Czechowice-Dziedzice: Sprawca napadu na jubilera to groźny przestępca

Mężczyzna, który wczoraj napadł z bronią na sklep jubilerski w Czechowicach-Dziedzicach, dziś będzie przesłuchiwany w Prokuraturze Rejonowej w Pszczynie. Wiadomo, że 35-latek to groźny przestępca. Sprawca napadu jest mieszkańcem Olkusza. Był poszukiwany przez policję czterema listami gończymi. Nie wrócił z przepustki do zakładu karnego. Ma na koncie kilkanaście napadów z bronią – powiedziała RMF FM Elwira Jurasz, rzeczniczka policji w Bielsku-Białej.

Wczoraj 35-latek sterroryzował pracownicę sklepu i zażądał pieniędzy. Kobieta uciekła. Napastnik strzelił w drzwi, zabarykadował się w budynku i groził, że popełni samobójstwo. Po dwóch godzinach negocjacji z policją poddał się. Broń, której użył wczoraj 35-latek, zostanie poddana szczegółowym badaniom balistycznym. Na szczęście mężczyzna nikogo nie zranił strzelając w drzwi. Uszkodził jedynie witrynę sklepu. Podczas napadu był pijany – miał 0,6 promila alkoholu w organizmie.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Napad na jubilera w Czechowicach-Dziedzicach

Napad na jubilera w Czechowicach-Dziedzicach (woj. śląskie). Przed południem uzbrojony mężczyzna wtargnął do salonu i zażądał gotówki. Pracownica zdołała jednak uciec i przy pomocy przypadkowego świadka zamknęła napastnika wewnątrz.

Mężczyzna zabarykadował się wewnątrz salonu. Groził, że popełni samobójstwo. Próbowali z nim rozmawiać policyjni negocjatorzy. Na miejscu byli też antyterroryści. 35-latek posiadał broń. W trakcie nieudanej próby napadu oddał jeden strzał i rozbił szybę. W wyniku akcji policji napastnik poddał się i został obezwładniony. Trafił już do aresztu.

Mężczyzna jest znany policji. Ma na koncie podobne napady.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Jarosław Żołna ostatecznie skazany za zabicie dwóch policjantów

Ostateczny jest już wyrok 25 lat pozbawienia wolności dla Jarosława Żołny za zastrzelenie w 2002 r. dwóch policjantów w kawiarence internetowej w Czechowicach-Dziedzicach – donosi portal POLICYJNI.pl
Sąd Najwyższy oddalił – jako „oczywiście bezzasadną” – kasację jego obrońcy, który chciał ponownego procesu. Kilku bandytów napadło na kawiarenkę, sądząc że jej właściciel ma dużo gotówki. Byli w niej akurat, podczas przerwy w nocnej służbie, dwaj funkcjonariusze w cywilu – o czym napastnicy nie wiedzieli. Gdy właściciel krzyknął, że jest tam policja, Jarosław Żołna, a po nim jego brat Aleksander, zaczęli strzelać. Policjanci odpowiedzieli ogniem, ale szybko wystrzelali amunicję, podczas gdy Jarosław Żołna miał pistolet z magazynkiem na 21 nabojów. Żródło info i foto: POLICYJNI.pl

Anna S. wbiła nóż w brzuch Marianowi S.

Koszmarny finał awantury domowej na Śląsku. – Ja kroiłem ciasto w kuchni, a ona była na mnie wściekła. Chyba o to, że zabroniłem jej pić. Wyrwała mi nóż i zaczęła bić nim na oślep – mówi Marian Sadkowski (53 l.) z Czechowic-Dziedzic (woj. śląskie), któremu ukochana Anna S. (30 l.) podczas kłótni rozpruła nożem brzuch, pocięła jelita i wątrobę – czytamy na eFakt.pl
Mało brakowało, a pan Marian skończyłby tak samo jak poprzedni narzeczony Anny S.
Anna S. niedawno wyszła z więzienia. Zakręciła się u boku pana Mariana. On był po rozwodzie, miał pracę w firmie budowlanej, wydawał jej się doskonałą partią. Przyjął ją pod swój dach i zaczęli razem wieść rodzinne życie. – Liczyłem, że będzie mi lepiej. Posprząta, ugotuje, ja zarobię, mogliśmy tworzyć zgraną parę… – rozmarza się Marian Sadkowski.
Żródło info: eFakt.pl

Kazimierz Wojewodzic wypędził uzbrojonych bandytów ze sklepu

Nocą, gdy dobrzy ludzie z Czechowic-Dziedzic (woj. śląskie) zamykają się bezpiecznie w domach, na mroczne ulice wylegają najgorsze męty. Takie jak bandyci Tomasz H. (26 l.) i Kamil K. (27 l.). Liczyli, że otwarty do późna sklep spożywczy będzie dla nich niczym pełne bogactw Eldorado. Zawiedli się jednak, bo na straży dziennego utargu stanął dzielny „szeryf” Kazimierz Wojewodzic (55 l.).
Zamaskowani i uzbrojeni bandyci wparowali do sklepu niczym do saloonu. Jeden zaczął wymachiwać pistoletem przed nosem przerażonej ekspedientki, a drugi zaczął majstrować przy kasie fiskalnej.
Bandyci już w myślach dzielili między siebie łup. Ale pod uwagę nie wzięli, że tej nocy spotkają kogoś, kto nie przestraszy się ani bandyckich masek, ani naładowanego pistoletu.
Zródlo info: se.pl