W Serbii zatrzymano ciężarówkę z 53 imigrantami

Serbska policja zatrzymała w pobliżu miasta Preszevo, przy granicy z Kosowem i Macedonią Północną, ciężarówkę z 53 nielegalnymi imigrantami: 45 Pakistańczykami, 7 obywatelami Bangladeszu i Afgańczykiem – poinformowało w czwartek MSW Serbii.

Kierowca ciężarówki, Serb z Preszeva, został aresztowany. W szpitalu w Nowym Sadzie na północy Serbii zmarło w środę dwóch młodych migrantów z czterech, których poprzedniego dnia znaleziono nieprzytomnych w pustej cysternie samochodowej koło miejscowości Futog przy granicy z Chorwacją.

Lekarze zdiagnozowali u nich szok termiczny i niedotlenienie. W pustej cysternie temperatura dochodziła do 60 stopni Celsjusza. Stan dwóch, którzy przeżyli, jest określany jako krytyczny.

Bałkański szlak, którym migranci przedostawali się z Grecji przez Macedonię Północną, Serbię i Węgry do Europy Zachodniej, jest już dla nich w zasadzie zamknięty, ale niewielka liczba migrantów i uchodźców wciąż próbuje z niego korzystać. Inni próbują przedostać się na zachód Europy przez Albanię, Bośnię i Hercegowinę oraz Chorwację.
Źródło info i foto: interia.pl

Tak imigranci próbują wydostać się z Francji. Biegają ulicami, wskakują na ciężarówki

Grupy młodych mężczyzn wciąż atakują w północnej Francji ciężarówki, próbując w ten sposób przedostać się na Wyspy Brytyjskie. Brytyjska telewizja Sky News pokazała nagranie, na którym grupy młodych mężczyzn po ulicach gonią pojazdy i próbują dostać się do ich środka. Nagrania zarejestrowane zostały w miasteczku Ouistreham koło Caen na północy Francji. Widać na nich, jak grupy chłopców i młodych mężczyzn próbują gonić zwalniające w pobliżu zabudowań ciężarówki, otwierać ich naczepy i wskakiwać do środka. Gdy jeden pojazd ucieka, grupy natychmiast kierują się w stronę następnego.

„To sami mężczyźni, głównie z Sudanu, i niemal wszyscy wyglądają na nastolatków” – informuje brytyjski Sky News.

Ludzie ci śpią w przydrożnych rowach na obrzeżach miasta, ponieważ policja otrzymała rozkaz usuwania wszystkich namiotów, które rozbijane są w okolicy. Ich obecność mocno dzieli lokalnych mieszkańców. Część z nich, pytana przez Sky News, twierdziła, że nie widzi z ich powodów żadnych problemów, inni czują jednak z ich strony zagrożenie i mówią o przypadkach napadów rabunkowych. Na miejscu jest francuska policja, która – jak twierdzi Sky News – robi, co może przy swoich ograniczonych zasobach. Nie widać natomiast starań lokalnych władz, aby zmierzyć się z tym problemem.

Migranci nie mają obowiązku wnioskowania o uzyskanie azylu, na co wielu – zwłaszcza z Sudanu – miałoby szanse. Nie są jednak również odsyłani do swoich ojczyzn. Zamiast tego wegetują w dramatycznych warunkach, mając nadzieję, że po drugiej stronie kanału La Manche będzie lepiej – opisuje ich sytuację Sky News.

„Dżungli” nie ma, problem został

Około 10 tysięcy migrantów ze zlikwidowanego w 2016 roku wielkiego obozowiska w Calais, tzw. dżungli, rozproszyło się w różnych kierunkach. Część z nich złożyła wnioski o azyl we Francji, część wyjechała do Paryża, gdzie żyją w bardzo złych warunkach, część zaś wciąż stara się przedostać na Wyspy Brytyjskie. Około 200 z nich żyje obecnie w Ouistreham. W okolice Calais, skąd prowadzą do Wielkiej Brytanii tunel i połączenia promowe, od początku kryzysu migracyjnego w Europie ściągali migranci z Azji i Afryki w nadziei nielegalnego przedostania się na drugą stronę kanału La Manche.

Trzy promy dziennie odpływają na Wyspy również z Ouistreham. Według informacji Sky News, w ubiegłym roku łącznie 115 tysięcy migrantów próbowało przedostać się z francuskiego Calais do brytyjskiego Dover.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Nielegalni imigranci w polskiej ciężarówce

Trzech cudzoziemców bez dokumentów dostało się do Polski w naczepie ciężarówki. Mężczyźni zostali zatrzymani przez Straż Graniczną. Podają się za obywateli Iranu i Iraku. Wczoraj po południu pracownik firmy podczas rozładunku pojazdu, który wiózł transport z Rumunii do Koła w Wielkopolskie, zauważył w naczepie trzech intruzów.

Powiadomił policjantów, a ci wezwali funkcjonariuszy z placówki Straży Granicznej w Kaliszu. Mężczyźni nie mieli przy sobie dokumentów potwierdzających ich tożsamość. Obecnie prowadzone są czynności zmierzające do ustalenia ich danych osobowych.

Kierowcę ciężarówki przesłuchano w charakterze świadka.
Źródło info i foto: wnp.pl

Policjanci CBŚP zatrzymali kompletnie pijanego kierowcę ciężarówki na A2

Wielką ciężarówkę leżącą w rowie przy autostradzie zauważył funkcjonariusz CBŚP, który jechał w kierunku Warszawy. Tir wywrócił się chwilę wcześniej. Policjant zatrzymał auto i wysiadł, by udzielić pomocy kierowcy. Ten, po wydostaniu się z kabiny, próbował uciekać. Funkcjonariusz go złapał i obezwładnił. Okazało się, że kierowca tira miał prawie trzy promile alkoholu w organizmie.

Wszystko wydarzyło się na autostradzie A2, między Warszawą a Łodzią. Jadący swoim autem w kierunku stolicy specjalista do spraw pirotechnicznych z Wydziału do Zwalczania Aktów Terroru Centralnego Biura Śledczego Policji, w czasie wolnym od służby, na wysokości MOP Polesie, zauważył leżący w rowie przy trasie ciężarowy MAN z naczepą. Okazało się, że tir przewrócił się chwilę wcześniej.

– Funkcjonariusz natychmiast zatrzymał swój samochód i ruszył z pomocą, jednocześnie informując miejscową policję o zdarzeniu. Kierowca ciężarówki zdołał już sam wydostać się z kabiny. Policjant zaczął wypytywać, czy nie jest ranny. Odpowiedzi mężczyzny wzbudziły podejrzenia funkcjonariusza, że może on być nietrzeźwy. W tym momencie kierowca ciężarówki rzucił się do ucieczki. Doświadczony policjant uniemożliwił mu to, używając przy tym chwytów obezwładniających – relacjonuje komisarz Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Następnie pirotechnik zaczekał na przyjazd lokalnych policjantów i przekazał im kierowcę ciężarówki. Szybko stało się jasne, dlaczego doszło do wywrócenia tira. Od jego kierowcy wyczuwalna była silna woń alkoholu. Funkcjonariusze „drogówki” z pobliskiego Łowicza sprawdzili stan trzeźwości kierowcy MAN-a. Badanie alkomatem wykazało niemal 2,8 promila alkoholu w organizmie.

Mężczyzna trafił do policyjnej celi. Kiedy wytrzeźwieje, usłyszy zarzuty. – Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości grozi kara nawet do dwóch lat pozbawienia wolności oraz utrata prawa jazdy. W tym przypadku policjanci od razu zabezpieczyli ten dokument kierowcy – informuje Iwona Jurkiewicz.
Źródło info i foto: onet.pl

Wwieźli do Polski ponad 50 pojemników śmieci prosto z Niemiec

Opolska policja zatrzymała ciężarówkę z przewożonymi nielegalnie śmieciami komunalnymi z Niemiec. Jak informuje opolski Inspektorat Transportu Drogowego, odpady miały trafić na nielegalne składowisko w Dąbrowie Niemodlińskiej pod Opolem. Ciężarówkę zatrzymał kilka dni temu policyjny patrol. Podczas kontroli dokumentów okazało się, że ciągnik zamiast transportu plastiku przewozi 54 paczki sprasowanych odpadów komunalnych z Niemiec, bez wymaganych zezwoleń.

Jak poinformowała we wtorek Anna Łysy, zastępca Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego w Opolu, wobec przewoźnika wszczęto postępowanie administracyjne. Według ustaleń ITD, odpady miały trafić na nielegalne składowisko w Dąbrowie Niemodlińskiej pod Opolem, gdzie w czwartek znaleziono zbiorniki mogące zawierać 50 tysięcy litrów trujących substancji. Właściciel składowiska – 35-letni mieszkaniec województwa śląskiego – został zatrzymany przez policję i decyzją sądu aresztowany na dwa miesiące.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Szeroka akcja czeskiej policji przeciwko przemytnikom ludzi

Czescy policjanci przeprowadzili w nocy z piątku na sobotę zakrojoną na szeroką skalę operację przeciwko przemytnikom ludzi – poinformowały media. Lokalna telewizja na zachodzie Czech podała, że w dwóch ciężarówkach znaleziono prawie 50 osób. Ciężarówki zatrzymano w okolicach Pilzna. W jednej było 7 dorosłych osób i 4 dzieci. Z drugiej wyprowadzono 28 dorosłych i 9 dzieci powiedziała portalowi Novinki.cz rzeczniczka policji Veronika Hokrova. Nie podano narodowości przewożonych osób.

Dwóch kierowców, najprawdopodobniej obywateli Rumunii, zatrzymano. Według portalu Novinky.cz w operacji uczestniczyło około 20 policjantów oraz śmigłowiec. Podczas akcji nikomu nic się nie stało.

Hokrova ujawniła, że Czesi zostali poinformowani przez niemieckie władze o możliwym przemycie ludzi. Nielegalnych imigrantów przewieziono na komisariat, gdzie ustalana jest ich tożsamości. Najprawdopodobniej podróż rozpoczęli w Rumunii i ukryci w ciężarówkach wśród ładunków jechali przez Węgry, Słowację i Czechy do Niemiec.
Źródło info i foto: interia.pl

Szwecja: Zamachowiec ze Sztokholmu domaga się adwokata muzułmanina

Szwedzka policja jest pewna, że sprawcą zamachu jest Rachmat Akiłow. Uzbek złożył w poniedziałek wniosek o zmianę obrońcy z urzędu. Zamachowiec domaga się adwokata muzułmanina, który tak samo jak on musi być sunnitą. Rozprawa przeciwko Rachmatowi Akiłowowi rozpocznie się we wtorek i będzie tłumaczona na język rosyjski. Prokuratura zarzuca mu dokonanie „przestępstwa terrorystycznego”, polegającego na zamordowaniu czterech osób za pomocą ciężarówki oraz ranieniu 15 przechodniów.

Jeszcze przed rozprawą sąd w Sztokholmie odrzucił wniosek Uzbeka o zmianę obrońcy. Zamachowcowi nie odpowiada obecny obrońca z urzędu John Eriksson. Rachmat Akiłow chciał adwokata tego samego wyznania co on. Sędzia uznał wniosek mężczyzny za bezzasadny i go odrzucił.

Sprawa zamachowca ze Sztokholmu budzi wiele emocji. Według mediów mężczyzna podczas wstępnego przesłuchania przyznał się do kradzieży ciężarówki i rozjeżdżania przechodniów. Miał też przyznać śledczym, że „jest zadowolony z tego, co zrobił” i „z dokonania tego, czego chciał dokonać”.

Zamachowiec był poszukiwany przez policję

Rachmat Akiłow w 2014 roku starał się w Szwecji o prawo stałego pobytu. Jednak w 2016 roku jego wniosek został odrzucony, a kilka miesięcy później miał dobrowolnie wyjechać z kraju. Od lutego 2017 był poszukiwany przez policję, która miała doprowadzić do jego deportacji.

Policja podała, że Uzbek sympatyzował z organizacjami ekstremistycznymi, w tym z tzw. Państwem Islamskim. Według jednej z gazet mężczyzna mówił, że dostał od ISIS bezpośredni rozkaz dokonania zamachu. Po ataku terrorystycznym zatrzymano jeszcze jedną osobę, ale policja nie ujawniła żadnych informacji w tej sprawie.
Źródło info i foto: wp.pl

Syryjczycy, Irakijczycy i Turcy w ciężarówce zatrzymanej przy A4

​13 cudzoziemców, których wczoraj Straż Graniczna zatrzymała przy opolskim odcinku autostrady A4, to Syryjczycy, Irakijczycy i Turcy. Wczoraj przyjechali oni w ciężarówce na tureckich numerach rejestracyjnych. Wśród zatrzymanych są trzy kobiety i pięciu mężczyzn, a także troje nastolatków i dwoje dzieci. Nie mają przy sobie dokumentów. Wczoraj Straż Graniczna zatrzymała do kontroli dwie ciężarówki na tureckich numerach. Miały przewozić do Szwecji części samochodowe. W jednej z nich byli ludzie.

Cudzoziemcy zostali przebadani przez lekarza, są w dobrym stanie. Dziś w obecności tłumacza będą tłumaczyli dokąd i w jakim celu jechali. Przesłuchiwani będą także kierowcy ciężarówek.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Bojownicy z pasami szahida i ciężarówkami nie zatrzymują się na granicach strefy Schengen

Bez mała wszyscy komentatorzy koncentrują się na planowanej przez szefa MSW gruntownej reformie struktur bezpieczeństwa – czytamy w „Deutsche Welle”.

„Die Welt” zauważa: „Zwłaszcza w chwilach kryzysu, dobre 70 lat po zakończeniu dyktatury, stosowne jest zastanowienie się trzeźwo, ze zdrowym rozsądkiem, czy ustawa zasadnicza nie musi być tak dostosowana do rzeczywistości, by także w czasach nowych zagrożeń gwarantowała bezpieczeństwo, bez naruszania wolnościowego demokratycznego porządku podstawowego. Właśnie to zrobił minister Thomas de Maizière wysuwając swoją propozycję. Jej istotą jest pytanie, czy w czasach terroryzmu nie jest koniecznością takie zcentralizowanie bezpieczeństwa, by rząd federalny stał ponad krajami związkowymi a policja federalna łącznie ze służbą ochrony konstytucji stały się rzeczywiście silną instytucją. Coraz więcej Niemców skarży się na porażkę państwa w polityce imigracyjnej i bezpieczeństwa. Szybko może to doprowadzić do niezadowolenia z demokracji”.

Bawarski „Münchner Merkur” konstatuje: „Dwa tygodnie po terrorze w Berlinie i dziewięć miesięcy przed wyborami do Bundestagu CDU wyczuwalnie zmienia ton w dyskusji na temat polityki azylowej i bezpieczeństwa. Absurdalna zabawa w kotka i myszkę, jaką prowadził z władzami krajów związkowych tunezyjski terrorysta Anis Amri gorzko uświadomił, jak konieczne byłoby wymagane przez szefa MSW położenie kresu myśleniu w kategorii państewek, któremu hołdują niemieckie urzędy ds. bezpieczeństwa. Dawno już powinna była nastąpić koncentracja i koordynacja rozpoznania działalności antyterrorystycznej, na poziomie krajowym i europejskim. Mordercy z pasami szahida i ciężarówkami nie zatrzymują się na granicach strefy Schengen a już na pewno nie przy tablicach „witamy” na granicach niemieckich landów. Na gruntowną reformę federalnej architektury bezpieczeństwa koalicji brakuje jednak siły. Szkoda”.

W dzienniku „Leipziger Volkszeitung” czytamy: „Czy nie można dopuścić myśli, że de Maizière raz chciał po prostu w wyczerpujący sposób odnotować, jak wyobraża sobie efektywną pracę policji? Nie wszystko będzie mógł przeforsować. «Nonsensem» i «bzdurą» jest jednak próba stłumienia takiej dyskusji w zarodku, tylko dlatego, że 16 ministrów spraw wewnętrznych krajów związkowych pieści i pielęgnuje swoje własne instytucje. O ile sobie przypominamy, krajowe urzędy ochrony konstytucji nie wsławiły się szczególnym bohaterstwem. Lista ich wpadek i błędów jest długa, choćby obchodzenie się z brunatnym terroryzmem NSU. Więcej centralizacji raczej by tu pomogło niż zaszkodziło – tym bardziej, że – jak cierpko zauważa de Maizière – żaden wróg naszej konstytucji nie chce jej zlikwidować tylko w jednym kraju związkowym”.

Odmiennego zdania jest „Mitteldeutsche Zeitung”: „Federalny minister Thomas de Maizière domaga się «silnego państwa», ale silne, to nie państwo z większymi urzędami bezpieczeństwa, tylko z wystarczającym personelem, który dzięki precyzyjnemu podziałowi kompetencji jest w stanie podołać zadaniom. Silnemu państwu potrzebny jest silny szef MSW, który po jednym zamachu terrorystycznym nie traci głowy i nie zanudza społeczeństwa swoimi niedowarzonymi propozycjami, tylko reaguje z rozsądkiem i to dopiero w chwili, gdy wie, co dokładnie się zdarzyło”.
Żródło info i foto: wp.pl

Polska Prokuratura chce zwrotu ciężarówki wykorzystanej w zamachu w Berlinie

Polscy śledczy przygotowali kolejne wnioski o pomoc prawną do prokuratur z Niemiec i Włoch – powiedziała w piątek Aldona Lema z Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Jeden z wniosków dotyczy przekazania ciężarówki, którą wykorzystano w zamachu w Berlinie. Prokurator dodała, że wniosek ws. samochodu może zostać wysłany jeszcze w piątek.

– Wystosowaliśmy kolejny wniosek o pomoc prawną do niemieckiej Prokuratury Generalnej w Karlsruhe – powiedziała Lema. – Tym razem przedmiotem wniosku są czynności, jakie zostały wykonane w stosunku do ciężarówki, którą poruszał się obywatel polski. Oczekujemy, żeby udostępniono nam materiały oraz wskazano, w jakim terminie będziemy mogli przejąć dowód rzeczowy, czyli samochód – dodała. Ciężarówka ma trafić do kraju po zakończeniu pracy przez niemieckich śledczych – poinformowała Lema.

– Dzięki materiałom śledczych niemieckich i ciężarówce uda nam się m.in. dokładnie ustalić godzinę zdarzenia – powiedziała, dodając, że „zakres ustaleń w oparciu o informacje płynące z oględzin tego samochodu i poszczególnych jego elementów jest bardzo szeroki”. – Niezależnie od pracy niemieckiej prokuratury, polscy śledczy ustalają już kwestie modelu pojazdu, jego zabezpieczenia i wyposażenia – dodała Lema.

Szukają odpowiedzialnych

Prokurator powiedziała, że gotowy jest wniosek o pomoc prawną do jednej z włoskich prokuratur. – Dotyczy on czynności, które podejmowane są we Włoszech w związku z postrzeleniem i zabiciem Anisa Amri – dodała. Zdaniem prokurator, jest duże prawdopodobieństwo, że śmierć polskiego obywatela nastąpiła w tym samym momencie lub w zbliżonym do czasu śmierci ludzi zgromadzonych na jarmarku świątecznym.

– Przedmiotem polskiego śledztwa jest ustalenie osób odpowiedzialnych za to zdarzenie w Berlinie, w szerokim tego słowa znaczeniu. Nie tylko osoby, która dokonała zabójstwa obywatela polskiego, ponieważ to był tylko element całego zdarzenia – powiedziała Lema pytana, czy śledczy badają także sprawę międzynarodowych powiązań zamachowca, o których informowały zagraniczne media. – Wszyscy, którzy byli odpowiedzialni za wywołanie zdarzenia, do którego narzędziem był samochód polskiej firmy, a którym poruszał się nieżyjący już obywatel polski, są przedmiotem ustaleń w naszym śledztwie – dodała.

Zamach w Berlinie

W piątek w zachodniopomorskich Baniach odbyły się uroczystości pogrzebowe kierowcy ciężarówki Łukasza Urbana, który zginął w zamachu w Berlinie. Uczestniczył w nim m.in. prezydent RP Andrzej Duda. 19 grudnia ciężarówka na polskich numerach rejestracyjnych wjechała w tłum na świątecznym jarmarku w Berlinie. Według ustaleń niemieckich śledczych, ciężarówką kierował 24-letni Tunezyjczyk Anis Amri. Potem został on zastrzelony przez policjantów we Włoszech. W zamachu w Berlinie zginęło 12 osób, a ok. 50 zostało rannych. Jedną z ofiar był polski kierowca ciężarówki.
Żródło info i foto: tvn24.pl