Teksas: Ciało 26-letniej instagramerki znalezione przy drodze

Ciało 26-letniej instagramerki Alexis Sharkey odnaleziono na poboczu drogi w Teksasie. Nie wiadomo, jaka jest przyczyna jej śmierci. O odnalezieniu zwłok młodej kobiety tamtejsza policja poinformowała w poniedziałek. Ciało znajdowało się przy drodze w Houston. Na zwłokach nie znajdowały się widoczne rany.

Jak się okazało, to zwłoki 26-letniej influencerki, której zaginięcie zgłoszono kilka dni wcześniej. Alexis Robinault była znana na Instagramie jako Alexis Sharkey i miała kilkadziesiąt tysięcy obserwujących. Matka kobiety napisała w mediach społecznościowych, że to ciało jej córki. „Będziemy za tobą tęsknić, kochanie” – napisała zrozpaczona kobieta. Policyjne śledztwo ma wyjaśnić przyczyny śmierci instagramerki.
Źródło info i foto: TVP.info

Ciało 64-latki znalezione w jednym z ogródków działkowych w Bielawie

Fot. Damian Klamka/East News. n/z radiowoz policyjny, policja

Ciało 64-letniej kobiety znaleźli policjanci w jednym z ogródków działkowych w Bielawie na Dolnym Śląsku. Kobieta została uduszona, a w sprawie zatrzymano jej syna – dowiedziała się nieoficjalnie PAP. Zwłoki 64-latki z Dolnego Śląska. Policja rozpoczęła poszukiwania mieszkanki Bielawy po tym, jak zgłoszono jej zaginięcie. W czwartek policjanci znaleźli ciało kobiety w kompostowniku na należącym do niej ogródku działkowym.

– Ciało było w worku. Dziś odbyła się sekcja zwłok, która wykazała, że kobieta została uduszona – powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową prokurator Rejonowy w Dzierżoniowie Tomasz Fedorszczak.

W sprawie zatrzymano mężczyznę. – W sobotę z zatrzymanym będą prowadzone dalsze czynności – przekaazał prokurator, nie podając szczegółów dotyczących tożsamości podejrzewanego. Według nieoficjalnych informacji Polskiej Agencji Prasowej zatrzymany mężczyzna to syn zamordowanej kobiety. PAP ustaliła też, że to on oraz inna osoba z rodziny zgłosili zaginięcie 64-latki.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Młotkowice: Policja znalazła rozczłonkowane ciało 48-latka. Domu pilnował amstaff

Rozczłonkowane ciało 48-letniego mężczyzny znaleziono w jednym z domów w miejscowości Młotkowice w powiecie koneckim (woj. świętokrzyskie). Mężczyzna od kilku dni nie odzywał się do rodziny, a wejście na posesję uniemożliwiał pies amstaff. We wtorek po godzinie 21 rodzina 48-latka poinformowała policjantów, że od kilku dni nie ma z nim kontaktu. Natomiast wejście do jego domu jest niemożliwe, ponieważ po posesji biega pies.

„Pies nie był agresywny, strażakom udało się go przeprowadzić i zamknąć w jednym z pomieszczeń domu. W kolejnym pomieszczeniu strażacy razem z policjantami znaleźli ciało poszukiwanego 48-latka” – powiedział PAP Mariusz Czapelski, rzecznik Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Końskich.

„Marta Przygodzka, oficer prasowy Komendy Powiatowej policji w Końskich przekazała, że ciało zostało zabezpieczone do sekcji zwłok. Policjanci ujawnili niekompletne ciało mężczyzny znajdujące się w stanie głębokiego rozkładu. Na miejscu wykonano szczegółowe oględziny z udziałem biegłego i patomorfologa. Ciało zostało zabezpieczone do sekcji zwłok, które odpowie na pytanie co było przyczyną zgonu mężczyzny” – dodała.

Ciało mężczyzny nie miało ręki i głowy. Przeszukano teren w pobliżu, ale części ciała nigdzie nie znaleziono.

Pies został przekazany do lokalnego schroniska.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Z Wisły wyłowiono ludzie zwłoki

Z Wisły na wysokości miejscowości Szynych pod Grudziądzem wyłowiono ludzkie zwłoki – podaje „Gazeta Pomorska”. Według informacji dziennika, na ludzkie ciało natrafił wędkarz, który łowił na Wiśle ryby z łódki. Informację o znalezieniu zwłok potwierdza policja. Jak pisze „Gazeta Pomorska”, zwłoki były już w fazie rozkładu. „To pewnością utrudni ustalenie tożsamości” – czytamy.

Policja nie chciała komentować ewentualnych przyczyn śmierci osoby, na której ciało natrafił wędkarz. Na miejscu pojawili się również strażacy z Ochotniczej Staży Pożarnej z miejscowości Szynych, którzy za pomocą łodzi pomogli w wyciągnięciu ciała z Wisły.
Źródło info i foto: interia.pl

Z Bzury wyłowiono zwłoki zawinięte w dywan. Trwa śledztwo

Służby wyłowiły z rzeki nieopodal Aleksandrowa Łódzkiego ciało 49-letniego mężczyzny. Na jego szyi widoczna była rana cięta. Policja zatrzymała dwie osoby w wieku 28 i 29 lat. Do tragicznego odkrycia doszło w nocy z soboty na niedzielę w gminie Aleksandrów Łódzki. Z rzeki Bzura służby wyłowiły zwłoki mężczyzny, które utknęły na kamieniach. Ciało było zawinięte w dywan.

Ofiarą okazał się 49-letni mężczyzna, którego zaginięcie zgłosiła siostra. Mężczyzna najprawdopodobniej został zamordowany. Kilka dni wcześniej w jego domu miała miejsce głośna impreza, która zakończyła się awanturą. Jak podają służby, na ciele denata widoczne były rany cięte, prawdopodobnie po ataku nożem. Ujawniono także inne ślady świadczące o spowodowaniu obrażeń zewnętrznych. Z kolei w domu, w którym kilka dni wcześniej doszło do awantury, policja zauważyła ślady krwi. Zniknął również duży fragment dywanu.

W związku ze sprawą policja zatrzymała już dwie osoby. To 28-letnia kobieta i 29-letni mężczyzna, którzy najprawdopodobniej w poniedziałek zostaną przesłuchani. Wtedy też mają usłyszeć zarzuty morderstwa.
Źródło info i foto: wp.pl

Ciało mężczyzny znalezione przy drodze

Po godz. 9:00 zakończyły się utrudnienia w ruchu w Żelazówce (woj. małopolskie) na trasie Tarnów-Dabrowa Tarnowska po tym, jak prawdopodobnie doszło tam do śmiertelnego potrącenia pieszego. Martwego mężczyznę znaleziono poza jezdnią. Do zdarzenia doszło na drodze krajowej nr 73. Do czasu zakończenia utrudnienia ruch w Żelazówce odbywał się wahadłowo.

Małopolska policja poinformowała, że znaleziono mężczyznę w sobotę wczesnym rankiem, a przybyła na miejsce załoga pogotowia stwierdziła jego zgon. Kilkadziesiąt metrów od ciała policja odkryła ślady hamowania, ale na miejscu nie było żadnych samochodów, których obecność mogłaby mieć związek ze sprawą. Zabezpieczono ślady, ustalany jest monitoring.

Policja nie wyklucza, że doszło do śmiertelnego potrącenia pieszego, ale na razie nie potwierdza takiej wersji wydarzeń.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nashville: Dorosłe dzieci mieszkały ze zwłokami swojej matki

Zwłoki 56-letniej Larondy Jolly znaleziono w domu w Nashville. Mieszkało w nim czworo dorosłych osób. Okazało się, że to dzieci kobiety. Jedno z nich przyznało, że ich mama zmarła „jakieś dwa lata temu”. Możliwe jednak, że kobieta zmarła jeszcze wcześniej. Ciało kobiety odkryli funkcjonariusze biura szeryfa hrabstwa Davidson (w stanie Tennessee), kiedy pojawili się w domu, by wręczyć rodzinie nakaz eksmisji.

Policja z Nashville informuje, że zwłoki Larondy Jolly znaleziono w łóżku, były przykryte ubraniami. Ciało było w zaawansowanym stopniu rozkładu. Przeprowadzający oględziny Feng Li przekazał, że na ciele nie było widać żadnych urazów ani śladów przemocy. Li przyznał również, że nie pozostało zbyt niewiele szczątków, by móc przeprowadzić badania toksykologiczne, a ustalenie dokładnej przyczyny śmierci może być niemożliwe. 

Z zeznań świadków wynika, że Jolly cierpiała na padaczkę. Mieszkała z czwórką dzieci, z których każde ma stwierdzoną w różnym stopniu niepełnosprawność intelektualną. Wszyscy przebywali w domu przez cały czas od momentu jej śmierci.

Brat miał do niej często dzwonić 

Anthony Jolly, brat zmarłej, w rozmowie z telewizją News 2 powiedział, że nie widział jej od długiego czasu. Wezwany do jej domu przez policję, by dokonać identyfikacji, powiedział: – To były same kości i nic więcej, po prostu szkielet.

Dodał, że zapytał później bratanka, od jak dawna jego siostra nie żyje. – Kiedy powiedział mi, że zmarła na początku 2017 r., byłem w szoku – wyznał brat zmarłej. Mężczyzna zapewniał, że choć nie utrzymywał z siostrą zbyt bliskich kontaktów, to często dzwonił, by sprawdzić, co u niej słychać. – Dzieci w ostatnim czasie odpowiadały ciągle, że nie ma jej w domu – wyjaśniał. Zaniepokojony miał w sierpniu zawiadomić policję, ale funkcjonariusze również udzielili mu odpowiedzi, że nie zastali kobiety w mieszkaniu.  

Obecnie lokalne organizacje poszukują mieszkania dla jej dzieci.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zwłoki w spalonym aucie w Lubuskim

Nad stawami w Nowym Miasteczku (woj. lubuskie) doszło do pożaru samochodu. W trakcie gaszenia ognia strażacy znaleźli w aucie zwęglone zwłoki. Trwa ustalanie tożsamości zmarłego. Do zdarzenia doszło w czwartek ok. godz. 14. Przechodnie zauważyli, że przy stawach w Nowym Miasteczku (woj. lubuskie) płonie samochód.

Na miejsce przyjechały służby ratunkowe. Podczas gaszenia pożaru strażacy dokonali przerażającego odkrycia. W samochodzie znajdowały się zwęglone zwłoki. Śledczy prowadzą dochodzenie w tej sprawie. Trwa ustalanie personaliów zmarłej osoby. Na ten moment mundurowi nie ujawniają, jakiej płci jest ofiara – podała „Gazeta Lubuska”. Nie jest również jasne, co było przyczyną pożaru.
Źródło info i foto: o2.pl

Poszukiwany Jerzy F. znaleziony martwy. Miał zabić żonę i upozorować jej samobójstwo

Zakończyły się poszukiwania Janusza F. Ciało mężczyzny odnaleziono w sobotę wieczorem – powiedział polsatnews.p st. asp. Marcin Gawryluk z podlaskiej policji. Do zabójstwa, którego miał się dopuścić mężczyzna, prawdopodobnie doszło 30 września. Powieszone ciało kobiety znalazł jej 16-letnisyn. Sekcja zwłok wykazała jednak, że nie było to samobójstwo.

Jak poinformował st. asp. Marcin Gawryluk z podlaskiej policji zakończyły się poszukiwania Janusza F. Ciało mężczyzny odnaleziono w sobotę wieczorem. 

Powieszone ciało matki znalazł 16-latek

Do zabójstwa jego żony – 36-letniej Beaty – miało dojść 30 września w miejscowości Brzozowo (woj. podlaskie). Powieszone ciało kobiety znalazł – po powrocie ze szkoły – 16-letni syn pary. Od razu zawiadomił policję. Ustalenia śledczych, a także wyniki sekcji zwłok wskazują, że nie było to samobójstwo. Miało to tylko zmylić prowadzących dochodzenie. Podejrzanym o zabicie kobiety jest jej mąż, 49-letni Janusz F.

Mieli kłopoty

– Małżeństwo od dłuższego czasu miało kłopoty. W maju pani Beata wyprowadziła się z domu. Wróciła niecałe 2 tygodnie temu, by uporządkować sprawy rozwodowe – przekazała reporterka Polsat News Paulina Waszelewska na początku października.

Policja prowadziła poszukiwania Janusza F. Ostatni raz był widziany w miejscowości Jeże w woj. warmińsko-mazurskim. To tam mundurowi odnaleźli samochód i telefon, które porzucił. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Warszawa: Rowerzysta znalazł ciało kobiety. Trwa ustalanie tożsamości

05.10.2020 Zielona Gora Ewakuacja przez wojsko zolnierzy i wojsko obrony terytorialnej podopiecznych domu pomocy spoleczej dla kombatantow z powodu ogniska zakazen kronawirusem kronawirus N/z Policja policyjna tasma fot. Piotr Jedzura/REPORTER

W rejonie ul. Ostrobramskiej w Warszawie znaleziono ciało kobiety. Na miejscu pracują policjanci – poinformowała w środę st. sierż. Gabriela Putyra z wydziału prasowego Komendy Stołecznej Policji. Informację o zwłokach kobiety warszawscy funkcjonariusze otrzymali w środę przed godziną 16. – Przejeżdżający rowerzysta zauważył ciało, o czym poinformował policję – przekazała st. sierż. Gabriela Putyra.

Na miejscu pracują policjanci. – Możemy potwierdzić, że to ciało kobiety. Będziemy ustalać jej tożsamość oraz okoliczności tego zdarzenia – poinformowała funkcjonariuszka. Dodała, że na miejsce jadą lekarz i prokurator.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl