Biskupiec: 29-letni Mariusz P. chciał zamordować żonę i córkę. Zadał dziecku 9 ciosów nożem

– Wszystkich was pozabijam! – krzyczał Mariusz P. (29 l.) z Biskupca (woj. warmińsko-mazurskie), wpadając do pokoju, gdzie spała jego żona Kinga L. (24 l.) razem z ich półtoraroczną córeczką Roksaną. Furiat zaczął dźgać na oślep nożem kuchennym. Kobieta zraniona dwukrotnie zdołała wybiec na klatkę schodową po pomoc. Maleństwo dostało od rozszalałego ojca dziewięć ciosów. Nie wiadomo, co by było, gdyby nie szybka reakcja policji…

– Usłyszałem krzyki i jakiś rwetes. Jak wyszedłem na korytarz, to na schodach wszędzie była krew, a ten bandzior leżał już skuty – opowiada Faktowi mieszkaniec bloku.

Ciężko ranna córeczka nożownika została przewieziona śmigłowcem do Szpitala Dziecięcego w Olsztynie. Tam trafiła od razu na stół operacyjny. Ojciec uderzył ją nożem 9 razy w klatkę piersiową – dwa razy na wylot. To cud, że przeżyła!

Jej mama dostała trzy uderzenia w klatkę piersiową i dwa w przedramię. Musiała zasłaniać się przez atakiem. Jest w ciężkim stanie.

Na razie nie wiadomo, dlaczego Mariusz P. zaatakował żonę i dziecko. Fakt dotarł do świadka, który twierdzi, że bandyta musiał planować zbrodnię. – Parę dni temu stał pod domem i wygrażał, że ich zabije. Policja zamknęła go wtedy w areszcie. Następnego dnia jednak wyszedł i prawie mu się udało spełnić groźby. Wcześniej siedział już za rozboje, pobicia i kradzieże – mówi nasz informator.

Nożownik krótko po ataku został złapany i siedzi w areszcie. – Nie przyznaje się do winy i zasłania niepamięcią – zdradza prokurator Krzysztof Stodolny, rzecznik prasowy olsztyńskiej prokuratury. Mężczyzna usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa dwóch osób. Grozi mu dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

17-latek z Garwolina zamordował matkę. Sam zgłosił zbrodnię na policję

Fot. Damian Klamka/East News Tasma policyjna.

17-letni mieszkaniec Garwolina zamordował swoją matkę, zadając jej liczne rany kłute – informuje w czwartek lokalny portal. Nastolatek miał później sam zadzwonić na policję i poinformować o zbrodni.

Jak donosi portal Garwolin24.com, do makabrycznego zabójstwa doszło w czwartek na osiedlu Kroczaka. Według informacji lokalnych mediów, 17-latek zamordował swoją matkę. Nastolatek następnie sam miał zadzwonić na policję i poinformować funkcjonariuszy o dokonanym przestępstwie.

47-letniej kobiecie zadano ciosy ostrym narzędziem

Jak podaje Garwolin24.com, policja na razie nie udziela szerszych informacji na temat tragedii. Wiadomo natomiast, że na miejscu jest prokurator. Według portalu, ofiarą jest 47-letnia kobieta. Policja stwierdziła na jej ciele liczne rany kłute. Do mieszkania na osiedlu Korczaka wezwano pogotowie ratunkowe i podjęto próbę reanimacji, jednak niestety kobiety nie udało się uratować.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Nowe informacje dotyczące zbrodni w Turku

Dziesięcioletni Adaś zginął od kilku ciosów nożem w klatkę piersiową i brzuch, bo nie chciał oddać starszemu bratu konsoli do grania! Zwyrodniały starszy brat nawet nie próbował ratować konającego chłopca. Adaś i Maciej mieszkali z mamą i babcią na osiedlu w Turku (woj. wielkopolskie). – Tacy grzeczni, uczynni, nie można na nich złego słowa powiedzieć – zgodnie utrzymują sąsiedzi. – Adaś chodził z moją córką do klasy. Czasami do nas przychodził, zawsze miły, taki delikatny – opowiada mama koleżanki chłopca.

W Sylwestra bracia byli w domu z babcią. Adaś grał w grę przed telewizorem. Nie chciał oddać konsoli Maciejowi. Tylko tyle wystarczyło, by 19–latek chwycił za nóź. – Nie było odgłosów żadnej kłótni, a tutaj w bloku przez ściany wszystko słychać – opowiada Rafał U., sąsiad z bloku.

Chwilę przed godz. 13 zawołała go przerażona Urszula S., babcia chłopców. Gdy wbiegł do mieszkania Adaś leżał na podłodze, jego drobne ciałko pokłute było nożem. – Reanimowałem go, czułem jak wziął ostatni oddech. Umarł, wciąż się uśmiechając z szeroko otwartymi oczami – opowiada wstrząśnięty mężczyzna. W tym czasie Maciej siedział na kanapie w pokoju, a w telewizorze wciąż była włączona gra 10-latka. Brat zabójca zachowywał się tak, jakby nic się nie stało. Nie okazywał żadnych emocji. Pojawiły się podejrzenia, że mógł być pod wpływem dopalaczy.

Po chwili na miejscu tragedii pojawiła się też matka chłopców – Agnieszka J. – Pracuje w monopolowym i przywiózł ją szef. Nigdy nie zapomnę tego, jak rozpaczała, jak krzyczała – wspomina sąsiadka. W jednej chwili straciła dwóch synów. – Nie mogłabym powiedzieć o Macieju niczego złego, pomagał mi nosić zakupy, był grzeczny. Zawsze mnie jednak niepokoiło to zamiłowanie obu do gier komputerowych. Oni świata poza grami nie widzieli. To się w końcu musiało źle skończyć – dodaje kobieta.

Maciej J. został zatrzymany. Ma usłyszeć zarzut zabójstwa. Grozi mu za to nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zbrodnia w Turku. 19-letni Maciej J. usłyszy zarzuty zabójstwa 9-letniego brata

Zarzut zabójstwa usłyszy zatrzymany wczoraj w wielkopolskim Turku 19-letni Maciej J. Mężczyzna miał zadać kilka ciosów nożem swojemu dziesięć lat młodszemu bratu. Według nieoficjalnych ustaleń reportera RMF FM Mateusza Chłystuna, rodzeństwo miało pokłócić się o dostęp do komputera. Starszy brat w trakcie awantury sięgnął po nóż i pchnął nim kilka razy chłopca. Mimo próby reanimacji dziecko zmarło. W chwili tragedii w mieszkaniu, w którym doszło do zabójstwa miały przebywać matka i babcia rodzeństwa.

19-latek ma zostać przesłuchany w ciągu kilku lub kilkunastu najbliższych godzin. Po odebraniu tych wyjaśnień prokurator podejmie decyzję co do rodzaju i zasadności zastosowanego środka zapobiegawczego – mówi prokurator Aleksandra Marańda z prokuratury okręgowej w Koninie.

Badanie alkomatem chwilę po zatrzymaniu wykazało, że 19-latek był trzeźwy. Do badań pobrano też jego krew, by wykluczyć ewentualną obecność w jego organizmie np. narkotyków.

Policję na miejsce wezwał wczoraj jeden z sąsiadów, który informował o awanturze domowej. Po dotarciu na miejsce policjanci znaleźli ciało dziecka z widocznymi ranami kłutymi. Śledczym udało się zabezpieczyć potencjalne narzędzie zbrodni.

W czasie tych wszystkich czynności doszło do odnalezienia i zabezpieczenia noża kuchennego z rękojeścią, na którym znajdowały się krwawe ślady – dodaje prokurator Marańda.

Maciejowi J. za zabójstwo brata może grozić od 8 lat więzienia do dożywocia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kołobrzeg: 17-latek z zarzutem zabójstwa 16-letniego Sebastiana J.

Zarzut zabójstwa 16-letniego Sebastiana J. z Kołobrzegu postawiła prokuratura w środę 17-letniemu Adrianowi W. Według ustaleń śledczych młody mężczyzna ostrym narzędziem zadał swojej ofierze sześć ciosów. W toku przesłuchania podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu. Adrian W. podejrzewany o zabójstwo 16-letniego Sebastiana J. na przesłuchanie do Prokuratury Rejonowej w Kołobrzegu został doprowadzony przez policję w środę po godz. 8 rano. Przesłuchanie zostało zakończone.

„Przesłuchany w charakterze podejrzanego usłyszał zarzut zabójstwa. Przyznał się do popełnienia czynu. Złożył obszerne wyjaśnienia” – powiedziała w środę PAP prokurator rejonowa w Kołobrzegu Barbara Stolińska-Filipczak.

Prokurator poinformowała, iż Adrian W. opisał zdarzenie, jego przebieg. Natomiast nie był w stanie racjonalnie wyjaśnić motywów popełnionego czynu. Podczas przesłuchania potwierdził, że znał Sebastiana J.

Odpowie jak dorosły

Za zabójstwo Adrian W. ma odpowiadać jak dorosły, z tym, że maksymalny wymiar kary, który mu grozi, to 25 lat pozbawienia wolności.

17-latek został zatrzymany przez policję w poniedziałek po południu, kilka godzin po zabójstwie, niedaleko szkoły zawodowej, do której uczęszcza i której uczniem był też zamordowany Sebastian J. Adrian W. i jego ofiara znali się jeszcze z podstawówki. Według znajomych obu, do niedawna mieli się przyjaźnić.

W śledztwie, jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski, zabezpieczona została m.in. korespondencja sms-owa między nastolatkami. Wskazał, że możliwe, iż śledczy będą musieli też dotrzeć do zapisu rozmów z komunikatorów internetowych. Przeprowadzone zostaną badania genetyczne, m.in. odzieży Adriana W., by ustalić, czy jest na niej DNA jego ofiary.

Zakrwawionego 16-latka znaleziono w poniedziałek rano na klatce schodowej bloku przy ul. Rybackiej w Kołobrzegu, w którym mieszkał. Wezwano pogotowie. Na ratunek było za późno. Lekarz stwierdził zgon. Sebastian J. miał sześć ran kłutych m.in. w szyję i klatkę piersiową. Zlecona sekcja zwłok wykaże, która z nich spowodowała śmierć chłopca. Sebastian J. miał tego dnia jechać na praktyki szkolne do Karlina.
Źródło info i foto: interia.pl

Szwecja: Milionerzy z Polski zamordowani w Arlöv

Szwedzkie media donoszą o brutalnym morderstwie małżeństwa milionerów w Arlöv. Ofiary to 70-letnia Polka, mieszkająca w Szwecji od kilkudziesięciu lat, i jej niepełnosprawny mąż. Policja wciąż wyjaśnia okoliczności tragicznej śmierci seniorów. Najprawdopodobniej zbrodnia miała charakter rabunkowy.

Jak donosi szwedzki portal expressen.se, do zbrodni w Arlöv doszło w niedzielę 6 października. 70-letnie małżeństwo zginęło od ciosów zadawanych im m.in. tępym narzędziem. Napaść miała najprawdopodobniej charakter rabunkowy. W mieszkaniu seniorów znaleziono ślady przeszukiwania miejsc, w których mogły znajdować się cenne przedmioty.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, 70-letnia kobieta była lekarką z Polski, z okolic Łodzi. Do Szwecji wyjechała w latach 70. Jej mąż był Szwedem. Expressen.se informuje, że małżeństwo w zeszłym roku sprzedało swój dom warty kilka mln zł i przeniosło się do mniejszego mieszkania w Arlöv.

Morderstwo małżeństwa jest niezwykle tajemnicze. Emerytowana Polka na co dzień opiekowała się swoim mężem poruszającym się na wózku inwalidzkim. Kilka razy dziennie do ich domu przychodziły jednak pielęgniarki. Tak też było w dniu morderstwa. Gdy opiekunka przebywała u małżeństwa ok. godz. 10.30, ktoś zadzwonił do drzwi. Po ich otworzeniu na zewnątrz jednak nikogo nie było. Gdy trzy godziny później opiekuni wrócili do małżeństwa, ci już nie żyli.

Z raportu policyjnego wynika, że mężczyzna został znaleziony martwy na swoim wózku. Jego żona leżała na podłodze nieopodal. Ze śladów znalezionych na miejscu zbrodni wynika, że przynajmniej jedno ciało zostało przemieszczone po morderstwie.

W sprawie nikt nie został jeszcze zatrzymany. Policja cały czas pracuje nad rozwiązaniem sprawy morderstwa.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Podkarpacie: 35-latka zabiła nożem 2-letniego syna

Matka wzięła Wiktorka (†2 l.) na kolana, sięgnęła po nóż i zadała cios. Potem znowu i znowu… Osiem razy zatopiła ostrze w ciałku Chłopca, a potem wbiła je sobie w brzuch. Andrea P. (35 l.), mieszkająca w Śliwnicy na Podkarpaciu Brazylijka, nie miała litości dla własnego dziecka. Dlaczego to zrobiła? Śledczy nie wykluczają, że chciała w ten sposób odegrać się na… teściowej!

Andrea P. (35 l.) w Śliwnicy pojawiła się dwa lata temu. Z Brazylii przyjechała za pracą. Znalazła ją w znanej przemyskiej firmie produkującej galanterię skórzaną. Zakochała się w Piotrze (36 l.) i wkrótce na świecie pojawił się Wiktorek. Para pobrała się i zamieszkała w rodzinnym domu męża, razem z jego matką i siostrą.

Sielanka nie trwała długo

Wydawało się, że małżeństwo jest szczęśliwe. – Wspólnie chodzili na spacery, z troską zajmowali się dzieckiem – mówią sąsiedzi. Sielanka nie trwała długo. W rodzinie zaczęły pojawiać się konflikty, do których włączała się teściowa.

– Zarzucała młodej matce, że źle wychowuje jej wnuka i źle taktuje jej syna – mówiła na początku śledztwa prokurator Marta Pętkowska.

Babcia doniosła nawet na synową do opieki społecznej. Do tego doszła zazdrość. Brazylijka w nocy przed zabójstwem pokłóciła się z mężem. Kiedy ten pojechał na szkolenie wojsk obrony terytorialnej, postanowiła ich dziecko zabić. Zmasakrowała Wiktorka, a potem podpaliła garderobę i sama się lekko zraniła się w brzuch.

Dziecko i matkę z płonącego pokoju wyniósł z kolegą mąż kobiety, który właśnie wrócił do domu. – Ratujcie moje dziecko! – krzyczał do ratowników zrozpaczony ojciec.

Zbrodnia i kara

Chłopczyk trafił do szpitala w stanie agonalnym. Nie udało się go ocalić. Andrei P. nic poważnego się nie stało. Biegli uznali, że jest poczytalna. Prokuratura oskarżyła ją o zbrodnię z motywów zasługujących na szczególne potępienie.

Teraz ogłoszono wyrok. Sąd Okręgowy w Przemyślu nie miał wątpliwości, że Brazylijka zasłużyła na surową karę. Skazał ją na 25 lat więzienia.

– Andrea P. była oskarżona o zbrodnię z motywów zasługujących na szczególne potępienie. Ze względu na dobro rodziny dziecka oraz charakter sprawy proces toczył się z wyłączeniem jawności. Także niejawne pozostało uzasadnienie wyroku – mówi Małgorzata Reizer, rzecznik Sądu Okręgowego w Przemyślu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

USA: 62-latek zabił swoją żonę maczetą. Wcześniej potrącił ją autem

62-letni mężczyzna z Bronksu zabił swoją żonę. Policja prowadzi dochodzenie w celu ustalenia wszelkich okoliczności zdarzenia.

W czwartek 3 października 2019 roku na ulicach Bronksu rozegrały się tragiczne sceny. Mąż najpierw potrącił swoją 58-letnią żonę samochodem, a następnie wysiadł z pojazdu, podbiegł do poszkodowanej i wielokrotnie zadawał jej ciosy maczetą. Informacje w tej sprawie przekazała lokalna policja. Przechodnie zgłosili tę sprawę funkcjonariuszom około godziny 7.00. – Jej twarz była pokaleczona. Trzymała się za brzuch. (…) Krew kapała jej z twarzy – relacjonował świadek zdarzenia. – To był chaos. Wszyscy krzyczeli – dodał.

Gdy służby pojawiły się na miejscu, ratownicy natychmiast zaczęli udzielać pomocy kobiecie, która doznała poważnych obrażeń. Została przetransportowana do szpitala Jacobi Medical Center. Stan kobiety od początku oceniano jako krytyczny. Mimo wysiłków lekarzy, zmarła. Wciąż nie wiadomo, jaki motyw miał 62-letni mężczyzna.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Morderstwo ucznia w szkole w Warszawie. Ratusz i kuratorium o wynikach kontroli

Lada dzień sąd podejmie decyzję, czy Emil B., który na szkolnym korytarzu zabił swojego kolegę, będzie sądzony jak dorosły. Tymczasem kuratorium i ratusz informują o wynikach kontroli w placówce. Obie instytucje nie dopatrzyły się istotnych uchybień w funkcjonowaniu szkoły.

16-letni Kuba zginął 10 maja w szkole imienia Króla Maciusia I w Wawrze. Podczas przerwy zaatakował go nożem inny uczeń, jego kolega – 15-letni Emil B. Po morderstwie prokuratura zwróciła się z wnioskiem o sądzenie chłopca jak osoby dorosłej. Wciąż nie podjęto decyzji w tej sprawie. Ale – jak słyszymy w sądzie – ma to nastąpić lada dzień.

– Do sądu wpłynęła już opinia biegłych psychiatrów. Wkrótce wyznaczona zostanie data posiedzenia, podczas którego zostanie podjęta decyzja w sprawie Emila B. – mówi Joanna Adamowicz z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.

Uczniowie z problemami

Kiedy Emil. B zadawał śmiertelne ciosy Kubie, jego przybrana matka rozmawiała z dyrekcją. Kobieta mówiła, że obawia się o bezpieczeństwo swojego syna. Pedagodzy nie zdążyli jednak zareagować.

Zamordowany Kuba był wcześniej poszkodowany w sprawie, którą prowadziła praska prokuratura. Zgłoszenie wpłynęło miesiąc przed morderstwem. Chłopak miał być pobity za to, że nie spłacił długu – jak ustaliliśmy – za narkotyki. Emilem dwukrotnie zajmował się praski sąd rodzinny. Chodziło o naruszenie nietykalności cielesnej i alkohol.

W sprawie morderstwa zostali zatrzymani także inni uczniowie, którzy mieli podżegać Emila do zabójstwa Kuby.

Czy szkoła mogła zareagować wcześniej? Sprawdzali to przedstawiciele ratusza oraz kuratorium oświaty.

Nie dostrzegli „istotnych uchybień”

– Biuro Kontroli nie zwróciło uwagi na żadne istotne uchybienia – mówi nam Ewa Rogala, rzeczniczka stołecznego ratusza. W związku z tym w szkole nie wyciągnięto wobec nikogo konsekwencji dyscyplinarnych. Ale pojawią się dodatkowe zajęcia. – Placówka zostanie objęta programem „szkoła bez przemocy”, który został specjalnie zmodyfikowany – dodaje rzeczniczka.

Uchybień nie dopatrzyło się także kuratorium oświaty, które po tragedii dwukrotnie kontrolowało placówkę. Celem było sprawdzenie, czy nauczyciele zapewniają uczniom bezpieczeństwo w placówce (przypomnijmy: do morderstwa doszło na szkolnym korytarzu podczas przerwy). Kuratorium przyglądało się też kwestii opieki psychologicznej nad uczniami.

Jakie były wnioski? Rzecznik kuratorium Andrzej Kulmatycki informuje, że nauczycielom wydano kilkanaście zaleceń, między innymi: objęcie nadzorem miejsc, w które wcześniej nie były kontrolowane, ustalenie planu zajęć dla uczniów z indywidualnym tokiem nauczania bez „okienek” (miał takie Emil B.), zorganizowanie zajęć z pomocy psychologiczno–pedagogicznej oraz prowadzenie dokumentacji takiej pomocy.

Kolejną kontrolę zaplanowano na drugą połowę września.
Źródło info i foto: tvnwarszawa.tvn24.pl

Kamil B. skazany za brutalne zabójstwo. Bił kamieniem, zadał ciosy nożem

25 lat więzienia oraz 10 lat pozbawienia praw publicznych dla Kamila B. 20-letni dziś mężczyzna o przedterminowe zwolnienie będzie mógł się ubiegać po 20 latach. To kara za brutalne zabójstwo sąsiada w Serocku na Lubelszczyźnie w kwietniu zeszłego roku, jaką wymierzył mu lubelski sąd.

57-latek z Serocka na Lubelszczyźnie oskarżył Kamila B. o wybicie szyby w domu. Razem spożywali alkohol i wtedy doszło to zabójstwa. Sąd skazał 20-latka na 25 lat więzienia oraz 10 lat pozbawienia praw publicznych. Jak uzasadniał sędzia Andrzej Wach, zabójstwo było wyjątkowo brutalne – kilkadziesiąt ciosów pięściami i kamieniem, potem kilkadziesiąt ciosów nożem i duszenie.

Do tego wszystkiego szokuje błahość powodu. Zamordowany rzeczywiście zgłosił na policję, że Kamil B. wybił mu dwie szyby, ale nie złożył ostatecznie wniosku o jego ściganie. Nie udało się ustalić, czy Kamil B. poszedł do mężczyzny z zamiarem zabicia go, czy ten pojawił się dopiero w trakcie wspólnego picia alkoholu.

Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: RMF24.pl