Posts Tagged “czekać”

Jak podaje “Uwaga!” TVN 18-letnia dziewczyna z Dolnego Śląska została brutalnie zgwałcona podczas jej własnej imprezy urodzinowej. Dziewczyna miała zostać zaproszona do domu jednego z przyjaciół. Tam czekała na nią impreza-niespodzianka. Dziewczyna utrzymuje, że przyjaciel podał jej “coś fioletowego do picia”. Wypiła, a od tego momentu nic nie pamięta.

W trakcie, gdy była nieświadoma, miała zostać wielokrotnie zgwałcona. Sprawcy mieli wszystko nagrywać na telefonach komórkowych, również na telefonie ofiary.

Następnego dnia policja zatrzymała dwie osoby. Ustalono, że poza tą dwójką przebywały tam jeszcze inne osoby – trzech obywateli Ukrainy i Polak.

Jak podali dziennikarze “Uwagi!” TVN ofiara zbiorowego gwałtu przeszła załamanie psychiczne, ma za sobą próbę samobójczą oraz zrezygnowała z regularnych zajęć w szkole – jest na indywidualnym toku nauczania.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Sąd na Słowacji wydał decyzję o areszcie dla kolejnego kierowcy z Polski, który brał udział w śmiertelnym wypadku w Dolnym Kubinie. Chodzi o Adama S., który pędził żółtym ferrari. Wcześniej tego dnia zapadła decyzja o areszcie dla 26-letniego Łukasza K. – mężczyzna czarnym mercedesem jechał na czele pędzącej kolumny. W ubiegłym tygodniu aresztowany został z kolei Marcina L.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Shoko Asahara, którego prawdziwe nazwisko brzmi Chizuo Matsumoto, były przywódca Aum, japońskiej sekty, która rozpyliła w tokijskim metrze gaz bojowy sarin w 1995 roku, został stracony w piątek – podała agencja KYODO. Wraz z nim zostało straconych 6 innych członków sekty. Przywódca sekty Najwyższej Prawdy Aum, Shoko Asahara był pierwszym, na którym wykonano wyrok z 13 skazanych na najwyższą karę za serię ataków.

14 lat czekał na wyrok

Asahara został skazany na śmierć przez powieszenie w 2004 r. nie tylko za zorganizowanie zamachu w tokijskim metrze w 1995 r., lecz także za zamach z czerwca 1994 roku z użyciem sarinu w kolejce podziemnej w mieście Matsumoto, zabójstwa występującego przeciw sekcie Aum prawnika Tsutsumiego Sakamoto i jego rodziny, mordowanie nieposłusznych wyznawców i osób, które pomagały im opuścić sektę, a także za zlecenie swym wyznawcom produkcji i magazynowania broni konwencjonalnej i chemicznej.

Atak w Tokio miał miejsce 20 marca 1995 r. około godziny 8.00 rano, w porze największego komunikacyjnego szczytu, pięciu członków sekty w wagonach pięciu linii stołecznego metra umieściło plastikowe worki z gazem bojowym sarin, który paraliżuje system nerwowy i ma działanie 500-krotnie silniejsze od cyjanku potasu. 12 osób poniosło śmierć, a kilka tysięcy w wyniku zatrucia zostało skazanych na ciężkie cierpienia.

Asahara został aresztowany 16 maja 1995 roku. Podczas procesu odmawiał składania zeznań przed sądem, z zamkniętymi oczami mamrocząc tylko niezrozumiałe słowa i wydając mistyczne dźwięki.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Nie rozumiem, jak osoby, które nie zrobiły nic w tej sprawie, przyczepiają sobie medale. Medal powinien dostać Remigiusz, pan prokurator Tomankiewicz, pan prokurator Sobieski. Tym osobom zawdzięczam wolność – mówił w programie “Superwizjer” Tomasz Komenda. Pytany o moment, w którym po raz pierwszy od 18 lat opuścił więzienie, odparł, że zupełnie go nie pamięta

- Zamroczony byłem. 18 lat na to czekałem i się doczekałem – mówił, wspominając swoje wyjście na wolność. – Jeszcze długo czasu minie, zanim wrócę do swojego świata – stwierdził Komenda w studiu “Superwizjera”.

Tomasz Komenda wspominał, że gdy ogłoszono, że może opuścić celę, poszedł tam, aby zebrać swoje rzeczy. – Nie mogłem doczekać się, kiedy przyjdzie papier i zaczną się za mną zamykać furty (od więzienia – red.) – mówił.

Gdy Tomasz wrócił do domu, zastał w nim choinkę bożonarodzeniową. – Powiedziałem rodzinie, że jak wyjdę, to ja ją rozbiorę. Nie ubierałem jej, ale mogłem ją rozebrać. To było dla mnie ważne, bo 36 świąt nie spędziłem w domu wśród rodziny. Miałem taką potrzebę – wyznał.

Powiedział również, że wciąż boi się, że to tylko sen i w nocy często budzi się zlany potem.

Tomasz Komenda: po prostu dziękuję
W czwartek premier Mateusz Morawiecki poinformował, że podjął decyzję o przyznaniu Tomaszowi Komendzie renty specjalnej do czasu, aż uzyska on odszkodowanie w sądzie. Według informacji PAP, będzie to 4 tys. zł., a decyzja zostanie podpisana w ciągu najbliższych dni.

Tomasz Komenda był pytany w sobotę w TVN24, czy przyznana mu przez premiera renta jest dla niego ważna, odarł: “Jak najbardziej, oczywiście”. – Za rentę bardzo dziękuję i po prostu dziękuję”- oświadczył.

Jak zaznaczył, dzięki niej będzie samowystarczalny i będzie mógł pomagać rodzinie. – Nie będę jakimś tam ciężarem – powiedział Komenda.

Nikt mu nie wierzył
Ze wspomnień Tomasza Komendy wyłania się obraz człowieka opuszczonego przez niemal wszystkich. Opowiadał, że w jego niewinność wierzyła jedynie rodzina. W więzeniu był bity, a “w kryminale nie ma kolegów, nie ma przyjaciół”.

Komenda opowiadał, że gdy był bity, strażnicy celowo się odwracali.

Medale
- Nie rozumiem, jak osoby, które nie zrobiły nic w tej sprawie, przyczepiają sobie medale. Po prostu medal powinien dostać Remigiusz, pan prokurator Tomankiewicz, pan prokurator Sobieski. Tym osobom zawdzięczam wolność – mówił.

Komenda podkreślił, że nie chce, aby prokuratorzy, którzy w 2009 i w 2010 roku podejrzewali, że jest niewinny “wycierali sobie” twarz jego nazwiskiem, bo skoro tak uważali, to dlaczego wyszedł z więzienia dopiero w 2018 roku.

Tomasz Komenda powiedział również, że chciałby zobaczyć na łąwie oskarżonych wszystkoch tych, którzy przyłożyli rękę do jego niesłusznego skazania.

Niesłusznie skazany
Tomasz Komenda, który w 2004 r. został prawomocnie skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo i zgwałcenie 15-latki, odsiadywał wyrok 25 lat więzienia w Zakładzie Karnym w Strzelinie. Dwa tygodnie temu został przez sąd penitencjarny przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu warunkowo zwolniony z odbywania kary i wyszedł na wolność. Według prokuratury – która zgromadziła nowe dowody w tej sprawie – mężczyzna nie popełnił zbrodni, za którą został skazany.

Z prośbą o ponowne zajęcie się sprawą T. Komendy do ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego zwrócili się w zeszłym roku rodzice Małgorzaty K. Śledztwo zostało wznowione w 2017 r. W czerwcu ubiegłego roku prokuratura poinformowała, że w sprawie zbrodni zatrzymano Ireneusza M. Prokurator przedstawił mu zarzut popełnienia przestępstwa zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwa piętnastoletniej Małgorzaty K.

Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro wydał polecenie podjęcia śledztwa ws. ustalenia odpowiedzialnych za zaniechania ws. Tomasza Komendy.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk opuścił gmach warszawskiej prokuratury, gdzie przebywał ponad 8 godzin.

- Nie jestem upoważniony do udzielania jakichkolwiek informacji na temat śledztwa. Pan prokurator uprzedził, zgodnie z przepisami, że nie można w żaden sposób naruszać tajemnicy śledztwa. Sprawa dotyczy poważnych kwestii, więc pragnę pozostać dyskretny – powiedział Tusk. – Nie mogę narzekać na gościnność prokuratury. Dostałem kawę, herbatę i wodę – dodał.

“Zjawiłem się przez szacunek dla państwa polskiego”

Pytany przez dziennikarzy, czy jego przesłuchanie ma charakter polityczny, Tusk odpowiedział twierdząco. – Cała sprawa ma charakter wybitnie polityczny – podkreślił.

- Poinformowałem pana prokuratora, że zjawiłem się ze względu na szacunek przede wszystkim dla państwa polskiego. Zdaję sobie sprawę, że najlepiej byłoby, gdybyśmy mieli sobie wyjaśniać w sposób cywilizowany wszystkie sprawy i wątpliwości, ale poinformowałem także, że mój urząd objęty jest pełnym immunitetem zgodnie z prawem europejskim – relacjonował b. premier.

Prokuratura nie chciała przesłuchania w Brukseli

- Skorzystam z immunitetu wtedy, kiedy dojdę do wniosku, że celowo wykorzystywane są sprawy przeciwko mnie po to, aby utrudnić lub uniemożliwić mi sprawowanie funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale jeśli tak, to nie będę się wahał – zapowiedział Tusk.

- Z całą pewnością wielogodzinne przesłuchanie nie ułatwia wykonywania obowiązków, ale to też mój publiczny obowiązek. Nie jestem tu od tego, by użalać się nad swoim losem – mówił Tusk. Przewodniczący RE wyjaśnił, że proponował, by przesłuchanie odbyło się w Brukseli, w placówce konsularnej, ale “z powodów technicznych odmówiono tej możliwości”.

Giertych: Zeznania protokołowano ręcznie

Po przesłuchaniu na antenie TVN24 wypowiedział się Roman Giertych, pełnomocnik Tuska. – Całość tej sprawy ma związek z planami politycznymi, które są konsekwentnie realizowane – mówił. Giertych wyjaśnił, że przesłuchanie trwało tak długo, ponieważ było protokołowane ręcznie. Pytany, czy to normalna procedura, odparł: “Spotykałem się z tym często, ale 20 lat temu”.

- Jako obywatel mogę powiedzieć, że sprawa jest polityczna, ponieważ Donald Tusk jest traktowany przez władzę jako poważny polityczne zagrożenie – dodał pełnomocnik.

Nie będzie kolejnego przesłuchania

Głos po przesłuchaniu zabrała też prokuratura. Na krótkim briefingu poinformowano, że “zeznania Donalda Tuska były niezbędne do wszechstronnego wyjaśnienia sprawy”. Rzecznik prokuratury dodał, że zaproszenie przewodniczącego RE miało charakter standardowy, zgodny z procedurami.

- Okoliczności zostały w ocenie prokuratury wyjaśnione – dodał prokurator. Śledczy nie przewidują dalszego przesłuchania Tuska.

Powitanie Tuska w Warszawie

Tusk zeznawał jako świadek w śledztwie dotyczącym współpracy Służby Kontrwywiadu Wojskowego z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa. Przed godz. 11 były premier przejechał do Warszawy pociągiem z Sopotu. Potem w licznej grupie – swoich zwolenników i przeciwników – przeszedł pieszo z Dworca Centralnego do budynku prokuratury przy ulicy Nowowiejskiej.

Zgromadzeni przed siedzibą prokuratury skandowali: “Dziękujemy!”. – To ja dziękuję bardzo. Trzymajcie się – odpowiedział Tusk.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Na ten proces czekała cała stolica. Dziś przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia stanie Andrzej S. (36 l.). Jest oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku w centrum miasta pod koniec października zeszłego roku. Kompletnie pijany pirat drogowy zabił Grzegorza W. († 47 l.) i obywatela Włoch Alessandra C. († 33 l.). Za pijacki rajd grozi mu do 12 lat więzienia.

To tragiczne wydarzenie zostanie w pamięci mieszkańców Śródmieścia na zawsze. W sobotnią noc 31 października rozpędzone volvo prowadzone przez 36-letniego Andrzeja S. z impetem uderzyło w dwóch mężczyzn w stojących obok przystanku autobusowego przy ulicy Marszałkowskiej. Siła uderzenia była tak duża, że oprócz wiaty przystankowej osobówka skosiła drzewo, śmietnik i kilka słupków. Zanim przyjechała policja i karetka pogotowia, kompletnie pijany 36-letni pirat drogowy uciekł z miejsca zdarzenia do swojego domu na Mokotowie. Niestety, mimo przeprowadzonej reanimacji ratownikom nie udało się uratować Grzegorza W. († 47 l.) i Alessandra C. († 33 l.). Po kilku godzinach od wypadku policjantom udało się zatrzymać odpowiedzialnego za to zdarzenie Andrzeja S. W chwili zatrzymania w wydychanym powietrzu miał ponad dwa promile alkoholu.

Jak się później okazało, do wypadku doszło po awanturze Andrzeja S. ze swoją znajomą, z którą jechał samochodem. Według ustaleń śledczych, podczas jazdy doszło między nimi do szarpaniny, przez którą 36-latek stracił panowanie nad pojazdem. W trakcie pierwszego posiedzenia aresztowego pirat drogowy płakał jak bóbr.

Teraz Andrzej S. odpowie za swój występek. Bo już nikt nie zwróci życia dwóm mężczyznom, którzy zginęli przez nieodpowiedzialne zachowanie 36-latka.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Kelly Gissendaner jest pierwszą kobietą straconą w stanie Georgia od 70 lat. 47-latka została skazana w 1997 roku na karę śmierć za namówienie kochanka do zabicia jej męża. O łaskę dla Gissendaner apelował sam papież Franciszek.

– O godz. 00.21 na podstawie nakazu sądowego wykonano wyrok śmierci na Kelly Gissendaner. Skorzystała z prawa do ostatniego słowa i zmówiła modlitwę – poinformował rzecznik zakładu karnego Jackson, w którym Gissendaner oczekiwała na wykonanie egzekucji. Kobiecie zmarła na skutek wstrzyknięcia pentobarbitalu.

Gissendaner to pierwsza kobieta stracona w Georgii od 1945 roku. Skazano ją na karę śmierci za spiskowanie z kochankiem w celu zabicia męża. Mężczyzna odpowiedział za morderstwo oraz porwanie i otrzymał dożywotnią karę więzienia. Adwokaci kobiety do ostatniego momentu walczyli w sądach różnych instancji, by odłożyć wykonanie wyroku.

Przed więzieniem zebrało się kilkunastu przeciwników kary śmierci, którzy modlili się i śpiewali. “Jeśli trzeba was jeszcze przekonywać, że kara śmierci jest torturą, to spójrzcie na Kelly Gissendaner, która przez wiele godzin czekała, by dowiedzieć się, czy będzie żyła czy umrze” – powiedziała jedna z zebranych Helen Prejean.

Sprawa Gissendaner nabrała szczególnego znaczenia, gdyż w przemówieniu wygłoszonym w Kongresie USA w czwartek papież Franciszek apelował o zniesienie kary śmierci na cały świecie i przypomniał o staraniach podejmowanych w tej sprawie przez amerykańskich biskupów. We wtorkowym liście nuncjusz apostolski w USA arcybiskup Carlo Maria Vigano napisał w imieniu papieża, że wyrok w sprawie Kelly Gissendaner powinien zostać zmieniony “na karę odzwierciedlającą zarówno sprawiedliwość jak i miłosierdzie”.

Wyrok na 47-latce miał zostać wykonany w lutym, a następnie w marcu. Jednak egzekucję wstrzymano m.in. z powodu burzy śnieżnej oraz problemów z trucizną, która miała być wstrzyknięta skazanej. Przeciwnicy kary śmierci wskazywali na wzorowe zachowanie Gissendaner w więzieniu. Kobieta nawróciła się i zaczęła studiować teologię, dzięki czemu pomagała licznym współwięźniom. Z kolei rodzina zamordowanego męża kobiety twierdzi, że Gissendaner nie okazała mu żadnej litości.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

- “Czekamy na dokumenty z dominikańskiej prokuratury. Gdy tylko napłyną, niezwłocznie przekażemy je do prowadzącej śledztwo Prokuratury Okręgowej w Warszawie, by zostały przetłumaczone” – powiedział PAP prok. Martyniuk. TVN24 przytoczył w piątek wypowiedź prokuratora generalnego Dominikany Francisco Domingueza Brito. – “Wysłaliśmy część dokumentów do Polski, później zamierzamy dostarczyć kolejną porcję akt. Nie znam jeszcze szczegółów tej sprawy, ale wielokrotnie podkreślałem, że winni muszą ponieść za to odpowiedzialność. To co się zdarzyło jest niewybaczalne i winni muszą zostać ukarani” – powiedział. Żródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Jeden z pseudokibiców, których zdjęcia opublikowała w internecie policja, zgłosił się do prokuratury w Bydgoszczy. Mężczyźnie postawiono zarzuty udziału w zajściach na stadionie Zawiszy i zwolniono do domu. Zgłosił się także uczestnik wydarzeń na stadionie pochodzący z Warszawy. Mężczyzna z Poznania rozpoznał się na jednym ze zdjęć i, nie czekając aż zostanie zidentyfikowany, sam zgłosił się do prokuratury prowadzącej postępowanie w sprawie zajść na stadionie. Został przesłuchany, usłyszał zarzuty związane z wtargnięciem na murawę i niszczeniem mienia, podobne do tych, jakie przedstawiono innym uczestnikom wydarzeń z 3 maja. Mężczyznę objęto dozorem policyjnym i bezwzględnym zakazem stadionowym. Po wykonaniu czynności przez prokuraturę został zwolniony do domu. Żródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

W Internecie kwitnie proceder handlu dziećmi – informuje “Dziennik Gazeta Prawna”. W ten sposób niepłodne pary zamiast miesiącami czekać na adopcje, kupują dziecko bezpośrednio od biologicznej matki. Proceder jest bezkarny, bo prokuratorzy umarzają takie sprawy. Cytowany przez gazetę konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek uważa, że umowa cywilnoprawna, której przedmiotem jest człowiek, jest z mocy prawa nieważna. W polskim prawie nie ma jasnej definicji handlu ludźmi. Żródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »