Tychy: Jest akt oskarżenia przeciwko policjantowi, który miał zgwałcić 6-letnie dziecko

Prokuratura Rejonowa w Tychach skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko policjantowi, który miał zgwałcić 6-letnią koleżankę swojej córki. Jej matka milczała, bo mężczyzna groził, że zabije dziewczynkę.

Mężczyzna usłyszał zarzuty zgwałcenia 6-latki oraz dopuszczenia się wobec niej „innej czynności seksualnej” oraz doprowadzenia jej do takiej czynności. Kolejne zarzuty, które mu postawiono, dotyczą pokazywania jej pornografii i grożenia pozbawieniem życia lub zdrowia.

Policjant miał wykorzystywać 6-latkę, gdy przychodziła na noc do jego córki. Z ustaleń śledczych wynika, że groził jej śmiercią, jeśli powie komukolwiek o tym, co z nią robi. Matka dziewczynki dowiedziała się o wszystkim ale milczała, bojąc się, że mężczyzna spełni swoje groźby.

Gdy sprawa wyszła na jaw, 6-latkę przesłuchano w obecności biegłego psychologa. Ekspert uznał, że jej słowa są wiarygodne. Mężczyzna trafił do aresztu. Wcześniej pracował w jaworznickiej drogówce. Jest już bezrobotny.
Źródło info i foto: wp.pl

Zabił matkę i córkę na przejściu dla pieszych. 26-latek trafił do aresztu i usłyszał zarzuty

To był makabryczny widok. Matka i córka leżały około 50 metrów od przejścia dla pieszych. To tam rozpędzone BMW kierowane przez 26-latka je potrąciło. 52-latka i 18-latka nie miały żadnych szans. Sprawca tłumaczył, że za późno je zauważył. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany i usłyszał zarzuty. Grozi mu od pół roku do ośmiu lat więzienia.

W sobotę, 29 grudnia, około godziny 19 na ulicy Grudziądzkiej w Toruniu doszło do tragicznego wypadku. W przechodzące przez oznakowane przejście dla pieszych kobiety uderzyło BMW kierowane przez 26-letniego Filipa K. Uderzenie było na tyle silne, że 52-letnia kobieta i jej 18-letnia córka zostały odnalezione około 50 metrów dalej. Poszkodowane zmarły niedługo po przewiezieniu do szpitala.

Kierowca został zatrzymany. 26-letni torunianin był trzeźwy, ale z uwagi na „przeszłość kryminalną” – jak podał TVN24 – pobrano mu krew do dalszych badań toksykologicznych. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że mężczyzna mógł jechać ze znaczną prędkością.

Filip K. usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Podejrzany przyznał się do winy. Wyjaśnił, że zbyt późno zauważył przechodzące kobiety i nie zdążył ich ominąć. Mężczyźnie grozi od pół roku do ośmiu lat więzienia. 26-latek został tymczasowo aresztowany na dwa miesiące.

Policjanci apelują do wszystkich osób, które były świadkami tego zdarzenia lub mogą pomóc w tej sprawie o pilny kontakt z Komendą Miejską Policji w Toruniu lub pod numerami telefonów: 56 641 23 69, 56 641 2609 lub 56 641 2607.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Toruń: Matka i dziecko zabite na przejściu dla pieszych

Tragiczny wypadek na przejściu dla pieszych w Toruniu. BMW prowadzone przez 26-latka potrąciło dwie kobiety na przejściu dla pieszych. Obie zmarły w szpitalu. Wypadek wydarzył się w sobotę wieczór na przejściu bez sygnalizacji świetlnej na ul. Grudziądzkiej w Toruniu (w okolicach Centrum Handlowego Kometa). BMW jechało w kierunku miasta.

– Obie piesze były reanimowane na miejscu, a później zostały przewiezione do szpitala. Obrażenia były jednak zbyt rozległe i kobiety po godzinie zmarły – wyjaśnia Wirtualnej Polsce podinsp. Wioletta Dąbrowska z toruńskiej policji.

Kobiety miały 52 i 18 lat – to matka i córka.
Źródło info i foto: wp.pl

Zbliża się proces Edwarda D. Próbował zabić żonę i dzieci

W 2017 roku w Rogalach (województwo warmińsko-mazurskie) nieomal doszło do tragedii. 39-letnia kobieta i jej dwaj synowie zostali zaatakowani siekierą, a 5-letnią córkę podduszano. Od początku głównym podejrzanym był 60-letni Edward D. mąż kobiety i ojciec dzieci. Mężczyzna nie przyznaje się do usiłowania morderstw, choć mówi, że mu wtedy „odwaliło”. Właśnie zakończył się proces w tej sprawie. Wyrok zapadnie 3 grudnia – prokuratura żąda kary 25 lat więzienia.

Wydarzenia z czerwca ubiegłego roku wstrząsnęły lokalną społecznością. W jednym z domów w Rogalach sąsiadka natknęła się na nieprzytomnych domowników. Troje z nich miało rany cięte głowy, jak szybko się okazało – od siekiery. Sąsiadka wezwała pomoc, a gdy ta dotarła na miejsce, do domu przyjechał pijany Edward D.. To właśnie on z miejsc stał się głównym podejrzanym w sprawie.

Zgodnie z ustaleniami prokuratury, pijany 60-latek kilkakrotnie uderzył siekierą w głowę 39-letnią żonę i dwóch nastoletnich synów. Wszyscy poszkodowani mieli pęknięte czaszki. Mężczyzna miał też dusić 5-letnią córkę, po czym wsiadł do samochodu z zamiarem popełnienia samobójstwa. Rannych domowników uratowało to, że odnalazła ich sąsiadka, która przyszła z odwiedzinami.

Edward D. został aresztowany – powiedział policjantom, że „mu odwaliło”, ale nie przyznał się do zarzutów. Również przed sądem twierdził, że nie pamięta zdarzenia. Prokuratura żąda dla niego 25 lat więzienia. – Sprawca za usiłowanie przestępstwa ponosi taką samą winę jak za czyn dokonany. Członkowie tej rodziny nie zmarli tylko dzięki szybkiej interwencji sąsiadki i służb medycznych”- mówił w sądzie prokurator Adam Szczytko.

Z kolei broniąca 60-latka Agnieszka Sołtys wnioskowała o uniewinnienie. Uzasadniała to mówiąc, że nie ma bezpośredniego dowodu na to, iż oskarżony chciał zabić rodzinę. Jak powiedziała, nie ma świadków zdarzenia, a na siekierze nie znaleziono odcisków palców oskarżonego. Wyrok zostanie ogłoszony 3 grudnia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

75-letni pedofil molestował 6-letnią córkę znajomych. Twierdzi, że dziecko go uwiodło

75-letni pedofil molestował córeczkę znajomych. Całą winą obarczył dziecko i uważa, że jest „dobrym chrześcijaninem”.

Pedofil molestował córkę znajomych

75-latek pochodzący z południowej Afryki – Cornelus Bezuidenhout – molestował 6-letnią córkę znajomych. Mężczyzna nie widzi swojej winy tłumacząc, że jest przykładnym chrześcijaninem, a dziecko świadomie go uwiodło. Należy podkreślić, iż Bezuidenhout również jest ojcem pięciorga dzieci. Fakt ten nie powstrzymał go jednak przed notorycznym molestowaniem córki nowych znajomych, którą się opiekował.

Okoliczności przestępstwa

Do zdarzenia doszło w Melbourne, w Australii, gdzie obecnie mieszka Cornelus. Mężczyzna zajmował się wówczas 6-letnią córeczką nowopoznanych znajomych. Podczas nieświadomości rodziców wielokrotnie molestował dziewczynkę po odebraniu z przedszkola, podczas wspólnych wycieczek do parku i zabaw lalkami. Sytuacja wyszła na jaw dopiero, gdy przerażone dziecko zaczęło błagać rodziców, by zabronili 75-latkowi zbliżać się do ich domu. Z początku próbowała wyjaśnić, iż opiekun „nie jest tak miły, jak się wydaje”. Dopiero później przyznała, że Cornelus Bezuidenhout dotykał ją w niewłaściwy sposób.

Pedofil nie widział swojej winy

75-latek z początku nie przyznawał się do winy. Dopiero z czasem potwierdził, że dopuścił się napaści seksualnej na dziecku w wieku poniżej 16 lat. Pedofil próbował przekonywać policjantów, że jest „dobry chrześcijaninem”, całe zdarzenie były zabawą, a dziewczynka „dobrze wiedziała, co robi”. Według informacji podanych przez „Daily Mail” mężczyzna został skazany na 22 miesiące więzienia. O warunkowe zwolnienie może się ubiegać po 10 miesiącach, jednak wcześniej (za ok 7 miesięcy) ma zostać deportowany do RPA. Żona Bezuidenhouta złożyła już papiery rozwodowe.
Źródło info i foto: wp.pl

Służby zidentyfikowały trzeciego rosyjskiego agenta związanego z atakiem na Siergieja Skripala i jego córkę

Brytyjskie służby specjalne i policja do walki z terroryzmem zidentyfikowały trzeciego oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego, który przeprowadził misję rozpoznawczą przed próbą otrucia Siergieja Skripala – podał dziennik „The Telegraph”.

Według gazety agent miał odwiedzić Salisbury w południowej Anglii, gdzie doszło do próby otrucia Skripala i jego córki, aby pomóc zaplanować atak, zanim dwaj jego koledzy wwieźli na terytorium Wielkiej Brytanii wysoce toksyczny środek bojowy określany jako nowiczok.

„Jak rozumiemy, mężczyzna został zidentyfikowany przez tych, którzy badają atak z marca” – czytamy w artykule.

Na początku marca były pułkownik GRU i współpracownik wywiadu brytyjskiego Siergiej Skripal oraz jego córka Julia zostali znalezieni nieprzytomni w Salisbury. Skripal mieszkał tam od czasu swego wyjazdu z Rosji, gdzie został skazany za szpiegostwo na rzecz Wielkiej Brytanii.

Władze brytyjskie uznały, że Skripalów próbowano otruć opracowanym jeszcze w ZSRR nowiczokiem.

W środę serwis internetowy Bellingcat ujawnił prawdziwą tożsamość jednego z mężczyzn poszukiwanych w związku z próba otrucia Skripalów. Napastnik, znany wcześniej jako Rusłan Boszyrow, to pułkownik rosyjskiego wywiadu wojskowego Anatolij Czepiga.

Według ustaleń dziennikarzy śledczych 39-letni Czepiga służył wcześniej na misjach w Czeczenii i na Ukrainie. Mężczyzna jest od 17 lat związany z rosyjskimi siłami specjalnymi Specnaz. Przez co najmniej ostatnie dziewięć lat używał swojej drugiej tożsamości – Rusłan Boszyrow.

Jednocześnie serwis internetowy dziennika „The Telegraph” potwierdził częściowo tożsamość drugiego ze sprawców, który podróżował do Wielkiej Brytanii na podstawie paszportu wystawionego na Aleksandra Pietrowa. Dziennikarze zdołali potwierdzić, że jego imię jest prawdziwe, a zmienił jedynie nazwisko.

Jak zaznaczono, jego prawdziwe dane osobowe są znane brytyjskim śledczym.

Doniesienia Bellingcata i „Telegrapha” zbiegają się z dotychczasowymi ustaleniami brytyjskich służb.

Na początku września premier Wielkiej Brytanii Theresa May oznajmiła, że podejrzani przez prokuraturę o próbę zabójstwa Skripalów byli zidentyfikowani jako oficerowie rosyjskiego wywiadu wojskowego. Jak oceniła, musieli działać za przyzwoleniem władz Rosji.

Marcowy zamach na Skripalów na terytorium Wielkiej Brytanii wywołał jeden z największych kryzysów dyplomatycznych w relacjach brytyjsko-rosyjskich od zakończenia zimnej wojny i doprowadził do wydalenia ponad 150 rosyjskich dyplomatów z państw Zachodu, w tym z USA i większości krajów UE.
Źródło info i foto: TVP.info

Przewerbowany przez MI6 rosyjski szpieg zdradził tożsamość autorów zamachu na Siergieja Skripala

Przewerbowany przez MI6 rosyjski szpieg zdradził tożsamość sprawców zamachu na byłego podwójnego agenta Siergieja Skripala i jego córkę Julię w brytyjskim Salisbury – informuje „Gazeta Polska Codziennie”. Jak twierdzi, w atak oprócz dwóch rosyjskich agentów, Aleksandra Pietrowa i Rusłana Boszyrowa, byli zaangażowani jeszcze czterej współpracownicy rosyjskich służb, cała szóstka tworzyła tzw. zespół czyścicieli.

Brytyjskie media, powołując się na źródła w służbach wywiadowczych, wskazują, że agenci rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, którzy w marcu br. próbowali przy użyciu nowiczoka zamordować Skripalów, zostali zdemaskowani dzięki informacjom przekazanym przez niedawno zwerbowanego rosyjskiego szpiega.

Mężczyzna, któremu nadano kryptonim „Apollo”, pracował w Rzymie, w rosyjskiej placówce dyplomatycznej. W rzeczywistości był funkcjonariuszem wywiadu, miał pozyskiwać tajne informacje nt. NATO. Nad przewerbowaniem szpiega od wielu miesięcy pracował agent MI6 podający się za handlarza dzieł sztuki.

Po zamachu na Skripalów „Apollo” zgodził się na współpracę i na początku kwietnia został przewieziony do Wielkiej Brytanii i przesłuchany. Odwrócony agent miał przekazać wiele cennych informacji nt. rosyjskich szpiegów.
Źródło info i foto: TVP.info

Lubelskie: 23-letnia Aneta P. utopiła własne dziecko w rzece. Właśnie stanęła przed sądem

Aneta P. (23 l.) z Krzesimowa (woj. lubelskie) urodziła córeczkę nocą, a potem wymknęła się z domu i wrzuciła kwilące maleństwo do rzeki. Ze ten potworny czyn grozi jej dożywocie.

Aneta P. stanęła właśnie przed obliczem sądu w Lublinie. Lekko przygaszona, trochę nieobecna, nie robiła jednak wrażenia załamanej tym, co stało się w październiku ubiegłego roku. – Przyznaje się tylko do samego faktu – oświadczyła jedynie. Sąd zdecydował o wyłączeniu jawności.

Przed aresztowaniem Aneta P. studiowała pedagogikę specjalną na lubelskim UMCS. Mieszkała z rodzicami. Od pewnego czasu spotykała się ze starszym od niej Piotrem S. (43 l.). W marcu 2017 r. wiedziała już, że jest w ciąży. Nie chciała tego dziecka, burzył jej świat. Choć przekonywała śledczych, że niczego nie planowała, to w jej komputerze pełno było śladów, świadczących o tym, że chciała pozbyć się maleństwa jeszcze podczas ciąży. Nikomu nie powiedziała o swoim stanie. – Chodziła tylko luźniej ubrana – opowiadali ludzie ze wsi.

Rodziła nocą, w domu. Po trzech godzinach na świecie pojawiła się dziewczynka. Płakała, ale cicho. Zbyt cicho, by ktoś w to usłyszał i uratował jej życie. Matka wyniosła ją owiniętą jedynie w koszulkę nad brzeg Sawki. Wrzuciła dziecko jak kamień do lodowatej wody.

Małe ciałko odnalazł na brzegu rzeki przypadkowy spacerowicz. Policjanci zaczęli szukać matki. Aneta P. sama się wydała. Rano po zatarciu śladów porodu pojechała do ginekologa. Poprosiła o pigułki antykoncepcyjne i zaświadczenie, że nie spodziewa się dziecka. – Pomawiają mnie na wsi, że jestem w ciąży. Proszę oto dowód – pokazała kwit na komisariacie w Świdniku. To wzbudziło słuszne podejrzenia policjantów.
Źródło info i foto: se.pl

Port Talbot: Trzylatka spędziła cztery dni w domu z ciałem mamy

Policjanci z Port Talbot w południowej Walii ujawnili szczegóły śledztwa dotyczącego samobójstwa 28-letniej mieszkanki tego miasta. Kobieta powiesiła się w sypialni, a jej ciało funkcjonariusze znaleźli 7 kwietnia. W domu była też jej trzyletnia córka, która ze zwłokami mamy spędziła cztery dni i żywiła się resztkami pieczywa.

Matkę dziewczynki ostatni raz widziano 3 kwietnia.

4 kwietnia 28-latka wysłała do swojej matki, babci dziewczynki, sma-a z prośbą, żeby zabrała dziecko do siebie i informacją, że "chce to zakończyć". Matka miała odpisać, żeby córka "nie była głupia" i zapytała, co się dzieje. Później próbowała skontaktować się z nią, ale telefon już nie odpowiadał, a drzwi do domu były zamknięte.

Trzyletnią dziewczynkę policjanci zabrali na badania. Według śledczych, dziecko przez cztery dni żywiło się resztkami chleba z masłem.

Śledczy ustalili, że 28-latka, która odebrała sobie życie, była towarzyską osobą, nie zdradzającą oznak żadnych problemów. Nie leczyła się też na żadne zaburzenia psychiczne, ale doświadczała przemocy w poprzednich związkach. W chwili śmierci była pod wpływem alkoholu.

Kobieta miała jeszcze jedno dziecko – syna, który, gdy popełniała samobójstwo, był pod opieką ojca.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Premier Wielkiej Brytanii: Podejrzani o atak na Siergieja Skripala to oficerowie GRU

Mężczyźni, podejrzani przez brytyjską prokuraturę o próbę zabójstwa Siergieja Skripala i jego córki Julii, zostali zidentyfikowani jako oficerowie rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU i musieli działać za przyzwoleniem władz w Moskwie – ogłosiła brytyjska premier Theresa May. Wcześniej prokuratura na Wyspach poinformowała o wydaniu nakazów aresztowania dwóch obywateli Rosji podejrzanych o usiłowanie zabójstwa Skripala:

Aleksandra Pietrowa i Rusłana Boszyrowa. Zaznaczono równocześnie, że obaj wielokrotnie używali pseudonimów i fałszywych tożsamości, więc niemożliwe jest ustalenie tego, czy podane nazwiska są prawdziwe.

Theresa May zaznaczyła, że działalność GRU „jest zagrożeniem dla wszystkich naszych sojuszników i naszych obywateli”, i zapowiedziała dalsze wzmocnienie działań mających na celu zwalczanie aktywności rosyjskiego wywiadu wojskowego na terenie Europy.

Zapewniła również, że Wielka Brytania „wykorzysta wszystkie dostępne możliwości z zakresu bezpieczeństwa narodowego”, aby zmierzyć się z zagrożeniem ze strony GRU.

Równocześnie May wyraziła frustrację brakiem współpracy ze strony rosyjskiego państwa, podkreślając, że próba ekstradycji oskarżonych mężczyzn byłaby „próżna”.

Jak podkreśliła, decyzja o przeprowadzeniu ataku na Skripala i jego córkę musiała być podjęta „poza GRU, na najwyższych szczeblach rosyjskich władz”.
Źródło info i foto: RMF24.pl