16-latek zamordował ucznia i nauczycielkę na Białorusi. Jest wyrok

Na 13 lat więzienia skazał sąd 16-letniego sprawcę podwójnego zabójstwa w szkole w Stołpcach w obwodzie mińskim. Do przestępstwa doszło w lutym 2019 roku. Sąd obwodowy w Mińsku uznał 16-latka winnym podwójnego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, usiłowania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i chuligaństwa, wymierzając nastolatkowi karę 13 lat pozbawienia wolności i pobytu w kolonii wychowawczej (więzieniu dla skazanych, którzy nie osiągnęli pełnoletniości).

13 lat pozbawienia wolności to maksymalny możliwy w tym przypadku wymiar kary.

Sprawca ma również wypłacić 110 tys. rubli białoruskich (ok. 206 tys. zł) bliskim zamordowanej nauczycielki. Proces rozpoczął się 19 sierpnia i miał charakter niejawny ze względu na to, że oskarżony w momencie dokonywania przestępstwa nie ukończył jeszcze 16 lat. Ponadto w materiałach sprawy są informacje o stanie jego zdrowia, które są objęte tajemnicą lekarską.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Bratysława: Wielka bijatyka z udziałem polskich pseudokibiców. Zdemolowano wiele restauracji

W środę wieczorem, w centrum Bratysławy, doszło do gwałtownego starcia piłkarskich pseudokibiców. Według informacji policji i słowackich mediów, wśród walczących byli chuligani Cracovii, Lewskiego Sofia i Ajaksu Amsterdam. W ruch poszły pięści, noże, rzucano ciężkimi przedmiotami, zdemolowano pobliskie restauracje. Jak dowiedział się tvn24.pl, 107 osób zostało zatrzymanych i oskarżonych o chuligaństwo. Wśród nich jest 41 Polaków, 15 Holendrów i 51 Bułgarów. 17 osób zostało rannych.

Jak podaje portal słowackiego dziennika „SME”, pobili się kibice Cracovii (w czwartek Pasy w Dunajskiej Stredzie rozegrają pierwszy mecz eliminacyjny w Lidze Europy) i Lewskiego Sofia (bułgarski zespół będzie rywalizować w Rużomberku). Chuliganów z Polski mieli w pewnym momencie wesprzeć fanatycy Ajaksu Amsterdam. Bijatyka trwała ponad 15 minut.

Stu funkcjonariuszy

„Mimo że policja była przygotowana na możliwość zakłócenia porządku publicznego przez fanów z Bratysławy i z Polski, doszło do przypadkowego starcia między polskimi i bułgarskimi kibicami na ulicy Venturskiej” – podała miejscowa policja na swoim profilu w mediach społecznościowych. Poinformowano także, że w akcji wzięło udział 100 funkcjonariuszy. Bezpośrednio po awanturze na miejscu starć pseudokibiców policja zatrzymała kilkadziesiąt osób, a następne kilkanaście zostało schwytanych nieopodal miejsca zajścia. Z uwagi na bezpieczeństwo przechodniów, zamknięto część ulic.

Jak podano, kilkunastu rannych zabrały karetki. Według źródeł tvn24.pl w słowackiej policji, w sumie zatrzymano 107 osób. O chuligaństwo oskarżono 41 Polaków, 51 Bułgarów i 15 Holendrów.

Środki ostrożności

Słowacka policja była cały dzień w gotowości, ponieważ tego dnia ochraniała mecz miejscowego Slovana z czarnogórskim FK Sutjeska Niksić w 1. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Jak twierdzą źródła policyjne, pseudokibice Ajaksu planowali zakłócić jago przebieg, poprzez starcie z fanami z Bratysławy, ale zostali powstrzymani. Policja wiedziała też, że do miasta przyjadą fanatycy Cracovii, i – jak poinformowano – podjęła szczególne środki ostrożności. Niestety, nie udało się zapewnić całkowitego bezpieczeństwa w centrum miasta, w którym około godziny 21. doszło do bardzo groźnych starć. W ich efekcie zdemolowanych zostało wiele restauracji.
Źródło info i foto: eurosport.tvn24.pl

Kamerzystka, która kopała imigrantów, została skazana na dozór kuratorski

Kamerzystka, którą sfilmowano podczas kopania imigrantów przy granicy Węgier z Serbią, została skazana przez sąd w Segedynie na trzy lata dozoru kuratorskiego za chuligaństwo. Petra Laszlo, która wypowiadała się przed sądem za pośrednictwem połączenia wideo, rozpłakała się i zapowiedziała apelację. – To wszystko stało się w ciągu dwóch sekund. Wszyscy krzyczeli i to było przerażające – oznajmiła, przywołując wydarzenia z ub. roku.

Sędzia Illes Nanasi uznał, że jej zachowanie „było sprzeczne z normami społecznymi”, a fakty nie potwierdzają twierdzeń reporterki, iż działała w samoobronie.

Do incydentu doszło 8 września 2015 r. w miejscowości Roeszke, gdzie Laszlo przygotowywała materiał. Pod nadzorem policji przebywało tam 1300 nielegalnych imigrantów. W pewnym momencie około 400 osób podjęło próbę przedarcia się przez kordon policyjny w stronę Segedynu. Kamerzystka, która stała bezpośrednio przy kordonie, kopnęła najpierw młodego mężczyznę, a potem dziewczynkę. Próbowała także kopnąć mężczyznę z dzieckiem na ręku, który – chociaż kopnięcie go nie dosięgło – upadł, bo stracił równowagę, uwalniając się od uchwytu policjanta – napisała prokuratura.

– Agresywne zachowanie oskarżonej, która nie spowodowała obrażeń, wywołało oburzenie obecnych osób – uznała prokuratura. Zaznaczyła przy tym, że postępowanie operatorki nie było w stanie spowodować poważniejszych obrażeń i nie można wykazać, by motywem jej zachowania było „pochodzenie poszkodowanych czy fakt, że byli imigrantami”.

Petra Laszlo, która pracowała dla prywatnej telewizji węgierskiej N1, zbliżonej do skrajnie prawicowej partii Jobbik, została zwolniona po tym incydencie. Laszlo przeprosiła za swoje zachowanie i przekonywała, że kiedy ogląda przestawiające ją nagrania, „nie poznaje samej siebie”.

Do incydentu doszło, jeszcze zanim Węgry zamknęły swą granicę z Serbią i do kraju przedostawały się tysiące imigrantów dziennie. W 2015 r. na Węgry napłynęło blisko 400 tys. osób.
Żródło info i foto: onet.pl

Wybuch przed polskim konsulatem we Lwowie to „akt chuligański”

Milicja we Lwowie uznała, że wybuch na terenie konsulatu Polski w tym mieście był „aktem chuligańskim”. Zgodnie z ukraińskim prawem jego sprawcom grozi od trzech do siedmiu lat pozbawienia wolności. Wcześniej tego dnia Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) poinformowała, że rozpatruje dwie wersje eksplozji przed konsulatem: chuligaństwo z ciężkimi następstwami bądź zamach terrorystyczny.

Do wybuchu doszło w środę wieczorem. Nieoficjalne źródła w polskim MSZ mówiły, że eksplodowała petarda, którą ktoś wrzucił na teren placówki dyplomatycznej z zewnątrz. W czwartek rzeczniczka ukraińskiego MSW w obwodzie lwowskim Switłana Dombrowska powiedziała, że przed konsulatem eksplodował granat. Jak wyjaśniła, „według wstępnych ustaleń doszło do wybuchu granatu RG-42”. Jest to ręczny granat odłamkowy konstrukcji radzieckiej, którego produkcję rozpoczęto podczas drugiej wojny światowej.

Wcześniej lokalne media informowały, że eksplodował ładunek podłożony w koszu na śmieci. Rzecznik polskiego MSZ Marcin Wojciechowski potwierdził w czwartek na Twitterze, że doszło do incydentu, w którym nikt nie ucierpiał. Dodał, że odpowiednie służby badają okoliczności zdarzenia. Delegatura MSW Ukrainy w obwodzie lwowskim napisała w czwartek w komunikacie, że otrzymała zawiadomienie o wybuchu w środę o godz. 22.30 (godz. 21.30 w Polsce).

Do zaistniałej sytuacji odniósł się minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna, mówiąc, że „nic strasznego się nie stało” i nie ma żadnych strat. Uważamy, że to coś przypadkowego (…), ale czekamy na ustalenia śledztwa prowadzonego przez policję ukraińską – podkreślił. W opinii szefa MSZ „niektórym mogłoby zależeć, żeby tworzyć jakiś kontekst polityczny”, ale – jak mówił – „tutaj nie ma złego kontekstu, po prostu incydent”. Cytowani przez lwowskie media świadkowie mówili, że w wyniku eksplozji zadrżały szyby w oknach okolicznych domów i uruchomiły się syreny alarmów samochodowych.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Tomasz Dziemiańczuk dostał rosyjską wizę

Tomasz Dziemiańczuk ma już rosyjską wizę – powiedziała Radiu ZET polska konsul w Sankt Petersburgu. Polak jest jedną z trzydziestu osób, które za akcję na Morzu Barentsa, zostały we wrześniu aresztowane i oskarżone o chuligaństwo. Aktywistów GreenPeace objęła amnestia ogłoszona w Rosji w zeszłym tygodniu. Dziemiańczuk był na wolności, ale bez wizy nie mógł wrócić do Polski. Teraz jest to możliwe. Prawdopodobnie wróci do kraju w niedzielę. Działacze GreenPeace w pobliżu platformy Gazpromu protestowali przeciwko wierceniom w Arktyce. Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Amnestia dla ekologów Greenpeace’u Pussy Riot

Rosyjska Duma Państwowa przyjęła w środę uchwałę o amnestii, która obejmie m.in. zatrzymanych po proteście na Morzu Barentsa i oskarżonych przez Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej o chuligaństwo aktywistów międzynarodowej organizacji ekologicznej Greenpeace. Zainicjowana przez prezydenta Rosji Władimira Putina uchwała przewiduje objęcie amnestią nie tylko skazanych za chuligaństwo, ale także podejrzanych i oskarżonych o takie przestępstwo. Inicjatywa głowy państwa ma związek z 20. rocznicą uchwalenia konstytucji Federacji Rosyjskiej. Uchwała wejdzie w życie z chwilą opublikowania jej przez rządową „Rossijską Gazietę” i parlamentarną „Parliamientską Gazietę”, co powinno nastąpić w piątek. Poza ekologami z Greeenpeace’u z amnestii skorzystają też członkinie punkrockowej grupy Pussy Riot, Nadieżda Tołokonnikowa i Maria Alochina, które skazano za wykonanie antyprezydenckiego utworu w moskiewskim soborze Chrystusa Zbawiciela. Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Colin Russell, ostatni z ekologów z Greenpeace zwolniony za kaucją

Australijczyk Colin Russell jako ostatni z ekologów z Greenpeace’u zatrzymanych na statku „Arctic Sunrise” został zwolniony za kaucją. Decyzję wydał sąd apelacyjny. Australijczykowi pierwotnie przedłużono areszt. Colin Russel jest ostatnim z 30 uczestników akcji protestacyjnej na Morzu Barentsa, obwinianych pierwotnie o „piractwo”, a później o „chuligaństwo”, który wyjdzie na wolność. Za każdego swojego działacza Greenpeace wpłacił kaucję 2 mln rubli (ok. 61,5 tys. dolarów). Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Tomasz Dziemiańczuk jest w Petersburgu

Działacza Greenpeace Tomasza Dziemiańczuka nie ma już w murmańskim areszcie. Polak wraz z 29 innymi osobami oskarżanymi o chuligański napad na platformę naftową, na Morzu Barentsa został przewieziony do Sankt Petersburga. W mieście nad Newą będzie czekał na kolejne decyzje Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej. Rosyjscy prokuratorzy nie informują, w jakim kierunku zmierza prowadzone przez nich śledztwo. Niedawno zmienili zarzuty wobec działaczy Greenpeace z piractwa na chuligaństwo. Za to pierwsze przestępstwo Polakowi i jego towarzyszom groziło od 10 do 15 lat łagru. Za chuligaństwo można trafić do kolonii karnej maksymalnie na 7 lat. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Igor Bancer głoduje w białoruskim areszcie

Igor Bancer, były rzecznik nieuznawanego przez Mińsk Związku Polaków na Białorusi, ogłosił głodówkę w grodzieńskim areszcie, do którego trafił na pięć dni za „drobne chuligaństwo”. – „Igor ogłosił suchą głodówkę. Od wczorajszego zatrzymania nic nie je i nie pije i dalej będzie głodował” – poinformowała PAP prezes ZPB, prywatnie żona Bancera, Andżelika Orechwo. Bancer został zatrzymany we wtorek przed swym domem w Grodnie, gdy udawał się na proces Andrzeja Poczobuta – dziennikarza i działacza polonijnego, oskarżonego o zniesławienie prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki. – „Jak tylko mieliśmy zamiar wyjść z domu, od razu milicja się zjawiła” – mówiła TVN24 przez telefon Orechwo. Żródło info i foto: tvn24.pl

Iwan Szulha skazany na 10 dni tiurmy

Pracujący dla telewizji Biełsat dziennikarz Iwan Szulha został skazany na 10 dni aresztu. – „Odpowiadał z paragrafu za drobne chuligaństwo” – poinformował Jakub Biernat z telewizji Biełsat.
Wyrok taki w czwartek wydał sąd w Mińsku. Początkowo w sali sądowej w charakterze świadków byli tylko milicjanci. Niezależni dziennikarze zostali tam wpuszczeni po złożeniu odwołania, po około godzinnym oczekiwaniu. Iwan Szulha został zatrzymany w środę po południu po wyjściu z mieszkania wynajmowanego przez przedstawiciela Biełsatu w Mińsku. Żródło info i foto: tvn24.pl