Nowe informacje dotyczące ataku nożownika w Poznaniu

Najpewniej dopiero w poniedziałek odbędzie się przesłuchanie i przedstawienie zarzutów napastnikowi, który w sobotę późnym popołudniem śmiertelnie ranił nożem mężczyznę na przystanku w Poznaniu – poinformował w niedzielę PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

„Obecnie przesłuchiwani są świadkowie tego zdarzenia, natomiast czynności z udziałem zatrzymanego prowadzone będą najprawdopodobniej w poniedziałek od rana. Nadal zbieramy materiał dowodowy, więc co do kwalifikacji czynu i zarzutu nie chciałbym się jeszcze w tej chwili wypowiadać” – powiedział PAP w niedzielę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Michał Smętkowski.

Jak dodał, w poniedziałek o godz. 9 ma się także rozpocząć sekcja zwłok ofiary. Do ataku doszło w sobotę ok. godz. 18 na przystanku MPK przy Alejach Solidarności w Poznaniu. Zaatakowany mężczyzna został ugodzony nożem; zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Miał ok. 40 lat.

29-letni napastnik został zatrzymany kilka minut po godz. 21 w jednym z mieszkań na poznańskich Winogradach. Podinsp. Iwona Liszczyńska z wielkopolskiej policji powiedziała PAP w niedzielę, że „sprawca w chwili zatrzymania przez policję był nietrzeźwy”.

Jak dodała, „z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że ofiara i napastnik znali się; krótko przed zdarzeniem razem spożywali alkohol i wtedy właśnie doszło między nimi do kłótni” – podkreśliła.
Źródło info i foto: interia.pl

Wielka Brytania: 12-letnia dziewczynka zgwałcona w lesie Richmond Height Woods. Zatrzymano 16-latka

Do horroru doszło w nocy z soboty na niedzielę, około godziny 3.30. W lesie Richmond Height Woods (Sheffield, Wielka Brytania) zgwałcono 12-letnią dziewczynkę. W związku z tym dramatycznym zdarzeniem policja aresztowała 16-latka, podejrzanego o ten czyn.

– W niedzielę 19 maja o godzinie 3.34 funkcjonariusze zostali wezwani do rejonu Richmond w Sheffield po otrzymaniu zgłoszenia o 12-letniej dziewczynce, zgwałconej w pobliskim lesie Richmond Heights Woods – poinformował rzecznik prasowy policji z South Yorkshire.

Aresztowano 16-latka

Policja natychmiast rozpoczęła obławę terenu, na którym doszło do przestępstwa. 12-latka otrzymała zaś fachowe wsparcie medyczne i pozostaje pod opieką specjalistów. To samo dotyczy jej rodziców. Śledczy prowadzą szeroko zakrojone dochodzenie w sprawie. Policja aresztowała 16-latka, który podejrzewany jest o dopuszczenie się gwałtu na dziewczynce. Zatrzymany odmawia jednak składania zeznań.

Funkcjonariusze apelują o pomoc do osób, które mają jakąkolwiek wiedzę na temat zdarzenia, do którego doszło w nocy z soboty na niedzielę. Poszukiwani są świadkowie, którzy mogli widzieć lub słyszeć „coś niepokojącego” – informowała brytyjska policja.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zaatakował byłego prezydenta Siedlec. Biegli psychiatrzy orzekli – był niepoczytalny

Biegli psychiatrzy, którzy zbadali Dejana S., podejrzanego o usiłowanie zabójstwa b. prezydenta Siedlec Wojciecha Kudelskiego, uznali, iż w chwili popełnienia czynu był on niepoczytalny – poinformowała PAP siedlecka prokuratura okręgowa. Jak dodała w związku z tym będzie wniosek o umieszczenie S. w zakładzie zamkniętym.

W chwili popełnienia zarzucanego mu czynu podejrzany miał całkowicie zniesioną zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. W ocenie biegłych zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że podejrzany ponownie popełni czyn o znacznej szkodliwości społecznej, co oznacza konieczność jego umieszczenia w zakładzie zamkniętym, w celu zapobieżenia ponownemu popełnieniu czynu zabronionego związanego z chorobą psychiczną – powiedziała PAP w poniedziałek rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, prok. Krystyna Gołąbek.

Jak ujawniła „biegli rozpoznali u podejrzanego chorobę psychiczną w postaci choroby afektywnej dwubiegunowej”. Opinia sądowo-psychiatryczna została sporządzona przez dwoje lekarzy psychiatrów i biegłego psychologa. S. został zbadany – jak wcześniej informowała prokuratura – 16 kwietnia.

Prok. Gołąbek dodała, że „z uwagi na treść opinii, prokurator po wykonaniu innych, zaplanowanych wcześniej czynności procesowych w śledztwie, skieruje do właściwego sądu wniosek o umorzenie śledztwa i umieszczenie podejrzanego w zakładzie zamkniętym”.

Były prezydent Siedlec został zaatakowany 1 kwietnia przed godz. 8. przez Dejana S. Nożownik działając w bezpośrednim zamiarze pozbawienia go życia zadał mu z bardzo dużą siłą cios nożem w okolice nadbrzusza po stronie lewej, powodując ranę o głębokości ok. 15 centymetrów.

Samorządowiec, który obecnie jest radnym sejmiku wojewódzkiego reprezentującym PiS, z obrażeniami ciała trafił do szpitala i przebył operację; 7 kwietnia Kudelski opuścił szpital. „Jest w stanie dobrym, stabilnym, bez powikłań” – informował wówczas szpital.

Kim jest Dejan Apastasi S.?

Kim jest mężczyzna, który zaatakował byłego prezydenta Siedlec? Jak wynika z informacji zebranych przez „Fakt” Dejan Apastasi S., tak naprawdę ma na imię Marcin. Nowe przyjął na początku 2018 roku. Ma 38 lat. Pochodzi z miejscowości Mordy oddalonej o 20 km od Siedlec. Prowadzi działalność gospodarczą związaną z szeroko pojętą dystrybucją gazu. Sąsiedzi, z którym rozmawiali dziennikarze wspominają go jako spokojnego człowieka, który nikomu nie wadził, ale który miał kłopoty. Matka Dejana S. była chora na schizofrenię i kilkanaście lat temu popełniła samobójstwo. On, jak mówi jeden z jego znajomych, także miał mieć problemy psychiatryczne.

– Z tego co wiem to dwa razy siedział w psychiatryku. Zdziwiłem się, że jakiś czas temu go w ogóle z niego wypuścili – mówi mężczyzna w rozmowie z dziennikarzami „Faktu”.

Z dokumentów w rejestrze Urzędu Gminy wynika, że prowadzona przez niego działalność gospodarcza ma wpisane dwa dodatkowe adresy, które wydają się nieco dziwne. Jeden to siedlecki cmentarz, a drugi – Prokuratura Okręgowa w Siedlcach. Gdy miejscowi urzędnicy zorientowali się w tych absurdach, skierowali sprawę do Ministerstwa Technologii i Przedsiębiorczości. Chcieli aby Dejan S. udowodnił, że istotnie w tych miejscach prowadzi firmę. Aneta Krajewska, rzecznik Urzędu Miasta Siedlce, powiedziała, że w ramach wyjaśnienia złożył on dokument potwierdzający prawo do lokalu przy ul. Brzeskiej 97 (tu mieści się Prokuratura), bo pod tym adresem są także lokale do wynajęcia. Zmienił tylko drugą lokalizację – z cmentarza na swój dom w Mordach.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Opole: Nieznany sprawca ostrzelał mieszkanie wolontariuszki Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami

Jak powiedział w sobotę PAP Przemysław Kędzior z KW Policji w Opolu, wstępnie sprawę uznano za uszkodzenie mienia, jednak nie wyklucza zmiany kwalifikacji czynu.

Według wstępnych ustaleń policji, w czwartek wieczorem otrzymano zgłoszenie od wolontariuszki opolskiego TOZ. Z otrzymanych od niej informacji wynika, że w czasie, gdy była na balkonie swojego mieszkania ktoś oddał strzał w jej kierunku. Pocisk przebił podwójną szybę w oknie. Przybyli na miejsce funkcjonariusze znaleźli na miejscu śrucinę z wiatrówki. Sprawdzamy wszystkie ślady. Wstępnie sprawę zakwalifikowano jako uszkodzenie mienia, jednak nie wykluczamy zmiany kwalifikacji czynu – powiedział PAP Kędzior.

Pełnomocnik TOZ, mec. Paweł Mehl, w rozmowie z PAP przyznał, że zdarzenie może być próbą zastraszenia wolontariuszki w związku z jej działalnością w organizacji. Dzień przed zdarzeniem z czwartku moja klientka usłyszała podobny odgłos uderzenia jakiegoś przedmiotu w rolety antywłamaniowe jej mieszkania. To, co miało miejsce w czwartek może dowodzić, że nie był to przypadek. Huk był tak głośny, że z relacji poszkodowanej wynikało, że mogła być użyta broń palna. W ostatnim czasie TOZ przeprowadził kilka akcji, w których odebrał zwierzęta ich właścicielom. Nie można wykluczyć, że mamy do czynienia z próbą zastraszenia lub zemstą – uważa prawnik.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Szczecin: Opiekunka usłyszała zarzut znęcania się nad dziećmi

Kobieta, która prowadziła w swoim mieszkaniu punkt opieki nad dziećmi usłyszała zarzut znęcania się fizycznego i psychicznego nad podopiecznymi – poinformowała w piątek szczecińska prokuratura okręgowa. Kobieta nie przyznaje się do winy. Podejrzanej zarzucono m.in., że znęcała się fizycznie i psychicznie nad czwórką dzieci. Według śledczych, używała wobec nich słów uznanych powszechnie za obelżywe, krzyczała oraz używała przemocy fizycznej, dopuszczając do powstania m.in. siniaków.

Po ogłoszeniu zarzutu prokurator przesłuchał kobietę, która nie przyznała się do zarzucanego jej czynu. Wobec kobiety zastosowano policyjny dozór, zakaz kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonych oraz nakaz powstrzymania się od wykonywania jakiejkolwiek działalności związanej z opieką nad dziećmi.

W aktach sprawy znalazło się m.in. nagranie mające pochodzić z mieszkania kobiety, w którym opiekowała się dziećmi. O prowadzeniu przez kobietę działalności polegającej na zajmowaniu się dziećmi we własnym mieszkaniu zawiadomiono także Urząd Miasta w Szczecinie, urząd skarbowy i wojewódzką stację sanitarno-epidemiologiczną.

Za zarzucany podejrzanej czyn grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.
Źródło info i foto: interia.pl

94-letni esesmański strażnik z Auschwitz oskarżony

94-letni obecnie były esesmański strażnik w niemieckim obozie zagłady Auschwitz został oskarżony o współudział w morderstwie – podała agencja Associated Press. Prokuratorzy w Stuttgarcie poinformowali, że niezidentyfikowany z imienia i nazwiska, urodzony na terenie Serbii niemiecki obywatel, będzie odpowiadał jako nieletni, gdyż w momencie popełnienia czynu miał 19 lat.

Jak ujawniono, mężczyzna był strażnikiem w Auschwitz przez kilka miesięcy na przełomie 1942 i 1943 roku. W tym czasie w komorach gazowych Niemcy zamordowali około 13335 osób. Według informacji niemieckiej prokuratury, oskarżony bronił się twierdząc, że nie miał świadomości tego, co działo się w Auschwitz. Nie znał również szczegółów dokonywanych tam mordów.

Podstawą postawienia oskarżenia 94-latkowi był fakt, że jako strażnik pomagał w funkcjonowaniu obozu zagłady.
Źródło info i foto: interia.pl

36-latka, która skatowała miesięczną córeczkę usłyszała zarzuty

Zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym usłyszała w środę 36-letnia matka zmarłej we wtorek miesięcznej dziewczynki. „Za ten czyn grozi do dożywocia” – powiedział PAP prokurator rejonowy w Radziejowie (Kujawsko-Pomorskie) Waldemar Kwiatkowski.

Kobieta została przesłuchana w charakterze podejrzanej. Przedstawiono jej zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Ona rzucała małym dzieckiem o zamarzniętą ziemię, a następnie je podduszała i pozostawiła na mrozie przy temperaturze -6 stopni Celsjusza, a więc godziła się na to, że dojdzie do zgonu dziecka. Taka też jest przyczyna śmierci podana po przeprowadzonej sekcji zwłok – dodał prokurator Waldemar Kwiatkowski.

Za ten czyn kobiecie grozi kara dożywotniego więzienia. Prokurator wskazał, że matka nie umiała do końca wyjaśnić, dlaczego to zrobiła, ale przyznała się do zabójstwa. Z jej wyjaśnień wynika, że zamiar pozbycia się dziecka zrodził się nagle – w nocy. Ta pani miała wcześniej epizody depresyjne, z powodu których była dwukrotnie hospitalizowana. Doszło do nich po urodzeniu wcześniejszego dziecka. Z naszych ustaleń wynika, że jest to matka dwójki dzieci, ale jest jeszcze mowa o trzecim. Nie zostało to jeszcze ostatecznie wyjaśnione – podkreślił prokurator.

Prokuratura złożyła do sądu wniosek o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu na okres trzech miesięcy z uwagi na grożącą wysoką karę. Miesięczna dziewczynka znaleziona we wtorek rano w pobliżu rodzinnego domu w gminie Piotrków Kujawski (Kujawsko-Pomorskie) zmarła po kilku godzinach w szpitalu w Toruniu. Dziecko było nieprzytomne, gdy je znaleziono. Policja tego samego dnia zatrzymała 36-letnią matkę.

Dyżurny policji w Radziejowie otrzymał informację około godziny 5.15, z której wynikało, że miesięczna dziewczynka jest nieprzytomna, wychłodzona i potrzebuje pomocy. Gdy policjanci przyjechali, dziewczynka była w domu, pomocy udzielali jej lekarze. Okazało się, że dziecko na polu w pobliżu domu znalazła krewna, jedna z domowniczek – powiedział PAP oficer radziejowskiej policji asp. szt. Marcin Krasucki.

Matka dziecka była trzeźwa, została zatrzymana przez policję. Funkcjonariusze policji, pod nadzorem prokuratury, wyjaśniają okoliczności zdarzenia. Jak poinformował rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Ludwika Rydygiera w Toruniu Janusz Mielcarek, dziewczynka, która została przywieziona do lecznicy przed godziną 10, zmarła o 12.55. Niemowlę trafiło do nas w stanie agonalnym. Nie podajemy innych informacji w tej sprawie – dodał rzecznik.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: Zwłoki czterech osób w piwnicy domu w mieście Troy

W piwnicy jednego z domów w mieście Troy nad rzeką Hudson w Stanach Zjednoczonych odkryto ciała czterech osób. Śledczy starają się wyjaśnić makabryczną zbrodnię, która wstrząsnęła mieszkańcami miasta. O sprawie informuje Associated Press. „Mimo że jestem w policji od 43 lat, nie potrafię znaleźć słów na bestialstwo osoby, która tego dokonała” – przyznał szef miejscowej policji John Tedesco.

Makabrycznego odkrycia dokonał zarządca nieruchomości we wtorek, 26 grudnia – informuje Associated Press. Śledczy nie podają tożsamości ofiar ani sposobu, w jaki zostały zamordowane. Tedesco zdradził jednak, że znaleziono ciała 36-letniej kobiety, jej dwojga dzieci w wieku 5 i 11 lat oraz życiowej partnerki, która miała 22 lata.

Szef policji z Troy przyznał, że morderstwo nie było przypadkowym czynem, ale nie wyjaśnił, dlaczego tak uważa. Podkreślił jednak, że sprawca morderstwa „jest zdolny do wszystkiego”. Policja nie wie jeszcze, kiedy dokładnie doszło do zbrodni. Wątpliwości ma wyjaśnić sekcja zwłok. Teren, na którym popełniono morderstwo, został zabezpieczony przez śledczych. Jak przyznają mieszkańcy, lokalna społeczność obawia się groźnego mordercy, który ciągle pozostaje na wolności.
Źródło info i foto: interia.pl

Dziennikarz Piotr N. z prokuratorskim zarzutem. Trafi do więzienia na 3 lata?

Jak ustalił portal tvp.info, Prokuratura Okręgowa w Warszawie przedstawiła w czwartek Piotrowi N. zarzut spowodowania wypadku drogowego, podczas którego została potrącona kobieta. Grozi mu do trzech lat pozbawienia wolności.

– Pokrzywdzona doznała obrażeń ciała, skutkujących rozstrojem jej zdrowia na okres powyżej 7 dni, tj. czynu z art. 177 § 1 kk. – powiedział w rozmowie z portalem tvp.info prokurator Łukasz Łapczyński.

Prokurator zadecydował o nałożeniu na Piotra N. środka zapobiegawczego w postaci obowiązku powstrzymania się od prowadzenia pojazdów.

Jak wynika z informacji, do których dotarł portal tvp.info, prokurator podjął decyzję o wszczęciu odrębnego postępowania wobec niedopełniania obowiązków przez urzędników Starostwa Powiatowego w Piasecznie w związku z zaniechaniem wydania decyzji administracyjnej o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdem Piotrowi N.

Prokuratura badała materiał dowodowy w postaci protokołów oględzin miejsca zdarzenia, przesłuchała świadków, a także skorzystała z opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej. Do zdarzenia doszło 5 października br. Jak podała warszawska prokuratura, „podejrzany nie ustosunkował się do zarzucanego mu czynu i skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień”.
Źródło info i foto: TVP.info

Brat zamachowca z Las Vegas zabrał głos

Świat nadal nie może otrząsnąć się po poniedziałkowej tragedii w Las Vegas, w której mężczyzna stojący w oknie pokoju hotelowego otworzył ogień do uczestników wieczornego koncertu. Teraz dla zachodnich mediów wypowiedział się brat sprawcy zamachu. Eric Paddock rozmawiał zarówno z przedstawicielami brytyjskiego dziennika „Daily Mail”, jak dziennikarzami amerykańskiej telewizji CBS News

W obydwu wywiadach przyznawał, że choć nie widywał się z bratem zbyt często, to i tak nie spodziewałby się, że kiedykolwiek mógłby on dopuścić się takiego czynu.

– Był zwykłym, normalnym facetem, któremu coś musiało się przestawić w głowie. Nic nie wskazywało, że może dopuścić się takiej zbrodni. Nie mamy pojęcia, co się stało. Brak nam słów – mówił w rozmowie z „DM”. Z kolei w wypowiedzi dla telewizji zastanawiał się, skąd Stephen miał pozwolenie na broń.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl