Szef Al-Kaidy wzywa do nowych zamachów

Przywódca Al-Kaidy Ajman al-Zawahri wezwał muzułmanów do atakowania celów amerykańskich, europejskich, izraelskich i rosyjskich – poinformował amerykański ośrodek SITE Intelligence Group, monitorujący organizacje ekstremistyczne w mediach.

W przemówieniu wygłoszonym z okazji 18. rocznicy zamachów terrorystycznych z 11 września 2001 r. w USA 68-letni Zawahiri w nagraniu wideo skrytykował również tzw. wycofujących się (ang. backtrackers) z dżihadu. Odniósł się tu do byłych dżihadystów, którzy zmienili swoje poglądy w więzieniu i nazwali ataki z 11 września niedopuszczalnymi, ponieważ zginęli w nich niewinni cywile.Jeśli chcesz, aby dżihad koncentrował się wyłącznie na celach wojskowych, amerykańskie wojsko jest obecne na całym świecie, od wschodu po zachód – wskazał szef Al-Kaidy. – W waszych krajach jest pełno amerykańskich baz, z tymi wszystkimi niewiernymi i korupcją, którą szerzą.

W środę przypadała 18. rocznica zamachów z 11 września 2001 r., gdy zaatakowane zostały wieżowce World Trade Center w Nowym Jorku oraz budynek Pentagonu w Waszyngtonie. W zamachach przeprowadzonych przez Al-Kaidę zginęło blisko 3 tys. osób.

Przemówienie Zawahiriego zostało zarejestrowane w ponad 30-minutowym nagraniu wideo, wyprodukowanym przez fundację as-Sahab, medialną komórkę Al-Kaidy.

Egipcjanin Zawahiri, niegdyś lekarz i działacz Bractwa Muzułmańskiego, był przez wiele lat zastępcą przywódcy i założyciela Al-Kaidy Osamy bin Ladena. Zastąpił Saudyjczyka, gdy ten został zabity w 2011 r. podczas obławy amerykańskich komandosów w pakistańskim Abbottabadzie. Uważa się, że ukrywa się gdzieś w rejonach na granicy Afganistanu i Pakistanu. ONZ przekazało w swoim lipcowym raporcie doniesienia, że Zawahiri jest „w złym stanie zdrowia”; nie podano jednak więcej szczegółów.

W ostatnich latach al-Kaida była zaangażowana w zwalczanie konkurencji w kręgach dżihadu, którą stanowiła dla niej ekstremistyczna sunnicka organizacja zbrojna Państwo Islamskie (IS). IS zyskało na znaczeniu, zajmując duże połacie Iraku i Syrii w 2014 roku; ogłosiło samozwańczy kalifat i rozszerzało swe wpływy w wielu krajach w całym regionie. Chociaż fizycznie tzw. kalifat Państwa Islamskiego w Iraku i Syrii został zmiażdżony przez siły międzynarodowej koalicji, to bojownicy IS nadal są aktywni i przeprowadzają ataki.

Według raportu ONZ „bezpośrednie globalne zagrożenie ze strony Al-Kaidy pozostaje niejasne”, ale niektórzy potencjalni rekruci IS mogą zwrócić się do starszej organizacji.

Tymczasem – jak zauważa agencja Associated Press – bojownicy Al-Kaidy trzymają się w cieniu, wykorzystując konflikty regionalne w Afganistanie, Syrii i Jemenie do umocnienia się. Najbardziej aktywna okazała się filia Al-Kaidy w Jemenie, która wykorzystała chaos związany z wojną domową w celu przeprowadzania bombardowań, ataków i zabójstw, by rozszerzyć swój zasięg.

Syn Osamy bin Ladena, Hamza bin Laden, był postrzegany jako ewentualny następca ojca i przywódca Al-Kaidy, ale według źródeł amerykańskich zginął podczas operacji wojskowej. W lipcu 2016 r. Hamza bin Laden zagroził Stanom Zjednoczonym, że dokona zemsty za zamordowanie ojca. Al-Zawahri chwalił Hamzę w filmie z 2015 roku, który pojawił się na stronach internetowych dżihadystów, nazywając go „lwem z jaskini Al-Kaidy”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Francja: Udaremniono dwa zamachy terrorystyczne. Celem ataków była młodzież

Od stycznia we Francji udaremniono dwa planowane ataki terrorystyczne, w tym jeden na obiekt sportowy, a drugi na siły wojskowe – poinformował w niedzielę francuski minister spraw wewnętrznych Gerard Collomb. W wywiadzie dla radia Europe 1, telewizji C-News i dziennika ekonomicznego „Les Echos” minister powiedział ogólnie, że zamachy te udaremniono „na południu” i „na zachodzie” Francji. – Celem była młodzież – dodał, odnosząc się do planu ataku na – jak to ujął – duży obiekt sportowy.

Pochwała terroryzmu w meczetach

Szef francuskiego MSW powiadomił, że podejrzane osoby zostały zatrzymane i przebywają w areszcie. – W ten sposób udało nam się udaremnić te plany – dodał Collomb, ale nie ujawnił więcej szczegółów na temat aresztowania, ani celów ataków. Wskazał jedynie, że chodzi o osoby widniejące już w tzw. kartotece osób zradykalizowanych (FSPRT), która we Francji prowadzona jest od 2015 roku i ma zasadnicze znaczenie dla walki z terroryzmem. Figurują w niej osoby, które stosują przemoc bądź mogą się do niej uciekać. Są tam dane osobowe, adres, opis sytuacji prawnej, ewentualna opinia psychiatryczna, informacje o kontaktach z innymi radykałami.

Minister Collomb poinformował również, że w niedzielę we Francji zostały zamknięte trzy meczety – dwa na południowym wschodzie kraju i jeden w regionie paryskim – ponieważ głoszono w nich pochwałę terroryzmu. Według oficjalnych danych we Francji w 2017 roku udaremniono dwadzieścia ataków terrorystycznych.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Gruzja: Zatrzymano 3 osoby podejrzane o związki z terrorystami

W wyniku operacji przeprowadzonej we wtorek przez gruzińskie służby bezpieczeństwa w dwóch miejscowościach leżących w Wąwozie Pankisi na granicy z rosyjską Czeczenią zatrzymano trzy osoby podejrzane o związki z terrorystami – podały gruzińskie media. Zatrzymani są podejrzewani o związki z Czeczenem Ahmadem Czatajewem, który został zabity 22 listopada podczas trwającej ponad 20 godzin operacji antyterrorystycznej w stolicy Gruzji, Tbilisi.

Czatajew został zidentyfikowany przez tureckie media jako organizator potrójnego ataku przeprowadzonego przez zamachowców samobójców wieczorem 28 czerwca 2016 roku na lotnisku Ataturka w Stambule. Śmierć poniosło wtedy 47 osób, a obrażenia odniosło ponad 160. Według tureckiego dziennika „Hurriyet” Czatajew był szefem komórki tak zwanego Państwa Islamskiego (IS) w Stambule.

Akcja z udziałem kilkudziesięciu policjantów

Cytowana przez portal Radia Swoboda ekspertka do spraw terroryzmu Nino Burczuladze twierdzi, że pomoc udzielana terrorystom przez zatrzymane we wtorek osoby polegała na zaopatrzeniu grupy Czatajewa w dużą ilość broni i amunicji. Uzbrojenie mogło być wykorzystane podczas wielogodzinnej walki w Tbilisi. W ramach wtorkowej akcji, w której uczestniczyło około 60 funkcjonariuszy, przeszukano kilka domów, w jednym z nich skonfiskowano „znaczną ilość” broni.

Celem ataku – misje dyplomatyczne

Jak twierdzi portal Głosu Ameryki, dwie osoby podejrzane o związki z Czatajewem zatrzymano we wtorek również w Tbilisi. Portal Echo Kawkaza informuje, że we wtorek gruzińskie służby bezpieczeństwa ujawniły kolejne szczegóły dotyczące grupy Czatajewa. Z dowodów zebranych podczas śledztwa, w tym nagrań dźwiękowych, wynika, że Czatajew wraz ze współpracownikami planowali przeprowadzić zamachy w Gruzji i Turcji – celem ataków miały być misje dyplomatyczne.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Hiszpańska policja w gotowości. Skradziono prawie 2 tys. butli z gazem

Hiszpańska policja została postawiona w stan gotowości po kradzieży ponad 1 800 butli gazowych w Madrycie. Według niektórych komentatorów butle mogłyby zostać użyte podczas ewentualnego zamachu terrorystycznego.

Jak ujawniły we wtorek hiszpańskie media, do kradzieży doszło w piątek w jednym z magazynów należących do petrochemicznego koncernu Repsol. Według ustaleń policji nieznani sprawcy skradli 1 843 butle gazowych: 1 193 wypełnionych propanem oraz 650 – butanem.

Na razie zdaniem policyjnych inspektorów butle skradziono prawdopodobnie w celu wprowadzenia ich do obrotu na czarnym rynku.
Choć hiszpańska policja oficjalnie dystansuje się od scenariusza, że butle mogłyby posłużyć terrorystom, to media oraz eksperci ds. bezpieczeństwa przypominają, że właśnie butle gazowe miały być wykorzystane w realizacji planu ataku terrorystycznego w Barcelonie w sierpniu br.

„Piątkowa kradzież butli postawiła w stan gotowości służby bezpieczeństwa oraz ministerstwo spraw wewnętrznych. Policyjnym władzom przeszła przez myśl możliwość powtórzenia się zamachów na barcelońskim (deptaku) Las Ramblas oraz w Cambrils. Ich sprawcy mieli plan zaatakowania bazyliki Sagrada Familia i innych emblematycznych miejsc w mieście przy użyciu butli z gazem, które wcześniej skradli” – napisał we wtorek dziennik „El Confidencial”.

Świąteczne jarmarki celem terrorystów?

Tymczasem eksperci ds. bezpieczeństwa wskazują, że wraz ze zbliżaniem się Bożego Narodzenia rośnie ryzyko zamachów dżihadystycznych. Odnotowują, że większość świątecznych jarmarków w Hiszpanii jest już osłoniętych zaporami utrudniającymi atak terrorystyczny przy użyciu samochodów.

Handlowcy z barcelońskich jarmarków organizowanych pod bazyliką Sagrada Familia i barcelońską katedrą wskazują, że w tym roku dojazd do punktów sprzedaży jest utrudniony z powodu ustawienia przy nich dużych donic wypełnionych ziemią i roślinnością.
Zdaniem handlowca z jarmarku pod bazyliką Sagrada Familia Jordiego Canalsa, konsekwencją sierpniowych ataków był drastyczny spadek liczby turystów w pierwszych miesiącach po zamachach. „Na jesieni sytuacja zaczęła wracać do normy i główne miejsca turystyczne Barcelony, takie jak Las Ramblas czy Sagrada Familia, znowu są masowo odwiedzane przez gości z zagranicy” – powiedział PAP Canals, wskazując, że przed barcelońską bazyliką prowadzone są intensywne kontrole policyjne.

Plan z Syrii, materiały z Francji

Według madryckiego dziennika „La Razon” z prowadzonego w sprawie sierpniowych zamachów śledztwa wynika, że plan katalońskich ataków powstał w Syrii, a część materiałów, m.in. detonatory, trafiła w ręce dżihadystów z terytorium Francji.

W efekcie sierpniowych zamachów w Barcelonie i Cambrils śmierć poniosło 16 osób, a ponad 120 zostało rannych. Terroryści zaatakowali przy użyciu samochodów oraz noży, mimo że pierwotnie chcieli dokonać serii eksplozji w kilku miejscach katalońskiej stolicy. Plan przewidywał użycie butli gazowych do zintensyfikowania wybuchu.

Do zmiany planów przyczyniła się eksplozja w bazie terrorystów w Alcanar, w której efekcie śmierć poniósł 45-letni lider grupy dżihadystów imam Abdelbaki As-Satty oraz jeden z jej członków. Wśród gruzów znaleziono 120 butli gazowych, skradzionych wcześniej przez terrorystów.
Źródło info i foto: interia.pl

Atak rosyjskich bombowców na obiekty IS w Syrii

Ministerstwo Obrony Rosji poinformowało w niedzielę o ataku sześciu rosyjskich bombowców Tu-22M3 na cele islamistów z Państwa Islamskiego (IS) w prowincji Dajr az-Zaur we wschodniej Syrii. Resort obrony podał, że potwierdzono zniszczenie wyznaczonych celów.

„26 listopada 2017 roku sześć bombowców dalekiego zasięgu Tu-22M3 dokonało grupowego uderzenia powietrznego na obiekty terrorystów ugrupowania Państwo Islamskie w prowincji Dajr az-Zaur. Samoloty, które wystartowały z terytorium Federacji Rosyjskiej, przeprowadziły atak na punkty oporu i skupiska bojowników w dolinie rzeki Eufrat” – poinformowano w komunikacie ministerstwa.

Zaznaczono, że wszystkie wyznaczone cele zostały zniszczone.

Bombowce Tu-22M3 (oznaczenie zachodnie Backfire) były eskortowane w przestrzeni powietrznej Syrii przez rosyjskie myśliwce Su-30SM i Su-35S, które stacjonują w bazie Hmejmim na zachodzie Syrii – poinformowało ministerstwo.
tu22m3 1200 free.jpg
Bombowce wystartowały tym razem z Rosji. Tu-22M3 zaatakowały cele ISIS
Cywile ofiarami nalotu

Tymczasem Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka powiadomiło w niedzielę, że co najmniej 34 cywilów, w tym 15 dzieci, zginęło w następstwie nalotu rosyjskich sił powietrznych w kontrolowanej przez ugrupowanie IS miejscowości Al-Szafach w prowincji Dajr az-Zaur.

Agencja AFP informuje, że dżihadyści wciąż kontrolują 9 proc. zajmowanych wcześniej terenów prowincji Dajr az-Zaur, gdzie od kilku miesięcy stają w obliczu dwóch ofensyw – ze strony sił reżimu syryjskiego i koalicji arabsko-kurdyjskiej wspieranej przez Waszyngton.

W ciągu ostatnich miesięcy dziesiątki cywilów zginęły w następstwie ataków powietrznych, które są wsparciem dla obu tych ofensyw – pisze AFP.

Agencja przypomina, że konflikt w Syrii, który rozpoczął się w marcu 2011 roku, gdy pokojowe demonstracje antyrządowe przekształciły się w krwawe starcia z wojskiem i policją, pochłonął ponad 340 tys. ofiar, a 11 mln Syryjczyków, czyli połowa ludności, zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Żadne zawieszenie broni nie utrzymało się przez dłuższy czas.
Źródło info i foto: PolskieRadio.pl

Szef MI5 Andrew Parker ostrzega. Zagrożenie terrorystyczne gwałtownie rośnie

– To zagrożenie jest wielowymiarowe, szybko ewoluuje i przybiera skalę i tempo, jakich dotąd nie widzieliśmy – powiedział dyrektor generalny brytyjskiego kontrwywiadu MI5 Andrew Parker. Podkreślił, że realistycznie rzecz biorąc, służby nie są w stanie zapobiec wszystkim atakom.

Dyrektor generalny brytyjskiego kontrwywiadu MI5 (Służby Bezpieczeństwa) Andrew Parker podczas spotkania z dziennikarzami podkreślił, że jego służba stale rozwija i aktualizuje swoje możliwości działania, ale, realistycznie rzecz biorąc, nie jest w stanie zapobiec wszystkim atakom, których celem są cywile. Zwrócił uwagę na wielkie zagrożenie terrorystyczne ze strony ekstremistów islamskich w Wielkiej Brytanii. – To zagrożenie jest wielowymiarowe, szybko ewoluuje i przybiera skalę i tempo, jakich dotąd nie widzieliśmy – powiedział.

379 zatrzymań w cztery miesiace

Szef MI5 podkreślił, że w ciągu ostatnich czterech lat w Wielkiej Brytanii udaremniono dwadzieścia ataków terrorystycznych. Dodał, że wczesne interwencje MI5 i policji zapobiegły o wiele większej liczbie takich ataków. W okresie od czerwca 2016 do czerwca tego roku dokonano rekordowej liczby 379 zatrzymań mających związek z terroryzmem. Parker wskazał, że z podobnym wzrostem zagrożenia terrorystycznego ma do czynienia Europa kontynentalna, zwłaszcza Francja, Belgia, Niemcy i Hiszpania.

– Skala naszych działań jest większa niż kiedykolwiek – podkreślił. Poinformował, że MI5 prowadzi obecnie ponad 500 śledztw dotyczących ok. 3 tys. osób, o których wiadomo, że są zaangażowane w działania ekstremistyczne. Dodał, że ponad 20 tys. osób sprawdzono w przeszłości pod kątem ewentualnych powiązań z terroryzmem i że nie ma wątpliwości, że są agresywni ekstremiści, których dotąd nie wykryła Służba Bezpieczeństwa. Za czynnik potęgujący zagrożenie terrorystyczne uznał możliwość powrotu do kraju obywateli, którzy przyłączyli się do Państwa Islamskiego w Syrii i Iraku.

Niemożliwe jest powstrzymanie każdego ataku

Parker podkreślił, że Służba Bezpieczeństwa jest dobrze przygotowana do reagowania na rosnące zagrożenie. W ciągu kilku minionych lat jej personel zwiększył się z 4 tys. do 5 tys. osób. Ostrzegł jednak, że niemożliwe jest powstrzymanie każdego ataku.

– Do ataków będzie czasem dochodzić, ponieważ jesteśmy wolnym społeczeństwem, liberalną demokracją i nie monitorujemy każdego przez cały czas – powiedział.

Szef MI5 zaapelował do firm technologicznych o współpracę z rządem w celu zapobieżenia wykorzystywaniu mediów społecznościowych przez ekstremistów do komunikacji, której nie można monitorować. Jego zdaniem firmy powinny dołożyć większych starań, by uniemożliwić takie wykorzystywanie ich systemów łączności.
Źródło info i foto: TVP.info

Islamiści obierają nowe cele ataków

Po zamachach terrorystycznych przy pomocy samochodów, dżihadyści obrali teraz jako cel infrastrukturę kolejową – ostrzega BKA.

Radykalni islamiści chcą siać terror w zachodnim świecie możliwie małym nakładem kosztów i sił. Posługując się najprostszą bronią czy tak dostępnymi narzędziami, jak samochody, udało im się już przeprowadzić szereg ataków. Federalny Urząd Kryminalny (BKA) w Wiesbaden ostrzega: islamiści zaczynają coraz bardziej interesować się infrastrukturą kolejową w zachodnich krajach. Sabotaż na torowiskach tras kolejowych zajmuje coraz więcej miejsca w dyskusjach na portalach internetowych dżihadystów – powiedział rzecznik prasowy BKA.

Możliwe także w Niemczech

Organizacja terrorystyczna Al-Kaida w jednym z magazynów wyraźnie nawoływała do takich ataków. Nawet, jeżeli w tym magazynie nie było żadnych konkretnych odniesień do Niemiec, zamachy tego rodzaju są w RFN jak najbardziej możliwe – twierdził rzecznik BKA w rozmowie z gazetami grupy medialnej Funke. Jak zaznaczył, na forach dżihadystów już się dyskutuje o możliwości wykolejania pociągów, podając za przykład katastrofę kolejową w Bad Aibling z lutego 2016 r., która spowodowała śmierć 12 osób i obrażenia wielu dalszych. Rzecznik BKA zaznaczył, że nie ma jednak żadnych konkretnych wskazówek o tym, że IS mogłoby planować tego typu zamachy w Niemczech.
Źródło info i foto: onet.pl

Jakie były cele terrorystów z Barcelony? Wyciekły zeznania

Od rana w Madrycie trwały przesłuchania domniemanych sprawców sprawców ataków w Barcelonie i Cambrils. Terroryści przygotowywali w Barcelonie atak na wielką skalę – miał zeznać jeden z nich. Planowaliśmy zaatakować ważne budynki – tak hiszpańskie agencje cytują zeznania Mohameda Houlila Chemlala, 21-letniego Marokańczyka.

Według nieoficjalnych informacji głównym celem miała być barcelońska Sagrada Familia – będąca wciąż w budowie bazylika, zaprojektowana przez Antonio Gaudiego, jedno z miejsc najczęściej odwiedzanych przez turystów. Takie przecieki ze śledztwa pojawiały się już wcześniej.

Terroryści zmienili plany

Mohamed Houlil Chemlal został ranny w środę, podczas wybuchu domu w Alcanar nieopodal Tarragony. Jak się potem okazało, do eksplozji doszło podczas przygotowywania materiałów wybuchowych, jakie miały zostać użyte przez terrorystów. Po ich zniszczeniu zamachowcy zmienili plany i jeden z nich wjechał w tłum spacerujący po Rambli – popularnym deptaku miasta. Potem inni usiłowali dokonać podobnego zamachu w Cambrils – kurorcie pod Tarragoną.

W katalońskich szpitalach wciąż przebywa 46 rannych w czwartkowych zamachach, siedmiu jest w ciężkim stanie. Mimo że został całkowicie unieszkodliwiony oddział dżihadystów, dochodzenie trwa. Teraz policja bada ich związki z terrorystami we Francji, Belgii i Maroku.

Jeden z zatrzymanych wyszedł na wolność

Jedna z osób zatrzymanych w związku z zamachami w Barcelonie i Cambrils została zwolniona. Zdaniem Audiencia Nacional – Sądu Krajowego – dowody przeciwko Mohammedowi Aalli były zbyt słabe. Właścicielowi Audi A3, które zostało użyte do najechania w pieszych w Cambrils, sąd nakazał jednak cotygodniowe meldowanie się w sądzie.

26-letni Mohamed Houli, podejrzany o konstruowanie ładunków wybuchowych, oraz Driss Ukabir, domniemany autor pomysłu zamachu na masową skalę, pozostaną w areszcie. O losie czwartego z podejrzanych – Salaha el-Kariba – który wynajmował podejrzanym dom, sąd zadecyduje w ciągu najbliższych 3 dni.

W atakach w Barcelonie i Cambrils 15 osób zginęło, a ponad 130 zostało rannych.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kolejny pedofil aresztowany. Chciał uprawiać seks z 13-latką. W aucie miał sztylet i noże

– Nie chcę sobie nawet wyobrażać, do jakich celów mógł tego użyć – mówi Krzysztof Dymkowski. To tzw. łowca pedofilów, który zaaranżował spotkanie z 34-letnim mężczyzną chętnym na seks z 13-latką. Podczas zatrzymania w jego samochodzie odnaleziono sztylet, maczetę, noże i gadżety erotyczne. Pedofil został aresztowany.

Mężczyzna odezwał się do dziewczynki w czerwcu na jednym z portali internetowych. 13-latka odpowiedziała i nawiązał się między nimi intensywny kontakt. Zaniepokojeni długimi, internetowymi rozmowami swojej siostry dwaj chłopcy zasugerowali rodzicom, że coś jest nie w porządku.

Dorośli skontaktowali się w Krzysztofem Dymkowskim, tzw. łowcą pedofilów. – Zadzwonił do mnie ojciec tej dziewczynki, bo jego synowie zauważyli na jej profilu, że koresponduje z jakimś mężczyzną. Korespondencja wyraźnie miała podłoże seksualne, były też filmy porno – opowiada portalowi nowiny24.pl Dymkowski.
Źródło info i foto: wp.pl

Były policjant szefem gangu?

Policja zatrzymała czterech mężczyzn, którym zarzuca się członkostwo w grupie przestępczej zajmującej się oszustwami na dużą skalę. Na jej czele miał stać były policjant. Łącznie ujęto osiem osób zaangażowanych w proceder; do działań włączył się również detektyw Krzysztof Rutkowski.

– Na polecenie prokuratora funkcjonariusze policji dokonali zatrzymania czterech mężczyzn – poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek. Zgodnie z ustaleniami organu członkowie grupy przestępczej przyjmowali pieniądze, które miały być przeznaczone na realizację przedsięwzięcia polegającego na sprzedaży substancji służącej do wytwarzania produktów medycznych – np. hormonu wzrostu.

Na początku przeprowadzano dwie transakcje, po których zwracano pokrzywdzonym pieniądze z zyskiem. Potem, wykorzystując zdobyte w ten sposób zaufanie, przestępcy informowali ich o możliwości zainwestowania znacznie większych kwot i przywłaszczali je sobie. W ten sposób oszukano 11 osób, które przekazały kwoty od 10 tys. zł do 1 mln zł.

Wcześniej w śledztwie tymczasowo aresztowano dwie osoby, a w tym byłego policjanta Marcina W., który jest podejrzany o kierowanie grupą. Mężczyzna oraz jego wspólnik Klaudiusz Cz. zostali zatrzymani w maju ubiegłego roku przez Krzysztofa Rutkowskiego.
Źródło info i foto: Policja.pl