, a jednocześnie grozi, że jeśli do tego nie dojdzie, to „ujawni zleceniodawców i wszystkie szczegóły” afery taśmowej. Marek Falenta w swoim piśmie wskazuje 13 osób z otoczenia Prawa i Sprawiedliwości, które miały zachęcać go do nagrywania VIP-ów w warszawskich restauracjach i wiedziały o jego działaniach.

Wśród wymienionych przez Falentę ludzi PiS są prezes tej partii Jarosław Kaczyński, który miał zaakceptować nagrywanie, a także były skarbnik Prawa i Sprawiedliwości Stanisław Kostrzewski, który miał zlecać mu dalsze pozyskiwanie nagrań. Biznesmen od afery taśmowej wskazuje też w piśmie, że w zamian za jego „pracę” ludzie PiS obiecywali mu szereg korzyści.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Namawiał do zamachu na księcia George’a. Został zamordowany w celi

Husnain Rashid – fanatyk związany z ISIS, który nawoływał do zabicia 4-letniego księcia George’a został zamordowany.

Martwe ciało mężczyzny zostało znalezione w celi więzienia w Manchesterze. Husnain Rashid miał 32 lata. W sprawie jego śmierci rozpoczęto dochodzenie. Według nieoficjalnych informacji został zamordowany przez jednego z członków więziennej recydywy, która „nie toleruje tego typu zachowań”.

Rashid nawoływał do zamachu na 4-letniego księcia George’a w październiku 2017 roku. 32-latek został aresztowany po tym jak rozpowszechniał wśród dżihadystów zdjęcie dziecka z dołączonym zdaniem: „Nawet rodzina królewska nie będzie zostawiona w spokoju”.

– Nikt go nie lubił. Nie podobało się to, co zrobił. Potraktować w taki sposób dziecko z rodziny królewskiej? Nie tolerujemy tego typu zachowań w Strangeways – powiedział anonimowy informator w rozmowie z Daily Star.

Według nieoficjalnych informacji, mężczyzna został zamordowanym zaimprowizowanym nożem. Narzędzie składało się z ostrza oraz szczoteczki do zębów. 32-latek został znaleziony martwy w swojej celi. Miał on rozcięcie nad lewym uchem.

Husnain Rashid mieszkał z rodzicami. Został skazany za nawoływanie do zabicia księcia oraz nawoływania do przeprowadzania ataków terrorystycznych za pomocą aut i ciężarówek. Ponadto udzielał również porad na temat ataków za pomocą trucizn, bomb i noży. Skazano go na 4,5 lata więzienia.
Źródło info i foto: telewizjarepublika.pl

SW ujawnia nowe informacje dotyczące Kajetana P.

Więzień niebezpieczny i nieprzewidywalny – tak Służba Więzienna ocenia w rozmowie z Radiem ZET Kajetana P., podejrzanego o brutalne zabójstwo tłumaczki włoskiego sprzed dwóch lat. 28-latek od rok”Funkcjonuje bez problemów, ale mamy świadomość, że mamy do czynienia z osobą nieprzewidywalną, zachowujemy wszystkie konieczne reguły bezpieczeństwa” – mówi major Jan Kurowski, rzecznik Okręgowej Służby Więziennej w Poznaniu.u przebywa w areszcie śledczym w Poznaniu, leczy się tam na oddziale psychiatrycznym.

Meble w celi Kajetana P. są przytwierdzone do ścian i podłogi, żeby nie mógł zaatakować strażników, ma sztućce i naczynia wykonane z tworzywa sztucznego, żeby nie mógł ich użyć jako broni.

Akt oskarżenia w sądzie

Do procesu Kajetana P. jeszcze długa droga – choć Prokuratura Okręgowa w Warszawie wysłała latem akt oskarżenia do sądu, to sąd zdecydował, że postępowanie ma rozpocząć się od początku. Przede wszystkim chodzi o konfrontację biegłych – jedna ekipa wydała opinię, że Kajetan P. jest niepoczytalny; druga – odwrotną.

Odciął nauczycielce głowę

Według dotychczasowych ustaleń, Kajetan P. w lutym zeszłego roku udał się na prywatną lekcję języka włoskiego. Gdy kobieta zaproponowała mu herbatę, ten dźgnął ją śmiertelnie nożem. Następnie odciął głowę, wezwał taksówkę i przewiózł zwłoki. Kierowcy miał tłumaczyć, że wiezie tuszę dzika. Zwłoki nauczycielki ostatecznie podpalił i pojechał pociągiem z Warszawy do Poznania, a następnie do Berlina. Z Niemiec przedostał się do Włoch. Finalnie został złapany na Malcie. Za morderstwo grozi mu nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Doszło do samosądu w więzieniu

19-letni Kamil K. został ofiarą więziennego samosądu. Gdy współosadzeni dowiedzieli się, że ten zgwałcił 22-latkę, zrobili mu to samo, a po wszystkim wycięli nożem na jego plecach napis „Gwałciciel”. O ranach na ciele policjantów poinformował dopiero więzienny lekarz podczas badania.

W czerwcu 2017 r. udało się zatrzymać 19-letniego Kamila K., który po juwenaliach w Rzeszowie zgwałcił 22-latkę wracającą z imprezy do domu. Więźniowie, z którymi oskarżony siedział w celi, dowiedzieli się o brutalnym przestępstwie na bezbronnej studentce i postanowili sami wymierzyć sprawiedliwość.

Młody mężczyzna został pobity i zgwałcony przez więźniów, a ci ponadto wycięli mu na plecach napis „Gwałciciel”. 19-latek nie powiedział o tym strażnikom, dopiero podczas badania rany na plecach zauważył lekarz. Okazało się, że K. ma również świeże rany odbytu.

Sprawą gwałtu i uszkodzenia ciała zajmują się teraz śledczy. – Sprawdzamy, czy materiał dowodowy pozwala na wszczęcie konkretnego postępowania. Każdy osadzony już w pierwszym dniu pobytu w więzieniu jest informowany o możliwości zetknięcia się z zachowaniami charakterystycznymi dla środowisk przestępczych i ma obowiązek zgłaszania przełożonym wszelkich zachowań zagrażających jego bezpieczeństwu – mówi Dominik Miś, prokurator rejonowy z Rzeszowa.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Trzecie zatrzymanie po strzelaninie w Toruniu

Jest trzeci mężczyzna zatrzymany do sprawy strzelaniny w Toruniu. Policja nie wyklucza, że nie jest to ostatni złapany do tej sprawy. Kolejny mężczyzna został zatrzymany w środę (19 lipca) po południu do sprawy wczorajszego zdarzenia na skrzyżowaniu ul. Matejki i Mickiewicza w Toruniu. – Dzisiaj popołudniu policjanci zatrzymali 26-letniego mieszkańca Torunia. Mundurowi będą ustalać jego udział w zdarzeniu i weryfikować jego rolę procesową. W środę do policyjnej celi kilka godzin po zdarzeniu trafili już 41- i 22-letni mieszkańcy Torunia.

Nie wykluczamy dalszych zatrzymań – poinformował sierż. szt. Wojciech Chrostowski z Komendy Miejskiej Policji w Toruniu.
Źródło info i foto: pomorska.pl

Francja: Polak oskarżony o zamordowanie 9-letniej Chloe popełnił samobójstwo

Polak oskarżony o zamordowanie 9-letniej Chloe powiesił się w celi. W kwietniu 2015 r. Humiński podróżował do Anglii przez Francję. Zatrzymał się w Calais, gdzie oczekiwał na prom. Tam miało dojść do porwania, gwałtu i morderstwa nieznanej mu 9-latki.

Po kilku godzinach w lesie koło portu Calais odnaleziono nagie ciało 9-latki. Niedaleko tego miejsca stało poszukiwane czerwone auto. Wtedy okazało się, że ma polskie numery rejestracyjne. 38-letni Polak, właściciel auta, próbował uciekać przed policją, został jednak złapany i aresztowany.

Był w więzieniu dwa razy

Polak dwukrotnie stawał przed sądem we Francji. Za napady rabunkowe był skazywany na kary pozbawienia wolności, ale za każdym razem wcześniej go zwalniano. W czasie pobytu w więzieniach był badany przez biegłych, którzy stwierdzali, że „nie odczuwa on żadnych wyrzutów sumienia, ani poczucia winy”, pozbawiony jest „skrupułów”, a co więcej jest emocjonalnie niedojrzały.
Źródło info i foto: wp.pl

Kajetan P. z nowymi zarzutami

Kajetan P., mężczyzna podejrzany o brutalne zabójstwo w Warszawie, usłyszał zarzut czynnej napaści w areszcie na biegłą psycholog – donosi Radio ZET.

Do zdarzenia, z którym związany jest dodatkowy zarzut, doszło w maju tego roku. Podczas obchodu lekarskiego Kajetan P. zaatakował psycholożkę, która znajdowała się w celi. Natychmiast został obezwładniony przez pozostałe osoby, które się tam znajdowały. Nic nikomu się nie stało. Po tym wydarzeniu P. został przeniesiony do celi dla szczególnie niebezpiecznych więźniów.

Mężczyzna przebywa za kratkami, bo jest podejrzany o brutalne zabójstwo Katarzyny J.. Przyznał się do tego, że popełnił przestępstwo. Nie wyraził żalu czy skruchy.
Żródło info i foto: NaTemat.pl

Zatrzymany Syryjczyk popełnił samobójstwo w celi. Był podejrzany o planowanie zamachów

Zatrzymany w niedzielę w Lipsku Syryjczyk, którego policja podejrzewała o planowanie zamachów bombowych w Niemczech, popełnił samobójstwo – poinformował niemiecki tygodnik „Der Spiegel” w swoim internetowym wydaniu. Według tygodnika, mężczyzna został znaleziony w celi. 22-letni Dżaber al-Bakr prawdopodobnie się powiesił. Mężczyzna rozpoczął strajk głodowy i był pod szczególną obserwacją, ponieważ psychiatrzy stwierdzili u niego skłonność do samobójstwa.

Związany przez innych Syryjczyków

Zatrzymany w niedzielę Syryjczyk był poszukiwany listem gończym. Został obezwładniony i związany przez swoich rodaków, którzy następnie zawiadomili policję. Podczas sobotniej rewizji w mieszkaniu w Chemnitz, w którym przebywał mężczyzna, policja znalazła kilkaset gramów materiału wybuchowego. Syryjczykowi udało się wówczas zbiec.

Według szefa saksońskiego Landowego Urzędu Kryminalnego (LKA) Joerga Michaelisa, mężczyzna miał powiązania z Państwem Islamskim. Al-Bakr przyjechał do Niemiec w lutym 2015 roku. W czerwcu jego wniosek o azyl został pozytywnie rozpatrzony. Według niemieckich mediów zamachowcy planowali atak na jedno z berlińskich lotnisk, a przygotowania do akcji miały być już w bardzo zaawansowanej fazie. Policja jednak nie potwierdziła tych doniesień.
Żródło info i foto: polsatnews.pl