Kara śmierci za przemyt fentanylu z Chin do Stanów

Sąd w Chinach skazał dziewięć osób za przemyt fentanylu do USA, w tym jedną na karę śmierci w zawieszeniu i dwie na dożywocie. Rozbicie szajki przedstawiono jako pierwszą taką sprawę, rozwiązaną dzięki współpracy organów ścigania z obu krajów.

Fentanyl jest syntetycznym opioidem, 50-krotnie silniejszym od heroiny. Ze względu na niską cenę często wykorzystywany jest do produkcji nielegalnych narkotyków. Odgrywa istotną rolę w tzw. kryzysie opioidowym w USA.

W 2017 r. odnotowano w tym kraju ponad 28 tys. zgonów z powodu przedawkowania syntetycznych opioidów. W większości fentanylu i substancji pokrewnych – wynika z danych amerykańskich Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (CDC).

Amerykańskie służby antynarkotykowe wskazywały Chiny jako główne źródło fentanylu trafiającego do USA. Zaprzeczały temu władze chińskie, które twierdzą, że Stany Zjednoczone powinny robić więcej, by ograniczyć popyt na tę substancję. Prezydent USA Donald Trump zarzucił w sierpniu przywódcy Chin Xi Jinpingowi, że nie wypełnił obietnicy walki z fentanylem i zbliżonymi do niego substancjami.

Informacja o ukaraniu przemytników została ogłoszona w czasie, gdy oba kraje przygotowują się do podpisania wstępnej umowy, mającej zakończyć trwający od 16 miesięcy spór handlowy.

– Gang przemycający fentanyl i inne opioidy do USA za pośrednictwem kurierów został rozbity dzięki współpracy chińskich i amerykańskich organów ścigania – powiedział urzędnik Chińskiej Państwowej Komisji Kontroli Narkotyków Yu Haibin w mieście Xingtai na północy Chin, gdzie członkowie szajki byli sądzeni.

Jeden z nich usłyszał wyrok śmierci (w zawieszeniu na dwa lata). Wyroki takie z reguły zamieniane są na dożywocie. Dwaj inni członkowie gangu zostali skazani na dożywotnie pozbawienie wolności, a sześciu pozostałych otrzymało mniejsze kary.
Źródło info i foto: TVP.info

Chiny: Nożownik zabił ośmioro uczniów w pierwszy dzień szkoły

Uzbrojony w nóż napastnik wdarł się do szkoły podstawowej i zabił ośmioro uczniów w jednej z wsi w prowincji Hubei na północy Chin w pierwszy dzień nowego roku szkolnego; dwoje uczniów zostało rannych – podały we wtorek lokalne media, cytując komunikat władz. Policja zatrzymała 40-letniego mężczyznę podejrzanego o dokonanie ataku, który miał miejsce w poniedziałek rano – czytamy w komunikacie. Władze starają się ustalić szczegóły sprawy oraz motyw działania napastnika – dodano.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

7 osób zatrzymanych ws. produkcji i dystrybucji sfałszowanych leków

Grupę zajmującą się przestępczością farmaceutyczną rozbili funkcjonariusze CBŚP z Poznania. Zatrzymano siedem osób; grupa miała zajmować się produkcją, przechowywaniem i sprzedażą produktów leczniczych.

Postępowanie nadzoruje poznańska prokuratura okręgowa. Podejrzanym grożą kary do 15 i do 12 lat więzienia. Rzeczniczka komendanta Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Iwona Jurkiewicz poinformowała PAP, że zatrzymania miały miejsce na terenie województwa kujawsko-pomorskiego.

Produkty przeciwnowotworowe, anaboliczne i proerekcyjne

– W trakcie działań zabezpieczono kilka tysięcy gotowych produktów o deklarowanym działaniu leczniczym, m.in. przeciwnowotworowym, anabolicznym i proerekcyjnym, jak i ich półproduktów. Wartość przejętego towaru wstępnie oszacowano na milion złotych. Uderzono w sam trzon grupy, zatrzymując m.in. osobę, która usłyszała zarzut założenia zorganizowanej grupy przestępczej i kierowania nią – podała kom. Jurkiewicz.

Z ustaleń policjantów wynika, że członkowie grupy zajmowali się produkcją, przechowywaniem i sprzedażą produktów leczniczych, w tym leków czterech największych koncernów farmaceutycznych. Wśród medykamentów znalazły się m.in. substancje zabronione w rozumieniu przepisów o zwalczaniu dopingu w sporcie.

Odbiorcy w Polsce i UE

Preparaty rozprowadzane przez grupę miały trafiać do odbiorców w całej Polsce i w niemal wszystkich krajach UE.

– Postępowanie w tej sprawie wszczęto kilkanaście miesięcy temu, ustalając kolejne informacje i docierając do osób odpowiedzialnych za sprzedaż na olbrzymią skalę produktów leczniczych. Policjanci CBŚP ustalili, że na terenie województwa kujawsko-pomorskiego działa grupa co najmniej kilku osób, które w sposób zorganizowany sprzedawały „leki” o łącznej wartości co najmniej 2,5 mln złotych – podała Jurkiewicz.Jak wyjaśniła, część gotowych leków docierała do Polski z Chin kanałem przerzutowym przez Wielką Brytanię i Czechy. Medykamenty sprzedawano głównie przez Internet, a do klientów docierały w przesyłkach kurierskich.

Aby ukryć nielegalną działalność, przesyłki były nadawane z przygranicznych województw Polski, z daleka od faktycznego miejsca produkcji i magazynowania. – Z opinii biegłych wynika, że sprzedaż tych substancji niosła za sobą zagrożenie dla życia i zdrowia kupujących – poinformowała rzeczniczka.

W Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu zatrzymanym poza zarzutami założenia, kierowania czy udziału w grupie przestępczej, przedstawiono także zarzuty naruszenia przepisów Prawa farmaceutycznego, ustawy o zwalczaniu dopingu w sporcie, sprowadzania zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób oraz prania pieniędzy.

Podejrzanemu o kierowanie grupą grozić może kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności, w przypadku pozostałych podejrzanych – nawet 12 lat więzienia. Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, Sąd Rejonowy w Poznaniu zastosował wobec trojga podejrzanych trzymiesięczny areszt tymczasowy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Polska i USA prowadzą wspólne śledztwo ws. chińskich wpływów w naszym kraju

Warszawa i Waszyngton prowadzą wspólne śledztwo ws. wpływów chińskich w Polsce – informuje „Wall Street Journal”. 11 stycznia polskie służby zatrzymały pracownika Huawei Weijinga W. i byłego oficera ABW Piotra D., podejrzanych o szpiegostwo na rzecz chińskiego wywiadu.

Jak donosi „WSJ”, śledztwo dotyczy m.in. wydarzeń w Wojskowej Akademii Technicznej, gdzie Piotr D. był wykładowcą. Weijing W. również odwiedził uczelnię w związku z konkursem organizowanym przez Huawei „Seeds fot the Future”. Najzdolniejsi studenci mogli w nim wygrać wycieczkę do Chin, w tym do głównej siedziby Huawei w Shenzhen.

Amerykańscy dziennikarze zaznaczają, że śledztwo w tej sprawie trwa już od co najmniej dwóch lat. W wyniku dochodzenia zwrócono uwagę na zwiększające się wpływy chińskie w Polsce, co mogło naruszyć bezpieczeństwo kraju. Szacuje się, że Huawei może posiadać nawet prawie 50 proc. polskiego rynku telekomunikacyjnego.

Chińczycy byli bardzo aktywni od lat – mówi jeden z polskich polityków w rozmowie z „Wall Street Journal”. Przesadą było danie im takiej wolności i przestrzeni do manewru – dodaje. Polscy i amerykańscy urzędnicy obawiają się, że Chiny mogły uzyskać dostęp do danych wywiadowczych udostępnianych Polsce. Pekin mógłby takie informacje przekazać do Moskwy.

Amerykanie teraz pracują nad planem, który miałby naprawić sytuację i wykluczyć chińskie firmy z Polski i innych europejskich krajów.

Według dziennikarzy „WSJ”, polskie służby utrzymują śledztwo w sprawie Piotra D. i Weijinga W. w tajemnicy, by nie prowokować Chin. Problematyczny będzie jednak proces, który z pewnością będzie głośny. Cały świat będzie się przyglądał, gdyż zawsze były plotki o działaniach Huawei, ale nigdy nie było dowodów. Przynajmniej Amerykanie nigdy żadnych nie zaprezentowali – powiedział polski polityk w rozmowie z „Wall Street Journal”.

Polskie służby sprawdzają teraz, kto zasiadający na wysokich rządowych stanowiskach mógł mieć powiązania z Chinami. Wywiad sprawdza także działalność Piotra D. w państwowych instytucjach – mężczyzna pracował w przeszłości w MSWiA i w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Piotr D. to były wiceszef Departamentu ds. Bezpieczeństwa Teleinformatycznego w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Odszedł w związku z tzw. infoaferą, dotyczącą korupcji przy przetargach informatycznych. Miał dostęp do kluczowych informacji, np. o Sieci Łączności Rządowej, wewnętrznym systemie pozwalającym na przekazywanie tajnych informacji najważniejszym osobom w państwie.

Weijing W. jest z kolei absolwentem Pekińskiego Uniwersytetu Studiów Zagranicznych, uważanego za kuźnię kadr chińskiego wywiadu. Studiował polonistykę. Od 2006 roku pracował w konsulacie Chińskiej Republiki Ludowej w Gdańsku, a w 2011 roku został zatrudniony w polskim oddziale Huawei.

Obaj mężczyźni nie przyznają się do winy. Zostali aresztowani na trzy miesiące.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Chiny: Atak nożownika w szkole podstawowej

Mężczyzna zranił 20 dzieci – w tym kilkoro w głowę – w szkole podstawowej w stolicy Chin w dystrykcie Xicheng – poinformowały pekińskie władze. Nie wiadomo, co było przyczyną ataku. Trzy osoby są w stanie krytycznym. Według informacji mediów mężczyzna jest pracownikiem szkoły; został już zatrzymany. Miał zaatakować dzieci nożem. Wszystkie ofiary zostały przewiezione do szpitala.
Źródło info i foto: TVP.info

Kobieta z nożem zaatakowała w przedszkolu. Raniła 14 dzieci

Uzbrojona w nóż kobieta raniła w piątek rano 14 dzieci w jednym z przedszkoli w mieście Chongqing na zachodzie Chin – przekazały lokalne władze. 39-letnia sprawczyni została zatrzymana; nie wspomniano o możliwym motywie ataku. Według komunikatu policji w dzielnicy Banan w Chongqingu do ataku doszło ok. godz. 9.30 rano czasu miejscowego (godz. 3.30 rano w Polsce).

Napastniczka o nazwisku Liu raniła nożem 14 dzieci, po czym została obezwładniona przez ochroniarzy i personel placówki. Ranne dzieci przewieziono do szpitala – napisano.

Magazyn „Caixin” podał, powołując się na świadków zdarzenia, że napastniczka była „dość schludnie ubrana” i „nie wyglądała na chorą psychicznie”. Na amatorskich nagraniach udostępnianych na portalach społecznościowych widać prowadzoną przez policjantów kobietę w średnim wieku.

Zaatakował uczniów nożem kuchennym

Brutalne przestępstwa są w Chinach stosunkowo rzadkie w porównaniu z wieloma innymi krajami. W ostatnich latach w kraju doszło jednak do szeregu ataków z użyciem noży i siekier, z których wiele wymierzonych było w dzieci. Winą za tego rodzaju incydenty najczęściej obarczane są osoby z problemami psychicznymi lub urazami natury osobistej. Używają zwykle noży, gdyż broń palna jest w Chinach ściśle kontrolowana.

W czerwcu mężczyzna uzbrojony w nóż kuchenny zaatakował uczniów przy wejściu do szkoły podstawowej w Szanghaju, zabijając dwóch chłopców i raniąc kolejnego; ucierpiała również jedna z matek dzieci.

We wrześniu w prowincji Shaanxi stracono mężczyznę skazanego za zabicie nożem dziewięciorga uczniów szkoły średniej w tym regionie. W czasie procesu przyznał on, że kierowała nim frustracja z powodu niepowodzeń życiowych i chęć zemsty za nękanie, z jakim spotykał się, gdy sam uczęszczał do tej szkoły.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Chiny: Policja poszukuje nożownika, który zabił 3 osoby

Chińska policja poszukuje 30-letniego mężczyzny podejrzanego o atak nożem, w którym zginęły trzy osoby, a jedna została ranna – poinformowały w niedzielę lokalne władze powiatu Wenan w prowincji Hebei na północy Chin, gdzie doszło do tragedii.

Policja opublikowała dane osobowe i zdjęcia podejrzanego, którego określono jako mieszkańca powiatu Wenan. We wpisie na oficjalnym koncie społecznościowym lokalnej policji zamieszczono również zdjęcia furgonetki, którą podejrzany miał uciec z miejsca przestępstwa i którą następnie porzucił.

Według policji do ataku doszło w niedzielę rano w jednej ze wsi powiatu.

W komunikacie nie pojawiły się przypuszczenia co do motywu działania napastnika. Za przekazanie wskazówek, które przyczynią się do jego aresztowania, wyznaczono nagrodę w wysokości 50 tys. juanów (26,9 tys. zł), a za jego schwytanie obiecano 100 tys. juanów (53,8 tys. zł).

Brutalne przestępstwa są w Chinach rzadsze niż w wielu innych krajach, między innymi z powodu ścisłej kontroli broni palnej i środków bezpieczeństwa stosowanych w dużych miastach. W ostatnich latach krajem wstrząsnął jednak szereg ataków z użyciem noży i siekier; do jednego z nich doszło w tym roku w Pekinie.

Winą za tego rodzaju akty przemocy często obarcza się osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne lub chcące się zemścić na społeczeństwie.

We wrześniu w prowincji Shaanxi stracono mężczyznę skazanego za zabicie nożem dziewięciorga uczniów szkoły średniej w tym regionie. W czasie procesu przyznał, że kierowała nim frustracja z powodu niepowodzeń życiowych i chęć zemsty za nękanie, z jakim spotykał się, gdy sam uczęszczał do tej szkoły.
Źródło info i foto: interia.pl

Nowe fakty w sprawie zaginięcia szefa Interpolu

W piątek media obiegła informacja o tajemniczym zaginięciu szefa Interpolu, Meng Hongweia. Według najnowszych doniesień jednego z dzienników, oficjel mógł zostać zatrzymany przez chińskie władze.

Jako pierwsze o sprawie poinformowało radio Europe 1. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że Meng Hongwei wyruszył w sobotę 29 września w podróż do Chin. Od tamtego czasu słuch po nim zaginął – 64-latek nie odpowiada na wiadomości, nie udało się z nim skontaktować telefonicznie. Zaginięcie Menga miała zgłosić jego żona. Para mieszka z dziećmi w Lyonie, gdzie mieści się siedziba Interpolu.
Zatrzymany w związku ze śledztwem?

Jak podaje „South China Morning Post” powołując się na swoje źródło, Hongwei został zatrzymany przez chińskie władze. Szef Interpolu ma być przesłuchiwany w związku z toczącym się przeciwko niemu dochodzeniem. Nie wiadomo jednak, w jakiej sprawie dokładnie toczy się śledztwo, ani gdzie jest przetrzymywany 64-latek. Nie musi mieć to związku z jego pracą w Interpolu, ponieważ Hongwei piastuje także funkcję wiceministra w chińskim resorcie bezpieczeństwa publicznego. Władze w Pekinie nie chcą komentować sprawy.

Meng Hongwei stanął na czele Interpolu (ang. International Criminal Police Organization), międzynarodowej organizacji policji w 2016 roku. Jego kadencja zakończy się w 2020 roku.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Szef Interpolu „zabrany” przez chińskie władze?

Szef Interpolu Meng Hongwei nie daje znaku życia od blisko tygodnia; pod koniec września wyjechał z Francji do Chin – informuje w piątek na swej stronie internetowej francuskie radio Europe 1. W związku z zaginięciem Menga wszczęto we Francji śledztwo. Tymczasem hongkoński dziennik „South China Morning Post”, powołując się na anonimowe źródło, podał, że Meng „został zabrany” przez chińskie władze na przesłuchanie w związku z toczącym się przeciwko niemu w dochodzeniem.

Według rozmówcy hongkońskiej gazety Meng „został zabrany” przez chińskich funkcjonariuszy w ubiegłym tygodniu, „gdy tylko wylądował w Chinach”. Nie jest jasne, czego dotyczy dochodzenie.

Francuska policja wszczęła postępowanie, gdy zniknięcie 64-letniego Menga zgłosiła jego żona. Szef Interpolu mieszka w Lyonie wraz z rodziną, która nie miała z nim kontaktu odkąd w ubiegłym tygodniu wyleciał do Chin.

Interpol odnotował w piątek doniesienia o „rzekomym zaginięciu” Menga i oświadczył, że sprawa należy do kompetencji odpowiednich urzędów we Francji i Chinach. W komunikacie dodano, że bieżącym działaniem Interpolu zajmuje się sekretarz generalny, a nie prezes.

Źródło we francuskiej policji powiedziało agencji Reutera, że prowadzi ona dochodzenie w sprawie, którą określa się we Francji jako „niepokojące zaginięcie”.

Meng został prezesem Interpolu w 2016 roku, zastępując Francuzkę Mireille Ballestrazzi. Jego wybór zaniepokoił obrońców praw człowieka, którzy obawiali się, że będzie wykorzystywał międzynarodową organizację policyjną do ścigania zbiegłych z Chin dysydentów.

Meng wymieniony jest na stronie internetowej ministerstwa bezpieczeństwa publicznego ChRL jako wiceminister, ale w kwietniu utracił miejsce w prawdziwym ośrodku władzy w tym resorcie – jego komitecie Komunistycznej Partii Chin (KPCh).

Ostatnim formalnym działaniem Menga, wymienionym w jego biogramie na stronie resortu, było spotkanie z odwiedzającym Pekin urzędnikiem ministerstwa spraw wewnętrznych Singapuru w sierpniu br.

Ministerstwo bezpieczeństwa publicznego to główna instytucja policyjna w ChRL, która zajmuje się nie tylko zwalczaniem przestępczości, ale również uciszaniem i zatrzymywaniem krytyków rządzącej KPCh, często działając poza prawem.

Siedziba Interpolu znajduje się w Lyonie.

Meng Hongwei, były chiński wiceminister bezpieczeństwa publicznego, został wybrany na szefa Interpolu w listopadzie 2016 roku. Zastąpił na tym stanowisku Francuzkę Mireille Ballestrazzi.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: W Chicago zatrzymano obywatela Chin podejrzanego o szpiegostwo

W Chicago został zatrzymany 27-letni obywatel Chin, który jest podejrzewany o szpiegostwo. Śledczy zarzucają mu współpracę z wysokim rangą przedstawicielem chińskiego wywiadu. Według informacji Departamentu Sprawiedliwości, aresztowany Ji Chaoqun miał werbować do współpracy inżynierów i naukowców pracujących dla agend rządowych.

Mężczyzna przyjechał do Stanów Zjednoczonych w 2013 roku, aby studiować na wydziale elektrycznym politechniki w Illinois. W 2016 roku został rezerwistą armii amerykańskiej.
Źródło info i foto: onet.pl