Newry: Ciało 20-letniej Polki znalezione w mieszkaniu. Zatrzymano 23-latka

W mieszkaniu w mieście Newry w Irlandii Północnej znaleziono ciało 20-letniej Polki. W związku ze sprawą policja zatrzymała 23-letniego obywatela Polski – potwierdził konsul generalny RP w Belfaście Paweł Majewski. O sprawie napisał w poniedziałek dziennik „Belfast Telegraph”. Gazeta podała, że ciało Polki znalezione zostało w niedzielę 2 sierpnia rano, zaś jeszcze tego samego dnia w pobliżu domu policja zatrzymała próbującego uciekać 23-latka. Północnoirlandzka policja PSNI poinformowała, że obecnie nie poszukuje nikogo więcej w związku z tą sprawą. Personaliów ani ofiary, ani zatrzymanego mężczyzny, nie ujawniono.

Jak powiedział konsul Majewski, ofiara i zatrzymany mężczyzna byli parą i mieszkali ze sobą, zaś według nieoficjalnych informacji od osób, które ich znały, byli parą od stosunkowo niedawna. 23-letni mężczyzna został na razie zatrzymany na 24 godziny z możliwością przedłużenia tego okresu. Konsul potwierdził, że policja skłania się ku wersji prowadzenia śledztwa w kierunku zabójstwa, jednakże obecnie trwają jeszcze czynności śledcze i zatrzymanemu obywatelowi Polski formalne zarzuty nie zostały postawione.

„Belfast Telegraph” cytuje lokalnego radnego Gavina Malone’a, według którego para od czasu wprowadzenia się do tego mieszkania raczej nie utrzymywała kontaktów z sąsiadami i nikt z okolicy ich bliżej nie znał. Newry to niewielkie, liczące ok. 27 tys. mieszkańców miasto, leżące na południe od Belfastu, tuż przy granicy z Irlandią.
Źródło info i foto: interia.pl

Zwłoki 61-latka znaleziono w niedzielne w opuszczonym budynku w Stąporkowie

14.07.2020 – Mierzyno, Wypadek autokaru N/z tasma policyjna, policja | Fot. Marcin Bruniecki/REPORTER

Zwłoki 61-letniego mężczyzny znaleziono w niedzielne w opuszczonym budynku w Stąporkowie. Niewykluczone, że do śmierci mężczyzny mogły się przyczynić osoby trzecie. Policja zatrzymała w tej sprawie dwóch mężczyzn. Zwłoki mężczyzny znaleziono w jednym z  opuszczonych budynków.

„W niedzielę rano w jednym z opuszczonych budynków w Stąporkowie znaleziono zwłoki mężczyzny. Zmarłym okazał się 61-letni mieszkaniec gminy Radoszyce. Przybyły na miejsce zdarzenia lekarz nie wykluczył, że do jego śmierci mogły przyczynić się osoby trzecie” – powiedziała w niedzielę oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Końskich Marta Przygodzka.

Zaznaczyła, że policjanci z komisariatu w Stąporkowie wytypowali dwóch mężczyzn, którzy mogą mieć związek ze śmiercią 61-latka.

„Funkcjonariusze zatrzymali 59-latka i 33-latka. Obaj mężczyźni w momencie zatrzymania byli w stanie upojenia alkoholowego. Po wytrzeźwieniu zostaną przesłuchani w tej sprawie” – zaznaczyła.

Ciało 61-latka zabezpieczono do sekcji zwłok, która wyjaśni, co było bezpośrednią przyczyną śmierci mieszkańca gminy Radoszyce.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Monika S. oskarżona o zabicie 10-letniego syna odpowie za wyłudzenia

Pod koniec listopada 2019 roku w pokoju jednego z lubelskich hosteli znaleziono zwłoki 10-letniego Filipka. Chłopiec został z zimną krwią pozbawiony życia. Do jego uduszenia przyznała się matka. 39-letnią Monikę S. zatrzymano w Kazimierzu Dolnym. Kobieta jest także oskarżona o inne poważne przestępstwo. Prokuratura w Lublinie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Monice S. Byłą prezes Bractwa Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta w Lublinie i dwie pracownice oskarża się o przywłaszczenie ponad 200 tys. zł z kasy organizacji.

Według aktu oskarżenia, Monika S. miała zabrać ponad 180 tys. zł. Wspólnie z pracownicami Bractwa Magdaleną W. i Dominiką S. fałszowały dokumenty dotyczące wypłacanych zapomóg i w ten sposób przywłaszczyły sobie kolejne 24 tys. zł.

Fałszywe zaświadczenia o pracy i zarobkach

Ponadto Monika S. wspólnie z Adamem K., Stanisławem Ch. i Bożeną S. zostali oskarżeni o wyłudzenie z banków kredytów na blisko 400 tys. zł. Monika S. wystawiała swoim wspólnikom fałszywe zaświadczenia o ich rzekomym zatrudnieniu w Bractwie św. Alberta i zarobkach. Na tej podstawie brali kredyty w bankach, które nie były spłacane. Pieniędzmi dzielili się. Do tych przestępstw miało dochodzić w latach 2017-2018. Oskarżeni nie przyznają się do winy, grozi im do 12 lat więzienia.

Sprzątaczka dokonała makabrycznego odkrycia

Na Monice S. ciąży też zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem jej 10-letniego syna Filipa. Ciało chłopca znaleziono w listopadzie ubiegłego roku w jednym z lubelskich hosteli. Matka i syn zameldowali się w ośrodku kilka dni wcześniej. Wczesnym popołudniem sprzątaczka dokonała makabrycznego odkrycia. W łóżku leżał martwy chłopiec, ale matki nigdzie nie było. Odnaleziono ją w Kazimierzu Dolny, gdzie przeprowadził się jej mąż. Wszystko wskazuje na to, iż chciała odebrać sobie życie. Małżonkowie byli w separacji, czego powodem były prawdopodobnie problemy kobiety z prawem. Mieszkańcy Kłodnicy, skąd pochodzi Monika S., mówili Faktowi, że chciał zabrać jej syna.

Zaplanowała zbrodnię

Monika S. przyznała się do zabicia Filipka. Jak ustaliła prokuratura, 39-latka zaplanowała zbrodnię. Kazała położyć się synkowi do łóżka, przykryła go kołdrą, a potem przycisnęła własnym ciałem na skutek czego chłopiec się udusił. – Postępowanie w sprawie zabójstwa jest w toku. Prokurator czeka na opinie biegłych – przekazał „Kurierowi Lubelskiemu” rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zwłoki mężczyzny znaleziono w krzakach przy trasie kolejowej

Rozebrane zwłoki mężczyzny znaleziono w sobotę przy trasie kolejowej w gminie Golina (woj. wielkopolskie). Na ciało natrafili strażacy ochotnicy w czasie interwencji. Według ich relacji zmarły to 45-letni Ukrainiec. Policja w niedzielę nie potwierdziła tej informacji. Oficer prasowy konińskiej policji mł. asp. Sebastian Wiśniewski przekazał Polskiej Agencji Prasowej, że zwłoki znaleziono przy torach kolejowych w gminie Golina w sobotę ok. godz. 21.

– „Ciało było w stanie znacznego rozkładu, dlatego zlecono przeprowadzenie sekcji zwłok, żeby poznać przyczynę śmierci mężczyzny” – powiedział.

Strażacy ochotnicy z Goliny poinformowali w mediach społecznościowych, że rozebrane zwłoki znajdowały się w krzakach, tuż przy nasypie kolejowym w okolicach stacji kolejowej Spławie.

„Strażacy biorący udział w popołudniowej akcji, gdy zapaliły się hamulce lokomotywy (na trasie Warszawa-Berlin – PAP), zupełnym przypadkiem natrafili na dokumenty leżące w pobliżu torów kolejowych. Wyczuwalna była również specyficzna, silna woń ludzkich zwłok w stanie rozkładu. Późniejsze czynności policji i poszukiwania prowadzone przez policjantów i strażaków doprowadziły do odnalezienia ludzkiego ciała” – podali ratownicy. Strażacy podali, że według nieoficjalnych źródeł zmarły to 45-letni obywatel Ukrainy. – „Nie potwierdzam tych informacji” – powiedział oficer prasowy konińskiej policji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Wraca sprawa zaginięcia Madeleine McCann. Nurkowie weszli do studni w poszukiwaniu ciała

Portugalskie służby przeszukały trzy studnie w pobliżu resortu Paria da Luz, w którym 13 lat temu zaginęła Madeleine McCann – ujawnił brytyjski „The Mirror”. Operacje trwały łącznie 8 godzin, a nurkowie używali specjalistycznego sprzętu. Śledczy nie ujawniają, czy natrafiono na ciało lub nowe dowody w sprawie zaginięcia dziecka.

Według „The Mirror” poszukiwania prowadzono w czwartek na terenie miejscowości Vila do Bispo, znajdującej się ok. 16 kilometrów od Praia da Luz. Najgłębsza ze studni miała głębokość ok. 4 metrów, a nurkowie korzystali ze specjalistycznego sprzętu.

Poszukiwania prowadzono na plaży, w pobliżu której mieszkał w 2007 r. Christian B. – główny podejrzewany w sprawie. Niemiecka prokuratura jest przekonana, że to właśnie ten mężczyzna, w przeszłości skazany m.in. za pedofilię i posiadanie narkotyków, stoi za zaginięciem dziewczynki.

Śledczy na razie nie ujawniają szczegółów akcji. Rodzice Madeleine do tej pory nie zostali poinformowani o żadnych nowych tropach.

Przełom w sprawie

Madeleine McCann zniknęła 3 maja 2007 roku z wakacyjnego apartamentu w portugalskiej miejscowości Praia da Luz, gdy jej rodzice udali się do restauracji na kolację. Śledczy zakładali, że dziewczynkę porwano. Przez pewien czas nie wykluczano nawet, że sprawcami byli jej rodzice.

Przełom w sprawie nastąpił na początku czerwca tego roku. Niemieckie służby uważają, że uprowadzenia dziewczynki dokonał 43-letni Christian B. Na trop mężczyzny śledczy wpadli po odnalezieniu dwóch należących do niego samochodów – osobowego oraz kampera. Oba auta były widziane w Praia da Luz w czasie, kiedy porwano Maddie. Mężczyzna mieszkał tam przez 12 lat. Okradał domy wczasowe i handlował narkotykami.

B. przebywa aktualnie w więzieniu w Kolonii. Odbywa wyrok 21 miesięcy pozbawienia wolności za handel narkotykami i 7 lat pozbawienia wolności za gwałt na 72-letniej Amerykance w tej samej miejscowości, w której zaginęła Madeleine.

Telefon, czat i dziecięca pornografia

Prowadzący sprawę prokurator Hans Wolters z Brunszwiku przekazał kilka tygodni temu, że w dniu zaginięcia Madeleine Christian B. wykonał połączenie w pobliżu pokoju hotelowego jej rodziców w Praia da Luz. Dodatkowo, w 2013 r., sześć lat po zaginięciu dziewczynki, B. miał udzielać się na czatach dla pedofilów. Pisał o tym, że chce odbyć stosunek seksualny z małą dziewczynką.

W 2016 r. roku niemieccy policjanci przeszukali teren opuszczonej fabryki skrzynek należącej do Christiana B. Śledczy odnaleźli zakopane kości psa, a pod nimi nośniki danych USB z dziecięcą pornografią. Przechwycono łącznie 8 tys. zdjęć i nagrań. Śledczy nie wykluczają, że autorem części z nich jest sam B.

Prokuratura twierdzi, że dziewczynka nie żyje. Wolters osobiście napisał list do rodziców Maddie jednak nie ujawnił jego treści. Państwo McCann przekazali w oświadczeniu, że czekają na namacalne dowody w sprawie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zakopane: Policjant śmiertelnie postrzelić mężczyznę. Jest śledztwo prokuratury

Zakopiańska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie śmiertelnego postrzelenia przez policjanta mężczyzny podejrzewanego o kradzieże paliwa. Do strzelaniny doszło w sobotę przed północą w Kościelisku – Kirach koło Zakopanego.

„W miejscowości Kościelisko-Kiry prowadzone były wczoraj po godz. 22 działania przez policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem w związku ze zgłaszanymi tam wcześniej kradzieżami. Podczas tych działań padł strzał ze strony policjanta w kierunku jednego ze sprawców kradzieży. Niestety mężczyzna został ranny i zmarł pomimo udzielenia pierwszej pomocy przez funkcjonariuszy i reanimacji prowadzonej przez załogę pogotowia ratunkowego” – wyjaśnił w komunikacie przesłanym w niedzielę 28 czerwca rzecznik prasowy małopolskiej policji Sebastian Gleń.

Mężczyzna miał kilkakrotnie kraść paliwo z maszyn budowlanych zlokalizowanych właśnie w rejonie Kir w Kościelisku. Na miejsce przyjechał prokurator, który prowadzi dalsze czynności. Ciało zastrzelonego zostało zabezpieczone do przeprowadzenia sekcji. Szczegółowe okoliczności tego zdarzenia ma wyjaśnić prokuratorskie śledztwo.
Źródło info i foto: interia.pl

Wielkopolska: Ciało kobiety znalezione w zbiorniku wodnym

Makabryczne odkrycie w Gościeszynie (pow. wolsztyński) w Wielkopolsce. Na terenie jednej z prywatnych firm znaleziono zwłoki kobiety, która utonęła w zbiorniku wodnym. Co tam się wydarzyło? O makabrycznym odkryciu donosi portal wlkp112.pl. We wtorek (23 czerwca) na terenie jednej z firm, która zajmuje teren po byłym zakładzie PGR w Gościeszynie znaleziono zwłoki. Kobieta utonęła w znajdującym się tam zbiorniku wodnym.

Na miejscu zdarzenia pracowały dwa zastępy straży pożarnej, policja i prokurator. Na ten moment nie są znane okoliczności zdarzenia.
Źródło info i foto: se.pl

Raciąż na Mazowszu: Strzelanina w jednym z bloków. Nie żyją dwie osoby

W Raciążu (woj. mazowieckie) w bloku na jednym z osiedli mieszkaniowych doszło we wtorek późnym wieczorem do strzelaniny. Zginęli kobieta i mężczyzna. Na klatce schodowej znaleziono także rannego, który trafił do szpitala. Okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja.

Jak poinformowała w środę rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Płońsku podkom. Kinga Drężek-Zmysłowska, ze wstępnych ustaleń wynika, że kobieta i mężczyzna, którzy zginęli, byli w trakcie rozwodu. Zgłoszenie o strzałach, które słychać było w bloku na jednym z osiedli mieszkaniowych w Raciążu policja otrzymała od okolicznych mieszkańców we wtorek ok. godz. 22.25 – na miejsce natychmiast wysłano patrol funkcjonariuszy.

– Skierowani na miejsce policjanci znaleźli w bloku na klatce schodowej ciała dwóch osób: 32-letniej kobiety i 36-letniego mężczyzny. Funkcjonariusze zastali tam również rannego 35-latka, który został przewieziony do szpitala w Płońsku. Miał ranę ręki – powiedziała Drężek-Zmysłowska. Dodała, iż na miejscu zdarzenia przez całą noc pracowała grupa operacyjno-dochodzeniowa policji pod nadzorem prokuratora.

– Z informacji, które posiadamy wynika, że dwie osoby, które zginęły były w trakcie rozwodu – przyznała rzeczniczka płońskiej policji, pytana o dotychczasowe ustalenia w związku ze zdarzeniem. Powołując się na dobro prowadzonych czynności, odmówiła podania innych szczegółów. Podkreśliła, że prawdopodobnie jeszcze w środę zebrane w sprawie przez policję materiały zostaną przekazane do płońskiej Prokuratury Rejonowej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabójstwo w Komarnie na Dolnym Śląsku. Nowe ustalenia śledczych

W Komarnie na Dolnym Śląsku doszło do zabójstwa 59-letniej kobiety. Kobieta otrzymała strzał z broni w tył głowy. Sprawcą zabójstwa może być 70-letni mężczyzna, który najprawdopodobniej popełnił samobójstwo, również korzystając z broni. Dramat rozegrał się w sobotni wieczór w miejscowości Komarno, która jest oddalona o niespełna 15 kilometrów od Jeleniej Góry. Okoliczni mieszkańcy wezwali policję do jednego z domów, po tym jak usłyszeli strzały.

Policja znalazła na miejscu zdarzenia 59-letnią kobietę. Mimo wezwania pogotowia ratunkowego i podjęcia czynności reanimacyjnych, kobieta zmarła.

Dolny Śląsk. Strzelanina pod Jelenią Górą

Okoliczności zdarzenia wskazują na to, że przyczyną śmierci był postrzał w tył głowy. Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze ustaliła, że morderstwa mógł dokonać 70-letni mieszkaniec Komarna. Policjanci próbowali wejść do mieszkania 70-latka i udało im się to dopiero po sforsowaniu i wyważeniu drzwi. Wtedy okazało się, że starszy mężczyzna również nie żyje.

„Prawdopodobną przyczyną zgonu mężczyzny było samobójstwo, również na skutek postrzału w głowę z broni palnej” – informuje w specjalnym komunikacie Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze.
Źródło info i foto: wroclaw.wp.pl

Dolny Śląsk: Znaleziono ciała 50-latki i 70-letniego mężczyzny. Zbigniew W. zabił kobietę?

Dramat w miejscowości Komarno w pobliżu Jeleniej Góry na Dolnym Śląsku. Najpierw znaleziono tam kobietę z raną postrzałową szyi. 59-latki nie udało się uratować. Później w pobliskim domu policjanci odnaleźli także ciało 70-letniego mężczyzny, który również zginął po postrzale. Do tragicznego odkrycia doszło wczoraj po godzinie 20. Na jednej z posesji policjanci znaleźli 59-latkę z raną postrzałową. Na miejsce wezwano pogotowie, ale kobieta zmarła pomimo reanimacji.

Funkcjonariusze ustalili, że związek ze zgonem mógł mieć 70-letni sąsiad kobiety. Mundurowi weszli do domu Zbigniewa W., gdzie odkryli, że mężczyzna nie żyje. Obok niego znaleziono rewolwer.

Sprawą zajęła się prokuratura.
Źródło info i foto: RMF24.pl