Kraków: Siedmiu mężczyzn odpowie za porwanie dla okupu

Nawet do 25 lat więzienia grozi osobom, które w grudniu zeszłego roku w Krakowie dla okupu uprowadziły mężczyznę. Bili go, nożem nacięli mu ucho i palce dłoni. Grozili, że skrzywdzą także członków jego rodziny. Prokurator Mirosława Kalinowska-Zajdak z Prokuratury Okręgowej w Krakowie poinformowała w środę, że oskarżonych o ten czyn zostało siedmiu mężczyzn.

Sześciu z nich brało czynny udział w przestępstwie, siódmy zaś udostępnił posesję, na której przetrzymywano pokrzywdzonego. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu. Do uprowadzenia doszło z powodu konfliktu na tle działalności przestępczej, którą prowadzili wcześniej pokrzywdzony i sprawcy.

Pokrzywdzonego sprawcy zwabili 4 grudnia 2017 r. pod jedną z krakowskich siłowni. Tam go obezwładnili, skrępowali, wrzucili do bagażnika samochodu i przewieźli do miejsca przetrzymywania, gdzie go pobili, a także m.in. nacięli nożem ucho i palce dłoni. Grozili mu też, że skrzywdzą członków jego rodziny.

Porywacze nawiązali kontakt z rodziną porwanego i zażądali za jego uwolnienie okupu. W międzyczasie część sprawców splądrowała mieszkanie mężczyzny. Uwolnili go po przekazaniu im przez krewnych porwanego 120 tys. zł. Sprawcami są mężczyźni w wieku od 22 do 35 lat. Wobec podejrzanych był stosowany areszt tymczasowy, nadal pozostają za kratkami.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Państwo Islamskie wciąż rekrutuje nowych bojowników

Najwyższy rangą dowódca armii amerykańskiej gen. Joseph Dunford wskazał, że według ustaleń Pentagonu miesięcznie do Syrii przybywa około stu ochotników chcących walczyć w szeregach Państwa Islamskiego. Jego zdaniem jest to dowód na żywotność tej organizacji terrorystycznej.

Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA stwierdził, że choć Państwo Islamskie zostało zdziesiątkowane, to napływ nowych ochotników, zdolność pozyskiwania zasobów oraz popularność ideologii pozwala tej organizacji na dalsze funkcjonowanie.

Dunford dodał, że liczba ochotników znacznie spadła, gdyż trzy lata temu wynosiła półtora tysiąca na miesiąc. Ekstremiści chcący przyłączyć się do organizacji wciąż przedostają się do Syrii głównie przez turecką granicę. Zwrócił również uwagę, że napływ nowych ochotników komplikuje kwestię przetrzymywania przez sprzymierzone z USA Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) jeńców IS, będących obywatelami innych państw. Zdaniem amerykańskiego generała SDF przetrzymuje ponad 700 takich osób, pochodzących z około 40 krajów.

USA repatriowały tych spośród jeńców, którzy mieli obywatelstwo amerykańskie. Wielka Brytania jednak odmówiła przyjęcia grupy noszącej nazwę „The Beatles” i pozbawiła jej członków obywatelstwa brytyjskiego. Członkowie tej grupy wsławili się przeprowadzaniem porwań, torturami i publicznymi egzekucjami.

Gen. Dunford ostrzegł, że nierozwiązanie problemu zagranicznych ochotników znajdujących się w niewoli SDF utrudni zwalczanie ideologii islamistycznej. Syryjscy bojownicy wielokrotnie wzywali państwa pochodzenia schwytanych terrorystów do współpracy w rozwiązaniu tej kwestii, ale tylko niektóre dokonały repatriacji. Według informacji podawanych przez SDF żadne państwo europejskie nie odpowiedziało na te wezwania.
Źródło info i foto: TVP.info

Ilu bojowników ma Państwo Islamskie. Nowe dane

Mimo militarnych niepowodzeń, dżihadystyczna organizacja Państwo Islamskie (ISIS) ma jeszcze w Syrii i Iraku od 20 tys. do 30 tys. bojowników, rozmieszczonych mniej więcej po równo w obu tych krajach – wynika z opublikowanego wczoraj raportu ONZ. ONZ ostrzega, że globalna sieć Państwa Islamskiego i jego zwolenników stanowi rosnące zagrożenie, podobnie zresztą jak Al-Kaida.

W Libii przebywa jeszcze do 4 tysięcy bojowników ISIS, choć większość kluczowych członków tej organizacji została już przerzucona do Afganistanu, gdzie oddziały tzw. Państwa Islamskiego są coraz liczniejsze. Obecnie według ONZ w Afganistanie jest od 3500 do 4500 bojowników ISIS. W Jemenie ISIS ma jedynie kilkuset bojowników, podczas gdy Al-Kaida – do 7 tysięcy.

W 2014 roku, u szczyty swej potęgi, na pobitych terenach Syrii i Iraku Państwo Islamskie proklamowało kalifat, który praktycznie upadł latem ubiegłego roku gdy wspierane przez USA siły irackie po dziewięciomiesięcznej kampanii ostatecznie zdobyły Mosul, jego iracką „stolicę”.

W kwietniu br. USA ogłosiły, że operacja przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu w Syrii dobiega końca i ISIS jest „prawie całkowicie zniszczone”.

Eksperci ONZ twierdzą, że wśród bojowników ISIS nadal panuje dyscyplina, a lider ugrupowania, Abu Bakr al-Bagdadi, mimo informacji o odniesionych obrażeniach, „pozostaje u władzy”.
Źródło info i foto: onet.pl

CBA zatrzymało byłych członków zarządu Enei

CBA zatrzymało dwóch byłych członków zarządu energetycznego giganta Enei, którzy w 2011 r. podpisali niekorzystną umowę zakupu linii energetycznej łączącej Polskę z Białorusią. Kontrolowany przez skarb państwa koncern miał na tym stracić minimum 15 mln zł – ustaliła „Gazeta Polska Codziennie”.

Jak podaje gazeta, w sierpniu 2011 r. kontrolowany przez skarb państwa koncern energetyczny Enea kupił 61 proc. udziałów w spółce Annaconed Enterprises – transakcja ta miała wzmocnić bezpieczeństwo energetyczne Polski.

„Podmiot ten był właścicielem linii energetycznej łączącej Polskę z Białorusią (Wólka Dobrzyńska – Brześć). Kwota transakcji opiewała na 15,25 mln zł. Pieniądze trafiły do zarejestrowanej na Cyprze spółki Zelino Ltd. Jednak linią tą prąd nigdy nie popłynął, a sama transakcja od początku budziła wiele wątpliwości” – czytamy.

W artykule wskazano, że pod kontraktem widnieją podpisy dwóch ówczesnych członków zarządu przedsiębiorstwa – Maksymiliana G. i Krzysztofa Z. Zgodnie z ustaleniami „GPC” agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego na polecenie poznańskich śledczych zatrzymali G. i Z. Zatrzymani – czytamy – usłyszeli zarzuty działania na szkodę koncernu Enea i wielomilionowej straty w majątku przedsiębiorstwa.

Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Poznaniu uważa, że umowa kupna udziałów w Annaconed Enterprises była skrajnie niekorzystna dla koncernu Enea.

„Tylko w 2010 r. spółka zanotowała stratę blisko 3,5 mln zł. Na poważne ryzyko związane z transakcją wskazywał raport PBO Polish Business Offers. Z dokumentu wynikało, że Wólka Dobrzyńska-Brześć jest linią o mocy niewystarczającej do tranzytu energii elektrycznej w ilości większej niż 150 MW. Nie była też traktowana jako linia przesyłowa, ale dystrybucyjna. Jej zakup nie był więc konieczny do obrotu energią elektryczną pochodzącą z Białorusi” – podaje dziennik.

Jak dodano, według śledczych Maksymilian G. i Krzysztof Z. zataili ten fakt przed radą nadzorczą Enei.

W trakcie śledztwa prokuratura i CBA odkryły, że Enea nie mogła prowadzić żadnych inwestycji związanych z nabytą spółką. „Została ona wcześniej wydzierżawiona spółce Heat Engineering Technology Europe. Podmiot ten w 100 proc. należał do Zelino Ltd., czyli spółki, która była beneficjentem wątpliwej transakcji. Formalnie Enea za bezwartościowe udziały – jak twierdzi prokuratura – zapłaciła przelewem. 30 sierpnia 2011 r. na konto cypryjskiej spółki trafiło 15,25 mln zł” – podaje gazeta.

Z ustaleń „GPC” wynika również, że Maksymilian G. i Krzysztof Z. „robili interesy także po opuszczeniu zarządu koncernu Enea”. „Ich nazwiska pojawiają się w kontekście działalności handlującej paliwami spółki Rokka Trade. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie. „Według tamtejszych śledczych spółka Maksymiliana G., w której przez kilka miesięcy doradzał Krzysztof Z., miała oszukać skarb państwa na przynajmniej 60 mln zł. Zarzuty w tej sprawie usłyszało ponad 40 osób, w tym G.” – czytamy.
Źródło info i foto: TVP.info

Fałszywi konwojenci skazani

Na kary więzienia od 3 lat i 8 miesięcy do 5 i pół roku skazał poznański sąd czterech członków „gangu konwojentów”. Mężczyźni zatrudniali się w firmach ochroniarskich, by kraść konwojowaną gotówkę. Łącznie zrabowali ponad 1 mln zł.

Do zdarzenia, które ujawniło działalność „gangu konwojentów”, doszło na początku lutego 2016 r. Na parkingu jednego z centrów handlowych w Poznaniu nieznany sprawca zaatakował Bartosza N., konwojenta Poczty Polskiej. Napastnik miał uderzyć go w głowę, zaatakować gazem pieprzowym i zabrać torbę, w której było kilkaset tys. zł – utarg z kilku placówek handlowych.

Dopiero po półtora roku od tego zdarzenia, policja poinformowała, że na podstawie zebranych materiałów dowodowych, a przede wszystkim na podstawie analizy zeznań napadniętego, udało się ustalić, że napad i rabunek zostały sfingowane, a poturbowany – rzekomo w wyniku napadu – mężczyzna współpracował z napastnikiem.

Policyjne czynności doprowadziły do ustalenia kolejnych osób, które brały udział w kradzieży. Osoby zamieszane w przestępczy proceder dopiero po kilku miesiącach zaczęły wydawać zrabowane pieniądze – na dom, samochód sprowadzony z USA, czy na mieszkanie.

Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie Bartoszowi N., Marcinowi W., Krzysztofowi K. i Radosławowi Ł. – zarzutów kradzieży mienia znacznej wartości, za co grozi kara do 10 lat więzienia.

W toku śledztwa okazało się jednak, że fikcyjny napad na konwojenta w poznańskim centrum handlowym nie był pierwszą tego typu akcją przygotowaną przez oskarżonych; wcześniej dwukrotnie udawało im się uniknąć konsekwencji. Mężczyźni, zatrudniali się w firmach ochroniarskich, a fikcyjny napad miał być tak wyreżyserowany, by nawet wersja przedstawiana policji była jak najbardziej wiarygodna.

Do pierwszego napadu, przygotowanego przez „gang konwojentów”, doszło w 2012 roku; upozorowano wówczas kradzież ponad 120 tys. zł. Z kolei na początku 2014 roku, Marcin W., we współpracy z dwoma „konwojentami”, w środku nocy – z dorobionym kluczem i z kodem do alarmu – miał ukraść z bankomatu prawie pół miliona złotych. Łącznie, grupa ukradła ponad 1 mln zł. Skradzioną gotówkę oskarżeni mieli najpierw zakopywać na terenie starej stadniny koni; później mieli ją między sobą dzielić.

W czwartek poznański sąd okręgowy wymierzył oskarżonym mężczyznom kary: Radosławowi Ł. – 4,5 roku więzienia, Marcinowi W. – 5,5 roku więzienia, Krzysztofowi K. – 4 lata i 2 miesiące więzienia, oraz Bartoszowi N. – 3 lata i 8 miesięcy pozbawienia wolności. Mężczyźni muszą także zapłacić grzywnę i zwrócić skradzione pieniądze.

Sędzia Joanna Rucińska uzasadniając wyrok wskazała, że w przypadku kradzieży pieniędzy konwojowanych z centrum handlowego, „Radosław Ł., Marcin W. i Krzysztof K. bazując na swoich wcześniejszych doświadczeniach, szczegółowo je zaplanowali, wielokrotnie się w tej sprawie porozumiewali, w tym za pomocą specjalnie zakupionych i używanych do tego celu telefonów. Sposób organizacji tego przestępstwa, wiodąca rola oskarżonych Ł. i W., wydawanie przez nich poleceń pozostałym, świadczy o tym, że oskarżeni byli w tym czasie czymś więcej niż tylko zwykłą szajką przestępców”.

Prokurator powiedziała, że dopiero po otrzymaniu pisemnego odpisu wyroku, rozważana będzie ewentualna apelacja w tej sprawie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

W Krakowie zatrzymano 9 członków gangu narkotykowego

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji przeszukali stadion przy ulicy Reymonta 22. Akcja trwała od godzin porannych. Chodziło o przestępczość narkotykową. Mundurowi weszli również do pomieszczeń wynajmowanych przez Wisłę Kraków. To już kolejne działania mundurowych w siedzibie Wisły.

W związku z tą sprawą na polecenie prokuratorów Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji Zarządu w Krakowie w dniu 21 maja 2018 roku zatrzymali 9 osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która od 2006 do 2016 roku w Krakowie i na obszarze województwa małopolskiego zajmowała się handlem narkotykami, pobiciami oraz przestępstwami przeciwko porządkowi publicznemu i mieniu.

Zatrzymane osoby brały udział w zorganizowanej grupie przestępczej kierowanej przez m.in. Grzegorza Z. ps. Zielak. Osoby te stanęły dziś przed prokuratorem.

Grupa ta funkcjonowała według konkretnego planu. Zakładał on określony podział zarówno ról, jak i korzyści uzyskiwanych z przestępstw. Przestępcy dokonali też podziału terytorialnego, wyznaczając członkom swej grupy zadania do zrealizowania – były to czyny zabronione, przeciwko życiu i zdrowiu, porządkowi publicznemu i mieniu. Chodzi przede wszystkim o obrót narkotykami. Członkowie grupy wykonywali zlecenia stojących wyżej w hierarchii grupy członków, np. odbierali od nich narkotyki – marihuanę, kokainę, amfetaminę oraz mefedron i przekazywali je osobom, które były odpowiedzialne za sprzedaż i prowadzenie rozliczeń finansowych z tytułu ich dystrybucji. Kierujący grupą ustalili nawet specjalny system łączności pomiędzy członkami swej grupy. Współpracował z nimi Łukasz W. ps Wiśnia, który także decydował o popełnieniu konkretnych przestępstw na terenie dzielnicy Nowa Huta w Krakowie.

Zatrzymani zostali doprowadzeni do Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej, gdzie zarzucono im łącznie popełnienie 31 czynów zabronionych. Zarzuty dotyczą udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz udział w obrocie znacznymi ilościami środków odurzających i substancji psychotropowych, a to: marihuany, kokainy, amfetaminy, mefedronu.

Decyzja o zastosowaniu wobec podejrzanych środków zapobiegawczych zostanie podjęta po wykonaniu czynności procesowych z ich udziałem. Wcześniej funkcjonariusze CBŚ wkroczyli do siedziby klubu we wrześniu ubiegłego roku.

Wtedy chodziło o napad grupy kiboli Ruchu Chorzów, z którymi układ mają pseudokibice Wisły. Wdarli się oni do magazynu GKS-u Katowice i ukradli 44 flagi. Wiele z nich zostało zniszczonych. Kilka z nich spalono na stadionie w Krakowie. To tylko jeden z kilku wątków, jak przekonywali wówczas śledczy.
Źródło info i foto: gazetakrakowska.pl

Meksyk: Porwanie studentów. Ich ciała rozpuszczono w kwasie

Policja w Meksyku ujawniła wyniki śledztwa w sprawie morderstwa trzech meksykańskich studentów, do którego doszło w zeszłym miesiącu w zachodnim stanie Jalisco. Najpewniej sprawcy zabójstwa mylnie wzięli ich za członków wrogiego gangu. Trzej studenci szkoły filmowej zostali porwani, kiedy kręcili film w ramach uniwersyteckiego projektu. Ostatni raz widziano ich żywych w mieście Guadalajara, położonym w zachodnim stanie Jalisco. Dwóch uzbrojonych mężczyzn w policyjnych mundurach miało wepchnąć ich silą do samochodu. Potem słuch o nich zaginął.

Zniknięcie studentów wywołało falę protestów w Meksyku, wzbudziło także oburzenie międzynarodowego przemysłu filmowego, w tym między innymi meksykańskiego reżysera i laureata Oscara Guillerma del Toro. Przez ponad miesiąc sprawa zaginięcia młodych mężczyzn pozostawała tajemnicą. Jednak w poniedziałek śledczy podzielili się wynikami śledztwa, które mrożą krew w żyłach.

Ciała rozpuszczone w kwasie

– (Studenci – red.) zostali porwani przez grupę co najmniej sześciu osób, które później ich torturowały i ostatecznie zamordowały – poinformował prokurator stanu Jalisco Raul Sanchez. – Następnie ich ciała zostały rozpuszczone w kwasie tak, aby nie można było ich rozpoznać – powiedział Sanchez. Jak dodał, do tej pory w wyniku śledztwa aresztowano dwie osoby. Zdaniem śledczych zamordowani studenci stali się przypadkowymi ofiarami wojny gangów, choć sami nie mieli związków z działalnością przestępczą.

Najpewniej zostali mylnie wzięci za członków wrogiego kartelu przez bandytów z Jalisco Nueva Generacion – najpotężniejszego obecnie kartelu narkotykowego w Meksyku. Członkowie gangu rywalizują z Los Zetas o kontrolę nad miastami Guadalajara i Jalisco oraz stanami Michoacan i Veracruz. Jalisco Nueva Generacion działa także w kilku innych stanach. „Nie ma słów, by zrozumieć ogrom tego szaleństwa” – napisał we wtorek na swoim Twitterze Guillermo del Toro. Trzech studentów zostaje zabitych i rozpuszczonych w kwasie. ‚Dlaczego’ jest nie do pomyślenia, ‚jak’ jest przerażające” – czytamy we wpisie pochodzącego z Guadalajary reżysera.

Porwania na porządku dziennym

W minionym roku w Meksyku zamordowanych zostało ponad 25 tysięcy osób – najwięcej w ciągu ostatnich 20 lat. Porwania i tortury dokonywane przez miejscowe gangi są w Meksyku częstą praktyką. Członkowie karteli niejednokrotnie bezczeszczą ciała swoich ofiar poprzez rozczłonkowanie czy – jak w przypadku zaginionych studentów – rozpuszczenie w kwasie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Rozbito grupę złodziei aut. Ukradli 150 samochodów

Co najmniej 150 samochodów, głównie volkswagenów i renault, ukradł autogang z Gorzowa Wielkopolskiego, rozbity przez miejscowy zarząd CBŚP. 11 członków bandy zatrzymano na terenie woj. lubuskiego, Brandenburgii oraz Berlina. Przestępcy rozbierali na części kradzione pojazdy, a potem składali „nowe” auta, które trafiały do sprzedaży. W czasie akcji zabezpieczono majątek gangu wart ponad 5,5 mln zł.

– Rozbita grupa zajmowała się kradzieżami samochodów i legalizacją przerobionych aut. Następnie pojazdy były sprzedawane osobom prywatnym, ale także np. firmom, zajmującym się wypożyczaniem samochodów. Można powiedzieć, że było to dobrze zorganizowane konsorcjum, w skład którego wchodziły „dziuple” oraz hale fabryczne, gdzie składano „nowe” auta – mówi portalowi tvp.info jeden z oficerów CBŚP.

Grupa działała od 2013 roku na terenie zachodniej Polski oraz w Niemczech. Złodzieje specjalizowali się w kradzieżach samochodów osobowych oraz dostawczych marek Volkswagen oraz Renault. Pojazdy trafiały do dziupli i magazynów działających np. w stodołach oraz halach magazynowych. Tam samochody rozbierano na części, z których usuwano wszelkie oznaczenia pozwalające na zidentyfikowanie auta. Części i podzespoły montowano tak, że nowe samochody były nazywane przez złodziei „składakami” lub „przeszczepami”. Przestępcy oferowali później pojazdy na znanych portalach ogłoszeniowych lub wstawiali do zaprzyjaźnionych komisów.

Zatrzymania o świcie

Uderzenie w gang miało miejsce w miniony wtorek. W akcji wzięli udział funkcjonariusze CBŚP z Gorzowa wspierani przez kolegów z Poznania i Szczecina, gorzowscy celnicy i policjanci z Saksonii-Anhalt, Brandenburgii oraz z Berlina. Operację podzielono na dwa etapy.

Najpierw zajęto się zatrzymaniem członków gangu. Większość ujęto wcześnie rano, wyciągając ich z łóżek. Tak wpadł m.in. herszt grupy, któremu w Prokuraturze Okręgowej w Gorzowie przedstawiono zarzuty popełnienia ponad 100 przestępstw, w tym kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz zlecania kradzieży aut. Poza szefem zatrzymano także złodziei samochodów i mechaników grupy. W sumie ujęto 11 osób, wliczając kilku przestępców, których do prokuratury dowieziono z aresztów.

Materiał dowodowy zebrany przez śledczych nie pozostawił wątpliwości sądowi, który zdecydował o aresztowaniu wszystkich zatrzymanych.

Zajęli majątek gangu

Drugi etap akcji zaczął się dwie godziny po zatrzymaniu członków gangu. Polscy i niemieccy policjanci oraz funkcjonariusze Lubelskiego Urzędu Celno-Skarbowego wkroczyli do 15 obiektów wykorzystywanych przez autogang: garaży, stodół i hal. Natrafili w nich na blisko 300 podzespołów i części. Funkcjonariuszom towarzyszyli eksperci z laboratoriów kryminalistycznych z Gorzowa Wielkopolskiego, Poznania i Szczecina. Dzięki nim już na miejscu zidentyfikowano 30 części z kradzionych samochodów. Jedna z nich pochodziła z mercedesa skradzionego w lutym tego roku.

W czasie akcji, która trwała do późnych godzin nocnych, zabezpieczono ponad 40 samochodów o wartości ponad 2,5 mln zł.

Jednocześnie policjanci zajęli się także ustalaniem majątku członków gangu. W ich mieszkaniach i biurach odnaleziono liczne dokumenty i odkrycia trzech skrytek bankowych. – W sprawę zaangażował się również Europol, który wspierał nasze działania, wykorzystując nowoczesny sprzęt elektroniczny, umożliwiający odczytywanie informacji na zabezpieczonych nośnikach danych, oraz Wydział ds. Odzyskiwania Mienia BK KGP, który wspomógł działania w obszarze ustalania składników majątkowych – powiedziała kom. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.
Źródło info i foto: TVP.info

Syria: Zatrzymano dwóch brytyjskich dżihadystów, katów IS

Dwóch brytyjskich dżihadystów, członków komórki Państwa Islamskiego (IS), zwanej „The Beatles” i znanej z pokazowych egzekucji zachodnich zakładników, zostało pojmanych we wschodniej Syrii – poinformował w czwartek przedstawiciel armii USA. Alexanda Amon Kotey i El Shafee Elsheikh zostali zatrzymani na początku stycznia przez wspierane przez USA Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF). Według amerykańskiej armii obaj należeli do komórki IS, nazywanej „The Beatles”.

Ta czteroosobowa grupa jest odpowiedzialna za porwanie, torturowanie i egzekucje ponad 20 zachodnich zakładników, w tym amerykańskich dziennikarzy Jamesa Foleya i Stevena Sotloffa oraz Petera Kassiga, obywatela USA, założyciela organizacji humanitarnej pomagającej Syryjczykom, a także Brytyjczyków Davida Hainesa i Alana Henninga oraz Japończyka Kenji Goto.

Ze względu na brytyjski akcent jej członków grupa została nazwana przez zakładników „The Beatles”.

„Krwiożerczy psychopata”

Najbardziej znanym członkiem tej komórki był Brytyjczyk Mohamed Emwazi, znany jako „Dżihadi John”, który miał uczestniczyć we wszystkich zarejestrowanych na wideo ścięciach zachodnich zakładników i stał się symbolem okrucieństwa dżihadystów. Emwazi zginął podczas nalotu w Syrii w 2015 roku.

Jeden z byłych zakładników, hiszpański dziennikarz Javier Espinosa, który był przetrzymywany przez IS w Syrii przez ponad 6 miesięcy po uprowadzeniu go we wrześniu 2013 r., określił Emwaziego jako „krwiożerczego psychopatę”. Espinosa mówił, że Emwazi z upodobaniem groził przetrzymywanym i dokładnie wyjaśniał, w jaki sposób zostanie dokonane ich ścięcie.

Czwarty z członków grupy, tak jak pozostali pochodzący z Londynu, Aine Davis, został w 2015 roku aresztowany w Turcji i dwa lata później skazany tam za terroryzm.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policyjne postępowanie po sobotnim incydencie na błoniach przed Jasną Górą

Częstochowska policja prowadzi postępowanie w sprawie incydentu, do którego doszło w sobotę na błoniach przed Jasną Górą. Według przyjętego przez policjantów zgłoszenia, uczestnicy pielgrzymki kibiców piłkarskich poturbowali członków stowarzyszeń Obywatele RP i Demokratyczna RP, grozili im i spalili transparenty.

„Zgłoszenie przyjęte przez komisariat pierwszy policji w Częstochowie dotyczy uszkodzenia ciała, zniszczenia mienia oraz gróźb karalnych” – poinformowała w niedzielę PAP rzeczniczka częstochowskiej policji podkom. Marta Ladowska.

W sobotę na Jasną Górę po raz dziesiąty przybyli uczestnicy pielgrzymki kibiców – liczbę jej uczestników biuro prasowe Jasnej Góry oszacowało na ok. 6 tys. osób. Ostatnim akcentem wydarzenia, organizowanego w tym roku pod hasłem „Dla Niepodległej”, było „Racowisko” – pokaz kibicowskich transparentów na jasnogórskich wałach oraz odpalanie rac i petard na klasztornych błoniach. Właśnie wówczas – zgodnie z informacjami przekazanymi policji przez poszkodowanych – miało dojść do szarpaniny.

Jak podano na stronie internetowej stowarzyszenia Obywatele RP, przedstawiciele tej organizacji, a także stowarzyszenia Demokratyczna RP, w milczeniu protestowali przeciw rasizmowi i mowie nienawiści. Rozwinęli transparenty z napisami „Chrześcijaństwo to nie nienawiść”, „Moją Ojczyzną jest człowieczeństwo” i „Tu są granice przyzwoitości”.

„Kibole odpalili race, rzucali w kierunku Obywateli RP świece dymne. Jeden z nich podpalił transparent trzymany przez Obywateli RP, drugi transparent wyrwano protestującej siłą. ‚Tylko Polska narodowa’ – skandowali” – czytamy na stronie internetowej Obywateli RP, według których członkowie stowarzyszenia „zostali siłą usunięci z jasnogórskich błoni. Policji nie było, duchowni stojący z kibicami nie reagowali” – napisano na stronie.

Podkom. Marta Ladowska z częstochowskiej policji poinformowała PAP, że zgromadzenie Obywateli RP zostało, zgodnie z przepisami, zgłoszone przez organizatorów do Urzędu Miasta – według tego powiadomienia, zgromadzenie miało odbywać się na rogu ulicy ks. Popiełuszki i alei Najświętszej Marii Panny między godzinami 11, a 16. Policjanci – zarówno patrol oddziałów prewencji jak i funkcjonariusze w cywilu – zabezpieczali to zgromadzenie, podczas którego nie doszło do żadnych incydentów.

Już po formalnym zakończeniu zgromadzenia część jego uczestników (organizatorzy podali policji liczbę ok. 30 osób, policjanci szacowali zgromadzenie na ok. 20 osób) przemieściła się w kierunku jasnogórskich błoni, co dyżurny częstochowskiej policji zaobserwował dzięki miejskiemu monitoringowi; poinformował o tym policjantów będących na miejscu.

Jak relacjonowała podkom. Ladowska, gdy policjanci nawiązali na błoniach kontakt z uczestnikami wcześniejszego zgromadzenia, otrzymali od nich (około 16.30) informację o tym, że zostali oni otoczeni, zaatakowani i poturbowani przez kibiców, pod ich adresem kierowano groźby, a trzy transparenty i flaga zostały spalone.

„Policjanci pomogli im bezpiecznie opuścić tamten teren. Pytali też, czy nikt nie potrzebuje pomocy medycznej” – powiedziała podkomisarz Ladowska.

Zgodnie z oświadczeniem poszkodowanych, nikt nie potrzebował interwencji lekarskiej. Policjanci towarzyszyli przedstawicielom stowarzyszenia w drodze do komisariatu, gdzie złożone zostało doniesienie o przestępstwie.

„Ustalamy i wyjaśniamy wszystkie szczegóły i okoliczności tego zdarzenia” – zapewniła rzeczniczka. Wartość zniszczonych transparentów wstępnie oszacowano na ok. tysiąc złotych.

Według częstochowskiej policji, zgromadzenie Obywateli RP zabezpieczało kilku policjantów z Samodzielnego Pododdziału Prewencji w Częstochowie, patrol z pierwszego komisariatu oraz kilku policjantów operacyjnych, natomiast o bezpieczeństwo uczestników pielgrzymki kibiców dbało łącznie blisko 150 policjantów.
Źródło info i foto: interia.pl