Zaginęła 25-latka. Kobieta jest w zaawansowanej ciąży

Trwają poszukiwania 25-letniej Moniki Hryniewicz z Koszalina. Kobieta jest w 25. tygodniu ciąży i może przebywać w towarzystwie 37-letniego Tomasza K. O zaginięciu Moniki Hryniewicz poinformowała grupa poszukiwawcza „Zaginieni cała Polska”. Według ustaleń kobieta 28 czerwca br. wyszła z domu około godz. 6:00 i udała się na giełdę samochodowo-towarową przy ul. Giełdowej w Koszalinie.

25-latka do tej pory nie wróciła, ani nie skontaktowała się z rodziną.

„Istnieje podejrzenie, że Pani Monika przebywa lub przebywała w Kołobrzegu w towarzystwie 37-letniego Tomasza K.” – napisano w udostępnionym komunikacie. Poszukiwana kobieta jest w 25. tygodniu ciąży.
Źródło info i foto: wp.pl

Więzienie za picie alkoholu w ciąży? Propozycja rzecznika praw dziecka

Rzecznik praw dziecka chce, aby w ramach ochrony dziecka poczętego odpowiedzialność karną ponosiła pijąca alkohol przyszła matka.

Taki pomysł Mikołaj Pawlak przedstawił, prezentując raport ze swojej działalności. Znalazł się w nim następujący fragment: Niepokojący jest wysoki odsetek kobiet spożywających alkohol w trakcie ciąży. Może prowadzić to do występowania nieprawidłowości neurobehawioralnych oraz innych trwałych uszkodzeń organizmu dziecka. Należy podjąć działania edukacyjne, profilaktyczne i prawne, by pomóc dziecku i matce, w szczególności wprowadzić ochronę prawnokarną dziecka poczętego i odpowiedzialność karną matki spożywającej alkohol w trakcie ciąży.

Pomysł ma poparcie w PiS. Opozycja nie zostawia na nim suchej nitki. Marek Ast (PiS) z sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka przekonuje, że dla jego partii ochrona życia dziecka poczętego jest szczególnie ważna. – Dlatego konkretne zmiany ustawowe powinny stać się przedmiotem głębokiej refleksji – mówi. Jego zdaniem przekaz o szkodliwości picia w ciąży jest obecny w społeczeństwie. Nie można więc dłużej zasłaniać się niewiedzą. – To jak z kierowcami, którzy doskonale wiedzą, że prowadzenie pod wpływem alkoholu jest karane. Mimo to część się na to decyduje. Sankcje karne dla matek nie powinny budzić kontrowersji i sprzeciwu. Dyskusji wymaga ich wysokość i sposób, w jaki następowałoby ściganie przestępstwa. Bezapelacyjnie jednak powinien być to czyn zabroniony – dodaje.

Jak duży jest problem picia w Polsce przez kobiety w ciąży? 81 proc. Polek pije przynajmniej od czasu do czasu, a 54 proc. raz w miesiącu. Wskazówką może być to, że według PARPA częściej po alkohol sięgają kobiety w wieku rozrodczym.

Picie jest szczególnie groźne do 8. tygodnia ciąży. Czyli wtedy, kiedy wiele kobiet jeszcze nie wie, że spodziewa się dziecka. Następstwem może być FASD (spektrum płodowych zaburzeń alkoholowych). Co roku w kraju mamy ponad 9 tys. urodzeń dzieci z tym syndromem. FASD jest wspólną nazwą dla wad, które powstały na skutek uszkodzeń wywołanych piciem. Wśród nich mogą być: wady wrodzone serca, ośrodkowego układu nerwowego, kończyn. Alkohol hamuje też wzrost płodu i może przyczynić się do poronienia.

„Obecnie organy prowadzące postępowanie przygotowawcze w sposób zbyt ogólnikowy, bez odniesienia się do realiów konkretnej, rozpoznawanej sprawy, uznają, że na gruncie przepisu art. 160 k.k. (narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu) dziecko poczęte nie podlega ochronie prawnej. Zdaniem Rzecznika Praw Dziecka, biorąc pod uwagę całokształt okoliczności i skutków z tym związanych jak i uregulowania innych gałęzi prawa, nie można spod ochrony przepisu art. 160 k.k. wyłączyć dziecka poczętego. Zasadnym byłoby, w celu usunięcia wątpliwości interpretacyjnych, rozważenie podjęcia inicjatywy ustawodawczej, która wprowadziłaby wprost unormowanie, zgodnie z którym przepisy przewidujące odpowiedzialność karną za czyny skierowane przeciwko zdrowiu i życiu dotyczą także dziecka poczętego” – napisał Mikołaj Pawlak.

Anna Kwiecień (PiS) z sejmowej komisji zdrowia popiera pomysł RPD. Ma też zarzuty wobec dotychczasowych działań edukacyjnych. – Edukujemy od lat, ale bez większych efektów. Rozumiem, że trzeba chronić prawa kobiet, ale co z prawami dzieci, które noszą pod sercem? Ich prawa są mniej istotne? Kobiety w ciąży nie mogą stać ponad prawem – mówi. – Jeśli matka nie chroni należycie swojego dziecka, musi za nią zrobić to państwo. Dla wszystkich jest jasne, że trzeba reagować, gdy widzimy dorosłego krzywdzącego dziecko. To samo powinno dotyczyć dzieci w okresie prenatalnym.

Wtóruje jej Anna Milczanowska (PiS) z sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. – Należy dążyć do takiej zmiany Kodeksu karnego, równolegle z działaniami profilaktycznymi i kampaniami edukacyjnymi. Kara za narażanie dziecka narodzonego na utratę zdrowia i życia nie budzi obiekcji. Dlatego rozszerzenie art. 160 k.k. na dziecko w okresie prenatalnym to dobry kierunek – mówi. I podkreśla, że sama praca nad społeczną świadomością to za mało. Musi też być świadomość kary. – RPD z pewnością przemyślał swoje słowa i ma na myśli holistyczne podejście do sprawy. Czyli też otoczenie opieką osoby uzależnionej. Alkoholizm jest chorobą. Dlatego należałoby wskazać listę miejsc, gdzie taka osoba dostanie pomoc medyczną i terapeutyczną.

Poprosiliśmy RPD o doprecyzowanie przedstawionego pomysłu, jednak do zamknięcia wydania nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Pomysł RPD nie znalazł aplauzu po stronie opozycji. Słyszymy niepochlebne opinie. Anita Kucharska-Dziedzic, posłanka Lewicy, uważa, że to przejaw myślenia ludzi, który nienawidzą kobiet i rozwiązanie rodem z Salwadoru, gdzie karze się kobiety, które straciły ciąże. – Kodeksem karnym nie zlikwidujemy zjawiska – ocenia. – A dotychczasowa edukacja nie była skuteczna, bo albo za dużo było w niej ideologii, albo nie dotykała clou problemu. Zamiast karać, należałoby przebudować system opieki społecznej tak, by np. zwiększyć rolę asystenta rodziny.

Także w organizacjach zajmujących się problemem FASD słychać różne opinie. Janusz Morawiec, prezes Fascynującego Świata Dziecka, jest ojcem adopcyjnym dwóch chłopców z FASD. – Idąc w tym kierunku, doprowadzimy do sytuacji, w której kobiety będą jeszcze staranniej ukrywały, że spożywały alkohol. Bez względu na to, czy robią to regularnie, czy tylko sporadycznie – mówi. Sugeruje, że lepszym rozwiązaniem byłoby, aby do pijanej kobiety w widocznej ciąży wzywać policję, która z kolei mogłaby wlepić mandat.

Inaczej akcenty stawia Anna Grajcarek, prezes Fundacji Ad Vocem z Krakowa. – Nienarodzone dziecko jest zupełnie bezbronne, alkohol przenika przez łożysko, a jego kształtujące się organy nie są w stanie go zmetabolizować. Jeśli bierzemy pod uwagę ochronę prawno-karną nienarodzonego dziecka, należałoby wyraźnie w przepisach wskazać, że chodzi o sytuacje nadużywania alkoholu. Są medyczne dowody na to, że alkohol może uszkodzić system nerwowy nienarodzonego dziecka. FAS (najostrzejsza postać FASD) jest jednostką chorobową, dlatego według nas można by prawnie zabronić spożywania alkoholu w ciąży – mówi. I także przekonuje o konieczności równoległej edukacji społecznej.

Spytaliśmy Ministerstwo Sprawiedliwości o ocenę propozycji RPD. Czekamy na odpowiedź.

– MS przeszło rok temu zamówiło na ten temat ekspertyzę – mówi jej współautorka dr Teresa Jadczak-Szumiło, ekspert PARPA ds. FASD. Nie wie, co dalej się z nią stało. I choć uważa pomysł RPD za kontrowersyjny, to jednak liczy, że wywoła w końcu dyskusję, której wciąż brakuje. Sama apelowała o nią u rzecznika. Jak przekonuje, różne kraje inaczej podchodzą do tematu. W Szwecji niemal nie istnieje problem FASD, bo tam matki uzależnione od alkoholu zachęca się do aborcji. Kanada uznała z kolei FASD za epidemię społeczną XXI wieku. Wprowadziła jasne stopniowalne procedury. Jest lista ośrodków, gdzie kobiety mogą się leczyć i tych, gdzie mogą dostać niezbędną wiedzę. Jeśli wyjdzie na jaw, że przyszła matka piła, obowiązkowo musi przejść kurs edukacyjny. Z kolei we Francji lobby producentów wina jest tak silne, że kraj ma poważny problem z diagnozowaniem dzieci już urodzonych. Wielkim sukcesem było już tam umieszczenie na butelkach piktogramu przekreślonej kobiety w ciąży. A w Polsce? – W trakcie lockdownu dzwoniło do mnie wiele kobiet, które wypiły, nie wytrzymały napięcia. Dowiedziały się, że są w ciąży. Pytały, co robić. Niestety, nie mamy wciąż jasnych zasad postępowania.

To nie pierwszy raz, kiedy Biuro RPD mierzy się z problemem. Poprzedni rzecznik Marek Michalak wystąpił do prezydenta o rozważenie inicjatywy ustawodawczej. „Należy uruchomić procedurę, na podstawie której kobieta w ciąży, działająca na szkodę własnego dziecka poprzez spożywanie alkoholu, narkotyków lub innych substancji psychoaktywnych, może zostać skierowana przez sąd na leczenie szpitalne. Procedura ta powinna być regulowana na poziomie ustawowym, a odpowiednim miejscem dla nowych przepisów – zdaniem rzecznika – jest Kodeks rodzinny i opiekuńczy jako podstawa materialna oraz Kodeks postępowania cywilnego jako podstawa procesowa” – pisał Michalak w piśmie do Andrzeja Dudy.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

46-letni Tomasz S. zabił partnerkę. Spodziewała się bliźniąt

46-letni Tomasz S. z Gdyni był najbardziej poszukiwaną osobą w Polsce. 24 marca chwycił za nóż i zabił o 10 lat młodszą partnerkę. Później na dwa tygodnie ślad po nim zaginął. Arleta była w ciąży bliźniaczej, ale według prawa mężczyzna będzie odpowiadał za zabicie tylko jednej osoby.

Tomasz S. ma 46 lat. Pochodzi z Gdyni. Z zawodu jest cykliniarzem. Zawsze żył na uboczu. Nigdy nie miał konfliktów z prawem, ale kilka tygodni temu stał się najbardziej poszukiwanym zbiegiem w Polsce.

– „Miałam z nim największy problem. Na skrzynce pocztowej napisał mi k****, wrzucał mi śmieci do skrzynki pocztowej, pod piwnicą mi na przykład wysypał worek ziemniaków, rozbił jajka… takie rzeczy” – opowiada sąsiadka Tomasza S.

Półtora roku temu Tomasz poznał o prawie 10 lat młodszą Arletę. Pracowała jako kasjerka w jednym z pobliskich sklepów. Zaiskrzyło. W grudniu zeszłego roku okazało się, że kobieta jest w ciąży. Arleta i Tomasz zamieszkali więc razem w jednym z wieżowców w Rumi.

– Nie chcę rozmawiać, bo nie wiem co się stało i nie będę nikogo oczerniać, ani nic mówić. Nie mam zielonego pojęcia, co się stało, naprawdę. Wszystko co wiedziałam, powiedziałam policji – mówi znajoma zamordowanej Arlety i Tomasza S.

– Zazdrość, zemsta, poczucie krzywdy, złość, rozżalenie – to wszystko się wpisuje w emocjonalny motyw dokonania tego czynu. W tym przypadku szłabym w kierunku diagnozy zaburzeń osobowości – ocenia Justyna Poznańska, psycholog śledcza.

Jest 24 marca tego roku. Rodzice pani Arlety przez cały dzień nie mogą się do niej dodzwonić. Boją się, że kobieta źle się poczuła. Zaniepokojeni jadą do jej mieszkania. Drzwi są zamknięte. Aby wejść, używają zapasowych kluczy. Chwilę później, zaczyna się horror.

– Była przykryta dwoma poduszkami. Tata ją dotknął… za nogi, mówi, że jest zimna, że się nie rusza. Z tego co się orientuję, to użył noża. Miała rany kłute serca i płuc – wspomina Mariusz Kass, brat Arlety.

– Ile osób zabił, to jest pytanie natury etycznej, natomiast mając na uwadze literę prawa, zarzuca mu się zabójstwo tej kobiety. Faktem jest, że była w ciąży – informuje Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

– To był chłopczyk i dziewczynka – dodaje Mariusz Kass, brat Arlety.

Tomasz S. ukrywał się przez dwa tygodnie. Prokuratura wydała za nim list gończy. Mężczyzna został schwytany w Kołbaskowie – przy przejściu granicznym z Niemcami. Na początku przyznał się do zabójstwa. Potem jednak zmienił zdanie. Dziś twierdzi, że jest niewinny i odmawia składania wyjaśnień.
Źródło info i foto: interwencja.polsatnews.pl

Rumia: Zwłoki ciężarnej kobiety w jednym z mieszkań. Policja szuka podejrzanego

Fot. Damian Klamka/East News. n/z: policyjny radiowoz

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wyjaśnia okoliczności śmierci mieszkanki Rumi w województwie pomorskim. Zwłoki ciężarnej kobiety odnaleziono w jednym z mieszkań na terenie miasta. Zwłoki 37-latki w ciąży odnaleziono w Rumi we wtorek. Wyjaśnieniem okoliczności śmierci kobiety zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. 

Prokurator Mariusz Duszyński w rozmowie z ”Faktem” potwierdził, że postępowanie jest prowadzone w sprawie zabójstwa. – Mamy podejrzanego, które do tej pory nie został zatrzymany. Szuka go policja. Do sądu skierowany został wniosek o jego aresztowanie, a także wystawienie listu gończego – przekazał. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Dzieciobójczyni z Sokolnik Małych ponownie przed sądem

Czy istnieje sprawiedliwa kara za takie okrucieństwo? Rozstrzygnie to sąd, który ponownie rozpatrzy sprawę dzieciobójczyni z Sokolnik Małych (woj. dolnośląskie). Marta S. (34 l.) zaszła w ciążę na jednej z licznych schadzek, na które się umawiała przez internet. Nie wiedziała, kto jest ojcem. W czerwcu 2016 r. urodziła dziecko w piwnicy. Chwilę później udusiła synka. Zarzuciła na niego stertę ubrań i dociskała, aż wydał ostatnie tchnienie. Następnego dnia spaliła zwłoki na podwórku. Zwęglone szczątki znalazła sąsiadka.

Rok po dokonaniu zbrodni kobieta została skazana przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu na 15 lat więzienia, ale jej obrona obniżyła wyrok w apelacji do 10 lat!

– To rażąco łagodna kara, niewspółmierna do winy – stwierdził prokurator generalny Zbigniew Ziobro (49 l.) i wniósł skuteczną kasację do Sądu Najwyższego.

Teraz sprawę ponownie rozpatrzy Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. Wyrodna matka na nowy wyrok poczeka za kratami.
Źródło info i foto: Fakt.pl

36-letnia Marta K. oskarżona o zabójstwo nowo narodzonej córki. Podpaliła dom, w którym zginęło dziecko

Ta historia mrozi krew w żyłach. W pożarze, który wybuchł we wsi pod Łaskiem (woj. łódzkie), zginęła nowo narodzona dziewczynka (†25 dni). Śledczy podejrzewają, że to matka zabiła córeczkę, a potem podpaliła dom i stodołę. Czy próbowała upozorować wypadek? Kobieta usłyszała już zarzuty.

Dramat rozegrał się 26 lutego. Strażacy zostali wezwani do pożaru stodoły. Gdy przyjechali na miejsce, okazało się, że płonie także dom. Sprawa była o tyle tajemnicza, że obydwa budynki dzieliło 30–40 metrów. Gaszenie pożaru trwało prawie cały dzień. Gdy strażacy weszli do domu, dokonali przerażającego odkrycia – w jednym z pokojów znaleźli dziecięce łóżeczko, a w nim martwe niemowlę.

Sprawą zajęła się policja. Wszystko wskazywało na to, że doszło do podpalenia. Zarzewia ognia w dwóch miejscach nie były przypadkowe. Śledztwo doprowadziło jednak do szokujących ustaleń. Wynika z nich, że do śmierci dziewczynki mogła przyczynić się jej matka Marta K. (36 l.).

Jak informuje Jolanta Szkilnik, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sieradzu, kobieta usłyszała już zarzut zabójstwa dziecka oraz wzniecenia pożaru. Została aresztowana na trzy miesiące. – Zostanie poddana badaniom przez biegłych psychiatrów, by ocenić jej poczytalność – dodaje prok. Szkilnik.

Sąsiedzi Marty K. są wstrząśnięci. Mówią, że kobieta nosiła ciążę dumna i zadowolona. Maleństwo było jej pierwszym dzieckiem. Nie mają pojęcia, dlaczego postanowiła pozbyć się córeczki. Nie wiedzą też, co się stało z ojcem dziewczynki.

Śledczy mają jeszcze wiele do ustalenia. Na razie nie udzielają informacji, tłumacząc się dobrem postępowania i jego wyjątkowo delikatnym charakterem.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Cerekwica Stara: 24-letni Eryk J. zadźgał teściów i zaatakował nożem ciężarną partnerkę. Jaki był motyw?

To uzależnienie od gier komputerowych pchnęło Eryka J. (24 l.) z Cerekwicy Starej (woj. wielkopolskie) do potwornej zbrodni? To z tego powodu zadźgał nożem niedoszłych teściów i ranił swoją ciężarną partnerkę? Taką możliwość dopuszczają jego obrońcy.

W marcu 2018 r. Eryk J. pod osłoną nocy wszedł do domu jednorodzinnego, w którym mieszkała jego partnerka i urządził rzeź. Natalia (26 l.) i jej nienarodzone dziecko przeżyli krwawą jatkę. Maluszek zmarł jednak kilka miesięcy później. Sąd skazał sprawcę masakry na dożywocie. Toczy się jednak proces apelacyjny. Czy to szansa dla mordercy, by złagodzić wyrok?

– Uważamy, że w pierwszym procesie błędem było to, że biegli nie przeprowadzili obserwacji tylko krótkie badanie. Nie wzięli też pod uwagę możliwości uzależnienia Eryka J. od gier komputerowych. Tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia w zaleceniach na ten rok wskazuje, że jest to jednostka chorobowa – mówi mec. Wojciech Wiza, obrońca Eryka J.

Sąd zdecydował się powołać nowych biegłych. Mają oni odpowiedzieć na pytanie, czy uzależnienie mogło zaburzać postrzeganie rzeczywistości przez oskarżonego.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Brazylia: 13-latka urodziła dziecko i zmarła. Gwałcił ją własny ojciec

13-latka została przewieziona do szpitala w Brazylii z powodu silnych bólów brzucha. Po badaniach okazało się, że dziewczynka jest w siódmym miesiącu ciąży. 13-latka urodziła zdrowe dziecko i zmarła w wyniku komplikacji.

Lekarze w Coari w Brazylii byli w szoku, gdy odkryli, że 13-latka przyjęta do szpitala z bólem brzucha, jest w siódmym miesiącu ciąży. U dziewczynki zdiagnozowano również ostrą niedokrwistość. Lekarze zdecydowali o natychmiastowym rozwiązaniu ciąży. 13-latka urodziła zdrowego chłopca.

Zdrowie Luany Ketlen pogorszyło się po porodzie. Specjalistyczne testy wykazały wiele powikłań, w tym niskie ciśnienie krwi, marskość wątroby i wodę w płucach. 13-latka miała zostać przetransportowana samolotem do specjalistycznego szpitala w oddalonym o blisko 400 km Manaus. 13-latka zmarła w trakcie lotu. 

Po śmierci dziewczynki, policja rozpoczęła poszukiwania ojca 13-latki. Mężczyzna został aresztowany  w Coari. 36-latek jest oskarżony o molestowanie córki i nieumyślne spowodowanie śmierci.

13-latka mieszkała z rodzicami na wsi poza miastem. Jak relacjonują brazylijskie media, Luana była gwałcona przez ojca podczas wyjazdów ”na ryby”. Mężczyzna zagroził, że zabije córkę, jeśli ona lub inni członkowie rodziny spróbują zgłosić przestępstwo policji. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

37-letnia Nadia K. urodziła dziecko w toalecie i wrzuciła je do kosza na śmieci. Jest wyrok

​Na osiem lat więzienia skazał w piątek Sąd Okręgowy w Lublinie 37-letnią Ukrainkę Nadię K., która urodziła córkę w toalecie i wrzuciła do kosza na śmieci. Dziecko udało się uratować. Sąd uznał kobietę za winną zarzucanych jej czynów. Nie miał sąd żadnych wątpliwości, że oskarżona usiłowała pozbawić życia swoją nowo narodzoną córkę – powiedział w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Mirosław Brzozowski.

Kobieta ukrywała ciążę

Nadia K. przyjechała do Polski w czerwcu 2018 roku do pracy, z uwagi na trudną sytuację materialną, jaką miała na Ukrainie. Pracowała legalnie, tymczasowo, w zakładach przetwórstwa owoców i warzyw w Milejowie (Lubelskie). Jak informowała prokuratura, okres jej zatrudnienia miał skończyć się w sierpniu.

Kiedy przyjechała do Polski, była już w 8. miesiącu ciąży, ale ukrywała swój stan – m.in. zakładała w pracy dużo ubrań, co było usprawiedliwione w sytuacji, gdy pracowała na hali, gdzie była obniżona temperatura. Siostra Nadii K. (z którą przyjechała do Polski) a także inne pracownice, które podejrzewały, że kobieta jest w ciąży, pytały ją o to kilkakrotnie, ale Nadia K. zaprzeczała.

Według ustaleń sądu, 25 lipca Nadia K., podczas pracy w zakładzie, udała się w pewnym momencie do toalety. Weszła do kabiny, która była wyłączona z użytkowania z powodu awarii. Tam siłami natury urodziła dziecko (był to jej czwarty poród), nożyczkami, które miała przy sobie odcięła pępowinę, a noworodka wrzuciła do kosza na śmieci. Po urodzeniu dziecka Nadia K. zajęła się sobą, nie interesowała się losem dziecka – dodał sędzia.

Zaniepokojona długą nieobecnością kobiety, siostra Nadii K. poszła do toalety. Zobaczyła tam ślady krwi w kabinie oraz Nadię K., która była już poza kabiną i poprawiała ubranie. Siostra Nadii K. wezwała inne pracownice, które znalazły w koszu na śmieci noworodka. Zajęły się nim, wezwały pogotowie. Dziewczynkę udało się uratować. Obecnie przebywa w rodzinie zastępczej.

Nie przyznała się do zarzucanego czynu

Nadia K. w czasie procesu wyrażała żal i skruchę, choć – jak podkreślił sędzia – formalnie kobieta nie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu. W toku postępowania widać było, że żałuje tego, co zrobiła. (…) Interesuje się losem dziecka, utrzymywała kontakty z rodziną zastępczą – powiedział sędzia Brzozowski.

Jak dodał, mając to wszystko na uwadze, sąd wymierzył najniższą karę – ośmiu lat pozbawienia wolności – „uznając, że będzie ona wystarczającą do tego, aby oskarżona zrozumiała naganność swego postępowania i aby nigdy więcej czegoś takiego nie popełniła”.

Wyrok nie jest prawomocny. Nadia K. przebywa w areszcie. Nie było jej na ogłoszeniu wyroku.
Źródło info i foto: RMF24.pl

35-letni Grzegorz G. zabił ciężarną szwagierkę. Był ojcem dziecka. Kiedy wyrok?

Przed Sądem Apelacyjnym w Rzeszowie w czwartek odbył się proces apelacyjny 35-letniego Grzegorza G. oskarżonego o zabójstwo 25-letniej ciężarnej szwagierki. Mężczyzna był ojcem nienarodzonego dziecka. Za tydzień zostanie ogłoszony wyrok.

Rozprawa odwoławcza, podobnie jak większość procesu w I instancji, odbyła się za zamkniętymi drzwiami. Podczas pierwszej rozprawy sąd okręgowy zmienił kwalifikację czynu. Prokuratura oskarżyła G. o zabójstwo, natomiast sąd uznał, że było to zabójstwo z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Grzegorz G. w marcu br. został skazany na dożywocie oraz pozbawiony praw publicznych na 8 lat. Mężczyzna ma też zapłacić po 250 tys. zł zadośćuczynienia dla każdego z rodziców zabitej kobiety, którzy byli w procesie oskarżycielami posiłkowymi. Ma im także zwrócić ponad 17 tys. zł, które wybrał z konta Jolanty Ś. po jej śmierci.

Sąd uznał Grzegorza G. za winnego pozostałych zarzucanych mu przez prokuraturę czynów. Jest to m.in. kradzież samochodu i pieniędzy ofiary, usiłowanie dwóch oszustw, kradzież z miejsca pracy sprzętu elektronicznego o wartości ponad pół mln zł. G. ma również naprawić szkodę względem swojego pracodawcy w łącznej kwocie prawie 320 tys. zł.

Proces przed sądem okręgowym rozpoczął się w styczniu 2018 r. i toczył się za zamkniętymi drzwiami.

Apelację od wyroku złożyła obrona Grzegorza G. i jeden z oskarżycieli posiłkowych. Ogłoszenie wyroku wyznaczono na 28 listopada.

W toku postępowania prokuratorskiego G. został zbadany psychiatrycznie. Biegli nie stwierdzili, aby w chwili morderstwa był niepoczytalny lub miał ograniczoną poczytalność.

Romans z siostrą żony

Grzegorz G. przez wiele miesięcy potajemnie odwiedzał siostrę żony Jolantę. – Dziewczyna pracowała na kasie w delikatesach. Wcześniej mieszkała w rodzinnym domu w Lubzinie, ale jak obok pobudowała się siostra, wyprowadziła się do Dębicy i z rodziną utrzymywała sporadyczny kontakt – wspomina znajoma ofiary w rozmowie z Faktem.

W maju 2016 r. Jolanta nagle zniknęła. Była w 7. miesiącu ciąży ze swoim szwagrem. Kilka miesięcy wcześniej żona Grzegorza G. urodziła ich drugie dziecko. Ten tygodniami nie tylko udawał, że nie wie co się stało z Jolantą, ale zacierał ślady – wysyłał w imieniu zaginionej SMS-y do jej matki. Wynikało z nich, że zaginiona jest za granicą. Mało tego – przy okazji zarabiał na śmierci kobiety! Sprzedał jej samochód, sprzęt elektroniczny, podbierał z jej konta pieniądze.

Ciało zakopał w lesie

G. został zatrzymany pod koniec listopada 2016 r. we własnym mieszkaniu, wpadł w zasadzkę policji. Zdaniem oskarżenia Grzegorz G. uderzył Jolantę Ś. kilka razy w głowę połową cegły, kobieta miała też ranę kłutą szyi. Jak ustaliła prokuratura przyczyną śmierci kobiety było prawdopodobnie zachłyśnięcie się krwią i uduszenie.

W czasie śledztwa mężczyzna początkowo utrzymywał, że śmierć Jolanty Ś. nastąpiła na skutek nieszczęśliwego wypadku – miała spaść ze skarpy. Jednak po przedstawieniu mu dowodów z sekcji zwłok kobiety, które wykluczyły taką przyczynę śmierci, G. przyznał się do zabójstwa. Wskazał też miejsce w lesie, w którym zakopał ciało szwagierki. Zapewniał, że nie planował zabójstwa wcześniej, ale że myśl o zabiciu kobiety zrodziła się dopiero w czasie kłótni z nią.
Źródło info i foto: Fakt.pl