Ciała starszych osób znalezione w domach opieki w Hiszpanii. „Odnalezieni martwi w swoich łóżkach”

W domach opieki na terenie Hiszpanii znajdowane są ciała starszych osób – opisuje „The Guardian”. Sprawa wyszła na jaw po tym, jak kontrole w placówkach zaczęli przeprowadzać żołnierze. Minister obrony Hiszpanii przyznała, że wie o sprawie i zapowiedziała wyciągnięcie konsekwencji od osób odpowiedzialnych za sytuację.

O makabrycznym odkryciu w domach opieki w Hiszpanii piszą „The Guardian” i lokalne hiszpańskie media, m.in. radio Cadena SER. Z ich doniesień wynika, że żołnierze hiszpańskiego wojska, którzy pomagają w walce z pandemią, podczas operacji przeprowadzanych w domach opieki odkryli w nich ciała starszych osób. W tym czasie w domach mieli znajdować się też inni podopieczni.

Hiszpania. W domach opieki znaleziono ciała starszych osób

Jak podaje „The Guardian”, minister obrony kraju Margarita Robles potwierdziła, że członkowie wyspecjalizowanej wojskowej jednostki kryzysowej znaleźli ciała starszych osób podczas wykonywania swoich obowiązków w domach opieki. Z ustaleń portalu edlirio.es wynika, że chodzi m.in. o ciała 17 starszych osób znalezione w domu opieki Monte Hermoso w Madrycie.

– Podczas niektórych wizyt żołnierze odkryli w domach opieki opuszczonych starszych ludzi. Niektórzy z nich zostali odnalezieni martwi w swoich łóżkach – powiedziała Robles w programie telewizyjnym Ana Rosa.

Jak dodała, osoby, które doprowadziły do tej sytuacji, zostaną pociągnięte do odpowiedzialności. Prokuratura wszczęła już postępowanie w celu zbadania przyczyn śmierci podopiecznych domów opieki.

W Hiszpanii wciąż notowany jest wzrost zakażeń koronawirusem. Zakażonych jest ponad 33 tysiące osób, a liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła 2 tysiące.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Dzieciobójczyni z Sokolnik Małych ponownie przed sądem

Czy istnieje sprawiedliwa kara za takie okrucieństwo? Rozstrzygnie to sąd, który ponownie rozpatrzy sprawę dzieciobójczyni z Sokolnik Małych (woj. dolnośląskie). Marta S. (34 l.) zaszła w ciążę na jednej z licznych schadzek, na które się umawiała przez internet. Nie wiedziała, kto jest ojcem. W czerwcu 2016 r. urodziła dziecko w piwnicy. Chwilę później udusiła synka. Zarzuciła na niego stertę ubrań i dociskała, aż wydał ostatnie tchnienie. Następnego dnia spaliła zwłoki na podwórku. Zwęglone szczątki znalazła sąsiadka.

Rok po dokonaniu zbrodni kobieta została skazana przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu na 15 lat więzienia, ale jej obrona obniżyła wyrok w apelacji do 10 lat!

– To rażąco łagodna kara, niewspółmierna do winy – stwierdził prokurator generalny Zbigniew Ziobro (49 l.) i wniósł skuteczną kasację do Sądu Najwyższego.

Teraz sprawę ponownie rozpatrzy Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. Wyrodna matka na nowy wyrok poczeka za kratami.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Pracownicy francuskiego uniwersytetu handlowali ludzkimi zwłokami

Rodziny przekazywały uczelni ciała swoich bliskich z nadzieją, że przysłuży się to medycynie. Zwłoki jednak sprzedawano prywatnym firmom, które wykorzystywały je w testach zderzeniowych. Okazało się też, że szczątki były przechowywane w skandalicznych warunkach – informuje francuska prasa.

Pracownicy francuskiego Centre de Don des Corps należącego do Paris Descartes University ustanowili nawet cennik zwłok. Za jedno ciało należało zapłacić 900 euro. Handlowano także pojedynczymi kończynami, których cena zaczynała się od 400 euro.

Media zwracają także uwagę na skandaliczne warunki przetrzymywania zwłok. Szczątki były przechowywane jedne na drugich. W żaden sposób nie chroniono ich przed szczurami, dlatego niektóre ciała trzeba było kremować – pisze prasa.

Centre de Don des Corps zostało zamknięte do czasu wyjaśnienia całej sprawy przez prokuraturę i wyciągnięcia konsekwencji wobec winnych.
Źródło info i foto: onet.pl

Sopot: Policjanci szukali ciała Iwony Wieczorek. Nastolatka zaginęła 10 lat temu

W czwartek policjanci przeszukiwali tereny sopockich ogródków działkowych. Na zlecenie prokuratury wznowili czynności w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek. 19-latka zaginęła w lipcu 2010 roku. Rzeczniczka Prokuratury Krajowej w Warszawie Ewa Bialik przekazała, że „sprawę analizował małopolski wydział Prokuratury Krajowej w Krakowie”.

– Po to, żeby dokonać weryfikacji materiału dowodowego prokuratura wykonuje pewne czynności procesowe. Te czynności zostały rozpoczęte i trwają – dodała prokurator.

Kilkudziesięciu policjantów z komendy wojewódzkiej w Gdańsku przeszukiwało od czwartku rano ogródki działkowe w Sopocie. W policyjnej akcji brały udział psy tropiące. Funkcjonariusze mieli też do dyspozycji drony i georadar. Poszukiwania zakończyli po zapadnięciu zmroku.

Policja i prokuratura nie zdradzają wyników czwartkowych przeszukań na sopockich działkach. – Dziś nie będziemy wydawać komunikatu na temat działań w Sopocie – powiedziała prokurator Ewa Bialik.

Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek jest prowadzona w tzw. Archiwum X, działającym w Małopolskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie. Trafiła tam z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

– W sprawach kierowanych do Archiwum X wykorzystywanie są nowe technologie oraz wiedza najbardziej doświadczonych polskich i zagranicznych biegłych oraz różnych instytucji badawczych, niestandardowy sposób badania dowodów i nieszablonowy sposób podejścia do ich oceny – poinformowała prokurator Bialik.

Zaginęła 10 lat temu

Iwona Wieczorek zaginęła 17 lipca 2010 roku. Tego dnia bawiła się ze znajomymi w sopockim Dream Clubie. Po wyjściu z imprezy miała się z nimi pokłócić i odłączyć od towarzystwa. Przed godziną 4 dzwoniła do jednej z koleżanek, później rozładowała się jej komórka.

Wiadomo, że szła alejką wzdłuż plaży, w kierunku swojego domu. Mijała wejście nr 63 na plażę w Jelitkowie. Miejski monitoring zarejestrował Iwonę o godzinie 4.12 przy końcu ulicy Piastowskiej. Do domu miała stamtąd dwa kilometry. Musiała tylko przejść przez tereny leśno-parkowe. Tam ślad po niej się urywa.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zwłoki trzech mężczyzn znalezione w Bytomiu

Prawdopodobnie zatrucie czadem było przyczyną śmierci trzech mężczyzn, których zwłoki znaleziono w niedzielę wieczorem w mieszkaniu w bytomskiej dzielnicy Rozbark. Postępowanie w tej sprawie prowadzi policja. Przyczynę śmierci potwierdzi sekcja zwłok. Według informacji Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach, zwłoki trzech mężczyzn znaleziono w niedzielę wieczorem w mieszkaniu na drugim piętrze wielorodzinnego budynku przy ul. Jaronia na Rozbarku w Bytomiu. Ofiary to osoby w wieku 55, 64 i 88 lat.

„Prawdopodobnie są to ofiary tlenku węgla” – podały służby kryzysowe. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi policja. Instalację grzewczą w mieszkaniu, gdzie znajdował się m.in. niewielki piecyk węglowy, zbada biegły.

Pomiary dokonane w mieszkaniu przez strażaków potwierdziły podwyższony poziom tlenku węgla. Stwierdzono też nieprawidłowości w wentylacji.

Jako pierwsze o zdarzeniu poinformowało radio RMF FM.

Bezwonny, bezbarwny, pozbawiony smaku…

Tlenek węgla jest gazem bezwonnym, bezbarwnym i pozbawionym smaku. W układzie oddechowym człowieka wiąże się z hemoglobiną 250 razy szybciej niż tlen, blokując dopływ tlenu do organizmu. Objawami lżejszego zatrucia są ból i zawroty głowy, osłabienie i nudności. Następstwem ostrego zatrucia – przy dużych stężeniach tego gazu – może być nieodwracalne uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego, niewydolność wieńcowa i zawał lub nawet śmierć.

Czad powstaje podczas procesu niepełnego spalania materiałów palnych, które występuje przy niedostatku tlenu w otaczającej atmosferze. Ma silne własności toksyczne. Gromadzi się głównie pod sufitem, ponieważ ma nieco mniejszą gęstość od powietrza.

Główne źródło zatruć

Z informacji straży pożarnej wynika, że głównym źródłem zatruć w budynkach mieszkalnych jest niesprawność przewodów kominowych. Jak wskazują strażacy, wadliwe działanie przewodów może wynikać z ich nieszczelności, braku konserwacji i czyszczenia, wad konstrukcyjnych oraz niedostosowania systemu wentylacji do szczelności nowych okien i drzwi.

Aby uniknąć zaczadzenia, należy przeprowadzać kontrole, sprawdzać szczelność przewodów kominowych i systematycznie je czyścić. Trzeba też użytkować sprawne urządzenia, w których spalanie odbywa się zgodnie z instrukcją producenta. Nie należy zasłaniać, przykrywać urządzeń grzewczych oraz zaklejać kratek wentylacyjnych. Wskazane jest także, by często wietrzyć kuchnie i łazienki wyposażone w termy gazowe.

Dwa inne przypadki

Jak podało Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach, minionej doby w woj. śląskim doszło także do dwóch innych śmiertelnych wypadków – obydwa miały miejsce w Sarnowie w powiecie będzińskim. Krótko po północy w pożarze domu jednorodzinnego jedna osoba zginęła, a kolejna doznała obrażeń. W poniedziałek wcześnie rano w tej samej miejscowość doszło do wybuchu piecyka gazowego, co spowodowało pożar.

W trakcie akcji gaśniczej strażacy natrafili na zwłoki mężczyzny. Inna osoba bez obrażeń została przewieziona do szpitala.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

To miało wyglądać na wypadek drogowy. Przewrócony rower i ciało 34-latka. Zatrzymano dwie osoby

Skarżyscy policjanci dostali sygnał, że na jednej z dróg w gminie Bliżyn obok roweru leży mężczyzna. Jak się okazało 34-latek już nie żył. Okoliczności wskazywały, iż w tym miejscu mogło dojść do śmiertelnego potrącenia. Jednak drobiazgowe dochodzenie doprowadziło do zatrzymania dwóch mężczyzn, którzy mogą mieć związek z zabójstwem.

Do zatrzymania 30 i 32-latka doszło w środę. Mieszkańcy powiatu skarżyskiego podejrzewani są o to, że przyczynili się do śmierci 34-latka. W piątek sąd w Skarżysku-Kamiennej zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu na okres najbliższych trzech miesięcy.

Cała historia swój początek miała na początku lutego. Wówczas policjanci ze skarżyskiej jednostki otrzymali sygnał, że na jednej z dróg w gminie Bliżyn obok roweru leży mężczyzna. Natychmiast na miejsce zostali skierowani mundurowi oraz służby ratunkowe. Po chwili okazało się, że życia 34-latka nie dało się już uratować. Wtedy do dalszych działań wkroczyli policjanci ze Skarżyska-Kamiennej, prokurator oraz biegły lekarz. Okoliczności wskazywały, iż w tym miejscu mogło dojść do wypadku drogowego. Ciało mężczyzny zostało zabezpieczone do dalszych badań.

To nie był wypadek

Kolejne czynności oraz wyniki sekcji zwłok jednoznacznie wskazywały, że do śmierci 34-latka ktoś się przyczynił. Wszczęto drobiazgowe dochodzenie, które przyniosło oczekiwane efekty. Ostatecznie w środę kryminalni zatrzymali Adriana G. i Sebastiana G.. mieszkańców powiatu skarżyskiego. W sobotę usłyszeli oni zarzuty zabójstwa, a sąd zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu na najbliższe 3 miesiące.

Za tego typu przestępstwo aresztowanym grozi 25-lat wiezienia lub dożywocie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

W Chinach zatrzymano złodzieja zwłok

Ścisłe kontrole związane z epidemią koronawirusa w Chinach sprawiają, że poszukiwani przestępcy sami oddają się w ręce policji. Jest wśród nich mężczyzna, który ukradł i sprzedał zwłoki, użyte później w rytuale „zaślubin duchów” – podały lokalne media. Teraz nadzór jest zbyt ścisły. Towarzyszu policjancie, poddaję się – miał z kolei według portalu Huanqiu Wang powiedzieć handlarz narkotykami z metropolii Chongqing, jeden z wielu poszukiwanych przestępców, jakich zatrzymano w czasie czynności związanych z epidemią.

Najbardziej makabryczna sprawa dotyczy mężczyzny o nazwisku Qiu z Mongolii Wewnętrznej, poszukiwanego od czterech lat za kradzież zwłok. Poddał się on 11 lutego, gdy pracownicy społeczni zaczęli dokładnie legitymować wszystkich wchodzących i wychodzących z jego osiedla – poinformowała miejscowa policja.

Według lokalnych władz mężczyzna przyznał się do kradzieży ciała kobiety o nazwisku Liu, które później sprzedał za 5 tys. juanów (obecnie ok. 2,8 tys. zł) do udziału w ceremonii „yinhun”, czyli małżeństwa duchów.

Historia „yinhun” sięga tysięcy lat wstecz. Ten rodzaj „cmentarnego Feng Shui” opiera się na przekonaniu, że zmarli mają w zaświatach podobne potrzeby, jak ludzie żywi. Należy je zaspokajać, by uniknąć ich gniewu i zemsty.

W niektórych częściach Chin ludzie wciąż wierzą, że ci, którzy umarli przed ślubem, będą w zaświatach samotni, chyba że znajdzie osoba przeciwnej płci, by dzieliła z nimi życie po życiu. Pośmiertne zaślubiny często odbywają się za zgodą rodzin obojga zmarłych, ale czasem – z udziałem zwłok wykradzionych z grobu.

Zbrodnie sprzed lat

Prasa donosiła w ostatnich latach również o przypadkach zabijania kobiet w celu sprzedaży ich ciał. W 2016 roku prokuratura w prowincji Shaanxi oskarżyła mężczyznę podejrzanego o dwa takie morderstwa. Rok później w prowincji Henan odurzona lekami kobieta w ostatniej chwili wydostała się z trumny i uniknęła pogrzebania żywcem. Okazało się, że padła ofiarą gangu handlarzy ludźmi, którzy sprzedawali zwłoki do rytuałów „yinhun”.

Z powodu kontroli epidemiologicznej w ręce chińskiej policji oddał się również mężczyzna o nazwisku Zhang, podejrzany o zabójstwo z 1993 roku. Wcześniej czy później i tak zostałbym złapany – miał powiedzieć funkcjonariuszom w prowincji Guangdong na południu kraju. Według władz przyznał się do udziału w morderstwie, za które na kary więzienia skazano wcześniej już dwie inne osoby.

W prowincji Shanxi z ukrycia wyszedł również mężczyzna o nazwisku Fan, poszukiwany od 2017 roku w Henanie za udział w oszustwach internetowych, w ramach których wyłudzono łącznie 10 mln juanów (ok. 5,6 mln zł). Jego grupa umieszczała w sieci zdjęcia atrakcyjnych kobiet, które rzekomo poszukiwały inwestorów skłonnych włożyć pieniądze w kolekcje monet czy znaczków.

Media Chin kontynentalnych nie informują natomiast o tym, że pod pretekstem kontroli epidemiologicznej łapani są również dysydenci, którzy krytykowali komunistyczne władze ChRL. Jeden z zatrzymanych podczas takich kontroli działaczy zarzucał Pekinowi nieumiejętne radzenie sobie z wirusem. Z powodu epidemii koronawirusa zmarło w Chinach już ponad 2,7 tys. osób.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowy Jork: Nie żyje zaginiona Polka

Tragiczny finał poszukiwań Polki z Nowego Jorku. 76-letnia Czesława K. została odnaleziona martwa w Newton Creek w Queens. Kobieta cierpiała na demencję. 76-letnia Czesława K. zaginęła w niedzielę 9 lutego. Polka mieszkała w Greenpoint na Brooklynie w Nowym Jorku. Po raz ostatni widziana była w kościele św. Stanisława Kostki na ulicy Humboldta. 

Jak podaje portal „New York Post”, w czwartek 20 lutego policja poinformowała o zakończeniu poszukiwań naszej rodaczki. Ciało 76-latki odnaleziono w wodzie przy linii brzegowej Newton Creek w pobliżu mostu Kościuszki. Na miejscu pojawili się ratownicy medyczni, którzy stwierdzili zgon seniorki. Kobieta cierpiała na demencję i chorobę Alzheimera – podają nowojorskie media. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

W mieszkaniu na warszawskim Grochowie odnaleziono ciała dwojga emerytów. Niewykluczony udział osób trzecich

Ciała dwojga starszych ludzi znaleziono w jednym z mieszkań na Grochowie w Warszawie – Nie wykluczamy udziału osób trzecich – poinformował podkom. Rafał Retmaniak z Komendy Stołecznej Policji. Ciała emerytów znaleziono w ich mieszkaniu przy ul. Osowskiej w czwartek około godz. 19.00.

– W godz. wieczornych dostaliśmy informację od zaniepokojonej rodziny, że ze starszym małżeństwem nie ma kontaktu. Policjanci udali się pod wskazany adres. Niestety, na miejscu w mieszkaniu odnaleźli ciała dwójki starszych ludzi – powiedział podkom. Rafał Retmaniak z Komendy Stołecznej Policji.

Jak dodał, na miejscu pracował prokurator i czynności są wykonywane pod jego nadzorem. – Nie możemy na tym etapie wykluczyć udziału osób trzecich – przekazał podkom. Rafał Retmaniak.
Źródło info i foto: TVP.info

Ciało kobiety w ciąży znalezione niedaleko torów w Zaryniu

21.01.2020 Bierun Amerykanski wrak samolotu B-25 z II wojny swiatowej znaleziony w Bieruniu . W srodku byly zwloki radzieckich zolnierzy fot. Beata Zawrzel/REPORTER

O ogromnej tragedii poinformował portal infokonin.pl. W środę rano, niedaleko niestrzeżonego torowiska w Zaryniu (województwo wielkopolskie) znaleziono zwłoki kobiety. 26-latka była w ciąży. Ciało zostało odkryte w rowie, a niedaleko stał samochód z otwartymi drzwiami kierowcy i włączonym silnikiem. Jak ustaliła policja kobieta miała liczne urazy, w tym głowy, brzucha oraz nogi.

Obok stał samochód z włączonym silnikiem

Zwłoki 26-letniej mieszkanki województwa kujawsko-pomorskiego zostały znalezione w środę rano, w pobliżu niestrzeżonego przejazdu kolejowego – podaje infokonin.pl. Kobieta była w ciąży – wynika ze ustaleń funkcjonariuszy. Niedaleko miejsca tragedii stal również samochód z włączonym silnikiem i otwartymi drzwiami od strony kierowcy.

„Ciało leżało w rowie w pobliżu niestrzeżonego przejazdu kolejowego. W pobliżu kobieta  pozostawiła samochód z włączonym silnikiem i otwartymi drzwiami od strony kierowcy” – SEBASTIAN WIŚNIEWSKI, KMP W KONINIE, W ROZMOWIE Z INFOKONIN.PL.

Sprawę obecnie bada prokuratura – czytamy na infokonin.pl.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl