Ruszyło śledztwo w sprawie pożaru katedry Notre Dame

Prokuratura w Paryżu wszczęła śledztwo w związku z pożarem katedry Notre Dame. Śledczy przesłuchali pracowników, którzy zajmowali się remontem dachu katedry. Prawdopodobnie to tam rozpoczął się pożar.

Pożar katedry Notre Dame udało się ugasić ok. godz. 4. Jak informuje straż pożarna w Paryżu obecnie sytuacja jest opanowana. Katedra po pożarze od wewnątrz znajduje się w zaskakująco dobrym stanie. Jak podają francuskie media, m.in. dziennik „Le Figaro”, prokuratura w Paryżu już wszczęła śledztwo w związku z pożarem katedry.

Pożar katedry Notre Dame. Prokuratura w Paryżu wszczęła śledztwo

Według agencji AP News, początkowa wersja śledczych zakłada nieszczęśliwy wypadek, mogący mieć związek z wartym 6 milionów euro projektem renowacji zbudowanej z 500 ton drewna więźby dachowej. Prokuratura oficjalnie potwierdziła, że przesłuchani zostali robotnicy, którzy pracowali przy renowacji dachu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Micheil Saakaszwili zatrzymany w Kijowie

Zwolennicy zatrzymanego we wtorek w Kijowie byłego prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego zablokowali samochód, którym policja stara się przewieźć go na komisariat. Zgromadzeni blokują przejazd furgonetki własnymi ciałami oraz tarasują ulicę pojazdami. Furgonetka, w której znajduje się Saakaszwili, otoczona jest przez dziesiątki funkcjonariuszy sił specjalnych. Wokół policjantów zgromadzili się zwolennicy byłego prezydenta Gruzji. Wydarzenia te odbywają się kilkaset metrów od mieszkania Saakaszwilego przy ulicy Kostiolnej (Kościelnej) w centrum ukraińskiej stolicy.

We wtorek rano do mieszkania Saakaszwilego wkroczyli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy z nakazem rewizji. Gdy zaczęli wyważać drzwi lokalu, polityk schronił się przed nimi na dachu, z którego został ściągnięty siłą i w kajdankach przeprowadzony do policyjnej furgonetki.

SBU poinformowała następnie, że Saakaszwili został zatrzymany za współpracę z organizacjami przestępczymi. Służby nie podały więcej szczegółów.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ukrywał zwłoki matki w mieszkaniu. Pobierał emeryturę kobiety

58-latek od kilku miesięcy mieszkał ze zwłokami matki pod jednym dachem i pobierał za nią emeryturę. Gdy potworna prawda wyszła na jaw, sąsiedzi mężczyzny poczuli się zagrożeni. O sprawie pisaliśmy w połowie maja. To wówczas policjantom udało się wejść do mieszkania przy ul. Milionowej w Łodzi. Funkcjonariusze zostali powiadomieni przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Łodzi, że coś niepokojącego może się dziać w tym domu. Pracownicy MOPS-u z kolei dowiedzieli się od lokatorów, że w mieszkaniu powinna być niepełnosprawna kobieta, a nikt od bardzo dawna jej nie widział.

Jej 58-letni syn twierdził z początku, że matka pojechała do szpitala. Niestety śledczy dokonali makabrycznego odkrycia. Kobieta, a raczej jej mumia, znajdowała się pod prześcieradłem na łóżku. Wtedy syn odrzekł, że mama śpi i wszystko z nią w porządku, a on opiekuje się nią i robi jej jedzenie.

Po stanie zwłok nie można było stwierdzić ani przyczyny śmierci ani jej dokładnego terminu, ale zgon mógł nastąpić nawet sześć miesięcy wcześniej! Tymczasem syn wciąż pobierał emeryturę mamy. Usłyszał zarzut oszustwa na szkodę ZUS na 11 tys. zł. Nie przyznał się do winy. Musi jednak meldować się na policji i nie wolno mu wyjeżdżać z kraju.

58-latek wrócił więc jakby nigdy nic do mieszkania, w którym żył z mumią matki. Próbowaliśmy z nim porozmawiać. Nie otwiera jednak drzwi, jego domofon jest nieczynny, bo w mieszkaniu prawdopodobnie nie ma prądu. Lokatorzy są pełni obaw mając takiego sąsiada w bloku. – Boimy się, bo skoro mógł mieszkać z trupem własnej matki, może zrobić jeszcze inne nieodpowiedzialne rzeczy – mówią. – Ostatnio przytaszczył do domu butlę gazową. Nie chcemy, by wysadził nas w powietrze. Piszemy pismo do administracji, bo naszym zdaniem ten człowiek wymaga opieki, może leczenia i eksmisji – dodają anonimowo sąsiedzi.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Uciekał przed policją, wbił się w radiowóz

Zaskakujący finał policyjnego pościgu za motocyklistą. 23-letni pirat, który momentami gnał z prędkością nawet 180 km/godz., zakończył swój rajd na dachu radiowozu. Dwie osoby z niegroźnymi obrażeniami trafiły do szpitala. Do pościgu doszło w czwartek popołudniu. Kierowca motocykla nie chciał zatrzymać się do kontroli przy bramie wjazdowej w Ośrodku Wypoczynkowym w Skorzęcinie (woj. wielkopolskie). W pogoń za mężczyzną ruszył patrol policji.

Uderzył w drzwi

Pościg zakończył się kilka kilometrów dalej, w Chłądowie. Drogę uciekającemu 23-latkowi zablokował drugi radiowóz. Mężczyzna uderzył w auto, w efekcie maszyna wylądowała na jego dachu. – Prędkość spowodowała, że motocyklista nie zdążył już w żaden sposób ominąć radiowozu i uderzył w tylne drzwi samochodu stojącego na jezdni – relacjonował naczelnik Janusz Warda z policji w Gnieźnie w rozmowie z radiem RMF FM. Pirat usiłował jeszcze uciekać na piechotę, ale został złapany przez policjantów i obezwładniony. Wraz z pasażerką trafił do szpitala. Oboje mają niegroźne obrażenia ciała. Nie wiadomo dlaczego motocyklista uciekał przed policją. On i jego pasażerka byli trzeźwi.
Żródło info i foto: TVP.info

Ciało noworodka ukryte pod dachem przez 30 lat?

Zmumifikowane ciało noworodka znaleziono w Przemyślu. Na szczątki dziecka natrafili robotnicy remontujący dach budynku urzędu marszałkowskiego – informuje RMF FM. Ciało leżało ukryte między blachą a ociepleniem dachu. Jak dowiedział się reporter RMF FM Maciej Grzyb, nie jest wykluczone, że zwłoki noworodka zostały tam ukryte 30 lat temu, w czasie, kiedy w budynku znajdował się szpital z oddziałem położniczym.
Żródło info i foto: onet.pl

Austria: pół tony marihuany w aucie

Austriacka policja poinformowała w niedzielę o znalezieniu 500 kg konopi indyjskich podczas rutynowej kontroli samochodu kempingowego, wjeżdżającego do Austrii ze Słowenii. Zatrzymano dwóch Włochów. Narkotyk, podzielony na 500 paczek, był schowany pod izolacją dachu pojazdu. Wykrył go specjalnie szkolony pies. Czarnorynkową wartość konopi oszacowano na 5 milionów euro. Nie wiadomo na razie, skąd konkretnie pochodziły konopie indyjskie i dokąd Włosi zamierzali je zawieźć. Żródło info i foto: RMF24.pl

Więcej o podwójnym mordorstwie w Skrzyszowie

Do tragedii doszło w niedzielę ok. 23.00. Jak wynika z wciąż nieoficjalnych informacji, do domu jednorodzinnego w podwodzisławskim Skrzyszowie została wezwana policja. Wezwało ją pogotowie. Ratownicy medyczni znaleźli w domku jednorodzinnym przy ulicy Wspólnej zwłoki dwóch mężczyzn w wieku 55 i 76 lat, oraz dwie ranne kobiety w wieku 54 i 76 lat. Kobiety z obrażeniami głowy trafiły do szpitali w Wodzisławiu Śląskim i Jastrzębiu-Zdroju. Są w ciężkim stanie – ze starszą kobietą nie ma żadnego kontaktu, cały czas jest nieprzytomna. Pierwsze ustalenia wskazują na brutalne zabójstwo. Zwłoki swojego ojca i dziadka oraz ciężko ranne matkę i babcię w domku jednorodzinnym pod Wodzisławiem Śląskiem znalazła 24-letnia kobieta. Wszystkie ofiary miały mieć rozległe rany tłuczone – zadane młotkiem lub siekierą. Nie wiadomo co mogło być motywem zbrodni. Wiadomo, że rodziny mieszkające pod jednym dachem nie były ze sobą skonfliktowane. Żródło info i foto: wp.pl

Dominikanie oddadzą pieniądze od Amber Gold

Dominikanie oddadzą pół miliona złotych syndykowi zarządzającemu majątkiem spółki Amber Gold. Pieniądze te przekazał im Marcin P. jako darowiznę na modernizację kościoła św. Mikołaja w Gdańsku. Dominikanie oddadzą syndykowi darowiznę od Marcina i Katarzyny P. Z tego powodu muszą przerwać remont swojego kościoła. Za pół miliona od Amber Gold miała być odnowiona kaplica św. Jacka, wyremontowany dach i wymienione okna. Małżeństwo P. przekazało dominikanom pieniądze w kwietniu 2012 roku. Darowizna miała być podziękowaniem za niski wyrok w sprawie Multikasy. Syndyk majątku Amber Gold zwrócił się do dominikanów o zwrot darowizny. W związku ze zwrotem darowizny będą wstrzymane prace remontowe w klasztorze. Część z nich już wykonano, na resztę dominikanie będą musieli znaleźć pieniądze. Żródło info i foto: Fakt.pl

Finalndia: zmarło dwoje 18-latków. Zamachowiec w rękach policji

Policja zatrzymała uzbrojonego mężczyznę, który rano na południu Finlandii zaczął strzelać do ludzi w centrum miasta. Jedna z jego ofiar zginęła na miejscu, druga zmarła w szpitalu. Do strzelaniny doszło rano w miejscowości Hyvinkaa, około 50 kilometrów na północ od stolicy kraju, Helsinek. Młody, 18-letni mężczyzna z nieustalonych na razie powodów otworzył ogień w centrum miasta. „Zaczął strzelać z dachu budynku” – poinformował oficer odpowiedzialny za śledztwo. W wyniku strzelaniny zmarło dwoje 18-latków, a osiem osób zostało rannych. Napastnikowi udało się uciec z miejsca zdarzenia, lecz policja niedługo potem go zatrzymała. Nie stawiał oporu. Żródło info i foto: RMF24.pl

Prokuratura sprawdza, czy ktoś mógł dostać się do biura Andrzeja Leppera przez dach

Prokuratura bada, czy ktoś mógł się dostać do biura Andrzeja Leppera przez dach kamienicy – dowiedział się nieoficjalnie reporter śledczy RMF FM. Romanowi Osicy udało się również dotrzeć do wstępnych wyników sekcji zwłok. Okazuje się, że we krwi szefa Samoobrony nie wykryto alkoholu. Prokuratorzy badali, czy ktoś mógł się dostać do biura Leppera przez otwarte okno. Ta wersja, według informacji Romana Osicy, została wykluczona, bo rusztowanie na budynku jest zbyt oddalone od okien gabinetu szefa Samoobrony. Śledczy postanowili jednak sprawdzić, czy istniała możliwość, by ktoś mógł się dostać do gabinetu przez dach. Brak monitoringu z opcją nagrywania w budynku nie pozwolił ustalić, czy ktoś wchodził i wychodził z biura w piątkowe południe. Żródło info i foto: RMF24.pl