Strzelanina w Żabnie

Młody mężczyzna, mieszkaniec powiatu tarnowskiego postanowił rozładować swoją agresję dokonując… ostrzału jednej z posesji. Na szczęście dysponował tylko pistoletem pneumatycznym. Zwłaszcza, że wpływ na jego postępowanie miał również alkohol.

Nad ranem w niedzielę (11 października) młody mężczyzna, mieszkaniec powiatu tarnowskiego wracając samochodem z wesela postanowił wyładować swoją agresję strzelając do jednego z budynków. Trzy z wystrzelonych przez niego pocisków trafiły w okna domu. Na szczęście 21-latek dysponował tylko pistoletem pneumatycznym, lecz i tak swoim zachowaniem na śmierć wystraszył właścicieli posesji, którzy ruszyli za nim w pościg. Agresor poruszał się pojazdem marki renault jako pasażer. Nie miał on oporów, żeby oddać kolejne strzały w kierunku goniącej go skody z dwoma mężczyznami w środku: właścicielem ostrzelanego domu i jego 20-letnim synem.

W pewnym momencie uciekający samochód zatrzymał się w poprzek drogi blokując pędzącą za nim skodę. Krewki młodzieniec wyszedł z pojazdu i pałką teleskopową zbił przednią szyby w maszynie właściciela ostrzelanego wcześniej domu, a dodatkowo wraz ze swoimi kompanami pobił jego 20-letniego syna. Sprawcy zostali zatrzymani niespełna godzinę później w urządzonym przez drogówkę na Polach Klikowskich w Tarnowie punkcie blokadowym. Przy 21-latku mundurowi oprócz broni znaleźli dopalacze. Mężczyzna tłumaczył, że strzelając z pistoletu chciał wyładować agresję po rozstaniu z dziewczyną, a pobity syn właściciela miał mu być rzekomo winny kilkaset złotych.
Źródło info i foto: se.pl

Piraci drogowi wykorzystują czas pandemii

Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad zmianą przepisów o egzekwowaniu kar z mandatów – pisze „Rzeczpospolita”. Jak podkreśliła gazeta, na podwyższenie mandatów na razie się nie zanosi. Zmienić mogą się – jak nieoficjalnie ustaliła „Rz” – zasady egzekwowania kar z mandatów. „Trwają w tej sprawie prace w Ministerstwie Infrastruktury. Zmiany są konieczne, bo skuteczność dochodzenia należności z tytułu mandatów w ostatnich czterech latach wyniosła mniej niż 63,7 proc.” – czytamy.

Przed szybką jazdą, jak zaznaczył dziennik, kierowców nie powstrzymuje nawet pandemia. Pokazuje to najnowszy raport Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.

„Rzeczpospolita” zwraca uwagę, że mniejszy ruch na drogach, to większa pokusa i pole do popisu dla drogowych piratów. Choć od 14 marca kierowców na drogach jest mniej, fotoradary nadal mają co rejestrować – zaznaczył dziennik.

Podczas miesiąca pandemii fotoradary zarejestrowały ponad 125,6 tys. przypadków przekroczenia prędkości – podała, cytowana przez gazetę Monika Niżniak, rzecznik GITD. Ze statystyk GITD wynika, jak czytamy, że połowa zarejestrowanych naruszeń dotyczyła przekroczenia prędkości w przedziale od 10 do 20 km/h więcej, niż pozwalają przepisy. 33,5 proc. kolejnych naruszeń dotyczyło przekroczenia prędkości w przedziale 21-30 km/h.

Aż 855 kierujących w obszarze zabudowanym z kolei przekroczyło dozwoloną prędkość o ponad 50 km/h – dodano. Rok wcześniej takich przypadków było 663.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Włochy: Ksiądz ukarany za organizację chrztu mimo zakazu władz

Ksiądz, rodzice dziecka, ojciec chrzestny i fotograf zostali ukarani koło Neapolu za zorganizowanie chrztu w parafii, mimo zakazu uroczystości religijnych we Włoszech z powodu epidemii koronawirusa. Na ceremonię natknęli się karabinierzy podczas kontroli. Włoskie media podały, że do zdarzenia doszło w miejscowości San Gennaro Vesuviano na południu kraju. Do tamtejszego kościoła weszli karabinierzy podczas rutynowej kontroli. Okazało się, że w środku trwa chrzest, którego udzielał proboszcz.

Funkcjonariusze spisali księdza i cztery inne osoby za złamanie przepisów z rozporządzenia władz o zakazie wszelkich uroczystości, także religijnych. Grozi za to grzywna w wysokości 206 euro lub trzy miesiące aresztu.
Źródło info i foto: TVP.info

Floryda: Nauczyciele z bronią mogą reagować w przypadku strzelaniny

W amerykańskim stanie Floryda weszła w życie ustawa dająca nauczycielom prawo noszenia broni w czasie lekcji. Ma to zapewnić bezpieczeństwo uczniom, gdyby w szkole doszło do strzelaniny. W maju br. parlament amerykańskiego stanu Floryda przyjął ustawę dopuszczająca noszenie przez nauczycieli broni na terenie szkoły. Nowe prawo jest efektem ubiegłorocznej strzelaniny w liceum w Parkland, w której zginęło siedemnaścioro osób.

Teraz ustawa weszła w życie. Inicjatorzy przepisu podkreślają, że ma to zwiększyć bezpieczeństwo uczniów.

Jak na razie nie wiadomo, ilu nauczycieli będzie chodziło na zajęcia z ukrytą bronią. Dla własnego bezpieczeństwa, a także dla bezpieczeństwa uczniów, mają utrzymywać to w tajemnicy. Zanim nauczyciel będzie mógł wnieść do klasy broń, musi przejść 140 godzinny kurs, a także poddać się badaniu psychologicznemu.

Z udziału w programie wypisało się kilka szkolnych dystryktów, m.in. dystrykt Miami i Orlando. Decyzję argumentują tym, że w szkołach i tak znajdują się uzbrojeni strażnicy. Floryda jest dziewiątym stanem, który zezwala nauczycielom i innym pracownikom oświatowym na posiadanie broni na terenie szkoły.
Źródło info i foto: TVP.info

Zwłoki na placu budowy

21.06.2019 – Gdynia, fatalne skutki ulewy, zapadnieta jezdnia na ul. Janka Wisniewskiego N/z tasma policja | Fot. Marcin Bruniecki/REPORTER

Jak informują w sobotę lokalne media, tragiczne odkrycie miało miejsce w piątek, w Ostrowie Wielkopolskim. Przy ulicy Przeskok, na terenie budowy znaleziono zwłoki. Zwłoki mężczyzny na terenie firmy budowlanej zauważył jeden z pracowników w trakcie nadzoru pracy. Jak podaje portal faktykaliskie.pl, ciało znajdowało się w stanie częściowego rozkładu. Wszystko wskazuje na to, że leżało tam już przez dłuższy czas.

Będzie sekcja zwłok

Według Głosu Wielkopolskiego, zmarłym znalezionym na terenie budowy może być mieszkaniec Ostrowa, który od tygodnia jest poszukiwany. Na razie jednak nie ma potwierdzenia tych informacji. Sprawą zajęła się prokuratura. Decyzją prokuratora ciało zostało przekazane do Zakładu Medycyny Sądowej w celu wykonania sekcji zwłok.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Sąd w Gwatemali skazał byłego żołnierza na 5160 lat więzienia

Sąd w Gwatemali skazał w środę byłego żołnierza na 5160 lat więzienia za udział w masakrze 171 osób, co jest uznawane za jedną z największych zbrodni popełnionych w czasie 36-letniej wojny domowej (1960-96) w tym kraju.

Prokuratorzy poinformowali, że Santos Lopez uczestniczył w 1982 roku w masowych mordach prawie wszystkich mieszkańców, mężczyzn, kobiet i dzieci, w wiosce Dos Erres w departamencie Peten na północy Gwatemali.

Masakra w Dos Erres jest jedną z ponad 660 udokumentowanych przez gwatemalską komisję prawdy.

Lopez został oskarżony o to, że był członkiem elitarnej formacji armii Kaibiles, wysłanej do Dos Erres w celu odnalezienia członków grupy partyzanckiej, która dokonała zasadzki na konwój wojskowy. Kiedy patrol nie znalazł partyzantów ani broni, wyciągnął wieśniaków z domów; żołnierze zgwałcili wiele młodych dziewcząt. Aby ukryć gwałty, wojskowi zabili prawie wszystkich mieszkańców wsi.

Nie jest w pełni władz umysłowych

Do masakry doszło za prezydentury Efraina Riosa Montta (od marca 1982 do sierpnia 1983), jednego z najbardziej krwawych dyktatorów w Ameryce Środkowej. Montt, który był oskarżany o zbrodnie ludobójstwa wobec Indian, zmarł w kwietniu br. w wieku 91 lat. W maju 2013 r. został skazany na 80 lat więzienia za zbrodnie wojenne i zbrodnie ludobójstwa. Uznano go wówczas za sprawcę śmierci 1771 Majów z plemienia Ixil.

Proces został jednak po 10 dniach unieważniony przez Trybunał Konstytucyjny z powodu „błędów proceduralnych”. Ponowny proces miał rozpocząć się w 2015 r., jednak eksperci z państwowego instytutu medycyny sądowej orzekli, że były dyktator nie jest w pełni władz umysłowych i jego stan uniemożliwiał postawienie go przed sądem.

Według szacunków ONZ ofiarą wojny domowej padło 200 tysięcy Gwatemalczyków, głównie Majów. Siły rządowe i sprzymierzone z nimi jednostki paramilitarne stosowały taktykę spalonej ziemi: wkraczały do zamieszkanych przez Majów wsi, dokonywały tortur i gwałtów, mordowały bezbronną ludność, którą podejrzewały o pomaganie lewicowej partyzantce. Tylko w latach 1980-1983 wojsko zrównało z ziemią 626 wsi indiańskich zamieszkanych przez „buntowników” i zabiło 138 tysięcy chłopów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Katowiccy policjanci rozbili gang złodziei samochodów

Policjanci z Katowic zajmujący się zwalczaniem przestępczości samochodowej przy współpracy z prokuratorem z Prokuratury Rejonowej Katowice-Zachód w Katowicach, doprowadzili do rozbicia zorganizowanej grupy przestępczej działającej na terenie województwa śląskiego. Jej członkowie zajmowali się m.in. kradzieżami samochodów, paserstwem, włamaniami do obiektów handlowych. Jak ustalili śledczy, zatrzymani dopuścili się w sumie ponad 150 przestępstw. Wśród 10 podejrzanych osób został również zatrzymany główny organizator przestępczego procederu. W sprawie policjanci odzyskali 16 samochodów o łącznej wartości ponad 1 mln 200 tys. złotych.

Policjanci z Katowic zajmujący się zwalczaniem przestępczości samochodowej przy współpracy z prokuratorem z Prokuratury Rejonowej Katowice-Zachód w Katowicach, doprowadzili do rozbicia zorganizowanej grupy przestępczej działającej na terenie województwa śląskiego. Jej członkowie zajmowali się m.in. kradzieżami samochodów,paserstwem, włamaniami do obiektów handlowych. Jak ustalili śledczy, zatrzymani dopuścili się w sumie ponad 150 przestępstw. Wśród 10 podejrzanych osób został również zatrzymany główny organizator przestępczego procederu. W sprawie policjanci odzyskali 16 samochodów o łącznej wartości ponad 1 mln 200 tys. złotych.

Policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Samochodową Komendy Miejskiej Policji w Katowicach przy współpracy z prokuratorem z Prokuratury Rejonowej Katowice-Zachód w Katowicach, pracowali nad sprawą od kilku miesięcy. Wspólne działania Policji i Prokuratury doprowadziły do zebrania obszernego materiału dowodowego, który pozwolił na ustalenie członków zorganizowanej grupy przestępczej, udziału poszczególnych osób w przestępczym procederze oraz sposobu jej działania.

Poczynione ustalenia w ramach prowadzonego śledztwa pozwoliły na zatrzymanie łącznie 10 osób, w tym głównego organizatora przestępczego procederu, który usłyszał zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Zatrzymani to mieszkańcy województwa śląskiego, podkarpackiego oraz kujawsko-pomorskiego, w wieku od 27 do 45 lat.

Z uwagi na charakter działalności grupy przestępczej oraz popełnianych przez nią przestępstw, podczas zatrzymań udział brali funkcjonariusze Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji w Katowicach.

Jak ustalili śledczy, zatrzymani dopuścili się ponad 150 przestępstw przeciwko mieniu, w tym głównie kradzieży pojazdów, paserstw oraz włamań do obiektów handlowych. W ramach prowadzonego postępowania odzyskanych zostało 16 samochodów o łącznej wartości 1 mln 200 tys. złotych. Część z zabezpieczonych pojazdów posiadała przerobione znaki identyfikacyjne.

Jednym z wątków śledztwa jest zdarzenie, które miało miejsce w październiku 2017 roku na terenie salonu samochodowego m-ki Mazda w Sosnowcu, gdzie sprawcy dopuścili się kradzieży rozbójniczej polegającej na kradzieży 5 nowych samochodów marki Mazda 6 i CX5 o łącznej wartości ponad 700 tys. złotych. W toku czynności ustaleni zostali sprawcy wymienionego przestępstwa, którym przedstawiono zarzuty.

Wobec 8 zatrzymanych Sąd Rejonowy Katowice-Zachód w Katowicach zastosował środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.

Podejrzanym zostały zarzucone przestępstwa przeciwko mieniu popełnione w ramach działania w zorganizowanej grupie przestępczej oraz uczynienia sobie z popełnienia przestępstwa stałego źródła dochodu, które zagrożone są karą pozbawienia wolności do 15 lat.

Podczas przeprowadzonych przeszukań po dokonanych zatrzymaniach zabezpieczono pieniądze w kwocie około 100 tys. złotych, które zostały zatrzymane w ramach zabezpieczenia majątkowego na poczet przyszłych kar i grzywien.
Źródło info i foto: Policja.pl

Nowy Jork: Atak nożowniczki w żłobku. Opiekunka raniła pięć osób, w tym troje niemowląt

52-letnia pracownica nocnej opieki nad dziećmi w Nowym Jorku (USA) pocięła nożem troje niemowląt i dwoje dorosłych, a następne podcięła sobie żyły. Jedno z dzieci jest w stanie ciężkim, ale nie ma zagrożenia życia. Do zdarzenia doszło około 3:30 w nocy czasu lokalnego w domu przy ulicy 161 w Nowym Jorku, w dzielnicy Queens. Funkcjonował w nim punkt nocnej opieki dzieci.

52-letnia kobieta, pracownica ośrodka, z nieznanych przyczyn zaatakowała znajdujących się na miejscu dorosłych i dzieci. Ranna w korpus została inna pracownica, a w nogę ugodzony został ojciec jednego z dzieci. Pociętych zostało też troje niemowląt – dwie dziewczynki i chłopiec. Jedno z dzieci jest w ciężkim stanie, ale nie ma zagrożenia życia.

Kobieta została odnaleziona przez policję w piwnicy budynku z podciętym nadgarstkiem. Obecnie przebywa w szpitalu pod kontrolą policji.

Trwa sprawdzanie, czy punkt opieki miał wszystkie wymagane pozwolenia na działalność.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Warszawa: Znaleziono zwłoki mężczyzny przy stawie na terenie Parku Szczęśliwickiego

Ciało mężczyzny odnaleziono przy stawie na terenie Parku Szczęśliwickiego w Warszawie. Przyczyna jego śmierci nie jest jeszcze znana. Na miejsce przyjechał prokurator w celu wyjaśnienia zdarzenia. Funkcjonariusze policji zgłoszenie otrzymali rano koło godz. 5:30. Jeden ze świadków poinformował ich o odnalezieniu ciała mężczyzny niedaleko ul. Drawskiej.

Rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji powiedział w rozmowie z TVN Warszawa, że mężczyzna leżał około pół metra od linii brzegowej jeziorka. Jego wiek szacowany jest na od 30 do 40 lat.

Lekarz na miejscu stwierdził jego zgon. W parku sprawę bada prokurator oraz policja. Wstępne oględziny wykazały, że na ciele zmarłego nie ma widocznych obrażeń. Na ten moment przyczyna i okoliczności śmierci mężczyzny nie są znane. Sekcja zwłok zostanie przeprowadzona w ciągu najbliższych dni. Jej wyniki będą kluczowe dla śledczych.
Źródło info i foto: wawalove.wp.pl

Brytyjska policja znalazła w Amesbury buteleczkę z Nowiczokiem

Brytyjska policja poinformowała w piątek o znalezieniu w domu jednej z ofiar niedawnego zatrucia Nowiczokiem małej buteleczki z tą substancją. Jak zaznaczono, śledczy wciąż nie znają pochodzenia przedmiotu ani nie wiedzą, jak trafił do poszkodowanego.

Flakon został odkryty podczas przeszukania domu 45-letniego Charliego Rowleya, który wraz ze swoją partnerką, 44-letnią Dawn Sturgess, trafił w ubiegłą sobotę w stanie krytycznym do szpitala rejonowego w Salisbury z objawami poważnego zatrucia organizmu. Początkowo lekarze podejrzewali możliwość zażycia zanieczyszczonych narkotyków, ale po dodatkowych testach potwierdzili, że para zetknęła się z Nowiczokiem.

Mężczyzna pozostaje pod opieką lekarzy, a jego stan jest wciąż poważny, ale stabilny, co pozwoliło mu na pierwszą rozmowę z policjantami. Kobieta zmarła w niedzielę w wyniku komplikacji związanych z zatruciem, a po jej śmierci śledczy wszczęli postępowanie ws. morderstwa. Na przyszły tydzień zaplanowana jest sekcja zwłok.

W przesłanym mediom oświadczeniu zaznaczono, że buteleczka została znaleziona w mieszkaniu Rowleya w Amesbury w środę, a następnie była przekazana do dalszych badań w specjalistycznym laboratorium DSTL w pobliskim Porton Down. W piątek potwierdzono, że znaleziona w środku substancja to Nowiczok.

Nieznane źródło pochodzenia buteleczki

Badający sprawę policjanci próbują ustalić, w jaki sposób mężczyzna wszedł w posiadanie pojemnika, a także czy przechowywany w nim Nowiczok pochodzi z tej samej próbki, której użyto w marcowej próbie zabójstwa byłego pułkownika rosyjskiego GRU i współpracownika brytyjskiego wywiadu Siergieja Skripala oraz jego córki Julii w Salisbury, położonym kilkanaście kilometrów od Amesbury.

Komisarz Neil Basu, który odpowiada za operacje antyterrorystyczne, ocenił, że „to ewidentnie istotny i pozytywny postęp” w śledztwie, ale zastrzegł, że śledczy wciąż nie są w stanie zagwarantować, że nie ma innych miejsc skażonych substancją, co oznacza, że w ramach „środków ostrożności” utrzymane zostaną dotychczasowe kordony policyjne do czasu pełnego wyjaśnienia sytuacji.

W reakcji na marcowy atak na Skripalów doszło do największej serii wydaleń rosyjskich dyplomatów z krajów Europy Zachodniej od czasu zakończenia zimnej wojny, po tym gdy brytyjski rząd oskarżył odpowiedzialnością za próbę ich zabicia władze w Moskwie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl