Korczowa: 2 miliony papierosów przemycane w torfie

Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej z Podkarpacia podczas kontroli ciężarówki na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Korczowej wykryli przemyt prawie 2 milionów sztuk papierosów. Kontrabanda o rynkowej wartości 1,4 mln zł była ukryta w torfie.

Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Oddziału Celnego w Korczowej zatrzymali do kontroli ciężarówkę wjeżdżającą do Polski. Zgodnie z dokumentami okazanymi do kontroli przez 29-letniego kierowcę ukraińskiej ciężarówki, w samochodzie znajdować miał się nawóz, który miał trafić do jednego z krajów UE – poinformowała rzecznik prasy Izby Administracji Skarbowej w Rzeszowie Edyta Chabowska. Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z oddziału celnego w Korczowej podjęli jednak decyzję o prześwietleniu ciężarówki urządzeniem RTG. Następnie dokonali całkowitego wyładunku towaru z naczepy – dodała.

Podczas rewizji pojazdu funkcjonariusze odkryli, że w ciężarówce znajdują się papierosy bez polskich znaków akcyzy. Papierosy ukryte były w foliowych workach przysypanych torfem, które umieszczono w pojemnikach z plastiku. Te z kolei umieszczono na paletach.

Jak zaznaczyła Chabowska – w sumie wykryto prawie 2 mln sztuk papierosów, których rynkowa wartość szacowana jest na 1,4 mln zł. Aktualnie trwają ustalenia, skąd pochodziły papierosy i kto miał być ich odbiorcą. Wszczęte zostało postępowanie karne skarbowe w sprawie przemytu, w ramach tego postępowania zatrzymane zostały papierosy i pojazd, którym były przewożone – powiedziała.

Za przemyt tej wielkości grozi do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Włochy: Pijany Polak jechał ciężarówką pod prąd. Kiedy przyjechał patrol policji, wpadł w szał

33-letni kierowca ciężarówki jechał pod prąd obwodnicą w Trydencie. Kiedy na miejsce przybyła włoska policja kierowca odmówił poddaniu się badaniu alkomatem i stał się agresywny. Po przewiezieniu na komisariat, gdzie ustalono, że faktycznie kierował pod wpływem alkoholu, Polaka ukarano wysoką grzywną. Chwilę później rzucił się na funkcjonariuszy, szarpiąc ich i bijąc.

O kierowcy ciężarówki jadącym w poniedziałek wieczorem pod prąd obwodnicą Trydentu policję poinformowali inni przerażeni kierowcy. Na miejscu szybko pojawił się patrol, który zatrzymał tira. Za kierownicą siedział Polak, od którego czuć było alkohol.

Kierowca nie zgodził się jednak na badanie alkomatem, więc zabrano go na komisariat. Tam potwierdzono, że znajduje się pod wpływem alkoholu. Polaka ukarano wysoką grzywną za jazdę w stanie nietrzeźwości, odebrano prawo jazdy i zwolniono.

Ukarany wprawdzie opuścił budynek policji, ale wciąż był agresywny, obrzucał funkcjonariuszy obelgami, a w końcu wspiął się na bramę odgradzającą komisariat od ulicy i wtargnął do budynku, gdzie zaczął szarpać mundurowych. Kiedy w szale zaczął okładać ich pięściami, został obezwładniony i trafił do aresztu.

Polak usłyszał już wyrok. Za czynną napaść na funkcjonariuszy spędzi 5 miesięcy w więzieniu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Polscy kierowcy próbowali przemycić do WB irackiego migranta

Dwaj polscy zawodowi kierowcy ciężarówek zostali skazani przez sąd w Boulogne-sur-Mer na północy Francji na 14 miesięcy więzienia każdy za próbę przemytu irackiego migranta. Chcieli go przewieźć w ciężarówce z trumnami załadowanej na pociąg jadący pod Kanałem La Manche do Wielkiej Brytanii.

Polacy pojawili się 2 kwietnia na miejscu załadunku pociągu Eurostar, deklarując, że wiozą w ciężarówce puste trumny do Wielkiej Brytanii – powiedział agencji AFP prokurator z Boulogne-sur-Mer, Pascal Marconville, potwierdzając informację regionalnego dziennika „La Voix du Nord”.

Dzięki dokładnej kontroli „wykryto nielegalnego imigranta z Iraku, który znajdował się z jednej z trumien” – dodał.

Dwaj kierowcy, którzy zostali aresztowani, tłumaczyli, że nie wiedzieli, że mężczyzna był w pojeździe. Jednak „trumna nie była dostępna z zewnątrz, bez zdjęcia plomby i bez pomocy osoba leżąca w niej nie mogła wyjść” – powiedział Marconville.

Obu kierowców skazano za „pomoc cudzoziemcom o nieuregulowanym statusie, w transporcie (…) w niegodnych warunkach”.

– W tym przypadku istnieją okoliczności obciążające, ponieważ umieszczenie człowieka w trumnie w celach transportowych nie jest godne szacunku – skomentował prokurator.
Źródło info i foto: onet.pl

Afgańczycy zatrzymani w transporcie owoców do Polski

Policję o nielegalnie przewożonych dwóch Afgańczykach powiadomił serbski kierowca, który był zaniepokojony odgłosami dochodzącymi z naczepy. Najpierw pomyślał, że to uszkodzona opona, jednak wkrótce zdał sobie sprawę, że to raczej pasażerowie na gapę. Przez cztery dni nie opuszczali naczepy i żywili się tylko jabłkami.

Serbski kierowca tira zaalarmował policję, kiedy wjeżdżając na parking w Polsce w miejscowości Ździary (pow. niżański), usłyszał dochodzące z naczepy niepokojące dźwięki. Po sprawdzeniu z zewnątrz ciężarówki i zorientowaniu się, że mógł zabrać nielegalnych imigrantów, poinformował policję. Na miejsce niezwłocznie wezwano patrol Straży Granicznej.

Po zatrzymaniu imigranci przyznali, iż swoją czterodniową podróż rozpoczęli w Serbii i nie opuszczali naczepy. Jak dodali, przez ten czas żywili się tylko jabłkami. Pasażerowie na gapę jechali z Serbii przez Węgry i Słowację, a w Polsce zostali zatrzymani. Byli wyziębieni i głodni. Zostali przebadani przez lekarza, który nie stwierdził uszczerbku na ich zdrowiu.

Afgańczycy zapytani, do jakiego państwa chcieli pojechać, odpowiedzieli, że „początkowo Niemcy albo Francja”. Jednak nie zostali przy jednej wersji i na koniec stwierdzili, że chcieli dotrzeć do Polski.

Zaznaczyli, że już w Serbii za przerzut do zachodniej Europy każdy z nich zapłacił organizatorom po 3 tys. euro.

Zarzuty

Cudzoziemcom postawiono zarzut nielegalnego przekroczenia granicy, do czego się przyznali. Dobrowolnie poddali się karze 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres próby 2 lat. Decyzją Sądu Rejonowego w Rzeszowie mężczyźni zostali umieszczeni na okres 3 miesięcy w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców w Białymstoku.
Źródło info i foto: TVP.info

Włochy: Ciało 50-letniego znalezione w ciężarówce. „Apelujemy o kontrole warunków pracy”

Trwa wyjaśnianie okoliczności śmierci 50-letniego Polaka, którego ciało znaleziono w ciężarówce na parkingu przed restauracją we włoskiej miejscowości Termoli. Ze wstępnych ustaleń wynika, że mężczyzna zatruł się tlenkiem węgla.

Ciało 50-letniego Polaka zostało znalezione w poniedziałek w kabinie ciężarówki stojącej na restauracyjnym parkingu w Termoli we Włoszech. Jak podaje portal Primonumero.it, o tragedii poinformował karabinierów znajomy zmarłego, który rano otworzył drzwi pojazdu i bezskutecznie próbował dobudzić mężczyznę.

Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że 50-latek śmiertelnie zatruł się tlenkiem węgla. W kabinie trzymał kuchenkę gazową, która służyła mu nie tylko do gotowania, ale także do ogrzewania wnętrza ciężarówki podczas zimnych nocy.

W najbliższych dniach ma odbyć się sekcja zwłok mężczyzny.

– W 2019 r. wciąż akceptujemy to, że kierowcy śpią i jedzą w ciężarówkach stojących na parkingach. Można sobie łatwo wyobrazić, że przez to nie są wcale wypoczęci, a później ryzykują życie swoje oraz innych użytkowników dróg. Apelujemy o więcej kontroli, które weryfikowałyby warunki, w których ci kierowcy funkcjonują – skomentował sekretarz generalny Włoskiej Federacji Transportu Maurizio Diamante, cytowany przez portal Termolionline.it. 
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Berlin: Dodatkowe zabezpieczenia bożonarodzeniowego jarmarku. Na ulicach staną betonowe cokoły

Dwa lata po zamachu terrorystycznym, w którym zginęło 12 osób, rozpoczęły się przygotowania do otwarcia bożonarodzeniowego jarmarku przy Breitscheidplatz w Berlinie – tym razem przy podjętych przez władze daleko idących środkach bezpieczeństwa.

W poniedziałek po południu rozpoczęło się rozstawianie różnego rodzaju zapór i blokad, które mają zapobiec ewentualnemu kolejnemu atakowi.

Na ulicach położonych w okolicy śródmiejskiego placu Breitscheidplatz pojawią się ciężkie metalowe słupy, metalowe kosze wypełnione workami z piaskiem, a także stalowe i betonowe cokoły. Zabezpieczenia te mają uniemożliwić przeprowadzenie zamachu z wykorzystaniem samochodu o wadze do 40 ton.

W związku z podjętymi zabezpieczeniami zablokowany będzie też pobliski odcinek popularnej handlowej ulicy Kurfuerstendamm w kierunku zachodnim.

2,5 mln euro na zabezpieczenia

Na zabezpieczenia jarmarku władze kraju związkowego Berlin wydały ok. 2,5 mln euro. Metalowe słupy i bloki z betonu w przyszłości mają być wykorzystywane ponownie. Działania podjęte na Breitscheidplatz mają pomóc władzom w ustaleniu, jakie zabezpieczenia będą potrzebne w innych miejscach.

Bożonarodzeniowy jarmark przy Breitscheidplatz, w pobliżu znanego Kościoła Pamięci Cesarza Wilhelma (Kaiser-Wilhelm-Gedaechtniskirche), ruszy za tydzień, 26 listopada.

W ubiegłym roku jarmark również się odbył, z wyjątkiem rocznicy zamachu, kiedy zorganizowano uroczystości związane z tym wydarzeniem i odsłonięto pomnik poświęcony pamięci ofiar.

Zastrzelił polskiego kierowcę i wjechał w tłum

Pochodzący z Tunezji terrorysta Anis Amri 19 grudnia 2016 roku zastrzelił w Berlinie polskiego kierowcę Łukasza Urbana i wjechał jego 40-tonową ciężarówką na świąteczny jarmark na placu Breitscheidplatz, zabijając tam 11 osób i raniąc ponad 70. Udało mu się zbiec do Włoch, gdzie w cztery dni po zamachu zginął w wymianie ognia z policją.

Był to – jak pisze agencja dpa – największy dotąd zamach terrorystyczny w Niemczech.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nożownik zaatakował w Melbourne. Inspirował się Państwem Islamskim

Mężczyzna, który podłożył w piątek ogień w ciężarówce z butlami gazowymi w centrum Melbourne i ugodził śmiertelnie nożem jedną osobę, inspirował się Państwem Islamskim, choć nie miał bezpośrednich związków z tym ugrupowaniem – podała w sobotę policja. Zamachowca zidentyfikowano jako urodzonego w Somalii 30-letniego Hassana Chalifa Shire Alego; podano, że zradykalizował się on pod wpływem Państwa Islamskiego i był znany wcześniej policji. Podczas ataku został postrzelony przez policjantów i zmarł w szpitalu.

Według policji paszport Shire Alego był nieważny od 2015 roku; służby wywiadu twierdzą, że planował wyjazd do Syrii, jednak uważano, że nie stanowi on zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego.

„Myślę, że Shire Ali był zainspirowany Państwem Islamskim. Nie uważamy, aby miał bezpośrednie kontakty z tym ugrupowaniem; zradykalizował się pod wypływem jego propagandy” – powiedział Ian McCartney, zastępca komisarza australijskiej policji federalnej.

Do ataku doszło w piątek w centrum Melbourne w ruchliwej dzielnicy handlowej, chwilę przed szczytem komunikacyjnym. Somalijczyk zaatakował nożem przechodniów, raniąc śmiertelnie 74-letniego Sisto Malaspinę, współwłaściciela słynnej w mieście kawiarni „Pellegrini”.

Przedstawiciele policji stanu Wiktoria poinformowały, że w związku z atakiem nożownika przeszukały dwie nieruchomości w mieście, lecz nie podano wyników tego przeszukania.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemcy: Pijany Polak jechał pod prąd autostradą 21 kilometrów

Ten Polak jest na ustach całych Niemiec. Kierowca ciężarówki z Polski przejechał niemiecką autostradą 20 kilometrów pod prąd. Był pijany. Za to, że naraził siebie i innych kierowców na śmiertelne niebezpieczeństwo odpowie karnie. 47-latek trafił już do aresztu.

Do zdarzenia doszło w weekend na autostradzie w Hesji w środkowych Niemczech. Polak prowadził samochód ciężarowy w złym kierunku na lewym pasie na trasie A67 w pobliżu miejscowości Griesheim. Po przejechaniu tak ok. 20 kilometrów, jak gdyby nigdy nic w okolicy Darmstadt zjechał na autostradę A5 i kontynuował podróż.

Swoją nieprzepisową jazdą pijany Polak wielokrotnie doprowadził do skrajnie niebezpiecznych sytuacji. Jedno z nadjeżdżających z naprzeciwka aut bokiem uderzyło w jego ciężarówkę. Ranni zostali znajdujący się w środku ludzie – 32-letnia kobieta, która kierowała pojazdem, oraz pasażer. Po kolizji zostali przewiezieni do szpitala. Na szczęście ich zdrowiu i życiu nic nie zagraża. Straty wyceniono na przynajmniej 50 tysięcy euro. Po porozrzucanych na jezdni częściach uszkodzonego auta przejechało bowiem kilka kolejnych samochodów.

47-latek nie zwrócił jednak na to uwagi, podobnie jak na syreny czy sygnały świetlne podążających za nim radiowozów. Dopiero po pokonaniu 21 kilometrów zatrzymał ciężarówkę i z niej wysiadł. W jego kabinie policja znalazła 2 butelki whisky. Jedna była pusta, a druga opróżniona do połowy. Badanie krwi wykazało 1,48 promila alkoholu w krwi 47-latka.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Dover: Aresztowano Polaków, którzy przewozili broń i narkotyki

Dwaj obywatele Polski zostali aresztowani w porcie w Dover pod zarzutem przemytu broni i ciężkich narkotyków – poinformowała w niedzielę brytyjska Narodowa Agencja ds. Przestępczości (NCA).

Podczas rutynowej kontroli przeprowadzonej w piątek przez oficerów brytyjskiej służby granicznej w ciężarówce Polaków znaleziono – zamiast zadeklarowanego ładunku papieru do kserokopiarek – 20 sztuk broni palnej, 1000 sztuk amunicji, a także 300 kg metamfetaminy, 50 kg ketaminy, 50 kg kokainy i 10 kg heroiny. Łączna wartość przewożonych narkotyków została wyceniona przez śledczych na 7,5 miliona funtów.

Śledczy potwierdzili także, że sugerowany przez Polaków adres dostawy ładunku w walijskim Cardiff był nieprawdziwy. 31-letni Łukasz K. i 32-letni Rafał A. staną w poniedziałek przed sądem w Margate.

„Poważne zagrożenie dla życia ludzi”

Kathryn Philpott z NCA podkreśliła w wydanym oświadczeniu, że w ramach akcji „skonfiskowano znaczną ilość broni i amunicji, które mogłyby stanowić poważne zagrożenie dla życia ludzi, gdyby trafiły w ręce przestępców na terytorium Wielkiej Brytanii”.

– Gangi używają broni palnej do siania strachu i przemocy na naszych ulicach”, a policjanci „są zdeterminowani, (…) aby uniemożliwić dostanie się tego typu przedmiotów do Wielkiej Brytanii – dodała.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Paryż: Fałszywi policjanci ukradli Polakowi ciężarówkę

Przebrani za policjantów bandyci próbowali ukraść ciężarówkę polskiemu kierowcy pod Paryżem – dowiedział się korespondent RMF FM Marek Gładysz. Mężczyzna bronił swojego pojazdu, jednak złodziejom udało się odjechać. Ciężarówka została znaleziona w sąsiedniej miejscowości.

Wracającemu do Polski kierowcy ciężarówki drogę pod Paryżem zablokował w nocy samochód osobowy z policyjnym kogutem w departamencie Seine-et-Merne pod Paryżem. Wyszli z niego dwaj mężczyźni z podrobionymi policyjnymi legitymacjami i zaczęli sprawdzać dokumenty Polaka. Kazali mu wyjść z pojazdu i dmuchnąć w alkomat. Jeden ze złodziei nagle wsiadł do ciężarówki i odjechał, choć miał trudności z jej prowadzeniem.

Polak uczepił się kabiny pojazdu i próbował się do niej dostać. Po przejechaniu w ten sposób około 300 metrów został uderzony pięścią przez bandytę prowadzącego ciężarówkę. Upadł na drogę – na szczęście odniósł tylko lekkie obrażenia.

Polak musiał przejść pieszo kilka kilometrów do najbliższej stacji benzynowej w Vaudoy-en-Brie pod Paryżem, skąd wezwano żandarmerię.

Ciężarówka polskiego kierowcy została odnaleziona przez żandarmerię w sąsiedniej miejscowości Voinsles. Polakowi skradziono jednak pieniądze i prywatne przedmioty.

Francuska żandarmeria prowadzi śledztwo w tej sprawie.
Źródło info i foto: dziennik-polityczny.com